16 stycznia: św. Berarda i Towarzyszy, okrutnie torturowanych i zabitych przez mahometan

Kiedy przybyli do miasta, niezwłocznie rozpoczęli przepowiadać Ewangelię Saracenom znajdującym się na rynku. Na wieść o tym władca kazał ich wtrącić do więzienia. Przebywali w nim dwadzieścia dni bez pokarmu i napoju, pokrzepieni jedynie Bożą pociechą. Po upływie tych dni przyprowadzono ich przed naczelnika więzienia. Ten stwierdziwszy, że nadal trwają niezłomnie w wierze katolickiej zapałał wielkim gniewem i kazał ich poddać przeróżnym torturom oraz, rozdzieliwszy ich w oddzielnych pomieszczeniach, mocno wychłostać. Następnie bezbożni słudzy związali im ręce i nogi, a szyje ich obwiązali powrozami. Tak obezwładnionych ciągnięto po ziemi w jedną i drugą stronę, skutkiem czego ciała ich pokryły się tak głębokimi ranami, że prawie wnętrzności były widoczne. Na rany wylewano z rozbitych naczyń wrzątek oleju  i octu. Na miejsca przeznaczone do snu rozsypano ostre skorupy z rozbitych naczyń, a rzuciwszy świętych na to posłanie, tarzali ich po nim. W ten sposób byli męczeni przez całą noc. Prawie trzydziestu Saracenów ich strzegło i okrutnie dręczyło.|

Również władca Maroka zapłonął niepohamowanym gniewem i rozkazał przyprowadzić braci do siebie. Prowadzono ich ze związanymi rękami, obnażonych i bosych, oprawcy zaś, zbryzgani krwią, nieustannie ich chłostali. Gdy władca ich zobaczył i przekonał się, że nadal są nieugięci w wierze, oddaliwszy świadków, kazał wprowadzić kilka kobiet i tak przemówił do świętych: „Nawróćcie się na naszą wiarę, a ja dam wam te niewiasty za żony. Dam wam również dużo pieniędzy i będziecie szanowani w moim królestwie”. Na to odpowiedzieli męczennicy: „Nie chcemy kobiet i twoich pieniędzy. Gardzimy tym wszystkim ze względu na Chrystusa”. Wtedy władca zapłonął gniewem, dobył miecza, rozdzielił braci i kolejno przeszył im głowy przez środek czoła. Posłużył się przy tym trzema mieczami. W ten sposób własną ręką uśmiercił ich z dzikim okrucieństwem.

Berard, Piotr, Akursjusz, Adiut i Otton byli uczniami św. Franciszka. W roku 1219 udali się do Hiszpanii, aby przepowiadać Ewangelię mahometanom. Wnet ich pojmano i odesłano do Maroka. Tam nadal przepowiadali Chrystusa. Ponownie pojmani w mieście Marrakesz, zostali zakuci w kajdany i okrutnie torturowani. Śmierć męczeńską ponieśli 16.01.1220 roku przez ścięcie mieczem, którego dokonał sam władca kraju. Na wieść o ich chwalebnej śmierci św. Franciszek powiedział: „Teraz z całą pewnością mogę powiedzieć, że mam prawdziwych pięciu braci mniejszych”. Kanonizował ich 7 VIII 1481 roku franciszkański papież Sykstus IV.

