6 stycznia: Święto Trzech Króli czyli Uroczystość Objawienia Pańskiego

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Księga Izajasza 60,1-6.

Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą.
Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą.
I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz: Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione twe córki.
Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, a serce twe zadrży i rozszerzy się, bo do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie. Zaleje cię mnogość wielbłądów, dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana.

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza 

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon». 
Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. 
Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». 
Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. 
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. 
A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju.

Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się dziś kadzidło i kredę. Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego. Piszemy na drzwiach litery C+M+B, które są pierwszymi literami łacińskiego zdania: (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi – po łacinie: Christus mansionem benedicat. Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.Trzej Królowie, Trzej Mędrcy (nazwa Trzej Magowie nie jest fortunna) idą od Kosmosu i Gwiazd do Chrystusa. Dzisiaj ludzie ochrzczeni idą w przeciwnym kierunku – od Chrystusa z powrotem do Gwiazd i Kosmosu, które powtórnie ubóstwiają. Przyjmują bezprawnie pogańskie i neopogańskie inicjacje

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 17 Komentarzy

10-ta rocznica odejścia do Pana Alicji Lenczewskiej

5 stycznia br. przeżywamy 10. rocznicę jej odejścia do wieczności, a zarazem zaczynamy Rok Wdzięczności za dar życia Mistyczki.

Alicja Lenczewska swoje życie ukończyła w pallotyńskim hospicjum im. Jana Ewangelisty w Szczecinie.
W 10. rocznicę jej odejścia „Środowisko Alicji Lenczewskiej”, które się zawiązuje w tym mieście, gromadzi się w kościele pallotyńskim p.w. św. Jana Ewangelisty nad Odrą, by modlić się o życie wieczne dla tej, która zostawiła nam w testamencie swoje notatki duchowe.
Środowisko AL pragnie pogłębiać swoją zażyłość z Bogiem przez Eucharystię comiesięczną oraz wsłuchiwanie się w konferencje zaproszonych prelegentów.
W styczniu zaproszonym gościem został ks. Maciej Bagdziński, świadek życia AL i znawca tematu.
Powstaje strona internetowa:  www.alicjalenczewska.com oraz adres mailowy: biuro@alicjalenczewska.com Muzyka do filmu: ks. Marek Brożyna SAC

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 38 Komentarzy

Ks. Robert Skrzypczak: DYKTATURA ANTYCHRYSTA

DYKTATURA ANTYCHRYSTA!
Nowe Credo ludzi świata

Świat pragnie nam dziś wmówić, że to co dobre jest złe, a to co złe – dobre. Przejawy chęci głoszenia Dobrej Nowiny tłamsi się w zarodku. Co mamy zrobić? Czym jest ta dyktatura antychrysta? O tym ks. Robert Skrzypczak!

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 47 Komentarzy

Marią Pavlović-Lunetti: Matka Boża – nawet wojna może się skończyć, wszystko zależy od waszych modlitw

Marią Pavlović-Lunetti z Medziugorje: Przede wszystkim, Matka Boża przyniosła nam Jezusa, który jest Królem Pokoju. Matka Boża, przychodząc z Dzieciątkiem na ręku, obdarzyła nas Jego pokojem. Bogactwo tego pokoju nie jest nam znane, dopóki nie zacznie się wojna
Tak, jak powiedziała Matka Boża: nawet wojna może się skończyć – wszystko zależy od waszych modlitw!

(…) O. L.: Wiem, że teraz jesteś we Włoszech, ale z pewnością wiesz, czy do Medziugorja rzeczywiście przyjechało 50 autobusów z Ukrainy, tysiące osób, które przybyły, aby modlić się o pokój, ponieważ ich kraj jest obecne zagrożony wojną… Matka Boża powiedziała, że bez pokoju nie ma przyszłości.

M.: Tak, to prawda. Jestem w kontakcie z osobami, które im towarzyszą. Dzięki Bogu, udało im się przyjechać, modlą się. Jeśli Bóg pozwoli, spotkam się z nimi. Jutro lub pojutrze wyruszamy w drogę.

O. L.: Być może to zaproszenie dla nas wszystkich, byśmy modlili się o pokój. W tej chwili rzeczywiście istnieje zagrożenie, że pomiędzy Rosją a Ukrainą może dojść do wojny. Matka Boża powiedziała, że bez pokoju nie ma przyszłości. Wojna mogłaby zniszczyć cały świat.

Orędzie z 25 grudnia 2021 r.

„Drogie dzieci! Dziś niosę wam mego Syna Jezusa, aby obdarzył was swoim pokojem. Kochane dzieci, bez pokoju nie macie przyszłości ani błogosławieństwa, dlatego wróćcie do modlitwy, bo owocem modlitwy jest radość i wiara, bez których nie możecie żyć. Dzisiejsze błogosławieństwo, które wam dajemy nieście do swoich rodzin i ubogaćcie wszystkich, których spotkacie, aby odczuli łaskę, którą przyjmujecie. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Cały wywiad OJCA LIVIO w Radio Maryja z MARIĄ PAVLOVIĆ-LUNETTI
25 grudnia 2021 r.

O. Livio: Myślę, że najważniejsze jest to, że dzisiaj Matka Boża przyszła z Dzieciątkiem Jezus.

Marija: Tak! Największym darem była Nowenna, którą ofiarowaliśmy dziś wieczorem. Maryja i Jezus to największa potęga, podobnie jak błogosławieństwo, które nam przekazują przez te wszystkie lata. Przede wszystkim, Matka Boża przyniosła nam Jezusa, który jest Królem Pokoju. Matka Boża, przychodząc z Dzieciątkiem na ręku, obdarzyła nas Jego pokojem. Bogactwo tego pokoju nie jest nam znane, dopóki nie zacznie się wojna. Dzisiaj Matka Boża w szczególny sposób dała nam błogosławieństwo pokoju, wraz ze swym Synem Jezusem.

O. Livio: Bardzo uderzył mnie fakt, że Matka Boża wypowiedziała te słowa: „Dzisiejsze błogosławieństwo, które wam dajemy”. Czy to znaczy, że obydwoje udzielili nam błogosławieństwa pokoju? Także Dzieciątko Jezus?

M.: Dokładnie tak! Maryja z Dzieciątkiem Jezus przekazali nam błogosławieństwo. To rzecz nadzwyczajna i bardzo piękna. To nadzwyczajne, ponieważ także Dzieciątko Jezus pobłogosławiło nas znakiem krzyża, tak jak to zawsze czyni Matka Boża.

O. L.: To znaczy, Matka Boża trzymała Dzieciątko na ręku, a Ono odwróciło się w twoją stronę i pobłogosławiło patrząc na ciebie?

