18 czerwca rozpoczynamy Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Tę nowennę odmawiamy często w wielu parafiach w każdą środę. Teraz pragniemy o niej przypomnieć, gdyż 27 czerwca wspominamy Matkę Bożą Nieustającej Pomocy, a to oznacza, że 18 czerwca można rozpocząć odmawianie nowenny, by zakończyć modlitwę dzień przed wspomnieniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy

KAŻDEGO DNIA NOWENNY
(można odmawiać przez 9 kolejnych dni lub w każdą środę)

O Matko Nieustającej Pomocy, z największą ufnością przychodzę dzisiaj do Ciebie, aby błagać o Twoją pomoc. Nie liczę na moje zasługi ani na moje dobre uczynki, ale tylko na nieskończone zasługi Pana Jezusa i na Twoją niezrównaną miłość macierzyńską. Tyś patrzyła, o Matko, na rany Odkupiciela i na krew Jego wylaną na krzyżu dla naszego zbawienia. Tenże Syn Twój umierając, dał nam Ciebie za Matkę. Czyż więc nie będziesz dla nas, jak głosi Twój słodki tytuł, Nieustającą Wspomożycielką?

Ciebie więc, o Matko Nieustającej Pomocy, przez bolesną mękę i śmierć Twojego Boskiego Syna, przez niewypowiedziane cierpienia Twego Serca, o Współodkupicielko, błagam najgoręcej, byś wyprosiła mi u Syna Twego tę łaskę, której tak bardzo pragnę i potrzebuję …………….. (przedstaw Matce Bożej twoje prośby).

Ty wiesz, o Matko Przebłogosławiona, jak bardzo Jezus Odkupiciel nasz pragnie udzielić nam wszelkich owoców odkupienia. Ty wiesz, że skarby te zostały złożone w Twoje ręce, abyś je nam rozdzielała. Wyjednaj mi przeto, o Najłaskawsza Matko, u Serca Jezusowego tę łaskę, o którą w tej nowennie pokornie proszę, a ja z radością wychwalać będę Twoje miłosierdzie przez całą wieczność. Amen

WSPÓLNE BŁAGANIA
Za chorych, abyś ich uzdrowiła, błagamy Cię, Matko Nieustającej Pomocy,
Za strapionych, abyś ich pocieszyła,
Za płaczących, abyś im łzy otarła,
Za sieroty i opuszczonych, abyś im Matką była,
Za biednych i potrzebujących, abyś ich wspomagała,
Za błądzących, abyś ich na drogę prawdy sprowadziła,
Za kuszonych, abyś ich z sideł szatańskich wybawiła,
Za upadających, abyś ich w dobrym podtrzymywała,
Za grzeszników, abyś im żal i łaskę spowiedzi wyjednała,
O wysłuchanie wszystkich próśb naszych.

WSPÓLNE PODZIĘKOWANIA
Za uzdrowionych z choroby, dziękujemy Ci, Matko Nieustającej Pomocy,
Za pocieszonych w strapieniu,
Za ocalonych z rozpaczy,
Za wyzwolonych z mocy grzechu,
Za wysłuchanych w błaganiu,
Za litość nam okazaną,
Za miłość Twą macierzyńską,
Za dobroć Twą niezrównaną,
Za wszystkie łaski nam i innym wyświadczone.

WSPÓLNE PROŚBY
Maryjo, Matko Nieustającej Pomocy, która z taką czułością na nas spoglądasz, z dziecięcą ufnością spieszymy do Twych stóp z naszymi wspólnymi prośbami. Racz spojrzeć na nas łaskawie i wysłuchać naszych błagań, przyjdź nam z pomocą w wielorakich potrzebach naszych.

Wielka Matko Boża, pomagaj nam nieustannie,
Matko nasza najlepsza,
Pośredniczko nasza u Boga,
Szafarko łask wszelkich,
Matko świętej wytrwałości,
Tronie Miłosierdzia Bożego,
Wszechmocy błagająca,
Poręko naszego zbawienia,
Pogromczyni mocy piekielnych,
Kotwico naszej nadziei,
Umocnienie słabych,
Ucieczko uciśnionych,
Żywicielko głodnych,
Opatrzności ubogich,
Cudowna Lekarko w chorobach,
Ratunku ginących grzeszników,
Nadziejo zrozpaczonych,
Patronko misji świętych,
Wychowawczyni powołań kapłańskich,
Mistrzyni życia duchowego,
Strażniczko czystości,
Opiekunko rodzin,
Czuła Matko sierot,
Zbawienie umierających,
Pani naszych losów,
Przewodniczko pewna do nieba,
Obrona nasza na Sądzie,
Wybawicielko z czyśćca.

W. Tyś naszą ucieczką, o Pani!
O. Pomocą w ucisku i smutku!

Módlmy się:
Panie Jezu Chryste, Ty dałeś nam Rodzicielkę swoją Maryję, której przesławny obraz czcią otaczamy, za Matkę nieustannie pomagać nam gotową, pozwól, prosimy, abyśmy ustawicznie Jej macierzyńskiej pomocy wzywając, zasłużyli doznawać owoców Twego odkupienia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

MODLITWA ZA POTRZEBUJĄCYCH POMOCY
Matko Nieustającej Pomocy, proszę za wszystkich potrzebujących pomocy, za cały Kościół święty i za całą nieszczęśliwą ludzkość. Zobacz, Królowo świata, jak wielka jest liczba potrzebujących, smutnych i cierpiących. Czy Ty nie jesteś Matką Nieustającej Pomocy? Czy nie jesteś Wszechmocą błagającą? Przecież nie brakuje Ci ani potęgi, ani dobroci, by przyjść z pomocą w każdej potrzebie i nieszczęściu. Okaż nam się Matką, spiesz z pomocą swoją w naszych potrzebach. Spiesz nam z pomocą swoją zawsze, a zwłaszcza w godzinie naszej śmierci. Amen.

AKT CODZIENNEGO ODDANIA SIĘ MATCE BOŻEJ
O Pani moja, o Matko moja, Tobie oddaję się cały, a na dowód mego oddania poświęcam dziś Tobie moje oczy, uszy, usta i serce, poświęcam całego siebie. Skoro więc jestem Twoim, o Dobra Matko, strzeż mnie i broń mnie jako własności swojej. Amen.

MODLITWA
Święta Maryjo, spiesz nam na pomoc nieszczęśliwym, podnoś przygnębionych, pocieszaj płaczących, módl się za ludem, wstawiaj się za duchowieństwem, oręduj za poświęconymi Bogu. Niech wsparcia Twego doznają wszyscy, którzy wzywają Twojej Nieustającej Pomocy. Amen

Za: https://radioniepokalanow.pl/18-czerwca-rozpoczyna-sie-nowenna-do-matki-bozej-nieustajacej-pomocy/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

124 odpowiedzi na „18 czerwca rozpoczynamy Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
    Święci Aniołowie i Archaniołowie – BROŃCIE NAS I STRZEŻCIE NAS. AMEN!

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!
    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    Modlitwa do św. Józefa pochodząca z 1700 roku

    „Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka, jak Twoja moc. Amen”

    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła, naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

    • Weronika pisze:

      Bardzo proszę o modlitwę w intencji Mateusza – o uzdrowienie go z ciężkiej depresji, o łaskę wiary, uzdrowienie wewnętrzne, nawrócenie dla niego, jego ojca i rodzeństwa, o uzdrowienie relacji w ich rodzinie… Bardzo dziękuję wszystkim

    • Bożena pisze:

      https://www.facebook.com/WMaryi/

      RATUJMY KAPŁANÓW
      Modlitwą, postem, dobrym słowem
      Bardzo ich potrzebujemy
      „Nadszedł czas, aby opowiedzieć́ moją historię” – Mirjana Soldo
      Mirjana, jedna z widzących w Medjugorie, napisała tak w swojej książce: „Matka Boża powiedziała mi wiele rzeczy, których nie mogę jeszcze ujawnić. Mogę tylko podpowiedzieć, co przyniesie przyszłość, ale widzę oznaki, że wydarzenia już się rozpoczęły”.
      Musimy sobie zadać pytanie, cóż takiego się stało lub w najbliższym czasie się stanie, że Mirjana po 35 latach objawień uznała, że jest najwyższy czas aby opowiedzieć na kartach książki o tym co działo się i dzieje w Medjugorie. Czekała całe 35 lat aby na pięć lat przed 40 rocznicą objawień wydać książkę, dać świadectwo i podzielić się z pielgrzymami „tajemnicą” Medjugorie.
      Mirjana napisała: „Matka Boża mówiła mi o tajemnicach, wyjaśniając szczegóły, mówiąc jak wszystko się potoczy i przygotowując mnie do mojej roli. Maryja zjawiła się i powiedziała mi, kiedy i w jaki sposób mam przekazać wybranemu księdzu szczegóły pierwszych tajemnic. Ta rozmowa złagodziła moje cierpienie i dodała mi sił”.
      W niedawnym świadectwie danym pielgrzymom w Medjugorie, Mirjana powiedziała: „Zbliżamy się do triumfu serca naszej Matki!”. Triumf Jej serca przyjdzie przez kapłanów, którzy są fundamentem tych wydarzeń i ważne jest, aby modlić się za wszystkich kapłanów! WSZYSTKICH.
      W wydanej książce Mirjana dalej pisze: „Co mogę powiedzieć, kiedy wsłuchuję się w orędzia Matki Bożej? Ona jasno mówi o walce dobra ze złem, a chciałbym przypomnieć, że Matka Boża powiedziała, że to, co zaczęła w Fatimie, dokona w Medziugorju. Powiedziała: „Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Ale ważne jest, aby od tej chwili zrozumieć, że żyjemy teraz w czasach przygotowujących nas do triumfu Niepokalanego Serca Matki Bożej. To jest most łączący teraźniejszość z przyszłością, a tym mostem są kapłani. I Matka Boża prosi abyśmy modlili się za kapłanów, aby powstał ten most. Kapłani są mostem i potrzebujemy naszych kapłanów, abyśmy wszyscy mogli przejść po tym moście, który prowadzi do triumfu Matki Bożej. Więcej nie mogę wam teraz powiedzieć!”
      Czy teraz już rozumiesz skąd ten atak na kapłanów. Nieprzyjaciel chce pokrzyżować plany Maryi. Ratujmy kapłanów! Modlitwą, postem, dobrym słowem. Niech czują się potrzebni. Atak na kapłana to również atak na Eucharystie. I nie mówię tutaj o tych kapłanach, którzy bardzo mocno upadli, się pogubili – bo są i tacy – ale jest ich mały procent. Jest jeszcze wielu, pięknych w swej posłudze, kapłanów. Jest też wielu, którzy się chwieją i potrzebują kogoś kto ich podtrzyma, poda przysłowiowe kule, którymi jest post, jałmużna i modlitwa – kule dzięki którym nie upadną ale nauczą się na nowo chodzić ścieżkami Pana.
      Kiedy Matka Najświętsza ujawniła Mirjanie dziesiątą i ostatnią tajemnicę, mówiła o agresji diabła i zaproponowała konkretne działania, jakie możemy podjąć, aby uchronić się przed jego demonicznymi wpływami.
      „Ten wiek jest pod władzą diabła, ale kiedy tajemnice, które zostały wam powierzone, zostaną spełnione, jego moc zostanie zniszczona. Już teraz zaczyna tracić władzę i staje się agresywny: niszczy małżeństwa, wznieca niezgodę między księżmi, tworzy obsesje na każdym punkcie, zwyrodniałych morderców. Musicie chronić się modlitwą i postem: przede wszystkim modlitwą wspólnotową. Miejcie przy sobie błogosławione przedmioty. Umieście je w swoich domach i wznówcie korzystanie ze święconej wody”.
      Zobacz czy jest święcona woda w twoim domu i kościele? Zobacz czy masz krzyż na ścianie, poświęcone świece, gromnice.
      „Pospiesz się i nawróć. Ci, którzy nie wierzą, a czekają na zapowiedziany znak – dla nich będzie za późno. Wy, którzy wierzycie, nawracacie się i pogłębiacie swoje nawrócenie”.

