Nowenna do św. Antoniego – dzień trzeci

DZIEŃ TRZECI

Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny

O przeczysta lilio niewinności, drogi klejnocie ubóstwa, jasna gwiazdo świętości, chwalebny św. Antoni, który miałeś szczęście piastować na rękach Boskie Dzieciątko; oto ja pełen nędzy wszelakiej, uciekam się do Ciebie, błagając, byś mię wziął w Swoją opiekę.
Jeśli potrzebujemy cudu czy łaski Kościół św. wzywa nas, byśmy się do Ciebie uciekali. Ufny więc w Twoją opiekę błagam Cię św. Antoni, racz mi wyprosić u Boga łaskę szczerego żalu za grzechy i łaskę miłowania Boga nade wszystko. Ufam, że za Twoją przyczyną zwyciężę wszystkich nieprzyjaciół swej duszy i będę służył Bogu. Ojcu najlepszemu przez całe swe życie w świętości i sprawiedliwości, by potem z Tobą kochać i uwielbiać Go na wieki w niebie. Amen.

Rozmyślanie
Święty Antoni zrozumiał, że Bóg nie żąda od niego śmierci męczeńskiej wśród pogan. Dlatego usunął się na puszczę w Monte Paulo we Włoszech i został męczennikiem pokuty. Biczował swe ciało aż do krwi i wycieńczał je rozmaitymi umartwieniami. Jeżeli św. Antoni, mimo świątobliwego życia tak ostrej i srogiej poddawał się pokucie, to jakże ja winienem pokutować, którego życie jest jednym pasmem grzechów?

Modlitwa
O św. Antoni, mimo swej niewinności umartwiałeś okrutnie swe ciało, stałeś się męczennikiem pokuty. Ja zaś mimo tylu upadków i wykroczeń nie chcę się umartwiać i wzdrygam się przed pokutą. Zaklinam Cię, święty i miłosierny mój Opiekunie, racz mi wyjednać u Boga łaskę poprawy grzesznego życia i ducha pokuty.

Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

Jest to nowenna ułożona przez o. Bernarda Franciszkanina wyd. “Rycerza Niepokalanej”; Niepokalanów 1939r

Opublikowano Aktualności | Dodaj komentarz

Medjugorie: Świadectwo Marij Pavlović – Lunnetti

Centrum Medjugorje Polska informuje:

W tym szczególnym dla Medjugorie czasie. Czasie nadchodzącej 40-stej rocznicy objawień jedna z widzących Marija Pavlović – Lunetti zapragnęła podzielić się swoim świadectwem. Pięknymi i delikatnymi słowami przekazuje przesłanie Matki Bożej, przesłanie jak najbardziej aktualne i żywe. Opowiada o swoim życiu rodzinnym i jak powinnismy postrzegać naszą mamę w niebie. Nawołuje do nawrócenia, aby zakończyć złe czasy, które jak wspomina: Na pewno nie pochodzą od Boga.

Fragment świadectwa:
„Modlitwą i postem można powstrzymać wojnę, a więc wróćcie do wszystkiego, do czego Bóg was zachęca. Ponieważ jeśli pościmy, również ta pandemia z powodu, której jesteśmy przerażeni, wróci do piekła, gdyż to nie pochodzi od Boga. Pandemia niepokoju w naszym sercu, pandemia niepokojów w naszej rodzinie”

Świadectwo ukaże się na naszym kanale youtube dziś (05.06.2021) o godzinie 21:00

Opublikowano Medziugorje | 8 Komentarzy

Nowenna do św. Antoniego – dzień drugi

DZIEŃ DRUGI NOWENNY

Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny

O przeczysta lilio niewinności, drogi klejnocie ubóstwa, jasna gwiazdo świętości, chwalebny św. Antoni, który miałeś szczęście piastować na rękach Boskie Dzieciątko; oto ja pełen nędzy wszelakiej, uciekam się do Ciebie, błagając, byś mię wziął w Swoją opiekę.
Jeśli potrzebujemy cudu czy łaski Kościół św. wzywa nas, byśmy się do Ciebie uciekali. Ufny więc w Twoją opiekę błagam Cię św. Antoni, racz mi wyprosić u Boga łaskę szczerego żalu za grzechy i łaskę miłowania Boga nade wszystko. Ufam, że za Twoją przyczyną zwyciężę wszystkich nieprzyjaciół swej duszy i będę służył Bogu. Ojcu najlepszemu przez całe swe życie w świętości i sprawiedliwości, by potem z Tobą kochać i uwielbiać Go na wieki w niebie.
Amen

Rozmyślanie
Święty Antoni, zobaczywszy ciała pięciu franciszkanów, którzy ponieśli śmierć męczeńską za wiarę w Afryce zapragnął również śmierci męczeńskiej. Przyjął więc habit Patriarchy Serafickiego – św. Franciszka i udał się w podróż do Maroko, by tam życie swe złożyć Bogu w ofierze.
Opatrzność Boża pokierowała jednak inaczej krokami jego życia. Z powodu ciężkiej choroby zmuszony był wrócić do kraju. To bolesne doświadczenie nie złamało go. Z czułym zapałem oddał się pracy nad zbawieniem dusz nieśmiertelnych. Dla siebie niczego nie pragnął. Chciał tylko, żeby wszyscy kochali Boga prawdziwego i Jego Matkę Najświętszą.
A ty, czy w swoich planach i dążeniach masz na celu jedynie chwałę Bożą, czy może szukasz tylko własnego zadowolenia? Jak się zachowujesz w chwilach zawodów i i niepowodzeń? Pamiętaj, że Opatrzność Boża, czuwa nad każdym twoim krokiem. Bądź zawsze gotowy przyjąć z ręki Bożej nie tylko dobrodziejstwa, ale także i krzyżyki.

Modlitwa
O chwalebny św. Antoni, którego Kościół obdarzył zaszczytnym przydomkiem „męczennika pragnienia” – wyproś mi u Boga łaskę, bym odrzucił wszelkie samolubstwo, a pragnął jedynie chwały Najwyższego, spełnienia Jego świętej woli i zbawienia swej duszy. Wyjednaj mi łaskę, bym zrządzenia Opatrzności przyjmował chętnie, z miłością i spokojem.

Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu…

Jest to nowenna ułożona przez o. Bernarda Franciszkanina
wyd. “Rycerza Niepokalanej”; Niepokalanów 1939r

Opublikowano Aktualności | 4 Komentarze

Nowenna do św. Antoniego – dzień pierwszy

DZIEŃ PIERWSZY
Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny

O przeczysta lilio niewinności, drogi klejnocie ubóstwa, jasna gwiazdo świętości, chwalebny św. Antoni, który miałeś szczęście piastować na rękach Boskie Dzieciątko; oto ja pełen nędzy wszelakiej, uciekam się do Ciebie, błagając, byś mię wziął w Swoją opiekę. Jeśli potrzebujemy cudu czy łaski Kościół św. wzywa nas, byśmy się do Ciebie uciekali. Ufny więc w Twoją opiekę błagam Cię św. Antoni, racz mi wyprośić u Boga łaskę szczerego żalu za grzechy i łaskę miłowania Boga nade wszystko. Ufam, że za Twoją przyczyną zwyciężę wszystkich nieprzyjaciół swej duszy i będę służył Bogu. Ojcu najlepszemu przez całe swe życie w świętości i sprawiedliwości, by potem z Tobą kochać i uwielbiać Go na wieki w niebie. Amen.

