Demony kłamstwa – ks. Sławomir Kostrzewa

Nigdy w historii świata kłamstwo nie było tak rozpowszechnione jak dziś. Kłamiąc i ulegając kłamstwom, ludzie zadają sobie i innym ludziom cierpienie, często też przyczyniają się eskalacji zła i do śmierci niewinnych

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że szatan jest ojcem kłamstwa (por. J 8,44). Używa ludzi, którzy posługują się kłamstwami, by niszczyć Boże dzieła, wprowadzać chaos i szkodzić ludziom

Jak rozpoznać, na ile jestem zniewolony przez demony kłamstwa? Jak bronić się przed kłamstwami i ludźmi, którzy kłamią? Czy istnieje kłamstwo usprawiedliwione? – odpowiedzi udziela ks. Sławomir Kostrzewa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

62 odpowiedzi na „Demony kłamstwa – ks. Sławomir Kostrzewa

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
    Święci Aniołowie i Archaniołowie – BROŃCIE NAS I STRZEŻCIE NAS. AMEN!

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!
    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    Modlitwa do św. Józefa pochodząca z 1700 roku

    „Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka, jak Twoja moc. Amen”

    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła, naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

  2. klasv pisze:

    Nie przesadzam ani się czepiam.
    Katolik nie powinien korzystać z niekatolickich stron internetowych!
    Nie da się tam nawet obejrzeć prognozy pogody, by nie być profesjonalnie nafaszerowanym reklamami majtek, staników, fotosami z aktualnie wyświetlanych chorych filmów, szczegółowym opisem sadystycznej patologii i dewiacjami high-life bogato ilustrowanej zdjęciami.
    Nie chce mi się specjalnie szukać szokujących przykładów, tylko próbka.
    https://magia.onet.pl/artykuly/ezoteryka
    https://horoskop.wp.pl/wrozby-i-magia
    https://www.rmf.fm/magazyn/news,48987,horoskop-tygodniowy-sprawdz-co-tym-razem-szykuje-dla-ciebie-los.html
    https://kobieta.interia.pl/horoskopy
    https://www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,25337338,wrozby-andrzejkowe-2019-lanie-wosku-przebite-serca-i-inne.html
    Powiecie, że Wy przecież na to nie patrzycie, bo potraficie skoncentrować się tylko na wybranym
    temacie. To nie jest prawda, wolno przesuwane są granice naszej akceptacji. Następne obejrzane podobne zdjęcie będzie już mniej szokowało. Obserwują nas dzieci nabierając przekonania, że te treści są po prostu normalne.
    Wiem o czym mówię, bo w pracy, w poczekalni lekarskiej, autobusie non stop leci RMF a portale są cały czas pootwierane na komputerach. O tzw. mediach społecznościowych w ogóle nie mówię, ostatnio wszedłem na link wypowiedzi o wirusie a zaraz pod nim był filmik z dziewczynką onanizującą konia. Oby ich Bóg szybko pogromić raczył.
    Wartych polecenia katolickich mediów nie ma dużo ale powinniśmy się ich mocno trzymać, pomimo że są mniej atrakcyjne i z opóźnieniem relacjonują wydarzenia. Gdyby ludzie nie odwiedzali zagranicznych tub propagandowych jak ONET, WP, RMF, INTERIA, GW, TVN, itd.. to po kwartale wyniosłyby się z Polski a wartościowe portale biznesowo i merytorycznie umocniły na rynku.
    Zostańcie z Panem Bogiem

  3. Witek pisze:

    Polecam Twitter ks. Piotr
    https://mobile.twitter.com/ksPiotr

    „Pobłogosław, Panie, cierpiących, złamanych na duchu, pobłogosław ciężką samotność ludzi i brak spoczynku, i to cierpienie, o którym nie mówi się nikomu…

    Pobłogosław, Panie, tych, którzy są w radości i miej ich w swojej pieczy. Amen.”

  4. Witek pisze:

    o. Augustyn Pelanowski zadaje bardzo ważne pytanie:

    -„Dlaczego Bóg latami nam nie pomaga, tylko dopiero wtedy obficie wylewa Swoje łaski, (uwolnienie, uzdrowienie) gdy już padamy z wyczerpania?”

    Następnie mówi, że prawdą jest, iż wiara czyni cuda, ale żeby się na nią zdobyć to trzeba „nie uwierzyć w Boga” tylko UWIERZYĆ BOGU, ale żeby tego do – konać, to najpierw trzeba maksy- malenie zwątpić w siebie. Dopóki liczymy choćby w małym stopniu na siebie samych (nie ma między nami, a Bogiem właściwej, opartej na bezwzględnym zaufaniu relacji), Bóg nie może nam zesłać z nieba łaski, to nas blokuje. Trzeba czasami dojść do takiego momentu w życiu, jak Tobiasz, który zaczął się dopiero prawdziwie modlić, gdy oślepł i już nic nie widział, wtedy dopiero poczuł, że tak naprawdę CHODZI MU TYLKO O BOGA i nie ma poza Bogiem nikogo, kogo potrzebuje i kto może mu pomóc.
    Piękne i prawdziwe, ale przykre, że niestety dochodzimy do tego latami, czasami długo Bóg na nas czeka, aż najpierw choroba nas „połamie” i dopiero potem nas oświeci, że chcemy i musimy się nawrócić. Jesteśmy naprawdę mali i słabi, ale beznadziejnie łudzimy się, że jest inaczej.