Z Kronik Ministrów Generalnych Zakonu Braci Mniejszych
(Analecta Franciscana, III, s. 15-19)

Gardzimy wszystkim ze względu na Chrystusa

Święty Franciszek, zgodnie z wolą Bożą, wysłał sześciu najgorliwszych braci do Maroka, aby wytrwale głosili wiarę katolicką niewiernym. W drodze, na terenie królestwa Aragonii, poważnie zachorował brat Witalis. Gdy choroba się przedłużała, polecił pozostałym pięciu braciom spełnić nakaz Boży i świętego Franciszka i samym udać się do Maroka. Nie chciał bowiem, aby jego choroba była przeszkodą dla sprawy Bożej. Święci bracia posłuszni rozkazowi, pozostawili tam chorego brata Witalisa, sami zaś udali się do Koimbry, a następnie, zmieniwszy ubiór, aby nie dać się rozpoznać, przybyli do Sewilli, która w tym czasie była we władaniu Saracenów.
Pewnego dnia w gorliwości ducha podeszli bez przewodnika aż do głównego meczetu, czyli muzułmańskiego domu modlitwy. Kiedy usiłowali do niego wejść, oburzeni Saraceni, za pomocą okrzyków, popychania i bicia, nie chcieli ich żadną miarą wpuścić do wnętrza świątyni. Wtedy podeszli do bramy pałacu i przedstawili się jako posłowie przysłani do władcy przez Króla królów, Pana Jezusa Chrystusa. Stanąwszy przed władcą, usiłowali go przekonać o prawdziwości wiary katolickiej, a następnie nakłaniali go do przyjęcia chrztu. Na to władca zapałał niesamowitym gniewem i kazał ich ściąć. Lecz później, za radą starszyzny, odesłał ich do Maroka, tak jak sobie tego życzyli.
Kiedy przybyli do miasta, niezwłocznie rozpoczęli przepowiadać Ewangelię Saracenom znajdującym się na rynku. Na wieść o tym władca kazał ich wtrącić do więzienia. Przebywali w nim dwadzieścia dni bez pokarmu i napoju, pokrzepieni jedynie Bożą pociechą. Po upływie tych dni przyprowadzono ich przed naczelnika więzienia. Ten stwierdziwszy, że nadal trwają niezłomnie w wierze katolickiej zapałał wielkim gniewem i kazał ich poddać przeróżnym torturom oraz, rozdzieliwszy ich w oddzielnych pomieszczeniach, mocno wychłostać. Następnie bezbożni słudzy związali im ręce i nogi, a szyje ich obwiązali powrozami. Tak obezwładnionych ciągnięto po ziemi w jedną i drugą stronę, skutkiem czego ciała ich pokryły się tak głębokimi ranami, że prawie wnętrzności były widoczne. Na rany wylewano z rozbitych naczyń wrzątek oleju  i octu. Na miejsca przeznaczone do snu rozsypano ostre skorupy z rozbitych naczyń, a rzuciwszy świętych na to posłanie, tarzali ich po nim. W ten sposób byli męczeni przez całą noc. Prawie trzydziestu Saracenów ich strzegło i okrutnie dręczyło.
Również władca Maroka zapłonął niepohamowanym gniewem i rozkazał przyprowadzić braci do siebie. Prowadzono ich ze związanymi rękami, obnażonych i bosych, oprawcy zaś, zbryzgani krwią, nieustannie ich chłostali. Gdy władca ich zobaczył i przekonał się, że nadal są nieugięci w wierze, oddaliwszy świadków, kazał wprowadzić kilka kobiet i tak przemówił do świętych: „Nawróćcie się na naszą wiarę, a ja dam wam te niewiasty za żony. Dam wam również dużo pieniędzy i będziecie szanowani w moim królestwie”. Na to odpowiedzieli męczennicy: „Nie chcemy kobiet i twoich pieniędzy. Gardzimy tym wszystkim ze względu na Chrystusa”. Wtedy władca zapłonął gniewem, dobył miecza, rozdzielił braci i kolejno przeszył im głowy przez środek czoła. Posłużył się przy tym trzema mieczami. W ten sposób własną ręką uśmiercił ich z dzikim okrucieństwem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „16 stycznia: św. Berarda i Towarzyszy, okrutnie torturowanych i zabitych przez mahometan

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
    Święci Aniołowie i Archaniołowie – BROŃCIE NAS I STRZEŻCIE NAS. AMEN!

