Maski Antychrysta. Kim będzie zwodniczy truciciel z prorockiej wizji Sołowjowa?

W najnowszej książce KS. ROBERT SKRZYPCZAK analizuje tajemniczą postać ANTYCHRYSTA. Powracając do znamiennych zapowiedzi biblijnych, objawień maryjnych i spostrzeżeń wybitnych postaci czasów współczesnych, stara się odczytać konkretne znaki czasów. Przywołuje wstrząsające nauczanie kard. Biffiego oraz profetyczne słowa z książki Włodzimierza Sołowjowa i dostrzega, że Antychryst będzie miał twarz pojednawczą, będzie zwodzicielskim, „UŚMIECHNIĘTYM TRUCICIELEM”. Wniesie do świata wiele humanizmu, lecz jednocześnie zrobi wszystko, by samym sobą zakryć prawdziwego Chrystusa. Jak się temu przeciwstawić?

O maskach, które przywdziewa antychryst, proroctwie Sołowiowa i  podstępnym „humanistycznym” spirytualizmie pisze w przełomowej książce „Między Chrystusem a Antychrystem” ks. Robert Skrzypczak

Fragment z książki ks. Roberta Skrzypczaka
„Między Chrystusem a Antychrystem”

Kim w gruncie rzeczy jest owa tajemnicza postać? Stary podręcznik teologii mówił o nim tak: „Książę zła, który nadejdzie, by rządzić światem na końcu czasów, zanim ostateczny powrót Syna Człowieczego ustanowi nowe Niebo i nową Ziemię”. Najnowszy Katechizm Kościoła katolickiego poświęca mu dwa paragrafy (675–676), zgłębiając istotę zła kryjącą się za jego dominacją:

Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących, odsłoni «tajemnicę bezbożności» pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele”.

Ten mesjanizm świecki – dodają autorzy katechizmu – będzie „wewnętrznie perwersyjny”.

Władimir Sołowjow opublikował swoje proroctwo wielkiego kryzysu chrześcijaństwa w ikonie Antychrysta na Paschę 1900 roku. Treść proroctwa miała dotyczyć końca XX i początku XXI wieku. W historii postać Antychrysta identyfikowano z krwawymi tyranami: Neronem, Attylą, Napoleonem, Hitlerem czy Stalinem. Tu tymczasem mamy do czynienia z inną tradycją, widzącą w nim osobowość pociągającą, uśmiechniętego truciciela.

„Będzie podobać się wszystkim – pisał już w VI wieku św. Efrem w Sermo de fine mundi – nie będzie przyjmował podarków, ani miał względu na osoby, będzie miły dla wszystkich, spokojny w każdej sprawie, wrażliwy na drugiego, tak że wszyscy będą go chwalić, mówiąc: oto człowiek sprawiedliwy!”.

Antychryst Sołowjowa to człowiek dialogu, humanista. Pojawi się w łonie nowoczesnego społeczeństwa zachodniego, w którym najważniejsze i ostateczne sprawy ulegną już sekularyzacji. Kościół stanie się organizacją pokojową. W miejsce rozróżniania pomiędzy dobrem i złem pojawi się kalkulacja tego, co pożyteczne, a co nieopłacalne. Będzie on przekonywał innych, że zbawienie przychodzi poprzez zabezpieczenie społeczne i planowanie. Nie będzie materialistą czy też wrogiem religii, wręcz będzie się starał wyjść naprzeciw wszelkim ludzkim potrzebom, również tym duchowym. Mówiąc o sprawach duchowych, zaproponuje jednakże religię czysto ludzką, w której wszyscy są zgodni we wszystkim, odrzucona zostanie wszelka rozbieżność, a zwłaszcza dogmat wiary pojmowany jako niebezpieczne zło. Całe zresztą zmaganie wiary zostanie zredukowane do działalności humanitarnej i ogólnie kulturalnej. Orędzie ewangeliczne dla świętego spokoju zostanie ujęte w syntezę ze wszystkimi filozofiami i religiami – taka religijność pomieszana i dwuznaczna, mniej skupiona na Chrystusie, a bardziej na człowieku, zdolnym dosięgać szczytów w dziedzinie nauki i techniki, a jednocześnie niebędącym w stanie zstąpić choćby o centymetr w głąb własnego serca.

 Ów wielki kryzys chrześcijaństwa, zapowiedziany przez Sołowjowa na koniec XX wieku, rozpoczął się już w latach sześćdziesiątych od rewolty młodzieżowej w imię egoistycznego indywidualizmu. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte stanowiły epokę zamieszania i buntu, lata osiemdziesiąte epokę hedonizmu, by zapomnieć o poprzednich mrocznych doświadczeniach, natomiast lata dziewięćdziesiąte to już właściwa epoka Antychrysta. Urokowi Antychrysta zdoła się przeciwstawić mała grupka chrześcijan, która wyczuje sedno dobrze ukrytego niebezpieczeństwa:

„Miłościwy panie! Najdroższy jest dla nas w chrześcijaństwie sam Chrystus. Ale i od ciebie, panie, gotowi jesteśmy przyjąć wszelkie dobro, jeśli tylko w szczodrej twej dłoni rozpoznamy świętą dłoń Chrystusa. I na pytanie twoje, co możesz dla nas uczynić, taka jest oto nasza prosta odpowiedź: wyznaj tutaj, teraz, przed nami Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który przyszedł w cielesnej postaci, zmartwychwstał i ponownie przyjdzie – wyznaj Go, a my z miłością przyjmiemy cię jako prawdziwego zwiastuna Jego drugiego przyjścia w chwale.”

Pojęli oni dobrze, że chodzi tu o chrześcijaństwo rozwodnione z Chrystusem wziętym w nawias. Największym niebezpieczeństwem, według Sołowjowa, nie jest stary, sprawdzony, ateizujący materializm, ale podstępny „humanistyczny” spirytualizm. Kto dla zaistnienia w świecie i dogadania się ze wszystkimi zrywa swą osobistą więź z Chrystusem Zmartwychwstałym, stawia się po stronie Antychrysta.

Fragment pochodzi z książki ks. Roberta Skrzypczaka „Między Chrystusem a Antychrystem”, Wydawnictwo Esprit – kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

70 odpowiedzi na „Maski Antychrysta. Kim będzie zwodniczy truciciel z prorockiej wizji Sołowjowa?

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
    Święci Aniołowie i Archaniołowie – BROŃCIE NAS I STRZEŻCIE NAS. AMEN!

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!
    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    Modlitwa do św. Józefa pochodząca z 1700 roku

    „Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka, jak Twoja moc. Amen”

    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła, naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

    • Renata Anna pisze:

      „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła….” Chodzi tutaj o wiarę w Boga w Trójcy Świętej jedynego. Może też być inna wiara, że nie ma Boga, albo, że nieważne w jakiego Boga wierzysz, wystarczy być „dobrym człowiekiem”. Cóż to jednak za pojęcie pod którym „dobry” jest rozumiane sprzecznie. Dla jednych DOBRY to ten, który broni każdego życia od poczęcia do śmierci. Dla innego DOBRY to ten który sam decyduje komu wolno żyć, a komu umrzeć.
      Rozum pozwala nam iść drogą nauki, osiągając coraz wyższe poziomy. W nauce możemy też iść z Bogiem lub bez Boga (człowiek sam staje się bogiem) . Jednakże osiągnięcia nauki bez Boga, w ostatecznym rozrachunku, są wykorzystywane przeciwko człowiekowi, ku jego zagładzie. Tak się działo i dzieje na coraz większą skalę obecnie.
      Z jaką mocą Bóg w Chrystusie, wkroczył w historię człowieka 2000 lat temu, wiemy. Bóg sam powiedział, że wróci. Nie wiemy kiedy, ale z pewnością nad wszystkim panuje. Nie lękajmy się, niezależnie od tego co się dzieje. Zwyciężą Ci co zaufają do końca. Tak, to prawda, jest to niesamowicie trudne.