  5. wobroniewiary pisze:

    Nie mi osadzać, bo kimże jestem, ale gdy czytam o śmierci 72-letniego kierowcy do Medjugorie to cisną mi się na usta takie słowa:

    Nie rozumiem tylko jednego – nikomu nic do wieku nie dodaję, ani nie ujmuję, ale – KTO LATEM W UPAŁY DAJE 72-LATKA ZA KIEROWNICĘ NA TAKĄ TRASĘ NA POŁUDNIE EUROPY???

    • Emma pisze:

      Ewa to samo pomyslalam.
      Mpj ojciec ma 79 w zyciu by nie siadl w taka trase.
      Myslalam, ze ten kierowca mial miedzy 48-60 lat

    • Sylwek pisze:

      A to trzeba komentować, Pan starszy (…).
      Ale że jakiś jegomość dał mu stery to już podziwiam przecież każdy wie że już nie takie odruchy skupienie itd td ale co tam.
      Wystarczy wpisać na yt dziadek i seiczento czy coś podobnego – wcale się nie naśmiewam po prostu w pewnym wieku już się pewnych rzeczy nie robi lub unika.

      • wobroniewiary pisze:

        Nie można wskazać precyzyjnie wieku, w którym należy przestać prowadzić pojazd, ale osoby w podeszłym wieku charakteryzują się nawet dwukrotnie dłuższym czasem reakcji w stosunku do ludzi młodych – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Monika Uścińska, kierownik Pracowni Psychologii Transportu i Symulatorów Jazdy z Instytutu Transportu Samochodowego

      • Józef pisze:

        @Sylwek – ” Pan starszy chciał trasę życia zrobić no i się udało ” – komentarz bez szyderstwa i cynizmu , zwłaszcza na katolickiej stronie, komentarzem straconym. … prawda Bracie? Znałeś tego człowieka i Jego sytuację ? https://www.rdc.pl/informacje/wypadek-w-chorwacji-kierowca-pracowal-wczesniej-w-plonskim-urzedzie-jezdzil-po-calej-europie-posluchaj/

        • wobroniewiary pisze:

          Tu są tragedie – prawdziwe tragedie:

          Katastrofa autokaru w Chorwacji: Matka zginęła jadąc na pielgrzymkę do Medjugorie. Jej syn powiesił się z żalu

          Potworna tragedia rodzinna w Legionowie. Pani Wanda (73 l.), matka pana Mariusza (43 l.), pojechała na pielgrzymkę do Medjugorie razem z córką, która jest zakonnicą. Nikt nie spodziewał się, że w drodze po modlitwę pielgrzymów spotka tak wstrząsający dramat, jakim był wypadek autokaru na trasie w Chorwacji. Matka pana Mariusza zginęła, a on na wieść o jej śmierci odebrał sobie życie w domu w Legionowie. Nie mógł znieść bólu po stracie ukochanej mamy, z którą był bardzo związany

        • Sylwek pisze:

          A zatem P. Ewo proszę o usunięcie nie chcę obrażać nikogo nie było to w zamyśle może źle ubrałem w słowa!! pewno Jóżef inni myślą a śmieje sie bawi go to, jeszcze szydzi itd. – otóż nie nie bawi mnie i też tak w niedzielę w kościele się modlił cały kości za tych ludzi razem z nami i za ich rodziny które na pewno przeżywają tragedie. Nie znałem tego Pana i ciebie tak Ty mnie nie znasz i tak jak ja nie wiem z czym Ty i ów Pan się zmagał tak Józefie nie wiesz z czym ja.
          koniec proszę o wykasowanie/ moderację Pani Ewo.

        • wobroniewiary pisze:

          wymoderuję tylko 1 zdanie
          Osobiście uważam, że wiek 72 lata to nie nocna jazda na południe Europy
          A może trzeba się na zaś domagać wyjazdów z noclegami po trasie!!!
          Moje dywagacje nie mają na celu komuś dowalić a ostrzec na przyszłość

    • cav pisze:

      sie balem w tej kwesti wypowiadac zeby po glowie nie dostac. ludzie niestety za duza odpowiedzialnosc zrzucaja na Boga. Pamietajmy ze Bog dal nam rozum i ze Duch sw rowniez dziala przez ten nasz rozum. Pamietam taki wspanialy fragemnt chyba z wizji Katarzyny Emmerich ze Jezus zawsze kiedy przychodzil do swiatyni nauczac mial przygotowana droge ucieczki na wypadek jakby go chcieli dorwac faryzeusze. Czesto tez pouczal uczniow by Ci nie byli nieodpowiedzialni i lekkomyslni.

      • Józef pisze:

        @ Cav – dzięki za ten komentarz, podpusuje się pod każdym słowem! Musimy używać daru rozumu, a nie obwiniać Pana Boga… Oczywiście, że wiek nie ten , a w nocy najlepiej spać. … Odezwałem się po wypowiedzi @Sylwek – bo to nie pora na drwiny i szyderstwo… zwłaszcza, że ten człowiek już bronić się nie może. … tak jak nie w porę były kpiny i radość, że ” szczepieńcy wymrą ” w przypadku chorej nauczycielki, którą kilkanaście miesięcy temu ten sam Sylwek tu prezentował… wtedy postanowiłem, że następnym razem będę reagował, bo używanie rozumu to też odpowiedzialność za słowo, to pisane również i mam nadzieję, Sylwku, że to zrozumiałeś. I jak nie masz intencji drwić z nieszczēścia bliźniego, to po prostu więcej tego nie rób !!!

