Ks. Dominik Chmielewski – Tajemnica Eucharystii

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

73 odpowiedzi na „Ks. Dominik Chmielewski – Tajemnica Eucharystii

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
    Święci Aniołowie i Archaniołowie – BROŃCIE NAS I STRZEŻCIE NAS. AMEN!

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!
    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    Modlitwa do św. Józefa pochodząca z 1700 roku

    „Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka, jak Twoja moc. Amen”

    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej Krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła – naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI


    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    • agnieszkalut pisze:


      Ks.Marek Bąk Wizyta z kolędą (…) – polecam

      • Alutka pisze:

        Własnie miałam to wkleić , bardzo ciekawie Ks Marek mówi o spłyconych dzisiejszych kolędach , które powinny być ostatnim ratunkiem dla upadłych dusz, ludzie nie wiedzą po co żyją na świecie i jaki jest ich cel ostateczny, że grozi im piekło, bo przez tyle kolęd nikt im tego nie powiedział; przykład człowieka, który ostatni raz spowiadał się przed wojną. Żadnych uczt i poczęstunków, nie na na to czasu, jeśli już to szklanka wody lub coś innego do picia. Kapłan powinien mieć mandarynki, żeby uporać się z suchością w ustach i czekoladę, żeby w ciągu tych 4 godzin nie zasłabnąć .itd

  2. Victor pisze:

    Wklejam komentarz Brata Andrzeja, który tu czasami umieszcza swoje wpisy,
    Dobrze, że czasami. Na innym blogu znalazłem taki wpis, wklejam w całości, ale nie polecam go czytać. Proszę też o moderację.
    Ja nie polecam a nawet przestrzegam.

    -„Brat Andrzej said
    17 stycznia 2023 @ 06:37 42Rate This
    Szczęść Boże. Choć jestem zupełnie osamotniony i jest mi ciężko to jednak mam pewność ,że Papież żyje . Jest wiele już proroctw ,że jest już po
    drugiej stronie,np nasz Ojciec Stygmatyk mówi ,że ma swoje cierpienia ofiarowywać za Papieża ,bo ten bardzo cierpi przebywając w czyśćcu, u prorokini z Italii,że jest już w niebie itp. A jak wiemy z Księgi Prawdy Papież nazwany jest Święty
    Wikariusz,a dla mnie jest można rzec największym męczennikiem tych czasów!!!,więc dlaczego miałby być w czyśćcu. Ponadto jak wiemy ,uczeń nie może być ponad Mistrza – to dlaczego ktoś miałby zaraz trafić do nieba -jak dusza po śmierci musi oczekiwać
    40 dni {tyle Pan Jezus oczekiwał po Zmartwychwstaniu}.
    U Prorokini Gosi – na Mariusz 2015-jest ,że już możemy modlić się za wstawiennictwem Benedykta VI.Ja osobiście nie twierdzę ,że są fałszywe ,ale mogą być niejako przesunięte w czasie – bo dla Pana Boga czas nie istnieje – a że teraz Pan Jezus działa
    niekonwencjonalnie {Ks Prawdy} to wszystko jest możliwe dla dobra wszystkich. Dla mnie drogą jest Biblia [Ks Daniela , Ap},
    a teraz zwłaszcza Księga Prawdy.A przy okazji mam pytanie ,
    czy codziennie odmawiacie Pieczęć Boga Żywego-bo chroni i fizycznie , i duchowo , a także czy nosicie Medalik Zbawienia ?.
    Ponadto gdyby przyjąć ,że Papież umarł to wszystko stanęło by na głowie np po wyborze Papież {Benedykt VI} zapytany jak się teraz czyje odpowiedział ,że tak jakby spadła na niego gilotyna.
    Z racji funkcji jaką pełnił doskonale znał proroctwa i wiedział co go spotka jako ostatniego papieża na tej ziemi {m.in o tym mówi
    III taj Fatimska- stąd też Jego męczeństwo}.
    Księga Prawdy jest najważniejszą ażeby nie zbłądzić w tym gąszczu ,a tam jasno pisze ,że będzie rządził w ukryciu , a po tym jak opuści Rzym będzie Ostrzeżenie.Ja na tym blogu 10 lat temu pilnie śledziłem wpisy i serce mi rosło z radości jak się pięknie ,,rozwijała ” Księga Prawdy I POBOŻNOŚĆ ,a teraz szkoda gadać.
    Powróćmy do niej , bo to jest blog Maryjny,omadlajmy wszystko ,
    żyjmy wiarą ,a nie tylko POLITYKA I JAD Z NIEJ SIĘ SĄCZĄCY.
    Na koniec pragnę zaprosić na Krucjatę 1377 Pielgrzymkową do Turzyna -Wyszkowa {do tzw Gorejącego Krzaku -Próżno szukać
    drugiego takiego miejsca na świecie} na 21 .01 23r i na 22 .01 23r na godz 10.oo po Róż do Boga Ojca udamy się do Wpływu Tuchełki do rz. Bug { ok 15 km} i tam również Róż do Boga Ojca
    i na koniec Akt Oddania Ludzkości. Łaski- po 100 000 zbawianych
    i uwalnianych. Więcej o tej Krucjacie 1377 Pielgrzymkowej jak i
    o Krucjacie 1377- Myślowej {po 10 000 zbaw i uwaln} na
    YT Kanał Słomka i wbijamy te krucjaty -zwłaszcza zachęcam do
    Myślowej bo można odmawiać w domu a łaski przeogromne ,proszę pomóżmy w ratowaniu naszych braci i sióstr ,które są jak
    ćmy krążące przy ogniu a już sami nic nie mogą!!!
    Z Panem Bogiem Dziecko NMP”.