  2. Oko pisze:

    Bardzo trudne … Czy człowieka da się zwieść? Te słowa ‚będą mówić sprawiedliwy człowiek’ , dbanie o innych o dobro ludzi – łatwo się nabrać bo czy nie tego uczy ewangelia? Naprawdę, Boże czy mnie zachowasz? Czy zachowasz mnie Panie w wierze gdy sobie nie ufam? Nie dać się zwieść, czyli szukać w tym wszystkim samej Osoby Chrystusa – nie dobra, uczynków, pomocy, miłosierdzia tylko samego Pana? Trudne trudne!

  3. aga pisze:

    Witam! Proszę o Waszą podpowiedź… Moja koleżanka z KK słucha ostatnio i mi podsyła linki z Panią, która gości na kanale wspólnoty Boży Pokój. Choć na stronie tej wspólnoty są piękne świadectwa nawróceń, to kiedy przesłuchałam fragmentu porad duchowych(?) w wydaniu tej Pani, mam wątpliwości: https://www.youtube.com/c/drAnnaSaj

    • wobroniewiary pisze:

      Dziękuję!
      Pani od Marii Vadii i Marcina Z.

    • kasiaJa pisze:

      Powiem krótko: omijać, omijać i nie słuchać tej pani… jest/była przy zespole „Armia Dzieci”, wszystko (i ta pani i zespół) to niestety protestantyzm z domieszką nie wiadomo jeszcze czego… unikam, nie słucham.

    • Bożena pisze:

      Idea samozbawienia. Duch antychrysta. To prawda, że ta pani bryluje w „postępowych” kręgach Kościoła. To przykład działania ojca kłamstwa ukrywającego się pod pozorami dobra. W centrum jest człowiek a nie Bóg, Matka Najświętsza płakała przed siedemdziesięciu laty, ale cały czas ma tu, w Lublinie powód do łez, bardzo wiele powodów.

  4. AGA pisze:

    Wolne intencje Mszy Św.
    gregorianka.pl
    parafiajeruzal.pl
    http://www.parafia-lublewo.pl/aktualnosci/intencje-mszalne/

  5. Bożena pisze:

    Kochan Grupo błagam o modlitwę o łaskę nawrócenia, przemiany serca, uwolnienia od alkoholu dla Stanisława, myślę o rozwodzie choć jestem katoliczką i jesteśmy 42 lata po ślubie, ale już nie daję rady, modlę się ale mam odczucie że Bóg nie wysłuchuje, mam lęki i depresje i myślę że już dłużej tego krzyża nie udżwignę. Wdzięczna za modlitwę

    • Uczeń Jezusa i Maryi pisze:

      Zanurzam Cię w Najdroższej Krwi Chrystusa i poświęcam Niepokalanemu Sercu Maryi… 🙏

    • Mateusz PWWM pisze:

      +++

    • cv pisze:

      po co rozwod? w takich trudnych sytuacjach KK dopuszcza separacje. to ze sie odizolujesz od meza nie znaczy ze go opuszczasz.

    • Oko pisze:

      Bożena, być małżeństwem nie zawsze oznacza wspólnie mieszkać. Czasem potrzebna jest separacja aby grzechy tej drugiej strony nie pochłonęły też innych czyli małżonka czy dzieci. Poczytaj co daje separacja (ta formalna, sądowe orzeczenie o separacji). Czasem jest inaczej niż byśmy chcieli i wyjście z sytuacji może się nam nie podobać ale może właśnie to jest potrzebne.

    • Antonina pisze:

      Droga Bożeno, bardzo Ci współczuję i zawierzam Niepokalanemu Sercu Maryi. Ogarniam modlitwą przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli i bł. ks. J. Popiełuszki, wierząc, że Oni wyproszą potrzebne łaski

    • Monika Anna pisze:

      Polecam kazania ks. Marka Dziewieckiego na temat trudnych małżeństw. Trzeba poszukać. Mi utkwiły słowa ” w takim małżeństwie potrzebna jest miłość mądra ” …a więc nie rozwód, lecz separacja. Kocham Cię,ale nie mogę pozwolić abyś dalej nas krzywdził. Tak mój Tata pije 40 lat, a moja Mama mimo gehenny, która przechodzi codziennie trwa przy nim. Tak my dzieci wciąż z tego powodu cierpimy.

      • Kasia pisze:

        Właśnie miałam napisany dla Bożeny post i cały skasowany!
        Moj tata to alkoholik. Choć nikt do końca w to nie wierzy, bo mężczyzna musi wypić…to teksty rodziny. Bardzo źle wspominam dzieciństwo. Finansowo było ok ale wychowanie dzieci spadło na moją mamę, tata wybierał alkohol i imprezy z kolegami. Mama trwa do tej pory w tym małżeństwie też już będzie 40 lat! Ona jest współuzalezniona i nadal nas w to wciąga..narzeka, żali się i tak ciągle. Ograniczam wyjazdy ostatnio do rodziców i siostra ma żal, że im nie pomagam. Rodzice mają duzą, piękną działkę nad jeziorem, dwa domy ( jeden wynajmują)…i jest tam sporo pracy. Mieszkam od nich ok 200 km. Każdy nasz przyjazd to kłotnie rodziców, tata pije, mama się z nim kłóci, nawet przy obiedzie ( gdzie już wnuki w różnym wieku słuchają). Mojego syna nastolatka już raz wkręciła w szukanie,gdzie dziadek schował alkohol. Ograniczyłam wyjazdy, bo mam małe dziecko,które już zaczyna rozumieć. Moja siostra jeździ często i jej córka 8 lat powtarza już babci teksty do dziadka. Kazde święta, wyjazdy na weekend tak wyglądają. Jestem DDA. Wysyłałam mamie rekolekcje ks Dominika Chmielewskiego o twardej miłości i nic się nie zmienia…tkwi w tym…tata ma ugotowane, podane na talerzu, wszystko ogarnięte. I są do mnie żale, że nie chce przyjeżdżać. Modlę się za rodziców, zamawiam Msze Święte i płaczę na tę sytuację. W dziecku bardzo to zostaje i wpływa na dalsze życie małżeńskie. Nie wiem, co by było, gdyby mama, gdy byłyśmy dziećmi postawiła granice i pomyślała o separacji… Ale znam przypadek,gdzie kobieta tak zrobiła i mąż przestał pić…jak dzieci były jeszcze malutkie.
        Obiecuję modlitwę🙏🙏🙏

    • Czytelniczka pisze:

      +++

    • Ann pisze:

      @Bozenko masz modlitwe wielu z nas..ale Ty potrzebujesz umocnienia w grupie wsparcia.
      Polecam wspolnote AA i DDAhttps://m.facebook.com/wspolnotaswietyjakub/posts/

      Tam sa rekolekcje wyklady mitingi dla wspoluzaleznionych,wspolpracuja z Ocalonymi
      Tam jest swietny psycholog był alkoholikiem jest niewidomy wystepuje w tv Ocaleni. Rozmawialam z nim, otrzymasz tez modlitwe , wsparcie. Wiedze!!!!Jak sie chronic..dowiesz sie o twardej milosci, uslyszysz mnostwo swiadectw. Musisz poznac 12 krokow dla wspoluzaleznionych. Bo cierpisz i potrzebujesz i modlitwy i terapii.
      Jest tez stowarzyszenie zagubione owce z Rzeszowa. Prowadzi Wojtek byly alkoholik. Wspaniali ludzie. Bylam 3 razy na rekolekcjach z nimi!!!Tam odzyskasz sily bo zobaczysz, ze nie jestes sama. Nie bedziesz sie tak bała bo poznasz mechanizmy.