        • Monika pisze:

          Rolę rozumu świetnie obrazuje ten jakże piękny i mądry wykład, który obowiązkowo powinny wysłuchać mamy, ale także i ojcowie swoich dzieci, zwłaszcza tych małych, nawet niemowlaków – sama prawda, tylko posłuchajcie – jestem pod wrażeniem mądrości tej kobiety z wielkim doświadczeniem – „Z pewnością za większość zaburzeń u dzieci odpowiada to, co zrobiliśmy ze światem”

        • cav pisze:

          jedno co fajne to ze sie tu na wowice cos znow wiecej mezczyzn udziela. pokoj z wami jozef i sylwek.

        • Sylwek pisze:

          Widzę lubisz rozpamiętywać krzywdy, tak pisałem – nie mówiłem nigdy że tak nie było. Ale czy ktoś z tak pamiętliwych widział czy chciał widzieć że w którymś z późniejszych komentarzy wyraziłem skruchę z tego powodu – no tego już nie. A może trzeba było poprosić by Administratorzy wywalili ów wpis że to włąśnie Przepraszam za me słowa? Tak, zapamiętany jestem jako Sylwek szyderca i życzy każdemu śmierci itd itd. niech i tak będzie. Z tego kierowcy nie chciałem się nabijać broń Boże ale dla mnie to jak siadać i jechać z kimś po alkoholu, tęż słyszę że to przez Boga to i tamto to Bóg to zrobił na to pozwolił i tu podzielam to co Arminka pisze. Mój dziadek kiedyś też był strażakiem i tam i tu pracował, no z wiekiem doświadczenie ale i właśnie wiek i wszystko co niesie ze sobą.
          Ale jak już poruszasz tę pamięć to ci powiem Drogi Józefie iż nie dalej jak dwa tyg temu nauczyciele z niedalekiej szkoły (którzy mieli eliksir czy szczepionkę czy co kto uważa i jak nazywa) odbierali nagrody (jeden w jednym drugi w drugim tyg) i odbiera pierwszy nagle zasłabł i -umarł sytuacja niemal identyczna tydzień później to to samo – mężczyźni wiek niecałe 40 i niecałe 50. no możliwe że zrządzenie losu tyle było im pisane itd. tych przykładów mam więcej w miejscowościach gdzie było dużo szczepień, a uwierz mi ze dużo jeżdżę od do i w różne miejsca. Dalej jak już taki dociekliwy jesteś to samo co napisałeś usłyszałem od O. w konfesjonale ( chyba nie złamie taj. spowiedzi) jakiś czas temu – nie wiem czemu zaczął o tym mi mówić i po co i dał przykłady z swojej rodziny i więcej nie napiszę.
          Szanowny Józefie nie mów do mnie z góry że coś rozumieć ma czy nie – tu nie jesteś moim rodzicem i tak nie miałem zamiaru drwić bo jest mi przykro czytać jak zginęli jacyś ludzie -choć ich nie znałem a to co działo się z rodzinami co oni przeżywają. ..
          i na zakończenie nie zrobię tego a na pewno nie tu, bo i po co przywoływać moim pseudonimem pamięć o drwinach i szyderstwie, i wszystkiego co się z tym wiąże, wsparcia też zaprzestanę. Pozdrawiam.
          Z Panem Bogiem – jak by to w moich słowach szyderczych nie zabrzmiało wszystkiego dobrego.

        • wobroniewiary pisze:

          Zostawajcie chłopaki-mężczyźni na stronie i nie uciekajcie, tylko trwajmy razem wszyscy 🙂

        • Monika pisze:

          Właśnie, bo zaraz będą drwiny prześmiewców i wrogów Kościoła, że tylko same baby na tej stronie i zapewne same plotkary. Zostańcie i jeszcze innym mężczyznom przekazujcie, że jest taka strona jak Wowit. Oby więcej mężczyzn zabierało tu głos.
          Kierowca z wiekiem ponad 70 lat to już nie młodzieniaszek z werwą i super refleksem, żeby nie wiem jak wielkie doświadczenie miał – i oczy i refleks zdecydowanie już nie te.
          Mąż śmieje się ze mnie, że jeszcze niedawno podciągałam się na drążku ale lata lecą i to co było kiedyś nie można przyrównywać do tego co jest teraz ze zdrowiem.
          Nie wyobrażam sobie, żeby w tak daleką podróż nie skorzystać z noclegu po drodze. To była zawsze norma. Czyżby aż tak się zmieniło? Nie pamiętam, żeby kiedyś tak było. Też kiedyś w odległych czasach podróżowałam po kilka razy do Medziugorie i do Włoch i nie mieści mi się w głowie jak można tak ludzi męczyć i narażać bez noclegu. Na własne życzenie nie korzystać z podziwiania piękna stworzonego przez Boga po drodze? To niewyobrażalne, oceniam to jako igranie ze śmiercią, jeśli takie rzeczy się dzieją i ludzie na to pozwalają. Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego pielgrzymi sami na to idą, przecież też mają swoje rozumy. Gdzie tu logika? Jechać tak daleko i nie obserwować po drodze trasy? To po co jechać? Nie tylko miejsce docelowe się liczy ale cała droga. Jaki sens ma pozbawianie się poznawania i podziwiania całej trasy, jej piękna stworzonego przez Boga, dla mnie to niepojęte i wbrew Bogu. Noc jest do spania, czy kierowca czy pasażer chce spać w godziwych warunkach a za szybą autokaru nic nie widać gdy jest noc. Bo jeśli droga do celu nic nie znaczy to po co jechać? Samolot i zaraz jesteśmy na miejscu, skoro droga się nie liczy. Chyba nie ma wszędzie ekranów akustycznych, że nic nie widać i nie mamy szans zobaczyć piękna krajobrazów po drodze? Mam nadzieję, że do tego nie doszło? Dawno jeździłam po świecie.

