13 grudnia: św. Łucji – modlitwa za Jej wstawiennictwem: „stój na straży moich oczu i mojej wiary”

13 grudnia wspominamy św. Łucję, dziewicę i męczennicę. Tradycja chrześcijańska głosi, że św. Łucja w cudowny sposób odzyskała oczy i wzrok. Stąd uważana jest za patronkę w chorobach związanych z widzeniem. Dotyczy to także „oczu duszy”

Łucja pochodziła z Syrakuz na Sycylii. Najstarszy żywot św. Łucji pochodzi z V wieku. Według niego Święta miała pochodzić ze znakomitej rodziny. Była przeznaczona dla pewnego młodzieńca z niemniej szlachetnej rodziny. Kiedy udała się z pielgrzymką na grób św. Agaty do pobliskiej Katanii, aby uprosić zdrowie dla swojej matki, miała się jej ukazać sama św. Agata i przepowiedzieć śmierć męczeńską. Doradziła jej też, by przygotowała się na czekającą ją ofiarę. Kiedy więc Łucja powróciła do Syrakuz, cofnęła wolę wyjścia za mąż i rozdała majętność ubogim; złożyła także ślub dozgonnej czystości. Gdy wkrótce wybuchło prześladowanie chrześcijan, kandydat do jej ręki zadenuncjował ją jako chrześcijankę. Kiedy nawet tortury nie załamały bohaterskiej dziewicy, została ścięta mieczem. Działo się to 13 grudnia ok. 304 roku. Święta miała 23 lata (lub 28, bo w życiorysach można spotkać rok 286 jako datę urodzenia).

Legenda ozdobiła heroiczną śmierć św. Łucji pewnymi szczegółami, których autentyczność trudno sprawdzić. Święta miała być m.in. wiedziona na pohańbienie do domu publicznego, ale żadną siłą nie mogli oprawcy ruszyć jej z miejsca, nawet parą wołów. Kiedy sędzia nakazał spalić ją na stosie, ogień jej nie tknął. Sędzia wtedy w obawie rokoszu skazał ją na ścięcie. Jednak i to przeżyła. Przyniesiona do domu, poprosiła jeszcze o Komunię świętą i dopiero po jej przyjęciu zmarła.

W ikonografii przedstawia się św. Łucję w stroju rzymskiej niewiasty z palmą męczeństwa w ręce i z tacą, na której leży para oczu. Według bowiem dawnej legendy miała mieć tak duże i piękne oczy, że ściągała nimi na siebie powszechną uwagę. Widząc zachwyt nawet u oprawców, kazała sobie oczy wyłupić. Na tę pamiątkę w dzień jej dorocznego święta w Syrakuzach niesie się na drogocennej tacy „oczy św. Łucji”. Św. Łucja była tak dalece czczona jako patronka od chorób oczu, że nawet Dante modlił się do niej, kiedy zaczął chorować na oczy (Raj, Pieśń 32, 136). Atrybutami św. Łucji są: lampa, miecz, palma męczeństwa, płomień u stóp; na tacy oczy, które jej wyłupiono; sztylet

Św. Łucja ma trzy sanktuaria: w kościele św. Jeremiasza w Wenecji, w Syrakuzach oraz w kościele klaretynów w Rzymie. 

Gargano, Bazylika św. Michała Archanioła – ołtarz św. Franciszka i św. Łucji  

Po prawej stronie, tuż przy samym wejściu do bazyliki św. Michała Archanioła  na Gargano znajduje się ołtarz św. Franciszka (na obrazie jest przedstawiony wraz ze św. Łucją).
Obraz ten upamiętnia jego pielgrzymkę do sanktuarium w 1216 roku. Mówi się, że św. Franciszek przybył do sanktuarium, aby uzyskać odpust zupełny. Nie czując się jednak godnym, by wejść do świątyni, zatrzymał się tuż przed wejściem, na progu portalu romańskiego z drzwiami z brązu, ucałował ziemię i modlił się przez całą noc. 

Biedaczyna z Asyżu nie czuł się godny wejść do środka niebiańskiej bazyliki i pomodliwszy się przed wejściem, wyrył na skale znak T (tau) – biblijny symbol zbawienia. Na ołtarzowym fresku obok św. Franciszka klęczy św. Łucja – oboje bowiem przyczynili się do sławnego niegdyś uzdrowienia dwóch niewidomych z Gargano. 

Modlitwa:  św. Łucjo stój na straży moich oczu i mojej wiary

Święta Łucjo,
Ty w godzinie próby wolałaś, aby pozbawiono Cię oczu
zamiast wyprzeć się Chrystusa i zgubić swoją duszę.
Ale Bóg w cudowny sposób Ci je przywrócił
jako nagrodę za Twoje męstwo i niewzruszoną wiarę
i ustanowił Cię patronką w chorobach oczu
[w tym miejscu podajemy intencję]

O wspaniała święta Łucjo, proszę Cię,
byś chroniła mój wzrok i przywróciła zdrowie moim oczom.
Pomóż mi, proszę, zachować zdolność widzenia,
aby moje źrenice mogły podziwiać piękno stworzenia,
blask słońca, kolory kwiatów i uśmiech dzieci.