  6. aga pisze:

    Dziekuję za odpowiedź. Pan R. Skassa też ma na stronie wspólnoty jako polecane: M. Zielińskiego, Dotyk Boga i o M. Vadii też coś wspominał a jednocześnie daje piękne świadectwo wraz z żoną oraz o cudownym uzdrowieniu syna za przyczyną, jak mówi, ks. Blachnickiego: https://www.youtube.com/watch?v=14iT2IiEqVQ Nie wiem jak to sam Pan Bóg kiedyś oceni, ale osobiście wolę prowadzenie za pośrednictwem Matki Bożej, prezentowane również na kanale R. Skassa piękne świadectwo o Matce Bożej z Guadalupe: https://www.youtube.com/watch?v=QoT_ZEscT7c …Miłość Boga jest tak niepojęta i niezmierzona…
    Wszystkiego dobrego dla prowadzących te stronę, która jest niczym światło pośród ciemności…

  7. Monika pisze:

    Weszłam w ten link i wystarczyło mi jedno zdanie, by zobaczyć co to w ogóle za osoba, wyglądająca i kojarząca się z wróżką. Nowoczesna, przebiegła, bo dla niepoznaki nie widać tarota.
    Biblią jak najbardziej posługuje się ale do złych celów i wyraźnie nie przeszkadza jej to, że wykorzystuje Boga do swoich celów. Dokładnie tak jak robią to wyznawcy New Age, planujący swój wymarzony sukces w dowolnej dziedzinie, bo dla nich zawsze cel uświęca środki.
    Chodzi o zdanie, które tam widnieje na dzień dobry:
    „Jak Mieć To Czego Chcesz? | Planer Dr Anny Saj” – to zdanie to myślę, że już dla każdego świadomego katolika czerwona lampka. I nie ma tu pytania o to czego chce Pan Bóg ale ja i tylko ja jestem tu najważniejsza. Na pierwszym planie zawsze: „ja”! – bo zawsze i wszędzie ten swąd szatana i jego sztuczki – takie czasy i znak czasów. Przy czym nie widać pytania: a co z Bogiem, który jest Osobą i ma dla mnie najlepszy plan? I poprowadzi mnie przez życie najlepiej. A nie ja sama ze swoim „genialnym planem”.
    Oni czyli New Age’owcy już na początku błędnie zakładają, że Pan Bóg nie ma dla nas najlepszego planu. Nie istnieje nic takiego. Myślą, że my jak go sami nie stworzymy, to nasze życie stracone. Zakładają, że oprócz tego co sami stworzymy i oprócz naszego planu, to nie ma żadnego innego planu z góry, od Boga, że Pan Bóg nie bierze w tym udziału i go nam nie pokaże, nie odpowie, nie da nam nic czego potrzebujemy i nie jest blisko nas, ba nawet interweniując w życie każdego z nas. Dają tym dowód, że tak naprawdę nie wierzą w to, że tylko On – Bóg jest dla nas najlepszy a my w kontakcie z Osobowym Bogiem sami możemy odkrywać Boga, iść za Nim i Jego drogą każdego dnia, idąc Jego ścieżką i Jego planem, ufając Jemu nawet bardziej niż sobie i wierząc, że On sam, przez Maryję nas poprowadzi, i że nie zawiedziemy się. Wszystko, każda najmniejsza łaska spływa przez Maryję – przez Tę, która jest Łaski Pełna, której boi się szatan, przed którą drży i ucieka, i która zwycięża szatana, bo jest Matką Zwycięską. Chcą żebyśmy zapomnieli o słowach: „Nie zabraknie ci mojej łaski”. Tej łaski wystarczy dla każdego.
    A po co to? Po co tak czynią? Po to by ludzie nie wierzyli w łaskę od Boga, w Jego prowadzenie krok po kroku, w Jego mądrość i w Jego działanie w naszym życiu. Dlatego wolą przekonywać ludzi, że tylko oni mogą to zrobić, sami, bo po co Pan Bóg? Nie wierzą w słowa: Pan z Tobą” – że Bóg jest Bogiem z nami.
    Prowadzić będzie pani „wróżka” która dla nas wybierze zdanie w Biblii, którym mamy iść a wtedy dojdziemy tam gdzie my chcemy, nie Bóg. Czysta perfidia i ułuda, że to jest Prawda.
    A przecież Kościół nas prowadzi i nie zawiedzie, wierzymy, że przetrwa a czytanie mamy na każdy dzień właśnie w Kościele i wystarczy chodzić i wierzyć Bogu, wierzyć Kościołowi – bo Tam Jest Żywy Bóg. Kościołowi – naszej Matce a nie samozwańczej kierowniczce dusz.
    Czy Ona tam może zachęca do Sakramentów Św., które są wielką łaską i ratunkiem, które dają uświęcenie na życie wieczne? Czy przekonuje do adoracji Boga, do Spowiedzi Św.? Do Eucharystii, która jest pokarmem na życie wieczne? Nie potrzeba mi tego słuchać by wiedzieć, ze przekonuje do afirmacji i adoracji swojego planu i wizualizacji celu. Nie chodzi jej o Boga osobowego. Takich nauczycieli jest tysiące a prawdziwy nauczyciel i niezawodny jest tylko jeden.
    Sam wizerunek strony i samej osoby już przy pierwszym kontakcie to wygląda dokładnie jak zachęta i lep na potencjalne ofiary jak u jakiejś wróżki – takie skojarzenia od razu – zachęta i ukierunkowanie na pewno nie na Boga. Brakuje tylko tarota na pierwszym planie.
    Na potwierdzenie odpaliłam pierwszy filmik i w nim kilka pierwszych zdań z czym mamy do czynienia. A potem przez moment gdzieś w środku, gdzie mówi, że to ona będzie nam wybierać zdanie z Biblii, którym mamy żyć i ona będzie nas prowadzić i decydować o tym zdaniu i o tym w którą stronę pójdziemy. Czy ona jest księdzem i ma błogosławieństwo Kościoła do nawracania ludzi na swoją drogę? Bo przecież nie jest to droga Kościoła. O Kościele tam nie ma tylko o sobie jako przewodniczce na naszej drodze życia. A już w ogóle podejrzewam, że o Maryi ani słowa a tym bardziej o tym, że to Maryja ma nas prowadzić.
    I potwierdziło się – kolejne skojarzenia: New Age, wizualizacje, afirmacje, film Sekret i planowanie, stawianie celów do odniesienia sukcesu, bo to jest najważniejsze, oczywiście bez uwzględniania w tym Boga. Sukces jako priorytet w życiu. Co najistotniejsze: nie Boże planowanie ale tylko moje i ja się liczę, i wszystko pod siebie układam, i spełniam moje marzenia. Bo co jest ważniejszego? Bo jaki jest niby ważniejszy cel życia niż sukces na tej ziemi? Bez uwzględniania czy jest Pan Bóg i co w ogóle na to Pan Bóg. Wyznaczony przeze mnie cel a potem wiadomo: wszystkie drogi prowadzą do mojego celu, którym są moje marzenia, te znane mi lub wymyślane na poczekaniu. A Pan Bóg ma się podporządkować – ewentualnie – jeśli wierzę, że Bóg Jest, to ma spełniać moje życzenia. Bo przy takim podejściu to po to jest Pan Bóg – by mi dać to co ja chcę. I taki jest ten sukces. Taka jest mniej więcej mentalność tego co świat dziś oferuje i do czego zachęca a ta Pani wyraźnie idzie z duchem czasu. Wcielanie w życie tego co w filmie „Sekret”.
    A gdzie w tym wszystkim jest codzienne uwzględnianie tego co przygotował dla mnie Bóg i otwarcie się na Łaskę? Powiedzenie Bogu „tak”, na wszystko co mi da i na wszystko co dzień przyniesie i na Jego łaskę? Na to pytanie: gdzie mnie Panie poślesz? Gdzie w tym otwarcie na słowa: „Oto idę o Boże mój, oto idę aby pełnić wolę Twoją” – nie moją?
    A planer tej pani i zapisywanie swoich myśli do osiągania swoich celów – to po to, by nie było czasu na wyciszenie i modlitwę, na wsłuchanie się w to co chce ode mnie Bóg. A Biblia do wykorzystania jedynie do swoich celów, które musisz nawet przy pomocy Biblii osiągnąć, bo chodzi przecież w gruncie rzeczy o Twoje cele a nie o Pana Boga -takie jest założenie na wstępie – jakże błędne i zdradliwe. Bo to będą twoje cele a nie Boże. Bo do tego to się sprowadza – wykorzystanie Biblii do swoich egoistycznych celów.
    Tak to działa, że każdy coach z New Age czy inna wróżka używają dziś Biblii i innych świętości, bo w końcu to ma być jedna religia dla wszystkich – nawet wierzących i niewierzących, i ważne, by spełniać marzenia, iść za nią, stawiać te cele których zapewne nie omieszka nam też podpowiedzieć tak, by nikogo nie odstraszać ani nie urazić. Ale gdzie w tym wszystkim jest prawdziwy Żywy Bóg, który mówi o Sobie: „Jestem Który Jestem”?
    Ale widocznie ta nowoczesna wróżka jest przekonana, że bez niej to pewnie nigdzie nie dojdziemy – zapewne pociągnie za sobą niejednego katolika (z nazwy).
    Nowoczesne szamaństwo, które kojarzy mi się od razu z innymi szamanami, którzy też na ilość są nastawieni i mówią tak, by nikogo nie urazić ale nie ma w tym Prawdy – zależy im, by jak najwięcej do siebie przyciągnąć, licząc przy tym na swoje zyski w swoich sakiewkach – ale nie ma w tym Prawdy i właściwego odniesienia do Boga i do Kościoła.