M.: Tak. Pobłogosławiło nie tylko tych, którzy byli obecni. Matka Boża powiedziała, że dzisiejsze błogosławieństwo, które nam dają obydwoje wraz z Jezusem jest skierowane do nas, do naszych rodzin i do wszystkich, których spotkamy!

O. L.: Jak wyglądało Dzieciątko?

M.: Jak każdego roku, było to śliczne niemowlę. Zawsze serce się we mnie rozpływa, wypełnia się radością na samą myśl o Bożym Narodzeniu. Każde Boże Narodzenie jest szczególne. Matka Boża przybywa w odświętnej szacie, jakby haftowanej złotem. Przychodzi z maleńkim Dzieciątkiem Jezus i mówi, że to Dzieciątko jest Królem Pokoju, że obdarza nas pokojem, który jest dla nas błogosławieństwem i przyszłością. Dzisiaj w szczególny sposób prosiłam Matkę Bożą, także Dzieciątko Jezus, aby uwolnili nas od tej pandemii, aby dali pokój całemu światu. Matka Boża o tym też mówi w dzisiejszym orędziu.

O. L.: Wybacz mi tę ciekawość. Chciałbym spytać, jak wygląda Dzieciątko? Czy jest w powijakach, czy ma jakieś ubranko?

M.: Jest opatulone w welon Matki Bożej. To bardzo piękne! Odnosi się wrażenie, jakby Matka Boża i Dzieciątko stanowili jedno. Trudno opisać słowami to bogactwo piękna, wyrazu twarzy, także stroju. Dziś widoczna była jedność Maryi i Dzieciątka Jezus. Byli tak złączeni w jedno, że trudno odróżnić jedną osobę od drugiej, także z powodu pięknego stroju i obszernego welonu, który spowijał obydwoje. Myślę, że dane mi było zobaczyć Raj. Coś tak pięknego można ujrzeć tylko w Raju.

O. L.: Mówiłaś, że Matka Boża miała złotą szatę. Czy welon też był złoty?
M.: Cała szata była jakby haftowana złotem, o wiele bogatsza niż zwykle. A najpiękniejsze jest to, że ten sam welon spowija Dzieciątko Jezus.

O. L.: Czyli Matka Boża okrywa Dzieciątko swoim welonem.
M.: Dzieciątko ma także ubranko. Kiedy uniosło rączkę do błogosławieństwa, było widać, że ma ubranko z tej samej tkaniny.

O. L.: A zatem, kiedy w Boże Narodzenie 2012 roku Dzieciątko Jezus powiedziało: <Jestem waszym pokojem, żyjcie według moich przykazań>, też miało taki strój?
M.: Tak. Dzieciątko ma ubranko, a jednocześnie jest owinięte welonem.

O. L.: Czyli nie jest w powijakach. Ma ubranko, a Matka Boża okrywa je swoim welonem.
M.: Tak.

O. L.: Czy nowonarodzone Dzieciątko ma włosy?
M.: Tak. Ma kręcone włosy, ciemniejsze niż jasny blond, ale jaśniejsze niż brązowe. Na pewno nie są to czarne włosy.

O. L.: Natomiast Matka Boża ma czarne włosy?
M.: Matka Boża ma czarne włosy. Są zakryte welonem, jednak widać że ma długie, czarne włosy.

O. L.: Czy Dzieciątko ma niebieskie oczy?
M.: Tak. Dzieciątko Jezus ma niebieskie oczy.

O. L.: Matka Boża też ma niebieskie oczy?
M.: Tak.

O. L.: Czyli widać podobieństwo do Mamy także w oczach?
M.: Tak. Dzieciątko jest podobne do Matki Bożej, ma takie same rysy twarzy. Poza tym jest jeszcze ta rajska światłość, która od Niej bije i sprawia, że jest jeszcze piękniejsza.

O. L.: To bardzo piękne!
M.: Piękne jest nie tylko światło, które przychodzi z Matką Bożą i Dzieciątkiem Jezus. Piękny jest Jej wyraz twarzy, miłość do Jezusa, która jest widoczna w Jej spojrzeniu. To wszystko jest bardzo piękne. Kiedy przychodzi Boże Narodzenie, najpiękniejsze jest to błogosławieństwo, które otrzymujemy. Niezwykły pokój, który odczuwamy, nawet bez słów.

O. L.: Uderzył mnie fakt, że obydwoje udzielili błogosławieństwa. A przecież kiedyś Matka Boża dokonała pewnego rozróżnienia, mówiąc: „Daję wam moje macierzyńskie błogosławieństwo, a Jezus daje wam swoje”. Chodziło o to, że błogosławieństwo Jezusa jest błogosławieństwem samego Boga, a błogosławieństwo Maryi jest błogosławieństwem macierzyńskim.
M.: Tak. To prawda. Ale dzisiaj Maryja i Dzieciątko Jezus pobłogosławili nas wspólnie. To coś szczególnego: błogosławieństwo radości i wiary, bez których – jak mówi Matka Boża – nie możemy żyć.

O. L.: Wiem, że teraz jesteś we Włoszech, ale z pewnością wiesz, czy do Medziugorja rzeczywiście przyjechało 50 autobusów z Ukrainy, tysiące osób, które przybyły, aby modlić się o pokój, ponieważ ich kraj jest obecne zagrożony wojną… Matka Boża powiedziała, że bez pokoju nie ma przyszłości.

M.: Tak, to prawda. Jestem w kontakcie z osobami, które im towarzyszą. Dzięki Bogu, udało im się przyjechać, modlą się. Jeśli Bóg pozwoli, spotkam się z nimi. Jutro lub pojutrze wyruszamy w drogę.

O. L.: Być może to zaproszenie dla nas wszystkich, byśmy modlili się o pokój. W tej chwili rzeczywiście istnieje zagrożenie, że pomiędzy Rosją a Ukrainą może dojść do wojny. Matka Boża powiedziała, że bez pokoju nie ma przyszłości. Wojna mogłaby zniszczyć cały świat.

M.: Dokładnie tak. Pokój jest darem, który potrafimy docenić dopiero w obliczu wojny. Pamiętam, że doświadczyliśmy tego, gdy zaczęła się wojna na Bałkanach. Nikt się tego nie spodziewał. Dopiero wówczas zrozumieliśmy, co oznacza obecność Matki Bożej, która przyszła do Medziugorja jako Królowa Pokoju. W trzecim dniu objawień Matka Boża płakała. Nie rozumieliśmy tego. Ale kiedy zaczęła się wojna, dopiero wtedy zrozumieliśmy dlaczego Maryja przyszła jako Królowa Pokoju. Przede wszystkim widzimy tych ukraińskich pielgrzymów, którzy przybyli, aby prosić o Jej opiekę, aby uprosić pokój u Królowej Pokoju ponieważ w ich kraju od wielu lat toczy się podstępna wojna, która doprowadziła do ubóstwa mieszkańców zasobnego kraju. Dzieje się tak dlatego, że nie mogą żyć w pokoju, nie mają takiej możliwości. Pokój, to także dobrobyt. Pokój – to także przyszłość. Pokój, to także błogosławieństwo. A tam nie tylko nie ma pokoju, ale i wolności. W 40. rocznicę objawień Matka Boża prosiła: Módlcie się wraz ze mną o pokój i o wolność. Gdy nie ma pokoju, nie ma także wolności. Panuje ucisk, dochodzi do wojny. Nie ma dobrobytu, nie ma błogosławieństwa dla mieszkańców.

