Francesco Bonomo: „My i niebo”: Nie słuchajcie tych, którzy wskazują daty!

Trevignano Romano – fragment przesłania z 22 listopada 2016

Moje dzieci, niestety nie macie już czasu. Ten czas, którego wszyscy mieli dużo, by dokonać wyboru, zmierza ku końcowi. Zacznijcie patrzeć na znaki z nieba. Nie słuchajcie tych, którzy wskazują daty: bądźcie zawsze gotowi. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek!

Matka Boża przez ostatnie dziesięciolecia objawiała się w różnych częściach świata, prosząc swoje dzieci o nawrócenie. Od 2016 roku przekazuje poruszające orędzia mistyczce Giselli Cardii w Trevignano Romano.

Francesco Bonomo zebrał najważniejsze orędzia z tej włoskiej miejscowości, byśmy pamiętali o słowach Maryi. Mówi Ona o ogromnym kryzysie Kościoła, potrzebie dawania świadectwa wiary, trudnościach w ochronie rodzin przed działaniem Szatana i konieczności nawrócenia. Te poruszające prośby Matki Chrystusa pomogą nam lepiej zrozumieć wolę Boga oraz pokażą, czego pragnie od nas Niebo

O książce tutaj: https://www.esprit.com.pl/843/My-i-niebo.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

63 odpowiedzi na „Francesco Bonomo: „My i niebo”: Nie słuchajcie tych, którzy wskazują daty!

  1. Małgorzata pisze:

    Może ktoś z Państwa jest mi w stanie wyjaśnić, czy takie zapowiedzi w orędziach z Trevigniano Romano się wypełniły? Czu tutaj nie są przypadkiem wskazane terminy?
    • „Rozpoczęły się burze słoneczne, a asteroida już zbliża się do Ziemi” (orędzie z 19.09.2016)
    • „Wkrótce asteroida uderzy w Ziemię” (orędzie z 19.10.2016)
    • „Asteroida uderzy w Ziemię i zahamuje rozwój technologii.” (orędzie z 3.11.2016)
    • „Asteroida zbliża się coraz bardziej do Ziemi” (orędzie z 24.06.2017)
    Natomiast orędzie z TR ,z dnia , marca 2021, nie ma żadnego oparcia w Piśmie Świętym:
    (…) „Dzieci, nie wszystko będzie takie, jak się spodziewacie, ziemia, którą znacie, nie będzie już istnieć, zostaniecie przemienieni w światło i zabrani w bezpieczne miejsce, nie bójcie się, bo w tych chwilach nie odczujecie bólu. Proszę was tylko o modlitwę w intencji waszej przemiany. Dzieci moje, nowa ziemia będzie pełna radości i pokoju i nie będzie na niej chorób, wszystko jest gotowe na wasze przyjście.”

    Nie „zwalczam” tych przekazów, tylko pytam…. i z całych sił staram się stosować do słów św. Pawła: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby POZÓR ZŁA” (1Tes 5,19-22)
    Szczęść Boże Wszystkim,
    Małgorzata

    • wobroniewiary pisze:

      daty różnych znaków na ziemi a daty przyjścia Pana Jezusa = dwie różne sprawy 😉

      • Katarzyna pisze:

        Charyzmat Medjugorie.

        Szczególnie fascynujący, ale też przerażający jest dla mnie moment, zawarty w świadectwie pierwszego księdza. Kiedy to przyszły kapłan, uzmysłowia nam relacje pomiędzy nami żyjącymi tu i teraz na Ziemi, ale także opisuje jak te relacje, ,,odbijają się echem” w Wieczności.

        https://twojawalkaduchowa.pl/?p=1962

        • wobroniewiary pisze:

          Równo dwa lata temu byłam w Medjugorie i do dziś mam ten różaniec 🙂

        • Katarzyna pisze:

          Zazdroszczę Tobie Ewo. Nie była mi dana taka Łaska. Przyjaciółka rodziny, przywiozła nam chusteczki nasączone olejem.
          Błogosławionej niedzieli.

    • Paweł pisze:

      @Małgorzata: „nie ma żadnego oparcia w Piśmie Świętym”…
      JEDNAKŻE nawet u protestantów jest „tradycja” (o ile można to tutaj tak określić) interpretowania wersetów 1 Tes 4, 13-15 oraz J 14, 1-3 jako zapowiedzi/obietnicy tzw. „POCHWYCENIA” wiernych. Zob. np. tablicę X w tej poniższej, a dość popularnej w Polce, protestanckiej „Panoramie Biblii” [wyd. Wydawnictwo „Łaska i Pokój”, Warszawa 1987]: http://wojtek.pp.org.pl/pliki/notki/2018-02-13_panorama-biblii/panorama%20bibli%20-%20druk%20na%20A4.pdf
      Poza tym jest też taka ukraińska mistyczka Tatiana Biełous (moim zdaniem „brzmiąca raczej wiarygodnie”), urodzona w 1947 r., która twierdzi, że NIE UMRZE, lecz dozna/dożyje właśnie (czegoś w rodzaju) tego powyższego „POCHWYCENIA” = ‚zabrania Kościoła’: https://wobroniewiary.com/2019/11/02/to-juz-za-3-dni-czesc-odnowi-swoje-przygotowanie-a-wielu-po-raz-pierwszy-odda-sie-maryi-w-niewole/#comment-244595

      • Małgorzata pisze:

        @Paweł – Tak, nauka o „pochwyceniu” szczególnie propagowana jest przez odłamy protestanckie i Świadków Jehowy, którzy dodatkowo nauczają o raju na ziemi. Niestety z Kościołem katolickim takie nauczanie nie ma nic wspólnego.
        Wiemy oczywiście, że PŚ naucza o Wielkim Ucisku, który nadejdzie w czasach ostatecznych. Z tego co rozumiem nauka o „pochwyceniu” zakłada rzekome wniebowzięcie wierzących, aby mogli uniknąć cierpień, które przyjdą na ludzkość. I teraz jedni uważają, że nastąpi ono przed Wielkim Uciskiem, a inni twierdzą, że nawróceni chrześcijanie zostaną „pochwyceni” do nieba po Ucisku, ale przed plagami Bożymi.
        Zadajmy sobie pytanie: dlaczego współcześni chrześcijanie mieliby chcieć uniknąć ucisku i prześladowań? Przecież apostołowie nauczali, że „przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego”? (Dz 14,22). Tak więc teoria „pochwycenia” przed Uciskiem jest sprzeczna z samą istotą chrześcijaństwa, ponieważ mamy być wierni Chrystusowi bez względu na prześladowania: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33).
        Druga teoria o „pochwyceniu” głosi, że chrześcijanie będą musieli doświadczyć intensywnych prześladowań ze strony wrogów Chrystusa, ale zostaną pochwyceni do nieba, aby nie spadły na nich plagi sądu Bożego.
        W moim przekonaniu ta teoria również nie zgadza się z Biblią ponieważ czytamy, że apokaliptyczne plagi będą omijały prawdziwych chrześcijan: „I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach” (Apa 9,4). Bóg cudownie ochroni swój lud od tych plag (jak ochronił Izraelitów przed plagami egipskimi).
        Poza tym zastanawiam się nad ewentualnymi skutkami głoszenia nauki o „pochwyceniu” i uważam, że może nastąpić rozczarowanie chrześcijaństwem, gdy ludziom obiecuje się pochwycenie przed uciskiem, który kiedy nadchodzi (np. jakaś wojna światowa, prześladowania przez islamistów lub komunistów), a chrześcijanie nie są „pochwyceni” do nieba, to ludzie są rozczarowani i zawiedzeni brakiem interwencji Bożej, przestają chodzić do kościołów i zaczynają szydzić z Pana Boga.
        Tu ciekawy artykuł: https://drogadozrodla.wordpress.com/artykuly/o-pochwyceniu-kosciola/
        Szczęść Boże,
        M.

        • Paweł pisze:

          Mogę tu zacytować jeszcze taką oto, całkowicie – co ciekawe – ALEGORYCZNĄ i OGÓLNĄ (czyli dotyczącą CAŁEJ „eschatologicznej fazy” dziejów Kościoła, a nie tylko jakiegoś konkretnego jej momentu czy dnia), interpretację tych ww. wersetów z 1 Tes 4, mówiących o owym tzw. „POCHWYCENIU”, podaną przez św. Jana Pawła II:
          „(…) Stworzenia doświadczają ojcostwa Boga, bogatego w miłosierdzie, poprzez miłość Syna Bożego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który jako Pan zasiada na niebiosach po prawicy Ojca. KIEDY zatem po zakończeniu NASZEJ ziemskiej drogi DOSTĘPUJEMY udziału w pełni życia z Ojcem, urzeczywistnia się to przez włączenie w misterium paschalne Chrystusa. Święty Paweł, posługując się PRZESTRZENNYM OBRAZEM, bardzo wyraziście ukazuje to NASZE ZMIERZANIE do Chrystusa w niebiosach PRZY KOŃCU CZASÓW: «Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!» (1 Tes 4, 17-18) (Aud. gen., 27.07.1998).”
          [Za: str. 1354 „Pisma świętego Starego i Nowego Testamentu z komentarzami Jana Pawła II” – które „w przekładzie z języków oryginalnych opracował biskup Kazimierz Romaniuk”; wydanie Wydawnictwa „M” – „z okazji kanonizacji Jana Pawła II”, Kraków 2014, IMPRIMATUR: Warszawa, dnia 7 marca 2005 r., za zgodą Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej z dnia 7 marca 2005 r. nr 223(K)2005, biskup Stanisław Kędziora, Wikariusz Generalny, ks. Romuald Kamiński, Kanclerz Kurii; a jest to tzw. Biblia Warszawsko-Praska, która to notabene uzyskała – oprócz „nihil obstat” i ww. „imprimatur” – taką oto dodatkową, formalną aprobatę Konferencji Episkopatu Polski (cytuję z ww. wydania książkowego):
          „SEP-4.4.1-21 Warszawa, dnia 2 maja 1997 r.
          Konferencja Episkopatu Polski na Zebraniu Plenarnym, dnia 2 maja 1997 r., zgodnie z kan. 825 Kodeksu Prawa Kanonicznego, wyraziła zgodę na wydanie polskiego tłumaczenia Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu w opracowaniu Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Kazimierza Romaniuka.
          Biskup Tadeusz Pieronek
          Sekretarz Generalny
          Konferencji Episkopatu Polski”]

        • Małgorzata pisze:

          @Paweł – Tematem przywołanej przez Pana katechezy Jana Pawła II było raczej: „Niebo jako pełnia życia z Bogiem”, a nie „pochwycenie Kościoła”:
          https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/audiencje/ag_21071999.html

          W pkt. 4 tego opracowania czytamy:
          „Kiedy zatem PO ZAKOŃCZENIU naszej ziemskiej drogi dostępujemy udziału w pełni życia z Ojcem, urzeczywistnia się to przez włączenie w misterium paschalne Chrystusa. Św. Paweł, posługując się przestrzennym obrazem, bardzo wyraziście ukazuje to nasze zmierzanie do Chrystusa w niebiosach przy końcu czasów: «Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!» (1 Tes 4, 17-18).”