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!
    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    Modlitwa do św. Józefa pochodząca z 1700 roku

    „Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka, jak Twoja moc. Amen”

    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej Krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła – naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI


    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Victor pisze:

    Źródło: Arka pociechy 1873

    Religia nas naucza, że Msze Święte, modlitwy, jałmużny, odpusty i inne dobre uczynki mogą się przyczynić do tego, żeby kara doczesna, którą Dusze w Czyśćcu ponoszą, skróconą była i prędzej wybawione zostały. Nie bądź tak nieczułym(ą) i tak wielkim ich nieprzyjacielem, abyś o nich miał(a) w potrzebie zapomnieć, w której kiedyżkolwiek sam(a) znajdować się możesz, i także o taką pomoc ręce twe wyciągać będziesz.

    https://salveregina.pl/poniedzialek-poswiecony-duszom-w-czysccu-cierpiacym/

  3. wobroniewiary pisze:

    Polecam wszystkim audiobook z „Niebieską książeczką” ks. Gobbiego 🙂
    Książka ma imprimatur, choć przygotowuje nas do trudnych czasów, to w serce wprowadza pokój

  4. Euzebia pisze:

    Każdego 16-go dnia miesiąca w Strachocinie, w Sanktuarium św.Andrzeja Boboli jest Msza Św. z modlitwą w intencjach naszej Ojczyzny.

    Dzisiejsza transmisja, początek o godz. 17-ej:

  5. Victor pisze:

    Znak Pokoju nie jest znakiem radości…

    • Elizeusz pisze:

      Sprawa jest nader oczywistą. Ja osobiście nie mam w zwyczaju kłaniać się/robić ukłon czy też komuś podawać rękę (w kościele pierwotnym jeśli już do niego się odwołujemy ten znak pokoju/pocałunek pokoju i miłości miał zupełne inne znaczenie: pojednania, przebaczenia). Co robię: Jeszcze zanim kapłan wypowiada słowa „przekażcie sobie znak pokoju”, mówię po cichu do każdego i zarazem wszystkich obecnych na Mszy Św.: „pokój, łaska i miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będą Waszym, bracia i siostry udziałem”. Po czym zwracam swoje myśli na wypowiadaną treść słów: „Baranku Boży…” (3x), o której wspominał kapłan, oczywiście nie w pozycji stojącej (jak żołnierzyk z ołowiu), lecz na klęcząco.
      Ostatnio czytałem, że na krotko przed swoja śmiercią życia pap. Benedykt XVI zwrócił się listownie do Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów o przeniesienie znaku pokoju na inny moment Mszy Św, ale tej prośby nie uwzględniono/odrzucono ją.
      Zresztą wcześniej też to miało miejsce:
      za: https://adeste.org/nie-chodzi-o-to-zeby-bylo-milo-czyli-o-znaku-pokoju-w-liturgii-mszalnej/
      Papież Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji Sacramentum caritatis (2007) zwrócił się do Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, aby rozważyła, czy nie lepiej byłoby przenieść znak pokoju w inne miejsce mszy świętej w celu jego lepszego zrozumienia i wykonywania. Kongregacja wystosowała w 2014 roku (już za pontyfikatu papieża Franciszka) List Okólny: Znaczenie rytualne daru pokoju podczas Mszy św., w którym opowiedziała się za zachowaniem w liturgii rzymskiej znaku pokoju w swoim tradycyjnym miejscu.

  6. Małgorzata pisze:

    Dziś jest też wspomnienie Matki Bożej Królowej Pustelników.