  6. Kinga pisze:

    Witam, proszę o radę i Wasze zdanie w następującej sprawie- moja mama (54l) chce zostać rodziną zastępczą dla syna swojego brata. Zarówno on jak i jego żona to nałogowi alkoholicy i ludzie ogólnie żyjący na bakier z prawem i życiem w ogóle. Poprzednie dzieci zostały im odebrane i przyjęła je do siebie siostra mamy w zeszłym roku. Żal mi tego maleństwa ale mama nie ma ani warunków ani zdrowia do wychowywania przez kolejne 19 lat dziecka, nie mówiąc już o tym, że nikt realnie nie pomoże, jakiekolwiek problem będzie pretekstem do kolejnych wyzwisk i okropnego traktowania mamy przez jej rodzeństwo i matkę. Nikt nie doceni jej trudu choćby oddała im życie tak jak nikt nie przejmuje się tym co stanie się z chłopcem jeżeli mamy choroby się pogorszy albo co gorsza umrze. Kiedy zadałam to pytanie głośno usłyszałam, że będziemy miały z siostrami obowiązek zająć się tym chłopcem. Nikt nie przejmuje się tym, że żadna z nas również nie ma warunków, mamy również swoje dzieci, starzejących się teściów, kredyty itd. Sama nie wiem już czy to ja nie mam serca albo ze mną jest coś nie tak ale uważam, że mama postępuje bardzo krótkowzrocznie, kierowana emocjami i wymaganiami ze strony toksycznej babci i rodzeństwa, z których część ma doskonałe warunki ale chłopca nie przyjmie bo nie, bo to moja mama mieszka najbliżej babci i ojca dziecka i musi w ich opinii pomóc. Przepraszam, że tak długo ale wszystko jest naprawdę skomplikowane.

    • Aga pisze:

      Szczesc Boze, ciezki to temat. Kiedys uslyszalam w trudnym polozeniu od osoby duchownej ze nie ma zaslug cnoty bez zachowania „roztropnosci”. a roztropnosc to cnota kardynalna. wiec sie tym dziele. Z Bogiem. Agnieszka

      • Monika pisze:

        Rozważanie
        Wśród cnót kardynalnych tradycja chrześcijańska na pierwszym miejscu wyróżnia cnotę roztropności (łac. „prudentia”), jako cnotę obejmującą całość życia moralnego. „Roztropność jest cnotą, która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (n. 1806). Roztropność – jak przypomina św. Tomasz z Akwinu w swojej „Summie teologicznej” – jest to umiejętność dobierania w swoim działaniu takich środków, które pozwolą jak najlepiej dojść do zamierzonego celu. Człowiek jest roztropny, kiedy właściwie przewiduje, dobrze rozumuje i rozważa.
        Inny wielki myśliciel chrześcijański – św. Augustyn definiuje cnotę roztropności w ten sposób: jest to umiejętność poznania tego, co dobre w życiu człowieka i do czego należy dążyć. Cnota roztropności – zdaniem św. Augustyna – daje również umiejętność poznania tego, co złe dla człowieka, i unikania tego. W Biblii cnota roztropności nazywana jest mądrością. Jednak w języku biblijnym słowo „mądrość” nie oznacza wiedzy, lecz poznanie i wypełnienie woli Boga, przyjęcie słowa Bożego i kierowanie się nim w życiu.
        Ks. Mariusz Frukacz

    • bea pisze:

      Zaufaj Jezusowi Mama dobrze robi
      Ma dobre serce Bog Jej Blogoslawi

    • Monika pisze:

      https://www.biblijni.pl/Mt,25,31-46
      „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

    • AGA pisze:

      Kingo, a ja bym Ci poradziła abyś poszła kilka dni z rzędu na adorację Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Pytaj się Go co zrobić, proś o znaki, a czuję, że dostaniesz odpowiedź, albo natchnienie.

    • cav pisze:

      pytanie jak ze zdrowiem u twojej mamy bo to na jwazniejsze. 54lata to jest dobry wiek. jezeli bedzie dobrze wychowane dziecko to w wieku 16bedzie umialo sie zatrszoczyc o siebie jak i pomoc twojej mamie ktora wtedy bedzie miala lat 70.