  2. Uczeń Jezusa i Maryi pisze:

    Proszę was o modlitwę w intencjach Bogu wiadomych…Zapewniam was o modlitwie w waszych intencjach na Mszy Świętej.

  3. Aleksander pisze:

    Szczęść Boże. Z rodziną chciałbym przenocować 2 – 3 noce w okolicach Krosna. Znalazłem trzy interesujące miejsca noclegowe: przy Sanktuarium Jana Pawła II w Krośnie, w Dukli u Bernardynów w domu pielgrzyma i w Dębowcu u Saletynów. Może ktoś był i orientuje się i może polecić, któreś z tych miejsc (albo jakiś inny nocleg w tych okolicach). Chciałbym też zapytać o Komunię świętą, czy można w tych miejscach bez problemu klęknąć i do ust ? Pytam, bo z doświadczeń wcześniejszych lat wyjazdów chciałbym uniknąć agresywnych kapłanów i nieprzyjemnych sytuacji. Z informacji na stronie Saletynów można wnioskować, że promują Komunię na rękę.

    • Ann pisze:

      @Aleksander zadzwon do nich

      https://mapa.targeo.pl/sw-jana-z-dukli-na-puszczy-pocztowa-5-38-450-trzciana~4464884/rzymskokatolicki-kosciol/adres

      Jest kaplica sw Jana z Dukli w puszczy w lesie. Pod kaplica jest zrodlo z czysta wspaniala woda.
      W tej kaplicy bralam slub koscielny 3lata temu. Piekne miejsce,w lesie droga krzyzowa. Zadzwon zapytaj czy jest Msza Sw i jakie sa zasady. To przepiekne miejsce,pustelnia sw Jana. Parking jeer na dole i do kaplicy idzie sie przez las pod gorke okolo 5minut.
      https://www.rmf.fm/bajeczna-polska/show,302,pustelnia-sw-jana-z-dukli.html

      U Saletynow roznie bardziej polecam Dukle. Tylko ta puszcza jest troche dalej od centrum Dukli. Zobacz na mape.

    • Aleksander pisze:

      Dzięki. Oczywiście do pustelni się wybierzemy. Podobnie mam zamiar pojechać do do michalitów do Miejsca Piastowego. To w takim razie skoncentruję się na noclegu w Dukli. Miałaś Ann piękną scenerię ślubu.

      • Ann pisze:

        Tak..przepieknie w maju we wspomnienie Andrzeja Boboli 🙂
        Za Miejscem Piastowym w str Sanoka 10 minut drogi jest Klimkowka po prawej str stary dwor (resteuracja z noclegami i obiadami , ale strona cos nie chce dzialac) :

        https://images.app.goo.gl/QRgb6STXxxL6U2pi7

        Dwor Ostojaw Klimkowce tam w dworze jeet opisana piekna historia wlascicieli dworu,ostatnia z wlascicielek zmarla stosunkowo niedawno i miala ponad 100lat. Piekna dusza. W dworze mozna zjesc obiad bardzo smaczny:rosol, drugie danie i kompot za 25 zl/ os, sa tez zestawy dla dzieci, jest tam plac zabaw ,park, maly basen. Zobacz na google
        Jest tez Jas Wedrowniczek tez z placem zabaw ale juz drozej 5minut od Miejsca Piastowego po lewej str kierujac sie na Sanok.
        Polecam tez Rymanow Zdroj i Iwonicz Zdroj,piekne parki ,oscypki i mnostwo kosciolow w tym pod wezwaniem sw Ivona..on nam wyprosil wszelkie sprawy w sadzie pozytywnie i za 1 razem..oczywiscie polecam Sanok i Skansen. Klasztor w Komanczy 🙂
        Moja corka chodzila do LO w Rymanowie..uwazajcie na kleszcze..jest ich duzo i duzo butli 5 litrowych.. Janek ma wspaniala wode!!!!

      • Ann pisze:

        http://www.rymanowzdroj.net/rymanow-zdroj/parafia/

        Tu bylam tydzien temuni Komunia Sw do ust i na kleczaco 🙂 mysle, ze podobnie bedzie w Dukli i Miejscu Piastowym.
        Jak masz pytania to pytaj Aleksandrze, postaram sie odp.

      • Aleksander pisze:

        Dzięki Ann za informacje. U bernardynów raczej nie zanocujemy, warunki schroniskowe mocno. Nie mam wielkich oczekiwań, ale jednak z rodziną chociaż własny pokój. Gdyby to był samodzielny wyjazd studencki to co innego 🙂 Zadzownię do Krosna do Sanktuarium Jana Pawła II mają tam noclegi. W Klimkówce jednak sporawo nocleg, liczę że w Krośnie będzie taniej, pod kątem jedzenia pewnie skorzystamy. O Sanoku nie myślałem żeby jechać, ale skoro warto to hmm. Jak znajdę nocleg w rozsądnych pieniądzach to może jedną albo dwie noce dłużej bo widzę, że można spędzić tam czas. O Rymanowie i Iwoniczu słyszałem dużo dobrego, ale obawiałem się że możemy nie zdążyć, dlatego może warto przedłużyć pobyt. Hmm a św. Andrzej Bobola to przypadkiem nie jest obok Sanoka ?

  4. wobroniewiary pisze:

    Uczyńcie ją znaną całemu światu! Poznaj przesłanie ikony

    Dzień 1.
    Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy znajduje się w kościele redemptorystów w Rzymie. Jej historia sięga XII wieku. Nic nie wiadomo o jej autorze, gdyż ikon zwykle nie oznacza się autografem czy adnotacją o miejscu czy dacie powstania, w myśl słów Ewangelii: „Trzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3, 30). Wiadomo, że ikony typu Matki Bożej Bolesnej były popularne w okresie średniowiecza na obszarach między Rusią a Grecją. Nie jest wykluczone, że autor obrazu był mnichem z świętej góry Atos.

    Tradycja pisania ikony niewiele zmieniała się w ciągu wieków. Tworzenie nowego obrazu jest czynnością po trosze artystyczną, duchową i rzemieślniczą. Ikonografowie korzystają z podręczników o sposobie przedstawiania świętych postaci, zawierających rysunki, informacje historyczne o świętych i opis gestów, które należy zastosować. Jednym z takich podręczników jest siedemnastowieczne dzieło Dionizego z Atosu, spisane na prośbę mnichów ze świętej góry.

    Autor ikony przygotowuje się do pracy duchowo, tak, aby malować ikonę przede wszystkim w sobie samym. Malowanie to nie tylko ruchy pędzla, ale także kontemplacja, asceza i milczenie. Ma to prowadzić do duchowego umocnienia, jest to także rodzaj misji apostolskiej, mającej na celu zapisanie i zaprezentowanie rzeczywistości duchowej.Ikona, o której mówimy, namalowana jest na desce o wymiarach 41,5 × 54 cm. Obraz przedstawia cztery postaci: Dzieciątko Jezus, Dziewicę Maryję oraz archaniołów Michała i Gabriela. Niesione przez Archaniołów narzędzia przypominają, że Dzieciątko Jezus czeka kiedyś straszna śmierć krzyżowa.

    Aniołowie – jak zdradzają podpisy cyrylicą oraz kolor szat – to św. Michał (w czerwonej szacie, inicjały OAM) i św. Gabriel (w szacie zielonej, OAΓ). Zielona barwa w sztuce ikonografii symbolizuje wegetację roślinną, żyzność, młodość; tym kolorem oznaczana są szaty męczenników, których krew żywi Kościół. Czerwień jest kolorem krwi, oznacza życie, siły witalne i piękno. Skrzydła aniołów symbolizują oderwanie od wszystkiego, co ziemskie. Są też nawiązaniem do roli aniołów jako posłańców Boga.

    Archanioł Gabriel niesie krzyż i cztery gwoździe, narzędzia Męki Pańskiej (por. J 19, 17-20), św. Michał trzyma naczynie z żółcią, którą żołnierze napoją Jezusa przybitego do krzyża. Niesie także gąbkę z trzciną i włócznię, która przeszyje bok Jezusa po śmierci krzyżowej (por. J 19, 28-37).

    Fragment artykułu z „Królowej Różańca Świętego” – http://www.rozaniec.info.

  5. Ann pisze:

    Ewcia chyba wpadlam do spamu a pisalam o pustelni Jana z Dukli w puszczy obok Dukli dla Aleksandra…
    Piekne miejsce i zrodlo sw Jana
    Saletyni to ja sie rozczarowalam ostatnio. Polecam kaplice w puszczy sw Jana,piekne bajeczne miejsce..jedt tam chata i pokazane jak zyl Jan z DUKLI

  6. Danuta pisze:

    Niech Bedzie Pochwalony Jezus Chrystus. Bardzo prosze o modlitwe za mnie.. Jestem po 3 operacjach raka skory na lewej stronie twarzy. We wtoerk otrzymalam pozytywny wynik z biopsji. Boli mnie lewa strona twarzy i zaczynaja sie bole kosci twarzy… Bog Zaplac za kazda modlitwe,

  7. Ada pisze:

    kochani proszę Was o poradę/pomoc. pisałam ponad 3 lata temu jak była nowenna za kapłanów, że syn zaczął się coraz gorzej zachowywać. wtedy to skojarzyłam że to pewnie jakiś atak bo trwam w tej modlitwie. Ale to już trwa ponad 3 lata. a zaczęło się jak skończył 7 lat. trwaliśmy właśnie na terapii sensorycznej, zaczął się fajnie zachowywać, i coraz bardziej słuchać, i nagle…. w wielkim poście się zaczęło…. mówiłam coś do niego a on do mnie: wypier……!!! spierd….!!!! i to stało się normą. próbowałam wszystkiego, i słowa, i kary, i modlitwy, i posty. dwa razy na chwilę pomógł post 10 dni o chlebie i w nocy wstawałam o 3 i się godzinę modliłam leżąc krzyżem, i raz o godzinie 15 modlitwa, przestał wtedy przeklinać. ale to tylko na jakiś czas. bywa że mnie bije, rzuca czymś we mnie. potrafi być też normalny i dobrze się zachowywać. ale w sumie nie ma dnia żeby czegoś nie było. teraz jest etap że tak nie klnie ale na porządku dziennym jest zamknij się, debilko, idiotko. nawet w kościele, kiedy coś mu zwrócę uwagę to mówi tak do mnie. czasem to słychać. wstyd mi gdzieś chodzić, nie słucha się mnie w ogóle. teraz przystąpił do 1 Komunii św. ileż ten rok mnie kosztował, rzucał we mnie tymi naukami, nie chciał się uczyć. już byłam na skraju myśli żeby nie przystępował do Komunii…. przystąpił, niestety nie ma poprawy. na dodatek córka 2 lata młodsza też zaczęła naśladować te zachowania. nie przeklina ale nie słucha się, stawia się do mnie, czasem wyzywa. to jakiś obłęd. nadmienię że sama wychowuje dzieci, od początku ogarniam je modlitwą, jeszcze kiedyś mówiłam wszystkim że dzieci to błogosławieństwo. ludzie, wiecie co ja teraz myślę? 2 razy byłam kilka miesięcy w depresji, żeby przestać myśleć zaczęłam czasami sięgać po alkohol. nie wiem co mam robić, byłam i u egzorcysty z synem kiedyś, i ile Mszy św już za niego było. czasem jest że jestem silna i to znoszę, ale w większości mnie to załamuje, nie mam siły na życie przez to, czuję się jak w jakiejś matni bez wyjścia. Najgorsza jest ta bezradność, i tyle modlitwy i żadnego światła w tunelu…. teraz już jestem tak wyczerpana że nie mam siły się modlić dodatkowo. oddala mnie to od Boga. raz myślę że to za grzechy, innym razem że coś jest ze mną nie tak. Na początku myślałam że to dlatego że nie ma ojca. ale potem poznałam rodziny gdzie jest 2 rodziców i też mają podobne problemy. ale to akurat adoptowane dzieci. i to się dalej rozchodzi. syn miał zły przykład kuzyna, teraz od niego uczy się drugi kuzyn. może to trochę chaotyczne ale ciężko 3 lata opisać. nie wiem co robić. trwam z wami na nowennach, chodze na Msze św, dzieci też, choć bywa ciężko. już nawet nie modlę się o zmianę zachowania dla syna bo nie wierzę że to możliwe….