Zachowaj od skazy również oczy mojej duszy,
moją wiarę, która prowadzi mnie do Boga,
pozwala mi Go poznawać, rozumieć Jego naukę,
dostrzegać Jego miłość do mnie.

I spraw, abym nigdy nie zboczył(a) ze ścieżki,
która wiedzie tam, gdzie Ty, święta Łucjo, przebywasz
w otoczeniu aniołów i innych świętych.

Święta Łucjo, stój na straży moich oczu i mojej wiary. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

87 odpowiedzi na „13 grudnia: św. Łucji – modlitwa za Jej wstawiennictwem: „stój na straży moich oczu i mojej wiary”

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
    Święci Aniołowie i Archaniołowie – BROŃCIE NAS I STRZEŻCIE NAS. AMEN!

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!
    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    Modlitwa do św. Józefa pochodząca z 1700 roku

    „Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka, jak Twoja moc. Amen”

    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej Krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła – naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI


    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Ks. Glas o granicach posłuszeństwa w Kościele na przykładzie akceptowanej przez Kościół praktyki udzielania komunii na rękę.

  3. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę za moja córkę chrzestną Kasię, jest w szpitalu od 3 tygodni z zagrożoną ciążą 7 miesięczną.
    Już kilka razy uprosiliśmy cud ocalenia życia dziecka, były dość poważne zagrożenia,, od początku lekarze radzili usuwać 🙁 pozostanie do końca do rozwiązania i operacji, taka wyszła konieczność 🙁 obecnie jest izolowana z grypą.

    W tym szpitalu jest też inna matka po porodzie, która trafiła pod ECMO (sztuczne płuco) z grypą, respirator nie pomagał, przetransportowano ją z innego miasta. Prosimy o modlitwę i za tę młodą mamę, która jest w ciężkim stanie.

  4. Kamilbolt pisze:

    Ważne:
    https://businessinsider.com.pl/gospodarka/o-krok-blizej-kpo-bedzie-nowelizacja-ustawy-o-sn/tz00wqs

    Powtórka sprzed 300 lat za chwilę stanie się faktem. Obecny rząd daje obcym mocarstwom mandat do tego, aby one decydowały o tym, co my mamy uchwalać we własnym kraju. Jednakże Polska przestała być niepodległa z chwilą przystąpienia do UE i uznania wyższości prawa unijnego nad prawem krajowym – obecnie niepodległość naszego narodu niestety jest fikcją. Co mówi Słowo Boże?
    „Od wszelkiej sprawy opartej na oszustwie stroń. Do śmierci niewinnego i sprawiedliwego nie przyczyniaj się, bo nie uniewinnię winowajcy”

    Co się zaś tyczy potencjalnej służby wojskowej i innych represji wobec zwykłego człowieka?
    „Na nic nie przysięgajcie – ani na Niebo, ani na Jerozolimę, ani w żaden inny sposób”

    • Kasia pisze:

      Przecież Polacy zadecydowali o wejściu do UE więc o co chodzi?

      • cav pisze:

        tylko niestety UE kiedys i UE dzis to 2 rozne rzeczywistosci. moze jak UE zakaze ogrzewania domow piecami i samochdow spalinowych i posiadania zwierzat domowych to wtedy ludzie sie obudza. tylko prawdopodobnie juz bedzie za pozno.

  5. Małgorzata pisze:

    We wszystkich intencjach:
    +++

  6. Emma pisze:

    Matko Boza chron maki i ich dzieciatka.+++

    +++

    Wiktor pisal o adorowaniu dzieciatka w lonie Matki.
    W 2011 ardzo pragnelam miec dzieciatko. Pamietalam swoja 1ciaze. Czulam sie blogoslawiona i czysta. Przeszczesliwa.
    Cudowny stan. Mistyczny.
    Wiec po kilku latach znowu pragnelam doswiadczyc tego cudu ale sie nie udawalo. Mieszkalam wtedy w Lonydnie i zaproponowano mi in vitro..zaczelam zbierac pieniadz i mialam juz 15tys uzbierane na in vitro.
    Ktoregos dnia gfy o tym myslalam, zobaczylam obraz..kilka probowek a w nich zarodki. Przy tych probiwkach stala Matka Boza płakala. Pokazala mi te zarodki i powiedziala…
    Ktoro wybierzesz? A ktoro skazesz na smierc? Pozniej pokazala mi jak lekarze wylewaja płyn z zarodkiem do zlewu….z ttm ktore odrzucilam. Zaczelam plakac. Poczulam cierpienie dziecka. Czulam ja umiera . Natychmiast zrezygnowalam ze staran o in vitro z zaoszczedzonych pieniedzy zapisalam sie na prawo jazdy i studia podyplomowe abym mogla uczyc w szkole. Po row o 9miesiacach od tego wydsrzenia gdy jechalam zdawac egzamin na prawo jazdy w Krosnie podczas egzaminu czulam obecnosc kogos swietego za moimi plecami. Ten ktos trzymal reke na moim prawym ramieniu. Bardzo sie balam ze nie zdam. Zdalam. Szczesliwa wrocilam do domubi zrobilam taka mala impreze rodzinna z grillem. To byl sierpien. Okazalo sie ze nie moge pic piwa i jesc. Myslalam ze to stres..i nagle mnie tchenlo..zrobilam test. Bylam w ciazy!!!!
    Polecialam do lekarza a ten mowi ze serca nie ma a w macicy jest przegroda i nie ma szans na ciaze.
    Przeplakalam cala noc. Modlilam sie do Matki Bozej i JP2..za dzien-dwa poszlam do innego lekarza i ten mowi ze jest serce 6tydzien 🙂
    To bylo tuz przed swietem Maryjnym 15 sierpnia.