      • Kinga pisze:

        Mama jest po udarze i jeszcze kilka innych chorób. Leków ma cały plastikowy pojemnik i to nie jest przesada. Najbardziej martwi mnie to, że rodzina z jej strony jest po prostu toksyczna. Dla przykladu- kiedy odbierano im czwórkę dzieci i prokurator postawił im zarzuty znęcania się babcia nie martwiła się dziećmi tylko tym, czy jej syn pójdzie do więzienia i oczernia te dzieci tak, że kuratorka chce skierować przeciwko niej sprawę do sądu. Babcia mieszka obok mamy i wiem, jak wypowiada się o swojej drugiej córce, która wzięła do siebie te starsze dzieci. Mamę czeka to samo albo i gorzej bo oni nie pracują, a przecież pieniądze na dziecko mama dostanie więc dla nich naturalne będzie to, że ma im dać. Groźby podpalenia i takie tam też już usłyszeliśmy.

        • cav pisze:

          jezeli po udarze to branie malego dziecka w takim stanie jest wrecz nieodpowiedzialne. szkoda ze mama nie wziela jednego z starszych dzieci bo moralnie czula by sie uspokojona a jednczesnie z starszym dzieckiem mniej roboty (chociaz wiecej stresu).

    • Danuta pisze:

      Mam 56 lat, rok temu zajęłam się dwójka dzieci jako rodzina zastępcza. Po 10 miesiącach dzieci oddałam do kolejnego domu. Jeżeli ktoś sam nie zmierzył się z tym to łatwo oceniać. Nie poradziłam sobie, ogromne trudności miałam z matką biologiczna. Do dziś zbieram się, a z dziećmi nie mam kontaktu. Nawet nie mam możliwości dowiedzieć się co u nich. Twoja mama chce dobrze ale to nie jest łatwe. Zostanie sama

      • Kinga pisze:

        Właśnie tego się boję, że mamie się coś stanie a wtedy wszyscy się od niej odwrócą, zawsze tak było. Po udarze czy po wypadku nikt z jej rodziny się nie pofatygował, były tylko złośliwe komentarze i kolejne docinki. Mama kiedyś leczyła się z depresji ale pod ich (rodziny) przestała, bo to wstyd. No i co stałoby się z dzieckiem? Nie czarujmy się- przywiąże się a co w razie śmierci mamy bądź kalectwa?

  7. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę, brat Gerard bardzo jej potrzebuje, swego czasu był u nas opiekunem ministrantów w tym moich dzieci

    Wczoraj 8 sierpnia 2022 w nocy w szpitalu w Brzezinach na raka odszedł do Domu Ojca nasz Współbrat brat Gerard – poinformował mnie o. Sylwester z mojego klasztoru oo. Franciszkanów

  8. Emma pisze:

    Od niedzieli oddaje kazde.cierpienie za rodziny osob ktore zginely w wypadku do Medjugorie.
    Od wczoraj wieczorem mam.dreczenia i dzis sie nasilily,slyszalam glos zachecajacy mnie abym sie powiesila.
    Nigdy tak nie mialam. Pragnienie?jeet bardzo mocne i martwi mnie to. Modle sie od rana.

    W niedziele mialam.piekna spowiedz i Komunie za ludzi z tej wycieczki. Westchnijcie za mna do Boga Ojca.
    Czy innym tez tak dziwnie ciezko.

    • wobroniewiary pisze:

      Tak, cieżko a nawet bardzo cięzko
      Dopiero wstałam z łózka na chwilę – pierwszy raz od x czasu nie byłam w kościele.
      Ból żołądka tak niesamowity, jakby kto go nożem kroił, nogi z waty i wrażenie jakby grypy. Ból każdej kości, mega zmęczenie i złe myśli. Atak falami -3 min super zdrowa i znowu. Do tego nienormalne poddenerwowanie i tysiąc niezałatwionych spraw, o spacerze różańcowym nie ma mowy, ledwo z łóżka wstałam wypić verbascon, który Ania mi zrobiła
      A komentarz piszę jakby wieki całe

      • Emma pisze:

        Ja tez mam bole kosci
        I biore naproxen hasco 500
        Bo takie uczucie jakby ktos wiertlem w nich jak w zebie.

        Doczytalam o tej tragedi ze syn sie powiesil. Moze odczuwalam jego cierpienie juz sama nie wiwm. Czy to mozliwe?
        Nasz ksiegowy tez sie powiesil na dzien Ojca byl alkoholikiem. Czasami modle sie za niego i nie jest to proste…

        Zycze Ci zdrowia Ewus dobrze, ze Ania pomaga ❤

        • AGA pisze:

          Emma, to jest możliwe. Ja kiedyś odmawiałam Pompejankę za pewnego chłopaka. Później miałam dziwne uczucie, a wręcz pewność, że ma problem z nieczystością. Po pewnym czasie miałam kontakt z jego byłą dziewczyną i okazało się, że te dziwne uczucie, myśli były nieprzypadkowe.