O. L.: Nie ma przyszłości… Matka Boża powiedziała: <Bez pokoju nie macie przyszłości>. A także: <Nie możecie żyć bez wiary>. Matka Boża prosiła, żeby modlić się o pokój. Przypomniała nam o wierze i o modlitwie. To są sprawy zasadnicze: pokój, wiara i modlitwa.

M.: Dokładnie. To dotyczy każdego narodu. Jeśli brakuje nam pokoju, nie mamy błogosławieństwa, nie mamy przyszłości, jeśli zabraknie modlitwy. Matka Boża prosi o modlitwę, ponieważ owocem modlitwy jest radość i wiara, bez których nie można żyć. Jeżeli człowiek się modli, ma pokój i radość, ma błogosławieństwo. Matka Boża wiele razy mówiła, że jeśli zabraknie modlitwy, nie mamy przyszłości ani życia. Co to za życie bez Boga? Maryja wiele razy mówiła: Bez Boga nie ma ani przyszłości, ani życia wiecznego. Dziś widzimy, że wiele osób, także z powodu covida, decyduje się, by nie mieć dzieci. We Włoszech nie ma żadnej polityki, która chroniłaby rodzinę… także przyszłość młodych rodzin. Nie ma pracy. Często zapraszam ludzi do modlitwy, aby Pan Bóg dał nam światło, aby dał światło także naszym politykom, aby w świecie zapanował pokój, pogoda ducha, a także dobrobyt. Módlmy się do Matki Bożej i do Dzieciątka Jezus, zwłaszcza w tym szczególnym czasie.

O. L.: Powinniśmy pamiętać o ważnej nauce, którą dała nam Matka Boża, gdy zaczęła się wojna w Bośni. W lipcu 1991 roku Matka Boża powiedziała, że to od naszej modlitwy zależy jak długo będzie trwała ta wojna… Musimy wierzyć, że modlitwą możemy wyprosić pokój i powstrzymać wojnę.

M.: Modlitwą i postem. W ten sposób można oddalić także złe duchy. A dzisiaj działanie złych duchów jest widoczne. Ludzie stali się agresywni: jedni są za szczepieniami, inni przeciwko. Jedni chcą pokoju – inni są temu przeciwni. Nawet w rodzinach panuje niezgoda i nieporządek, bo nie ma modlitwy, bo brakuje szacunku wzajemnego. Brakuje wiary i tej nadziei, która wypływa z wiary. Człowiek, który wierzy i modli się jest radosny, jest także przepełniony pokojem, staje się osobą łagodną, wesołą. Dlatego Matka Boża wzywa nas do modlitwy, byśmy stali się osobami łagodnymi, które mają wiarę i przyszłość.

O. L.: Bardzo piękna jest druga część dzisiejszego orędzia, w którym Matka Boża mówi: <nieście do swoich rodzin i ubogaćcie wszystkich, których spotkacie, aby odczuli łaskę, którą przyjmujecie>. Jeśli się modlimy, mamy w sobie pokój, inni ludzie to odczuwają, kiedy ich spotykamy. To bardzo rzeczywiste i prawdziwe doświadczenie.

M.: Dokładnie. Jak mówi Matka Boża, stajemy się dla innych błogosławieństwem, nie przekleństwem. To bardzo piękna rzecz, którą Maryja przez te wszystkie lata pomaga nam zrozumieć: że mamy być błogosławieństwem dla innych, przez nasze życie, dając im przykład, przez nasze zachowanie.

O. L.: Właśnie w ten sposób staramy się nieść światu pokój i orędzia Matki Bożej.Całym naszym życiem. Chciałbym cię o coś zapytać, Mario. Już od dwóch lat żyjemy w czasach pandemii. Znosimy wiele cierpień, wiele niedogodności, szerzy się strach i różne obawy. Twoim zdaniem, w ciągu tych dwóch lat świat zbliżył się do Boga, czy oddalił się od Niego jeszcze bardziej?

M.: Zależy. Jeśli ktoś zaczął się modlić, stał się błogosławieństwem dla innych. Bardzo wiele osób podjęło modlitwę. Kilka miesięcy spędziłam ostatnio w Medziugorju i tam nie brakuje intensywnej modlitwy. Medziugorje to niewielka miejscowość, więc także i pandemia nie osiągnęła takich rozmiarów jak we Włoszech, w dużych miastach. Spotykając się z wieloma osobami, mogłam stwierdzić, że wiara umocniła się. Tutaj wszędzie słyszy się tylko doniesienia o pandemii – a tam słychać modlitwę. To są jakby dwa wymiary, których nie można porównywać. Tam żyje się bardziej modlitwą, jak w rodzinie – tu prowadzi się bardziej konsumpcyjny tryb życia. Jest znacznie więcej ludzi – ale brakuje wiary. Matka Boża mówi, że powinniśmy wzrastać w wierze. Już doświadczyliśmy tego w przeszłości, modlitwą i postem można oddalić nawet wojny. Matka Boża wzywa nas do modlitwy, bo modlitwą i postem możemy uprosić także koniec tej pandemii. To zależy od nas, od naszej modlitwy, od naszej postawy. Jeśli naprawdę wierzymy, nawet ta pandemia może się skończyć. I to bardzo szybko.

Tak, jak powiedziała Matka Boża: nawet wojna może się skończyć – wszystko zależy od waszych modlitw. Jestem głęboko przekonana, że w obecnej chwili wiele zależy od nas. Oczywiście, wiele zależy od naszej uwagi i ostrożności – ale przede wszystkim od naszej modlitwy. Często dzieje się tak, kiedy się modlimy i ofiarujemy Matce Bożej nasze posty, wyrzeczenia czy nowenny, po jakimś czasie zobaczymy owoce. Prośmy o opiekę Świętej Rodziny, a na pewno odczujemy pomoc świętego Józefa, Matki Bożej i Dzieciątka Jezus. W wielu rodzinach, do których wkradł się nieporządek, dzięki modlitwie do Świętej Rodziny powrócił pokój, radość i jedność. Doświadczyłam tego wiele razy, kiedy ludzie przychodzili prosić o modlitwę. Mówiłam im, żeby modlili się wspólnie, w rodzinie, i otrzymywali wielkie łaski.