  7. wobroniewiary pisze:

    ❤️‍🔥 16 STYCZNIA Serce Jezusa mówi do Twojego serca
    _______
    «Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą, i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą». (Mt7,2)
    Moje dziecko, nie wydawaj kategorycznych sądów o nikim z ludzi. Tylko Ja znam serca twoich bliźnich. W moim Sercu każdy może znaleźć schronienie ‒ nawet ten człowiek, który jest ci nieprzyjazny. Twoje zadanie to kochać, nie osądzać. Im bliżej jesteś mego Serca, im bardziej Mnie poznajesz i kochasz, tym bardziej stajesz się gotowy patrzeć na drugiego ze zrozumieniem, miłosierdziem, życzliwością, bez wydawania na niego wyroku.
    Nigdy cię nie przekreślam. Nigdy nie mówię, że z ciebie nic nie będzie. Nigdy nie zniechęciłem się tobą i nie przestałem w ciebie wierzyć. Chcę, abyś stawał się podobny wobec bliźnich. Takim sądem, jakim sądzisz, i ty zostaniesz osądzony. Jaką miarą mierzysz, taką miarą zostanie ci odmierzone.

    Nie sądź, nie potępiaj, lecz kochaj ‒ jak uczy cię Boski Mistrz.
    _______
    Źródło: „Serce Jezusa mówi do twojego serca”, s. Bożena Maria Hanusiak, wyd. Esprit

  8. Bogumiła pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za Józefa chorego na nowotwór nerki prawdopodobnie z przerzutami, każdemu Bóg zapłać za choćby westchnienie w jego intencji ,bardzo prosi rodzina

    • iwa pisze:

      🙏🙏🙏❤️

    • Anna-Asia pisze:

      O święty Peregrynie, Ty, którego zwano „potężnym” i „cudownym pracownikiem” z powodu licznych cudów, które otrzymywałeś od Boga dla tych, którzy uciekali się do Ciebie. Przez tak wiele lat znosiłeś na swym własnym ciele chorobę nowotworową, która niszczy samą istotę naszego jestestwa, i który uciekłeś się do Źródła wszelkiej łaski, gdy człowiek był już bezsilny. Zostałeś wyróżniony wizją Chrystusa, który zszedł z Krzyża, by Cię uzdrowić. Proś Boga i Matkę Boską o uzdrowienie dla tych chorych, których powierzamy Tobie (w tym miejscu przywołaj imiona tych, za których się modlisz). Wsparci w ten sposób przez Twe potężne wstawiennictwo będziemy śpiewać Bogu, teraz i na wieki, pieśń wdzięczności za Jego wielką dobroć i miłosierdzie.
      Amen.

  9. Gringo pisze:

    Czytając o tych więzionych męczennikach, po myślałem o Andrzeju Poczobucie polaku(dziennikarzu) który od wielu miesięcy jest w Białoruskim więzieniu. A dziś rozpoczął się jego proces i grozi mu wieloletni łager. Także proszę o modlitwę za niego.

  10. Monika pisze:

    Od 1 godziny i 10 minut Paweł Cwynar apeluje w pewnej sprawie.

    W Legnicy, gdzie jest cud eucharystyczny dochodzi do profanacji.
    Powstała taka inicjatywa do pilnowania kościołów.
    Paweł mówi: „Stworzyliśmy z przyjaciółmi taką grupę, którą nazwaliśmy od cudu eucharystycznego „Ja Jestem” i pilnujemy w ten sposób, że po prostu jesteśmy w kościele w godzinach kiedy nikogo nie ma, kiedy jest otwarty, kiedy każdy może wejść, dlatego, że niestety narkotyki biorą potężne żniwo i dużo tych takich zagubionych ludzi chodzi i również demolują kościoły, profanują, grabią, załatwiają się w kościołach, tego jest bardzo dużo, o tym się nie mówi ale naprawdę te rzeczy się dzieją. Ja apeluję do was teraz, jeżeli mogę, w tym momencie: siedźcie mniej przed komputerami a więcej troszeczkę w domu Pana Boga, dlatego, że też tam dzieją się złe rzeczy i trzeba tak jakby samą swoją obecnością pilnować. Naprawdę, bo dochodzi do wielu profanacji. Wiele kościołów w Polsce jest nieotwieranych, są zamknięte na klucz, bo nie ma kto ich pilnować. A czasami ktoś mówi: a ten proboszcz jest zły, bo on kościół zamyka. Idź pilnuj, bo nikogo w tym kościele nie ma. W Legnicy na przykład w kościele Św. Jana u Franciszkanów są takie dyżury. Przychodzi wierny i 2 godziny siedzi i pilnuje. To jest troszeczkę smutne i to jest dramatyczne ale jeżeli my byśmy po prostu ruszyli tyłek i chodzili tak, żeby pójść na tą koronkę czy coś. Ja rozumiem, że nie każdy może, nie każdy ma czas ale ja mówię do tych co mogą, co akurat mają czas. Bo jeżeli ty jesteś jako osoba w tym kościele, siedzisz w ławce, to czasami możesz prewencyjnie zniechęcić kogoś, kto wejdzie pijany, będzie chciał się załatwić, zobaczy jak ktoś siedzi…”