        • Kasia pisze:

          Ja mam też dziwne bóle kosci, stawów, czasem głowy. Od kilku miesiecy tak jest, czasem z większym nasileniem, czasem w ogole. Tak jakby miało brac mnie jakieś przeziębienie albo grypa. Wracam dziś od św Siostry Faustyny i od rana bóle, takie rozchodzące się po calym ciele…mięśnie i stawy. ok tygodnia temu bylo to samo…biorę przeciwbólowe. Tak, jak pisałam, kiedyś to było tylko przy przeziębieniach a teraz nie wiem, skad przychodzi. Mam 38 lat i mysle, że może to jakieś bóle reumatyczne…sama nie wiem. Dziwne to bardzo i uciążliwe. Moja lekarz rodzinna juz pol roku temu po covid zleciła mi komplet badań krwi…dużo tego było i o dziwo wszystko ksiażkowo w normie…
          Tak, jak obiecałam we wszystkich świetych miejscach prosiłam w Waszych intencjach. Łagiewniki są piękne…wczoraj mąż zabrał córeczkę na Wawel pozwiedzać a ja miałam czas tylko dla siebie…co rzadko się zdarza…miałam czas cieszyć się Łagiewnikami,modlić, zwiedzać…w ciszy, sama…tak bardzo tego potrzebowałam. Kochani ja jestem tak emocjonalnym człowiekiem…łzy w oczach na wszystkich nabożeństwach, Mszach Św, wszędzie dosłownie…i zwiedzałam z modlitwą nieustającą. Wczoraj w godzinie miłosierdzia modliłam się Koronką przy grobie św Siostry Faustyny…takie miejsce mi trafiło 🙂 polecałam swoich bliskich i Was również! Bardzo to przeżyłam…to było ogromne doświadczenie duchowe.
          Ja tak pielgrzymuję z mężem i dziećmi po tych świetych miejscach w naszej kochanej Ojczyźnie…i wszędzie wiozę w sercu tylu ludzi, tyle „biedy” w rodzinie, problemów wszystkich dookoła….nikt z rodziny tylko my…i tak dziś, gdy po poświęceniu pamiątek wyszłam z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i przyszła myśl, że Pan Jezus posyła mnie, że właśnie mam wozić te wszystkie intencje mojej rodziny i rodziny męża, że oni sami nie pojadą, że bardzo potrzebują Bożego Miłosierdzia, że ja mam ich wszystkich reprezentować jakby, prosić w ich imieniu…jeżdząc po całej Polsce zamaWiam Msze Święte, piszę intencje, ofiaruję Komunię Świętą….i tak mnie naszło dziś takie myślenie….i tak mówię do Pana Jezusa: ja, taki grzesznik, taki słaby człowiek….mam tez różne cierpienia wewnętrzne zwiazane z takimi wyjazdami…moja nerwica bardzo daje wtedy we znaki. Bardzo denerwuję się na bliskich też…
          Byłam u spowiedzi w Sanktuarium i ksiadz kazał mi spowiadać się raz na miesiąc…a jak mam watpliwości, czy moge przystąpić do Komunii, to mam przyjmować…i mam to wszystko na barkach spowiednika zostawić. Nie wiem, czy dam radę, ja spowiadam się co tydzień, czasem co 2 tygodnie ale to już ciężko tyle czasu.
          Jeszcze apropo tych bóli kosci, stawów to może to jakieś dręczenie? To wszystko tak dziwne…dziś tyle intencji składałam, Msze Święte zamawiałam zbiorowe…a w rodzinie alkoholicy, chrzestna córki w zwiazku niesakramentalnym itp. Wylosowałam jescze cytaty z dzienniczka i aż łzy miałam w oczach, bo nie były przypadkowe!

        • Małgorzata pisze:

          …,A ludzie martwią się co będzie z jego psem..,,a nie z jego duszą.

        • Emma pisze:

          Kochane kobity ja zrobilam mnostwo badan
          Takze genetycznych co moglam.na kase chorych
          reszta prywatnie (jakbym zliczyla wyndzie z 2500 )
          Te bole niewyjasnione sa dalwj..ale jeszcze spr reumatyzm tkanek miekkich.bo ro pasujw tez do objawow.

        • Monika pisze:

          Bóle to u mnie normalność, przeróżne a najboleśniejsze to bywają takie jakby rekin za rękę czy nogę chwycił, wbił się w kość i nią potrząsał, wrażenie jakby kość na wylot przebita ale te najostrzejsze bóle nie trwają długo, bo chyba bym umarła, to sekunda dwie, trzy ale takie, że oczy na wierzch wychodzą. Lekarz mi mówi, że to nie z Hashimoto, bo pytałam w jakiej to chorobie może być. Inni lekarze też nie wiedzą. Reumatyzm, bóle kości, łamanie na zmianę pogody, ostre zapalenia stawów to miałam już w dzieciństwie, w życiu dorosłym to jakoś przeszło i stawy przestały puchnąć i być gorące po długim braniu glukozaminy. Teraz lekarz nie wie co to może być i czym spowodowane? Sama wydedukowałam, że to może brak lub nadmiar jakiegoś składnika? Może to wit. D jest przyczyną, bo przy braniu wit. D to się nasiliło? Ostatnio rekin się w kości nie wpija ale często są kłucia w kościach, tak jakby kto szpilę albo czasem szpadę wbijał w te kości. No chyba laleczki wudu nikt na mnie nie ćwiczy? Nowy lekarz rodzinny skojarzył moje bóle z tym, że to może bóle neurasteniczne, bo wiele się zgadza, kołatanie serca, czyli mówiąc krótko uszkodzone nerwy obwodowe na skutek długotrwałego stresu i przebytych wielu traum i w taki sposób bolą. Nerwica neurasteniczna to częsta przypadłość, choroba cywilizacyjna, o której mówi się, że może stać się epidemią naszych czasów.
          Dwa pierwsze z brzegu artykuły:
          https://www.medme.pl/artykuly/nerwica-neurasteniczna-co-to-jest-neurastenia-objawy,69832.html
          https://www.hellozdrowie.pl/nerwica-neurasteniczna-przyczyny-objawy-i-leczenie-schorzenia/
          Najgorsze, że stres często indukuje cukrzycę.
          Najpierw spadek wrażliwości na insulinę, potem insulinooporność, stan przedcukrzycowy i wreszcie końcowy etap to cukrzyca typu II