    • Ola pisze:

      Proszę nie tracić wiary. Czy te zachowania są też takie w szkole? Czy tylko w stosunku do Pani? Proszę poszukać w okolicy, są też porady online, dla rodziców i dzieci ze specjalnymi potrzebami. Dobrze poszukać katolickich poradni, czasami placówki zajmujące się diagnozą dziecka mają różne podejście do osób zaangażowanych religijne.

    • nauczycielka pisze:

      Serdecznie współczuję Pani Ado! Trudno mi wyobrazić, jak bardzo jest Pani trudno 😦 Kiedy przeczytałam ten post, zwłaszcza ostatnie zdanie, to przypomniała mi się św. Monika, która modliła się wiele lat i wpierw wymodliła nawrócenie dla męża poganina a potem dla syna, który został świętym duchownym! Po ludzku to jest niesamowicie ciężkie, ale proszę próbować trwać dalej w modlitwie. Czytając ten post przyszła mi też na myśl św. Rita, również matka i patronka spraw beznadziejnych! Proszę powierzyć swoje troski jej wstawiennictwu! Św. Rito, módl się za nami +++

      Na marginesie wydaje mi się, że takie słownictwo nie bierze się z powietrza. Czasem albo z domu, albo od rówieśników (a oni np. z domu). Tak samo agresja u dzieci – dzieci mają wzorce, które naśladują lub odreagowują agresję na kimś z powodu, że one doznają agresji od kogoś innego. Sama jako małe dziecko (wiele lat temu, ale jednak) miałam koleżanki z „dobrych domów”, które poza domem siarczyście przeklinały. No ale takie zachowanie jak już powiedziałam nie bierze się znikąd. Skoro Pani nie używa takiego słownictwa, to u syna szłabym tropem znajomych, kolegów. Niestety u chłopców wulgarne słownictwo jest stosunkowo dużo modniejsze i pojawia się szybciej niż u dziewczynek. Na pewno trudno jest Pani zabronić kontaktów z kolegami, bo szkoła itd. ale może się uda zidentyfikować tych, którzy źle wpływają na syna. Dodatkowo temat agresji… albo syn naśladuje agresję, którą widzi gdzieś – w szkole/w grach komputerowych/w telewizji i testuje ją na Pani, albo jest w szkole, wśród rówieśników ofiarą, a w domu odreagowuje i wyżywa się na Pani. Abstrahując od tła duchowego takich zachowań, trudno jest jednoznacznie podać przyczynę na odległość, ale proszę pójść tym tropem. Na marginesie chłopięce gry komputerowe/gry na komórkę/bajki/seriale/komiksy/książki w większości to dramat duchowy i psychologiczny dla dzieci (i nie tylko), więc warto dokładnie przeanalizować, co syn ogląda, czym się „karmi”.

    • eska pisze:

      Ado
      Ogólnie mam taką obserwację, że prawdopodobnie nie stawiasz synowi granic, nie wyciągasz realnych konsekwencji, gdy syn się źle zachowuje – dlatego on nie odczuwa motywacji do korekty zachowań, bo mu za to co robi nic nie grozi, co by go uwierało. Ty to przeżywasz z dzieckiem, inni przeżywają w małżeństwach. W mojej małżeńskiej batalii ja też się modliłam, żeby Pan Bóg wpłynął na męża, ale doświadczyłam, że to ja miałam się zmienić i umieć postawić granice, wytrącić męża z jego strefy komfortu.
      U Ciebie jest to też potrzebne, bo ta zmiana pomoże inaczej wychowywać nie tylko syna, ale i córkę, a ponadto przyda się w kontaktach z innymi osobami.
      Takie trudne zachowania dzieci wiążą się z szukaniem atencji i uwagi, oznaczają jakieś braki w poczuciu bezpieczeństwa, jakieś zagubienie, które się kompensuje agresywnością. Konieczne jest postawienie jasnych granic i wymagań, zakomunikowanie co dobre co złe, dopuszczalne i niedopuszczalne -wbrew pozorom takie ograniczenia pozwalają dziecku poukładać sobie świat i dodają poczucia bezpieczeństwa. To trochę tak, jak z używaniem instrukcji obsługi do jakiegoś sprzętu -jak jest instrukcja, to ją poczytasz i wiesz, jak używać sprzęt. A jak nie ma, to próbujesz na czuja i niekoniecznie pewnie poruszasz się po temacie (jak w przypadku smartfonów chociażby, gdzie każdy telefon ma trochę inne oprogramowanie, dokładnych instrukcji nie ma, więc połowy funkcji i możliwości może nawet nie odkryjesz, a w wyczuciu tych podstawowych też towarzyszyć niepewność).
      Wspomniałaś, że syn korzystał z integracji sensorycznej, a więc ma jakies trudności -one też mu odbierają poczucie bezpieczeństwa, może czuje się gorszy, że z czymś sobie nie radzi i próbuje kompensować frustrację i poczucie niższości – poczuciem wyższości gdzie indziej.
      Pomocna w postępowaniu z synem może być książka https://www.taniaksiazka.pl/ksiazka/jak-mowic-zeby-dzieci-nas-sluchaly-jak-sluchac-zeby-dzieci-do-nas-mowily-adele-faber?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=shopping&gclid=CjwKCAjw77WVBhBuEiwAJ-YoJMlnPpgJEntg4cl8UxrJsv6p52ZK8bpgi8jwaNju1yERMclcaoTrGRoCDZUQAvD_BwE
      .
      Oprócz małżeńskich perypetii, o których wspomniałam dwa wpisy niżej w odpowiedzi do @Jolantae (przeczytaj proszę), doświadczyłam także w ostatnim roku trudów znoszenia pewnych postaw u jednaj z córek i też już nie wiedziałam, jak z tym dalej postępować. Pod wpływem naszych wowitowych rozmów postanowiłam każdą jedną sekundę, w której doświadczam tego, co mnie uwiera, ofiarowywać w intencji dusz konających zagrożonych potępieniem o łaskę zbawienia dla nich i podjęłam z mężem koronkę do Krwawych Łez Matki Bożej o zniweczenie planów szatana wobec naszej rodziny a zwłaszcza córki. Pomogło praktycznie błyskawicznie – chyba w ciągu tygodnia czy dwóch nastąpiła radykalna zmiana, jakby w mózgu córki coś „przekliknęło”. (Diabeł przekalkulował sobie, że w wyniku dokuczania więcej traci niż zyskuje, bo dusze są wyrywane od potępienia – i odpuścił). Zatem polecam.
      .
      +++ we wszystkich intencjach ❤️

      • Ann pisze:

        @eska:

        „ja też się modliłam, żeby Pan Bóg wpłynął na męża, ale doświadczyłam, że to ja miałam się zmienić i umieć postawić granice”
        Tak..dokladnie tak w punkt. Zauwazylam to tez u siebie..gdy zaczelam zmieniac myslenie na Boze przyszla tez cierpliwosc do corki i milosc do niej mimo,iz jeet to trudne dziecko. Modle sie o jej mawrocenie ale daje jej tez potrzebny czas,bo nawrocenie to zmiana myslenia 🙂

      • babula pisze:

        Przychylam się do zdania Eski @Ado ale myślę, że warto by było spróbować synowi wytłumaczyć, że Wulgarnymi Słowami On Nie Jest w Stanie Ciebie Obrazić ! Wyrażając się w ten sposób daje jedynie świadectwo o sobie, pokazuje jaki jest mały i żałosny bo nie stać go na nic poza takimi słowami. Powiedz mu ze go kochasz i chcesz mu pomoc by stal się silnym, pięknym człowiekiem. Powiedz mu to w „cztery oczy’ gdy będziecie sami a on ulegnie atakowi złości. Zawsze uważam, że metoda ks. Skwarczyńskiego w takich przypadkach jest najlepsza: natychmiast ofiarować ten ból, upokorzenie, tę całą ranę serca za dusze zagrożone piekłem. Stajesz się w tedy „Aniołem Krawędzi”, o którym ks. Adam tak pięknie pisał 🙂

    • Jolantae pisze:

      +++

    • Ania W pisze:

      Polecane przez księdza egzorcystę Romana Chylińskiego dla matek trudnych dzieci.
      Znajdź porady św Moniki, trzeba przez rok odmawiać za każde dziecko Część Bolesną Różańca i zaufać Maryi. Chodzi o wytrwałość w modlitwie. Mogą modlić się rodzice, dziadkowie lub ciocie.
      Mogę dać świadectwo o skuteczności tej modlitwy.
      Mam przynaglenie, żeby o tym przypominać, ponieważ św Monika jest wylosowaną moją patronką na ten rok.

    • Marta3 pisze:

      Bardzo Ci współczuję. U mnie podobnie choć jeszcze nie w takim stopniu. Też nie wiem gdzie tkwi problem. Czasem myślę, że może ja sama moich dzieci nie szanuję więc oni mnie nie szanują… Chyba muszę zaakceptować fakt, że ta walka o dzieci, „z dziećmi” będzię trwała zawsze a owoców mogę za tego życia nie zobaczyć. Depresja też jest. Większość czasu po prostu staram się przetrwać… Będę pamietać w modlitwie. Jeszcze jedno. Pocieszam się, że może ja owoców nie widzę a są. Np dzięki modlitwie udało się uniknąć jakiegoś wypadku, kontaktu ze złym środowiskiem… Jak tak sobie wyobrażam jest mi lżej.

    • Bernadeta pisze:

      We wszystkich intencjach.
      +++
      Maryjo pomóż wychowywać dzieci.
      Proszę, niech Twoja miłość ich przemienia.
      Ada trzymaj się.

    • Ann pisze:

      Ada..drugi raz pisze bo wczesniejszy wpis stracilam..

      „Jeszcze kiedyś mówiłam wszystkim że dzieci to błogosławieństwo. ludzie, wiecie co ja teraz myślę?”

      Wiem bo sama tak pomyslalam kiedy starsza corka zaczela sie buntowac w wieku 10lat i trwalo to rowno 10lat.

      Odmawiaj nowenne do sw Rity oraz zamow Msze Sw wieczyste za siebie dzieci i ojca dzieci.
      Cierpienie i upokorzenie ofiaruj za syna/corke..niech nic sie nie zmarnuje.

      „2 razy byłam kilka miesięcy w depresji, żeby przestać myśleć zaczęłam czasami sięgać po alkohol.”
      Alkohol poglebi depresje i rozwali Twoja rodzine oraz Ciebie.
      Podpisz krucjate w intencji syna szczegolnie teraz gdy zbliza sie sierpien.

      Zabiore Was dzis duchowo na Kalwarie do Maryii. Kochana pisz na stronie gdy bedzie Ci ciezko i gdy bedziesz miala pokusy aby uspokoic sie alkoholem. Pisz zawsze. Nie jestes sama.

    • beatkaa11 pisze:

      We wszystkich intencjach Jezu Ty się tym Zajmij+

    • cav pisze:

      pytanie czy to jest tylko niegrzeczne dziecko czy jednak problem jest gdzies glebiej.adhd? zespol pandas? itd. czy dziecko zachowuje sie tak tylko wobec pani bo wie ze moze sobie na to pozwolic czy wobec innych (silniejszych?) rowniez? tak z ciekawosci moze warto zaczac stosowac jakis system kar? zabrac telefon zabrac komputer itd. tylko w tym wszystkim trzeba byc konsekwetnym i nie ulegac szatanzom emocjonalnym.