    • wobroniewiary pisze:

      no, no uważaj, bo pani dr Saj jest szanowana w „środowisku kościelnym”

      Anna Saj, doktor nauk teologicznych w zakresie teologii ekumenicznej, świecka misjonarka w ramach katolickiego Instytutu Ewangelizacji Świata ICPE Misja, dzieli się swoim doświadczeniem wiary i przybliża receptę na zmianę postrzegania świata. Daje również za przykład swoją córkę, która, jej zdaniem, rozumie temat: ducha, duszy i ciała. „Jechałam samochodem z córką, rozmawiamy o szkole, ocenach. Opowiadała mi o swoim ….

      https://opoka.org.pl/News/Polska/2021/dr-anna-saj-sposob-w-jaki-podejmujemy-decyzje-jest-bardzo-wazny

      • Mateusz PWWM pisze:

        Wiem że wszyscy teraz mamy „dziwne” problemy. Grzechy przytrafiają się bardzo łatwo, pycha, egoizm, itp itd. Coś co kiedyś ( przynajmniej mi…) przychodziło o wiele łatwiej jak post, umartwianie, modlitwa i zaparcie się samego siebie, teraz sprawia takie trudności, że wydaje się że trzeba na rzęsach stawać aby umieć to zrealizować. Osobiście mi dochodzi jeszcze taki problem, że wszystko zależy ode mnie, ale w takim sensie że ja dam radę, czy to w pracy, czy wypełniając obowiązki stanu. Niestety albo i stety od czwartku mnie trochę choroba położyła, bylem ogromnie słaby. Leżąc w łóżku przyszła mi myśl… „Zobacz, tyle zależy od ciebie…” Morał taki że muszę nauczyć się więcej dziękować Bogu za każdy dzień, że mogę pracować i być przydatny, bo jeśli zabraknie Jego łaski to cóż ze mnie zostanie?
        Taka mi długa refleksja wyszła.
        Z Bogiem i Maryją

        • Kasia pisze:

          Z tymi postami, umartwieniami mam tak samo…jeszcze kilka miesięcy temu pościłam w pt o chlebie i widzie wiele razy. A teraz zwykłej kawy nie umiem sobie odmówić. Jeżeli chodzi o choroby to jest dramat. Jestem chora przynajmniej raz w miesiacu bóle mięśni i przeziębienie, moja coreczka choruje razem ze mną, tylko ona bardzo lekko przechodzi…a ja nie mam na nic siły. Np w pt miałam tak straszną migrenę że płakałam a w sobotę chora..Dwa tygodnie temu uderzyłam się tak w dłoń, że skończyłamna SOR…na szczęscie tylko mocno zbita…ale boli do tej pory. Również płakałam z bólu.
          Do tego psychicznie tragedia.
          Czytam na internecie słowa Pana Jezusa do Alicji Lenczewskiej….muszę kupić książkę, bo bardzo mi pomagają te słowa.
          Za waszą radą zabieram siebie, Aniła Stróża i wszystkie duchy pod Krzyż Pana Jezusa, zanurzam we Krwi Jego. Dziękuję za tę poradę całym sercem.
          Zły mnie straszy, ze nie wytrwam do końca, że wszystko jest bez sensu.
          Maryjo, mamusiu ratuj nas!

        • jacek pisze:

          Piszę do Kasi korzystając z posta powyżej gdyż pod postem Kasi nie można wejść w „odpowiedz”
          Chciałbym Ci Kasiu jeszcze podpowiedzieć jak korzystam z dobrodziejstw podpowiedzi innych w moich duchowych relacjach. Tu przywołam dawno już nieobecnego ks.Skwarczyńskiego ( może wchodzi tu i czyta..pozdrawiam) Poradził jak wszystko co trudne i przeciwne obrócić w dobro. Te podpowiedzi stały się moim sposobem na życie i rozwiązaniem wielu moich spostrzeżeń . Ofiarował mianowicie trudności i polecał ofiarować za dusze konające ! W przypadku jaki opowiadał rozwiązanie problemu nastąpiło po dwóch tygodniach ale wcześniej egozrcyści nie dawali sobie w ogóle rady nie było sposobu na zakończenie go rychło po ludzku
          Stąd ja, gdy dopadnie mnie przykrość, ból fizyczny czy psychiczny, ktoś mnie upokorzy nawet nie z premedytacją ale skutecznie, czy nawet gdy mam myśli jakby nie moje, nie Boże, bez nadziei, wtedy rozpoznaję że to nie moje, nie Boże i mówię w duchu : Jezu, ofiaruję Ci to za konających !” To są ci, którzy w ostatniej chwili swego życia dzięki ofiarowanemu za nich krzyżowi doznają łaski, światła, wtedy wybierają zapewne Boga i plan szatana by na całą wieczność mieć ich w piekle pada w gruzy. To ogromnie, przeogromnie radykalna zmiana – być wieczność w piekle a być wieczność w Niebie. Podczas moich ofiarowań zauważam, obserwuję jak diabeł ucieka z moich myśli, przykrości, zadziwiająco szybko, że aż myślę sobie „oj, mógłbym jeszcze pocierpieć chwilę dłużej żeby kogoś zbawić” Sam fakt zresztą świadomości cierpienia fizycznego czy psychicznych udręk już od chwili ofiarowania staje się zadziwiająco lekki, jak powiedział Jezus o lekkim brzemieniu
          Tak więc możesz nie tylko zabierać duchy z Aniołem Stróżem pod Krzyż Jezusa ale i swoim krzyżem świadomie ofiarowanym ratować innych. To sieje potężny strach u złego, tak sobie wyobrażam,bo traci te dusze. Ks. Skwarczyński mówił, że „zły odpuszcza”.
          Więc jeśli udręki te pochodzą o złego, to zabierze je od Ciebie byś już nie zbawiała z Chrystusem. A które udręki nie pochodzą od niego? Nawet zawinione. Nie martw się nie nastanie odtąd życie bezproblemowe,będą nowe okazje na nowe zbawienia. Zły jest taki głupi choć inteligentny.
          Niech z tych rad korzysta każdy na całej Ziemi jak sięga ta strona, która jest dobrodziejstwem na nasze czasy. Niech Maryja błogosławi Cię i Panią Ewę.

