Brat Daniele – przyjaciel ojca Pio i jego duchowy bliźniak, który przeżył trzy godziny czyśćca!

Wojna właśnie dobiegła końca. Mieszkałem w San Giovanni Rotondo, moim rodzinnym miasteczku, w tym samym klasztorze co ojciec Pio. (…) Stanąłem przed tronem Boga. Pan objawił mi się nie jako srogi sędzia, lecz jako czuły i kochający Ojciec

Wszyscy żyjemy wojną, ale mamy też własne problemy rodzinne, brakuje pracy, środków do życia czy zdrowia. Ja żyję tym wszystkim a teraz operacją mojej córki Asi (za dwa dni) i będę przez trzy dni – dziś, jutro i pojutrze błagać o. Pio i brata Daniele, aby ta 9-ta operacja z otwarciem czaszki była ostatnią (taką swoista nowenną cierpienia) I niech się to w końcu skończy! W końcu brat Daniele też przeszedł operację na nowotwór

Fragment pochodzi z książki „„Ojciec Pio i Brat Daniele – bratnie dusze”, wydawnictwo Esprit

Brat Daniele – przyjaciel ojca Pio, który przeżył trzy godziny czyśćca!

W 1952 roku, w wieku trzydziestu trzech lat, brat Daniele przeszedł w Narodowym Instytucie Onkologii im. Królowej Heleny w Rzymie operację, podczas której przekroczył granicę istnienia. To doświadczenie odcisnęło na nim niezatarte piętno. Świadomość, że wrócił do doczesnego świata i rozpoczął nowe życie dzięki pomocy uwielbianego ojca Pio, wznieciła w nim jeszcze silniejsze pragnienie, aby wraz z kapucynem cierpieć dla zbawienia innych i oddać się Jezusowi i Maryi bez reszty, duszą i ciałem. Operacja stała się ponadto okazją do doświadczenia czyśćca oraz udręk, jakie grzesznicy muszą znosić, aby obmyć się z win. 

Wojna właśnie dobiegła końca. Mieszkałem w San Giovanni Rotondo, moim rodzinnym miasteczku, w tym samym klasztorze co ojciec Pio. Od jakiegoś czasu odczuwałem pewne dolegliwości ze strony układu trawiennego. Poddałem się badaniom i lekarz wykrył nieuleczalną chorobę: nowotwór złośliwy. Czując, że koniec jest bliski, opowiedziałem o wszystkim ojcu Pio. Wysłuchał mnie, po czym rzucił nieznoszącym sprzeciwu tonem:
– Poddaj się operacji!
Wprawił mnie tym w konsternację. Odparłem:
– Ojcze, to nie ma sensu! Lekarz nie dał mi żadnych nadziei. Wiem, że niebawem umrę.
– To, co mówi lekarz, nie ma znaczenia. Poddaj się operacji! Pojedź do Rzymu, do tego oto szpitala i tego oto profesora.
Przemawiał tak stanowczo i z taką pewnością siebie, że mogłem tylko odpowiedzieć:
– Dobrze, ojcze, tak uczynię.
Wtedy on popatrzył na mnie tkliwym wzrokiem i dodał wzruszony:
Nie obawiaj się, będę przy tobie przez cały czas.
Nazajutrz rano wyruszyłem do Rzymu. Siedziałem właśnie w pociągu, gdy nagle poczułem u boku czyjąś tajemniczą obecność. To ojciec Pio dotrzymywał złożonej mi obietnicy. Już w Rzymie dowiedziałem się, że ów szpital nosił nazwę Narodowego Instytutu Onkologii im. Królowej Heleny, a wskazanym profesorem był Riccardo Moretti.

W klinice zjawiłem się pod wieczór. Odniosłem wrażenie, że wszyscy już tam na mnie czekali, jak gdyby ktoś obwieścił im moje przybycie. Natychmiast zostałem przyjęty. Po badaniach dyrektor medyczny zapytał, czy wyrażam zgodę, aby następnego dnia przeprowadzono zabieg. Podpisałem stosowne papiery.

O godzinie siódmej rano byłem już na sali operacyjnej. Przygotowywano mnie do zabiegu. Pomimo znieczulenia zachowałem przytomność umysłu. Poleciłem się Bogu tymi samymi słowami, którymi Jezus przed śmiercią polecił się Ojcu: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”. Potem lekarze przystąpili do operacji, a ja słyszałem ich rozmowę. Cierpiałem nieopisane katusze, ale nie skarżyłem się, przeciwnie: z radością ofiarowywałem tę boleść Jezusowi, czując, że pod jej wpływem moja dusza oczyszcza się z grzechów.