    Ciaze donosilam. W styczniu zaczela rozwierac sie szyjka i grozilo poronieniem to byl dopiero 26 tydzien. Cala ciaze bylam w lacznosci z Maryja..zaufalam jej coreczka urodzila sie 3kwietnia i dostala na imie Antonina Maria.
    Przez cala ciaze czulam sie wlasnie wybrana i blogoslawiona wlasnie ze wzgl na dziecki w moim lonie. Szczescie niesamowite. Adorowalam w czasie calej ciazy dzieciatko Maryi. Zrobilam to nieswiadomie. Czulam sie w lacznosci z Maryja w blogoslawionym stanie.
    Tego nie da sie opisac.
    O blogoslawienstwie mowil tez ks Rajchel ,opowiadal mi ze kobiety ktore zachodzily w ciaze bedac opetane sa pod szczegolna ochrona Maryi wlasnie. Chronione sa ich dzieciatka a demony paralizowane przez ten stan. Ale to osobny temat.
    W kazdym razie w grudniu zawsze adoruje dzieciatko w lonie matki i wysylam nawet kartki z MB w stanie blogoslawionym. Zamierzalam nawet namalowac Maryje w stanie blogoslawionym.

  7. monika797 pisze:

    Otaczam swoją modlitwą te maleńkie dzieciątka i ich mamy, Maryjo otocz ich swoją opieką, Św. Józefie zatroszcz się proszę o te rodziny

  8. P0la pisze:

    W intencji Piotra, Kasi i młodej Mamy.
    +++

  9. Emma pisze:

    Dzisiaj
    14 grudnia
    Święty Jan od Krzyża,
    prezbiter i doktor Kościoła

    Prosze osoby w łasce uwiecajacej i modlitwe ochronna dla mnie i mojej rodziny
    Bede zamawiac Msze Sw Wieczyste za szefa mojego meza,ktory jest kaplanem i biskupem u sw Jehowych .
    Niech sie dzieje wola Boga ja mam dosyc!!!
    Jezu ufam Tobie…

    • Renata Anna pisze:

      +++

    • Anna-Asia pisze:

      Trójco Święta, Boże Ojcze wierzymy w Twoją miłość i prosimy Cię zanurz nas w niej całkowicie.Prosimy Cię o ochronę i troskę, abyś w swej opatrzności chronił nas. Prosimy Cię o mur z ognia Twojej miłości wokół nas i o Krew Pana Jezusa nad nami. O pełną zbroję Bożą nad nami w Imię Jezusa Chrystusa a także nad całym krajem, naszą rodziną, nad osobami za które się modlimy i we wszystkich relacjach z ludźmi. Nad naszym duchem, umysłem, ciałem, emocjami. Nad naszym majątkiem i sprawami doczesnymi. Maryjo prosimy Cię, weź nas pod swój płaszcz modlitwy, aby szatan nie miał do nas dostępu. O Niepokalana wraz Archaniołami i Aniołami Stróżami bądź nam obroną. Przyjdź Duchu Święty, tylko Tobie dajemy prawo do działania w nas i pomiędzy nami. Amen.