    • jacek pisze:

      Witaj Ado. Kobiety z serca radzą Ci tu każda jak najlepiej. Cudowne wspieranie.
      I ja dołożę swoje grosze. Ty wybierzesz sobie co Ci Duch św. podpowie,ja podpowiem tak przy okazji może nie tylko Tobie, czytają tu ludzie z innych krajów. Pewne rady i pociechy trzeba pisać cyklicznie bo wielu nie odkrywa ich gdyż trzeba by śledzić wpisy nieustannie.
      A więc, pracowałem parę lat temu na Siekierkach w Warszawie, tam dowiedziałem się o objawieniach. Obecnie na ich miejscu pracują pijarzy, księża. Maryja powiedziała wtedy małej Władzi m.in. ze przyjdą czasy gdy dzieci nie będą was słuchać, :” wtedy przyprowadzajcie je tu do Mnie i ofiarujcie Mi a ja będę je wychowywać. ”
      To tyle. Stoi za tym głębia jak ocean, tylko trzeba te drzwi otworzyć. Pozdrawiam

    • h pisze:

      Pani Ado też pomślałam że takie zachowania u syna to wynik nieodpowiedniego towarzystwa, od kogo słyszał takie słowa proszę spytać ..kto w jego towarzystwie tak mówi ..? Też mam syna i corkę w podobnym wieku. Muszę strasznie uważać na to co oglada z kim się zadaje ale też na to jak ja siè odzywamy do dzieci. Staram się tlumaczyć od małego synowi że u nas w domu tak się do siebie nie odzywamy choć może gdzieś takie slowa slyszeć to w domu ma tak nie mówić . Staram się też mu tłumaczyć że gniew wzbudza gniew…Mam nadzieję że uda się Pani znaleźć przyczynę, modlę się żeby jak najprędzej i proszę się nie załamywać może być Pani z siebie dumna przecież nawet w pelnych małzeństwach nie jest łatwo . .a Pani dzwiga ciężar wychowania sama.

    • Oko pisze:

      Poszukam w internecie maila albo inny kontakt do księdza Marka Dziewieckiego i poporoś o pomoc, o porady, poszukaj poradni rodzinnej przy parafii – w większych miastach są takie i tam szukaj pomocy.

    • Joan pisze:

      Ada, bardzo Ci współczuje Kochana. Trzymaj się. Łatwo nie jest. Krzyż ciężki i często upadamy pod nim ale trzeba powstawać. Sama wychowywałąm syna od 2/3 lata do teraz ma 18. Nie jestem psychologiem. Stosowałam następujące podejście. My jako rodzice jesteśmy w bardzo dobrej pozycji negocjacyjnej ponieważ nasze dzieci zawsze czegoś od nas chcą. Zawsze coś im jest potrzebna. Można im to dać za darmo ALBO za coś, negocjować i ja zawsze to robiłam. Moj syn nie dostawał rzeczy za darmo. Zawsze musiał coś zrobić: np pójśc do Kościoła że mną w piątek, dobrze się zachować, ect ect. Chciał modne spodnie albo bluzę albo buty. Wszystko było za coś. Nic nie dostawał za fryko. Dostawał za dobre zachowanie albo oceny albo coś musiał zrobić. On by i tak dostał tę rzecz bo to były ubrania czy gry ale robiłam to tak ze egzekwowałam co akurat było mi potrzebne. Po wielu latach powiedział mi że „nie cierpi słowa:negocjować i chce uciekać jak je słyszy bo wie że na tym dobrze nie wyjdzie.” My rodzice mamy wielką przewagę negocjacji bo młode, dorastające dzieci, nie pracujące i nie mające własnych dochodów cały czas czegoś potrzebują. My syn znał poczucie kary od 4/5 lat i to było wtedy najczęściej zakaz telewizji: bajki nie było i nawet przez kilka dni. Jak starszy to internet był wylączany a jakże. Gier z kolegami przez internet nie było. Nawet jeden dzień takiego zakazu był bolesny. Teraz też jest kara dostosowana do wieku np. żywopłot nie przycięty bo się uczy, po czym wieczorem wyście z kolegami ogladać mecz na 6 godzin. Kolejnego dnia musiał sobie sam gotować i obiad nie był podstawiony pod nos. 3 dnia żywopłat był przyciety i wszystko dokłanie zamiecione. Zawsze się modliłam za syna, mówiła mu często że go kocham i że tata też go kocha. Nigdy żle nie mówiłam na temat nieobecnego ojca ale w wieku 17 lat sam zrozumiał i odpowiednio skomentował. Kilkakrotnie przeprosiłam go jak był starszy że nie mogłam mu zbudować takiej szczęśliwej rodziny jak z obrazka. /// Myślę że 10 letni syn nie może się do Ciebie odzywać jak opisujesz. Co będzie jak będzie miał 15 lat czy więcej ? Pytanie dlaczego stracił szacunek? Czy widział Cie w niedyspozycji? Czy jak jest Twoja wina to potrafisz go przeprosić? Musisz odbudować szacunek dla siebie i nie może 10- latek w ten sposób pyskować. Wprowadź jasne zasady w domu że pyskowania nie ma ani przeklinania i za to jest konkretna kara. Złe towarzystwo czy kuzynostwo może niestety ogłupić młodego człowieka. Rób tak żeby złego towarzystwa unikać. Zapisz go do katolickiego harcerstwa. Porozmawiaj z psychologiem o metodach wyegzekwowania pewnych zachowań i zorganizuj swoje dzieci. Czym wcześniej tym lepiej. Psychologowie maja różne metody. Syn miał 13/14/15 lat kiedy szkoła w dalszym ciągu tłumaczyła rodzicom że musicie wiedzieć co wasze dzieci robią w necie i kontrolować dostęp do internetu a nawet znać kody. Trzymaj się kochana. Biblja mówi żeby za młodu „rózgi” na dzieci nie żałować. Przysłowiowej rózgi- proszę nie czytać dosłownie. Z Panem Bogiem Miłosiernym.

      • babula pisze:

        @Joan -metoda „coś za coś’ jest skuteczna ale wymaga ogromnej dojrzałości emocjonalnej i psychicznej od dziecka, aż takiej by uwierzyło, że w tym „coś za coś” kryje się bezwarunkowa miłość rodzicielska, spragniona by syn stał się dobrym, mądrym i pięknym duchowo człowiekiem. Twój syn widzi „negocjacje”, a czy widzi miłość ?

        • Joan pisze:

          „bezwarunkowa miłość” – temat rzeka. Nie chce go nawet zaczynać. To raczej wymagająca miłość jest „spragniona by syn stał się dobrym, …..” Tu nie chodzi o to żeby się stał tym czy tym tylko o to żeby w życiu był wierny Bogu, jego przykazaniom, umiał odzajemnić Miłość Boga Ojca i nigdy nie utracił swojego miejsca zarezewowanego Niebie. Czy on widzi Miłość ? – myślę że tak. Myślę że doświadczył Jej wielokrotnie. Z Panem Bogiem.

        • eska pisze:

          @babula, popieram. Jest wiele osób nawet dorosłych, którym trudno uwierzyć, że są kochani bezwarunkowo, za samo to, że są – i myślą, że na miłość muszą zasłużyć postępowaniem. Takie postrzeganie pzekłada się potem także na obraz Boga.
          Tak więc z „negocjacjami” trzeba rozważnie, aby to zbilansować z sytuacjami, w których się także okazuje miłość „za darmo”.

    • AnnaSawa pisze:

      Ada piszesz, że syn chodził na terapię SI. Czy robiłaś mu może diagnozę w kierunku spektrum Aspergera ?? Czy jest pod opieką psychologa?

  8. agicam pisze:

    Ado bardzo ci współczuję.
    Wygląda na to, że syn ma 10 lat więc wchodzi w trudny nastoletni okres, który jest burzliwy nawet dla dzieci bez deficytów. Prawie każdy rodzic czasem żałuje, że zdecydowała się na dzieci. Z drugiej strony są ludzie, którzy bardzo cierpią z ich braku.

    Nie wiem czy dobrze myślę ale napisałaś „wstyd mi gdzieś chodzić”, „raz myślę że to za grzechy, innym razem że coś jest ze mną nie tak. Na początku myślałam że to dlatego że nie ma ojca…” ty się zadręczasz po prostu myślami, za bardzo skupiasz się na uczuciach skompromitowania itd. Powinnaś stanąć w prawdzie i akceptacji, tak jak rodzice niepełnosprawnych dzieci, że masz chore dziecko i ono może nigdy nie będzie zdrowe.
    Osobą które pogodziły się, z sytuacją nie walą głowa w mur. Owszem dalej prowadzą rehabilitacje i wszystko co trzeba by wspomóc funkcjonowanie ale wiedzą, że dziecko i tak będzie inwalidą. Kiedyś rodzice wstydzili się kalek (przepraszam, że używam tak niemiłego sformułowania, jest w tym celowy zamysł), chowali je w domu przed światem. Dziś mamy inne słownictwo -niepełnosprawny, jest dużo ułatwień (choć wciąż za mało), rodzice już się nie wstydzą swoich dzieci.
    I ty idź tą drogą. Odrzuć wstyd który ci przecież nie pomaga, nie zadręczaj się czy to z powodu braku ojca, czy braku efektów, przecież to nic nie da. Co innego gdy jak każdy szukasz odpowiedzi czy to brak ojca i znajdujesz odpowiedź, nie bo są przecież takie rodziny.. Widzisz różnice? Wstyd, obwinianie się jest destrukcyjny. Zarówno dziecko jak i ty powinnaś mieć terapię, U dziecka nie można zaniedbać pomocy specjalistów a i tobie podobnie jak rodziną alkoholików (współuzależnionych) przyda się terapia. Trzeba szukać pomocy dla siebie i dziecka u katolickich specjalistów. Nie jest to łatwe ale niedawno było świadectwo, że osoba, która odrzuciła pomoc specjalisty o niewłaściwych (nie katolickich poglądach) pomimo gróźb tego szybko znalazła i to blisko chrześcijańską pomoc dla dziecka, mimo braku specjalistów.

    Zrób co możesz, oprzyj się na Bogu, nie wpadaj w matnie życzeń gwiazdki z nieba (nierealnych oczekiwań). Ważna jest pokora i prostota, nie rozumiem tego krzyża, czemu ja, czemu moje dziecko (pokora przyjęcia losu) ale trwam pod nim w prostocie (nie wydziwiając z alkoholem, czy zadręczaniem się i dołowaniem prowadzącym do depresji). Wiem, że łatwo się pisze ale czy jest inna rada. Zostaw to co się nie da własnymi siłami Bogu, nie rób z siebie siłaczki, ten brak zgody i myślowe katowanie, że wstyd bo syn źle się odezwał, żal że się znowu źle zachował cię dobija a nie SAMA SYTUACJA, z którą gdybyś się pogodziła, że jest jak jest i robiła dalej co do ciebie należy, gdybyś złapała ten dystans ,że na wiele rzeczy nie poradzisz, było by ci o wiele lżej. Nie kieruj myśli tą drogą, że pomodliłaś się, to szatan w odwecie zaatakuje twoje dziecko i jego stan się pogorszy. O to właśnie chodzi diabłu, ( zaniechanie ochrony przez modlitwę, powierzanie Bogu naszych problemów) do czego prowadzi takie myślenie. Nie masz siły na modlitwę, nie przeciążaj się ale trwaj zawsze w Bogu mówiąc, Jezu ty się tym zajmij. Ten krótki akt strzelisty to przecież też modlitwa, nie musi to być od razu pompejanka.

    Na koniec napiszę, że rodzona siostra św Tereski (mojej ulubionej świętej), sprawiała wiele kłopotów wychowawczych i jest patronką trudnych dzieci i może czasem do niej westchnij. Jak się uda wkleję link (nie zawsze się da, nie wiem czemu). Zostań z Bogiem, reaguj ze zgodą, spokojnie, bez buntu walenie głowa w mur nic nie da,

  9. agicam pisze:

    https://pl.aleteia.org/2018/04/18/klopotliwa-siostra-sw-tereski-patronka-trudnych-dzieci/
    skrótowo ale jest tam modlitwa za trudne dziecko. Pisałaś, że już się nie modlisz o zmianę syna. Módl się o wypełnienie Woli Bożej w jego życiu, tak powierzasz go Bogu i pozwolisz zrealizować Boży plan na jego życie.

