Mnich z Libanu – życie i cuda św. Szarbela Makhlufa

Niepojęta Boża miłość – odkryj tajemnice świętego mnicha z Libanu

Święty Szarbel Makhluf obrał radykalną drogę pójścia za Panem. Odkrywając niesamowitą moc płynącą z ascezy, kontemplacji i samotności, zbliżał się do mistycznej tajemnicy Trójcy Świętej. Zmarł w grudniu 1898 roku. Kiedy po latach otworzono jego grób, okazało się, że ciało mnicha było zupełnie nietknięte, co więcej, zaczął z niego wypływać cudowny olej. Od czasu jego śmierci wielu chrześcijan i muzułmanów z całego świata pielgrzymuje do jego grobu, gdzie odnotowano już setki cudownych uzdrowień!

Kim był św. Szarbel – skryty cudotwórca z Libanu? Jak działa dziś wśród nas?

fragment książki:

Modlitwa i pokuta były w istocie jego ideałem już wtedy, gdy prowadził swoje stado po zboczach gór Libanu. Z opowieści o jego życiu dowiadujemy się, że jednego dnia w okolicy, gdzie mieszkał, pojawił się niespodziewanie jakiś nieznajomy mnich, ubogi i wynędzniały, bosy, w połatanym habicie. Mnich ten przemawiał do zdumionego pasterza o łasce całkowitego ubóstwa i zdania się na wolę wszechmogącego Boga. Entuzjazm Jusufa można porównać z tym, co w dzisiejszych czasach przeżywa chłopak w jego wieku z powodu meczu piłki nożnej lub wyścigu motorowego.
– Lecz to nie dla mnie – zasmucił się bardzo. – Jestem za młody.
– Musisz tylko podjąć decyzję, że będziesz naśladować Zbawiciela.
– Ubogi rzeczywiście jestem – dowodził Jusuf. – Nikt u nas w domu nic nie posiada, a zresztą jestem tylko pasterzem stryja.
Lecz mnich zwrócił mu uwagę, że nawet najbiedniejszy człowiek posiada jednak rzeczy, których może się wyrzec z powodu miłości do Boga: uczucia, namiętności, wolę, pragnienia. Czyż Jusuf nie obdarzył niedawno pięknym, pełnym przyjaźni uśmiechem ładnej dziewczyny? Wraz ze swymi kozami schodziła lekkim krokiem ścieżką, którą on, mnich, obrał, by tam wysoko przebywać w samotności.
Później zachęcił Jusufa, żeby zdał się całkowicie na wolę Bożą. To już Jusuf uczynił, lecz teraz chciał to zrobić w pełni. Pozostawał też niewzruszony, gdy dwa dni po przyjęciu go do klasztoru u bramy zjawili się stryj i matka w towarzystwie krewnych, żeby zabrać syna i bratanka. Stryj Tanios był oburzony. Co? Jusuf zamierzał opuścić ich na dobre? Tego już za wiele! Powinien przecież okazać się rozsądny po tym wszystkim, co dla niego zrobiono. Jego mama, dzielna Brygida, liczyła, że będzie towarzyszył jej w starości. Znaleziono mu dobrą kandydatkę na żonę, a oto on sobie poszedł!
Jusuf obstawał przy swoim. Jego krewni musieli wrócić do domu, nie zyskawszy niczego. Matka pierwsza uznała wolę Bożą dla swojego syna i zdała się na nią:
– Niech się dzieje wola Boża – powiedziała, gdy stwierdziła, że jej zabiegi są bezskuteczne. (…)