  10. Victor pisze:

    Zapraszam na stronkę Salveregina

    https://salveregina.pl/boze-narodzenie-w-wizji-bl-anny-katarzyny-emmerich/

    Przygotowania świętej Dziewicy do porodzenia Chrystusa. Podróż do Betlejem.
    Boże Narodzenie w wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich
    Widzę świętą Dziewicę od kilku dni u Anny, Józefa zaś samego w do mu w Nazaret, gdzie służąca Anny mu gospodarowała. W ogóle pobierali utrzymanie z domu Anny, dopóki ta żyła. Widzę świętą Dziewicę u Anny dywany i opaski szyjącą i haftującą. Wielki ruch panuje w domu. Joachim zapewne już dawno umarł; widzę drugiego męża Anny w domu i dziewczynkę sześciu do siedmiu lat, która Maryi dopomagała i od niej nauki pobierała. Jeżeli nie była córką Anny, natenczas była córką Marii Kleofasowej i również nazywała się Maria. Widziałam Maryję z innymi niewiastami w pokoju siedzącą i różne wielkie i małe nakrycia przygotowująca. Niektóre z nakryć haftowały złotem i srebrem. Wielki dywan, przy którym każda haftowała dwoma pręcikami z kłębków nawiniętych pstrą wełną, leżał pomiędzy nimi na skrzyni. Anna była bardzo czynną, to w tę, to w ową biegała stronę, odbierając i podając wełnę. Wszyscy spodziewali się, że Maryja w domu Anny porodzi. Nakrycia itp. przybory przygotowują częścią do połogu Maryi, częścią na podarki dla ubogich. Wszystko już dobrze przygotowane, obficie i nad potrzebę. Nie wiedzą, że Maryja będzie musiała odbyć podróż do Betlejem. Józef z bydlętami ofiarnymi jest w drodze do Jerozolimy. Widziałam, że Józef powrócił z Jerozolimy, zapędziwszy tam bydlęta ofiarne i umieściwszy je w domu przed bramą betlejemską, gdzie także przed oczyszczeniem Maryi później wstąpili. Był to dom Esseńczyków. Stąd poszedł do Betlejem, nie odwiedził jednak swych krewnych. Oglądał się za miejscem do budowli i za sposobnością nabycia drzewa i sprzętów; chciał bowiem, skoro Maryja w Nazaret porodzi, następnej wiosny z nią tu się sprowadzić. Wybrał sobie miejsce niedaleko od siedziby Esseńczyków. Niechętnie w Nazaret przebywał. Z Betlejem wrócił Józef znowu do Jerozolimy celem złożenia ofiary. Gdy w powrocie z Jerozolimy, o północy przechodził przez pole Chimki, mniej więcej 6 godzin od Nazaret, ukazał mu się Anioł, mówiąc, iżby wnet z Maryją udał się do Betlejem, albowiem dziecię jej tamże ma się narodzić, by wziął ze sobą tylko nieco skromnych sprzętów, a osobliwie żeby nie brał żadnych robót koronkowych ani haftowanych nakryć. Anioł oznaczył mu wszystko. Józef wskutek tego bardzo był zatrwożony. Powiedziano mu też, iżby oprócz osła, na którym siedzieć będzie Maryja, jednoletnią zabrał oślicę, która jeszcze nie miała źrebiąt; tę ma puścić, by szła dowolnie, sam zaś ma iść drogą, którą ona pójdzie. Widziałam Józefa i Maryję w domu w Nazaret, a także Annę. Powiedział im, co mu zwiastowano, i poczęli się wybierać w podróż. Anna była tym bardzo zmartwiona. Święta Dziewica dobrze wiedziała w sercu swoim, iż w Betlejem ma porodzić dziecię, lecz z pokory nic o tym nie mówiła. Wiedziała o tym z proroctw. Wszystkie miejsca proroków, odnoszące się do narodzenia Mesjasza, miała w swej szafeczce w Nazaret, czytała je bardzo często, błagając o spełnienie się proroctw. Otrzymała je od swych nauczycielek przy Świątyni, te też święte niewiasty tychże ją nauczyły. Zawsze modliła się o przyjście Mesjasza, naprzód zawsze nazywała błogosławioną tę, która świętą Dziecinę na świat wyda, i pragnęła jako najniższa sługa u niej służyć. W pokorze swej nie myślała nigdy, żeby ona nią być mogła. Z owych miejsc proroczych wiedziała, że Zbawiciel w Betlejem się narodzi; tym chętniej poddała się woli Bożej i wybrała w podróż, która w tej porze roku była dla niej bardzo uciążliwa, gdyż w górach było mroźno. Maryja niewysłowione miała uczucie, iż tylko ubogą być może i być musi. Nie mogła nic zewnętrznego posiadać albowiem wszystko w sobie miała. Wiedziała, że stanie się matką Syna Bożego, wiedziała też i czuła, że, jako przez niewiastę grzech na świat przyszedł, tak też przez niewiastę zadośćuczynienie ma się narodzić. Z tym uczuciem powiedziała: “Oto ja służebnica Pańska.” Dowiedziałam się, że Jezus o północy z Ducha świętego się począł i o północy się narodził. Widziałam, jak Józef i Maryja, w towarzystwie Anny, Maryi Kleofasowej i kilku sług, w cichości z domu Anny wybierali się w drogę. Osioł dźwigał wygodne siodło poprzeczne dla Maryi i jej rzeczy. Na polu Chimki, gdzie Anioł ukazał się był Józefowi, posiadała Anna pastwisko; stąd zabrali słudzy ową jednoroczną oślicę, którą Józef miał wziąć ze sobą. Biegła za świętą rodziną. Tutaj Anna, Maryja Kleofasowa i słudzy, po rzewnym pożegnaniu, rozstali się z Józefem i Maryją. Widziałam ich jeszcze dalej idących nie było jej. Była tu dosyć okazała gospoda, kilka domów, sady, ogrody, także krzewy balsamu; lecz ta majętność leżała jeszcze po stronie północnej. Tutaj pozostali przez noc i cały dzień następny; był bowiem sabat. W dzień sabatu przybyła do Maryi gospodyni z trojgiem swych dzieci, a także gospodyni domu, o którym przedtem była mowa, z dwojgiem swych dzieci. Maryja rozmawiała z dziećmi i uczyła je.

    Reszta tekstu pod linkiem

  11. cav pisze:

    Gdzies okolo tydzien temu pod jednym z wpisow byla dyskusja o chorobach zatok i operacji przegrody nosa? Moze mi ktos powiedziec gdzie to konkretnie jest?