Rozmyślanie
Św. Antoni słyszy w swej duszy słodkie wołanie Chrystusa: „Pójdź za mną”. Natychmiast porzuca bogactwa, wyrzeka się sławy światowej i mimo młodziutkiego wieku przywdziewa habit zakonu Kanoników Regularnych. Na wzór św. Antoniego bądź zawsze posłuszny wszystkim natchnieniom łaski i nie zatapiaj się nigdy zupełnie w rzeczach ziemskich, gdyż one nie są ostatecznym celem Twego życia, lecz tylko środkiem do osiągnięcia właściwego celu

Modlitwa
O św. Antoni, choć urodzony szlachetnie i w dostatkach, za nic sobie poczytałeś bogactwa ziemskie. Porzuciłeś je natychmiast, skoro tylko usłyszałeś wołanie Boże. Proszę Cię gorąco, wyjednaj mi u Boga łaskę, naśladowania Ciebie, bym nie przywiązywał się do marności tego świata. Wyjednaj mi również łaskę posłuszeństwa natchnieniom Bożym, które codziennie nawołują mnie do pokuty.

Litania do św. Antoniego

Kyrie elejson. Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Mario bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami.
Święty Antoni, z pobożnych rodziców urodzony, módl się za nami.
Św. Antoni, w miłości gorący, módl się za nami.
Św. Antoni, światem zepsutym gardzący, módl się za nami.
Św. Antoni, darem miłości napełniony, módl się za nami.
Św. Antoni, ozdobo Kościoła Katolickiego, módl się za nami.
Św. Antoni, chwałę niebieską zalecający, módl się za nami.
Św. Antoni, kwiecie świątobliwości, módl się za nami.
Św. Antoni, krysztale czystości, módl się za nami.
Św. Antoni, perło ubóstwa świętego, módl się za nami.
Św. Antoni, chwało miasta Padwy, módl się za nami.
Św. Antoni, ozdobo Zakonu Braci Mniejszych, módl się za nami.
Św. Antoni, pochodnio gorejąca, módl się za nami.
Św. Antoni, światło nowe włoskiej ziemi, módl się za nami.
Św.. Antoni, uciśnionych wyzwolenie, módl się za nami.
Św. Antoni, w nabywaniu doskonałości ochotny, módl się za nami.
Św. Antoni, kaznodziejo żarliwy, módl się za nami.
Św. Antoni, zgubione rzeczy cudownie odnajdujący, módl się za nami.
Św. Antoni, poufały strażniku spraw Tobie poleconych, módl się za nami.
Św. Antoni, przewodniku dusz, módl się za nami.
Św. Antoni, zwierciadło pokory, módl się za nami.
Św. Antoni, Arko nowego przymierza, módl się za nami.
Św. Antoni, nieprzyjacielu grzechów, módl się za nami.
Św. Antoni, miłośniku bogomyślności, módl się za nami.
Św. Antoni, przedziwny w mądrości, módl się za nami.
Św. Antoni, wzorze wstrzemięźliwości, módl się za nami.
Św. Antoni, uzbrojony sprawiedliwością, módl się za nami.
Św. Antoni, w opowiadaniu Ewangelii niestrudzony, módl się za nami.
Św. Antoni, pociecho strapionych, módl się za nami.
Św. Antoni; prorokom równy, módl się za nami.
Św. Antoni, apostole najżarliwszy, módl się za nami.
Św. Antoni, męczenniku pragnieniem, módl się za nami.
Św. Antoni, ozdobo św. Wyznawców, módl się za nami.
Św. Antoni, przykładzie czystości, módl się za nami.
Św. Antoni, który zażywasz wiecznego błogosławieństwa – pociesz nas strapionych.
Od gniewu Sędziego najwyższego – broń nas Ojcze św.
Abyśmy za dni naszych pożądanego pokoju zażywać mogli – przyczyń się za nami.
Aby wszyscy do Ciebie nabożni otrzymali to, o co słusznie proszą – przyczyń się za nami.
Aby nas Panna Najśw. czystymi, niezmazanymi Synowi Swemu przedstawić raczyła – przyczyń się za nami.
Przez tajemnicę Wcielenia Słowa Bożego, aby w nas zawsze mieszkało – przyczyń się za nami.
Przez Narodzenie Dzieciątka Jezus, od Któregoś słodkim uściśnieniem zaszczycony został – przyczyń się za nami.
Przez krzyż i mękę niewinnego Baranka, abyśmy ciało nasze z wszystkimi pożądliwościami ukrzyżowali – przyczyń się za nami.
Przez śmierć i pogrzeb Pana, abyśmy namiętnościom naszym umierali i współpogrzebani z Chrystusem z Nim potem na wieki żyć mogli – przyczyń się za nami.
Przez chwalebne Zmartwychwstanie Syna Bożego, abyśmy w dzień ostateczny cząstkę z Nim w niebie otrzymać mogli – przyczyń się za nami.
Przez cudowne Wniebowstąpienie Pańskie, abyśmy szczęśliwie na górę wieczności wstąpić mogli przez przyjście Ducha Św. Pocieszyciela, aby On nas wszelkiej prawdy nauczył – przyczyń się za nami.
Aby Pan Bóg grzechy nasze odpuścić raczył – przyczyń się za nami.
Aby Pan Bóg Kościołem swoim Św. rządzić i w pokoju zachować go raczył – przyczyń się za nami.
Aby Pan Bóg wszystko Duchowieństwo w swej dostojności zachować raczył – przyczyń się za nami.
Aby wszystkim wiernym zmarłym wieczny odpoczynek dać raczył – przyczyń się za nami.

Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
V. Módl się za nami św. Antoni,
R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.
Módlmy się.
Niech się przyczyni za nami, prosimy Cię Panie, Wyznawca Twój św. Antoni, któregoś wielkością cudów przyozdobił i wsławił, i dotychczas nie przestajesz go wsławiać. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen!