          A zatem Kościół katolicki daje nam tutaj nadzieję na życie wieczne z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym. Obłoki symbolizują Pana Boga i Niebo. Natomiast to co czytam w orędziu z Trevigniano Romano, z dnia 9 marca 2021, wyraźnie odwołuje się do jakiegoś (?) „pochwycenia” czy „zabrania w bezpieczne miejsce”?
          Najpierw Gisela Cardia zapisała w tym orędziu, że: „ziemia, którą znacie, NIE BĘDZIE JUŻ ISTNIEĆ”, a w następnym zdaniu pisze: „NOWA ZIEMIA będzie pełna radości i pokoju i nie będzie na niej chorób….”.
          Pytanie samo się nasuwa: o jaką „nową ziemię” chodzi? Gdyby nawet była to metafora, że po oczyszczeniu świata, ludzkość będzie żyć w zgodzie i pokoju na ziemi, to niestety nie jest prawdą, że w wyniku tej przemiany człowiek już nigdy nie doświadczy chorób. Z PŚ wynika, że z powodu upadku grzechowego naszych pra-rodziców w Raju, cała ludzkość (do końca świata) będzie odczuwać skutki grzechu pierworodnego, a więc: cierpienie, choroby i śmierć ciała itp.

          Przytoczyłam też, w moim pierwszym wpisie, zapowiadane w orędziach z TR ( w 2016 i 17 roku) zbliżające się do ziemi asteroidy….. nic z tych wydarzeń na szczęście nie miało miejsca. Czy zatem, jeżeli te orędzia są z Bożego natchnienia, to Niebo się pomyliło i podało błędne informacje? Oboje wiemy doskonale, że to jest niemożliwe 😦
          Pozdrawiam,
          Małgorzata

        • xcvb pisze:

          dla takich madrych i ciekawych dyskusji warto tu wchodzic. dodam od siebie ze kiedys na yt po angielsku ogladalem nauke jakigos amerykanskiego pastora ktory nabijal sie z tego tzw. pochwycenia. Ogolnie w katolickich objawieniach (nieuznanych ale dla mnie wiarygodnych wzglednie) temat 3 dni ciemnosci czy przeswielnia sumien pojawia sie czesto. temat pochwycenia zas nie wystepuje nigdzie.

        • Paweł pisze:

          Bardzo mi się podoba Twoja wątpliwość, ponieważ mam podobne.
          Dziękuję Ci za ten komentarz.
          Nurtuje mnie również to, że w Medjugorje, Matka Boża mówiła, że to jej ostatnie objawienia na ziemi stąd do TR podchodzę ostrożnie.

        • Małgorzata pisze:

          @Paweł – Przyznam szczerze, że mam nieodparte wrażenie, że im sytuacja duchowa na świecie staje się poważniejsza, tym większy wysyp rozmaitych orędzi i tym bardziej „szukamy” w tych niesprawdzonych orędziach wskazówek „dosłownych”, a nie duchowych.
          Zadaję sobie ciągle trudne pytanie: dlaczego tak się dzieje, że ci wszyscy wierni, formowani przez Matkę Bożą przez tyle lat w Medziugorje, zaczynają się nagle „rozpraszać” innymi, pozornie „podobnymi” orędziami jak te z TR? Co się stanie, gdy się jednak okaże, że orędzia z TR nie są z Bożego natchnienia? Czy wówczas osoby, które z całą szczerością serca były i są w dalszym ciągu zaangażowane w dzieło Matki Bożej z Medziugorje, a jednocześnie propagują orędzia z TR, będą w takiej sytuacji wiarygodne? Czy to nie będzie wówczas przyczynek do uderzenia, ośmieszenia i zdezawuowania dzieła Maryi w Medziugorje? Tutaj mam wielkie obawy….
          Jest taka bardzo ciekawa katecheza ks. Sławomira Kostrzewy pt. „Kim jest dla mnie Bóg w Kościele, w czasach lęku i kryzysu”, gdzie ksiądz również zauważa, że mamy wysyp orędzi, które „trzymają” nas w lęku. A w tym fragmencie Ksiądz przywołuje świadectwo pewnej rodziny, która jest mocno zaangażowana w orędzia w TR: https://youtu.be/AFNZQascz_8?t=1741
          Z serca błogosławię,
          Małgorzata

        • Paweł pisze:

          @Małgorzata: Pytanie samo się nasuwa: o jaką „nową ziemię” chodzi?
          – – – Może o… TAKĄ:
          „(…) Pozwólcie Memu Świętemu Duchowi przyciągnąć was do Mojego Królestwa i do Życia Wiecznego. Niech zło nie zdobywa już władzy nad wami i niech nie doprowadza was do śmierci. Gdyby to było konieczne, w każdej chwili na nowo i bez wahania oddałbym Moje Życie, aby was ocalić. Pozwólcie Mojemu Świętemu Duchowi uprawiać WASZĄ ZIEMIĘ i utworzyć w was ZIEMSKI EDEN. Niech Mój Święty Duch uczyni w was NOWĄ ZIEMIĘ, aby wasza ziemia rozkwitła i aby PRZEMINĘŁA WASZA PIERWSZA ZIEMIA, która była własnością szatana. Wtedy Moja Chwała na nowo rozbłyśnie w was i wszystkie Boskie ziarna – zasiane w was przez Mojego Świętego Ducha – wykiełkują i wypuszczą pączki w Moim Boskim Świetle. Pozwólcie, by Mój Święty Duch przyszedł do was jak ogień pochłaniający i oczyścił was – spalając wszystkie pozostające w was wysuszone rośliny5 i aby je zastąpił niebiańskim zasiewem i winoroślami pełnymi wdzięku. 6 Wtedy, począwszy od tego dnia, Ja Sam stanę się ich Stróżem…
          Niech wasza PIERWSZA ZIEMIA – która obecnie nie jest niczym innym jak tylko ruiną i zniszczeniem – wezwie Mnie, a Ja ulituję się nad waszą hańbą… Te nieliczne drzewa, jakie wam jeszcze pozostały, są wyschnięte i połamane – gotowe i przydatne tylko jako drewno na spalenie. Pozwólcie więc Memu Świętemu Duchowi przemienić wasze dusze w Raj, w NOWĄ ZIEMIĘ, na której w was – uczynimy Sobie Nasze Mieszkanie. Widzicie, że przeminęła zima i kwiaty ukazują się na waszej ziemi. Widzicie, że winorośl formuje pierwsze kwiaty, rozlewając ich zapach. To jest NASZ RAJ, Nasze Niebo.
          Przyjdziemy do NASZEGO OGRODU, aby zebrać wszystkie te owoce. Przyjdziemy do Naszego Ogrodu odpocząć wśród waszych cnót. Staną się one jak źródła, zdroje wody żywej, jak DOLINY bogate we wszelkie DRZEWA pełne pachnącej żywicy, jak PASTWISKA i WINNICE, jak GÓRY mirry, w pokorze bowiem mamy upodobanie, a miłość jest Naszą radością. Pokój przynosi nam cześć, a radość Nas zachwyca. Istotnie, wszystkimi owocami są cnoty miłe Naszym Oczom. Pozwólcie więc, by Mój Święty Duch podporządkował was Sobie i ukazał wam, że zdrowe nauczanie to Życie.
          Zróbcie miejsce Mojemu Świętemu Duchowi, aby ZAKORZENIŁ się pośrodku waszej duszy i aby RÓSŁ tam, gdzie przedtem znajdowało się TYSIĄCE CIERNI i KOLCÓW. Mój Święty Duch stanie się w was DRZEWEM ŻYCIA, a Moje Królestwo – które otrzymacie dzięki Mojej Łasce – doprowadzi was do osiągnięcia nieskazitelności i przebóstwienia, abyście mieli życie wieczne.
          A teraz, Vassulo, porównaj swój obecny stan ze swoim dawnym stanem. Widzisz? Czy widzisz, że Mój Święty Duch zmienił twą starą ziemię w NOWĄ ZIEMIĘ i że jedynie Jego ziarna mogą przynosić dobre owoce w obfitości? Widzisz, że bez Jego Obecności twoja dusza byłaby ziemią leżącą odłogiem, JAŁOWĄ ZIEMIĄ wysuszoną?
          – – – A co z Nowymi Niebiosami, Panie?
          Nowe Niebiosa? One również będą W WAS, kiedy Mój Święty Duch będzie kierował wami w świętości. Mój Święty Duch, dzielący ze Mną Tron, zabłyśnie w waszych ciemnościach jak wspaniałe słońce NA NIEBIOSACH. Słowo będzie wam dane, abyście wyrażali myśli i przemawiali tak, jak Ja chcę, abyście myśleli i mówili. Wszystko będzie wyrażane zgodnie z Moim Obrazem i Moją Myślą. Wszystko, co uczynicie, będzie na Nasze podobieństwo, bo Duch waszego Ojca będzie w was mówił. Z Moim Świętym Duchem WASZ NOWY ŚWIAT pójdzie zdobywać dla Mojej Chwały resztę gwiazd oraz tych, którzy nie zachowywali Mojego Prawa i byli całkowicie oddaleni – jak cień błądzący w ciemnościach – nie poznawszy nigdy tej nadziei i świętości, jakie zachowałem dla waszego czasu.
          NOWE NIEBIOSA, ołtarzu, będą wtedy, gdy Mój Święty Duch zostanie wylany na was wszystkich z góry, z wysokości Niebios. Tak, ześlę Mego Świętego Ducha na was, aby uczynić Niebo z waszych dusz i abym w tym NOWYM NIEBIE został po trzykroć otoczony chwałą. Drogi tych, którzy otrzymali Mojego Świętego Ducha, zostały wyprostowane. Tak samo ich ciemności i mroki zostaną oświetlone i odnowione jak gwiazdy błyszczące i oświetlające ich ciemności na wieki, na zawsze.
          WKRÓTCE TA ZIEMIA i TE NIEBIOSA ZNIKNĄ, bo jaśniejąca chwała Mojego Tronu rozbłyśnie nad wami wszystkimi. Ja, Jezus, mówię wam: Ja – Najwyższy Kapłan – z wysokości Niebios wzywam was, abyście przyłączyli się do Mnie, zbliżając się do Mojego Tronu Łaski. On jest w zasięgu waszej ręki Przyjdźcie do Mnie, a odziedziczycie Moje Królestwo w Niebiosach. – – – http://www.tlig.org/pl/messages/920/ 😉