Bóg wywyższa swego sługę

Kronika klasztoru Świętego Marona w Annaya notuje w roku 1898: „24 grudnia 1898 roku Bóg powołał do siebie bogatego w łaskę pustelnika ojca Szarbela Makhlufa z Bekaa Kafra. Zmarł on wskutek udaru i oddał swą duszę Bogu. Został pogrzebany na cmentarzu
klasztornym. Miał sześćdziesiąt osiem lat. W tym czasie przełożonym był ojciec Antoun Mismishani. To, czego Bóg dokonał po śmierci ojca Szarbela, więcej powie o świętości jego życia niż epitafium sławiące wierność, z jaką przestrzegał swych ślubów zakonnych,
a zwłaszcza ślubu posłuszeństwa. Było w nim więcej z anioła niż z człowieka”.
Sygnalizowaliśmy już raz, że jeszcze za życia ojca Makhlufa wieści o jego przykładnym życiu krążyły wśród mieszkańców jego kraju. I chociaż nikt nie ma prawa ogłosić kogoś świętym przed jego śmiercią, głos ludu ma w zwyczaju nadawać taki tytuł zawczasu w dowód uznania dla cnót i zasług danej osoby. Kościół oczywiście nie ma obowiązku ani potrzeby zatwierdzać takiego werdyktu ludu. Niemniej jednak renoma świętości życia, która się w ten sposób rodzi, stanowi wyraźny znak, którego nie można lekceważyć.
To właśnie, niewiele lat po śmierci ojca Makhlufa, kazało jego przełożonym, a później władzom kościelnym, zacząć się tą sprawą zajmować. Ustawicznie sygnalizowano nowe niezwykłe fakty: otrzymane łaski, uzdrowienia chorych, nieoczekiwaną pomoc w pilnych potrzebach. Biografia ojca Szarbela wspomina o 1200 przypadkach, które miały miejsce od jego śmierci do roku 1957. Ta liczba jednak w żadnej mierze nie może przesądzać o wydaniu przez Kościół orzeczenia. Wskazuje ona tylko, jak pilne wydawało się rozpatrzenie przypadku ojca Makhlufa pod kątem ewentualnej beatyfikacji i kanonizacji.

Pierwszym, który miał się tym zająć, był oczywiście przełożony zakonny, opat Antoun Al-Mishmishani, przyszły przełożony generalny wszystkich klasztorów Libanu. Przedstawił on patriarsze Zjednoczonego Kościoła Maronickiego, Eliaszowi Hoyekowi, niewytłumaczalne fakty, jakie miały miejsce, i poprosił go o wstępną zgodę na otwarcie grobu ojca Szarbela Makhlufa oraz przeniesienie ciała do nowego, oddzielnego grobowca. Patriarcha zaakceptował tę propozycję.
Gdy otwarto wspólny grób mnichów Świętego Marona w Annaya – w obecności opata i tłumu ludzi, którzy się zbiegli – zastano ciało ojca Szarbela absolutnie nienaruszone, dokładnie jak w dzień śmierci. Jego szaty zakonne też były w dobrym stanie. Ponadto należy wspomnieć, że od czasu jego pogrzebu dół grobowy znalazł się kilka razy pod wodą: w następstwie burz, przenikania wód podziemnych i zalewania terenu, i to do tego stopnia, że przez kilka miesięcy ciało pływało w wodzie. Wszyscy rozpoznali zwłoki jako ciało zmarłego ojca Szarbela, nikt nie miał co do tego wątpliwości. Powszechną opinię można wyrazić słowami: „To zwłoki Świętego Szarbela! Był świętym przez całe życie i Bóg uwielbił go teraz, zachowując jego ciało od rozkładu”. Ciało zostało uroczyście ekshumowane, umieszczone w drewnianej trumnie i ułożone w niszy kaplicy klasztornej.

Mnożą się nadzwyczajne zdarzenia

Ekshumacji ojca Szarbela towarzyszył jeszcze jeden znak. Oprócz tego, że jego zwłoki były nienaruszone, wypływała z nich krwawa ciecz, biała i czerwona, przy czym białej było więcej. Ponadto w całej kaplicy unosił się prawdziwy zapach krwi, a czuli go wszyscy, którzy byli obecni w pobliżu nowego grobu. Ta niesłychana okoliczność kazała zakonnikom dwa razy na tydzień zmieniać ojcu Makhlufowi szaty, żeby usunąć z nich plamy. Mimo tych środków plamy od krwi pojawiały się ponownie na albie, którą miał na sobie. Pogłoski o tych faktach rozeszły się, wzbudzając u zakonników różnych klasztorów ogromne zainteresowanie. Wydarzenia te tylko umocniły w ludziach przekonanie, że ojciec Szarbel jest święty. Zaczęto jeszcze bardziej niż do tej pory uciekać się do jego orędownictwa u Boga, powierzając mu mnóstwo codziennych trosk.
To zrozumiałe, że w tych okolicznościach przełożony generalny maronitów, Ignacy Dagher At-I-Annouri, przekazał papieżowi Piusowi XI (1922–1939) prośbę o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ojca Szarbela Makhlufa.
Papież przychylił się do prośby, odpowiadając, że przełożony winien zwrócić się do patriarchy Zjednoczonego Kościoła Maronickiego, ordynariusza diecezji, w której żył i umarł ojciec Szarbel. To do niego należało prawo rozpoczęcia procesu informacyjnego w celu założenia sprawy beatyfikacji. Ponadto papież zakomunikował patriarsze maronickiemu, że jest przychylny tej prośbie i że zobowiązuje go do zrealizowania postulatu przełożonego generalnego, gdy dotrze oficjalny dokument.