  3. Victor pisze:

    Proszę się nie sugerować tytułem: Brat Andrzej. Wg mnie to nie jest żaden zakonnik, a „Brat” może sugerować i uwiarygodnić takie, trzeba nazwać po imieniu: opowieści sajens fikszyn.

  4. Małgorzata pisze:

    Zachęcam do posłuchania „Bogurodzicy” w wykonaniu Wojowników Maryi, ze spotkania w Bydgoszczy 14 stycznia 2023.
    Słuchanie tego utworu, w wykonaniu tysięcy wierzących mężczyzn, niezwykle wzrusza i jednocześnie wzmacnia.

    lub https://youtu.be/DQoY8gsvIBE
    Szczęść Boże +

    • Dorota Domaradzka pisze:

      Boże jaka moc miej ich wszystkich w opiece

    • babula pisze:

      Niesamowite wrażenie! To jak śpiew rycerzy ruszających do bitwy pod Grunwaldem (prawie słychać tętent kopyt i łopot sztandarów. Sztandarów Maryi ). Panowie Wytrwajcie ❤

    • Lucija pisze:

      Niesamowite chłopaki! Jak bitwa pod Grunwaldem.

    • Kasia pisze:

      Mój mąż tam bym i sam był wielce tym wzruszony. To, co robi z sercami tych mężczyzn Maryja jest niesamowite!
      Ave Maryja!!!

    • Euzebia pisze:

      Kiedy miałam szczęście być na Jasnej Górze i ludzie śpiewali podczas Apelu Jasnogórskiego to także słyszałam tę moc rycerskiego śpiewu a także podczas Hymnu Sodalicji Mariańskiej. jest ta Moc, która wzrusza i umacnia…

      Błękitne Rozwińmy Sztandary – Hymn Sodalicji Mariańskiej
      autor tekstu:Ks. Józef Jarzębowski

      Błękitne rozwińmy sztandary,
      Czas strząsnąć zwątpienia już pleśń
      Niech w sercach zagorze znicz wiary!
      I gromka niech ozwie się pieśń!

      Spod znaku Maryi rycerski my huf!
      Błogosław nam, Chryste, na bój!
      Stajemy jak ojce, by służyć Ci znów!
      My Polska, my naród, lud Twój!

      Już świta! Już grają pobudki!
      Już Jezus przybliża się ku nam!
      Żyj, święta radości! Precz smutki!
      Pan idzie i pierzcha w cień kłam!
      Pan idzie! Słoneczność rozlewa się w krąg!
      Pan idzie na świata siąść tron!
      Drży szatan, wysuwa mu berło się z rąk!
      Słyszycie? Zwycięstwa gra dzwon!

      Spod znaku…

      O, Bogarodzico Dziewico!
      Tchnij siły w mariański ten zew!
      Z otwartą stajemy przyłbicą!
      I serca Ci niesiem i krew!
      Siać miłość będziemy wśród burzy i słot!
      W zwycięski Ty powiedź nas szlak!
      A gdy nam tchu będzie i mocy już brak,
      Do nieba pokieruj nasz lot!

      Spod znaku…

      „Błękitne Rozwińmy Sztandary – pieśń, która towarzyszyła naszym przodkom w trudnych chwilach XX wieku”
      Historia pieśni sięga roku 1918, kiedy to została ona napisana przez ks. Józefa Jarzębowskiego (1897-1964) z Zakonu Marianów w Warszawie. Ks. Jarzębowski, jako poeta i wielki patriota, ułożył słowa podczas swojego pobytu w mariańskim nowicjacie w stolicy. Melodię skomponował z kolei jego kolega R. Gruszewski. Błękitne Rozwińmy Sztandary szybko zyskiwały na popularności. W czasie gdy Polska zdobywała upragnioną niepodległość, słowa „Spod znaków Maryi rycerski my huf, błogosław nam, Chryste, na bój. Stajemy jak ojce, by służyć Ci znów, my Polska, my naród, lud Twój!” odbijały się pięknym echem w uszach sodalisów mariańskich, których wkrótce stały się hymnem. Zakonnik podkreślał w pieśni uczucia swego oddania Chrystusowi i Jego Matce oraz przywiązania do narodu i ojczyzny, dla której podczas wojny z 1920 r., służył na froncie w charakterze sanitariusza.