        • Małgorzata pisze:

          @Paweł – Dziękuję za te przepiękne Boże Słowa 😊 Codziennie czytam te orędzia na stronie „Prawdziwego Życia w Bogu” http://www.tlig.org/pl/ i słyszę w nich mojego Boga, Stwórcę i Zbawiciela. To zupełnie inny język – to słowa, które przenikają nie tylko doczesność, ale całą wieczność. Cudowna Boża melodia, melodia Słów Bożego Ducha do ludzkiego ducha.
          I tak, tylko na płaszczyźnie naszego ludzkiego ducha możemy mówić o Nowym Niebie, Nowych Niebiosach i Nowym Świecie – ponieważ to dotyczy naszego ducha i jego odnowy dzięki łasce Bożej i dzięki naszemu otwarciu się na działanie tej łaski. Na takie duchowe odnowienie teraz czekamy 😊 Tylko Pan Bóg może zamienić jałową, wysuszoną ziemię naszych dusz, w Nową Ziemię przynoszącą owoce. Gra toczy się o nasze dusze i o naszego ducha, i życzę nam wszystkim, aby zakwitły w nas Boże Ogrody.
          Pozdrawiam,
          M.

        • Paweł pisze:

          @Małgorzata: (…) niestety nie jest prawdą, że w wyniku tej przemiany człowiek już nigdy nie doświadczy chorób. Z PŚ wynika, że z powodu upadku grzechowego naszych pra-rodziców w Raju, cała ludzkość (do końca świata) będzie odczuwać skutki grzechu pierworodnego, a więc: cierpienie, choroby i śmierć ciała itp.
          – – – JEDNAKŻE jak wobec TEGO rozumieć TAKIE OTO słowa Pana Jezusa z książki wydanej przez kościelne wydawnictwo Michalineum „za pozwoleniem Władzy Duchownej” {Anna „Pozwólcie ogarnąć się miłości”, Wyd. Michalineum 2003 – a tu info o Autorce: http://www.objawienia.pl/anna/anna/bog2.html#d }?:
          „(…) Kto ze Mną żyje, nie może pozostać nieprzemieniony. Moja cierpliwa Miłość, Moja Świętość nasyca go i oczyszcza, gdyż przyjaźń Moja nie dopuszcza, by przyjaciół Moich TOCZYŁY CHOROBY duszy i ciała, aczkolwiek ból i cierpienie ofiarowuję, gdyż chcą udziału w Mojej Zbawczej Męce.” – http://www.objawienia.pl/anna/anna/poz1.html

        • Małgorzata pisze:

          @Paweł – Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania :(( Mogę powiedzieć tyle, że jedynie dwie Osoby – Jezus i Maryja były i są niepokalane. Pan Jezus ze zrozumiałych względów jako Bóg-Człowiek, a Matka Najświętsza jest Osobą Rajską – bo tak jak Jezus wolną od grzechu i chorób. Oczywiście nasz Zbawiciel przyjął na Siebie zbawcze cierpienie, a Maryja jako Współodkupicielka i druga Ewa, i jako najczystsze, niewinne Boże stworzenie, przyjęła niewyobrażalne cierpienie duchowe. Natomiast całe pokolenie Adama i Ewy jest „skażone” grzechem pierworodnym, którego skutki wszyscy znamy – i nic się w tym względzie niestety do końca świata nie zmieni.
          W ostatnim fragmencie przytoczonych przez Pana słów, jest jednak cały czas mowa o bólu i cierpieniu, które ma sens: „aczkolwiek ból i cierpienie ofiarowuję, gdyż chcą udziału w Mojej Zbawczej Męce”.
          Myślę, że w Osobie Jezusa Chrystusa, Pan Bóg wkraczając w życie człowieka, przeniknął wszystkie skutki grzechu pierworodnego i jest jakby „obecny” w każdym cierpieniu. Całe, surowe życie Jezusa było naznaczone cierpieniem i było przygotowaniem do kulminacji tego zbawczego cierpienia jakie miało miejsce na Krzyżu. I to właśnie na Krzyżu Jezus dobitnie nam pokazał, że możemy naszemu cierpieniu nadać sens i ofiarować się razem z Nim dla zbawienia świata.
          To bardzo trudne, ale jak się zaczniemy nad tym zastanawiać i to rozumieć, to wówczas każde cierpienie nabiera duchowego sensu.
          +++

        • Paweł pisze:

          @Małgorzata:
          Orędzia z Trevignano Romano poniekąd „same siebie wystawiają na próbę”, gdy np. w niedawnych słowach Maryi [z 8 lutego 2022] dowiedzieliśmy się, że „(….) Zachód sprawi, że WYBUCHNIE WOJNA PRZECIWKO ROSJI i CHINOM; te wydarzenia powinny was zjednoczyć, a nie odizolować, gdyż jedynie tak będziecie silniejsi”:

          To – jak dla mnie – bardzo ciekawe. Cóż więc można jeszcze (na koniec) powiedzieć?
          – – – „POŻYJEMY – ZOBACZYMY”!
          {JEŚLI te orędzia są fałszywe, to – jak mnie osobiście nauczyło doświadczenie z ‚orędziami’ np. „Żywego Płomienia”, Mieczysławy Kordas, śp. Louise Starr Tomkiel, Michaela DiBitetto, Marii Bożego Miłosierdzia z Irlandii, włoskiej Conchiglii czy śp. ojca Melvina Doucette z Kanady – wcześniej czy później pojawią się w nich na pewno jakieś jawne SPRZECZNOŚCI [a) z FAKTAMI, jak np. u Michaela DiBitetto, gdzie ‚orędzia’ twierdziły, że od abdykacji Grzegorza XII w 1415 r. do abdykacji Benedykta XVI w 2013 r. minęło PONAD sześć wieków, albo u Louise Starr Tomkiel, gdzie ‚orędzia’ twierdziły, że św. Jan Paweł II zmarł PIERWSZEGO kwietnia 2005; b) z DOGMATAMI, jak np. u Mieczysławy Kordas, gdzie w styczniu 2012 – ku mojemu zaskoczeniu – ‚orędzie’ Pana Jezusa stwierdziło wprost, że „NIE MA DOGMATU NIEOMYLNOŚCI”, albo u Conchiglii z Włoch, gdzie ‚orędzia’ – publikowane w Internecie także i po polsku – stwierdzają, że „Maryja jest BOSKA” i nawet, „wobec tego”, prezentują niewyraźne nagranie z błogosławieństwem (schorowanego już) św. Jana Pawła II, gdzie mówi on rzekomo: „w Imię Ojca i MATKI, i Syna, i Ducha Świętego” = „in nomine Patris et MATRIS, et Filii, et Spiritus Sancti”!!!; c) z PISMEM ŚWIĘTYM, jak np. u śp. ojca Melvina Doucette z Wyspy Księcia Edwarda w Kanadzie, gdzie – też ku mojemu niemałemu zadziwieniu – ‚orędzie’ z 19 maja 2016 opowiadało w TEN SPOSÓB historię biblijnego proroka Jonasza: „(…) Jonah was in a BOAT crossing a LAKE when a big storm came up and the people in the board believed that it was caused by Jonah”, CZYLI: „Jonasz znajdował się w ŁODZI przemierzającej JEZIORO, gdy nadszedł wielki sztorm i ludzie na pokładzie sądzili, że to z powodu Jonasza” – no a potem, w tym (rzekomo) JEZIORZE, Jonasza POŁKNĄŁ przecież, jak wiemy z biblijnej Księgi Jonasza, WIELORYB (czy też: wielka ryba)…; d) z innymi, WIARYGODNIEJSZYMI, mistykami czy ich orędziami, np. Maria Bożego Miłosierdzia z Irlandii została stanowczo odrzucona przez Vassulę Ryden oraz przez Conchitę z Garabandal, a ‚orędzia’ „Żywego Płomienia” nr 557 z 25 VIII 2010, nr 559 z 28 VIII 2010, nr 562 z 25 IX 2010, nr 570 z 25 III 2011 oraz nr 589 z 25 III 2012 – opowiadające ‚historie’ typu: „już nie ochrania was ochronny płaszcz Królowej Korony Polski”, „został on zdjęty naprawdę z Mojej umiłowanej Polski” czy „odjąłem od was ochronny płaszcz opieki Maryi” – są SPRZECZNE z orędziem danym śp. Adamowi-Człowiekowi (którego książka z orędziami Anioła Stróża Polski, wydana w Szczecinie, uzyskała Nihil Obstat Abpa A. Dzięgi) z dnia 3 maja 2012, mówiącym coś wręcz przeciwnego: „(…) jako wasza Królowa NIGDY nie zdjęłam z was Mojego płaszcza ochrony”].}

        • Małgorzata pisze:

          @Paweł – Myślę, że się Pan ze mną zgodzi, że objawienia z TR są wiadomościami o wyjątkowo „mocnym” apokaliptycznym smaku. W różnym czasie i różnych okolicznościach orędzia Matki Bożej różniły się w treści, jednak wszystkie były ukierunkowane wyłącznie na zbawienie duszy. Z mojego rozeznania wynika, że Matka Boża nigdy nie „komentowała” politycznej sytuacji, tak jak w tym fragmencie z orędzia z TR (28 września 2019):
          „Módlcie się za Rosję, ponieważ nadchodzi wojna. Módlcie się za Amerykę, która już jest w wielkim upadku. Módlcie się za Kościół, ponieważ nadchodzą wojownicy, a atak będzie katastrofalny (…)”.