        • wobroniewiary pisze:

          Piszesz „Ostatnio rekin się w kości nie wpija ale często są kłucia w kościach, tak jakby kto szpilę albo czasem szpadę wbijał w te kości”
          – mam to samo i to jest dna moczanowa, jak zjesz coś nieodpowiedniego lub jak jest zimno, kwas się krystalizuje i on to powoduje – ból gorszy od bólu nerwu zębowego

        • Monika pisze:

          Dnę to ja mam stwierdzoną badaniami od dziecka i to są inne bóle. Z rodzaju bólu to ja mogę książkę napisać. Czasem bóle są tak przenikliwe, że na myśl przychodzi rak kości ale w raku to przecież spada się z wagi na łeb na szyję. Dzień bez bólu to jest dla mnie cudem. Strączkowe jak fasolka zwykła i szparagowa czy szpinak wiadomo: podziękował. Dawno nie jadłam fasoli, choć szparagowa za mną chodziła ale nawet nie spróbowałam w tym roku. Dawniej szejki ze szpinakiem robiłam, to i ból wtedy wystąpił, ale to inny ból, trochę podobny ale w innych miejscach.

    • Renata pisze:

      Liczę,że odczytasz ten komentarz Emma. Tak inni też tak mają ciężko…Szatan jest wściekły za tą nowennę. Kasą ile wlezie. Tu pana w kole zaraz po Mszy, dzieci wiecznie ryczące, robiące sobie na złość , ataki złości i można tak pisać. Najbardziej boli fakt,że człowiek chce się modlić a warunków nie ma. Cóż, ofiarować jedynie zostało obecną sytuację. W swoim czasie Bóg da wytchnienie.

  9. Alutka pisze:

    Taka Jedna przyjęła Komunię Świętą i po Mszy Świętej poszła do parku zapalić; wtedy usłyszała wewnętrzny głos: „Teraz w twoich żyłach płynie Moja Krew, nie twoja; chcesz ją teraz truć? ” Od tamtej pory nie wzięła do ust ani jednego papierosa, a paliła nałogowo 30 lat.

    • Kasia pisze:

      Odpisuję w tym miejscu Emmo. Wiesz akurat na urlopie szukałam co może mi być i właśnie dużo było o reumatyźmie tkanek miękkich …To o czym Ty wspomniałaś…ale trochę to zlekceważyłam. Jutro wracam do domu i pójdę do rodzinnej…To dobra zatroskana kobieta…zobaczę, co mi powie. Wcześniej lekceważyłam te bóle…ale są coraz bardziej uciążliwe.

  10. wobroniewiary pisze:

    Wczoraj jeszcze coś okropnego mi się zdarzyło i w życiu nie kupie gorzkiej czekolady w Biedronce. Biorę po jednej kostce gorzkiej czekolady (85%) tak 2 x w tygodniu i wczoraj wzięłam, bo ból nóg, mięśni a tu jest magnez….. trzymam kostkę w ustach, aby się powoli rozpuściła i nagle czuję okropny smród w ustach, smak i zapach coraz gorszy, zbiera na większe wymioty, wyjmuję a tam…. zalany czekoladą pet z papierosa. Mdli mnie na samo wspomnienie. Nie życzę źle tej osobie, co tak zrobiła, zapaliła i splunęła petem w tę czekoladę ale dobrze o niej nie myślę i czekoladzie w biedronce mówię „nigdy więcej”. Na samo wspomnie nie mam mega obrzydzenie

  11. Emma pisze:

    @Kingo
    Bardzo trudna sytuacja..biedne dzieci.
    Gdyby nie ten udar mamy, ona nie moze byc wystawiana na stres a stres bedzie.
    Ja mam 45 lat tez chcialam adoptowac lub rodzina zastepcza.
    Sama jestem z domu dziecka i to co teraz przechodze w domu z adopcyjnymi rodzicami to …
    Brak slow
    Pozostala modlitwa.ttlko modlitwa i cierpliwosc do siebie aby nie wybuchnac.
    Musicie sie modlic i prosic o rozeznanie. Nie tylko wasza mama ale cala rodzina, ci co wierza.
    A wy nie rozwazaliscie adopcji tego dzieciatka? W jakim jest wieku?

  12. Emma pisze:

    O rany Ewa …

    Cos wam napisze.wczoraj chyba ktos tu pisal ze Bog ojciec we snie przelewal milosc takze na jej ojca ktory byl oschly? Ta osoba we snie odczula milosc
    Mam nadzieje ze nic nie pokrecilam.
    I poczulam taka mala zazdrosc ale za chwile pomyslalam ze przeciez i ja moge o takie cos poprosic.
    I zaczelam.proaic Boga Ojca aby mi ppkazal we snie jak kochaja mnie adopcyjni rodzice(bo w domu jest aktualnie bardzo ciezko,nikt ze soba nie rozmawia i jest oschłosc)
    I mialam sny..dobre sny!co siw przebudzilam to znowu zasypialam i mialam kontynuacje snu.
    A snilo mi sie ze te osoby ktore teraz traktuja mnie oschle okazuja swoja milosc do mnie,bylam tak kochana w tym snie jak nigdy dotad.