    • Maggie pisze:

      W dzieciństwie, przy ropnych zatokach czekałam w kolejce na punkcję ale do tego nie doszło, bo pomogły i pomagały mi jeszcze kilka razy krople Sulfarinol (białe jak mleko i tłuste). Ktoś cierpiący, parę lat temu, przywiózł zapas tych kropli z Polski i było jego miłe zaskoczenie, że pomagały. Wiem, że UE wycofała wiele naszych starych i skutecznych leków .. ale mam nadzieję, że ten jeszcze można dostać i daj Boże niech pomoże. 💕

      • Kaśka pisze:

        Nie ma już Sulfarinolu w Polsce

        • Monika pisze:

          Nafazolina – jeden ze składników leku Sulfarinol – jest też w składzie takich leków (kropli do nosa) jak Rhinazin i Batadrin – są to bardzo tanie i skuteczne krople, obkurczające śluzówkę nosa. W Sulfarinolu drugą substancją jest sulfatiazol o działaniu przeciwbakteryjnym. Niestety Sulfarinolu nic nie zastąpi. Mam go jeszcze z czasów gdy był w aptekach i właśnie go w tej chwili stosuję z bardzo dobrym skutkiem. Genialny lek i dużo takich genialnych wycofano nam z aptek, w tym i leki po 2 zł. Na szczęście człowiek był na tyle zapobiegawczy, żeby się ich bezmyślnie nie pozbywać i teraz rzeczywiście ratują sytuację.
          Ponad 10 lat temu został wycofany ultraskuteczny, lek na grypę Amidochin (kosztował około 2 PLN!), za rzekomy, szkodliwy wpływ na wątrobę (w PRL stosowany nawet u dzieci) oraz około 2 lata temu – krople Menthowal (zamiennik Validol do ssania drażni gardło). To wszystko preparaty polskiej produkcji.
          Drugi składnik czynny leku Betadrin, difenhydramina, wykazuje działanie przeciwalergiczne.
          Firma Galenus, produkująca Sulfarinol, odpowiadała farmaceutom już 2 lata temu, że nadal nie jest znana data, kiedy ponownie można spodziewać się kropli w aptece.

        • Maggie pisze:

          😢Zamienniki nic nie warte, a jeden składnik to nie kompozycja i tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, by się cieszyć. Te inne krople niszczą wnętrze nosa. Sulfarinol również natłuszczał i nie wysuszał błon śluzówki. Nie wiem czy Sulfarinol mogłaby jakaś apteka na receptę robić? – bo może i receptura już niedostępna. To draństwo przemysłu z UE niszczy skuteczne i sprawdzone medykamenty i ogranicza ziołowe produkty … bo wg nich to takimi narzuconymi powinniśmy być zarzuceni i uzależnieni i do grobowej deski non stop je brać, by się lepiej czuć.

  12. wobroniewiary pisze:

    Do czego prowadzi rozumowanie, że Bóg się nie gniewa, nie karze, jest tylko samą Miłością (zapomina się o sprawiedliwości), to dziś u mnie wyskoczyło w ramach wspomnień i śmiem powiedzieć, że jak tak dalej pójdzie, to niedługo nie tylko na Zachodzie ale i u nas w wielu świątyniach tak niestety będzie

    https://padrejarek.pl/przepraszajmy-jezusa-za-profanacje-13-12-2017-vatican-service-news

  13. babula pisze:

    Jezu, siedzę i serce mi płacze. Moja wnuczka jest uczona zasypiania bez noszenia na rękach. Płacze bardzo i wyciąga łapki. I nie rozumie biedactwo dlaczego nagle jej nie noszą. Ktoś wie jak nauczyć malucha zasypiania w łóżeczku ? (kiedy wcześniej było noszone na rękach aż zaśnie -błąd dziadków, nasza wina )
    A teraz to nie my ją uczymy 😦 😦

    • Anna-Asia pisze:

      Może jakaś kojąca muzyka,kołysanka lub śpiew ” Lulaj że Jezuniu”…

      • babula pisze:

        Asiu -młodzi wykazali się anielską cierpliwością i pomysłowością. Bezskutecznie jak na razie. Porozmawialiśmy jak mała zasnęła i w końcu doszliśmy do wniosku, że wciąż mało wiemy i uczymy się na zasadzie prób i błędów. Matce Bożej to powierzam +++

        • eska pisze:

          babulu
          Jesli nic nie pomaga, to może dziecko potrzebuje ruchu (kołysania) ze względu na stymulację układu przedsionkowego?
          https://asto.edu.pl/blog/artykuly/rola-ukladu-przedsionkowego-w-rozwoju-dziecka/
          .
          Osobiście mam wspomnienia z ponad rocznego wymuszania przez dzieciątko noszenia na rękach po nocach i było to skrajnie męczące. Pomogło 10 sesji Vioforu (materac emitujący jakieś fale elektromagnetyczne, miała go znajoma i udostępniła), ale to było zanim poznałam temat zagrożeń duchowych a także temat rozwoju dziecka, przetrwałych odruchów itd. Do dziś nie wiem, czy Viofor to była dobra metoda od strony katolickiej, ale też nie znalazłam nigdzie informacji, aby był on jakimś zagrożeniem.