      Całość:
      https://medianarodowe.com/2017/06/18/blekitne-rozwinmy-sztandary/

  5. Małgorzata pisze:

    W wygłoszonej homilii Ks. Dominik przytacza świadectwo wybitnego biblisty, byłego protestanta Scotta Hahn, z książki pt. „Uczta Baranka. Eucharystia – niebo na ziemi”

    Można też posłuchać porywającego świadectwa Scotta Hahn na YouTube:
    Cz. 1 https://youtu.be/aI0dqLiEyHE
    Cz. 2 https://youtu.be/xrU_FMc12bo
    Cz. 3 https://youtu.be/Moh4jSRgaw8
    Cz. 4 https://youtu.be/bFy2-snhSkU

    Błogosławię +

  6. wobroniewiary pisze:

    Chodzi o parafię św. Katarzyny Tekakwitha w Beaumont i Banning w diecezji San Bernardino. Wierni zostali zachęceni przez proboszcza do tego, by przyjmować Komunię na stojąco – ze względów bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś chce przyjąć Ciało Pańskie na kolanach, musi złożyć wcześniej oświadczenie, że… zrzeka się prawa do dochodzenia odszkodowania, gdyby na przykład przewrócił się i coś mu się stało. W opublikowanej informacji parafialnej podano, że w przeszłości dochodziło do nieokreślonych bliżej wypadków; nie ma w kościele balasek ani klęczników, stąd poleca się zaniechanie klękania. Każdy, kto klęka, jak wyjaśnił proboszcz, musi robić to na własną odpowiedzialność.

    https://pch24.pl/parafia-w-usa-odradza-wiernym-przyjmowanie-komunii-sw-na-kolanach-powod-szokuje/

    • Estera pisze:

      Przynajmniej wiadomo, że kto chce może przyjąć na klęcząco. Obecne czasy są pod wieloma względami nienormalne. Gdyby w mojej parafii było takie ogłoszenie to pierwsza chyba poszłabym z oświadczeniem i wszystko sto stałoby się jasne. A tak to dalej przyjmuję ja stojąco.

    • Józef pisze:

      nic aby podziękować proboszczowi jego zwierzchnikom za taką postawę w walce z wirusmi i innymi gupotami! życie najważniejsze ale w pl też nie jest inaczej może jeszcze oświadczeń nie trzeba pisać ale chodzenie do kościoła to jako grzech przeciw 5 przykazaniu – PMIĘTAM tak mówił jeden z hierarchów kościoła (specjalnie z małej) al znam więcej mu podwładnych którzy to tak twierdzili i pewno twierdzą i jak z kościoła wychodzili w czasie Mszy bo ich ganił. Brafo Brafo …

  7. rita.g pisze:

    Dobre Duszyczki, bardzo proszę o modlitwę. Wszyscy w rodzinie przechodzimy grypę, ten wirus mocno nas „pozamiatał”, przechodzimy gorzej niż coronawirusa. Bardzo proszę o modlitwę szczególnie za moją mamę i mnie. Ja dodatkowo mam boreliozowe problemy więc bardzo się boję. Będę bardzo wdzięczna za modlitwę ♥♥

  8. babula pisze:

    To co ks. Dominik mówi o Eucharystii (zwłaszcza część z wypowiedziami o. Pio ) jest dla mnie dosłownie wstrząsające. Jak ja stanę po śmierci przed moim Bogiem, tyle razy zasypiałam w czasie Mszy Św. tak często byłam obojętna, z oschłym sercem nad który nie pracowałam by żyło miłością..

    • Małgorzata pisze:

      Babulu, tak BYŁO…
      Miłosierdzie Boże JEST naszym ratunkiem.

      • Lucija pisze:

        Tylko w Twoim Miłosierdziu, Panie mój, nadzieja moja… Jak pomyślę, ile było tych Mszy Świętych na których mnie, głupiej nastolatki, nie było, a ile takich, na których byłam tylko ciałem, znudzona, rozproszona, niezainteresowana. A i teraz niby wiem, niby chcę dobrze przeżywać Najświętszą Ofiarę, a czasem zawieszam się na Ewangelii, czy na konsekracji czy na Baranku Boży. Tylko w Twoim Miłosierdziu, Panie mój, nadzieja moja…

  9. agicam pisze:

    Bardzo lubię księdza Twardowskiego. W dzisiejszej Aletei znalazłam taki fragment, który bardzo dobrze można zastosować odnośnie problemów z umartwianiem i poświęcaniu się modlitwie.
    „Dlaczego czynię to, co czynię?
    W jednym z komentarzy ewangelicznych rozwinął kwestię intencji i pobudek, które determinują nasze działania „dla Pana Boga”.

    „Cóż mamy czynić?” – pytały tłumy Jana Chrzciciela. Niektórzy czasem męczą się, bo chcą dokonywać wielkich czynów, ale im się to nie udaje. Chcą malować piękne obrazy i nie potrafią. Męczą się, by być świętymi i też nie potrafią. Od pytania „Co mam czynić?” ważniejsze jest inne: „DLACZEGO czynię to, co czynię?”.

    Jeśli ktoś dokonuje wielkich dzieł, ale myśli tylko o wystawieniu sobie pomnika – niczego dobrego nie czyni. Jeśli ktoś tylko obiera kartofle po to, by nakarmić biednego człowieka – czyni wielką rzecz.