(…) 22 kwietnia 1950 roku do Annaya przybyła komisja. W jej skład wchodziło trzech lekarzy: doktor Chikri  Bellan, dyrektor generalny Departamentu Higieny Republiki Libanu, doktor Joseph Alhitti, deputowany do parlamentu libańskiego, oraz doktor Teofil Maroun, profesor medycyny we francuskim Wydziale Medycyny w Bejrucie. Trumna ojca Szarbela zaniesiona została do nawy kościoła klasztornego i tam otwarta.
Wielu starych zakonników, którzy znali zmarłego za jego życia lub byli obecni podczas otwarcia jego grobu w 1927 roku, zostało wezwanych na świadków. Jednogłośnie uznali oni trumnę i ciało za należące do owego pustelnika zmarłego w 1898 roku, ojca Szarbela Makhlufa. Komisja stwierdziła, że od badania w 1927 roku nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o stan ciała i trumny. Stwierdziła ponadto następujący fakt: krwawy pot, który ukazał się po ekshumacji zwłok, wydostając się ze wspólnego dołu w 1899 roku, jeszcze nie przestał się pojawiać. Czerwona krew nadal zbierała się na ciele i szatach kapłańskich ojca Makhlufa, jedna część habitu została zniszczona oraz utlenił się cynowy pojemnik zawierający oba dokumenty z 1927 roku. Stwierdzono też uszkodzenie podstawy trumny oraz ozdób z cyny, które znajdowały się u stóp zwłok. To tam krew znajdowała ujście, płynąc na zachód. Uczeni orzekli też, że oba dokumenty z roku 1927 są nienaruszone, natomiast odzienie ojca Szarbela Makhlufa wygląda, jakby było impregnowane krwią. Zwłaszcza alba wydawała się nią przesiąknięta.
Członkowie komisji odkryli, że ciecz rozeszła się po całym ciele i że po wypłynięciu natychmiast krzepnie. Samo ciało było elastyczne i można było zginać ramiona i kolana.

Całość w książce:  https://www.esprit.com.pl/829/Mnich-z-Libanu.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Mnich z Libanu – życie i cuda św. Szarbela Makhlufa

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Dzisiejszej nocy (21/22.01.1993), czyli 29 lat temu św. Charbel przyszedł we śnie do chorej Nouhad Al-Chami i zoperował ją, pozostawiając ślady na szyi- dwie rany cięte. Powiedział jej wówczas, że jest znakiem na ziemi dla ludzi aby się nawracali i by każdego 22-go dnia miesiąca uczestniczyła w modlitwie i procesji z Pustelni św. Charbela do Klasztoru.
    Prosimy dzisiaj szczególnie św. Charbela o wstawiennictwo we wszystkich intencjach, prosimy szczególnie o łaskę głębokiej wiary i miłości do drugiego człowieka, o pokój na świecie, o zakończenie pandemii oraz za cały Kościół Święty.
    Prosimy Cię św. Charbelu we wszystkich naszych intencjach… wstaw się za nami u Boga we wszystkich tych prośbach i wyjednaj nam łaskę głębokiej wiary. Niech w naszych sercach na nowo rozpali się miłość do Boga i drugiego człowieka.
    Św. Charbelu módl się za nami ❤

    • Aneta pisze:

      Witajcie ,
      U mnie od soboty covid. Jestem niezaszczepiona 🙂
      I dzis juz znaczna poprawa przyplyw sil..az sie powstrzymalam zeby nie zlapac za odkurzacz..
      Modlilam sie wlasnie do Sw Charbela sw Gemmy i sluga Bozy Wanenty Katarzyniec..czuje oczyszczenie i uniesienie.

      Dzis maz pozytywny nieszczepiony..pracuje na poczcie…od dzis na chorobowym.

      Mama moja 78 lat, szczepiona 3 razy tez covid…
      Cierpienie oddawalam za dusze z czyscca oraz za Polske i nasz rząd.