        • jacek pisze:

          Ja jeszcze do Kasi.Znowu korzystam z posta powyżej.
          Zapomniałem dodać że zawsze po ofiarowaniu odmawiam jakąkolwiek modlitwę, co ma myślę bardzo istotne znaczenie!

      • Monika pisze:

        To dlaczego mówi: Jestem Anna Saj i żyję wg planu a nie mówi żyje wg planu Bożego? To duża różnica. Zasadnicza. To co: bała się powiedzieć, że to plan Boży a nie jej? Że to nauczanie Kościoła a nie jej wymysły? Dla mnie plecie banialuki niezgodne z nauczaniem Kościoła. Posłuchałam przez chwilę. O błogosławieństwie i przekleństwie i jak to wg niej działa. Wolę słuchać konferencji księży niż tej świeckiej, jak ona to po swojemu rozumie. Wg mnie to co mówi nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła. Nie chcę teraz wdawać się w szczegóły, bo jak widać mam tendencję do nadmiernego rozpisywania się. Ale kto jej posłucha i jej autorską naukę, to zauważy rozbieżności z nauką Kościoła – to jej wymysły bo nasłuchała się „potęgi podświadomości” i innych wynalazków New Age z „Sekretem” na czele i widać, że się tego nie wyrzekła, nie odcięła. O furtkach też nie wspomniała ale za to powiedziała coś takiego już na samym początku:
        „Za każdym przekleństwem stoi jakaś przyczyna. Jeżeli przekleństwo nie należy się tobie, nie ma żadnej przyczyny, to ono cię nie dotknie”. Dal mnie to nie trzyma się kupy i nie tak mówią księża, nie trzeba być teologiem.
        O łasce uświęcającej i ochronie nas dzięki przyjętemu Jezusowi Eucharystycznemu nie wspomina, nie mówi o tym, że chroni nas Ciało i Krew Pana Jezusa i żadne przekleństwo z tego powodu nie dotknie nas. Mogła to powiedzieć a nie powiedziała. Dlatego z Nim i w Nim jesteśmy chronieni od przekleństw rzucanych przez wrogów Kościoła i satanistów. Sama Ewo wiesz to najlepiej, bo Ciebie to dotyczy non stop i wiesz dlaczego musisz być codziennie w stanie Łaski uświęcającej, bo przekonałaś się na sobie nie raz co w innym przypadku się dzieje i jak zły potrafi być skuteczny i co nawyczyniać, ile popsuć, jak zrujnować wszystko – ale tylko bez tego warunku, o którym napisałam. Jaka więc jest ta teologia, którą ona serwuje swoim słuchaczom? Zresztą wiem jakiej psychologii się uczy na uczelniach, na większości uczelni i co ona ma wspólnego z nauką Kościoła. Sama na własną rękę zgłębiałam długi czas psychologię, także tą psychologię sukcesu, a ja jestem bardzo dokładna i badam wnikliwie a robiłam to z takich źródeł, w których oni dziś czerpią, więc tymi swoimi naukami mnie nie zwiedzie. Próby pogodzenia tego z nauką Kościoła nie mają szans powodzenia, choćby się dwoili i troili a jak się jej słucha to niczym się od tych wróżek nie różni. Nawet dodatki u niej jak u wróżek i sposób opowiadania – nie trzeba być wielkim obserwatorem by to widzieć, jak ktoś kiedyś wpadł przypadkiem na kanał z wróżkami, latając pilotem po programach w TV. Teraz jest czas, ze nie ma czego szukać w TV to się uchytrzyli i w necie działają. A ile tego jest wśród katolików, których nigdy byście o to nie podejrzewali – mam na myśli polubienia. I nie chodzi o to, że świadomi katolicy z tego korzystają albo tam wchodzą, bo właśnie nie korzystają ale oni i tak włażą podstępem (fb) w te polubienia, by się szerzyć w sieci, by zdobywać kolejne polubienia – bo działają pod przykrywką – a to ładny napis a to ładny obrazek z aniołem a w środku zagrożenie z górnej półki – tarocistka, której od razu nie widać. I to jakie osoby: ewangelizujące i mocno uważające a i tak nie unikną zagrożeń – pośrednio przekazują to innym, którzy nie są dość ostrożni i wszystkiego nie sprawdzają.

      • Ojej, ale na tą panią faktycznie trzeba uważać. Z ciekawości obejrzałam parę odcinków i w odcinku „Jak poznać fałszywego proroka? – pani Saj cytuje Pismo Święte: „Nie każdy, kto mówi Panie Panie, wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz tylko ten, kto pełni wolę mojego Ojca, który jest w Niebie”. Następnie komentuje to i w pewnym momencie mówi podniesionym głosem, CYTUJĘ: „Nie wejdą do Królestwa ci, którzy chodzą na Niedzielną Eucharystię, ani ci, którzy realizują życie sakramentalne, ani ci, którzy byli ochrzczeni, bierzmowani i w ogóle spełnili wszystkie kościelne przykazania, ale do królestwa wejdą ci, którzy pełnią wolę Ojca. Jak rozpoznasz tą wolę Ojca? Skup się na tym…”. To nie jest wyrwane z kontekstu – jeszcze raz napiszę tytuł filmu: „Jak poznać fałszywego proroka? – dr Anna Saj – Lunchbox #28” – czas 9:30 – można samemu odsłuchać. Powyższe stwierdzenie to przecież jawne odsuwanie ludzi od sakramentów, jakby nie miały żadnego znaczenia – wystarczy tylko realizaować wolę Ojca i tą wolę mamy sami odczytać z „siebie” 😮 To popierają katolickie wspólnoty? Serio? Panie Jezu, jak żyć…

        • wobroniewiary pisze:

          Wiem, że trzeba na nią uważać, sama woziłam ludzi do egzorcysty po seansach z „Armią ..”
          Napisałam zaczepnie, aby każdy mógł sam sprawdzić.
          Pozdrawiam Ewa

        • Monika pisze:

          Ale Sakramenty Św. w tym Chrzest Św. to jest właśnie wola Ojca, podobnie jak trwanie w Kościele też jest wolą Ojca, we wspólnocie Kościoła a nie w pojedynkę, słuchając jedynie swoich marzeń i wizualizacji… i takich nowoczesnych wróżek współczesnych, co to doktoraty z głupoty robią. Teraz wiedza ezoteryczna jest na wyższych uczelniach legalnie zatwierdzonych, jakby ktoś nie wiedział. Certyfikaty z technik ezoterycznych, okultystycznych też są legalne i do zdobycia w Polsce i na świecie, by każdy złapany na haczyk i zwiedziony był spokojny, że gość czy pani szamanka ma odpowiedni certyfikat, potwierdzony „naukowo”. A dla niepoznaki może i na KULu studiować a potem swoje robić to co sobie zwizualizowała i ustaliła jako cel. Wyraźnie widać, że z Kościołem jej nie po drodze.