O. L.: Jestem o tym przekonany. Myślę również, że w ciągu tych dwóch lat nie modliliśmy się zbyt gorliwie i ufnie, mimo że Maryja wiele razy mówiła: <Modlitwa czyni cuda w ludzkich sercach i w świecie, w was i wokół was>. Jak słusznie zauważyłaś, należy mieć na uwadze to, co mówi nauka. Po ludzku rzecz biorąc, to także jest pożyteczne – ale niewystarczające. Potrzebujemy pomocy Bożej. Powinniśmy być bardziej zdeterminowani, powinniśmy modlić się i pościć bardziej wytrwale. Jestem przekonany, że za mało się modliliśmy. Ale teraz, kiedy światu zagraża wojna, mamy do dyspozycji niezawodną broń: post i modlitwę. Rzecz w tym, że nie wierzymy w skuteczność tej broni. To naprawdę świadczy o braku wiary.

M.: Tak, tu chodzi o brak wiary. Zwróćmy się do Dzieciątka Jezus, które jest tak niewinne, zanośmy modlitwy do Boga, który dla nas tak się umniejszył. Pan Jezus nie przyniósł wojny ani głodu. Narodził się w grocie, w ubóstwie, które pozwalało zbliżyć się do Niego pasterzom i wszystkim ludziom dobrej woli. Dlatego módlmy się do Dzieciątka Jezus. Szczególnie w tym czasie Bożego Narodzenia. Kiedyś Matka Boża powiedziała, byśmy przynieśli do żłóbka jakiś kwiat, byśmy ofiarowali go Dzieciątku Jezus. Ofiarujmy Mu nasze serce, oddajmy Mu nasze życiowe trudności, nasze braki, obawy i nerwowość, także konflikty i kłótnie. Boże Narodzenie może się zamienić w istne piekło, jeśli nie potrafimy nieść pokoju, jeśli nie potrafimy nieść radości. Niekiedy rodziny zwracają się do mnie prosząc o modlitwę i mówią, że Boże Narodzenie przeradza się u nich w koszmar. Dlaczego nie możemy ustąpić jedni drugim? Dlaczego nie umiemy się pogodzić?

Pamiętam jak na samym początku, w pierwszych latach, Matka Boża powiedziała nam, byśmy chodzili od domu do domu i pogodzili tych, którzy byli ze sobą skłóceni. W Medziugorju wszyscy byli rolnikami, uprawiali ziemię. Niektórzy nie rozmawiali ze sobą całymi latami, z powodu różnych sporów dotyczących granic czy działek. Matka Boża wysłała nas do nich, abyśmy zachęcili ich do pojednania, żeby jedni drugich poprosili o wybaczenie i pogodzili się ze sobą. Tak też zrobiliśmy. Matka Boża prosi nas, byśmy byli błogosławieństwem dla innych. Pobłogosławili nas Obydwoje, byśmy ubogacali tych wszystkich, których spotkamy.

O. L.: Mamy ubogacać innych tym, co otrzymaliśmy od Boga…

M.: Dokładanie! Bóg dał nam bardzo wiele! Jesteśmy ubodzy, ale z Bożą pomocą możemy stać się bogaci, bo Bóg jest naszym bogactwem.

O. L.: Mario! Jutro jest uroczystość Świętej Rodziny. Prosimy Cię o słowo zachęty do rodzin i do ludzi młodych, aby mieli odwagę podjąć misję, jaką jest życie w rodzinie. By zakładali rodziny, bo odnosi się wrażenie, że już w ogóle o tym nie myślą.

M.: W Medziugorju, ze względu na covid, Biskup zarządził większą liczbę Mszy Świętych. Sprawowane są na zewnątrz, przy ołtarzu polowym, lub umieszcza się głośniki. Przychodzi dużo rodzin z dziećmi i można zobaczyć jakim bogactwem jest rodzina. Także dzięki ludziom, którzy jeszcze mają wiarę. Dziś podczas Mszy Świętej, tu we Włoszech, ogarnął mnie smutek. Była raptem jedna rodzina z dziećmi, a w kościele o połowę mniej ludzi niż zwykle. I to w dzień Bożego Narodzenia…  Widać jak nasze kościoły pustoszeją, dzieci jest coraz mniej. Módlmy się do Świętej Rodziny. Prośmy Matkę Bożą, byśmy byli tymi osobami, od których promieniuje wiara i pokój. Modliłam się dziś w ten sposób za wszystkie osoby, które kiedykolwiek spotkałam, które były w Medziugorju. Tylu Włochów było w Medziugorju, a dzisiaj te osoby tak bardzo się boją, że umrą.

Kiedyś każdy z nas umrze. Albo na covid, albo na nowotwór, albo przydarzy się jakiś wypadek. Wszyscy musimy umrzeć. Tylko czy jesteśmy na to gotowi? Ile czasu poświęcamy na modlitwę? Na ile głęboka jest nasza duchowość? Kiedyś, gdy rozmawiało się ze starszymi ludźmi, wszyscy mówili, że życie i śmierć są w ręku Boga. A dzisiaj ludziom się wydaje, że to oni rządzą życiem i śmiercią, że zdołają się uchronić własnymi siłami. Tymczasem jeśli dobry Bóg nas nie uchroni, to nie uchroni nas nikt i nic. Dlatego mówię, że my mamy zachować ostrożność – ale przede wszystkim mamy zaufać Bogu, bo życie i śmierć są w Jego ręku. Mamy wierzyć w Boga i w Nim pokładać nadzieję.

Nieraz rozmawiałam z ludźmi, którzy mówili mi, że modlą się o dobrą śmierć do świętej Faustyny czy do innych świętych. I te osoby zmarły właśnie w godzinie miłosierdzia albo w dniu wspomnienia tego świętego, do którego się modliły. Właśnie tak się stało, że Jezus Miłosierny wyszedł im na spotkanie. Pamiętam pewnego księdza, staruszka, który zawsze mówił, że bardzo kocha Matkę Bożą i prosi, żeby po niego przyszła. Kiedy umierał, rozpromienił się, powiedział: „Oto i Ona!”. Uśmiechnął się i zmarł. Czy Matka Boża nie przyszła po niego? Taka jest wiara i siła modlitwy.

O. L.: Ta smutna prawda dotyczy całej Europy: ludzie stracili wiarę. Są niewielkie grupy wierzących, są pojedyncze osoby, ludzie którzy się nawracają. Ogólnie rzecz biorąc, panuje atmosfera niedowiarstwa i bardzo ateistyczna wizja życia oraz przekonanie, że wszystko się kończy wraz ze śmiercią. I to jest prawdziwa pandemia, która nas zabija! Musimy zareagować.