Św. Antoni zaprasza mnie i Ciebie do Nabożeństwa
„Trzech Zdrowaś Maryjo”

Święty Antoni Padewski (1195–1231) odmawiał codziennie Trzy Zdrowaś Maryjo dla uczczenia dziewictwa Maryi, a jednocześnie w celu zachowania czystości. W swoich kazaniach gorąco doradzał wiernym tę świętą praktykę, jako środek zachowania czystości wśród niebezpieczeństw tego świata. Do każdego Zdrowaś Maryjo dodawał jedno z trzech następujących wezwań: „O Maryjo, Dziewico, przed Twym Bożym Poczęciem, zachowaj czystym mój umysł, moje serce i ciało moje. – O Maryjo, Dziewico w czasie Bożego Poczęcia, zachowaj itd. – O Maryjo, Dziewico po Twoim Bożym Poczęciu zachowaj itd.”. Dzięki tym modlitwom codziennie powtarzanym oraz wytrwałemu umartwieniu i pracy nad sobą zachował św. Antoni Padewski aż do końca w całym swym blasku dziewiczą czystość, i to jest powodem, dla którego przedstawiają go z lilią w ręku, podobnie jak czystego Oblubieńca Maryi św. Józefa

Św. Antoni z Padwy zachęcał, aby odmawiać codziennie tę krótką modlitwę

Matka Boża obiecała, że ustrzeże od grzechu śmiertelnego w danym dniu każdego, kto odmówi tę modlitwę w tym dniu – rano i wieczorem

Ponadto, Maryja zapewni:
– łaskę wytrwania w dobrym aż do końca,
– łaskę dobrej śmierci,
– łaskę zachowania czystości i nabycia cnót, jakich potrzebujemy.

Liczne świadectwa pokazują jasno: albo ta modlitwa zmieni Twoje życie, albo przestaniesz ją odmawiać


Nabożeństwo to sięga początków Kościoła. Wielu wiernych żyjących współcześnie z Apostołami już znało to nabożeństwo. Świątobliwa Maria z Agredy, zaszczycona wielu widzeniami, opowiada, iż kiedy po zaśnięciu Najświętszej Panny św. Piotr i św. Jan weszli do izdebki, w które spoczywało Jej dziewicze ciało, ujrzeli wielką światłość, jaka ją otaczała, i usłyszeli muzykę niebiańską Aniołów. Aniołowie śpiewali: „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą”, a inni odpowiadali po każdym Zdrowaś: „Dziewico, przed poczęciem Boga, Dziewico, w czasie Bożego Poczęcia, Dziewico, po Poczęciu Boga”. „Odtąd – pisze dalej Maria z Agredy – wielu wiernych w taki sposób wychwalało Przeczystą Dziewicę i od tych czasów nabożeństwo to przeszło drogą tradycji do nas, którzy je znamy, a Kościół je potwierdził”.

Można by nawet powiedzieć, że pobożny ten zwyczaj odmawiania Trzech Zdrowaś Maryjo i pod względem swego uzasadnienia i pod względem swego przedmiotu pochodzi od samej Trójcy Przenajświętszej. Od wieków trzy Boskie Osoby z całym upodobaniem przeznaczyły Maryję do wiecznej chwały, jako arcydzieło godne Ich szczególnej miłości, upiększyły Ją w czasie najbogatszymi darami natury i łaski, i uwieńczyły Ją w niebie największymi przywilejami, jakie mogły tylko dostać się w udziale istocie stworzonej.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 24 Komentarze

Boże Ciało – Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, Boże Ciało jest jednym z głównych świąt obchodzonych w Kościele katolickim. Choć świadomość niezwykłego cudu przemiany konsekrowanego chleba i wina w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa towarzyszyła wiernym od początku chrześcijaństwa, jednak trzeba było czekać aż dziesięć stuleci, zanim zewnętrzne przejawy tego kultu powstały i zadomowiły się w Kościele katolickim.

Uroczystość, która wyrosła na podłożu adoracyjnego kierunku pobożności eucharystycznej rozwijającej się na Zachodzie od przełomu XI i XII w., przeżywana jest obecnie w czwartek po uroczystości Trójcy Świętej. Bezpośrednią przyczyną ustanowienia uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa były objawienia św. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. święto Bożego Ciała, początkowo dla diecezji Liege.

W 1252 r. legat papieski rozszerzył obchodzenie tego święta na Germanię natomiast papież Urban IV bullą „Transiturus” z 1264 r. ustanowił Boże Ciało świętem obowiązującym w całym Kościele jako „zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu”.

Śmierć Urbana IV przeszkodziła ogłoszeniu bulli. Dokonał tego papież Jan XXII (w 1334 r.), natomiast papież Bonifacy IX polecił w 1391 r. wprowadzić święto Bożego Ciała wszędzie tam, gdzie jeszcze nie było ono obchodzone.

W Polsce jako pierwszy wprowadził to święto bp Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej, natomiast w Kościele unickim – synod zamojski w 1720 r. W Kościele katolickim w Polsce pod koniec XIV w. święto Bożego Ciała było obchodzone już we wszystkich diecezjach. Było ono zawsze zaliczane do świąt głównych. Od końca XV w. przy okazji tego święta udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Prawdziwa obecność Chrystusa w Eucharystii

Kościół od samego początku głosił wiarę w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament przy Ostatniej Wieczerzy. Opisali to trzej Ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz oraz i św. Paweł Apostoł. Prawdziwa i rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina opiera się według nauki Kościoła na słowie Jezusa: „To jest Ciało moje … To jest krew moja” (Mk 14,22.24).

Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, iż „sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy… W Najświętszym Sakramencie Eucharystii są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus” (KKK 1374).

Kult Najświętszego Sakramentu

Od XVI w. przyjęła się w Kościele praktyka 40-godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Praktykę tę wprowadził do Mediolanu św. Karol Boromeusz w 1520 r. Dzisiaj jest ona obecna w całym Kościele. Zostały założone nawet specjalne zakony, których głównym celem jest nieustanna adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. W Polsce istnieją trzy zakony od wieczystej adoracji: benedyktynki-sakramentki, franciszkanki od Najświętszego Sakramentu i eucharystki.

Procesje

Procesje eucharystyczne w dniu Bożego Ciała wprowadzono nieco później niż samo święto. Pierwszym śladem ich istnienia jest wzmianka o uroczystej procesji przed sumą w Kolonii w latach 1265-75. Podczas procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. W ten sposób nawiązywano do dawnego zwyczaju zabierania w podróż Eucharystii dla ochrony przed niebezpieczeństwami.

KORONKA DO JEZUSA CHRYSTUSA W NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENCIE

Koronka

 

Opublikowano Wydarzenia | 18 Komentarzy

Medjugorie: orędzie z 25 maja oraz wywiad z widzącą Marią Pavlović-Lunetti

„Jeżeli jesteśmy z Matką Bożą, jeżeli Ona nas prowadzi do Jezusa, to czego mamy się bać? Tej choroby, covid? Nie, bo to przeminie. Zostanie tylko Bóg, wszystko inne przeminie”

Orędzie z 25. maja 2021

„Drogie dzieci! Patrzę na was i wzywam: wróćcie do Boga, bo On jest miłością i z miłości posłał mnie do was, abym was prowadziła na drodze nawrócenia. Porzućcie grzech i zło, zdecydujcie się na świętość a zapanuje radość; i będziecie moimi wyciągniętymi rękoma w tym zagubionym świecie. Pragnę, byście byli modlitwą i nadzieją dla tych, którzy nie poznali Boga miłości. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Patrzę na was

Wywiad OJCA LIVIO w Radio Maryja z Marią Pavlović-Lunetti 25 maja 2021 r.