  3. wobroniewiary pisze:

    Za Witkiem:
    Odnośnie Oleju Św. Charbela to ponawiam link który już tu był podany, proszę pisać na ten adres:
    http://charbelkozanow.pl/index.php/olej/
    Listy odbiera Pan Fabio, jest Libańczykiem mówiącym po Polsku. Proszę przeczytać jeszcze informację pod drugim linkiem:
    https://maronici.pl/olej/
    Ale najbardziej zachęcam do zapoznania się z trzecim linkiem. https://maronici.pl/informacje-ogolne/

    Tutaj możemy poprosić na maila: sgolm@olm.org.lb lub kustosz@maronici.pl
    który jest tam podany o:
    Relikwie II stopnia – ex indumentis – z habitu świętego przekazywane są do parafii pod innymi wezwaniami, w których zaczyna rozwijać się nabożeństwo i cześć do nich.
    Relikwie II stopnia – ex oleum – Sakramentalia z II st. Olej św. Szarbela jest pobłogosławiony relikwiarzem pierwszego stopnia świętego. Olej dotyka kości świętego Szarbela i jest relikwię drugiego stopnia.
    Relikwie II stopnia – ex terrae – Sakramentalia z II st. Ziemia św. Rafki jest pobłogosławiony relikwiarzem pierwszego stopnia świętego. Ziemia dotyka kości świętej Rafki i jest relikwię drugiego stopnia.
    Zachęcam na pewno przyślą. Proszę pamiętać o złożeniu ofiary ponieważ oni utrzymują też społeczność katolicką w Libanie.
    Proszę też nie prosić o jedną Relikwię tylko o kilka lub tyle ile potrzebujecie.

  4. wobroniewiary pisze:

    Wiem, że nieraz mam dziwne prośby, ale bardzo potrzebuję kogoś, kto prowadzi firmę budowlano-remontową i może wystawić rachunek…. (reszta na priv, muszę pomóc pewnej osobie)

  5. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę za Darka, ma covid plus szereg chorób współistniejących m.in. przerost lewej komory serca, wysokie nadciśnienie

    • Beata pisze:

      🙏🙏🙏

    • Maggie pisze:

      Maryjo, Matko, Ty się tym zajmij i proś Swego Boskiego Syna 💕🙏🏻❣️

    • Małgorzata pisze:

      🙏🙏🙏

    • beatkaa11 pisze:

      Święta Maryjo Uzdrowienie chorych Módl się za nami+++

    • Aneta pisze:

      Ja wlasnie b.balam sie o mojego meza bo on ma przerost komory i od 20 lat leki na cisnienie i serce ..w tej chwili ma.48 lat i po raz drugi covida..oddalismy Bogu..i dzieja sie cuda. On jest bardziej popsuty niz ja… Choc ja mam nadwage a on szczuply..
      Trzeba spokoju , modlitwy , wiary nam wszystkim..tv to diabel
      ..autentycznie…unikac ..zyc bez tv modlic sie pracowac ,sadzic kielki 😉 ..to pomaga..wlasnie takie pierdoły zwykle..moj maz ma tyle chorob ze covid powinien go zjesc..

      • Jolantae pisze:

        Co zrobić jak mój mąż beż tv żyć nie może i jeszcze wielokrotnie dzieci deprawuje programami które ogląda? Dodam że moje gadanie nic lub niewiele daje. On jest uzależniony od tv. Można obejrzeć naprawdę fantastyczne programy np. o przyrodzie, ale trzeba umieć rozróżniać co dobre a co złe. Modlę się za męża, oddaje to Panu, bo ja nic nie mogę

  6. Maggie pisze:

    „ZBIEG OKOLICZNOŚCI”
    Dziś 🤔 półmetek naszej NP i od jutra następne 27 dni z modlitwą Dziękczynną 🙏🏻❣️