    Nie jest ważne, co czynimy: czy hodujemy róże, czy zamiatamy, czy urządzamy pranie, czy mamy wykłady na wyższych uczelniach, czy hodujemy chomiki nie srebrne, nie szare, ale takie z czarnymi ogonkami i czarnymi uszami. Ważne jest, dlaczego to wszystko robimy. Czy z miłości do człowieka, do Pana Boga, czy tylko z miłości do siebie?

    Święta Katarzyna miała kiedyś objawienie. Bóg jej powiedział: Wcale nie oczekuję od ciebie wielkich dzieł. Wielkie dzieła czynię sam. Po co tak się męczysz, jeśli ci się coś nie udaje? Czekam tylko na twoje serce”.
    A tu całość
    https://pl.aleteia.org/2023/01/18/wiara-nadzieja-i-milosc-wedlug-ks-jana-twardowskiego/

    • babula pisze:

      Jeszcze nie poczytałam św. Katarzyny -może tam znajdę odpowiedź.
      @Agicam -to nie jest tak jak piszesz -przynajmniej w moim przypadku.
      Dlaczego czynię to co czynię i czy czynię to z miłości do Boga ?
      Odpowiedź na to pytanie jest ważna. Ale nie czarujmy się. Ile osób może z czystym sumieniem powiedzieć, że to co robią jest Wyłącznie czynione z miłości do Boga? Że nie ma tam ani odrobiny miłości własnej, próżności, pychy..itp? My potrafimy dawać Bogu w darze nasze czyny zabrudzone tym co napisałam powyżej. Na całkiem czyste to nas nie stać. I dla mnie pytanie brzmi: JAK czynić to co zostało mi dane na konkretny dzień do zrobienia by pozostać na drodze, którą Pan w tym dniu przygotował dla mnie.
      JAK nie Dlaczego. Większość z nas dokonała już wyboru. Oddaliśmy się w niewolę Maryi, obraliśmy naszą Mamę i Jezusa za Królową i Króla naszych serc i rodzin i ojczyzny. Wiele osób podjęło postanowienia, pokutę…można dużo wymieniać. Powiedzieliśmy, że chcemy to czynić z miłości do Boga i bliźniego. Chcemy -ale nie zawsze to nam się udaje.

      Opowiadała mi pewna młoda mężatka matka dwóch małych synów że przez dłuższy czas nie zgrzeszyła i (o ile dobrze pamiętam) ksiądz nie chciał jej uwierzyć, że nie ma grzechów. Powiedziała, że na pewno by zgrzeszyła ale nie miała na to czasu. Była tak zapracowana od rana do nocy (robiła tylko to co konieczne), że wieczorem padała umęczona i nie miała czasu na grzeszenie.

      Kiedy leżałam w szpitalu i czekałam na operację ból był tak wielki, ze nie mogłam się doczekać kiedy mnie wezmą na stół i pokroją (aż się lekarz dziwił). W tym okresie niczym świadomie nie zgrzeszyłam. Nie miałam siły i w ogóle grzech jako taki mnie nie interesował.

      Więc znalazłam odpowiedź: idzie się przez życie wiernie i raczej bez grzechu wtedy gdy się bardzo cierpi lub gdy się ciężko pracuje.

      Ale oprócz tego są zwykłe dni, kiedy ani się strasznie nie cierpi ani się nie pracuje od rana do nocy. I wtedy człowiek pyta siebie JAK iść drogą daną na dany dzień by być wiernym łasce jaką Pan Bóg nam dał.
      I to jest ta najważniejsza część dnia -najczęściej wieczorem -kiedy prosimy o pomoc i o odpowiedź Ducha Św. , kiedy prosimy o wstawiennictwo Maryję i świętych by nam pomogli dobrze odczytać to co Duch nam mówi.

      Dlaczego -to ja wiem, ale JAK, JAK..

      • Estera pisze:

        Babulu ja z kolei myślę, że to nie tylko o konkretne grzechy chodzi. Bo jeśli ktoś np. dużo śpi to tez ma mniej okazji aby popełnić grzech. Grzechem jest także zaniedbanie dobra i ja akurat tutaj mam więcej problemów. Co mogłam zrobić dobrego, a mi się po prostu nie chciało?

        • babula pisze:

          Estero -mam dokładnie tak samo. Bo po pracowitym dniu wieczorem uważam, że nadszedł czas wypoczynku -całkiem słusznie uważam -prawda 🙂 ?
          Więc odpoczywam przy laptopie lub książce..odpoczywam..i odpoczywam..i zaniedbuję sen, mało dbam o sen bo jak mnie coś (książka, komp ) wciągnie to nie mogę się uwolnić. I w tym miejscu jest to JAK o którym pisałam. Jak się uwolnić ?
          Mój osobisty sen to wymaga bym o niego zadbała. Jeśli tego nie robię to po prostu odchodzi.
          Albo gdy ktoś mnie zrani to wypowiedziane słowa jej/jego brzmią mi w uszach i nie mogę o nich zapomnieć chociaż się staram. Zaglądam w moje sumienie i widzę kiełkujące pragnienie zemsty. Nie chcę tego! Ani nie chcę pamiętać ludziom tego zła, które mi wyrządzili ani nie chcę się na nich 0dgrywać.
          A ponieważ tego nie chcę to nie mogę nawet na spowiedzi zgłosić tego jako grzech. Więc sama siebie się pytam JAK się od tego uwolnić.
          W końcu zostawiam to (cokolwiek to by nie było) Jezusowi i Maryi.
          HA! Jaka to ulga! Ale często trwa krótko bo przychodzi myśl: tak oddałaś to Im i Oni się tym zajmą. Dostaniesz (lub już dostałaś) potrzebne łaski. I JAK je wykorzystałaś ? Dlatego dla mnie zwykły szary dzień jest poszukiwaniem odpowiedzi na to pytanie „Jak” ?. I chyba nie ma jakiejś jednej odpowiedzi dla wszystkich, jednakowej, poza tym by powierzać wszystko Maryi i Jezusowi i ufać. I każdy dzień staje się poszukiwaniem.
          Na pocieszenie -nigdy się nie nudzę 🙂

      • Tymoteusz pisze:

        Babulo, bardzo słusznie zauważyłaś. Akurat ostatnio też doszedłem do podobnego wniosku, nazwałem go „ludzkim paradoksem wiary”, tzn. w cierpieniu, biedzie, męce itp nasze zbawienie, wtedy praktycznie cały czas uciekamy się do Boga. A codzienna wygoda, dobrostan, czas „świętego spokoju”, to czas, kiedy najłatwiej popaść w grzech. Może i dlatego w przeszłości Święci Pańscy szukali cierpienia, albo podejmowali akty umartwienia, nie bali się męczeństwa, bo wiedzieli, gdzie tkwi prawdziwe niebezpieczeństwo.
        Ale właśnie – jak sobie radzić w zwykłe dni? Ja czasami sobie wyobrażam, że obok mnie stoi sam Pan Jezus Chrystus i bacznie mnie obserwuje. Wtedy zwykłe zakupy w sklepie, rozmowa z sąsiadką, droga do pracy, a nawet odpoczynek, stają się aktem miłości do bliźniego lub do Boga. Albo czasami sobie myślę, że skoro oczy są zwierciadłem duszy, to wszystko co moje oczy aktualnie widzą, uszy słyszą, a język mówi, to sam Bóg (poprzez swoje tchnienie, którym jest dusza moja i Twoja) widzi, słyszy i ocenia moją mowę. Wtedy od razu wiem, co robię dobrze, a gdzie ulegam pokusie. Wtedy też częściej myślą przy Panu moim przebywam, mam ochotę na akty strzeliste, modlitwy lub choćby posłuchać sakralnej muzyki. Kładąc się na spoczynek modlitwą myślną zasypiam w Panu. A jak za dużo codziennych „ogłupiających” wydarzeń wokół i rośnie ryzyko grzechu, wtedy proszę Pana, aby odsunął ode mnie ten marazm, pokropił mnie hizopem. A wtedy Bóg mnie doświadcza, co raz to mocniej, a ja uczę się akceptować cierpienie i kochać Boga naszego całym sercem.

        • babula pisze:

          A ja sobie wyobrażam, że niosę Jezusa w moim sercu. I mówię do Niego (różne rzeczy w zależności od tego co robię). Albo wyobrażam sobie, że buduję dla Niego ogród i sadzę w nim najpiękniejsze kwiaty, buduję altankę w środku ogrodu i zapraszam najpierw Maryję, żeby naprawiła wszystko co mi się nie udało a potem zapraszam Jezusa. I oddaję Jemu i Maryi wszystko czego się boję, co mnie boli, wszystko, także chwilę mojej śmierci. Albo jestem na łące pod drzewem u stóp Matki Bożej, przytulam się do Jej kolan i proszę by zesłała mi zdrowy sen (a tu nic i zasypiam nad ranem. Ale to nie szkodzi 🙂 …
          Dziękuję Ci Tymoteuszu za ten komentarz.

    • Krystyna pisze:

      @agicam – dziękuję ❤
      Za chorych – 🙏

  10. Damian pisze:

    Około 2 lata temu była bardzo dobra seria kazań ks. Dominika o Eucharystii na kanale EWTN Polska. Mogę z czystym sercem polecić (mimo, że z innego kanału niż ten oficjalny):

  11. wobroniewiary pisze:

    Kochani
    bardzo Was proszę o 1 Zdrowaś, dawno tak się podle nie czułam… przepłakałam cały dzień , po prostu chyba całe piekło dziś wylazło na mnie przez 1 osobę (nie chcę opisywać szczegółów, ale aż mam myśli depresyjne i zero ochoty do życia) nie poszłam ani do kościoła, ani do sklepu, po prostu przeleżałam ze złami nakryta kołdrą i się jeszcze „jąkam z nerwów”