O. Livio: Co możesz nam powiedzieć o dzisiejszym orędziu? Jest wezwaniem do Boga, do radości, zawiera wiele pozytywnych akcentów.

Marija: Czekaliśmy na to orędzie z wielką radością, tym bardziej, że poprzedza ono czterdziestą rocznicę objawień, która będzie już za miesiąc. Prawdę mówiąc, od samego rana, kiedy się modliłam, myślałam o tym, jak piękne orędzie przekaże dziś Matka Boża. To był dzień oczekiwania na słowa Matki Bożej. A Ona powiedziała: Bóg mnie posłał, pozwolił mi być z wami, patrzę na was i wzywam, powróćcie do Boga. Najpiękniejsze są te słowa: Bóg jest miłością i z miłości posłał mnie do was, abym was prowadziła na drodze nawrócenia. Zastanawiam się, na ile się nawróciliśmy, na ile przyjęliśmy to wezwanie.
Mija 40 lat i czas podsumować to, co zrobiliśmy: na ile odpowiedzieliśmy na wezwanie Matki Bożej, na ile byliśmy – jak to określiła – Jej wyciągniętymi ramionami? Na ile w praktyce wprowadziliśmy w życie to, o co nas prosiła? Mówiła: wybierzcie świętość, módlcie się codziennie, niech wasze życie stanie się modlitwą. Poczułam się zakłopotana, było mi ciężko. Moment objawienia jest najbardziej oczekiwanym wydarzeniem całego mojego dnia. Wydaje mi się, że tylko po to żyję, dla tego spotkania z Matką Bożą, która przychodzi z Nieba. Z drugiej strony, zastanawiam się, na ile odpowiedziałam na Jej wezwanie.
To wielka radość, bo zostaliśmy wybrani przez Gospę, mam w sercu ogromną wdzięczność wobec Boga. Myślę, że to samo czują wszystkie osoby, które doświadczyły obecności Maryi. Na ile zmieniliśmy świat naszym życiem, naszą modlitwą, naszym przykładem? A przecież Matka Boża mówi, że chce się nami posłużyć, by zmienić ten świat, bo nie ma w nim nadziei, bo ludzie są zagubieni, bo w tym świecie nie ma przyszłości.
W jednym z orędzi powiedziała, że bez Boga nie ma przyszłości. A kiedy popatrzymy na świat wokół nas, widzimy że zmierza ku własnej zgubie. Dlatego uważam, że obecność Maryi jest ogromną łaską, którą z każdym dniem coraz bardziej doceniam. Bóg daje nam szansę, wzywa nas: nawróćcie się, wybierzcie drogę świętości, wybierzcie przykazania Boże, inaczej nie będziecie mieli przyszłości. To mnie bardzo porusza, bo w dzisiejszym świecie człowiek chce wyrzucić Boga ze swego życia i ze swojej rodziny. A bez Boga nie mamy przyszłości, jesteśmy zagubieni, pogrążeni w rozpaczy. Stąd biorą się samobójstwa, pojawiają się straszne sytuacje, bo nie mamy tej równowagi, do której stworzył nas Bóg. Dlatego jestem głęboko przekonana, że to czas wielkiej łaski.

O. L.: Co mnie od razu uderzyło w tym orędziu, to spojrzenie Matki Bożej. Powiedziała: Patrzę na was. Ona widzi, jacy jesteśmy. A jednocześnie popatrzmy na siebie: nie martwi nas to, o co troszczy się Maryja. Zabiegamy o sprawy materialne, dbamy o zdrowie, martwimy się o pracę. To są ważne rzeczy, ale brakuje jakiejkolwiek troski i świadomości, jeśli chodzi o sprawy duchowe. Matka Boża widzi, że jesteśmy pogrążeni w tym świecie bez Boga, jak w jaskini bez słońca. Żyjemy w grzechu…

M.: …w zupełnej ruinie.

O.L.: To znaczy, patrzymy zupełnie inaczej niż Ona. Dostrzegamy tylko niedogodności związane z pandemią, a nie widzimy prawdziwego zła, które uderza znacznie głębiej: nie widzimy braku wiary, braku miłości, nie widzimy braku nadziei w życiu. To mnie martwi, bo niewiele osób myśli o własnej duszy i o drodze świętości.

M.: Nie tylko to, Ojcze Livio. Tu w Medziugorju, kiedy budzimy się rano, modlimy się, chodzimy modlić się na wzgórza. Życie jest tu jakby głębsze. Widzimy, że to nie tylko pandemia, ale coś, co ogarnia cały świat i prowadzi do jakiegoś przełomu, że są to zmiany na gorsze, bo ludzie już nie myślą o Bogu. Już nie śpiewa się tej pieśni: „My chcemy Boga w wojsku, w sądzie, w rozkazach królów, w księgach praw”.
Mogłoby się wydawać, że nikt już nie potrzebuje Boga. Przyjdzie ten moment, kiedy w końcu dojdziemy do ściany. Otrzymuję wiele wiadomości od ludzi, którzy są zrozpaczeni, coś złego dzieje się z ich dziećmi. Jest mnóstwo sytuacji, które nie są normalne. Środki masowego przekazu są wspaniałym narzędziem. Gdyby nie było telefonu i radia, nie mogłabym tą drogą przekazywać orędzia Gospy, ale bardzo często posługując się tymi środkami diabeł odciąga nas od tego, co najważniejsze. Sprawia, że w naszych domach, w naszej pracy, w naszych rodzinach nie ma miejsca dla Boga. Bóg stał się niepotrzebny…
A Matka Boża wzywa: Wróćcie do Boga, bo bez Boga nie macie przyszłości. Kiedy ostatnio przyjechałam do Włoch, uderzyło mnie całkowite oderwanie od wiary. Tak jakby wiara nie była życiem, tak jakby była jakimś zwykłym przyzwyczajeniem. Jak to możliwe, że nie ma radości. Człowiek, który mówi, że wierzy, a nie przekazuje tej wiary. Kiedy mówię o Bogu, o Matce Bożej, o wierze – mnie to nie nuży. Kiedy ktoś jest zakochany, może bez przerwy mówić o ukochanej osobie. A czy my w ogóle mówimy o Bogu?
Matka Boża mówi, że powinna zapanować radość, świętość. A my, ile radości mamy w sobie jako chrześcijanie? Kiedy się modlimy, staje się nieważne czy ktoś jest z Chin, z Ameryki czy z Australii. Czujemy się zjednoczeni, stajemy się jak bracia i spełniają się słowa Jezusa, który mówił, byśmy się wzajemnie miłowali. Jesteśmy wezwani do tego, żeby stać się Jej odbiciem, wyciągniętymi rękoma dla tych, którzy są zrozpaczeni, którzy są chorzy i cierpią. Mamy dawać świadectwo przez naszą modlitwę, mamy odpowiedzieć na Jej wezwanie, powiedzieć nasze tak. Opowiedzieć się po stronie dobra – nawet jeśli nie jesteśmy katolikami, nie jesteśmy ochrzczeni, mamy być uczciwi, mamy być świadkami dobra w naszym środowisku. Matka Boża prosi, byśmy modlili się za tych, którzy nie poznali Boga. Jest wiele osób, które chcą doświadczyć bliskości Boga w swoim życiu, przez obecność Maryi.