          Od lat wiadomo, dzięki nawoływaniu Matki Bożej, choćby w Medziugorie – że jeżeli się nie nawrócimy, to sami na siebie „ściągniemy” nieszczęścia i wojny. Dlatego takie „sensacje”, jakie czytam w tym konkretnym przesłaniu z TR są trudne do przyjęcia. Mowa jest w tym przekazie również o „nieznanych bakteriach z Chin, które zatrują powietrze”. Oczywiście Pan Bóg przenika całą rzeczywistość, zna plany szatana i jego ludzkich współpracowników i Niebo ma wiedzę o tym, że w różnych laboratoriach świata tworzona jest np. jakaś śmiercionośna broń biologiczna. Ale tę samą wiedzę mają również demony, które de facto to zło inicjują i są tego zła autorami.

          Ciekawe, co mówi o tym samym, widząca z Medziugorje, Maria Pavlović-Lunetti w rozmowie z 25 lutego 2020 roku:
          „Obecnie krążą wiadomości, że Matka Boża mówiła o Chinach i tym wirusie. TO NIE JEST PRAWDA. Nawet w dzisiejszym orędziu Matka Boża nie mówiła o strachu, ale daje nam nadzieję i zachęca nas do walki przez modlitwę, przez pokutę, jak przyroda w ciszy walczy o nowe życie.(…)”
          źródło: https://wobroniewiary.com/2020/03/10/jak-wiosna-wywiad-ojca-livio-w-radio-maryja-z-widzaca-aria-pavlovic-lunetti-z-25-lutego-2020r/

          Zachęcam do posłuchania fragmentu wypowiedzi ks. Piotra Glasa, który wyjaśnia jakie jest obecnie zwiedzenie m. innymi w kwestii fałszywych orędzi – Fałszem i podróbą diabeł zagłusza Boga!

          Jeszcze na koniec słowa Pana Jezusa zapisane przez Alicję Lenczewską:
          „Przez Matkę Moją powtórnie przyjdzie zbawienie na świat. Ufajcie Jej wezwaniom i wypełniajcie je tak, jak mówi w miejscach objawień danych od Boga – wszystkich UZNANYCH przez Kościół i w MEDJUGORJE, które dane jest na ten czas szczególnie.”
          („Słowo Pouczenia”, czw. 15.VIII.91. g.17,50)
          Pozdrawiam i błogosławię 🙂
          Małgorzata

        • An pisze:

          Malgorzata napisala:”Czy wówczas osoby, które z całą szczerością serca były i są w dalszym ciągu zaangażowane w dzieło Matki Bożej z Medziugorje, a jednocześnie propagują orędzia z TR, będą w takiej sytuacji wiarygodne” dokladnie tak, zgadzam sie z tym..
          Wyczytalam na tym forum,ze
          Ks Adam Skw odp komus na tym forum, ze rozeznal iz Oredzia z TR nie pochodza od Matki Bozej…i tu czuje podobnie…tu zgadzam sie z Nim.

          Co do Medjugorie to naocznie widzialam i slyszalam co rozaniec z Medjugorie robil ze zlym duchem i jakie obrazy dostawala osoba zniewolona, ktora nie wiedziala skad pochodzi Rozaniec.
          Ja sama po tym wszystkim co slyszalam i obserwowalam postanowilam byc bardzo ostrozna i skupic sie na Pismie Swietym i Medjugorie 🙂

          Blogoslawionej niedzieli+❤️+ 🌹

        • wobroniewiary pisze:

          To proszę też spytać ks Adama o Medjugorie i zdziwić się jak jest teraz przeciwko….

        • Paweł pisze:

          A tu wklejam jeszcze to szokujące nagranie modlitwy św. Jana Pawła II z 2004 roku, gdzie w końcowym trzykrotnym „Gloria Patri” słyszymy [w minucie 2:20 liczonej OD KOŃCA, gdyż tak (czyli: od końca) pokazuje nam u góry licznik czasu na tym video] środkowe „Gloria” wypowiedziane jako „Gloria Patri et MATRI, et Filio, et Spiritui Sancto” (podczas gdy pierwsze oraz trzecie „Gloria” wypowiedziane są ‚normalnie’, czyli bez dodania owego słowa „MATRI”):
          https://gloria.tv/post/cYcgkZz3Tdbj3CN8n1sSWNevg
          I to na takie ‚fakty’ czy też ‚artefakty’ powołuje się owa Conchiglia, by sugerować (choć nie stwierdzając tego jednak wprost), że Maryja jest ludzkim wcieleniem Boga Ojca = Człowieczeństwem, przynależącym podobnie jak Człowieczeństwo Chrystusa, do Osoby Boskiej, w tym przypadku: Boga OJCA, który to – zgodnie np. z wypowiedzią Czcigodnego Sł. Bożego Jana Pawła I, zawartą w jego przemówieniu na Anioł Pański 10 września 1978 r. – „(…) jest naszym Ojcem; [ale i] więcej – jest dla nas także MATKĄ”: https://deon.pl/wiara/bog-jest-naszym-ojcem-jest-tez-nasza-matka,24303
          Sprytne!

        • Paweł pisze:

          @Małgorzata: Z mojego rozeznania wynika, że Matka Boża nigdy nie „komentowała” politycznej sytuacji, tak jak w tym fragmencie z orędzia z TR (28 września 2019):
          „Módlcie się za Rosję, ponieważ nadchodzi wojna. Módlcie się za Amerykę, która już jest w wielkim upadku. Módlcie się za Kościół, ponieważ nadchodzą wojownicy, a atak będzie katastrofalny (…)”.
          – – – A na przykład w TAKIM fragmencie orędzia z MEDJUGORIA (25 stycznia 2015):
          „Teraz, jak nigdy dotąd, szatan chce zagłuszyć człowieka i jego duszę zaraźliwym wiatrem nienawiści i niepokoju. (…) Nienawiść i WOJNA rosną z dnia na dzień”? [To jest wersja, którą spisałem tu ze strony WOWiT.]
          = „Dziś, jak jeszcze nigdy dotąd, szatan pragnie zadusić człowieka i jego duszę przez swoje tchnienie zarażające nienawiścią i zamętem. (…) Nienawiść i WOJNA wzrastają z każdym dniem.” [To jest wersja, którą spisałem z kolei ze strony Wydawnictwa „Vox Domini” lub z wydawanego przez nie pisma „Vox Domini”.]
          Czy TO [aby nie] jest [też] „KOMENTARZ” polityczny? {Czy też… „skądże znowu”?} 🙂

        • Paweł pisze:

          „Na poparcie” jeszcze tego powyżej zalinkowanego orędzia z Trevignano Romano (z 8 lutego 2022) mogę dodatkowo zacytować takie oto, zamieszczane już tu na stronie, słowa z objawień danych polskiej mistyczce, zwanej „Podlasianką”, która starała się o przyjęcie do klasztoru karmelitanek, ale z racji właśnie nadprzyrodzonych wizji nie została dopuszczona do ślubów, znana zaś była podobno długoletniemu prowincjałowi karmelitów bosych w Polsce, śp. o. Józefowi Prusowi [słowa z orędzia cytowane też w książkach: Stephen Lassare „Odkryte sekrety przyszłości” (wyd. Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej „ADAM”, Warszawa 1992, str. 49) oraz: Andrzej Sieradzki „Przepowiednie dla Polski: proroctwa – wizje – objawienia” (Wydawnictwo „ASTRUM”, Wrocław 1999, str. 65)]:
          „Postawiłem ludy żółte na straży bezpieczeństwa Europy. Ku Wschodowi zwróci się oblicze Rosji. Kiedy hegemonia jej zacznie zbytnio zagrażać Europie, spadnie na nią miecz z Zachodu. [Ale] pomimo klęski dozna jeszcze Rosja Miłosierdzia Bożego”. – https://wobroniewiary.com/ostrzezenie-ks-adam-skwarczynski-ostrzega-przed-satanistycznym-podlozem-oredzi-marii-z-irlandii/forum-o-falszywych-oredziach/#comment-5094

    • bea pisze:

      Maryja mowi ze nasze modlitwy zmieniaja lagodza kary
      Wszyscy Bozy Prorocy mowia ze mamy czasy ostateczne i oczyszczenia sumien i to sie dokladnie dzieje Plagi beda wieksze jak ludzkosc sie nie nawroci

    • Longin pisze:

      Małgorzato,
      tylko drobna uwaga, że wypełnienie się określonych zapowiedzi proroctwa nie powinno być jedynym kryterium oceny jego prawdziwości o czym przekonuje nas prorok Jonasz zapowiadający zniszczenie Niniwy, które jak wiemy nie dokonało się wskutek nawrócenia jej mieszkańców.
      Zgadzam się natomiast z tezą, że nasza ostrożność, która ma tu jakby dwa wymiary powinna się przejawiać w unikaniu nawet pozoru zła tj. fałszu i błędu – na co świetnie zwróciłaś uwagę w przypadku TR. Nawet jeśli staralibyśmy się wyjaśnić te wątpliwości tzw.delikatnością materii czyli trudnymi duchowymi wizjami, które „widzący” chcą przedstawić naszym ludzkim językiem, to niestety na szukanie „dobrych owoców” jest jeszcze za wcześnie, albo ich po prostu nie ma.