    🤔Właśnie dzisiaj do GTA (Great Toronto Area – Toronto to stolica Ontario, skrót ON) z Vancouver (stolicy British Columbia, skrót BC) dociera zorganizowana kawalkada tracker’ów tj kierowców ogromnych ciężarówek typu TIR itp, którzy protestują przeciw obowiązkowemu szprycowaniu oraz nań dowodów. Do jadących przez wiele dni na protest kończący się w tą sobotę (weekend) w Ottawie (federalnej stolicy Kanady), dołączają po drodze inni.
    Konto wspierające ich i protest przekroczyło $4 mln. Chociaż kierowcy mówią o pokojowym proteście, do którego mają prawo, to media, które robią sondy, najpierw podały, że jeżeli będzie jakaś „rozruba” to nie tylko kierowcy/organizatorzy, ale ci co wpłacali/ją na to konto będą surowo pociągnięci do odpowiedzialności karnej – mi to zapachniało jak judzenie do prowokacji.
    Rano słuchane dziś radio podaje „statystyki” oczywiście w tonie „miłości”, że tylko 28% sondowanej ludności popiera kierowców i że autostrady i parkingi miast bedą zapchane jeszcze bardziej niż normalnie (zazwyczaj dla mieszkańców zapchane drogi i parkingi to jak materiał wybuchowy).
    Nie tłumaczę co w dowodowym linku, z główną trasą, o tym przejeździe, zwanym przez media (w cudzysłowiu) z przekąso-ironią „konwoju wolności” .
    Dodam tu, że Vancouver od Toronto dzielą nie tylko tysiące km (non stop autostradą bez przeszkód ok 41 hr i 4,370.3 km) ale i 3h różnica czasu ze strefy dobowo-czasowej – a ekstremalne warunki zimowe zaś teraz na całej trasie.
    ❤️🙏🏻❣️

    https://toronto.citynews.ca/2022/01/27/trucker-convoy-gta-highways-delays/

    • m-gosia pisze:

      Mag Chaosu
      @Magmag77711777
      ·
      15h
      Kanada. Mega corona protest.
      Konwój ciężarówek o długości ponad 70 km pobił dotychczasowy rekord świata pod względem najdłuższego konwoju ciężarówek. Nigdy nie doniesiono o tak długim konwoju.
      Trwa wielki zryw Kanadyjczyków przeciwko sanitarno-eksperymentalnej corona tyranii.

      • Antonina pisze:

        „Szczepionka” na Covid-19 jak trutka na szczury, pierwsze ziarna dobre, kolejne zabijają – PL1.TV
        https://pl1.tv/title/szczepionka-na-covid-19-jak-trutka-na-szczury-pierwsze-ziarna-dobre-kolejne-zabijaja/

      • Maggie pisze:

        Kawalkadę przemierzającą w tej chwili północne obrzeża GTA, (dokładnie Vaughn Mills), witają na drogach oraz na „over-passes” tj mostach nad drogą, tysiące ludzi (jak podaje Citi/680 news radio).
        Podają z ostatniej chwili wieść o specjalnych ostrzeżeniach i gotowości do … odparcia … ataku etc. przez grupę, która chce utworzyć 😳… citizen committee 😳 czyli komitet obywatelski 😳 – czy możliwe? , że to zapach „aranżacji – sztuki dla sztuki”.
        Warunki jazdy trudne. Śnieg może jeszcze więcej popadać, a po północy temperatura ma spaść do -17C z -30C wiatrem.

        Na tej stacji usłyszałam jak pośpieszne „chlapnięcie” informację, bez wymienienia nazwiska, ale tylko zajmowane stanowisko „Prime Minister” , będzie izolowany na 5 dni … bo …. w środę wieczorem był w kontakcie z osobą pozytywną cowidowo … dlatego będzie pracować w domu… 🤔 Ciekawy „zbieg okoliczności” … czwartek, piątek, sobota, niedziela, poniedziałek … a trackerzy jadą na protest sobotni … Sprawdziłam na Internecie, że to prawda … i w tym momencie, kiedy piszę, radio WRESZCIE potwierdziło tą wieść parę razy.

    • Damian pisze:

      Sporo pokrywa się z tym co poleca mój lekarz na Covid. Może się to akurat komuś przyda:

      2- 3 krople płynu lugola na 5ml soli fizj. Nikomu kilka dni na tarczyce nie zaszkodzi.

      3l napojow dziennie

      Bardzo Chudy rosół szklanka za szklanką

      Accard 6 tyg !!!

      Acerola

      Aronia z miodem najlepiej sok na zimno tloczony i rozcienczony

      Cynk

      Olej z czarnuszki

      Balsam jerozolimski 10 kropli co pół godziny

      Rozgrzewać klatkę piersiową smalcem, vikvaporup lub czymś innym

      Imbir, malina, kurkuma, czarny bez

      Na zatoki sinupret, a 30 minut pózniej ciepła inhalacja z sodą, rumiankiem, majerankiem i 10 kropli olejku eterycznego

      A po wyjściu z choroby na rekonwalescencje to:

      Czystek
      Magnez
      Zielona herbata
      Aszwaganda
      Różeniec górski
      Szczodrak krokoszowaty

  7. wobroniewiary pisze:

    Zjednoczmy się duchowo trwając w modlitwie. Niech Św. Charbel wstawia się za nami u Boga wypraszając potrzebne łaski.