O. L.: Świat potrzebuje świadectwa o Bogu miłości. Nawet wśród tych, którzy wierzą w Boga, jeśli nie odkryją, że On ich kocha, serce się nie otworzy. Powinniśmy promieniować radością w tym świecie pełnym rozpaczy. Jednak to wymaga od nas wytrwałości, nieustannego zaangażowania, osobistego nawrócenia i modlitwy. Naprawdę zostaliśmy wezwani, aby nieść światło tam, gdzie panuje mrok, miłość i pokój tam, gdzie panuje nienawiść. To bardzo ważna misja, tylko czy potrafimy stanąć na wysokości zadania?

M.: Tam gdzie jest Matka Boża, pojawia się także radość. Mamy zatem nieść radość tam, gdzie panuje smutek. Powinniśmy myśleć o Niej, która wiele wycierpiała, która przeżywała mękę swojego Syna, widziała Jezusa ukrzyżowanego, ale była Niewiastą mężną i dała nam wszystkim przykład. Maryja potrafi zrozumieć ból naszego serca, Ona prowadzi nas na drodze nawrócenia. Głęboko wierzę, że prowadzi nas drogą radości. Dziś już nie wiemy, co to znaczy radość, bo jest tyle ciemności wokół, widzimy szatański plan realizowany na tysiące sposobów. A przecież, jeżeli jesteśmy z Matką Bożą, jeżeli Ona nas prowadzi do Jezusa, to czego mamy się bać? Tej choroby, covid? Nie, bo to przeminie. Zostanie tylko Bóg, wszystko inne przeminie.

Nie będziemy żyli po tysiąc lat. Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni, mówi Pismo Święte. Czym jest nawet 100 lat wobec wieczności? A Matka Boża i dobry Bóg wzywają nas do wieczności, byśmy żyjąc tu, na ziemi, pragnęli życia wiecznego. Te kilka minut, kiedy Gospa przychodzi, aby przekazać nam orędzie, to jest przedsmak Raju. Przynosi radość, pogodę ducha, której nie ma tu, na ziemi. Doświadczymy tego w sercu, jeśli przyjmiemy Jej orędzia i będziemy nimi żyć. Przez modlitwę nauczymy się wrażliwości na sprawy ducha. W spojrzeniu Matki Bożej jest widoczna radość Raju. Ona przychodzi z Nieba, aby nas prowadzić i powiedzieć nam, że nie powinniśmy się bać. Wystarczy mieć tę świadomość, aby żyć wiarą i nadzieją, aby pozbyć się smutku i zyskać radość.

O.L.: W świecie na pewno są miliony apostołów Matki Bożej, ludzi, którzy mają pokój w sercu i są światłością świata i solą ziemi. Jednak mimo to, ich świadectwo rozbija się o coś w rodzaju muru. Są ludzie, którym pandemia w żaden sposób nie dotknęła. Mają własne plany, są przekonani że Boga nie ma, że wieczność nie istnieje – i nie ma sposobu, aby do nich dotrzeć.

M.: To normalne. Kiedy nie ma modlitwy, brakuje wrażliwości na sprawy ducha. Wtedy człowiek jest obojętny w swoim sercu na życie i śmierć. Dla takich osób zabójstwo, to nie problem, a jest to szczególnie widoczne na przykładzie aborcji czy innych podobnych ustaw. Są politycy, którzy nie służą ojczyźnie, ale demonom i zależy im tylko na stanowiskach i pieniądzach. Jest takie przysłowie: „Diabeł nie śpi” i widać, że królestwo ciemności rozprzestrzenia się coraz bardziej. Dlatego powinniśmy być jak lampy, które dają światło.
Pamiętam jak byłam kiedyś w Libanie i na ulicach Bejrutu widziałam wiele kobiet, które nosiły na piersi krzyż, duży jak krzyż biskupa. W ten sposób dawały świadectwo swojej wiary. Często obawiamy się pokazać, kim jesteśmy. A można dać świadectwo także swoim strojem czy gestem.  Pan Jezus wezwał nas do miłości bliźniego. Możemy dawać świadectwo w szpitalu czy w biurze, wszędzie, gdzie Bóg nas postawił. Jeżeli nie zabraknie nam odwagi, otrzymamy stokrotną zapłatę za takie świadectwo. Będziemy mieli w sercu radość i wdzięczność. Chrześcijanin to nie byle kto, ma być stanowczy: tak – tak, nie – nie. Zawsze nie – dla grzechu, tak – dla świętości. Wówczas będziemy jak pierwsi chrześcijanie, których rozpoznawano po tym, że się kochają, są dobrzy, uprzejmi. I my mamy tacy być.
Matka Boża ze Wzgórza Objawień zaprowadziła nas do kościoła i powiedziała, żebyśmy przeżywali Mszę Świętą. Nieważne kim jesteśmy, wszyscy zostaliśmy powołani do świętości. Ta świętość będzie widoczna w twoich oczach, bo jest odbiciem twojej duszy, twojego serca, tego dobra, które masz w sobie. Modlitwa sprawi, że twoja twarz nie będzie pochmurna, będzie promienna, bo masz Boga w sercu. Osoby, które się modlą mają na twarzy świeżość, są radosne. Przyjemnie jest przebywać z takimi ludźmi. Na tym polega świętość w życiu codziennym. Takie osoby błogosławią, nie przeklinają, niosą miłość i radość, przede wszystkim teraz, gdy jest tyle obaw. Zawsze możemy powiedzieć: modlę się za ciebie, pamiętam o tobie. Okazać odwagę jakimś drobnym gestem.

O.L.: 25 czerwca będzie 40. rocznica objawień. Matka Boża zapowiedziała w Fatimie i potwierdziła w Medziugorju, że Jej Niepokalane Serce zatryumfuje. Powinniśmy zatem myśleć o przyszłości jako o tym czasie, w którym urzeczywistni swój plan. Aby Jej Serce mogło zatryumfować, w świecie musi dokonać się wiele nawróceń. Chciałbym zatem zapytać: czy słuszną rzeczą jest myśleć o przyszłości jako o czasie, w którym wielka część ludzkości przeżyje nawrócenie, widząc jak wiele Matka Boża czyni dla dobra wszystkich ludzi?