      Ten drugi wymiar ostrożności to fakt, że objawienia prywatne są jednym z przejawów działania Pana Boga i nie mogą być lekkomyślnie odrzucane – właśnie paradoksalnie w imię owej zbytniej „ostrożności”, bo wtedy możemy walczyć z Nim Samym.
      Mówiąc o tym najważniejszym kryterium oceny proroctwa tj. dobrych owocach mam na myśli nie tylko przemianę postaw, nawrócenia itp, ale nade wszystko naszą więź i zażyłość z Panem czego przykładem jest Twoje świadectwo płynące z lektury orędzi „Prawdziwego Życia w Bogu”.
      Dodam tylko za o.A.Pelanowskim, że świętymi stajemy się nie poprzez doskonałość moralną, ale poprzez życie w nieustannej obecności Boga.
      Myślę, że to najważniejszy dowód naszej odpowiedzi na Miłość Pana Boga tj. odpowiedź w każdej minucie swojego życia – w myśli, na modlitwie, na adoracji, na Eucharystii…innych dowodów nie ma, bo nie ma wiary bez uczynków 🙂

    • Małgorzata pisze:

      @Paweł, @An, @Longin, @xcvb, @Paweł ….
      Drodzy Państwo, „drążę” temat orędzi z TR i usiłuję dociec ich prawdziwości, ponieważ wiem, jak opłakane skutki dla ludzkiej duszy powoduje zaangażowanie w fałszywe orędzia.
      Kilka lat temu, Pan Bóg postawił na mojej drodze osoby, które żyły codziennie orędziami „Marii od Bożego Miłosierdzia” z Irlandii. Przez wiele tygodni prowadziłam ożywione dyskusje (mailowe) z tymi osobami i do dzisiaj jestem wstrząśnięta tym, jakiego spustoszenia dokonały te teksty, pisane przez MBM, w duszach moich rozmówców.
      Chyba się Państwo ze mną zgodzicie, że zawsze warto dzielić się swoimi przemyśleniami na takie tematy, bo obecny czas jest trudny i wszyscy jak tu jesteśmy (w tej rozmowie), nie chcemy dać się zwieść.
      Na koniec proszę pozwolić, że przywołam jeszcze jedną moją obserwację nt. TR, która bardzo dała mi do myślenia. Sprawa dotyczy wyglądu Matki Bożej.
      Rozpocznę od tego, że od wszystkich widzących z Medziugorja wiemy, że Matka Boża ma niebieskie oczy – mówią tak: „Oczy są cudowne! Wyraźnie niebieskie.”
      Potwierdzeniem tego jest również cudowne zdjęcie twarzy Matki Bożej, wykonane w Medziugorje 1 sierpnia 2009 roku.
      Oto zdjęcie MB i świadectwo: https://www.facebook.com/Dla.Maryi/posts/1587576541282818/
      Tak na marginesie – inna mistyczka – Maria Valtorta, w „Poemacie Boga Człowieka” też pisze, że Matka Boża ma niebieskie oczy.

      Jak wiemy, pani Gisela Cardia kilka razy odwiedziła Polskę. Między innymi była 13 maja 2021 roku w Dębnie. Swoje świadectwo wygłaszała w kościele, w którym w prezbiterium zawieszono olbrzymie zdjęcie Matki Bożej, o którym wspomniałam powyżej.
      Po wygłoszonym świadectwie, pani Gisela odpowiadała na pytania i proszę posłuchać co mówi: https://youtu.be/AqSSFrDK7bo?t=3438

      Oczywiście, można powiedzieć, że się czepiam, bo Matka Boża w różnych kulturach objawiała się inaczej. Jednak w tym wypadku trochę mnie to poruszyło ☹ Dlaczego? Dlatego, że w Dębnie widzę Maryję, spoglądającą na zebranych swoimi niebieskimi oczami i jednocześnie słyszę od pani Giseli zupełnie coś innego…. Czy to jest powód do powątpiewania? Nie wiem….??
      Tak jak Państwo, wiem natomiast na pewno, że w Ewangelii wg Św. Łukasza (Łk 21,),
      Pan Jezus wyjaśnia nam wszystkim jakie będą znaki przed Jego powtórnym przyjściem
      i czytając Słowo Boże widzę, że te znaki już z nami są:
      https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=336

      Z Panem Bogiem,
      Małgorzata

      • xcvb pisze:

        wszystkie objawienia od lat 70 20 wieku mowia mnie jwiecej to samo. nawet jesli przez przypadek odrzucimy jakies prawdziwe to przeciez nic zlego sie nie stanie. ja osobiscie weryfikuje objawienia patrzac jakie maja tresci. tzn jezeli w objawieniach przewazaja trsci katastroficzne nad tresciami dotyczacymi rozwoju duchowego to takie objawienia odrzucam. polecam zainteresowac sie nadal trwajacymi objawieniami: dechtice, zaro eduardo fereira z brazylii. ogolnie zdrowiej jest podchodzic do objawien z dystansem i ostroznoscia i refleksja niz latwowiernie i bezmyslenie wszystko przyjmowac.

      • Paweł pisze:

        Temu problemowi [jaki kolor oczu ma – i w ogóle jak wygląda – Najśw. Maryja Panna w rozmaitych objawieniach] akurat cały rozdział (zatytułowany: „Problem wiarygodnego odtwarzania objawień”, znajdujący się na str. 30-32) poświęciła – posiadająca kościelną aprobatę – książka: Gottfried Hierzenberger, Otto Nedomansky „Księga objawień maryjnych od I do XX wieku” – wydanie Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej „ADAM”, Warszawa 2003, „za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 16.10.2002, Nr 4970/NK/2002; Notariusz – Ks. dr Henryk Małecki; Wikariusz Generalny, Biskup Pomocniczy Warszawski +Tadeusz Pikus”.
        Cytuję tutaj wybrane fragmenty:
        „(…) Ponieważ nie chodzi tu o wizerunek [żyjącego na ziemi] człowieka, (…) ale o sprawy ‚pozaziemskie’ i duchowe – to postać ludzka, rysy twarzy, kształt nosa, KOLOR OCZU, uczesanie, ubiór, wzrost czy wiek odgrywają jedynie podrzędną rolę. Postać z objawienia podporządkowana jest mianowicie treści przesłania łączącego się z danym objawieniem (…) i ma znaczenie symboliczne, tj. sygnalizujące i zwrócone ku treściom duchowym.
        (…) Ogromnej liczbie objawień zebranych w tej książce odpowiada wielka różnorodność postaci (…). Różnorodność ta zgodna jest zresztą z tradycyjnymi sposobami przedstawiania Maryi w SZTUCE. (…)
        Bardzo często interpretuje się wyobrażenia z objawień maryjnych jako ‚manipulację’ i ‚projekcję’ lub ‚reprodukcję podświadomości’ i oskarża o zamysł oszustwa. Są to jednak w większości wypadków nieuzasadnione i nie udowodnione pomówienia (…). W większości wypadków z pewnością istnieje udział ‚widzących’ w procesie twórczym – co należy uwzględnić. Jeśli wpływ ‚niebios’ oddziałuje na ziemi, wtedy dzieje się to przy pomocy przyczyn wtórnych, tzn. że język formy i wyobrażeń jest w każdym wypadku DOSTOSOWANY do poziomu odbiorcy.”
        [Zgodnie więc – także i TU – ze starą zasadą, sformułowaną bodajże przez św. Tomasza z Akwinu, że „każda rzecz PRZYJMOWANA jest na sposób PRZYJMUJĄCEGO = w sposób ODPOWIADAJĄCY osobie przyjmującej”.]

  2. Kasia pisze:

    Szczęść Boże. Chcę podziękować za opinie, za tą chwilkę czasu poświęconą, by mi pomóc.
    Na pewno jest pełno zranień z dzieciństwa, gdzie mój tata często pił alkohol, mama płakała i próbowała za wszelką cenę żebym ja i siostra były zdrowymi, zadbanymi dziećmi w tej sytuacji. Choć tata nie robił jakichś wielkich awantur itp to jednak zostawił wychowanie dzieci mamie a sam często wybierał towarzystwo kolegów i alkohol niż czas dla rodziny. Nigdy nas nie uderzył ale też nie pamiętam, by przytulił. Uważał, że jak zarabia na rodzinę i wszystko materialne zapewnia, to wszystko ok. Zresztą wiele razy niby w żartach mówił, że miałam być chłopakiem i to bardzo utkwiło we mnie. Mama była zamartwiająca się o wszystko…i niestety ja też tak mam. W ogóle to było udawanie przed sąsiadami ( mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym), że tacy „porządni” jesteśmy. Ojciec mojego taty ( mój dziadek) był bardzo wierzącym człowiekiem, umarł w opinii świetości w rodzinie i sąsiadów. Znał Św Maksymiliana Kolbego i od Niego wyniósł ogromną miłość do Matki Bożej. Mam mnóstwo wspaniałych wspomnień z dzieciństwa zwiazanych z dziadkiem. Moja świetej pamięci chrzestna ( siostra taty) również zmarła w opinii świętości w zeszłym roku. Proszę ją często o pomoc.
    Dziadek miał 7 dzieci i nie wszystkie, niestety, poszły w jego ślady. Pisałam już na forum o moim dziadku. Mój tata a jego syn wpadł w alkoholizm, no bo jak to inaczej nazwać. A ja zawsze musiałam najlepiej się uczyć itp, by rodzice byli dumni. Tacie wybaczyłam kocham i modlę się za rodziców codziennie, jeszcze żyją.
    Byłam na wielu Mszach o uzdrowienie.
    W czasie, gdy mój dziadek żył również miałam myśli o tym, by wstąpić do Zakonu. I również, gdy 6 lat temu przeszłam swoje prawdziwe nawrócenie i 2 spowiedzi generalne, to przyszly pokusy rozpaczy, że nie wstąpiłam do Zakonu. Jednak szybko odeszly.
    Pogubiłam się bardzo w zyciu, wymysliłam że bedę miała ” idealnego męża”, innego niż mój ojciec. I tak poznałam mojego męża, gdy byłam bardzo młoda. Byly kryzysy jednak ostatecznie muszę powiedzieć że to dobry człowiek, lepszy ode mnie na pewno. Mimo kilku kryzysów, nadal jesteśmy razem i żyjemy w wiernosci i kochamy się.
    Jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholika i nie raz otarłam się o depresję.
    Ok 6 lat temu Bóg pokazał mi moje życie, przeszłam prawdziwą pustynię i dosłownie umierałam z rozpaczy, przeszłam przez 2 spowiedzi generalne,zły probował psychicznie mnie wykonczyc, miałam sny o tym, że jest miejsce dla mnie w piekle ze nie ma nadziei i ze przegrałam. Myśli atakowały, bardzo schudłam wtedy. Nie wiemm jakim cudem z tego wyszłam, znając moje lęki, moje nerwice natręctw. To bardzo dluga historia. W tym czasie zaszlam w ciążę i to był najpiękniejszy okres w moim życiu za co ze łazmi często Panu Bogu dziękuję. Było też kilka dziwnych zbiegow okoliczności i czułam pokój i to, ze Ktoś o mnie dba. Od tego czasu odwiedziłam z rodziną wiele Sanktuariów Maryjnych w Polsce, nawet w Medjugorie byliśmy. Wszedzie zawierzyłam nas Maryi. Od czasu moich spowiedzi generalnych popadłam w skrupuły i spowiadam sie co tydzień.czasem co 2 tygodnie. po tygodniu czuję tyle brudu na sobie, że nie jestem w stanie przyjąć Pana Jezusa. Jeden ksiądz zabronił mi tak czesto się spowiadać, kazał co 3 tygodnie a inny co 2 tygodnie. Probuję teraz co 2 tygodnie. Wiele razy ksieża stwierdzali po spowiedzi, że moje grzechy nie byly ciężkie i mogłam przystąpić do Komunii. Te skrupuły tez wywolują lęk we mnie i stres. Po spowiedzi generalnej wypisałam sobie na kartce co muszę zadośćuczynić i jak to zrobię. Może to zaniedbałam, może to zaniedbuję, wypelniam, jak umiem te 5 warunków sakramentu pokuty ale owszem są lęki, że mogę coś zle zrobić. Po spowiedziach generalnych mam zakaz powracania do tego wszystkiego.
    Przyjęłam Szkaplerz Karmelitański zaraz po spowiedzi generalnej, szkaplerz św. Michała Archanioła, noszę również Cudowny Medalik.
    Przed spowiedziami generalnymi miałam takie dręczenia demoniczne, tzn czułam czyjąś obecnosc jakby przyciskał mi ktoś klatkę piersiową, że nie mogłam oddychać. To wszystko odeszło od razu po spowiedzi z calego życia i już nie wróciło.
    Mój mąż teraz przechodzi ciężki okres, widzę, jak zaczął się modlić, angażować w spotkania Wojowników Maryi. Mówi, że przychodzą do niego bardzo złe myśli bezsensu wszystkiego. I że ratuje się modlitwą. Ja rownież modlę się za niego w Rózy małżenskiej,jak zaczynałam tą Róże kilka lat temu, to kryzys się rozpocząl w moim małżeństwie, czułam, że diabeł chciał mnie zniechęcić. Wtedy ksiądz mi powiedział tak: że mam nie walczyć z mężem, tylko z diabłem o męża.
    Nie wiem co robić z tymi stanami na pograniczu depresji, z tymi lękami, tyle płaczę z tego powodu. Staram się jak mogę oddawać to Maryi, Panu Jezusowi. Czasem to tak w wyobrażeniach przytulam się do Serca Jezusa i proszę by mnie przytulił. Często czuję się jak duże dziecko,taka nieporadna, słaba psychicznie, płacząca z byle powodu.
    A od jesieni jest coraz gorzej, choć sa chwile, ze odpoczywam przy Panu Jezusie….
    Bóg zapłać za każdą modlitwę.