    Modlitwa do św. Charbela

    Święty Ojcze Charbelu, który wyrzekłeś się przyjemności światowych i żyłeś w pokorze i ukryciu w samotności eremu, a teraz przebywasz w chwale Nieba, wstawiaj się za nami. Rozjaśnij nasze umysły i serca, utwierdź wiarę i wzmocnij wolę. Rozpal w nas miłość Boga i bliźniego.

    Pomagaj w wyborze dobra i unikania zła. Broń nas przed wrogami widzialnymi i niewidzialnymi i wspomagaj w naszej codzienności. Za Twoim wstawiennictwem wielu ludzi otrzymało od Boga dar uzdrowienia duszy i ciała, rozwiązania problemów w sytuacjach po ludzku beznadziejnych.

    Wejrzyj na nas z miłością, a jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą, uproś nam u Boga łaskę, o którą pokornie prosimy, a przede wszystkim pomagaj nam iść codziennie drogą świętości do życia wiecznego. Amen.

    Modlitwa z obrazka św. Szarbela

    Boże Ojcze Przenajświętszy,
    który tak ogromnie ukochałeś człowieka,
    że zesłałeś swojego jedynego Syna dla jego zbawienia (Rz 8,32),
    i który zesłałeś mu na zawsze swojego Ducha Świętego,
    aby objawił mu to wszystko, co musi poznać,
    by stać się Twoim przybranym synem
    i aby uznał Jezusa za Twojego Jedynego Syna.

    Błagam cię o spełnienie mojej prośby…
    w imię miłości, którą ślubowałeś człowiekowi
    i którą pragnę ofiarować Tobie
    za wstawiennictwem Świętego Szarbela,
    którego miłość do Ciebie była niezmierzona.

    Albowiem człowiek jest zaproszony, by żyć
    jako stworzony na Twój obraz i Twoje podobieństwo (Rdz 1,27).
    Jest on przeznaczony do tego by być w Tobie i z Tobą (J 17,21),
    by prosić w Twoje imię o wszystko, czego potrzebuje,
    bo jedynie Ty jesteś zdolny do dania mu tego (J 16,23),
    zwłaszcza jeśli błaga Cię przez wstawiennictwo
    twojego ukochanego Świętego Szarbela. Amen.

    Nowenna

    Dzień pierwszy
    Cudami słynący Święty Ojcze Szarbelu, którego nieskalane ciało przezwyciężywszy rozkład, wydzielało woń niebiańską, przybądź ku nam na ratunek i uproś u Boga łaskę (…). Amen. Święty Szarbelu módl się za nami!
    Panie, który obdarzyłeś Św. Szarbela łaską wiary, za jego wstawiennictwem proszę Cię o dar życia zgodnego z Twoimi przykazaniami i Ewangelią. Tobie chwała na wieki. Amen.

    Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu…

    Całość nowennykliknij

     

  8. Anna pisze:

    Amen. Ps. Dziś jest powtórka filmu dokumentalnego ” Położna” o Stanisławie Leszczyńskiej , kandydatce na ołtarze

  9. Mzz pisze:

    We wtorek w sejmie będzie procedowany druk 1981- o co tygodniowym testowaniu pracowników, więc różańce w dłoń i szturmujmy niebo, aby Bóg się zlitował nad nami. Przekazujcie komu się da

  10. Edyta pisze:

    Szczęść Boże. Proszę o modlitwę za moją rodzinę, kilkanaście osób chorych w którym czasie zarówno dorośli, jak i dzieci. Podejrzewamy popularna chorobę. Proszę o krótką modlitwę albo chociaż westchnięcie za nami za wstawiennictwem św. Szarbela. Bóg zapłać

    • Anna pisze:

      Pod Twoją Obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko. Naszymi prośbami racz nie gardzic w potrzebach naszych. …..Amen.