M.: Jestem przekonana, że to już się dzieje. Kiedy była międzynarodowa konferencja krajów Ameryki Łacińskiej, w języku hiszpańskim, a także ostatnio, kiedy była wspólna modlitwa z mieszkańcami krajów byłego Związku Radzieckiego, mimo że byliśmy daleko od siebie, miliony osób uczestniczyły w tej modlitwie łącząc się przez internet. Pewien Biskup z Mongolii płakał ze wzruszenia. Myślę, że także w ten sposób dokonuje się tryumf Niepokalanego Serca Maryi.

O. L.: Przypominają mi się te słowa, które wypowiedział Święty Papież, Jan Paweł II, kiedy Mirjana spotkała się z nim w Watykanie: Medziugorje to nadzieja dla świata. Medziugorje jest także światłem, które rozjaśnia przyszłość. Matka Boża jest Niewiastą, która przybywa, aby zaprowadzić nas do nowego świata, w nowe czasy.

M.: Powinniśmy być nastawieni pozytywnie. Ta pandemia wiele zmienia, wbija nam do głowy mnóstwo idei. Ale trzeba pamiętać, że coś podobnego działo się w czasach komunizmu. Wydawało się nam, że to się nigdy nie skończy, tak jak teraz wiele osób myśli, że covid nigdy się nie skończy. Tymczasem komunizm się skończył i covid też się skończy, tak samo jak się skończyły różne ideologie. Trzeba pamiętać, że to Bóg jest panem czasu i nie musi się spieszyć. Matka Boża jest spokojna, podczas gdy my się zamartwiamy, dlaczego nie mówi nic o tej chorobie, czemu nam nie pomaga? Ona jest spokojna i modli się. Powinniśmy myśleć tak jak Maryja: zachować sposkój i modlić się.
Musimy sobie powiedzieć: moim życiem nie rządzi covid, tylko Bóg. I zachować pogodę ducha, robić co do nas należy, z miłością, z modlitwą i podążać swoją drogą, wiedząc, że celem naszego życia jest Niebo. A jeśli nam się zdarzy jakiś wypadek – to nieważne, i tak kiedyś umrzemy. Jeśli zachorujemy na covid – to nieważne. I tak wcześniej czy później musimy umrzeć. Ważne jest to, jak żyjemy. Czy żyjemy w strachu? Nie! Strach nie pochodzi od Boga. Żyjmy spokojnie i pogodnie. Co ma być, to będzie. Nasze życie jest w ręku Boga… Wierzymy i nasze życie codzienne powinno być aktem wiary. Jaki jest mój akt wiary? Żyję zgodnie z wolą Boga. Żyję tu i teraz, bez zamartwiania się o jutro. Bo Bóg chce ode mnie, abym przeżyła dzisiejszy dzień z Jezusem, pogodnie, z modlitwą. Moje życie jest w ręku Boga.
Ze swojej strony staram się jak najlepiej robić to, co do mnie należy. Lata temu, kiedy objawiła się Matka Boża, myślałam, że komuniści nas zabiją. Codziennie rano ubierałam się z tą myślą, że jeśli mnie zabiją, będę miała na sobie godny strój. A tymczasem upłynęło już wiele czasu, mam już 56 lat i dalej żyję na tym świecie. Nie powinniśmy się martwić, tak samo jak nie martwią się o nic lilie polne. Róbmy swoje, najlepiej jak umiemy – bo żyjemy tu i teraz, a nie za 300 lat. Teraz mamy dawać świadectwo, nie za 300 lat, bo za 300 lat obrócimy się w proch.

O.L.: Co najwyżej powinniśmy martwić się o to, aby porzucić grzech i zło, jak mówi Matka Boża. To jest chyba centralny punkt tego przesłania. Zmierzamy ku przyszłości, w której powinniśmy żyć w łasce Bożej. Tymczasem w świecie panuje niedowiarstwo, nieposłuszeństwo wobec Bożych przykazań, jesteśmy uwięzieni przez złego ducha. Porzucić grzech i zło – to powinien być nasz pierwszy krok.

M.: Myślę, że nie tylko to, bo przede wszystkim chodzi o duszę. Jeśli mamy w sercu radość ducha, tę świadomość, że Bóg nas kocha, że ptaki niebieskie nie orzą i nie sieją, a Bóg troszczy się o nie i tak samo zatroszczy się o nas. Powinniśmy robić to, co do nas należy, radośnie, pogodnie, dziękując Bogu za wszystko. W rodzinie często się zdarza, że nie potrafimy okazać dzieciom uczucia, nie potrafimy powiedzieć, że darzymy je miłością, nie potrafimy zdobyć się na czuły gest. Ciągle tylko przypominamy o tym, co muszą zrobić, kładziemy nacisk na obowiązek. A gdzie jest miłość? A przecież Matka Boża wzywa nas do miłości. Ona jest z nami dlatego, że nas kocha.

O.L.: Dziękuję Ci Mario, za to piękne świadectwo. Matka Boża prosi, byśmy zdecydowali się na świętość. Pamiętam jak na samym początku mówiło się: „Jak to zrobić, żeby zostać świętym?”. A teraz, po latach, już zrozumieliśmy, że to bardzo długa droga.

M.: To bardzo długa droga, lecz także bardzo piękna. Jestem już dojrzałą kobietą i mogę powiedzieć, że nie żałuję żadnego wyrzeczenia, żadnego postu, żadnego czuwania, tego, że wstawałam wcześnie rano, żeby się modlić. Teraz także, kiedy wstaję rano, to dla mnie wielka radość, że mogę poświęcić te dwie czy trzy godziny na modlitwę. Zresztą, kiedy wstaniesz rano godzinę wcześniej, żeby się pomodlić, pójść na Mszę Świętą, przez cały dzień czujesz, że Bóg jest przy tobie, że ci błogosławi. Wychodząc z porannej Mszy Świętej, czujesz, że jesteś gotowy na każdy huragan, czujesz radość w sercu. Matka Boża właśnie to chce nam dać: taką radość serca, która pochodzi tylko od Boga.

Marija i o. Livio odmówili na koniec Magnificat oraz Chwała Ojcu, i o. Livio udzielił błogosławieństwa.

Opublikowano Medziugorje | 18 Komentarzy

Czerwiec – miesiąc poświęcony czci Najświętszego Serca Pana Jezusa

Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa

„To nabożeństwo jest ostatnim wysiłkiem Jego miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w ostatnich czasach”
św. Małgorzata Maria Alacoque

Czerwiec to miesiąc w sposób szczególny poświęcony czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kult Serca Jezusowego wywodzi się z czasów średniowiecza; początkowo miał charakter prywatny, z czasem ogarnął szerokie rzesze społeczeństwa.