Wreszcie zapadłem w sen. Gdy się ocknąłem, powiedziano mi, że przed śmiercią przez trzy dni byłem w śpiączce. Stanąłem przed tronem Boga. Pan objawił mi się nie jako srogi sędzia, lecz jako czuły i kochający Ojciec. Pojąłem, że wszystko, co uczynił, uczynił z miłości do mnie, że opiekował się mną od pierwszej do ostatniej chwili mojego życia, kochając mnie tak, jak gdybym był jedyną żywą istotą na ziemi. Zarazem dotarło do mnie jednak, że nie tylko nie odwzajemniłem tej bezbrzeżnej Bożej miłości, ale wręcz zupełnie ją zlekceważyłem.

Skazano mnie na dwie, trzy godziny w czyśćcu. Powiedziałem sobie:
– Jakże to? Tylko dwie, trzy godziny, a potem na zawsze będę mógł przebywać przy Bogu, który jest wieczną miłością?
Aż podskoczyłem z radości. Czułem się jak umiłowany syn. Potem wizja rozpłynęła się, a ja znalazłem się w czyśćcu. Na te dwie, trzy godziny zapracowałem sobie głównie tym, że uchybiłem ślubom ubóstwa, zatrzymując dla siebie – jak wspominałem wcześniej – tych parę groszy.

Cierpiałem niewysłowione boleści. Nie wiedziałem, jakie było ich źródło, ale doświadczałem ich dotkliwie. Zmysły, które w doczesnym świecie najbardziej obraziły Boga – oczy i język – przeżywały największe katusze. Choć to wydaje się niewiarygodne, nawet w otchłaniach czyśćca czułem, że mam ciało, i poznawałem – czy może: rozpoznawałem – innych tak samo jak za życia.

Chociaż moja udręka trwała nie dłużej niż kilka chwil, zdawało mi się, że minęła wieczność. Największego cierpienia przysparza w czyśćcu nie tyle ogień, jakkolwiek gwałtowny, ile poczucie oddalenia od Boga. I myśl, że choć człowiek miał do dyspozycji wszelkie niezbędne do zbawienia narzędzia, to nie był w stanie uczynić z nich właściwego użytku.

Postanowiłem odwiedzić w klasztorze jednego ze współbraci i poprosić go o modlitwę, ponieważ przebywałem w czyśćcu. Braciszek zdziwił się niepomiernie, bo chociaż słyszał mój głos, to nigdzie mnie nie widział.
– Gdzie jesteś? Dlaczego cię nie widzę? – pytał.
Nie ustawałem w naleganiach. Pojąwszy, że inaczej do niego nie dotrę, próbowałem go dotknąć, ale nadaremnie krzyżowałem ramiona. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że nie posiadam ciała. Poprosiłem go więc raz jeszcze, żeby często się za mnie modlił, i odszedłem.
„Jak to? – zastanawiałem się. – Czyż nie miałem spędzić w czyśćcu dwóch, trzech godzin? Tymczasem minęły już trzy wieki!” Takie przynajmniej odnosiłem wrażenie.

Ni stąd, ni zowąd objawiła mi się Najświętsza Maryja Panna. Zacząłem Ją błagać, wołając:
– O Najświętsza Dziewico, Matko Boga, wyjednaj mi u Pana tę łaskę, żebym mógł wrócić na ziemię i tam żyć i działać jedynie dla Bożej miłości!

Spostrzegłszy ojca Pio, zwróciłem się także do niego: – Przez wzgląd na Twe wielkie boleści i Twoje święte rany, módl się za mnie, mój Ojcze, aby Bóg wyrwał mnie z płomieni i pozwolił na ziemi dokończyć pokutę. Potem nic już nie widziałem, ale dotarło do mnie, że Ojciec przemawia do Maryi. Kilka chwil później znowu objawiła mi się Najświętsza Panna. Przybrała postać Matki Bożej Łaskawej, jednak nie było z Nią Dzieciątka Jezus. Skinęła głową i uśmiechnęła się do mnie.