  11. wobroniewiary pisze:

    Widzę u siebie w parafii, że około dziewięćdziesięciu procent ludzi przychodzi do Komunii w grzechu ciężkim. Patrzę w ich oczy, a tam przerażająca ciemna otchłań.
    _______
    Ks. Piotr Glas: Eucharystia jest największym darem dla ludzi godnych jej przyjęcia, ale nie jest celem samym w sobie, czymś, co niezależnie od stanu duszy musimy przyjąć. Eucharystia miała swój początek około dwóch tysięcy lat temu, a któregoś dnia nie będzie już nam potrzebna, bo będziemy mieć łaskę oglądania Jezusa twarzą w twarz. Obecnie jednak jest największym skarbem, nadprzyrodzonym darem Boga dla Kościoła oraz najwspanialszym darem dla każdego człowieka, a dla małżonków powinna być szczególnym błogosławieństwem, który da im siłę trwania w wierze i wzajemnej wierności aż do końca ich życia. Wiemy, że życie w łasce uświęcającej, czyli bez grzechu ciężkiego, jest konieczne do godnego przyjmowania Eucharystii przez wszystkich wierzących bez wyjątku. Niestety, obecnie wiele osób nie przystępuje do Komunii albo przystępuje wyłącznie w czasie większych świąt. Dobrze, jeśli przed przyjęciem Komunii pójdą do szczerej spowiedzi, ale tu, na Zachodzie, jest zupełnie inaczej. Wszyscy idą do Komunii, a mało kto do sakramentu spowiedzi; można to nazwać zbiorowym świętokradztwem. Mój przyjaciel ksiądz, który otrzymał rzadki dar widzenia ludzi w stanie grzechu ciężkiego, przyjechał kiedyś do mnie na duchową rozmowę, cały roztrzęsiony i zapłakany. Szlochając, powiedział: „Słuchaj, moment rozdawania Komunii jest dla mnie nie do uniesienia. Widzę u siebie w parafii, że około dziewięćdziesięciu procent ludzi przychodzi do Komunii w grzechu ciężkim. Patrzę w ich oczy, a tam przerażająca ciemna otchłań. Jak sam sobie zdajesz sprawę, jako kapłan nie mogę nikomu, kto do mnie podchodzi, odmówić udzielenia Komunii, ale robię to z ogromnym bólem w sercu i sumieniu”. Dla wielu wiernych jest to tylko część rytuału, takie magiczne ciasteczko, coś w formie talizmanu na dobre ułożenie sobie następnego tygodnia, a nie żywe Ciało Jezusa Chrystusa. Patrząc na dzisiejsze podejście do tego problemu nawet w samym Kościele, można byłoby ten proceder nazwać masowym bluźnierstwem. Może właśnie teraz musimy zapytać samych siebie: Dlaczego małżeństwa, całe rodziny rozpadają się w tak zastraszającym tempie, dlaczego młodzi masowo odeszli od wiary, dlaczego nie ma powołań, a Kościół przypomina tonącego w otchłaniach oceanu Titanica? Przecież Pismo Święte mówi bardzo wyraźnie, że kto niegodnie, czyli w stanie grzechu śmiertelnego, spożywa Ciało Pana, ten śmierć na siebie ściąga. I nie jest tu istotne, czy dana osoba jest duchownym, osobą samotną, czy żyjącą w małżeństwie! Popatrzmy, jeżeli przez tyle lat chrześcijanie na całym świecie poprzez świętokradcze komunie ściągali na siebie wyrok, to nie bądźmy teraz zdziwieni, że właśnie w obecnych czasach obserwujemy na tak wielką skalę owoc tego procederu, jakim jest śmierć.
    _______
    Źródło: „Ostateczna bitwa o rodzinę”, ks. Piotr Glas, Jacek Pulikowski, wyd. Esprit
    Fot. VICONA

    • Witek pisze:

      Bardzo dobra wypowiedź.
      Ale uważam, że problem jest bardziej złożony.
      Generalnie można powiedzieć:
      Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.

      Ale dzieci uczą się od nauczycieli,
      którzy wywodzą się z nas ludzi wierzących.

      Ot takie zamknięte koło wzajemnej zależności.

      Inaczej mówiąc. Za mało modlitwy za dużo grzechów….

      Titanik…

      Ale są szalupy ratunkowe SAKRAMENTY.

      Ale żeby z nich skorzystać trzeba być świadomym że ta ŁAJNA idzie bardzo szybko na dno…

      Czy pasażerowie zdążą załapać się do Szalupy, jak zabraknie SAKRAMENTÓW?!