Warto wymienić przynajmniej kilku świętych i błogosławionych, którzy wyróżniali się w średniowieczu szczególnym nabożeństwem do Serca Pana Jezusa; w tym Sercu znaleźli dla siebie źródło szczególnej radości i uświęcenia:

Św. Mechtylda (1241-1298) za zachętą samego Pana Jezusa wchodziła do Jego Serca i w nim spoczywała. Jezus oddawał jej swoje Serce jako znak zawartego z nią przymierza. Pewnego dnia w czasie spotkania Pan tak mocno przycisnął jej serce do swojego Serca, że miała wrażenie, że odtąd te dwa serca stanowią jedno. Mechtylda każdego rana witała Boże Serce i każdego wieczora czule je żegnała.

Podobnym przywilejem cieszyła się młodsza siostra Mechtyldy, św. Gertruda (1250-1303). Jej zasadnicze dzieło, które wsławiło jej imię po całej Europie, to Poseł Bożej pobożności. Jest to prawdziwy poemat o miłości Boga do duszy i duszy do Boga. Jego zaś źródłem jest Najświętsze Serce Syna Bożego. Można powiedzieć, że Gertruda obcowała z Sercem Jezusowym na co dzień.

Do św. Małgorzaty z Kortony (1252-1297) Pan Jezus odezwał się pewnego dnia: „Połóż twe ręce na ranach moich rąk!” Na to święta: „Nie, Panie!” W tej chwili otwarła się rana boku Chrystusa i święta ujrzała w niej Serce Zbawcy.

Od XVII wieku nabożeństwo do Serca Pana Jezusa staje się własnością ogółu wiernych i całego Kościoła. Przyczyniło się do tego dwoje świętych: św. Jan Eudes i św. Małgorzata Maria Alacoque. Pierwszy działał bardziej z własnej inicjatywy, natomiast św. Małgorzata – pod wpływem nakazów, jakie otrzymała od samego Chrystusa, który chciał się jej pośrednictwem posłużyć.

W dekrecie o heroiczności cnót z 1903 r. Św. Jan Eudes jest nazwany „twórcą liturgicznego kultu Serca Jezusa i Maryi”. W breve beatyfikacyjnym czytamy wprost: „Płonąc sam szczególną miłością ku Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, powziął pierwszy – a nie było to bez natchnienia Bożego – myśl publicznego kultu ku ich czci. Należy go przeto uważać za ojca tego, tak miłego nam nabożeństwa. (…) Był także tego kultu doktorem, albowiem ku czci obu Serc ułożył oficjum i Mszę świętą. Był wreszcie ich apostołem, bo całym sercem przykładał się do szerzenia tego zbawiennego nabożeństwa”. Jan Eudes chciał, aby ono było własnością wszystkich. Nowością, którą wprowadził, było również to, że nabożeństwo do Serca Pana Jezusa łączył ściśle z nabożeństwem do Serca Maryi. Nie umiał tych dwóch Serc rozłączyć. Nabożeństwo do tych dwóch Serc wprowadził także do liturgii Kościoła.
Jan Eudes postawił sobie za program swojej kapłańskiej misji szerzenie kultu i nabożeństwa do Serca Pana Jezusa i do Serca Maryi: niezmordowanym słowem, pismami i dziełami. Założył także ku czci tych dwóch Serc i pod ich imieniem osobną rodzinę zakonną (1641), aby kapłani tegoż zgromadzenia ex professo oddawali się szerzeniu nabożeństwa do tych dwóch Serc. Ku czci tych dwóch Serc przepisuje swoim synom duchownym osobne nabożeństwa i modlitwy, wśród nich piękne pozdrowienie: Ave Cor sanctissimum, ave Cor amantissimum Jesu et Mariae! W roku 1643 poleca w swoim zakonie obchodzić uroczyście święto Najświętszego Serca Maryi (8 lutego) oraz Serca Pana Jezusa (20 października). Układa oficjum na te święta. W roku 1648 wydaje książeczkę O nabożeństwie do Najświętszego Serca Jezusa i Maryi. W roku 1670 otrzymuje od teologów aprobatę tekstów Mszy świętej i oficjum o Najświętszym Sercu Pana Jezusa.

Główna zasługa w rozpowszechnieniu nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa przypada skromnej zakonnicy, wizytce, św. Małgorzacie Marii Alacoque (1647-1690). Żyła ona w tym samym wieku i czasie, co św. Jan Eudes, ale w zupełnym ukryciu w klasztorze w Paray-le-Monial. 27 grudnia 1673 roku Małgorzata dopuszczona została do tego, by spoczęła na Sercu Jezusowym. Pan Jezus pokazując jej swoje Serce pełne ognia, rzekł do niej: „Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych płomieni gorejących, zamkniętych w moim łonie. Ono pragnie rozlać je za twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi Bożymi skarbami”. Następnie Jezus wziął serce Małgorzaty i umieścił je symbolicznie w swoim Sercu. Potem już przemienione i jaśniejące oddał Małgorzacie. Usłyszała pocieszające słowa: „Dotąd nosiłaś tylko imię mojej sługi. Dzisiaj daję ci inne imię – umiłowanej uczennicy mojego Serca”.

Drugie objawienie miało miejsce na początku roku 1674. Pan Jezus ponownie objawił Małgorzacie swoje Serce i wymienił dobrodziejstwa i łaski, jakie przyrzeka czcicielom swojego Serca.

„To nabożeństwo – pisze św. Małgorzata – jest ostatnim wysiłkiem Jego miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w ostatnich czasach”. Wśród różnych form czci Pan Jezus zażądał czci także wizerunków swojego Serca.
W tym samym roku 1674 miało miejsce trzecie z wielkich objawień. W czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu pojawił się Świętej Pan Jezus „jaśniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran, jaśniejącymi jak słońce”. Pan Jezus ponownie odsłonił swoją pierś i pokazał swoje Serce w pełnym blasku. Zażądał, aby w zamian za niewdzięczność, jaka spotyka Jego Serce i Jego miłość, okazaną rodzajowi ludzkiemu, dusze pobożne wynagradzały temuż Sercu zranionemu grzechami i niewdzięcznością ludzką. Zażądał, aby w duchu wynagrodzenia w każdą noc przed pierwszym piątkiem miesiąca odbywała się godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu (tzw. Godzina Święta) oraz aby Komunia święta w pierwsze piątki miesiąca była ofiarowana w celu wynagrodzenia Boskiemu Sercu za grzechy i oziębłość ludzką.

Wreszcie w piątek po oktawie Bożego Ciała, 10 czerwca 1675 roku, nastąpiło ostatnie wielkie objawienie. Kiedy Małgorzata klęczała przed tabernakulum w czasie nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, ukazał się jej Chrystus, odsłonił swoje Serce i powiedział:

„Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że nie szczędziło niczego aż do zupełnego wyniszczenia się dla okazania im miłości, a w zamian za to doznaje od większości ludzi tylko gorzkiej niewdzięczności, wzgardy, nieuszanowania, lekceważenia, oziębłości i świętokradztw, jakie oddają mu w tym Sakramencie Miłości. Lecz najbardziej boli Mnie to, że w podobny sposób obchodzą się ze Mną serca służbie mojej szczególnie poświęcone. Dlatego żądam, aby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był odtąd poświęcony jako osobne święto ku czci mojego Serca i na wynagrodzenie Mi przez Komunię i inne praktyki pobożne zniewag, jakich doznaję. W zamian za to obiecuję ci, że Serce moje wyleje hojne łaski na tych wszystkich, którzy w ten sposób oddadzą Mu cześć lub przyczynią się do jej rozszerzenia”.