    • sylwia pisze:

      Też jestem DDA i dokładnie te same problemy. Tylko mój mąż jeszcze się nie nawrócił. Nie jest łatwo, ale też mam za co dziękować Panu Bogu i staram się w ciężkich chwilach przypominać sobie i dziękować. Różaniec mi pomaga; rozważanie tajemnic

      • Kasia pisze:

        Msze św w intencji uwolnienia od skutków grzechów w rodzinie powinny bardzo pomóc.
        np. Związek Mszalny w Niepokalanowie- Msze sw są odprawiane codziennie przez rok od wpisu.

    • Renata Anna pisze:

      +++

    • Domi pisze:

      Kasiu, przechodziłam przez skrupuły podobnie do Ciebie, trwało to kilka lat. Kiedy było najgorzej, kiedy nerwica natręctw była najkoszmarniejszą, wtedy jeden z kapłanów będący z wykształcenia psychologiem wysłał mnie do katolickiego psychiatry. Dostałam leki, w sumie nic strasznego, serotoninę w postaci leku i było dużo lepiej! W kwestiach duchowych uzdrowienie trwało dłużej, i pomimo wielkiego cierpienia, po czasie dziękuję Panu za to, bo to był tez czas Błogosławionego oczyszczenia, wielu złych rzeczy w moim życiu bym inaczej nie dostrzegła. Ukojeniem były dla mnie biografie świętych, którzy przeszli przez koszmar skrupułów, w tym św brat Albert. Najlepszą metodą jest stałe i bezwzględne posłuszeństwo najlepiej stałemu spowiednikowi. Polecam tez książeczkę ,,Skrupulantom na ratunek” No i przede wszystkim zawierzenie Jezusowi przez ręce Maryi, no na Jasnej Górze lub w Niepokalanowie, gdzie treść zawierzenia można nawet internetowo wysłać

    • An pisze:

      Kasiu!
      Dobrze,ze to wszystko z siebie wyrzuciłaś. Nie jestes sama.Jestes DDA (ja tez) do tego maz cywilny były tez DDA i sam jest uzależniony od alko. Polecam Wspólnotę sw Jakuba tam sie przerabia AA i DDA, Program Ocaleni i Lichen..to sa Ci sami ludzie. pomagaja takim osobom jak Ty /ja i inni. Pomagaja przerobic kroki, chodzi o ciagle wyrzuty sumienia, biczowanie sie, tłumaczenie, wszystko to co opisujesz a co znam na sobie.Tez spowiedz co tydzien i ochrzan..mam to robic co 3tygodnie chodze co dwa bo nie wytrzymuje.Tez jezdzilam na nabozenstwa modlitwy uzdrowienia, egzorcyzmy, odcianania i 2 razy spowiedz z calego zycia i dreczenia dalej były…trzeba szukac swoich , czyli terapia dda , nie wszystko Bog chce uzdrowić n a Mszy sw bo wtedy my popadniemy w lenistwo….widac jestes potrzebna w innym miejscu moze tam dokonac sie dalsze nawrocenie i uzdrowienie i oswiecenie. bo samo uzdrowienie fizyczne czy psychiczne bez oswiecenia sumienia to nic nie da… Bog dopuszcza cierpienie bo składa puzzle Twojej Duszy a to trwa..na to trzeba duzo czasu!
      Ja jestem adoptowana moj ojciec adopcyjny chcial chlopaka…przez to tez czulam sie winna i dlugo odrzucalam swoja kobiecosc. Udawałam chlopca. Jestem matka szczesliwa i zona i kobieta ale zranienia zostaly. W drodze do Lichenia odszukalam swoja matke biologiczna…umarla w wieku 41 lat i moja siostra tez 45? jak odeszla..

      Zostalam ja i brat Jacek ,ktory zostawiony był w szpitalu jak ja..zaadoptowała go lekarka….szukam go dalej..tylko my zostalismy,przyjezdzam na grob mamy co rok..zostwiam tam swieczke i kamien..na nim zostawiam nr telefonu moze ktos odczyta.., a wszystko w drodze do Lichenia…to sa straszne zranienia od poczecia..nade mna modlili sie kaplani a okazalo sie ze mialam zupelnie innne imie..dwa Chrzty Sw czyli ten drugi niewazny..wiec i imie nie moje..i kiedy byłam w Licheniu na Mszy sw i u spowiedzi..zalamana ze utracilam rodzine chociaz znalazlam groby matki,babki,siostry ..to w konfesjonale siedzial ksiadz ktory pomagal rodzicom adoptowac dzieci i szukal jakby swiadectwa od dziecka adopcyjnego czyli spojrzenia z tej drugiej strony..nie wiedzialam, ze on czeka na mnie…ta spowiedz byla oczyszczeniem dla mnie i dla kaplana..nie ma przypadkow..
      moge jeszcze dodac ,ze gdy mialam spowiedz z calego zycia ze sciany spadl obraz Matki Bozej z Lichenia…w tej spowiedzi opowiadalam o bolu zwiazanym z adopcja i odrzuceniem…i w drodze do Lichenia odnalazlam grob mamy..Bog sam to zaaranzowal. Mame odnazlazlam gdy mialam 40 lat, przez 20 lat nie chcialam jej przebaczyc a gdy przebaczylam odnalazlam grob 🙂 ale to tylko symbol..bo ja Ja odnalazlam naprawde i Ona wstawia sie za mna… a za Toba wstawia sie Twoj dziadek!i za Twoim Tata tez. Walcz o siebie kochana,skup sie na sobie a Bog zajmie sie Toba i Twoim Tata. Nie mysl o lęku stresie,diabel chce Cie na tym skupic..patrz na Jezusa i Maryje! Tamto ignoruj…

    • Ola pisze:

      Kasiu ,jak czytam Twoje komentarze ,to widzę w Tobie świętą kobietę ,to ogromna łaska . Nie dorastam Tobie do pięt w swojej codziennej pielgrzymce . Trzymaj się! Z Panem Bogiem i Maryją ❤️

      • Kasia pisze:

        Ola, nie jestem. Jestem człowiekiem strasznie niecierpliwym i pedantycznym, na czym cierpi moja rodzina. Wszystko zawsze musiałam mieć idealnie zrobione, a jak ktoś nie dostosował to byłam zła. Walczę z tym i widzę jakąś poprawę ale daleko mi jeszcze… Czasem proszę Pana Jezusa, by odebrał mi glos, bym przestała krzyczeć na dzieci, jak stracę cierpliwość. Czytałam kiedyś, że DDA szukają kryzysów, zamiast spokojnego życia. I to w moim przypadku prawda. Modlę się o to, bym była łagodna i dobra dla mojej rodziny. Wszystko chciałabym kontrolować, podejmować tylko dobre decyzje…i stąd z wiekiem coraz trudniej mi podjać decyzję, bo lękam się, że podejmę złą i bedę żałować do końca życia. Ale…ostatnio jak chorowalismy jesienią całą rodziną na covid to Pan Bóg pokazał mi, że nie mam takiej mocy, by wszystko przewidzieć, zapobiec i mieć nad wszystkim kontrole…pewnie było mi to potrzebne…ale na razie czuję się bezradna.
        Są też takie sytuacje w moim życiu, że jak np poczytam jakieś opisy piekła, to wpadam w straszny lęk, że ja tam trafię albo ktoś z bliskich i popadam w beznadziejnosć na chwilę, czasem jestem w stanie tylko powiedzieć Jezu Maryjo ratujcie. Jak chorowalismy na covid i bardzo się bałam i byłam w panicznym lęku to całą noc na pół śpiąc mówiłam Jezus Maryja Józef …i tak ciągle.
        Czasem myślę, że jestem chora psychicznie. Od dziecka płakałam i mówiłam Panu Bogu, żeby mnie zabrał, że ja tu nie pasuje do tego świata…kiedys tak miałam.
        Często też mam myśli, że ciężko mi będzie dostać się do Nieba…ale choć żebym ostatniego stopnia Czyśćca się złapała. Kiedyś kilka miesięcy miałam wyjęte z życia,bo byłam przekonana, ze popełniłam grzech przeciw Duchowi Świętemu.
        Taka jestem psychicznie słaba i te natretne myśli…i proszę czesto Pana Jezusa by je ode mnie zabrał.
        Tak bardzo dziękuję za komentarze. Niech dobry Bóg Wam wszystkim błogosławi, niech Maryja okryje swoim płaszczem.