    Czy naprawdę obce osoby mogą być tak chamskie, nienawistne i zawistne a ich jedyny cel to zniszczyć zdeptać człowieka i patrzeć gdzie mu jeszcze nasypać soli na rany, gdzie bardziej dowalić, by bardziej piekło i bolało? Ja dziś czułam się jak więzień postawiony pod ścianą, który czeka przed rozstrzelaniem na jeszcze jakieś wymyślniejsze tortury i wiem, że to nie koniec jeszcze…. po powrocie do domu do tej pory „odpierałam ataki” i na samą myśl, że to tylko chwila przerwy i że jutro znów się wszystko zacznie

    • Renata29 pisze:

      🙏🙏🙏

    • Małgorzata pisze:

      +++

    • babula pisze:

      Ewo serdecznie Ci współczuję. Spotkało mnie kiedyś podobnie -czułam się jak robak przebity szpilką, zwinięta z bólu.. Piszę bo wtedy trwała we mnie jedna myśl -nie dać się ponieść nienawiści! Żebym mogła przyjąć Pana Jezusa i żeby to On mnie pocieszył. To On w Tobie, z Tobą teraz cierpi i chce być Twoją Siłą jutro.
      W najboleśniejszej Ranie Ramienia Jezusowego zanurzam Krzyż, który Ewa niesie i poniesie jutro. Matko Boża Ty wszystko możesz u Twojego Syna -uproś dla Ewy rozwiązanie nękających ją trudności -czymkolwiek one są.

      PS. Odmawiamy nowennę w intencji o pokonanie zamiarów złego ducha i nadzieję na lepsze jutro. Musiał wsączyć w Ciebie swój jad.
      Ojcze Przedwieczny przyjmij cierpienie Ewy za dusze zagrożone piekłem, za tych co się teraz wahają czy zaufać Jezusowi.
      O mój Jezu przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich Świętych Ran!

      • wobroniewiary pisze:

        Ta osoba mi już nie odpuści, nie jestem pierwsza i ostatnia (wszyscy się jej obawiają)
        Nic więcej nie mogę napisać…

        • Bernadeta pisze:

          Współczuję, i wspieram modlitwą Pani Ewo.
          Musi Pani wiedzieć, że dla nas jest Pani ważna, pewnie nie tylko dla czytelników tej strony…
          Przez lata doświadczałam ataków ze strony koleżanki z pracy , o której myślałam, że jest koleżanką z pracy i tyle. Okazało się jednak, że przez lata nagadywala na mnie, same okropne rzeczy, niszczyła i wystawiała złą opinię wśród nowych pracowników. Jak przejrzałam jej postępowanie przy pomocy innej osoby, która otworzyła mi oczy, zamarłam …
          Masakra jak jeden człowiek może drugiego niszczyć.
          Długo nie mogłam dojść do siebie. Na jej widok doświadczałam złosci.
          Ale miałam kilka osób, które mnie wspierały i tu walke wygrałam. Prosiłam Boga, że nie chce czuć nienawiści do tej osoby, która jak się okazało jest osobą toksyczną. A ja byłam jej celem…
          Dziś wiem, nie zmienię nikogo, choćbym serce pod stopy jej kładła ale wiem,że mogę zmienić siebie. Nie pozwolić aby zachowanie innych niszczyło mnie. To jest mega trudne…

          Maryjo i wszyscy świeci wstawiajcie się za Ewą.
          Błogosławionej i spokojnej nocy.

        • Małgosia pisze:

          Ewo za Ciebie Zdrowaś Maryjo, a za tych, którzy nas prześladują Litania do Najdroższej Krwi Pana Jezusa.

        • Maggie pisze:

          💕🙏🏻❣️
          Tu jest z Któż jak Bóg o wpędzaniu złego ducha z domu i pod koniec modlitwa Kapłana z błogosławieństwem:

          Jezus JEST Panem ❤️

        • wobroniewiary pisze:

          Nie o dom tu chodzi ale dziękuję

    • Krystyna pisze:

      Dołączam 🙏

    • Magdalena pisze:

      +++
      Jestem Ewo w podobnej sytuacji…

    • Antonina pisze:

      +++ przez wstawiennictwo św.Andrzeja Boboli

    • Kamilbolt pisze:

      Niestety mogą być i wiem z doświadczenia, jak mocno potrafi to zaboleć zwłaszcza jeśli jest to np. nasz bliski, a więc środowisko, gdzie powinniśmy się czuć najbardziej bezpieczni. Ale nade wszystko nie możemy się poddawać prymitywnym odruchom i odpowiadać złem na zło, lecz poskramiać swoich ciemięzców.
      Pamiętajcie, że w momencie najcięższych prześladowań fizycznych i psychicznych to właśnie odparcie złych emocji będzie dla nas najważniejsze.

      PS. internet jest źródłem tak wielu zapamiętale popełnianych grzechów, że cenzura lub wręcz wyłączenie tego środka przekazu może być jedną z lepszych rzeczy, jaka zostanie do nas dopuszczona.

    • Bozena pisze:

      🙏❤⚘

    • Anna-Asia pisze:

      Droga Pani Ewo, nie chodzę do kościoła bo jestem chora, grypa. Moja modlitwa w domu jest bardzo mizerna. Ofiaruję za Panią, Bogu swoją obecną niemoc i Pod Twoją obronę. Reszty niech dokona Bóg Wszechmocy, Bóg Miłości! Amen.