W tym samym momencie odzyskałem władzę nad ciałem, uniosłem powieki i rozłożyłem ręce. Jednym gwałtownym ruchem zdarłem z siebie prześcieradło. Moje prośby zostały spełnione i otrzymałem łaskę! Matka Boża wysłuchała moich błagań. Ci, którzy pogrążeni w modlitwie czuwali przy moim łóżku, wpadli w trwogę i co tchu wybiegli z sali w poszukiwaniu pielęgniarzy i doktorów. Kilka minut później w klinice panował już nieopisany rwetes. Wszyscy sądzili, że mają do czynienia z widmem, i w obawie przed duchami starannie zaryglowali drzwi. Następnego ranka wcześnie wstałem z łóżka i zasiadłem w fotelu. Mimo że drzwi nadal były pod ścisłym nadzorem, ten i ów zdołał się do mnie zakraść i poprosił o wyjaśnienia. Odparłem, że lekarz dyżurny zjawi się lada chwila i że to on najlepiej wszystko wytłumaczy. Zazwyczaj lekarze nie przychodzili przed dziesiątą, ale choć wybiła dopiero siódma, powiedziałem zebranym:
– Lekarz jest już w drodze. Właśnie parkuje w wiadomym miejscu.
Nikt nie dał temu wiary, ja jednak ciągnąłem:
– Teraz przechodzi przez ulicę. Przerzucił marynarkę przez ramię i przeciąga ręką po głowie, jak gdyby się czymś trapił. Kto wie, co go zajmuje…!
Widząc, że nikt mi nie wierzy, oświadczyłem:
– Aby przekonać was, że nie kłamię, powiem, że lekarz jest już w windzie i wkrótce stanie w progu.

Ledwie skończyłem mówić, drzwi się otworzyły i ku wielkiemu zdumieniu obecnych do sali wszedł doktor. Jego oczy zaszły łzami, kiedy mówił:
– Tak, teraz wierzę! Wierzę w Boga, wierzę w Kościół, wierzę w ojca Pio!

Ów człowiek, który dotychczas nie wierzył bądź wierzył niezbyt dogłębnie, wyznał teraz, że tamtej nocy nie zmrużył oka, rozmyślając o mojej śmierci i nie mogąc znaleźć dla niej wytłumaczenia. Mimo że własnoręcznie przygotował akt zgonu, wrócił, żeby zbadać, co tak naprawdę wydarzyło się owej nocy, która tak uparcie prześladowała go w koszmarnych snach. Zmarły (którym byłem ja) w niczym nie przypominał mu bowiem innych nieboszczyków. W istocie, przeczucie go nie zwiodło!

Książka: kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Brat Daniele – przyjaciel ojca Pio i jego duchowy bliźniak, który przeżył trzy godziny czyśćca!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencję miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!


    Akt oddania Jezusowi, podyktowany mistyczce siostrze
    Marii Natalii Magdolnej z obietnicą 5-ciu łask


    Owe pięć obietnic: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.

    „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej krwi oraz śmierci na krzyżu – dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła, naszej świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.

  2. Grażyna K pisze:

    Jadę zaraz do Sanktuarium Św Tereski w Porzadziu będę polecać Bogu twoja córeczkę ♥️

  3. Darek pisze:

    „Córko Moja, ta wojna przyniesie śmierć i zniszczenie, nie wystarczy żywych do grzebania umarłych”

    • Ania G. pisze:

      KOCHANI ‼️‼️‼️

      OTRZYMALIŚMY przed chwilą sms-a od sióstr karmelitanek z Charkowa które zdecydowały się wydostać się z miasta, które jest bombardowane i penetrowane przez wojska rosyjskie.

      Są bardzo dzielne, ale chcą się wydostać z miasta i bardzo proszą o ochronę modlitewną 🙏🙏🙏

      Prosimy wszystkich ludzi dobrej woli o wspatrcie modlitewne dla sióstr!

      Wrzucmy gdzie się da, żeby ludzie się modlili.

  4. An pisze:

    Matko Boza blagam Cie abys pomogla Asi aby juz nigdy nie musiala miec operacji. Aby jej cierpienia i Jej bliskich skonczyly sie Poprowadz chirurgow, zaopiekuj sie glowa Asi, sw Faustyno namasc Asie swoim Olejem i otul ja, sw Szarbelu , sw Ojcze Pio, sw Gemmo ktoras tyle cierpiala i ktoras miala tyle operacji na kosci wstaw sie za Asia sw JP2, sw Teresko ,sw Rito bł Jerzy, sw Antoni ,Ojcze Dolindo i wszyscy przyjaciele z Nieba i Czyscca wstawcie sie teraz mocno za Asia i za jej Mama. Wyproscie to co najlepsze.🌹🌹🌹

  5. wobroniewiary pisze:

    Jak mnie boli głowa, aby tylko „nie iść na Msze św. za Asię” i nie przyjąć za nią Komunii św.
    Idę…ostatkiem sił …

    • Maggie pisze:

      Matko Najświętsza, Królowo Polski, Niepokalana, przez Chrystusa na Golgocie za Matkę nam dana, Ty która najlepiej znasz ból matczynego serca, otocz płaszczem Swej Opieki Asię i jej matkę i módl się za nimi 💕🙏🏻❣️, oraz rozlej na całą ludzkość działanie Twojego Płomienia Miłości teraz i w godzinie naszej śmierci. Amen❣️🙏🏻❣️

      O wszyscy Święci i Święte, Błogosławieni i Błogosławione, Służebnicy i Służebnice Boże w Niebie, wstawiajcie się u Maryji i u podnóża Boskiego Tronu za Asią i jej matką im bliskimi oraz za nami wszystkimi. 💕🙏🏻❣️

    • Renata29 pisze:

      🙏🙏🙏

    • beatkaa11 pisze:

      Święta Maryjo Uzdrowienie chorych Módl się za nami+++

    • Kasia pisze:

      Pani Ewo 🙏🙏🙏 Niech Matka Najświętsza ukryje Was pod Swoim Płaszczem.
      Ja miałam straszny atak migreny dnia, gdy miałam dokonać oddania Jezusowi przez Maryję i rano jeszcze pękła szklanka (z gorącą herbatą) i moje dziecko, wtedy 2 letnie stało zaraz obok i tylko lekko raczkę mu skaleczyło. Mąż zawiózł mnie na Mszę Świętą A ja ledwo wyspowiadałam się i wypowiedziałam słowa Aktu po przyjęciu Komunii. Po powrocie do domu czułam się jeszcze gorzej, do wieczora nie byłam w stanie wstać z łóżka. Pierwszy taki atak miałam w swoim życiu wtedy i od tamtej pory mimo ataków migreny, to aż takiego ataku nie miałam. Ewidentnie czułam, że zły robił to, by mi przeszkodzić w tym zawierzeniu. Przygotowywałam się sama do tego przez 33 dni i było ok…a akurat w ten dzień takie rzeczy się działy.

    • Renata Anna pisze:

      +++ za Asię.

    • babula pisze:

      Ojcze Przedwieczny łączę ból głowy Ewy, jej wyczerpanie, z bólem głowy Jezusa cierniem ukoronowanego i Ukrzyżowanego i ofiaruję Ci w intencji Asi i Ewy. Jezu weź ich bóle i przez Twoją mękę ulżyj im ❤

    • Czytelniczka pisze:

      codziennie się za Was modlę…+++ i zawierzam NSNMP

  6. Alina pisze:

    Ja nie mogę obejrzeć żadnych filmików tu zamieszczonych, dlaczego? Jest albo szary prostokąt, albo puste pole.

  7. Kamilbolt pisze:

    Strzeżmy się zwłaszcza teraz złych emocji, gniewu i grzechów języka, bo teraz właśnie z pomocą Putina zastawiono na nas liczne pułapki duchowe, abyśmy grzeszyli nie wiedząc, że grzeszymy. Ilu już teraz mu i innym złorzeczy, przeklina czy pomstuje. Nie odplacajmy złem za zło, lecz poskramiajmy ciemiężców zwłaszcza tych niewidzialnych.

    • Aga pisze:

      Amen. Też o tym zlorzeczeniu myślałam…

      • Maggie pisze:

        We mnie wybuchła złość i przygnębienie na Trudeau (otumanionego hipokryzją pychy) oraz na tego agresora z „paczki sekretnej” tj „nie-raz-Putina” … ale finalnie …. objęłam ich modlitwą: kiedy oddałam ich w ręce Jezusa i Maryji.

        Dodam, że przemogłam się, ponownie słuchając nagrania książki „Oczami Jezusa” (lektura ta w wersji MP3 – bardzo pomocna i rozwijająca duchowo, zwłaszcza, że mogę jednocześnie „coś dłubać” i słuchać) … Fragmenty jak Jezus patrzył na Judasza otwierają, w, takiej jak obecna, sytuacja, horyzont myślowy oraz serce, pomagając duchowo.

        💕🙏🏻❣️: Jezu, Ty się tym zajmij❣️ Maryjo, Matko ❤️, prowadź błądzących i nas wszystkich, abyśmy nie zmarnowali Owoców Odkupienia, otrzyj łzy płaczących i chroń Twe dzieci pod płaszczem Twej Opieki❣️

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s