M.: Pandemia może być znakomitą okazją. Niektórzy są tak przestraszeni, że to dla nich istny terror. Byłam niedawno w kwiaciarni po białe róże dla Matki Bożej. Mówię do sprzedawcy: „Radosnych Świąt Bożego Narodzenia”. A ten odpowiada: „Wszystkiego najlepszego”. Takie życzenia to można składać z okazji Nowego Roku albo imienin. A Boże Narodzenie to Boże Narodzenie i trzeba o tym pamiętać.

O. L.: Matka Boża z pewnością liczy na tych, którzy odpowiedzieli na Jej wezwanie, którzy są Jej apostołami, aby rozbudzić wiarę. Jednak w krajach Europy, które niegdyś krzewiły wiarę w całym świecie, teraz większość ludzi utraciła wiarę. Matka Boża nas potrzebuje, musimy z Nią współpracować.

M.: Wiara chrześcijańska jest najpiękniejsza! Święto Narodzenia Pańskiego niesie tyle radości, jest tyle pięknych kolęd. Wystarczy pomyśleć, ile pokoleń śpiewało te pieśni przed nami, przekazując tradycje świąteczne aż do naszych czasów. Myślę, że dzieci naszych dzieci zapamiętają na zawsze to, co robimy. Odwagi i naprzód! Z Jezusem, Józefem i Maryją wszystko będzie dobrze!

O. L.: Dziękuję Ci za te słowa pełne nadziei na przyszłość. Matka Boża powiedziała, byśmy byli świadkami nadziei. Módlmy się o pokój, który jest tak bardzo potrzebny światu, a także za chorych, którzy proszą o modlitwę.

M.: Jesteśmy tylko nieudolnymi narzędziami. Jeśli Bóg posługuje się nami, korzystamy z tego, aby modlić się za cały świat, o pokój. Także dzisiaj, w momencie objawienia prosiłam Matkę Bożą o pokój na świecie. Modlimy się za wszystkie osoby chore, za wszystkich cierpiących. Pan Bóg nie zabiera im cierpienia, lecz daje im siłę. Wiele osób zbliża się do Boga właśnie dzięki cierpieniu. Cierpienie może przynieść dobro. Módlmy się, aby Bóg dał nam siłę, byśmy potrafili ofiarować swe cierpienia, aby nie poszły na marne. Ofiarujmy je za dusze czyśćcowe.

Marija i o. Livio odmówili na koniec Magnificat oraz Chwała Ojcu, i o. Livio udzielił błogosławieństwa.

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 49 Komentarzy

Ważne przesłanie o. Stanisława Jarosza, kustosza Sanktuarium M.B. Zwycięskiej w Brdowie

Nasze (nie)nasze hasło

Zasłyszane od znajomej (że też sama na to nie wpadłam):
Moja znajoma, trochę przekornie, ale trafnie podpowiada hasło dla osób przeciwnych szczepieniu. Trzeba wierzyć i trzeba walczyć. „Moje ciało, moja sprawa” tak nagłaśniane przez miłośników aborcji nie jest adekwatne do szczepień.
Tak więc odnośnie szczepień: MOJE CIAŁO – MOJA SPRAWA!!!

Bardzo ważne świadectwo i przesłanie o. Stanisława Jarosza, kustosza Sanktuarium M.B. Zwycięskiej w Brdowie

(…) Ja wiem, że już mógłbym parę razy nie żyć, a żyję, bo to nie ode mnie zależy. I dlatego też mam świadectwa ludzi, którzy przychodzili i mówili: – proboszcz, wiara czyni cuda, moje dziecko chorowało, namaściłam je olejem z Brdowa, modliliśmy się, Mszę zamówiliśmy – dziecko wróciło do zdrowia. Ja też uważam, że moje wyjście z choroby covidowej jest łaską.

Ja uważam, że tragedią było, że ludzie adorowali telewizory, a nie Najświętszy Sakrament; że nie słuchali Pisma Świętego, ale tego straszenia, kiedy się liczyły infekcje, a nie ilość chorujących…

Z mojej parafii żadnego pogrzebu covidowego nie było (…)

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 54 Komentarze

Błogosławionego 2022 roku!

Życzenia dla każdego i każdej z naszej WOWIT-owej rodziny!

Niech Bóg będzie zawsze przed Tobą,
aby Ci pokazać właściwą drogę.
Niechaj Bóg będzie zawsze obok Ciebie,
aby Cię trzymać w swoich ramionach
i Cię ochraniać.
Niechaj Bóg będzie zawsze za Tobą,
aby Cię zachować od ciosów złych ludzi.
Niechaj Bóg będzie zawsze w Tobie,
aby Cię pocieszyć, gdy ogarnie Cię smutek.
Niechaj Bóg będzie zawsze dookoła Ciebie,
aby Cię obronić, gdy inni atakują.
Niechaj Bóg będzie zawsze ponad Tobą,
aby Ci błogosławić.
Tak niech Ci błogosławi dobry Bóg!

Zaproszenie do Niepokalanowa:

Modlitwa na Nowy Rok

Wszechmogący Boże,
prosimy o błogosławieństwo Twoje
na ten nowy rok.
Nie wiemy, co on nam przyniesie,
co nam w nim dasz.
Jakie przeżyjemy w nim radości,
jakie cierpienia?

To wiesz tylko Ty,
Ojcze miłosierny.
Ty znasz początek,
trwanie i kres naszego życia.
Ty prowadzisz nas wszystkich
przez czas do wieczności.

Daj mi, Ojcze, trwać przy Tobie,
iść wiernie drogą Twoich przykazań,
abym poddany Tobie, w mocy Twojej
spokojnie, pokornie i ufnie czynił to,
co się Tobie podoba, co do mnie należy,
i znosił to, co Ty ześlesz na mnie.

Nie wiem, co mnie w tym roku czeka,
ale to wiem na pewno, że tym,
którzy Ciebie miłują,
wszystko obraca się ku dobremu
i to mi wystarcza.

Ojcze, Ty kochasz Twoje dzieci.
Niech rozpocznę ten rok w miłości
Twojej i pozostanę Ci wierny.
Nie dozwól, aby cokolwiek odłączyło
mnie od miłości Twojej.

Kieruj mną według świętej woli Twojej
W Tobie i w Twojej woli znajdę pokój,
bo wola Twoja jest naszym pokojem,
pokojem wiecznym u Ciebie. Amen.

Modlitwa o odrzucenie złych duchów za przyczyną Matki Bożej Niepokalanej

 

Opublikowano Aktualności | 36 Komentarzy

Rafał Piech o zapewnieniach Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego, że szczepionka będzie dobrowolna!

Pan Prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech o deklaracji
Prezydenta Andrzeja Dudy i Premiera Mateusza Morawieckiego,
którzy mówią: szczepionka będzie dobrowolna!