      Dlatego już dziś idź i nie zwlekaj.

      Ale czy można wytłumaczyć najedzonemu, że tak naprawdę zatruł się posiłkiem, tylko jeszcze nie ma objawów?!

      No właśnie….

      • EM pisze:

        Witku,

        „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
        Ale dzieci uczą się od nauczycieli,
        którzy wywodzą się z nas ludzi wierzących.
        Ot takie zamknięte koło wzajemnej zależności.’”
        Z pozoru wyrazista definicja Jasia i Jana/ ucznia i nauczyciela w praktyce nie jest tak oczywista. Tak Jan po drodze ku dojrzałości/dorosłości może się pogubić tak i sam nauczyciel może być „z zardzewiałej stali” (uważam, że przysłowia najczęściej są głupotą narodu).

        „Dlatego już dziś idź i nie zwlekaj”.

        Sakrament pokuty to jak najbardziej sprawa priorytetowa, zbawienna. Nie zapominajmy jednak, że źle odbyta spowiedź sakramentalna niesie niepowetowane i szkodliwe skutki dla duszy penitenta. Pobieżny, nie przemyślany, niewymodlony, bez odniesienia poprzez wstawiennictwo do Niepokalanej rachunek sumienia jest zdany na porażkę i jeszcze większe zatracenie się duszy. Ale oczywiście najczęściej penitent odchodzi od konfesjonału z przekonaniem „no spowiedź mam za sobą, czuję się oczyszczony więc teraz mogę iść po opłatek” NIC BARDZIEJ MYLNEGO!!! W obecnych czasach mało kto odbywa dobrą spowiedź. Nasuwają mi się tu na myśl wypowiedzi (między innymi) księży Grzegorza Bliźniaka czy Dominika Chmielewskiego typu: …to kpina z Majestatu Bożego; … to jakaś farsa! Pokrótce nadmienię, iż wśród Świętych kanonu Kościoła Katolickiego zauważyłem rozbieżności w tej kwestii.

        Może nie jestem nazwijmy to powołaną osobą do uświadamiania najbliższym znajomym sposobu/jakości ich tzw. spowiedzi ale ich reakcja na moje sugestie dotyczące wyznania grzechów dość wymowna: (cisza zaległa komnatę… , nigdy nie przyszło mi to do głowy, Boże, nie uświadamiała/em sobie tego, ale tego nie było w rachunku sumienia, ależ skąd miałem to wiedzieć, dziękuję, że mnie oświeciłeś, o!… to teraz wiem z czego się wyspowiadam przy następnej spowiedzi).

        Hmm, wbrew pozorom temat dobrej, oczyszczającej spowiedzi jest bardzo rozległy i niezwykle poważny! Podam na razie zaledwie jeden z wielu przykładów. Kilkukrotnie (mając sam pewne wątpliwości) podczas spowiedzi, za wyznanie tego samego grzechu spowiednik albo prawie chciał wysyłać mnie do piekła albo u innego kapłana, który wskazywał, że moja modlitwa jest miła Bogu i powinienem dalej iść tą drogą, że diabeł tak działa na mnie i chce zniechęcić mnie do dalszej modlitwy. Zatem jak rozumieć, że w konfesjonale zasiada „alter Christus”?
        Jak na razie żadne źródła medialne i inne nie dały mi odpowiedzi na moje pytania. Jedną z bardzo wielu intencji w moich codziennych modlitwach, różańcach, intencjach mszalnych jest poznanie spowiednika świętego, kierownika duchowego, prawdziwie Maryjnego, który poprowadziłby mnie…
        Nie byłem od dłuższego czasu u spowiedzi sakramentalnej (choć bardzo tego pragnę) i nie uczynię tego dopóki nie zostaną rozwiane wszelkie moje wątpliwości. Czytałem hagiografię, poczytuję tą stronę od 9 lat, prosiłem w intencjach zakony, i itd. Nikt nie potrafił pomoc mi. Zadziwiającym jest fakt, iż pomimo moich interwencji u Niepokalanej i Boga mogłem wyprosić wiele łask dla siebie i innych ale nie w kwestii spowiedzi i odpowiedniego spowiednika. Czuję, że muszę się uzbroić w cierpliwość i poczekać….

        Raz jeszcze dziękuję Bogu za Twoje wpisy.

        Jeśli taka będzie Łaskawość Boża to powrócę tego tematu spowiedzi.

Odpowiedz na Maggie Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s