  10. agicam pisze:

    https://kobieta.interia.pl/zycie-i-styl/news-niesforna-siostra-sw-tereski,nId,3209979

    Niesforna siostra św. Tereski

    Jest patronką dzieci sprawiających kłopoty wychowawcze, bo sama taka była. Wkrótce zostanie świętą.

    „Miałam paskudne dzieciństwo” – pisała w liście do siostry. Leonia była jedną z dziewięciorga pociech Ludwika i Zelii Martinów, ogłoszonych świętymi w 2015 roku, i starszą siostrą świętej Tereski od Dzieciątka Jezus. Wszystkie dziewczynki Martin zostały karmelitankami i zapewne doczekamy kanonizacji każdej z nich.

    Rodzina świętych

    Skąd więc to dramatyczne wyznanie Leonii? Od niemowlęctwa chorowała. Przeszła krztusiec, odrę, cierpiała na atopowe zapalenie skóry. Jeśli czegoś chciała, wymuszała to krzykami, które słychać było w całym domu. Robiła, co chciała. Kiedyś, gdy rodzina czekała przy stole na zupę, przyniosła wazę – pływała w niej ścierka.

    „Leonia jest największym cierpieniem mojego życia” – lamentowała jej mama. „Była dzieckiem kompletnie pozbawionym dyscypliny. Nikt nie mógł sobie z nią poradzić, była posłuszna jedynie, kiedy się bała” – pisała we wspomnieniach jedna z sióstr. Równocześnie bez przerwy pytała matkę: „Kochasz mnie?”. Jedyną osobą, która w nią wierzyła, była ciotka, wizytka. „Leońcia budzi moje nadzieje na przyszłość. Jest to dziecko trudne do wychowania, lecz sądzę, że w przyszłości będzie warta tyle, co jej siostry” – pisała w liście.

    Dziewczyna jako pierwsza z sióstr oświadczyła, że pragnie zostać zakonnicą. Miała wówczas czternaście lat. Nikt nie wziął tych słów poważnie.Prawda o jej dzieciństwie wyszła na jaw po latach. Okazało się, że od małego była straszona, terroryzowana i bita przez służącą, która umiejętnie to ukrywała przed rodziną. Lęk z przeszłości miał na nią wpływ przez całe życie. Trzykrotnie wstępowała do zakonu wizytek i trzykrotnie z niego odchodziła. Cierpiała na depresję, uważała, że jest przegrana. Dopiero w 1899 roku, mając 35 lat, ponownie weszła do wizytek w Caen i tam pozostała. Otrzymała imiona Franciszka Teresa, pierwsze na cześć Franciszka Salezego, drugie na cześć siostrzyczki, z którą była szczególnie związana.

    Wytrwała w zakonie, ale walka wewnętrzna Leonii trwała. Jej rodzone siostry karmelitanki wspierały ją modlitwą i poradami. Efekt był niesamowity: stała się pogodną, pokorną, pełną wewnętrznego światła i żywej wiary zakonnicą. Gdy zmarła, jej pogrzeb zgromadził ogromne tłumy z całej Francji. Nazwano ją „małym fiołkiem z Caen”.

    2 lipca 2015 roku rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny.

  11. wobroniewiary pisze:

    Dzień 2 rozważań (modlitwy jak we wpisie)

    Postać Matki Bożej na ikonie opisana jest literami ΜΡ–ΘΥ, które znaczą: Maria, Matka Boga. Głowę Bogurodzicy otacza nimb, zaś na chuście widoczny jest ozdobny krzyż i ośmioramienna gwiazda. Prawdopodobnie elementy te zostały domalowane w późniejszym czasie. Gwiazda oznacza wieczne dziewictwo oraz akcentuje rolę Maryi jako Gwiazdy, która prowadzi do Jezusa niczym gwiazda betlejemska Mędrców ze Wschodu (por. Mt 2, 1-2).

    Maryja jest przedstawiona w czerwonej tunice okrytej granatowym płaszczem z zieloną podszewką. W okresie średniowiecza barwy te przysługiwały wyłącznie rodowi królewskiemu. Bogurodzica prawą dłonią przytrzymuje ręce Jezusa i jednocześnie wskazuje nam Zbawiciela. Jest to ikona typu „Hodigitria” czyli „wskazująca drogę”. Tą Drogą jest Jezus (por. J 14, 1-7).

    Oblicze Bogurodzicy jest smutne, lecz nie ma na nim rozpaczy. Wzrok Maryi nie jest skierowany na Jezusa, ale do patrzącego na obraz. Co chce nam powiedzieć? – Na twarzy Maryi wyrysowuje się wiedza o cierpieniu czekającym Jezusa, ale i wielka ufność oraz bojaźń, jakimi darzy Ona Najwyższego Boga. Czyż nie mamy iść tą drogą całkowitego zawierzenia Bogu? – Tak jak Maryja, o której prorokował Izajasz: „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej.” (Iz 11, 1-2).

    Cierpienie, które ma dotknąć Jezusa, przepowiedział Maryi Symeon w czasie ofiarowania w świątyni (Łk 2, 25-35). I nas nie uniknie cierpienie fizyczne i duchowe. Ale te nigdy nie będą tak wielkie, jak Męka Odkupiciela i ból Tej, którą środowa nowenna nazywa Współodkupicielką.

    W centrum ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy znajduje się Jezus. Wokół Niego koncentrują się wszystkie postaci obrazu: archaniołowie niosący narzędzia męki i wskazująca na Niego Maryja.

  12. Ann pisze:

    Ado napisze Ci cos!

    Moja sytuacja byla beznadziejna..stracilam corke na 10lat. Wyrzekla sie mnie,uciekla w swiat i wrocila wytatuowana w budde,napisala mi w sms ,ze jestem dla niej nikim i nigdy nie miala matki…ze mnie nienawidzi i zablokowala mnie. Bardzo cierpialam.

    Wczoraj po 10latach „szarapaniny” zjadlam z nia kolacje przy jednym stole i poszlam na spacer..przyjechala do mnie..przytulila sie do mnie, płakala..opowiedziala o tym jak cierpiala gdy ja lezalam w depresji..gdy zapijalam swoje smutki i lęki..gdy moje malzenstwo przestalo istniec i gdy zostalam sama z dwoma corkami jedna 1roczek druga 12 lat..zodtalam z nimi sama bez grosza, bez pracy,nawet alimentow nie mialam..sprzedalam obraczke aby przezyc. To byl.koszmarny 2013 rok..
    Wczoraj zobaczylam jak moje dziecko cierpialo i ze ten jej bunt byl wolaniem o pomoc i milosc rodzicow ktorych tracila…moja kochana mala coreczka o ktorej w swym wlasnym duchowym i psychicznym bolu i cierpieniu zapomnialam..gdybym mogla cofnac czas..to pewnie i tak bym nic nie naprawila bo nie bylo mojego nawrocenia ani zmiany myslenia o czym wyzej pisze Eska ciagle doszukiwalam sie jak Ty..po co dlaczego ,za co..nadal czasami walcze z takimi myslami ale juz wiem gdzie popelnilam blad!

    Moja corka wczoraj garnela do mnie jak mala dziewczynka a ma 175 wzrostu jeet 12 cm wyzsza ode mnie…

    Wiele dobra sie wylala po Mszach Wieczystych..zamowilam za obie corki i ataki straszne duchowe,fizyczne,psychiczne i materialne., Wypadki, ciagania po policji za nic..kradzieze,dziwne choroby i bezsilnosc ale warto . I jak wyzej dobre kobiety pisza oafiarowywac wszystko za dusze cierpiace wtedy diablu sie odechce bo pobije sie wlasna bronia.

    Ja czekalam ma wczorajszy dzien 10lat..prawie sie zabilam, chcialam sie powiesic,nienawidzilam siebie. Uwazalam ,ze jestem zla matka choc corki bardzo kochalam. Mimo buntu starszej , mimo mysli zlych..zobacz zyje..i corka przytulila sie do mnie po 10latach cierpienia strasznego i egzorcyzmow..i modlitw w ktore jak i Ty juz nie wierzylam bo bylo coraz gorzej zamiast lepiej.

    Bog uzdrawia nasze drzewo, Twoje tez uzdrowi..tylko trzymaj sie z daleka od alkoholu..ja jeetem DDA i w pewnym momencie nienawidzac mojego ojca za to , ze woli wodke niz mnie..sama zaczelam popijac. To pulapka.

    Wczoraj gdy wylalao sie tyle dobra..moj 80letni ojciec wrocil do domu na czworaka..dawno sie tak nie upil..

  13. Ann pisze:

    I dzisiaj sie rozplakalam gdy moja corka po 10 latach mowi do mnie:
    -mamo zrobisz mi kanapke ja tak zawsze lubilam twoje kanapki…poryczalam sie

    • Bożena pisze:

      Matka przestała widzieć złego ducha w swoim dziecku. o. Augustyn Pelanowski

      O uzdrowieniu Syrofenicjanki i jej córki.

      • Ada pisze:

        Kochani bardzo Wam wszystkim dziękuję za słowa wsparcia i rady. i za podzielenie się swoimi przeżyciami. do niedawna myślałam że tylko ja mam takie trudne dziecko i że to dlatego że ze mną jest coś nie tak jako matką. Muszę to sobie wszystko teraz przemodlić i poukładać w głowie. Wielkie Bóg zapłać. wczoraj Was wszystkich omadlałam na adoracji.

    • Malwa pisze:

      Właśnie, jak to jest z tymi szafarzami? Nie tak dawno w mojej byłej parafii słyszałam w czasie ogłoszeń, że został ustanowiony z tej parafii 1 nadzwyczajny szafarz Komunii św. (czy jakoś tak to się nazywało). Zdziwiło mnie to… Kiedyś coś czytałam, że nie powinno się przyjmować Komunii św. od szafarzy.

      • Estera pisze:

        Kościół ustanowił szafarzy jako pomocników kapłana w nadzwyczajnych sytuacjach. Problem w tym, że ich posługa jest często nadużywana. Nie brakuje na świecie sytuacji, że kapłan siedzi, a z pierwszej ławki wychodzi kobieta ( czasem w kusej sukience) i udziela wiernym Komunii Świętej. To jest po prostu niedopuszczalne, ale niestety bardzo realne. U mnie w parafii też jest dwóch szafarzy. Udzielają Komunii Świętej tylko w niedziele i święta, gdy ludzi jest dużo. Podczas całej Mszy Świętej przebywają w prezbiterium, są ubrani w białe, długie alby. To dojrzali mężczyźni i dobrzy katolicy. Jak mam wybór, to podchodzę do kapłana. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Wtedy myślę, że szafarz, to jest człowiek ustanowiony przez biskupa zgodnie z tym, co ustalił papież Jan Paweł II. Nie mogę więc się wymądrzać i kwestionować nauki kościoła. Kimże ja jestem, że niby wiem lepiej? Zresztą, jest tak ogromny kryzys powołań kapłańskich, że szafarze będą coraz bardziej potrzebni i nie uciekniemy od tego tematu. Póki co, w Polsce mamy spore grono kapłanów emerytów, ale oni odchodzą do Pana i nie ma ich kto zastąpić. Moje wątpliwości budzi jedynie dopuszczenie kobiet do tej posługi. Tutaj to mam już takie myśli, że tego być może jednak Jezus nie chciał w Jego Kościele. Ale skoro na to pozwolił, to jest Jego dopust, a nie wina tych, którzy przyjmą od kobiety szafarki Komunię Świętą. Na stronie wowit spotyka się czasem przykre komentarze wobec osób przyjmujących Komunię Świętą z rąk świeckich szafarzy, bądź też na rękę. To jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące, bo często nie ma wyboru i to nie dana osoba ponosi odpowiedzialność ale ten , kto takie zasady ustalił. Przypominam także, że aby człowiek popełnił grzech ciężki to dany czyn musi być świadomy i dobrowolny. A niektórzy tutaj sugerują, że jak ktoś przyjął Komunię Świętą na rękę, albo od szafarza, to pozwolił na profanacje i ciężko zgrzeszył. To jest absurd i postawa niezgodna z nauczaniem i wielowiekową tradycją kościoła katolickiego. Bo nawet jeśli kościół podejmuje błędne decyzje, to nie odpowiadają za nie skołowani nieraz wierni.