Słów kilka o tym jak się bronić w razie nieuzasadnionych nacisków: słuchaj i podaj dalej!

Opublikowano Aktualności | 33 Komentarze

Ks. Jan Pęzioł i listy do św. ojca Pio. Apel o świadectwa, gdyż „ks. Jan zasługuje, by dołączyć do grona błogosławionych”

Jan jeszcze jako kleryk zapoczątkował listowne kontakty z kapucynem z Pietrelciny. O. Pio odpowiedział na wszystkie listy. Dziesięć lat temu w Wąwolnicy ks. Jan po raz pierwszy opowiedział o swoich listach do o. Pio lubelskiemu kapucynowi o. Andrzejowi Derdziukowi. 

Archidiecezjalny egzorcysta napisał do o. Pio cztery listy. Pierwszy, kiedy jeszcze był na III roku seminarium. Bardzo poważnie wtedy zachorował. Znany specjalista prof. Józef Świtka ocenił, że kleryk Pęzioł choruje na ozenę (przewlekły zanikowy cuchnący nieżyt nosa), która niebawem spowoduje zanik głosu. To był dramat dla pobożnego alumna. – Wiedziałem, że jeśli się przyznam do diagnozy, rektor każe mi odejść z seminarium – wspominał ks. Jan. – Po co komu niemówiący ksiądz. Z drugiej strony wiedziałem, że nie mogę się nie przyznać.

Alumn Pęzioł pokornie opowiedział o swoim stanie zdrowia. Władze seminarium nakazały mu kolejną konsultację. – W tym czasie po raz pierwszy napisałem list do o. Pio do San Giovanni Rotondo. Wysłałem go pocztą lotniczą. 

Gdy po kilku tygodniach odbyła się wizyta u znanego laryngologa, ten stwierdził, że klerykowi nic nie dolega. Choroba do ks. Jana nigdy już nie wróciła. 

Drugi list do o. Pio ks. Jan napisał, będąc już wikariuszem w Kumowie. – Uczyłem wtedy religii w prywatnym domu rodziny Ostrówków – opowiadał ks. Pęzioł. – Katechezę przyjęła do domu jedna z najbiedniejszych rodzin. Inni mieli wspaniałe domy, ale nie było w nich miejsca na lekcje religii. Państwo Ostrówkowie mieli sześcioro dzieci, mieszkali w malutkiej drewnianej chałupce, w której była nieduża kuchnia i drugi większy pokój, w którym uczyłem dzieci, przychodzące na religię. Gospodyni była zdrową kobietą, dobrze zbudowaną i bardzo silną. Pewnego razu, gdy przyjechałem na katechezę, zobaczyłem, że Ostrówkowa porusza się po domu jak cień i jest bezsilna. Na pytanie co się stało, odpowiedziała, że jest chora, bo traci przytomność i przewraca się. Leczyła się u znanego neurologa w Lublinie, ale ostatnio nie przepisywał jej już żadnych leków. 

Gdy ks. Pęzioł wrócił do domu, mając świadomość, że stan kobiety jest bardzo ciężki, napisał list do ojca Pio z prośbą o modlitwę za kobietę, która ma sześcioro dzieci i jest nieuleczalnie chora. – Tego samego dnia nadałem przesyłkę do San Giovanni Rotondo.

Gdy dwa tygodnie później kapłan udał się na zaplanowaną lekcję pełen obaw, czekała go niespodzianka. – Jakież było moje zdumienie, gdy ujrzałem zdrową i silną kobietę, jakby nigdy wcześniej nie chorowała. Ostrożnie zapytałem: Pani Ostrówkowa, jak się pani czuje? A ona odpowiedziała: Widzi ksiądz, że czuję się zupełnie dobrze, nic mi nie dolega. Pojechałam po dwóch tygodniach do profesora. Kiedy mnie zobaczył, zrobił wielkie oczy. Szybko poprosił swoich współpracowników do gabinetu i następnie polecił wykonać wszystkie badania: krew, mocz, prześwietlenie zwykłe i warstwowe (tomografii jeszcze wówczas nie było). Kazał mi czekać na oddziale. Po kilku godzinach, po południu zawołał mnie do gabinetu. Gdy weszłam, ujrzałam profesora Steina siedzącego za biurkiem i trzymającego w ręku wyniki badań rozłożone jak talia kart. Jeszcze raz je przerzucił i powiedział do mnie tak: ‘Pani Ostrówkowa, nie wiem, co się stało! Pani miała raka mózgu. Dawałem pani różne leki – rak nie reagował i rósł bardzo szybko. Obliczyłem, że pani ma przed sobą najwyżej tydzień życia. Dlatego kazałem pani przyjechać za dwa tygodnie, wiedząc, że już się nigdy nie spotkamy. W tej chwili jest pani zdrowa. Wyniki badań są bardzo dobre. Nie wiem, co się stało…”.

Kilka lat później ks. Jan napisał z Kumowa jeszcze jeden list do o. Pio. Tym razem prosił o modlitwę za ciężko chorą dziewczynkę Basię. – Groziła jej śmierć, rozlany wyrostek, zapalenie otrzewnej – wspomina. – Dziecko zostało uratowane. Po wielu latach córka Basi wstąpiła do klasztoru. 

Więcej o listach ks. Jana do o. Pio już niebawem w papierowym wydaniu „Gościa Lubelskiego”
Za: kliknij

„Ksiądz infułat Jan Pęzioł zasługuje, by dołączyć do grona błogosławionych”. Inicjatywa współpracowników zmarłego duchownego

– Ksiądz infułat Jan Pęzioł zasługuje, by dołączyć do grona osób błogosławionych – uważają współpracujący z nim kapłani. Emerytowany kustosz Sanktuarium Matki Boskiej Kębelskiej i archidiecezjalny egzorcysta zmarł 22 grudnia w wieku 89 lat.

– Za jego wstawiennictwem wiele osób otrzymywało np. łaskę uzdrowienia – mówi proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Wojciecha w Wąwolnicy ks. Jerzy Ważny. – Mamy prośbę do ludzi, którzy zetknęli się z księdzem Janem w różnych okolicznościach, w różnych sprawach. Prosimy o dawanie świadectwa o tych spotkaniach, o tych łaskach, które ludzie otrzymali za jego wstawiennictwem, za jego modlitwą, na naszą stronę internetową albo też listownie. Oczywiście z podaniem telefonów kontaktowych. Bylibyśmy za to bardzo wdzięczni . Myślę, że to przyniesie w przyszłości przepiękny owoc dla Kościoła – dodaje ks. Ważny

Za: https://radio.lublin.pl/2021/12/ksiadz-infulat-jan-peziol-zasluguje-by-dolaczyc-do-grona-blogoslawionych-inicjatywa-wspolpracownikow-zmarlego-duchownego/

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 5 Komentarzy

Św. Michale Archaniele wstaw się za mną! – objawienie z 1950 roku

Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

Św. Michale Archaniele wstaw się za mną!