        • Małgorzata pisze:

          Kasiu, bardzo polecam książkę ” Hagioterapia” Ks. Tomislava Ivanćica .
          Jest na allegro. Ta terapia pomogła wielu osobom . Polecał to również Ks. Adam Skwarczyński.
          A tak przy okazji. Na Syberii bywają ogromne burze śnieżne. Zesłańcy opowiadali, że można było wyjść z domu i nie trafić z powrotem zamarzając parę metrów obok chaty.
          Jedyny ratunek to przywiązać się liną i po tej linie trafić do chaty.
          Tak mi to przyszło do głowy…. może trzeba przywiązać się do różańca , tej liny się trzymać się chociaż jest ciemno i nic nie widać , a wokół burza.

        • Ola pisze:

          Kasiu ,masz wszelkie „walory „,aby być świętą , to czuć czytając Twoje komentarze , przez cierpienie jesteś szlifowana na wspaniały Boży Diament ❤️ wszystko ma sens ,w Bogu wszystko jest wielką łaską . Ks .Dominik nieraz przytacza w swoich konferencjach przykład z życia włoskiej mistyczki „Faustyny ” (nie wiem jak nazywała się ), która to miała pretensje do Jezusa ,że pozwolił cierpieć ogromnie 5 dzieci ,które straciły matkę ,a wcześniej i ojca ,a przecież Jezus miał matkę uratować od śmierci i wtedy pan Jezus jej powiedział : ” gdybyś wiedziała jak wielką chwałę przygotowałem tym dzieciom w Niebie ,poprzez to cierpienie , dziekowalabys mi za to nieskończone miłosierdzie”.
          A co do spowiedzi , i ja chodzę co tydzień do spowiedzi ,a nawet częściej . Dziś byłam po 4 dniach ,pojechałam na 7 rano na Mszę świętą z myślą o spowiedzi ,pomimo ,że byłam w stanie łaski uświęcającej. Kiedyś kapłan zapytał mnie ,po co przychody do spowiedzi,przecież nie mam grzechu ciężkiego ,a byłam przed tygodniem , to odpowiedziałam mu ,że pragnę w tym Sakramencie zanurzyć się w Miłosierdziu Bożym i kiedyś też powiedziałam ,że św. o. Pio zalecał spowiedź cotygodniową porównując ja do sprzątania pokoju ,który nawet nie wygląda na brudny ,ale po tygodniu już osadził się kurz . Tak więc ja korzystam ze spowiedzi też bardzo często ,co tydzień albo częściej, zdarza się też ,że pójdę po 2 tygodniach .

        • Ola pisze:

          Jeszcze mi się przypomniało takie stwierdzenie ,kiedyś usłyszałam od pewnej mądrej kobiety ,że każda słabość ,każdy grzech Pan Bóg może przemienić w najpiękniejsze perły ,z minusa powstanie plus ☺️ . Ksiądz Dolindo w swoich kazaniach mówił ,że tak jak w prawdzie elektrycznym minus przyciąga plus tak jest z duszą i Bogiem : tam gdzie więcej nieudolności ludzkiej i trudu ,a zarazem wołania w tym trudzie do Boga ,tam Bóg działa z wielką mocą ,bo On lgnie tylko do słabej duszy ,która pokłada w Nim ufność . Nawet i z tą spowiedzią ,idąc tokiem rozumowania ,że ze słabości Bóg pragnie uczynić perły – jeśli jest to skrupulanctwo ,to po coś ono zostało dopuszczone danej duszy ,aby przez tę słabość Bóg mógł szlifować duszę w cnotach ,w tym ,aby duszę skierować na tor ufności Bogu i doświadczenia Jego Miłosierdzia .
          Niech będzie Bóg uwielbiony w Tobie Kasiu i w Twojej rodzinie i w nas wszystkich ❤️☺️ Błogosławionej soboty ☺️

        • Joan pisze:

          Kasiu, piszesz o rożnych rzeczach, odniosnę się tylko do kilku. Jeżeli czytasz opisy piekła, a z różnymi opisami bywa różnie, one mogą wywować w Tobie pewien lęk. To normalka. Tak ja oglądanie rożnych filmów nawet nie o wampirach ale z przemocą wywołuje w człowieku różne emocje które sobie człowiek mniej lub bardziej uzmysławia. One ( emocje) nie odchodza tak od razu. Piszesz o lęku w czasie covid. A kto go nie miał? Jesteśmy tak zastraszeni tym srovidem, psychoza strachu serwowana 24 h na dobę przez media więc jak już człowiek ma zdiagnozowanego srovida to wpada w lęk paniczny z samej nazwy a nie z powodu sympomów chociaż przebieg może być lagodny. ( badania trzeba zrobić po każdym przebiegu). Ludzie zostali zastraszeni tą chorobą. Żyjemy w świecie kłamstw, manipulacji i zastraszaniu narodów. Do czasu srovida mówiło się że stress to taki cichy zabójca a teraz co: ludzi zastraszyli na maxa i maja gdzieś że ludzie żyja w ciagłym stresie. Twój lęk o całą rodzinę oraz modlitwa na pół spiąco to normalka w dzisiejszych czasach. Normalka. Sama to przeszłam. Myślę że wiele osób mogło by sie podpisać pod słowami: „ja do tego świata nie pasuje, Panie Jezu zabierz mnie.” To sie zdarza kiedy w życiu jesteśmy czymś bardzo doświadczeni i wydaje nam sie że dalej nie damy rady. Pan Jezus też 3 razy uapadał. Nie myśl o tym czy dostaniesz się do Nieba czy nie, tylko skup sie na każdym dniu. „Nie martwcie się o jutro, bo dzień jutrzejszy zatroszczy się o siebie. Każdy dzień ma dosyć swoich kłopotów”. Skoncentruj uwagę na tym żeby wygrać każdy dzień, dzisiejszy dzień. Nie mo co wybiegać do przodu i niepotrzebnie zamartwiać się a w miedzyczasie małe codzienne bitewki przegrywamy. Każdy dzień ma wystarczająco trosk albo w innym tłumaczniu: Ma wystarczająco swojej biedy. Skup sie na tu i teraz. Co znaczy wygrać dzień? Skoro jesteśmy na polu ciągłej walki duchowej to wygrać dzięń znaczy: z pokojem w sercu, w zgodzie z innymi, z miłościa do Boga i w dziękczynieniu do Boga Ojca oraz w zaufaniu w Jego Miłosierdzie i prowadzenie położyć głowę do snu. Codzienny rożaniec, taki z Medjugorskiej receptury na walkę z szatanem ( czyli 3 dziennie i reszta z tej receptury) daje pokój. Dzienne fukcjonowanie bez egzorcyzmu porannego czyli takich modlitw jak tu zawsze na górze każdego wpisu staje się bardzo trudne. Lekko nie jest, ale trzeba powstawać, nie dawać wygrywać wrogowi naszego zbawienia i dalej iść za Panem Jezusem. Z Panem Bogiem teraz i zawsze.

    • Oko pisze:

      @Kasia, wg mnie jednym z problemów u Ciebie jest to, że boisz się popełniać błędy. A błędów nie popełnia tylko ten kto nic nie robi…. Zaakceptuj że możesz zrobić coś źle, dokonać złego wyboru – jesteś tylko człowiekiem. ufaj Bogu że On wyprowadzi z tego dobro. Daj sobie prawo do popełniania błędów. Ktoś Ci je kiedyś zabrał….
      Druga sprawa DDA – wejdź na stronę ‚roziwnac skrzydła ‚ – prowadzi ją ksiądz, jest dla osób z DDA i inna przeszłością. Poszukaj książek z wydawnictwa ‚W drodze’ albo autorstwa ksiedza Marka Dziewieckiego o tematyce DDA. I zacznij stawiać temu czoła, z Bogiem Ci się uda, już pora by to ruszyć.

    • Anula pisze:

      Kasiu,

      może wspólnie z Mężem oddajcie się Świętemu Józefowi? Święty Józef szczególnie polecany jest dzieciom, które są zranione przez grzechy i słabości ojców, zwłaszcza, gdy dotyczą okresu dzieciństwa. Jest taka książka: „Konsekracja św. Józefowi” , napisał ją KS. Donald H. Calloway. Święty Józef jest postrachem duchów piekielnych, a Jego siła jest jeszcze mało znana i doceniana. To najcudowniejszy i najwspanialszy Ojciec, jakiego możecie mieć. On swoich dzieci duchowych nie zostawia na pastwę losu, będzie dbał o Ciebie i Waszą rodzinę w każdym momencie, z największą miłością czułością i uwagą. Święty Józef zrekompensuje Tobie wszelkie braki z dzieciństwa – da Ci swój czas, miłość i obecność. Będziesz naprawdę ukochaną córeczką tego Świętego Tatusia. Zresztą już raz udowodnił wszystkim, jak doskonale wywiązał się ze swoich rodzicielskich obowiązków- zna się na tym. Polecam z całego serca, a przynajmniej weźcie z Małżonkiem tą sugestię pod rozwagę. Święty Józef jest opiekunem rodzin, będzie chronił Was razem i z osobna. Nie będziesz zawiedziona.
      Niech Dobry Bóg obdarzył Cię spokojem i zdrowiem!
      Szczęść Boże!