        • cav pisze:

          rany jak milo ze sa tez tutaj takie glosy nieco bardziej roztropne i umiarkowane.

        • Mon pisze:

          Kościół już zaczyna się dzielić na fałszywy i prawdziwy. Ten prawdziwy tradycyjny, bez szafarzy czy szafarek itp. będzie w podziemiu i ukryciu. A my wierni dokonujemy teraz wyboru do którego kościoła chcemy należeć

        • cav pisze:

          mon protestanci od 500 lat twierdza ze oni sa prawdziwym kosciolem i prawdziwymi chrzescijanami a Watykan to wielka nierzadnica. ilez to juz sekt nie bylo ktore twierdzily MY JESTESMY PRAWDZIWI. takie rozumowanie prowadzi do zguby. Jezus ustanowil JEDEN kosciol i musimy w nim trwac az do KONCA nawet pomimo jego wad. A KONIEC jak widzimy po znakach coraz blizej.

        • Ania W pisze:

          Mon ma rację, prawdziwy Kościół będzie w ukryciu, nie ma mowy o żadnych kompromisach.” Niech wasza mowa będzie tak tak-nie nie .
          Ostatnio mój mąż jak wyznał przy spowiedzi, że nie zgadza się ze sposobem udzielania Komunii Świętej na rękę w naszym kościele, to ksiądz mu powiedział, że jest zbyt konserwatywny i że trzeba iść z postępem. Widać, że czas przyspieszył.
          Dlatego tak ważna jest modlitwa za kapłanów.

        • Elizeusz pisze:

          … Bo nawet jeśli kościół podejmuje błędne decyzje, to nie odpowiadają za nie skołowani nieraz wierni. …
          „13 On zaś odrzekł: «Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. 14 Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną». (Mt 15,13-15)

        • Elizeusz pisze:

          Tak, mamy ogromny kryzys kapłaństwa, seminaria pustoszeją i są likwidowane (jak np. te w Świdnicy i Legnicy; i teraz od X.22 będą połączone z Seminarium we Wrocławiu, w jedno Seminarium). Czym tj spowodowane? Właśnie wprowadzeniem tzw. świeckich szafarzy nadzwyczajnych, a teraz tez szafarki i także szerzącą się jak zaraza w Kościele polskim Komunię św. podawana i przyjmowaną na stojąco do ust i rąk (przejaw oznak niewiary i ohydy spustoszenia), często przy śpiewie pieśni eucharystycznej: „Upadnij na kolana, ludu czcią przejęty…”. To są naczynia połączone. Czy nie mamy oczu, jakie to spowodowało następstwa/spustoszenie w Kościele na Zachodzie Europy (szczególnie w Niemczech?). Maci oczy, a nie widzicie- powiada Pan Jezusa w św. Ewangelii (Mk 8,18). Ach, dużo by ntt. można pisać, ale niech to wystarczy.

        • M pisze:

          Jeżeli chodzi o szafiarki to myślę, że istotne jest to że sa to wyłącznie siostry zakonne i tak jak jest w artykule:”Siostry zakonne pełnią posługę szafarek jedynie we własnych wspólnotach zakonnych”

        • Elizeusz pisze:

          … ”Siostry zakonne pełnią posługę szafarek jedynie we własnych wspólnotach zakonnych”…
          Z wypowiedzi demona Akabora (z chóru Tronów: Kol 1,16) w czasie egzorcyzmów, opisanych w książce O. Bonawentury Meyera. „Ostrzeżenie z zaświatów”:
          … Laicy nie mogą udzielać Komunii (krzyczy przeraźliwe), wcale nie, także siostry zakonne – nie, nigdy. Czy myślicie, że Chrystus przekazałby to Apostołom, jeżeli by to mogli czynić laicy i kobiety? (jęczy). Że też i to muszę powiedzieć! … (s.46; Wydawnictwo WERS, Poznań 2009).

      • Estera pisze:

        Mon, a kto ma niby zadecydować który Kościół jest ten fałszywy, a który prawdziwy? Bo wychodzi na to, że ten fałszywy, to Kościół poddany zwierzchnictwu papieża Franciszka, realizujący polecenia kardynałów i biskupów. A ten prawdziwy to Kościół odrzucający współczesne nauczanie i prowadzenie przez hierarchów ? No to już mamy przykład, choćby w Czatachowej. To ma być ten prawdziwy Kościół?

        • Ann pisze:

          Ja tez mam nadzieje, ze nie chodzi o taki kosciol jaki jest aktualnie w Czatachowej..

        • babula pisze:

          Mieliśmy papieża św. Jana Pawła II, mieliśmy (mamy?) papieża Benedykta XVI. Oni nas pouczali jak żyć, jak zachować wierność Bogu. Trzymajmy się tego co nam dano. Bo to Pan Bóg dal nam ich na te trudne czasy byśmy nie błądzili.

        • wobroniewiary pisze:

          Mamy też babulo (!!!) choć i nieraz błądzącego – ale mamy – papieża Franciszka!
          Jak ktoś go pomija, to niech wie, że mu ze mną nie po drodze

        • babula pisze:

          Nie pomijam papieża Franciszka ale pomijam niektóre rzeczy, które uczynił. Jest mi z nimi nie po drodze.

        • wobroniewiary pisze:

          A to tak, jak najbardziej tak.
          Mi też np. choćby z pachamamą nie po drodze

        • Ann pisze:

          Tak Ewus i mamy papieźa Franciszka❤️, ktory potrzebuje naszej modlitwy..
          Nasz papiez Franciszek
          Czy sie to komus podoba czy nie podoba..

  14. Maggie pisze:

    Maryjo Królowo Pokoju i Polski, Matko Nieustającej Pomocy ❣️módl się za nami i za decydentami ❣️🙏🏻❣️
    Obiecanego z Niemcami, na tzw gębę sprzętu, nie dostaliśmy w zamian za ten, który przekazaliśmy… a teraz zachodzi pytanie czy do „obsługi” tego sprzętu mają dojechać żołnierze? i chytrze Polskę wciąga się na bratne „mięso armatnie”?
    Parę tygodni temu dręczyło mnie pytanie, czy sprawdzi się znów prawda taka,
    że ktoś (trzeci?) chce się znów (!) przejechać na grzbiecie Polaka …
    i z tej przyczyny …
    zamierza, Polskę „wpuścić w maliny”.
    Więc za wczasu na to wszyscy, przeto,
    Chóralnie wołajmy: LIBERUM VETO!
    ❣️🙏🏻❣️
    https://youtu.be/a9-8i-XWvXY

    • Witek pisze:

      Upss owieczki rozprawiają, który kościół jest prawdziwy?
      Dyskusja przypomina owczarnie która nie ma bacy a owieczki becą gdzie trawa jest bardziej zielona i smaczniejsza, a i nie ma GMO….
      Przepraszam za to porównanie….
      Ale nie martwcie się…. Duch Święty nie pozostawi nas sierotami.

      Nic nie zadzieje się bez poinformowania swoich dzieci przez Boga.

      Nic to znaczy Nic.

    • Witek pisze:

      …. a i dodam jeszcze że jeżeli Pan Jezus do czegoś dopuścił np strong menki przesuuwaczki szaf to się Mu to podoba?

      Dopuścił, aby oddzielić ziarno od plew.

      A jak dopuścił Pan Jezus „małżeństwo” kochających inaczej we Włoszech to się z tym zgadza?

      A jak w Niemczech…. przykłady można mnożyć.

      W skrócie…. Gdzie diabeł nie może tam baba rządzi…

      A jak u bacy głównego kuleje wiara, to i lokalne backi głupieją i robią różne rzeczy aby się bacy przypodobać.

      Ale to wcale nie znaczy że to się Bogu podoba i jest to zgodne z Jego Wolą!!!!

      Ostatecznie to na Ostatniej Wieczerzy to gaździny łamały chleb…patrząc po ostatnich decyzjach lokalnych backów.

      Powtórzę Duch Święty nie pozwoli zginąć swoim owieckom….

      • Estera pisze:

        Witku, nie twierdzę, że kobiety podobają się Bogu jako szafarki w Jego Kościele. Chodzi mi tylko o odpowiedzialność zwykłych wiernych, którzy z racji swoich obowiązków i zadań w świecie nie mają rozeznania odnośnie kontrowersyjnych decyzji podejmowanych przez Watykan. Przyjmują to o czym zadecyduje głowa Kościoła. Zawsze tak było, nie da się inaczej (myślę o większości szczerze wierzących). Sam Jezus ustanowił taki sposób działania Kościoła. Zwykły człowiek przyjmując takie decyzje i podporządkowując się im nie ponosi żadnej odpowiedzialności, żadnej. Bo musiałby nieraz zakwestionować papieża, biskupa, proboszcza i spowiednika. Możnaby zwariować, dosłownie. Wszystkich, absolutnie wszystkich świętych Bóg prowadził taka drogą, że dawał im wskazania przez spowiedników, przełożonych bądź innych zwierzchników, w zależności od stanu w którym wypełniali swoje powołanie. Nikt nie jest na tyle silny duchowo, by sam decydować. Czytając twoje wpisy można mieć wrażenie, że dzisiaj ponad 90 procent wiernych i kapłanów żyje w błędzie, bo… słuchają papieża.

        • Danka pisze:

          Św. Ambroży przeciwnik herezji – krótki życiorys

        • Witek pisze:

          Estero. Dziękuje.
          Odpowiem słowami Pana Jezusa: Moje owce słuchają mego głosu i one idą za mną.

          Dobrą odpowiedzią jest też Ewangelia z dnia jutrzejszego.

          Ja na procentach się nie „znam” wiem jedno: Ten Baca jest Bacą co ma Pierścień Rybaka. Dzisiaj każdy może sobie wybrać.

          Moje owce słuchają głosu mego….

          Za czasów Jezusa sanchedryn też miał władzę i ukrzyżował Pana Jezusa.

          Ot taka odpowiedź jeżeli chodzi o władze, głos, procenty, każdy ma wolną wole.

        • Kate pisze:

          Estero, rozumiem Twoje argumenty ale pomyśl – musi istnieć jakaś granica przy której nawet tak wyrozumiała i łagodna osoba jak Ty tupnie nogą i powie „Dosyć!”. Synowska miłość do papieża i biskupów nie oznacza ślepego posłuszeństwa, a oraz częściej zdarzają się sytuacje gdy nawet osoba niezbyt znająca się na teologii czy liturgii czuje, że coś jest nie tak. To tak jak w życiu codziennym, gdzie musisz robić trochę za dietetyka, farmaceutę, księgowego, inżyniera… Dajesz radę? Jako matka/żona/pracownik/obywatel – musisz i zwykle wystarcza Ci z powodzeniem wiedza ze szkoły. Równie dobrze możesz w kwestiach wiary korzystać z wiedzy szkolnej i rekolekcji, zwykle naprawdę nie potrzeba więcej. Dalej, przy bierności wiernych zło zaczyna się tym bardziej plenić, a nasi pasterze zaciągają coraz to większą winę na siebie. I o ile wierzę, że szafarze świeccy czy Komunia św. na rękę w szczególnych sytuacjach mogą być usprawiedliwione, o tyle bierność wiernych pozwala na wprowadzanie kolejnych „wynalazków”. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat dostaniesz nakaz, aby kłaniać się w pas Koranowi czy wyrzucić krzyże i obrazy NMP (to już się dzieje np. w Indiach czy Niemczech, serio). Czy na to też się zgodzisz w imię posłuszeństwa i jedności Kościoła? Czy jakikolwiek katolik mający choć trochę zdrowego rozsądku i elementarną wiedzę może się na to zgodzić?