W 1950 r. pewien amerykański żołnierz, biorący udział w wojnie w Korei, napisał list do matki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że list zawierał wyznanie, które obiegło cały świat. W 1951 r. kapelan wojskowy odczytał go w obecności pięciu tysięcy żołnierzy w bazie Marynarki Wojennej w San Diego w stanie Kalifornia. Kapłan wyjawił, że rozmawiał z żołnierzem rannym na polu bitwy w Korei, z jego matką oraz sierżantem, który stał na czele patrolu. Tym kapelanem był ks. Walter Muldy. A oto treść listu napisanego przez rannego żołnierza do matki.

Kochana Mamo!
Nie ośmieliłbym się o tym napisać do nikogo innego jak tylko do Ciebie, ponieważ nikt inny nie uwierzyłby w to, co zamierzam opisać. Być może i Tobie trudno będzie w to uwierzyć, ale ja muszę o tym komuś powiedzieć.

Przede wszystkim piszę do Ciebie z łóżka szpitalnego. Nie martw się! Zostałem ranny, ale już czuję się dobrze. Lekarze mówią, że wrócę do zdrowia w ciągu miesiąca. Ale nie o tym chciałem Ci opowiedzieć.

Pamiętasz, jak rok temu wstępowałem do armii? Pamiętasz, jak opuszczałem dom i mnie przestrzegałaś, żebym każdego dnia modlił się do św. Michała Archanioła? Wcale nie musiałaś mi o tym przypominać. Odkąd tylko sięgam pamięcią, zawsze mi powtarzałaś, żebym się modlił do tego Archanioła. Nawet dałaś mi imię na jego cześć. No cóż, mogę Cię zapewnić, że zawsze o tym pamiętałem.

Kiedy trafiłem do Korei, modliłem się nawet jeszcze więcej. Czy pamiętasz tę modlitwę, której mnie nauczyłaś?: Św. Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga… Resztę sama znasz. Zawsze ją odmawiałem. Czasami nawet, gdy maszerowaliśmy albo zatrzymywaliśmy się na odpoczynek, uczyłem jej moich towarzyszy broni.

Pewnego razu wysłano nas na zwiad w poszukiwaniu komunistów. Było bardzo zimno. Z ust wychodziły nam kłęby pary, jakbyśmy palili cygara. Myślałem, że znam wszystkich chłopaków z patrolu. A tymczasem, nagle obok mnie pojawił się jakiś żołnierz, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Był większy od wszystkich marines, których kiedykolwiek spotkałem. (…) Czułem się bezpiecznie, mając go u swojego boku. W każdym razie maszerowaliśmy razem obok siebie, a reszta patrolu się rozproszyła. Zagadnąłem go:

– Zimno dzisiaj, nieprawdaż? – I zacząłem się śmiać. Czyż nie jest absurdalne mówienie o pogodzie, kiedy w każdej chwili można być trafionym?

Mój kolega wydawał się rozumieć, co mam na myśli. Słyszałem jak się śmiał, ale nie tak głośno jak ja. Spojrzałem na niego i powiedziałem:

– Nigdy Cię wcześniej nie widziałem. Myślałem, że znam wszystkich z naszego oddziału.
– Właśnie dopiero co dołączyłem – odrzekł. – Jestem Michał.
– Coś takiego?! – zdziwiłem się. – To tak jak ja.
– Wiem – odparł i zaczął się modlić: – Św. Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga…

Byłem tak zaskoczony, że przez chwilę milczałem. Zastanawiałem się, skąd znał moje imię i modlitwę, której mnie nauczyłaś? Potem jednak uśmiechnąłem się sam do siebie. Pomyślałem sobie, że przecież każdy chłopak w oddziale mnie znał. Czyż nie recytowałem jej każdemu, kto tylko chciał jej słuchać? Dlaczego teraz nie mieliby jej kojarzyć ze mną?

Przez moment szliśmy nic nie mówiąc, po czym Michał przerwał milczenie:

– Za chwilę będziemy mieli kłopoty.

Z jego twarzy zniknął uśmiech. Pomyślałem sobie, że to żadna rewelacja, przecież wiadomo było, że wszędzie są komuniści i że w każdej chwili mogliśmy się na nich natknąć. Śnieg zaczął sypać mocniej, tworząc wkoło wielkie zaspy. W chwilę później cała okolica pokryła się grubą warstwą białego puchu. Zrobiło się ciemniej i pojawiła się mgła. Maszerowałem dalej, ale już nie widziałem mego towarzysza broni.

– Michał! – nagle zawołałem przestraszony i poczułem jego mocną dłoń na plecach.
– Wkrótce się przejaśni – zapewnił mnie donośnym głosem.

Jego przewidywania się sprawdziły. Niebawem, w ciągu kilku minut śnieg przestał sypać i wyszło słońce. Rozejrzałem się dookoła. Mało serce mi nie zamarło! Przed nami stało siedmiu komunistów w swoich śmiesznych kufajkach, spodniach i czapkach. Ale wcale nie było mi do śmiechu. Stali z karabinami wycelowanymi prosto w nas!

– Michał, padnij! – krzyknąłem i sam osunąłem się na ziemię. Słyszałem jak komuniści bez przerwy strzelali. Słyszałem jak świstały kule. A Michał wciąż stał! Mamo, ci faceci nie mogli spudłować. Spodziewałem się, że ciało Michała podziurawią dosłownie jak sito. Ale on wciąż stał i nawet się nie bronił. Nie strzelał. Był sparaliżowany strachem. To się czasami zdarza, nawet najdzielniejszym żołnierzom. Był jak ptak zahipnotyzowany przez węża. W końcu sam podniosłem się z ziemi i doskoczyłem do niego, by go powalić. Wtedy poczułem ciepło w piersi. Zawsze chciałem wiedzieć, jak to jest, gdy się zostanie trafionym. Teraz już to wiem. Poczułem jeszcze silne ramiona, które mnie objęły i delikatnie położyły na ziemi. Otwarłem oczy, by jeszcze raz spojrzeć na świat. Byłem umierający.

Być może promienie słoneczne mnie oślepiły, albo po prostu byłem w szoku, ale wydaje mi się, że widziałem Michała wciąż stojącego, a jego twarz jaśniała niewypowiedzianym pięknem.

Jak już mówiłem, być może to światło słoneczne odbijające się w moich oczach sprawiło, że widziałem Michała, jak się zmieniał. Stawał się coraz większy. Jego ramiona jakby się rozrastały. Przypominał anioła. W dodatku w ręku trzymał miecz. Miecz, który rozbłysnął milionem świateł.