    • bea pisze:

      Witam u mnie bylo podobnie tylko ze ja weszlam w new age i jeszcze dzieci ciaglam do uzdrowicieli Ja po wielu latach nawrocilam sie ale byly straszne stany zly atakowal jak w hororze Mama mi opowiadala ze dziadkowi w czasie Pierwszej Wojny Swiatowej jak byl w niewoli ukazala sie Maryja i to mnie uratowalo w czasie dreczen
      Ok 20 lat temu sie nawrocilam jak syn przystepowal do Pierwzej Komuni Swietej Bog mnie Uwolnil przez Wstawiennictwo Niepokalanej i mialam pomoc aniolow i Swietych ale teraz mimo moich modlitw i wielkiej wiary Syn maz i ojciec sa z dala od Boga i KK corka tez niedawno odeszla z zieciem od Jezusa Syn jest dreczony maz pije ale nie duzo straszne placze modle sie ofiaruje Msze itd zawierzylam moja rodzine Niepokalanemu Sercu Maryji
      Mysle ze Bog chce zebym Zaufala Mu do Konca az po Krzyz Teraz czuje jak zly chce mnie odzyskac atakujac moja rodzine . Ale w Sercu Ufam Maryji i Jezusowi. Tak mamy czasy ostateczne jedni na prawo inni na lewo Modle sie zeby moja rodzina nie poszla na wieczne zatracenie
      Pozdrawiam wszystkich Bog zaplac za westchnienie
      Bea

      • gosc pisze:

        Z książki ks.Amortha Gdy mamy do czynienia z „zagrożoną” osobą, na przykład małżonkami ,którzy chcą się rozejść lub mają inne osobiste, poważne problemy ,bądź z młodym człowiekiem ,który ma problem alkoholowy lub jest uzależniony od narkotyków ,recytujemy nowennę do Najdroższej Krwi Jezusa , w pierwszej nowennie /przez dziewięć dni/ prosząc o łaskę ocalenia dla tej osoby. Np Udziel mi łaski zbawienia dla /imię osoby/, aby mogła/mógł zostać ocalony na końcu swej ziemskiej wędrówki i przyjść do Niebieskiego Jeruzalem ,aby składać Ci dzięki , aby razem z Tobą głosić chwałę i dziękować Jezusowi. Zlituj się nad nią/nim , wyrwij ją/go z rąk demona . Wystarczy odmawiać nowennę przez dziewięć dni. Możemy być spokojni i pewni ,że otrzymamy łaskę . W wypadku innych problemów pokonanie trudności może zająć niekiedy wiele miesięcy, dlatego należy odmawiać nowennę przez długi czas .Bóg chce nas ukształtować poprzez wiarę i poświęcenie .Wiara w niego będzie nagrodzona. Po otrzymaniu łaski zbawienia ,można – w intencji tej samej osoby -odmówić nowennę z prośbą o nawrócenie /lub o uwolnienie od uzależnienia od narkotyków bądź o uwolnienie od ducha nienawiści lub o uwolnienie od wszystkiego , co dręczy , a czego pochodzenia nie znamy/ Dobroczynny skutek może przyjść po miesiącach lub latach. Możemy być pewni ,że prędzej czy później nadejdzie Np Udziel mi łaski , aby /imię osoby/ został uwolniony od złych uroków i od zastępów diabelskich , które trzymają go w niewoli.Niech będzie uwolniony od wszelkiego przekleństwa ,zaklęcia i klątwy .Niech będzie mógł wrócić do wiary w Jezusa. Niech będzie mógł wzrastać w wierności Bogu i na końcu swej ziemskiej wędrówki przyjść do Ciebie i podziękować Ci w Niebieskim Jeruzalem. Miej dla niego litość ,Święta Matko .Dziękuję Ci ,bądź błogosławiona.

        • bea pisze:

          Tak wiem modle sie egzorcyzmami i bylam u Ksiezy pare razy ale syn sam poszedl np na masaz thaiski czy kupil krople homepatyczne i oglada gry z symbolami new age czy szatanskimi mowie mu o tym ale mowi ze nie wierzy Dlatego syn sam otwiera sie na te zle moce a potem popija zeby zasnac jest sam mimo iz jest przystojny ma dobry zawod samotnosc to straszna rzecz teraz w czasie pandemi i nie pracuje
          Ma dobre serce ufal ludziom i zostal oszukany pare razy Mysle ze jak sie nie nawroci to depresja go zniszczy .Moze taka jest wola Boza

      • eska pisze:

        @Bea, masz jeszcze środek przypomniany tu ostatnio przy okazji nagrania „Wyrzekam się ducha choroby covid19”. A mianowicie: „w imię Jezusa Chrystusa na mocy sakramentu małżeństwa niech odejdzie od męża duch [np. alkoholu]. Podobnie „na mocy danej mi przez Boga władzy rodzicielskiej…”
        .
        Jest to także rada dla @Kasi, bo można się wyrzekać duchów pewnych cech: „W imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się ducha skrupulanctwa, perfekcjonizmu, kontroli,…”, „W imię Jezusa Chrystusa niech odejdzie ode mnie duch …”

        • bea pisze:

          Tak wiem modle sie egzorcyzmami i bylam u Ksiezy pare razy ale syn sam poszedl np na masaz thaiski czy kupil krople homepatyczne i oglada gry z symbolami new age czy szatanskimi mowie mu o tym ale mowi ze nie wierzy Dlatego syn sam otwiera sie na te zle moce a potem popija zeby zasnac jest sam mimo iz jest przystojny ma dobry zawod samotnosc to straszna rzecz teraz w czasie pandemi i nie pracuje
          Ma dobre serce ufal ludziom i zostal oszukany pare razy Mysle ze jak sie nie nawroci to depresja go zniszczy .Moze taka jest wola Boza

        • eska pisze:

          @Bea
          Rozumiem.
          Moja rodzina ze mną włącznie też kiedyś w takie rzeczy nie wierzyła. Dodatkowo mówiłam, że jak nie zobaczę, to nie uwierzę. Efekt był taki, że zaczęły się dręczenia i różne demoniczne ataki – zobaczyłam i nuż nie mogłam nie wierzyć. To był początek nawrócenia rodziny. Zatem czasami szansą jest pogorszenie sytuacji…
          A odnośnie korzystania z mocy władzy rodzicielskiej – sama się tego wciąż uczę. Zastanawiam się, czy wobec postawy Twego syna nie zadziałałaby modlitwa o pozbycie się ducha niewiary – skoro mówisz właśnie o tym, że on nie wierzy (w zagrożenia duchowe).
          Warto także zamówić za bliskich Msze św. wieczyste.

        • Oko pisze:

          @bea, odpraw 9 pierwszych piątków miesiąca po kolei w intencji każdej z tych osób czyli 9 za syna, 9 za męża itd. Na portalu ‚milujcie sie’ jest o tym świadectwo pewnej kobiety z Polski.

        • Kaśka pisze:

          Chciałam tylko dodać, że modlić się o uwolnienie należy, ale na pomoc Bożą czekać cierpliwie. Czasem Pan Bóg nie uwolni, a dopuści na nas krzyż który ma służyć nam za pokutę lub w inny sposób przycxynic się do naszego uświęcenia. W dobie mody na ,,ewangelię sukcesu i uzdrowienia’’ warto to przypominać.

  3. Maggie pisze:

    💕🙏🏻❣️O BOŻE RATUJ💕🙏🏻❣️ wTV pokazują masy policji w Ottawie i młodą matkę, która mówi zostawcie mnie, ja jestem pokojową osoba, i z płaczem puście mnie do mego dziecka, a wokół niej masa w żółtych kamizeljach policjantów, którzy pchają się na ludzi i prowokują fizycznie ich aby odepchnąć … bo wtedy obrona czy jakikolwiek opór to jest tzw assault policjanta. Ludzie są spokojni, śpiewają hymn kanadyjski, wołają „wolność”, mają flagi Kanady albo prowincji z której przyjechali. ALE TU trzeba pamiętać, że JEŚLI protestującego sprowokują do obrony lub słów to … będzie kryminalna sprawa. Jeśli dają się „krępować” kajdanami jak bydło ze spokojem, to mają szansę bronić swojej wolności w sądzie, (ważne: o ile nie użyją „obraźliwych” słów lub krytykujących akcję). Właśnie ciut widzę osobę przewróconą na śnieg i skuwaną, osobę skutą i osobę skutą leżącą na śniegu, oraz odprowadzane kolejno przez dwóch policjantów. Większość policjantów tylko stoi… myślę, że wydziobują jak kąski osoby aktywniejsze. Ludzie spokojnie czekają aż ich aresztują. Widzę też policjantów z karabinami maszynowymi.
    Trudeau to sługa diabła, który zmusił zdesperowanych do obrony, który bezwstydnie naduźywa prawa swoim „Emergency Act”, którego Parlament nie zatwierdził, bo ma debatować w poniedziałek.
    Gaszę TV, bo nie mogę słuchać komentarzy TV, która specjalnie ma kamery i transmisję. … „widowiska” 😭. 🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻🙏🏻

  4. Damian_32 pisze:

    Może ktoś pomoże? Potrrzebuję rozważań różańcowych, tajemnice bolesne, na czas przed Mszą Świętą pogrzebową. Pogrzeb kuzyna, który odebrał sobie życie przez powieszenie.

  5. An pisze:

    O, to tego Ewo nie wiedzialam,ze Medjugorie odrzucił rownież..

    Ja mam co do tego miejsca pokoj serca:-)

    • Katarzyna pisze:

      A może nabierzmy odwagi i powiedzmy wprost:

      1) kto?
      2) co?
      3) dlaczego?
      4) poprzez kogo?
      5) z jakim skutkiem!
      7) przy naszym grobowym milczeniu!
      8) zrobił to tak łatwo, stąd należy się MOCNO zastanowić chyba nam nad samymi sobą, w jaki sposób do tego doszło i to na naszych oczach?!

      Nasza milcząca ,,delikatność” a w istocie tchórzostwo, jest źródłem cierpienia innych.

      Zwiedzenie jest Tym, co spadnie na każdego z Nas. Jeśli wzajemnie o Siebie, nie będziemy walczyć.

      Ewo, ja to powiem otwartym tekstem:

      Kapłani zaangażowani w Misję Iskry z Polski, zostali zdziesiątkowani!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s