    • Małgosia pisze:

      Pod Twoją obronę uciekamy się..

    • Małgorzata pisze:

      Polecam Pancerz Świętego Patryka. To co Cię spotkało to jest zwyczajnie napaść diabelska. Niczego się nie bój tylko proś o ochronę modląc się tą modlitwą.

  12. wiech pisze:

    Pani Ewo. Ja też się modlę za Panią. Niech Pan Jezus i Najświętsza Panna Maryja mają Panią w opiece. Już niedługo szatan będzie pokonany i na wieki strącony do piekła , a tym czasem ofiarujmy swoje cierpienia Panu Jezusowi na ratunek przed potępieniem za biednych poranionych i opętanych ludzi. Szczęść Boże .

  13. Victor pisze:

    Trudno jest kogoś pocieszyć, gdy bardzo cierpi. Jeszcze trudniej jest kogoś pocieszyć gdy cierpi nie ze swojej winy, a jak cierpi jeszcze od osób które są z tą osobą spokrewnione to jest wg mnie największe cierpienie.

    Cierpienie zawsze jest procesem i nie chodzi mi tu o samo cierpienie ale o zrozumienie przyczyny tego cierpienia. To zrozumienie lub brak zrozumienia (przecież ja ci nic nie zrobiłem) jest często większym cierpieniem niż samo cierpienie.

    Owszem można napisać łato pisać, ale myślę że każdy z nas ma swoją drogę krzyżową.
    W drugiej kolejności co potęguje i zmaga nasze cierpienie jest brak możliwości po ludzku rozwiązania tego problemu.
    Trzecim aspektem jest też niewiadoma jak długo będzie trwało cierpienie?
    A ostatnim, pytanie czy kiedyś się to skończy?

    To tak po ludzku.

    Ale… No właśnie… Ja napiszę jak sobie radzę z cierpieniem.
    W przypadku mojego życia staram się być długodystansowcem. Za wszelką cenę poszukuję NADZIEI i tą NADZIEJĘ daje mi modlitwa, Wiara w Boga.
    Jak już nie mogłem wytrzymać to szedłem na skargę do Boga i odmawiałem Psalmy Złorzeczące. A tak. Bo kto może mnie lepiej zrozumieć jak nie Sam Kochający Bóg Ojciec?
    Drugim bardzo ważnym elementem jest przebaczenie. Ja na głos wypowiadałem przed Najświętszym Sakramentem słowa przebaczenia.
    Kolejnym bardzo ważnym elementem jest perspektywa. Ta perspektywa to życie wieczne w Bogu. Od dawna się modle abym poszedł prosto do Nieba razem z moją żoną omijając Czyściec.
    Ostatnim elementem jest czas. Bóg często leczy nas przez czas.
    I na sam koniec, przepraszam ale musze to napisać im jesteśmy cenniejsi w Oczach Boga, im bardziej przyczyniamy się do pełnienia Jego Świętej Woli tym więcej cierpimy. Jak będziemy wierni Bogu do śmierci to do śmierci będziemy cierpieć.

    Pociesznie: każdy niech sobie uświadomi fakt że jeżeli cierpimy z miłości do Pana Jezusa i na Jego chwałę, to zbawiamy nie tylko siebie, nie tylko najbliższych ale i bardzo wiele, wiele osób. A przez to rozpromieniamy Oblicze Naszego Pana Jezusa i tym samym sprawiamy Naszemu Bogu OLBRZYMIĄ radość, że Jego Cierpienia i Ofiara nie poszły na marne.

    A czy ktoś może prześcignąć Boga w wdzięczności, chopiniści, szczodrobliwości i łasce?

    No właśnie. Ewuś nadzieja…..

    • Kamilbolt pisze:

      [Cierpienie zawsze jest procesem i nie chodzi mi tu o samo cierpienie ale o zrozumienie przyczyny tego cierpienia. To zrozumienie lub brak zrozumienia (przecież ja ci nic nie zrobiłem) jest często większym cierpieniem niż samo cierpienie.]

      Dokładnie moja droga, nim Pan się nade mną ulitował i w zeszłym roku podarował spotkanie i pojednanie z moją koleżanką, o czym pisałem.
      PS. Dobro ze zła też trzeba umieć wyciągnąć.