        • B:) pisze:

          Dziecko nie musi być bujane, często wystarczy, że może się przytulić lub trzymać za rękę. Dlatego polecam dorosłemu wygodną pozycję na dużym łóżku i głaskanie dziecka, tulenie i spokojne mówienie lub śpiewanie aż zaśnie. Później wystarczy przenieść.
          Mama mi kiedyś opowiadała jak co chwilę budziłam się w wózku i nie miała już siły mnie bujać. Nie mogłam uwierzyć, po pierwsze dlatego, że robiła coś, co nie przynosiło skutku (chciała osiągnąć spokój bez noszenia, ale i tak ręce ją bolały od bujania), a po drugie dlatego, że wtedy mnie nie przytulała, tylko wolała telepać. Nie wyważajcie drzwi otwartych na oścież – dziecko chce waszej bliskości, to mu ją dajcie, roztropnie, nieuciążliwie dla siebie.

    • Ewelina pisze:

      Ciężka sprawa. Ja mojego pierwszego synka nauczyłam samego zasypiać jak miał 4 miesiące. Kładłam go do łóżeczka i zasypiał. Zastosowałam metodę 3-5-7 czyli 3 minuty płaczu i wchodzę i przytulam potem 5 minut itd. Zadziałało błyskawicznie. Przy kolejnych dzieciach tego nie robiłam i nie wiem czemu byłam taką sadystką przy pierwszym. Przy szóstym dziecku stwierdzam, że jak dziecko chce spać to po mleczku chwilę się polelamy i usypia i wtedy odkładam do łóżeczka. A jak nie chce to chociaż bym pół godziny na rękach lulała to i tak nie uśnie. Wtedy wolę poczekać godzinę i wtedy zaśnie jak będzie bardziej zmęczone. Oczywiście jak dziecko jest zdrowe i nie ma bólu brzuszka czy ząbkowania. Pozdrawiam

      • babula pisze:

        Ewelino -to już po fakcie. Dziecko ma już roczek. Ale uważam, że Twoja „mlecza” metoda jest najlepsza i jej bym się trzymała (tzn, ja bym się trzymała ale jestem odosobniona w tym trzymaniu się ).
        PS. 6-cioro dzieci -Mój Podziw i Wyrazy Szacunku !

        • Maggie pisze:

          Babulu … A może jakaś mała przytulanka mięka i miła i bez zagrożeń tj bez elementów które może urwać i nie daj Boże połknąć (np z oczkami wyszywanymi). Jako małe dziecko miałam malutki kawałek rękawa lub mufki z mojego króliczego płaszczyka, z którego wyrosłam.

          Jako baby sitter (pierwsze zajęcie( śpiewałam tutaj po polsku, cichutko religijne pieśni i pomagało. Może być to samo w kółko powtarzane … bo usypia „nudzeniem”. Miałam też pod ręką „mechaniczną usypiankę” … nagranie kołysanki Mozarta, na pozytywce nakręcanej ponownie aż dziecko nie usnęło.
          Prócz tego 🤔… jeśli dzieciątko się w ciągu dnia (zwłaszcza na świeżym powietrzu) „wybryka” to samo śpiące oczki zamyka.

    • Małgorzata pisze:

      Ja dawałam książeczkę z obrazkami dla dzieci i.., zasypiała😀

    • Ava pisze:

      Położyć się obok na dużym łóżku i przytulić aż zaśnie. Po co od razu terapia szokowa dla malucha. Wszystkie moje dzieci spały między mną a mężem i czuły się bezpiecznie. Jak skończyły 2 latka to spokojnie zaczęły spać same.

      • babula pisze:

        Tak było do tej pory. Ale moje dzieci boją się, że fizycznie z mężem padniemy i przygotowują małą do ewentualnego żłobka. Ja godzę się na żłobek dopiero po mojej śmierci -wcześniej nie.

        • babula pisze:

          PS. mam w planie jeszcze trochę pożyć 🙂
          Kochani -dziękuje za dobre rady. Szczęść Wam Boże !

        • Oko pisze:

          Jeśli to usypianie nie na rękach to ma być tylko po to żeby w żłobku sobie dziecko radziło to odpuście, moja 3 latka zawsze zasypiala przy piersi, poszła do przedszkola (bez żłobka) i w kilka dni (4-5 dni) nauczyła się leżakować i zasypiać bez mamy i piersi.Dziecko sobie poradzi. Żłobki to ostateczność, powodzenia!

        • Oko pisze:

          Babula, generalnie staram się nie zaśmiecać tu storny zbędnymi komentarzami (przepraszam tu adminkę!) ale jeszcze jedna rada bo te tematy są mi bliskie. Jakby na Ciebie szef w pracy krzyczał to czy mąż powinien krzyczeć w domu żeby Cię ‚uodpornic’ czy też ‚nauczyc’? Nie, powinien Ci mocno przytulać 😉 i tak sami jeśli dziecko trafi do żłobka i będzie tam musiało zasypiać bez bliskich osób to czy nie lepiej potem w domu usypiać je przy mamie/tacie – wynagrodzić ten czas? Rozumiesz? Porzućcie to usypianie, nie pomożecie tym. Dzieci sobie dobrze radzą w placówkach a po powrocie potrzebują dużo miłości i uwagi i zasypiania z rodzicami 🙂

      • Małgosia pisze:

        U nas też tak było.Nie mieliśmy nawet szerokiego łóżka, a i tak wszyscy byli wyspani. Ulubiona przytulanka, opowiadanie, albo czytanie bajki i najważniejsza witamina M czyli dużo miłości.
        Babulu jesteś wspaniałą, ciepłą babcią.