        • Estera pisze:

          Kate, zgadam się, że są sprawy złe, co do których nie trzeba żadnej specjalnej wiedzy religijnej, żeby je od razu odrzucić. Taka sytuacja ma chociażby miejsce w niektórych niemieckich kościołach, gdy błogosławi się związki jednopłciowe. Tutaj od razu widać, że to jest nie tylko odejście od nauki kościoła ale i ciężki grzech a do tego jeszcze zgorszenie. Ale takie „błogosławienie” jest wybrykiem niektórych hierarchów. Nie ma tego w żadnych przepisach kościelnych i nie wiadomo dlaczego papież jakoś milczy na ten temat. Zupełnie inaczej jest natomiast, jeśli pewne sprawy wiary i sprawowania kultu są uregulowane przepisami usankcjonowanymi przez najwyższą władzę w Kościele. Jedność i posłuszeństwo dotyczą właśnie takich spraw. Jestem przeciwna Komunii na rękę, podobnie nie mam ufności co do funkcji szafarzy. Jednak trzeba zauważyć, że te sprawy są akurat uregulowane prawnie w Kościele i potwierdzone autorytetem papieskim choćby przez Jana Pawła II ( choć sam z szacunkiem klękał, to nie powiedział nigdy, przynajmniej publicznie, niczego negatywnego o Komunii na rękę; posługę szafarzy też potwierdzał) czy Benedykta XVI. I jeśliby sprzeciwić się całkowicie temu nauczaniu, to jesteśmy kontra do obecnego papieża, biskupów i zdecydowanej większości kapłanów. Wtedy powstaje pytanie, czy w ten sposób rzeczywiście pozostaniemy w Chrystusowym Kościele ?

        • Elizeusz pisze:

          Co do tych jeszcze fragmentów wpisów Estery:
          … Na stronie wowit spotyka się czasem przykre komentarze wobec osób przyjmujących Komunię Świętą z rąk świeckich szafarzy, bądź też na rękę. To jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące, bo często nie ma wyboru i to nie dana osoba ponosi odpowiedzialność ale ten, kto takie zasady ustalił. Przypominam także, że aby człowiek popełnił grzech ciężki to dany czyn musi być świadomy i dobrowolny. A niektórzy tutaj sugerują, że jak ktoś przyjął Komunię Świętą na rękę, albo od szafarza, to pozwolił na profanacje i ciężko zgrzeszył. To jest absurd… (19.06.22, g. 21.21) … Jestem przeciwna Komunii na rękę, podobnie nie mam ufności co do funkcji szafarzy. Jednak trzeba zauważyć, że te sprawy są akurat uregulowane prawnie w Kościele i potwierdzone autorytetem papieskim… (21.06.22, g. 11.45)
          Do powyższego nawiązuje też inny fragment z książki „Ostrzeżenie z zaświatów”, ten mianowicie, z wypowiedzi/wyznania Belzebuba, demona/upadłego anioła z chóru Archaniołów w czasie egzorcyzmów (z 18 czerwca 1977r.):
          „Są w każdym razie ludzie, którzy działają w dobrej wierze … Nie wiedzą oni także, że Komunia na rękę jest grzechem. Nie chcą oni także wypaść z szeregów (z tłumu) i podpaść, przede wszystkim nie wiedzą oni, co powiedziano w tej książce (Mahnung…) albo, co powiedzieli już różni mistycy współcześni, (którym oznajmiono z Nieba), że nie wolno przyjmować Komunii św. na rękę. To nie jest żaden ciężki grzech dla tych ludzi.
          To nie ich wina, że kapłan tak czyni. Dzieje się tak także w wielu kościołach, że kiedy ludzie przyklękają i chcą przyjąć Komunię do ust, są przez niektórych księży dyskryminowani, wtedy grzech nie jest także taki ciężki. Osądzone to zostanie w każdym poszczególnym wypadku przez Boga, przez Tego tam u góry (wskazuje palcem w górę) i Niebo.
          Nie można odnośnie tych ludzi powiedzieć, że pójdą oni teraz do piekła, gdy przyjmują Komunię na rękę, ponieważ nie wiedzą o tym, że Ci tam u góry tego nie życzą sobie.
          Działają oni w posłuszeństwie … Idą oni przecież (ci Komunikujący na rękę w dobrej wierze) pod sztandarem posłuszeństwa.
          Inna jest sprawa z tymi uświadomionymi o tym, że to jest złe. Jeżeli tacy po otrzymaniu ulotek, pism od bardzo dobrych mistyków i kapłanów, którzy im mówią, że tego nie wolno, albo nie powinno się czynić i kiedy ci mają już to wewnętrzne r o z e z n a n i e, a wtedy pomimo tego czyniliby przeciwnie i myśleli: co mnie to obchodzi, jest mi wszystko obojętne, czy przyjmuję Komunię św. do ust czy do ręki, wtedy byłby to inny wypadek. Wtedy jest to naturalnie grzech. Musimy to jeszcze powiedzieć: zależy to wszystko od poszczególnego (indywidualnego) wypadku”. … (s. 163/164)
          Niemniej, w wielu Orędziach z Nieba, jasno jest mówione, żeby wręcz unikać przyjmowania Ciała Pańskiego od tzw.szafarzy świeckich, a przyjmować je tylko z rąk konsekrowanych, a także na stojąco do ust na rękę. Lepiej wtedy, gdy nie jest to możliwe w sposób uświęcony w Kościele wielowiekową tradycją na klęcząco i do ust, przyjmować Komunię św. tylko duchowo.
          Zresztą, czy ktoś sobie wyobraża, że Matka Boża przyjmowała (by) z rąk Apostołów, Ciało Pańskie na stojąco i na rękę? Niech sobie odpowie na to pytanie. A Ona powinna być wzorem!

        • Elizeusz pisze:

          … czy ktoś sobie wyobraża, że Matka Boża przyjmowała (by) z rąk Apostołów, Ciało Pańskie na stojąco i na rękę?…
          O tym jest mowa w jesz innym fragmencie „Ostrzeżenia z zaświatów”, mianowicie:
          18 czerwca 1977r.
          E. (kapłan egzorcysta): W Imię…! Jak to było z Komunią św. na rękę w pierwszych czasach Kościoła?
          B. (demon Belzebub, z chóru Archaniołów): Chrystus dał, to widzieliśmy wtedy sami, Chrystus dał chleb, który łamał naprawdę nie do ręki. Nie chcemy więcej mówić, nie chcemy mówić!
          E.: W Imię…!
          B.: Tego nie mówimy chętnie, tego nie możemy przecież chętnie.
          E.: W Imię NMP…!
          B.: Chrystus dał wtedy przy wieczerzy chleb Apostołom bezpośrednio do ust, po
          wypowiedzeniu słów: To jest Ciało Moje. Apostołowie, którzy uczestniczyli w tej Wieczerzy, nie czynili nigdy inaczej. Udzielali Komunii św. do ust… Chrystus nie chciał, aby to podawano później do rąk… Jeżeli to później podawano na ręce, to tylko z fałszywego zrozumienia, interpretacji. Chrystus tego nigdy nie chciał. Nawet On sam dawał do ust, a także M a t k a B o ż a nie przyjmowała tego Sakramentu nigdy inaczej, jak tylko na kolanach… Ach my nie chcemy tego mówić. Byliśmy na Nią wściekli (wskazuje w górę), kiedy przyjmowała Komunię. W mistyczny sposób widziała Ona wszystko i wspólnie przeżywała, co się wtedy działo we Wieczerniku, Ona prawie zawsze wiedziała wszystko. Była Ona przeznaczona do przewodniczenia Kościołowi. Wprawdzie byli przeznaczeni do
          tego także Apostołowie, ale Ona musiała ich w wielkim stopniu wspomagać.
          Klęczała dniem i nocą i modliła się za Apostołów, aby wszystko w Kościele Chrystusowym szło prawą drogą. Apostołowie, którzy byli przy Ostatniej Wieczerzy, nie udzielali Komunii inaczej jak tylko do ust. Gdy później było inaczej, to nie wina Apostołów. Także Jezus i Matka Boża nie mają w tym żadnej winy. Oni (wskazuje w górę} nie zaprowadzili tak tego i nie chcieli, nie mieli wcale takiego zamiaru.
          E.: Kto chciał, kto zaprowadził Komunię św. na rękę?
          B.: O to nie powinieneś się wcale pytać!
          E.: W Imię Ojca…!
          B.: To uczyniliśmy później my demoni i tośmy “rozdmuchali” i w ten sposób omotali. Myśleliśmy: gdybyśmy mogli u pierwszych chrześcijan zaprowadzić Komunię na rękę, to można by później powiedzieć, że u pierwszych chrześcijan była także Komunia na rękę. Właśnie ten Sobór albo co ludzie (posoborowi) na tych przesłankach (Komunii u pierwszych chrześcijan na rękę) się oparli, a nie to nie znaczyło wtedy (czyli to pochodzi od Chrystusa, Apostołów itd.). Pierwsi chrześcijanie żyli przecież tak blisko Chrystusa, Apostołów. Jeżeli tak, to przecież to jest dobre i nie może być żadnym grzechem (Komunia na rękę). To jest fałszywe rozumowanie, nieznajomość rzeczy, bo tego właśnie Bóg nie chciał. My demoni myśleliśmy sobie już wtedy, że jeżeli doprowadzimy do tego (do
          Komunii na rękę) to nastąpi pewnego rodzaju spolitowanie, lekceważenie tego Sakramentu. I tak się stało, przyszło do Komunii na rękę. Świątobliwe dusze i ci wielcy Nauczyciele Kościoła dojrzeli przecież znowu, do czego to wszystko prowadzi i że jest lepiej, jest większe uszanowanie, cześć, kiedy się tego tam u góry (wskazuje w górę) podaje do ust, kiedy Go nie można po prostu wziąć w swoje łapy, swoje brudne ręce… z długimi albo polakierowanymi paznokciami, albo pokaleczonymi (owiniętymi w szmaty) rękami… Nie możemy naraz wszystkiego powiedzieć. Niekiedy się ludzie, którzy się nawet po nocy nie umyli, swych łap, jeżeli gdzieś… nie chcą przecież tego powiedzieć… jest to straszny brak czci…

        • Elizeusz pisze:

          I jeszcze w tym samym tonie wypowiedź przywoływanego już przeze mnie wcześniej z tej książki, demona Akabora (z chóru Tronów), w dialogu z egzorcystą,14 sierpnia 1975r.:
          E.: Mów tylko prawdę w Imieniu Najdroższej Krwi, Krzyża św. Niepokalanego
          Poczęcia z Lourdes, Królowej Różańca św. z Fatimy…!
          A.: Naradzaliśmy się tam w dole długo (wskazuje palcem w dół) aż doprowadziliśmy do Komunii na rękę. Komunia na rękę… Komunia na rękę jest bardzo dobra dla nas w piekle – wierzcie mi…
          E.: …Rozkazujemy ci w Imię… powiedzieć, co ci tylko Niebo rozkazuje! Mów tylko
          prawdę i całą prawdę. Ty nie śmiesz kłamać!
          A.: Ona (N.M.P.) wskazuje palcem w Górę chce abym powiedział…
          E.: Mów prawdę w Imię…
          A.: Ona (N.M.P.) chce abym powiedział, gdyby Ona, ta wysoka Pani jeszcze żyła tu na ziemi to przyjmowałaby Komunię św. do ust, ale klęcząc i skłoniła by się głęboko i to tak (pokazuje jakby się skłoniła). … (s. 39)

        • Elizeusz pisze:

          Kończąc już ten wątek „uprawomocnionej metodą faktów dokonanych” w obecnym Kościele Komunii św. na rękę [co absolutnie nie będzie miało miejsce w tymże samym, ale nie do poznania, bo całkowicie odmienionym, odnowionym po Apokalipsie, Kościele Katolickim (Tb 14,5n; Ap 21,5)] warto by jeszcze przytoczyć, te jakże znamienne i wymowne… demon fragmenty książki prof. Felicitas D. Goodman „Egzorcyzmy Anneliese Michel (Fenomen- Wydawnictwo ARKA NOEGO, Gdańsk 2005):
          „Powinno się powiedzieć ludziom, że komunia na stojąco jest naszego polecenia” – demon wypluł drwiąco. (…). z rozdzierającym sercem lamentuje demon kontynuuje: „Ona chodzi każdego dnia… każdego dnia…” Do Komunii Świętej?” „To jest nie do wytrzymania!… chcemy wyjść, wyjść, wyjść! Do tego jeszcze klęka….chcemy wyjść, wyjść , wyjść!” (s. 200 i 204 z rozdz. 6 zat. „Pociecha w udręce. Nadciąga katastrofa”),
          a także:
          – z wypowiedzi demon ludzkiego, Judasza, w czasie egzorcyzmów, 29.09.1975r.:
          „Ludzie stoją podczas Komunii Św.. To bardzo mi się podoba niż klęczenie. Nie trzeba klęczeć, nienawidzę tego. Proboszczowie robią tak, że wszyscy stoją i dają to na ich łapy. robię wszystko, co tylko możliwe, aby nikt nie klękał . Zakonnicy w klasztorach oglądają telewizję i nie modlą się wystarczająco dużo, nie klękają wyciągają swoje łapy (chce powiedzieć, że przyjmują Komunie św. na rękę)”.
          źródło: „Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel” ks. Jose Antonio Fortea, Lawrence EU. Le Blanc; s. 181 i 171; Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne POLWEN, Radom 2010)

        • Estera pisze:

          Elizeuszu, nie wiem, czy można wierzyć w to, co demon mówi podczas egzorcyzmów. Przecież to jest ojciec kłamstwa, w dodatku ponadnaturalnie inteligentny. Może mieszać prawdę z fałszem tak doskonale, że wszystko wychodzi na sama prawdę. Nie wchodzę na taki grunt, nigdy.

        • Ania W. pisze:

          Na słowa diabła, powiedziane podczas egzorcyzmu na rozkaz Boga powołują się również księża m.in Dominik Chmielewski, Piotr Glas i Remigiusz Trocki-egzorcysta.
          Myślę, że można im wierzyć.

        • wobroniewiary pisze:

          I śp. Gabriele Amorth oraz wiele razy śp. ks. Jan Pęzioł

        • Ada pisze:

          zmiana żeby była niewidoczna musi dokonywać się małymi krokami. najpierw szafarze świeccy, teraz kobiety, za chwilę zniesienie celibatu i „kapłaństwo” kobiet, bo teraz powołań jest mniej i pewnie Duch św wskazuje na nowe drogi w Kościele…..
          Przecież żeby nas urobić to na razie pozwolą tym szafarkom udzielać Komunii w zakonach, a potem w ramach wyjątku gdzieś tam ….. i się rozejdzie i będzie to normalność dla wszystkich. szczególnie dla młodych którzy już nie będą pamiętać że było inaczej.
          Uczestnicząc od roku często we Mszach Trydenckich olśniło mnie, już wiem skąd był ten szacunek do kapłana, te całowanie dłoni i wszystkiego czego dotknął kapłan przez ministranta….przecież to zostaje w głowie człowieka. szczególnie jeśli od małego był nam tym chowany. a tak było przez wieki. a dziś odarcie kapłanów całkowicie z ich godności.
          Procesja Bożego Ciała, małe miasteczko. Ksiądz czyta Ewangelię przy 2 ołtarzu, obok sklepu z „barem”, nagle buczenie, ksiądz zwraca uwagę że i za nich się modli bo Bóg kocha wszystkich, w odpowiedzi słyszy „zamknij ryja” – nie ma wstydu już żeby publicznie tak się odezwać do kapłana.Owszem spowodowały to też i grzechy wśród duchowieństwa i krecia robota agentów i telewizji, ale także to zastępowanie kapłanów świeckimi szafarzami…- to się podświadomie rejestruje w naszych głowach i powoduje zmianę myślenia

        • Elizeusz pisze:

          Do Estery. W swoim wczorajszym wpisie (z g. 22.12) (na)pisałaś do mnie: Elizeuszu, nie wiem, czy można wierzyć w to, co demon mówi podczas egzorcyzmów. Przecież to jest ojciec kłamstwa…
          Owszem, tak jak mówił Pan Jezus, że szatan/demon jest ojcem kłamstwa (J 8,44), ale proszę zauważ, że w czasie egzorcyzmów, ten, który jest ojcem kłamstwa przymuszony przez Pana Boga, choć tego nie chce, to jednak musi powiedzieć prawdę, jak się rzeczy mają. Albowiem dla naszego dobra i pouczenia z woli Boga i do tego, co mówi demon w czasie egzorcyzmów mają zastosowanie słowa Pana Jezusa ze św. Ewangelii:
          „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.” (Łk 8,17; por. Mk 4,22 i Ef 5,13).
          I choć, jak też pisałaś, cytuję: „Nie wchodzę na taki grunt, nigdy”, to jednak rzeczywistość jest taka, jaką jest.
          Szatan czy tego chce czy też nie jest zawsze wykonawcą woli Bożej, Bożych planów.
          Jak choćby o tym, możemy przeczytać w nadprzyrodzonym dziele „Dialog o Bożej Opatrzności czyli Księga Boskiej Nauki” św. Katarzyn ze Sieny, gdzie Bóg Ojciec w rozdz. zat. „Nauka o Moście”, tak mówi(ł):
          http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-lxxxi.html
          LXXXI – Jak nawet diabli oddają cześć i chwałę Bogu.
          „Jak w tym życiu grzesznicy przyczyniają się do wzrostu cnót sług Moich, tak w piekle diabli są wykonawcami Mej sprawiedliwości i pracują dla Mnie. Wykonują wyroki na potępieńcach. Wspomagają też stworzenia Moje, które odbywają podróż tego żywota, dążąc do Mnie, który jestem celem ich pielgrzymki. Pomnażają ich cnoty, doświadczając ich licznymi napaściami i różnymi pokusami, przez pobudzanie innych do znieważania i okradania ich, nie w celu wyrządzenia im obelgi lub odebrania im dobra, lecz aby pozbawić ich miłości. Lecz sądząc, że przyprawiają o stratę, sługi Moje. umacniają w nich cnotę cierpliwości, męstwa i wytrwałości.
          W ten sposób oddają cześć i chwalę Imieniu Mojemu i tak spełnia się w nich Moja Prawda. Stworzyłem ich dla sławy i chwały Mojej, Ja, Ojciec wieczny, aby uczestniczyli w Mej dobroci. Powstawszy przeciwko Mnie, upadli przez pychę swoją i zostali pozbawieni Mego widoku. Nie oddali Mi chwały miłości. Lecz Ja, Prawda wieczna, uczyniłem z nich swoje narzędzia, aby ćwiczyć sługi Moje w cnocie, i jednocześnie zrobiłem ich katami tych, którzy przez swe błędy idą na potępienie wieczne (por. Mt 18,34), oraz tych, co przechodzą przez męki czyśćcowe. Tak to, jak widzisz, Prawda Moja spełnia się w nich. Oddają Mi chwalę, nie jako mieszkańcy życia wiecznego, którego pozbawieni zostali przez swoje błędy, lecz jako wykonawcy Mej sprawiedliwości! Przez nich objawiam Mą sprawiedliwość względem potępionych i względem tych z czyśćca”.

        • Elizeusz pisze:

          Zaś,w przywoływanej już przeze mnie książce Felicitas D. Goodman „Egzorcyzmy Anneliese Michel”, w rozdz.8 zat. „Bezsilność i wyrok”, możemy to przeczytać:
          … Anneliese nie umarła z powodu egzorcyzmu. Zmarła jako dobrowolna ofiara ekspiacyjna za Niemcy, za młodzież, za kapłanów. Bóg przyjął jej ofiarę. Tak zwyciężyło na koniec dobro. Anneliesie zwyciężyła, a demony musiały wrócić do piekła, upokorzone, jak się należy. Ale przedtem musiały jeszcze posłużyć dobru. Jak stosowne było to, że Matka Boża wyznaczyła je do tego, żeby ostrzec liberalnych księży, aby powrócili do prawdziwej wiary. Poza n i m i nie było już nikogo, kto by mógł przestrzec tych księży, aby nie łamali uświęconych tradycją zwyczajów, szczególnie tych, które wiążą się z Komunią Świętą. Zastanówmy się tylko: ludzie nie maja już klękać! A wieczerza Eucharystyczna jest niczym innym jak tylko pamiątkową uroczystością? Ni jest już prawdziwym Ciałem Boga?
          Nie ma się co dziwić, że Matka Boża poprzez demony zakomunikowała im swoje niezadowolenie. … (s.236/237)

  15. Małgorzata pisze:

    Czy pamiętacie co Maria Simma napisała o kobiecie, która rozdawała Komunię ŚW. … po śmierci miała czarne ręce.

    • Bogna pisze:

      Tylko wyłącznie kapłani powinni dotykać Pana Jezusa !!!

      Tak czarne ręce … Maria Simma wyraźnie napisała. A co z Biskupem czy kapłanem będzie który na to pozwolił ?
      Będzie tak długo w czyśćcu az w jego diecezji czy w parafii nie będzie szafarzy i niegodnego przyjmowania Pana Jezusa.

      Boże Ratuj Polskę

      • duszyczka pisze:

        Czytałam kiedyś o jednym z szafarzy świeckich, który miał wypadek. Ogólnie wyszedł z tego cało, oprócz palców, które mu ucięło u ręki, którą rozdawał Jezusa Eucharystycznego. Natomiast o ich czarnych rękach po śmierci i ja słyszałam. Był kiedyś pogrzeb takiego ww. pana i w czasie pogrzebu miał czarne ręce, uczestniczy pogrzebu to widzieli, natomiast kapłani dostali zakaz mówienia o tym, bo byłoby to pewnie niezłe świadectwo.

    • Estera pisze:

      Małgorzato, w pismach Marii Simmy jest kilka bardzo kontrowersyjnych spraw. Np, że Msza Święta powinna być sprawowana tylko za jednego zmarłego, a nie zbiorowo. Albo, że matka powinna pozostać z dzieckiem w domu do ukończenia przez nie trzeciego roku życia. Są i inne „kwiatki”. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Ta pani miała bez wątpienia wielki dar obcowania z duszami czyśćcowymi. Ale mam (nie tylko ja, teologowie także) poważne watpliwości, czy wszystko co napisała faktycznie odpowiada temu, jak widzi to Bóg.

    • Ann pisze:

      Sucharek z egzorcyzmu u ks M Rajchela:
      „dążymy do tego aby miejsce waszych ?…/ KAPŁANOW zajęły kobiety wtedy to będzie wasz koniec, dzień kiedy to kobieta zamiast kapłana ,dotknie ciała ?../waszego BOGA nastąpi wasz koniec …i tu bluzgi”
      oczywiście nie trzeba w to wierzyć ale takie słowa padły pod krzyżem sw Benedykta i STUŁA KAPŁANSKĄ

      ****************************************

      * ANIA PYTALAS O IKONY ,wstawie tu linka ponieważ mój dawny nauczyciel ma str oficjalna —–>

      http://swiatikon.pl

      jest to nawrócony nauczyciel, piękna dusza i bezpieczna co najważniejsze 🙂
      **********************************************
      * ALEKSANDER WIECZOREM ZROBIE MINI SCIAGAWE CO WARTO ZOBACZYC tylko Ewcia musi wkleic bo ja nie potrafie (img.. /img)nie działa u mnie
      ***********************************************
      Dobra DUSZO, ktora pisałas do mnie na maila odezwij sie bo mam propozycje 😉
      od Ducha Swietego 🙂

  16. Małgorzata pisze:

    Tak. Właśnie o ten wywiad chodzi.

    • Danka pisze:

      Abp Jan Paweł Lenga o Komunii Św. dawanej przez siostrę zakonną, szafarzy oraz na rękę / szkoda, że słabo słychać /

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s