    I druga rozmowa:
    Gościem Nocnych Świateł był:
    – Paweł Cwynar – pisarz, autor książki „Krzycz do woli”

  11. Ania pisze:

    „Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
    – Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
    – Tak, panie profesorze.
    – Czyli wierzysz w Boga.
    – Oczywiście.
    – Czy Bóg jest dobry?
    – Naturalnie, że jest dobry.
    – A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
    – Tak.
    – A Ty – jesteś dobry czy zły?
    – Według Biblii jestem zły.
    Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
    – Ach tak, Biblia!
    A po chwili zastanowienia dodaje:
    – Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
    – Oczywiście, panie profesorze.
    – Więc jesteś dobry…!
    – Myślę, że nie można tego tak ująć.
    – Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
    Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
    – Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
    Student nadal milczy, więc profesor dodaje
    – Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
    Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
    – Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
    – No tak… jest dobry.
    – A czy szatan jest dobry?
    Bez chwili wahania student odpowiada
    – Nie.
    – A od kogo pochodzi szatan?
    Student aż drgnął:
    – Od Boga.
    – No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
    – Istnieje panie profesorze …
    – Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
    – Prawda.
    – Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
    Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
    – A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
    Student drżącym głosem odpowiada
    – Występują.
    – A kto je stworzył?
    W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
    – Kto je stworzył?
    Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
    – Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
    – Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
    Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
    – Tak panie profesorze, wierzę.
    Starszy człowiek zwraca się do studenta:
    – W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
    – Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
    – Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
    – Nie panie profesorze..
    – A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
    – Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
    – I nadal w Niego wierzysz?
    – Tak.
    – Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
    – Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
    – Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
    Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
    – Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
    – Tak.
    – A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
    – Tak, synu, zimno również istnieje.
    – Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
    Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
    Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
    – Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
    W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
    – A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
    – Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
    – Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
    Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
    – Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
    – Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
    Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
    – Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
    – Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student
    – twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
    śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
    – Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
    – A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
    Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
    – Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
    W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
    – Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali
    – Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
    Audytorium wybucha śmiechem.
    – Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
    W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusił z siebie:
    – Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
    – A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
    Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
    – Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
    obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
    Na to student odpowiada:
    – Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
    Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.”
    Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną „Bóg a nauka” w roku 1921.

  12. iwa pisze:

    🙏🙏🙏❤️

  13. Małgorzata pisze:

    We wszystkich intencjach: +++

  14. Pola pisze:

    We wszystkich intencjach +++

  15. Monika pisze:

    Robert Tekieli: Skąd ludzie wiedzą coś, czego wiedzieć nie mogą
    – Data premiery: 13 sty 2023

  16. Ania G. pisze:

    Kochani dziś kończę swoje 49 lat. Bardzo was proszę o westchnienie w dniu moich urodzin, ostatnio cierpienie bardzo mnie przygniata, proszę o cierpliwość dla mnie. Bóg zapłać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s