    • Bogusia pisze:

      @ Monika,tez kiedys weszlam na jej wyklad…i wyszlam szybciej niz weszlam !
      Zastanowilam sie ,po co nam taka „teolozka”…porzadni ksieza sa odrzucani a takowe Panie ,nie sa w stanie mnie przekonac …bylam przerazona.Wiare mozna stracic ,korzystajac z takowych rad!
      Matka Najswietsza ,prosila o modlitwe za Jej Ukochanych Synow-to Oni sa nam potrzebni!!!

      • Danka pisze:

        Warto się modlić 🙏

      • Renata Anna pisze:

        Tacy teolodzy jak wspomniana wyżej pani, mogą należeć do tzw. teologów progresywnych. Jest to teolog, który uważa się za katolika, ale jego myślenie odbiega od nauczania katolickiego. W istocie pragnie to nauczanie zmienić wg własnego myślenia. Tak to widzę, ale mogę się mylić.

      • Monika pisze:

        „MIŁOŚĆ i MIŁOSIERDZIE”
        Zobaczcie kochani sami jaka jest różnica w tym co mówi pani Anna Saj a tym co mówią tutaj w tym krótkim reportażu-świadectwie z Medziugoria jakie jest sedno sprawy, w tym czego chce od nas Pan Bóg. Czy mamy się skupiać na sobie?
        Jest tu wyraźnie i prosto powiedziane co jest tą Wolą Bożą. Chyba już nikt nie będzie miał wątpliwości – tylko posłuchajcie:

        A przy okazji z tego zapisu możemy dowiedzieć się, że:
        „Ukraina się nawraca… Przyjeżdżają całymi autokarami, bardzo dużo ich jest”.
        Jest też cześć 2. Wrzucone kilka dni temu.

      • Monika pisze:

        A odnośnie zapisu słowa Medziugorie, to tu wyczytałam, że: „Dla języka polskiego Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych ustaliła urzędowy egzonim Medziugorie.”
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Medziugorie

  8. Bożena pisze:

    Przypomniało mi się, jak parę lat temu moja siostra opowiadała, ze miała zamiar chodzić ze swoim, małym jeszcze synkiem na spotkania Armii Dzieci, ale mały nie mógł znieść tego hałasu, głośnej muzyki, nadmiaru decybeli jakie tam panowały na „modlitwie” i „uwielbieniu”.

    Tu, na tej stronie Ann dała nam świadectwo cudów, jakich doświadcza w swoim życiu, prowadzenia przez Boga.gdy się szuka jego woli. Przecież to, jak Matka Najświętsza wprowadziła ją do sali pooperacyjnej do chorej cioci było po ludzku niemożliwe. Maryja posłużyła się nią, jak ona pędzlem malując swoje ikony. Droga Ann chciałam podzielić się z tobą tym, co przyszło mi dziś na modlitwie odnośnie twojego wujka: to zły szaleje, uderza w twoje dawne rany abyś nie poszła do wujka, nie powiedziała mu tego, co Duch Święty włoży w twoje usta. Tak jak w szpitalu Maryja była z tobą tak i będzie przy wujku, a wiadomo, że tam gdzie Ona się pojawia ta menda piekielna nie ma szans. Bądź w rękach Pana i Jego Mamy jak pędzel, którym On będzie malował. swoje najpiękniejsze ikony.

    • Elżbieta pisze:

      Parę lat temu po namowie mojej znajomej zapisałam się na trzydniowe spotkanie z Marią Wadia i z Armią Dzieci z Anną Saj. Co najgorsze zabrałam ze sobą moją siostrę, mamę i córkę jeszcze nastoletnią. Pamiętam jak mówiła Vadia aby ustawić się rzędem, kto chce oddać życie Jezusowi. Moja córka ze siostrą poszły. Ja z mamą zostałam. Zaczęłam obserwować z niepokojem, nie wiem skąd nagle się wziął w moim sercu, że Maria Vadia wraz z Anną Say podchdzili dotykali te osoby które kładły się pokotem. Mnie jakby coś pchnęło w kierunku mojej córki i siostry, na szczęście one były w tyle i nikt do nich jeszcze nie dotarł, złapałam je za ręce i wyciągnęłam ich ze szeregu Z daleka patrzyliśmy co się dzieje. W sercu miałam wielki niepokój. Zamiast 3 dni bylyśmy tylko 2-3 godzin. Tyle z mojego doświadczenia z Anną Saj i Marią Vadia. Ufam, że wtedy naprawdę zainterweniował Anioł Stróż.

    • Ann pisze:

      Dodam tylko, ze do mojej cioci nadal nie wpuszczaja nikogo. Miala wyjsc dzisiaj ze szpitala ale nagle podskoczylo jej cisnienie w niedziele i zostala w szpitalu.
      Wszyscy z rodziny patrza na mnie jak na pyszna i glupia bo wepchalam sie do cioci z ktora nie łacza mnie mocne wiezi czy relacje. I mam troche wyrzuty sumienia .

      Za wujka modle sie koronka.
      Wujek pil od 50 lat z moim ojcem..teraz moj ojciec spisal go ma straty. Gdy wujek poprosil go aby pojechali razem na groby rodzicow moj ojciec powiedzial ,ze nie ma czasu,ze moze pozniej..a teraz nie ma szans wujka zabrac bo jego stan drastycznie sie pogarsza. Po stronie ojca i wujka bylo mnostwo zla,zbocznestwa,pijanstwo,samobojstwa a nawet i zabojstwa oraz ksiadz pedofil..ktory siedzi aktualnie w wiezieniu,z any rekolekcjonista,ktory bardzo mi imponowal. Wszyscy jestesmy w szoku. Modle sie za niego i napisalam do niego list ,ze to wiezienie to prawdziwa szansa na nawrocenie. Nie odpisal..smutne.

  9. wobroniewiary pisze:

    Spraw, Boże, abym nie był niczyim wrogiem, a przyjacielem tego, co wieczne i trwałe. Abym się nie spierał z moimi najbliższymi; a gdybym to uczynił, abym szybko się z nimi pogodził. Abym nigdy nie obmyślał zła przeciwko nikomu; a gdyby ktoś zaplanował coś złego przeciwko mnie, abym wyszedł z tej opresji bez szwanku i ez potrzeby uczynienia krzywdy temu, który to zrobił.
    Spraw, abym kochał, pragnął i osiągnął tylko to, co jest dobre. Abym życzył wszystkim ludziom tylko szczęścia i nikomu nie zazdrościł. Aby mnie nigdy nie cieszył zły los tego, kto mnie skrzywdził.

    /fragment z dzisiejszego kazania, a jest to modlitwa przypisywana św. Euzebiuszowi, całość modlitwy znajduje się w „Modlitewniku na czas wojny” abpa Fultona Sheena/

    • aga pisze:

      Piękna modlitwa św. Euzebiusza.

      Sob. 24.VI.89. godz. 6,45
      Bądź dla bliźnich twoich Miłością – jak Ja: cichy i pokornego serca, który nie złamie trzciny nadłamanej, a tlący się knotek zamienia w pożar miłości.

      Pt. 14.VII.89. godz. 23
      Trzeba w życiu kierować się wyłącznie dobrem duszy i bliźnich, i unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Badaj swoje intencje: czy o wygodę i przyjemność ci chodzi, czy o ubogacenie wewnętrzne innych ludzi. Pozory grzechu są grzechem.