Pan Jezus dał św. Małgorzacie Alacoque dwanaście obietnic, dotyczących czcicieli Jego Serca:

Stolica Apostolska dopiero po ścisłych i dokładnych badaniach zezwoliła na obchodzenie święta, jak i na cześć wizerunków Jezusowego Serca w formach dzisiaj powszechnie przyjętych. Po raz drugi Kościół pośrednio zatwierdził objawienia, dane św. Małgorzacie Marii Alacoque, kiedy po surowym procesie wyniósł ją do chwały ołtarzy. Jej beatyfikacja odbyła się w roku 1864, a kanonizacja w roku 1920. Pierwszym z papieży, który zatwierdził nabożeństwo do Serca Pana Jezusa a także święto dla niektórych diecezji i zakonów, był Klemens XIII. Uczynił to w roku 1765 – a więc prawie w sto lat po wspomnianych objawieniach. Decydującym jednak w tej sprawie stał się memoriał biskupów polskich wysłany do tego papieża w 1765 roku. Memoriał podaje najpierw historyczny przegląd kultu, a następnie uzasadnia bardzo głęboko godziwość i pożytki płynące z tego nabożeństwa. Papież Pius IX w roku 1856 rozszerzył święto Serca Pana Jezusa na cały Kościół. Leon XIII 31 grudnia 1899 roku oddał Sercu Jezusowemu w opiekę cały Kościół i rodzaj ludzki.

Opublikowano Aktualności | 31 Komentarzy

Ks. Dominik Chmielewski: Jest rzeczą przerażającą żyć w gniewie Bożym

Ludzie, którzy mają problem z przebaczeniem drugiemu człowiekowi, żyją według dwóch kłamstw szatana:
Pierwsze – kompletnie nie widzą ciężkości swoich własnych grzechów, którymi zamordowali Jezusa na krzyżu przez ciągłe samousprawiedliwianie siebie, i
Drugie kłamstwo – poprzez NIEUSTANNE WYOLBRZYMIANIE KRZYWD, które ktoś im zrobił

Powiem krótko: słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać aż dotrze! Do skutku!
fragment dla zachęty:

(…) Nikogo nie okradłem, nikogo nie zabiłem, jestem dobrym człowiekiem, więc pójdę do Nieba… – czy aby na pewno???

(…) Czas na prawdziwą spowiedź: za mało kochałem Boga, byłem pyszny, leniwy, egoistą, zaniedbywałem dobro, które mogłem uczynić drugiemu człowiekowi, marnotrawiłem swój czas, byłem agresywny w stosunku do drugiego człowieka nosiłem w sobie gniew, prowokowałem kłótnie, byłem zarozumiały, dumny, miałem zbyt wysokie mniemanie o sobie, itd. itd….
(…) 10 000 talentów to jest niewyobrażalny dług grzechów, który musimy spłacić Bogu… ale to nie koniec przypowieści, dramat dopiero się zacznie (!)
Bo co to jest te 100 denarów? To są krzywdy, choćby największe, które uczynił Ci drugi człowiek

Ludzie, którzy mają problem z przebaczeniem drugiemu człowiekowi, żyją według dwóch kłamstw szatana:
Pierwsze – kompletnie nie widzą ciężkości swoich własnych grzechów, którymi zamordowali Jezusa na krzyżu przez ciągłe samousprawiedliwianie siebie, i
Drugie kłamstwo – poprzez NIEUSTANNE WYOLBRZYMIANIE KRZYWD, które ktoś im zrobił

Jeśli pielęgnujesz cały czas w sercu, o ci kto zrobił, to ta krzywda się rozrasta do nieprawdopodobnych rozmiarów…

Wstajesz od kratek konfesjonału, gdzie Bóg przebaczył Ci wszystkie wyznane grzechy (10 000  talentów), wychodzisz z kościoła i zaczyna się:
– dzwoni twoja sąsiadka, która nagadała wczoraj na Ciebie a Ty… „ooo dzwoni, oczywiście, że nie odbiorę tego telefonu, chowasz telefon, idziesz dalej ulicą…
– ten gość, mój szef….. (oby Bóg mu…)
– Twój mąż dzwoni do Ciebie: „wiesz wczoraj nakrzyczałem na Ciebie”, albo w ogóle nie dzwoni, bo nakrzyczał a Ty mówisz „ukarzę go teraz cichymi dniami, nawet na niego nie spojrzę…”
– może ktoś Cię okradł, może niesprawiedliwie potraktował w podziale spadku, może… może… może…

I najważniejsze:
Jeśli nic Ci się w życiu nie udaje to zbadaj swoje serce… bo tak będzie z każdym, kto z serca nie przebaczy swemu bratu (będzie żyć w gniewie Bożym)!
Bóg dopuści działanie demonów na Ciebie i będą miały do Ciebie pełne prawo, dopóki  całym sercem nie przebaczysz drugiemu człowiekowi!

Ale przebaczyć trzeba rozsądnie – wybaczyć,
ale i nie pozwalać więcej grzeszyć!

Przebaczenie nie oznacza bowiem, że naiwnie zapominam, przebaczenie jest związane z miłosierdziem, ale pamiętajmy, że Bóg jest miłosierny, ale i sprawiedliwy!!!

Posłuchaj do końca!

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 39 Komentarzy

Ks. Piotr Prusakiewicz CSMA: Święte wojowniczki, które pokonały szatana

Nie jesteśmy w stanie pokonać Szatana samodzielnie. Z pomocą musi przyjść nam Bóg i Jego święci – ci, którzy zwyciężyli już w swojej bitwie z piekłem, a teraz triumfują w niebie.

Paul Thigpen w książce „Święci, którzy zwyciężyli szatana” opisuje niezwykłe historie i wydarzenia z życia świętych, którzy na ziemi stoczyli wielki bój ze złym duchem. Jak bronili się przed atakami złego? Które święte wojowniczki, wygrały bitwę ze złym?

Opublikowano Aktualności | 1 komentarz

Czym jest opcja Maryi, która ratuje świat?

Carrie Gress w książce „OPCJA MARYI” proponuje czytelnikom podjęcie katolicyzmu opartego na głębokiej relacji z Matką Bożą.
Czym jest opcja Maryi?
Dlaczego tylko oparcie się na Matce Chrystusa może uratować nasze serca?

Opublikowano Aktualności | 62 Komentarze