    • Tymoteusz pisze:

      Oby tylko nie metoda ferberyzacji. Szatański pomysł, za który płacimy z żoną do dzisiaj. Ktoś pięknie napisał, trzeba położyć się z dzieckiem, przytulić, pośpiewać, można się w duchu pomodlić do Matki Bożej i poprosić o pomoc. No i muszą być dobre warunki do snu – przewietrzone, bez rozpraszaczy uwagi i telewizora.

  14. Alutka pisze:

    O rzekomej śmierci pnia mózgu człowieka , podczas której żywcem pobiera się narządy . Niektórzy transplantolodzy stosują jednak oprócz zastrzyków powodujących zwiotczenie mięśni, także znieczulenie ogólne , ale to rzadkość . Narządy nieboszczyka są nieprzydatne, bo nieukrwione.

  15. Maggie pisze:

    We wtorek wysłałam wiele intencji do CNEWA Canada, polecając całą Rodzinę Wowitową ze wszystkimi sprawami, które potrzebują modlitwy, na Pasterkę w Betlejem, w „the Church of the Nativity”, które będzie m.in. omadlać Msgr.Peter Vaccari, president of international CNEWA.
    Jezus JEST Panem❣️🙏🏻💕

  16. wobroniewiary pisze:

    W kościele pw Św. Jakuba w Medziugorie zaświeciło się Tabernakulum❤️❤️❤️
    Jezus Żyje alleluja🙏😇❤️

    • Anna-Asia pisze:

      Jezus, żyje! Alleluja!

    • Kasia pisze:

      🥲
      Jaka radość, jaka nadzieja…i łzy…
      Dziękuję , rozsyłam dalej!

      • Emma pisze:

        Ciekawe co z tym zrobia…
        Czy podwaza ten fakt?
        Matko Boza Medzugorska prosze Cie o cud w moim zyciu. O swiatlo co robic dalej..
        Dodaj mi madrosci i rozjasnij ciemnosci.
        +++

        • Kamilbolt pisze:

          Mi by też się przydało owo światło, bo wciąż mętlik w głowie w związku z troskami o rzeczy stworzone i przemijające. Czy jeszcze się starać o jakąkolwiek robotę, czy już dać sobie z tym spokój widząc wypełniającą się Ewangelię wraz z proroctwami Starego i Nowego Testamentu?
          Czy jeszcze robić coś dla ciała i bytu, gdy kiedyś sam zostanę, czy już machnąć ręką na to wszystko i tylko czekać na przyjście Pana?
          Te moje dylematy egzystencjalne dają mi w kość.

        • eska pisze:

          Kamilbolt
          Miałam podobne dylematy kilka lat tu. No i gdybym wtedy wszystko odpuściła, to już bym tak żyła właśnie kilka lat. Tymczasem przez ten okres czasu podziało się jednak trochę dobrego w życiu moim i mojego otoczenia – dzięki nieodpuazczaniu. Róbmy swoje, mimo wszystko – bo nie wiemy, ile jeszcze.

        • babula pisze:

          Tak myślę jak Eska 🙂
          Kiedy zapytano pewnego mędrca co by zrobił gdyby dowiedział się, że jutro ma nastąpić koniec świata odpowiedział, że żyłby dalej tak samo jak do tej pory.
          Gdy pierwszy raz to usłyszałam to pomyślałam, że bardzo zazdroszczę temu mędrcowi takiej umiejętności życia, ze niczego by nie zmieniał tylko żył tak jak do chwili gdy dowiedział się o końcu świata.
          Dzisiaj wiem, że „żyłby tak samo” to znaczy podejmowałby wciąż tę co każdego dnia walkę o piękno swojej duszy. A to się zdobywa także poprzez działanie w świecie materii.

        • babula pisze:

          Gdy rozważam tajemnicę ukoronowania Matki Bożej na Królową nieba i ziemi, wyobrażam sobie Jej niezmierzoną piękność gdy staje przed Bogiem a On postanawia Ją uczynić Królową. Przeczytałam gdzieś, że Bóg patrzył z zachwytem i podziwem na Maryję. Z Podziwem -że jest taka piękna. A to piękno zdobyła w zwyczajnym, ubogim i pełnym cierpienia życiu.
          I uświadamiam sobie wciąż na nowo jaka to łaska to nasze życie, zwyczajne, pełne trudu, zabiegania, pełne kłopotów… ono przyodziewa nas na spotkanie z Bogiem.

    • babula pisze:

      Przepraszam za to co piszę poniżej ale nie mogę nigdzie znaleźć potwierdzenia tej wiadomości. Wierzę, że Pan Jezus mieszka Żywy i Prawdziwy w każdym tabernakulum. Myślami odwiedzam kościoły w moim mieście i modlę się przed naszymi tabernakulami. To światło jeśli pojawiło się naprawdę to ogromna łaska dla wszystkich a szczególnie dla tych co nie wierzą lub za mało wierzą w obecność Jezusa wśród nas.