    I jak siw obudzilam to zaczelam ryczec ze to tylko sen. Bo w domu bez zmian nikt siw do mnie nie odzywa,oschlosc. Ze soba rozmawiaja tylko mnie ignoruja jak intruza.

    Cierpiw bardzo i modle siw nieistannie od niedzieli. Moj maz tez cierpi bo do niego tez sie niw odzywaja. Karaja nas za wyrazenie wlasewgo zdania. Tzn mojego zdania bo maz nic sie niw odzywal zeby nie wybuchnac ale jego tez karaja.

    Zawsze bylam tak karana.
    Ciagle pretensje ze nawet im nie zglosilam ze kupilam corce chomika. Mam.45at i mieszkam na osobnym pietrze.
    Tak barzdzo tesknie za slowami kochamy Cie coreczko,dajmy spokoj tym glupim klotniom.

    Chyba sie nie doczekam,pozostalo snic o milosci..

    • czytam pisze:

      Polecam „Pancerz Świętego Patryka”

    • margi086 pisze:

      Mam podobnie tylko na dole mam teściów. Mąż przejął po nich gospodarstwo rolne i odkąd tu mieszkam to widzę jak mój mąż jest cały czas poniewierany głównie przez swojego ojca bo chce wszystkim rządzić. Ja się nie dałam i praktycznie to się nie odzywam do niego tylko jak muszę. Niestety trzeba jeszcze prowadzić te gospodarstwo 3,5 roku bo mamy zobowiązanie na młodego rolnika. Nie ma dnia żeby teść nie złorzeczył, że nic z tego nie będzie, Bóg pokarze i różne wyzwiska. Sprzęty się psują, zwierzęta padają. Zamówiłam za nas i za nich msze święte wieczyste. Po tym jakby szału dostali o byle co. Teraz trochę lepiej ale codziennie awantury i wyzwiska z teścia strony. Mąż stara się być opanowany ale widzę jak go to powoli wykańcza tym bardziej, że jest naprawdę przepracowany. Ostatnio tak naprawdę oddałam życie Jezusowi i po tym akcie po kilku dniach gdy schodziłam na dół i spojrzałam w kierunku krzesła na którym zwykle siedzi teść zalał mnie niesamowity pokój i błogość a w sercu takie zadanie jeszcze tylko trochę i wszystko będzie dobrze. Nie wiedziałam co ma to oznaczać i rozmyślałam nad tym i wtedy przyszła myśl ” przecież oddałaś życie Jezusowi On się wszystkim zajmie. Zaufałam Mu mimo wszystko i wiem, że będzie dobrze do tego stopnia, że kiedy tylko zaczynam się martwić przychodzi od razu pokój i te zapewnienie tak silne, że mam takie podekscytowanie w sercu i chce mi się płakać z radości. Musi być to od Boga nie ma innego wyjścia. Chciałabym jeszcze zamówić te 30 mszy o uzdrowienie międzypokoleniowe tylko nie wiem gdzie a czuję, że tutaj trzeba coś jeszcze zrobić.

      • AGA pisze:

        Margio86 co do Mszy Św. to znalazłam coś takiego:
        1.
        https://ciechocinekmsf.pl/formularz-intencji-mszalnych
        MSZE NAZARETAŃSKIE
        Jest to 30 Mszy Świętych odprawianych za osoby żyjące, za rodziny, o uzdrowienie relacji międzypokoleniowych, o błogosławieństwo dla rodzin, zwłaszcza dla dzieci lub uzdrowienie ze skutków grzechów osób tworzących rodziny – o dar przebaczenia. W sprawowaniu tych Mszy odwołujemy się do Jezusa Chrystusa zasiadającego po prawicy Ojca, do Pana na okręgu ziemi. Czynimy to za wstawiennictwem Matki Najświętszej i św. Józefa, w myśl słów z listu do Hebrajczyków:

        „Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hbr 4,16).

        Msze Święte nazaretańskie odprawiamy w najbliższym możliwym do odprawienia przez nas terminie. Nie wyznaczamy konkretnej kwoty jaką należy złożyć na ten cel, prosimy jednak uwzględnić, że jest to 30 Mszy Świętych odprawianych przez kapłana.

        2. http://www.sanktuariumkrosno.pl/intencje-mszalne ktoś tu tez zamówił takie Msze Św. popatrz na intencje, ale jest ich bardzo dużo. Może lepiej zamówić gdzieś indziej.

        3. https://plmedjugorie.pl/ krótkie terminy oczekiwania na Msze Św., a ksiądz proboszcz Marcin Sobiech jest bardzo miły i pomocny więc może się dogadacie co do takich Mszy Św.

  13. Kasia pisze:

    Takie dwa cytaty wylosowałam z Dzienniczka św Siostry Faustyny:
    1. ” Oprzyj głowę swoją o ramię Moje
    i odpocznij, i zaczerpnij siły.
    Ja jestem zawsze z tobą”;
    2. ” Nie powinnaś się zbyt przejmować przeciwnościami.
    Świat nie jest tak silny, jak się wydaje,
    jego siła jest ściśle ograniczona ”
    Te słowa przy moim ciągłym chorobliwym zamartwianiu się, przezywaniu bardzo wszystkiego dają taką nadzieję i siłę…będę codziennie czytała. Bóg jest tak dobry!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s