Cóż, to wszystko, co zapamiętałem, zanim zemdlałem. Później podbiegli do mnie kompani. Nie mam pojęcia, jak długo byłem nieprzytomny. Teraz i wtedy nie czułem gorączki ani bólu. Pamiętam, jak opowiadałem im o wrogu, który znajdował się tuż przed nimi. W końcu zapytałem ich:

– Gdzie jest Michał? – Widziałem jak się dziwili. – Kto? – spytał któryś z moich kumpli.

– Michał, taki wielki żołnierz, który szedł obok mnie, zanim nas spotkała ta zamieć– powiedziałem.

– Chłopcze – odparł sierżant. – Nikt nie szedł obok ciebie. Obserwowałem cię. Za bardzo się od nas oddaliłeś. Właśnie miałem cię zawołać, gdy zniknąłeś mi we mgle.

Spojrzał na mnie. Widać było, że coś go trapi. Po chwili łagodnie zapytał:

– Jak tego dokonałeś chłopcze?
– Czego?! – spytałem trochę zły i zacząłem od nowa dociekać, gdzie jest Michał.
– Synu – przerwał delikatnie sierżant. – Znam wszystkich żołnierzy ze swojego oddziału. Ty jesteś jedynym Michałem w naszej grupie. Nie ma w niej żadnego innego Michała.

Przerwał na moment i po chwili ponownie spytał: 
– Jak tego dokonałeś synu? Słyszeliśmy strzały. To nie były strzały wystrzelone z twojego karabinu. Kul nie znaleźliśmy także w ciałach siedmiu zabitych tam na wzgórzu.

Nie odezwałem się na te słowa. Bo co miałem powiedzieć? Mogłem tylko patrzeć na nich zdziwiony, tak samo jak oni patrzyli na mnie.

Sierżant ponownie przemówił:
– Chłopcze – powiedział delikatnie – każdy z tych siedmiu komunistów zginął od uderzenia mieczem.
To wszystko, Mamo. Jak już wspominałem, być może promienie słoneczne mnie oślepiły i to wszystko mi się zdawało, a być może zimno to sprawiło. Sam nie wiem, ale musiałem o tym komuś powiedzieć.

Całuję Cię,
Twój kochający syn Michał.

* * *

Kapelan Muldy oraz sierżant stojący na czele patrolu zapewniali, że historia ta jest prawdziwa. Jest ona także dobrze znana wśród amerykańskich żołnierzy.
Oprac. Agnieszka Stelmach
za: http://anielskimiecz.pl/objawienia-swietego-michala-archaniola/

Opublikowano Wydarzenia | 51 Komentarzy

Ks. Adam Skwarczyński: Litania do św. Jana Apostoła i Ewangelisty

27 grudnia 2013 roku ks. Adam Skwarczyński ułożył Litanię do św. Jana Apostoła i Ewangelisty i wówczas napisał przesyłając tekst Litanii: „tekst własny, jeszcze bez aprobaty Kościoła” – kliknij
W 2017 roku Litania do  św. Jana uzyskała aprobatę Kurii Diecezji Siedleckiej 

 LITANIA DO ŚW. JANA, APOSTOŁA I EWANGELISTY
(tekst własny, aprobata Kurii Siedleckiej l.dz.960/2017)

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste usłysz nas. Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże –                          zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże –

Duchu Święty Boże –
Święta Trójco, Jedyny Boże –

Święta Maryjo –                                     módl się za nami.
Święci Apostołowie i Ewangeliści –   módlcie się za nami.
Święty Janie Apostole –                       módl się za nami.
Przygotowany przez świętego Jana Chrzciciela na przyjście Mesjasza –
Umiłowany uczniu Mistrza z Nazaretu –
Wzorze młodych, idących za Jezusem –
Czysty i niewinny na wzór Baranka Bożego –
Najpokorniejszy z wybranych przez Pana –
Najzdolniejszy i najpilniejszy ze słuchaczy i naśladowców Jezusa –
Gorliwy rybaku dusz ludzkich –
„Synu gromu”, zapalczywy obrońco tego, co Boże i święte –
Ewangelisto, jak orzeł wzlatujący ponad zasłonę materii –
Teologu, przenikliwy w zgłębianiu Bożych tajemnic –
Głosicielu Słowa, które ciałem się stało i zamieszkało między nami –
Natchniony piewco Boga, który jest Miłością –
Przewodniku szukających Źródła wody żywej i Chleba życia –
Świadku Życia, które objawiło się i którego dotykały twoje ręce –
Zwiastunie prawdziwej Światłości, oświecającej każdego człowieka –
Zapatrzony w chwałę Mesjasza – Cudotwórcy z Kany Galilejskiej –
Nauczycielu pokładających ufność w pomocy Maryi – orędowniczki z Kany –
Wierny świadku tajemnic Wieczernika –
Powierniku Serca Jezusowego, pełnego czułości i miłosierdzia –
Najmężniejszy z Apostołów –
Najwierniejszy towarzyszu Jezusa na trzech górach: chwały, udręki i śmierci –
Podporo Jezusa i Maryi na straszliwej drodze krzyżowej –
Wspomożycielu dusz-ofiar, apostołujących za cenę osobistego krzyża –
Pierwszy z synów Maryi, zrodzonych w męce Golgoty –
„Testamentem z krzyża” ustanowiony opiekunem świętej Bożej Rodzicielki –
Świadku zbawczego obmycia ziemi Krwią i Wodą z przebitego serca Jezusa –
Miłosierny dla grzeszników, którym wskazujesz Rzecznika u Ojca –
Orędowniku i nauczycielu Kościoła walczącego z Antychrystem –
Proroku, który odsłaniasz Kościołowi tajemnice jego przyszłości –
Przyjacielu idących ochoczo i bez zastrzeżeń w ślady Mistrza –
Orędowniku niebieski, przepełniony miłością do wszystkich ludzi –
Przewodniku na drogach świętości –

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami.

Módl się za nami, święty Janie Apostole,

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się.
Boże, nasz Ojcze, wejrzyj z miłością na znakomity filar Kościoła – na świętego Jana Apostoła, i na jego orędownictwo za nami. Spraw, aby Twój lud pielgrzymujący, karmiąc się Twoim Słowem i Chlebem Życia, za wstawiennictwem umiłowanego ucznia Jezusa zniszczył dzieła szatana i osiągnął pełnię świętości i łaski, a wprowadzony przed Tron Baranka, mógł Mu śpiewać wieczne „Alleluja”. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

Pobierz Litanię w pdf: Litania-sw-Jana

EWANGELIA
J 20,2-8

Jan ujrzał i uwierzył

Słowa Ewangelii według świętego Jana
Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 1 komentarz