      Panie Jezu – dziękuję Ci, że leczysz nasze niedowiarstwo! Jezu ukryty w Najświętszym Sakramencie wierzę w Ciebie !

    • Bogdan pisze:

      Pytałem swojego księdza o to; powiedział mi że drzwiczki do tabernakulum w kościele pw. Św. Jakuba w Medjugorie są pozłacane ( albo złote) a na tabernakulum są skierowane lampy które je oświetlają i wystarczy pod odpowiednim kontem stanąć by zobaczyć ten efekt jak na zdjęciu gdyż światło z lamp które pada na tabernakulum odbija się od złotych drzwiczek tabernakulum.

      Osobiście nie potrzebuje takich „cudów” by wierzyć że Jezus jest obecny w Najświętszym Sakramencie pod postacią Chleba i Wina.

  17. Elizeusz pisze:

    Smutne „Owoce” polskiej drogi synodalnej. Nie wiem, czy ktoś tym już pisał na blogu:
    Wpisz w Google: Łódzkie: Komunii świętej mają także udzielać świeckie kobiety.

  18. agicam pisze:

    We wszystkich intencjach +++

  19. Małgosia pisze:

    we wszystkich intencjach -Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami

    • Victor pisze:

      SIEDEM OSTATNICH SŁÓW #JEZUSA Z #KRZYŻA

      • Victor pisze:

        św. #Jan od #Krzyża
        „Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z #miłości”
        …nazwał cierpliwość córką miłości.
        Cierpienia są dla nas zaszczytem, bo czynią nas podobnymi do Króla boleści, #Chrystus.a. Są bogatym zyskiem, bo są klejnotami przyszłej korony… (ŻD 2, 524-526).
        Odnośnie zdjęcia z ks. Pw. Św. Jakuba, które Ewa umieściła:
        Niesamowite- co Pan Jezus może zrobić aby powiedzieć ludziom: Jestem. Żyje. Przyjdźcie.
        Ale….
        Niektórym wydaje się, że Panu Bogu i Kościołowi robią przysługę przyjmując sakramenty…..

  20. Emma pisze:

    Babula
    Sa sklepy z lalkami swietych i sa wykonane z materialu koszt ponad 100zl
    A ja kupilam swojej corce w sklepiku u bl Karoliny lalke szmaciana i nazwalismy ja Karolina. Proboszcz poswiecil lalke i obraz
    Wygladala tak —>
    https://www.kimland.pl/lalki-i-akcesoria/lalki-szmaciane
    Mozna zamowic przez allegro koszty okolo 50-80 zl
    Tosia uwielbia ta prosta lalke. Jest miekka, ciepla i nie ma tam guzikow bo wszystko wyszywane mulina i włoczka 🙂
    Ja sama uleglam moim rodzicom kolysali moje dwie corki,tancowali z nimi i spiewali. Chociaz przy Tosi juz mniej. Ja Tosi nie nosilam bo mam chory kregoslup mialam wozek na wielkich kołach (opony jak do roweru) i na paskach i troche ja lulalam ale glownie zasypiala przy piersi a pozniej cieplym mleku w butelce choc to zaszkodzilo jej i miala oslabione zeby.
    Najlepiej pozwolic decydowac rodzicom dziecka bo pozniej moga byc konflikty. Jesli postanowia, ze chca zlobek nie sprzeciwaic sie i odpuscic.
    Magge dzieki za Msze Sw za Wowitow+++

    • babula pisze:

      Emmo -moja wnusia ma już 3 lalki bardzo mięciutkie ale żadna nie jest poświęcona (nie przyszło to nam do głowy 🙂 +misie, koty i inne zabawki. Jest na co dzień rozpieszczana wprost ale też uczymy ją by była posłuszna (przy jedzeniu nie rzucać chleba na podłogę, przy przewijaniu nie latać z gołym…itd 🙂 Zasypiała (po wcześniejszym noszeniu na rękach) w dużym łóżku przytulona do mamy + soczek lub mleczko w zależności od potrzeb. A teraz zasypia w swoim łóżeczku a mama lub tata siedzą obok niej. Ja uważam, że jest jej potrzebny bezpośredni kontakt z osobą, która ją usypia ale też jestem przeciwna noszeniu dziecka na rękach. Swoje już mała waży i mój kręgosłup np. już jej nie chce dźwignąć chociaż drobniutkie to maleństwo. I masz rację, że decyzja należy do rodziców. Jesteśmy już dziadkami i trzeba się do tego przyzwyczaić. Nie wychowujemy już swojej córki. Teraz jej kolej i ona z mężem wychowują swoje dziecko. Ale do żłobka ich zniechęcamy.

      Kochani -ja jeszcze raz dziękuję serdecznie za dobre rady wszystkim, którzy zechcieli zabrać głos. Nie przypuszczałam, że tyle osób podzieli się swoim doświadczeniem. Dziękuję również za modlitwę a Tobie Ewo za cierpliwość.
      +++ ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s