  14. Elizeusz pisze:

    No cóż! Wszystko, co nas spotyka nie dzieje się bez woli Bożej, z Bożego dopustu. Jest to wpisane myślę w kielich, który dany jest nam do wypicia. Wszystko jest po coś i jak mówi Syrach: „wszystko uznane będzie za dobre w swoim czasie” (39,34b) i zaiste trudno jest wtedy z wiarą powiedzieć: „błogosławić będę Pana w każdym czasie, na moich ustach zawsze Jego chwała” (Ps 34,2). Zob. pkt 1264! „Dz-czka” św. S. Faustyny
    Powie też św. S. Faustyna w „Dzienniczku: ”
    „Niewielka to rzecz, kochać Boga w pomyślności i dziękować Mu, jak wszystko się, jak wszystko się nam dobrze dzieje. Ale wielbić Go wśród największych przeciwności – I kochać Go, dla Niego Samego, i położyć w Nim nadzieję.” (pkt 995).
    I może jeszcze ten mały fragment z „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, z rozdz. zat. „Opatrzność Boża”:
    Bóg Ojciec:
    http://sienenka.blogspot.com/2011/10/opatrznosc-boza-cxxxvii.html
    … Lecz opatrzność Ma zsyła też wszystko w szczególności: życie i śmierć, i towarzyszące im okoliczności, głód, pragnienie, utratę stanowiska w świecie, nagość, zimno, gorąco, obelgi, szyderstwa, zniewagi. Dopuszczam, aby wszystkie te rzeczy zdarzały się wśród ludzi, choć nie Ja jestem przyczyną przewrotności woli tego, który czyni zło i wyrządza zniewagi. Ode Mnie otrzymuje istnienie i czas. A daję mu istnienie i czas nie po to, aby obrażał Mnie i bliźnich swoich, lecz aby z miłością służył Mnie i swoim braciom. Przyzwalam na ten czyn, czy to dlatego, aby wypróbować cnotę cierpliwości w tym, którego on dotyka, czy to dlatego, aby on ją rozpoznał. …
    Wierzący widzi i uznaje, że to Ja, przez opatrzność Mą, zrządzam wszystko i tylko w celu zbawienia człowieka. Przed wszystkim, co się dzieje, skłania głowę z szacunkiem. Nie gorszy się niczym, co odkrywa w sobie, w bliźnim lub w czynach Moich. Wszystko znosi z prawdziwą cierpliwością. Żadnego stworzenia nie pominie opatrzność Moja; ona zrządza wszystko. …
    Może pomocnym EWO, dla Ciebie będzie to pouczenie z jakże pożytecznej duchowo książki „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis, w rozdz. zat. „O znoszeniu krzywd i kto jest naprawdę cierpliwy”
    https://www.truechristianity.info/pl/books/o_nasladowaniu_chrystusa/o_nasladowaniu_chrystusa_3_19.php
    Oczywiście wspomnę za Tobą u Pana w modlitwie. Ale nie ulega też wątpliwości, że może bardziej modlitwy potrzebuje ta osoba, która jak piszesz EWO, urządziła Ci piekło i nie tylko Tobie.
    Tymczasem pozdrawiam w Panu.

  15. Victor pisze:

    Zamknięcie trumny Papieża Benedykta XVI

  16. Victor pisze:

    Pociesznie i błogosławieństwo dla wszystkich….

  17. Victor pisze:

    …i jeszcze krótki film z góry Gargano z groty w. Michała Archanioła z błogosławieństwem

    • Inka pisze:

      Zapamiętałam,chyba wypowiedz z tej strony, by na głos ofiarować swoje cierpienia Bogu właśnie za sprawcę cierpień,które nam funduje. Pamiętam o Tobie Ewo w modlitwie. Domyślam sie co odczuwasz, bo doświadczam podobnych sytuacji. Bez słowa i z pokora przyjmuję, tylko ja ponoszę konsekwencje decyzji z czasów gdy Boga w moim życiu nie bylo…i modlę sie wbrew wszystkiemu za tego człowieka o jego powrót do Boga i na łono Kościoła. .

  18. Tymoteusz pisze:

    Ostatnio mam wrażenie, że czasy „świętego spokoju” dla ludzi pobożnych się skończyły. Bardzo dużo „sprawców cierpienia” pojawia się wokół ludzi chcących żyć w Chrystusie Panu. Tak samo u nas. Od roku cierpimy z powodu pewnej osoby, a od miesiąca – muszę to powiedzieć – mam wrażenie, że sam demon przez niego przemawia. Dlaczego tak myślę? Powiem Wam, jak się to wszystko zakończy, bo jeśli Bóg pozwoli, to może z tego jakieś świadectwo nawet będzie.
    Ogólnie jest ciężko, przestałem dziwić się apostołom, że panikowali podczas burzy na jeziorze, choć był z nimi sam Pan Jezus Chrystus. Dziwię się sobie, że w emocjach wciąż górę biorą proste „instynkty zwierzęce”, a kiedy życie było błogie i spokojne, pełne mądrych ksiąg, tak łatwo było mi rzucać słowa na wiatr i pouczenia.
    Wiem jedno – na imię zapisane w Księdze Życia trzeba solidnie zapracować. A jeśli miecz został przyłożony do latorośli, to odetnie suche gałęzie.
    W cierpieniu zbawienie.

  19. Elizeusz pisze:

    Zaiste Tymoteuszu, jest tak, jak ongiś pisał św. Paweł w drugim Liście do Tymoteusza:
    „I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania.” (3,12), bądź w innych tłumaczeniach: „Wszyscy, którzy chcą żyć po Bożemu i w Chrystusie Jezusie, doznają prześladowania.” (por. Dz 14,22) lub:
    „I wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie cierpieć/znosić będą.” (por. Ga 4,29)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s