      Wszelkie zło z serca pochodzi, jak napisane jest w Piśmie Świętym i tak można postrzegać drugiego człowieka, jakie ma się serce wewnątrz. Czyny i złe zachowania jak najbardziej oceniać i zwrócić uwagę, upomnieć jakk trzeba, ale człowieka- duszę trzeba starać się ocalić…. ale musi zajść do takiej realnej przemiany wnętrza, żeby umieć patrzeć na samego człowieka z miłością miłosierną,współczującą choćby czynił najgorsze zło, bo i Jezus Niewinny przyjął zło całej ludzkości, by ją ratować…

  10. Monika pisze:

    Polecam:
    MOCNE! Czym różni się prawica od lewicy? – Patryk Jaki

  11. Monika pisze:

    A tu też mocne i nie do wiary aż szkoda, że artykuł taki krótki na jedną stronę.
    https://bielsko.gosc.pl/doc/7483041.Modle-sie-o-nawrocenie-Putina

  12. Monika pisze:

    KLAUS SCHWAB Chce dla Ciebie Dobrze, Nadmierna Maryjność i inne

    To co do niedawna było teorią spiskową okazuje się, że teraz to jest już oficjalna narracja.

  13. Brat Andrzej pisze:

    Szczęść Boże,wcześniej dałem informację min o korzeniu się przed Ołtarzem .Opisze jakie to jest dobro.W styczniu br po ukazaniu się mojego przekazu zaczęła rosnąć pycha .Lubie na siebie patrzeć z boku i to szybko wychwyciłem i poprosiłem Pana Boga o pomoc.Szybko przyszła ,żeby leżeć krzyżem ok 10 min przed Mszami przed Ołtarzem -modląc się i adorując.dostałem 3 znaki z Nieba na potwierdzenie tego,chociaż wiedziałem ,że to prawda.Dali to na główną.Od tamtej pory przed każdą Mszą podchodzę przed ołtarz i tak czynię. Efekty są zdumiewające.Zły atakuje na wszelkie sposoby ,ale każdy od razu rozpoznaję i po mnie spływa nie robiąc szkody ,a w sercu zupełny pokój i taka subtelna słodycz.Od wielu lat modlę się od rana do nocy można powiedzieć non stop,wiem ,że w obecnym czasie to za mało-muszą iść inne czyny:post jałmużna ,wszelkie cierpienia i udręki ,które od razu oddajemy Panu Bogu..Najwięcej zły atakuje przez bliskich ,udręki ,udręki bez końca ale traktuje ich jak dzieci i traktuje wyrozumiale okazując im dobro.Szczęść Boże.PS Jak ktoś chce to zapraszam do mojego przekazu -świadectwa nakazanego z Nieba,wiadomości tam zawarte są tak ważne ,że wszyscy powinni je znać-
    -grupabogaojca.wordpress.com-trzeba przewijać na sam dół .Tytuł-Świadectwo 21 o1 2022

  14. Malgosia pisze:

    Kochani,musze sie wyzalic.
    Mieszkam poza Polska;Mamy polskiego ksiedza, nie do konca polska msze,bo czesc po polsku,czesc w tutejszym jezyku.Na mszy niedzielnej jest nas ok 15 osob.Wsrod nich jest czlowiek chory na schizofrenie.Pojawia sie na mszy raz na jakis czas,zawsze spozniony.Z tego co wiem to sie nie leczy.Wczoraj pojawil sie juz po kazaniu i poszedl prosto pod oltarz ,zapytal ksiedza po imieniu,czy w zachrystii jest woda.Ksiadz kiwnal glowa ,ze tak i poszedl z Nim .To nie jest pierwszy raz ,kiedy ksiadz odchodzi od oltarza.Po mszy probowalam ksiedzu powiedziec,ze musi cos zrobic z tym czlowiekiem,to machnal tylko reka i poszedl.Nie moge ogarnac tego wszystkiego,placze,nie moge sobie z tym poradzic.Przeciez to jest miejsce,w ktorym powinno sie wielbic Boga.Co sie dzieje z ksiezmi?Prosze Was o modlitwe za tego kaplana.

    • Lulua pisze:

      Do kościoła może wejść każdy. Czy człowiek chory na shizofrenię jest gorszy? Z tego co Pani napisała wnioskuję, że kapłan traktuje wszystkich jednakowo, napoił spragnionego, nie odwraca się od potrzebującego. Powinna się Pani wstydzić. Pokora i zrozumienie. O TO się powinna Pani modlić, bo widzę, że z tym u Pani ciężko. Najbardziej mnie zszokowało, że sugerowała Pani kapłanowi, że MUSI coś ZROBIĆ z tym człowiekiem. Tragedia. Niestety, coraz więcej takich osób jak Pani poucza innych w kwestiach wiary i moralności.

  15. Monika pisze:

    Od jakiegoś czasu czytam wszystkie wpisy Agaty Weroniki na fb a to dlatego, że widać wyraźnie Jej oddanie Matce Bożej, widać prowadzenie Matki Bożej – szczerze polecam a tutaj dwa ostatnie, powiązane ze sobą Jej wpisy:
    1
    Po tygodniowej przerwie w pisaniu spowodowanej wyjazdem, wracam tutaj aby dalej dzielić się z Wami moimi refleksjami. Dziękuję za wiadomości, jakie w tym czasie otrzymałam, przypominające mi o dalszym pisaniu 🙂
    Z okresu wyjazdu został mi w pamięci szczególnie jeden obraz – spotkanie z osobą, której nie widziałam już od kilkunastu lat. Przed spotkaniem dużo się o niej nasłuchałam – że pluje na Kościół i księży, że nie da się z nią rozmawiać, że większości tematów tak naprawdę lepiej w rozmowie nie poruszać. Z ciekawości zajrzałam na konto tej osoby na fb – czyżby rzeczywiście aż tak się zmieniła? Ze zdjęcia profilowego spojrzała na mnie młoda kobieta o pewnym siebie wyrazie oczu.
    Jak to mam w zwyczaju, oddałam Matce Bożej tę rozmowę. Oddałam Jej swoje myśli, oczy, słowa, jakie w tej rozmowie wypowiem. Prosiłam, żeby poprowadziła moje serce, aby potrafiło okazać tej osobie miłość.
    Moment spotkania był dla mnie szokujący. Podałam tej kobiecie rękę, spojrzałam w oczy i zobaczyłam w nich takie morze rozpaczy i bezsilności, że aż mi dech zaparło. Rozmawiałyśmy dość długo, a ja cały czas widziałam w jej oczach małą dziewczynkę uwięzioną w jej sercu, związaną i zakneblowaną, ze łzami w oczach przeszywającym spojrzeniem błagającą o miłość. Nie mogłam oderwać od niej wzroku, ten obraz był tak silny, tak intensywny, że miałam ochotę przytulać ją z całych sił.
    Podczas gdy ja wpatrzona byłam w małą dziewczynkę, usta tej kobiety wyrzucały z siebie całe mnóstwo słów. Mówiła szybko, twardo, nie zostawiając żadnego pola na dyskusję z wypowiadanymi przez siebie tezami. Mówiąc usta miała zacięte, jakby cały czas siebie dyscyplinowała pilnując, aby ani na chwilę nie pokazać emocji małej dziewczynki płaczącej w jej sercu. Nie miała dla siebie żadnej litości.
    Matka Boża jednak prowadziła naszą rozmowę. Pomogła mi okazać całe zainteresowanie, uwagę, szacunek i miłość, jakie w czasie tej rozmowy wlała w moje serce. Moja rozmówczyni coraz więcej opowiadała o sobie. Uważnie słuchałam, wypytywałam o wszystko, a w sercu współczułam i przytulałam. Podczas pożegnania pobłogosławiłam ją – uśmiechnęła się przez zaciśnięte zęby.
    W nocy po tej rozmowie nie mogłam zasnąć. Modliłam się za tę kobietę i jednocześnie pytałam Boga co powinnam zrobić, aby jej pomóc. Dlaczego w takich sytuacjach jestem tak bezsilna, przecież ta mała dziewczynka potrzebuje cudu uwolnienia i to natychmiast, bo być może jest o krok od tragedii. Tymczasem ja dostaję „jedynie” charyzmat rozmowy i współczucia, przykazanie miłości, charyzmat modlitwy. Jednak im dłużej się modliłam tym bardziej nabierałam pewności, że wszystko, co zostało mi dane na czas tej rozmowy było właśnie tym, czego ta kobieta potrzebowała najbardziej, było cichym cudem Bożej miłości…
    Kolejna lekcja zaufania Bogu…

    2
    Chciałabym dodać parę słów do tego, co napisałam wczoraj. Myślę, że temat rozmów i codziennych kontaktów z osobami niewierzącymi, pogubionymi w wierze, żyjącymi w grzechu ciężkim i buntowniczym stosunku do nauczania Kościoła jest bardzo szeroki i tak naprawdę dotyczy każdego z nas. Jakiś czas temu usłyszałam opinię, że najlepiej takich osób w naszych rodzinach unikać, ograniczyć kontakty, nie zapraszać do domu, nie odwiedzać, żeby nie być pod wpływem złego ducha działającego przez te osoby. Bardzo mnie przybiła ta opinia, bo czuję w sercu, że właśnie do takich osób Bóg posyła nas najbardziej. Posyła jako apostołów Jego miłości, osoby napełnione Jego miłością, którą pogubieni członkowie naszych rodzin odrzucili, powtarzając Bogu, że oni tej miłości nie chcą, nie chcą, aby zmieniała ich serca. Pan Bóg jednak nie przestaje szukać sposobów dotarcia do nich, ratowania ich dusz. Chce posłużyć się nami, aby to w nas te osoby zobaczyły Jego miłość.
    O co chodzi z tą miłością? Jak ją okazać w praktyce, kiedy absolutnie jej w sercu nie czujemy. Faktycznie, jeśli chcemy nieść Boga innym najważniejszą rzeczą jest najpierw zakorzenić się samemu w Jego miłości, w tożsamości ukochanego Dziecka Bożego i całkowicie się ubezwłasnowolnić. Oddać Bogu swoją wolę, aby On nami kierował w każdej sytuacji i powtarzać ten akt zawierzenia wielokrotnie w ciągu dnia. Oddać Maryi nasze myśli, aby nie były myślami pełnymi osądu, piętnującymi, nieustannie krytykującymi. Wpatrywać się nieustannie w Jezusa cierpiącego w człowieku, a nie w ludzką słabość. Nie da się tego zrobić z pozycji osoby, która czuje, że ma Pana Boga po swojej stronie, bo chodzi do kościoła, przystępuje do sakramentów, a ten biedny, pogubiony człowiek… no cóż, od niego Pan Bóg jest daleko. Pan Bóg jest tak samo blisko każdej ze stron, jest szczególnie blisko osoby pogubionej, cierpiącej wewnętrznie, szukając jej nieustannie. Zamiast więc osądzać, skupmy się na uwrażliwianiu naszego serca, żebyśmy nie zgubili tego, co przecież mieliśmy nieść – Bożej miłości.
    Prawdziwa miłość rodzi postawę autentycznej troski o zbawienie pogubionego członka naszej rodziny. Troski, która przejmuje nas bólem i chęcią ofiary. Jeśli tego bólu i potrzeby ofiarowania siebie w nas nie ma, nie dominuje ona w naszych słowach i czynach, jest za to jedynie piętnowanie, gromienie i krytyka – to znaczy, że musimy wrócić do punktu wyjścia i zacząć pielęgnować w sobie Bożą miłość. Prawdziwa miłość będzie tę troskę podsycać i nie pozwoli jej uśpić wspólnym rodzinnym świętowaniem, zabawami, śmiechem, żartami, fajnie spędzonym czasem przy grillu, w poczuciu, że wszystko jest przecież w porządku – siedzący obok nas człowiek od lat żyje w grzechu ciężkim, no ale ja mu przecież nie będę psuć humoru i wchodzić na drażliwe tematy. Prawdziwa miłość sprawi, że ziemskie radości nie będą nami kierować, bo kierować nami będzie radość płynąca z życia w Bożej obecności. Prawdziwa miłość, troska i ofiara będzie przebijać i świecić przez nas, tak, że inni nie wiedząc nic o naszych ofiarach – będą odczuwać ich skutki. Prawdziwa troska będzie obecna w naszych słowach w każdej sytuacji, ona podpowie właściwe słowa i nie pozwoli się oślepić ziemskim radościom. Prawdziwa troska i miłość zawsze znajdzie czas, aby się zamanifestować, nawet podczas rodzinnego grilla. Prawdziwa troska i miłość nie obawia się krytyki, odrzucenia i wyśmiania, bo jej źródłem jest Miłość doskonała, stała i niezmienna, której żadna krytyka i wyśmianie nie zgasi. Prawdziwa miłość, troska i ofiara być może z pozoru uczyni nas ludźmi nieatrakcyjnymi towarzysko, ale też sprawi, że to w nas będzie bić jej niewidzialne serce, którego cichą moc odczują wszyscy w naszym towarzystwie.

    • Renata Anna pisze:

      Amen.❤️🙏😊

    • Kasia pisze:

      Dzięki Monika za ten wpis, ostatnio sama mam te dylematy. Jednak nie zawsze jest łatwo i trzeba rozpoznawać co lepsze bo apostołować można również swoją modlitwą za daną osobę, niekoniecznie w bezpośrednim spotkaniu.
      Pewna osoba wyprowadzała mnie zupelnie z równowagi, oddawałam te nasze kontakty Matce Boże ale czułam, że czas się odciąć od tej osoby, a spowiednik to tylko potwierdził…
      Może w Polsce gdzie atmosfera jest lżejsza jest to możliwe, w wielu m-cach na ziemi za daleko to już wszystko poszło, pozostaje walczyć swoją duszą i modlitwą…

  16. kasiaJa pisze:

    Dlaczego pogodziliśmy się z pobieraniem narządów od żyjących ludzi i nazywaniem ich martwymi?
    O. dr Jacek Maria Norkowski: Narządy pobierane są od żyjących ludzi!
    https://pl1.tv/title/dlaczego-pogodzilismy-sie-z-pobierania-narzadow-od-zyjacych-ludzi/

  17. wobroniewiary pisze:

    Przypominam, że od dziś, 30 maja odmawiamy część dziękczynną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części różańca, odmawiamy następującą modlitwę:

    Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

  18. Alutka pisze:

    Ksiądz Profesor Guz : „Sąd Polski nie ma dostępu do ludzi z immunitetem ; a ja się pytam :a na jakiej podstawie prawnej policjant wchodzi do kościoła i przeprowadza operację, na jakiej podstawie prawnej służby sanepidu wchodzą do kościoła i przeprowadzają operację? Nie ma takiej podstawy prawnej, bo ani Polskiemu Państwu ani sanepidowi Chrystus nie dał władzy do regulowania nadprzyrodzonego porządku w istnieniu Polski, ta władza jest dana Kościołowi i dlatego będziemy bronić polskich świątyń, nawet jeżeli agresorem będzie Państwo Polskie. A takim się w ostatnich dwóch latach wielokrotnie okazało, bo jak można karać kapłana karą 30 000 zł lub w ogóle karą, za to że było więcej niż 5 osób w jego kościele? To jest przestępstwo Państwa Polskiego! I my musimy takie przestępstwa jakie dokonuje Państwo Polskie, demaskować i bronić Chrystusowego Kościoła . Bo naszym zadaniem jest bronić Chrystusa i Jego Kościoła , to jest Jego Kościół , Państwo Polskie nie założyli Kościoła i nie ma do Niego nic do powiedzenia , poza tym , żeby zabezpieczyć na zewnątrz ….” Od 13 minuty Ratunek dla Polski cz 3 na YT

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s