Zaproszenie na czuwanie na Jasnej Górze z ks. Dolindo Ruotolo

Ksiądz Dolindo na Jasnej Górze – Jasnogórskie czuwanie

Każdego 19 dnia miesiąca, na pamiątkę śmierci świętego kapłana – która nastąpiła 19 listopada 1970 roku – setki osób gromadzą się w neapolitańskim kościele Matki Bożej z Lourdes i św. Józefa przy ulicy Salvatore Tommasi, by przy grobie księdza Dolindo adorować Najświętszy Sakrament i recytować różaniec. I tak już od ponad pięćdziesięciu lat.

Tym razem w sanktuarium Maryi Dziewicy na Jasnej Górze chcemy zgromadzić się, by w Domu Matki spędzić wieczór na czuwaniu modlitewnym wraz ze świętym kapłanem z Neapolu.

O godzinie 18-tej w kaplicy Obrazu Jasnogórskiego rozpoczniemy wspólną modlitwę oraz uczestniczyć będziemy we Mszy świętej. Części stałe śpiewane podczas Mszy będą pochodzić ze zbiorów nutowych ks. Dolindo. Następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert muzyki ks. Ruotolo przy udziale organów oraz chóru męsko-chłopięcego. Jasnogórscy artyści pod opieką o. Nikodema Kilnara wykonają fragmenty jego missa solemnis ku czci Matki Bożej, mszę bożonarodzeniową, mszę o Chrystusie Wiecznym Kapłanie oraz podniosłe, niezapomniane Requiem. W maju tego roku arcybiskup Neapolu podpisał dekret o wszczęciu na nowo fazy przygotowawczej procesu kanonizacyjnego księdza Dolindo. Został w tym celu wyznaczony postulator i wice-postulator procesu. Są gromadzone nowe świadectwa i relacje doznanych łask za przyczyną świętego neapolitańskiego kapłana.

Prosimy, by wszyscy czuli się zaproszeni do przeżycia czuwania modlitewno- muzycznego z księdzem Dolindo u naszej Najdroższej Matki, Pani Jasnogórskiej.

Będziemy dziękować Bogu za tego świętego „wybrańca Maryi” i prosić o szybką jego beatyfikację i kanonizację. Ojcom Paulinom, gospodarzom wydarzenia składamy gorące podziękowania za zaproszenie księdza Dolindo i nas do swego sanktuarium

Gdy do słynnego spowiednika z San Giovanni Rotondo ojca Pio przyjeżdżali pielgrzymi z Neapolu, ten nieco zirytowany mówił: „Czemu przyjeżdżacie do mnie, skoro macie świętego u siebie?”. Przybyłemu zaś do niego w odwiedziny księdzu Dolindo powiedział: „Całe niebo mieści się w twej duszy. Było tam od zawsze, jest teraz i pozostanie na wieki”. Ojciec Pio nazywał księdza Dolindo „świętym apostołem Neapolu”. Święci pojawiają się najpierw w ludzkich sercach, potem na ołtarzach. Wystarczy zagadnąć o księdza Dolindo mieszkańców dzielnicy, w której żył i działał. Wszyscy, którzy go pamiętają, są przekonani o jego świętości. To samo intuicyjnie wyczuwają Polacy licznie zdążający do grobu kapłana z Neapolu i chętnie sięgający po książki o nim dostępne w naszym języku. Wyczuwają świętość na odległość.

Mistrz zaufania

Czterokrotnie był stawiany przed Świętym Oficjum. Kongregacja zamierzała wymierzyć mu najcięższe kary i zmusić do milczenia. Tymczasem zarzuty się nie potwierdziły, wszystkie zostały oddalone. Skąd w takim razie brała się ta wrogość w stosunku do neapolitańskiego kapłana? „Obawiają się czegoś nowego w Kościele” – powiedział pewnego razu komisarz Świętego Oficjum. „Zwróćcie uwagę na to – mówił sam ksiądz Dolindo – że wszędzie wnoszę rewolucję”. Widział symptomy psucia się naszej cywilizacji i przed tym przestrzegał: „Świat pogrąża się coraz bardziej w przepaści bez dna. Dobrzy jakby osłabli, źli są coraz bardziej hardzi. Hańbę ciał gnijących w grzechu przedstawia się jako chwałę. Umieramy, Maryjo, umieramy nową śmiercią… Świat jest jałowy i Kościół jest jałowy, dlatego ludzie obojętnieją! Nie wznosi się do Boga głos przebłagania, ale senny, leniwy głos nudy, który brzmi, jakby miał nie przetrwać tysiąca lat!”.

Ksiądz Ruotolo był mistrzem bezwarunkowego zaufania Bogu w każdym, choćby najbardziej beznadziejnym położeniu. Zasłynął modlitwą: Jezu, Ty się tym zajmij! W swe 58 urodziny, 6 października 1940 roku, pisał pod wpływem wewnętrznego natchnienia, użyczając głosu samemu Jezusowi: „Czynię cuda proporcjonalnie do waszego pełnego oddania się Mnie. Nie ma skuteczniejszej modlitwy od tej: O, Jezu, oddaję się Tobie, Ty się zajmij! To wam poprzysięgam na Moją miłość: zajmę się. Pozwól, abym spoczął w tobie, aby Moja wszechmoc nieustannie znajdowała w tobie ujście”.

Przy innej okazji dodawał: „Kiedy głęboko pozna się Boga, nie w sposób suchy, teoretyczny, ale w namaszczeniu Duchem Świętym, dopiero wówczas można otworzyć Mu drzwi serca, dopiero wtedy można Go przyjąć. I dopiero wtedy Pan sam pracuje nad duszą. Zrozum to dobrze: sercom brakuje wiary, także naszym sercom, także Bogu poświęconym. Właśnie wiary! Dusze są do głębi zatrute, są puste, nieświadome, pełno w nich przesądów, tajemnych buntów, niezmiernej pychy. Właśnie wiarę trzeba w nich wzbudzić i można to robić tylko zgodnie z nauką Kościoła i z życiem liturgicznym”. Wielokrotnie słyszałem od Grazii, bratanicy księdza Dolindo słowa, które powtarzał jej stryj: „Ludzie nie widzą Boga, bo Mu nie ufają, ale zaledwie zaczniesz Mu ufać, będziesz Go widział”. On sam pisał: „O, gdybyśmy mieli wiarę, jakie nieograniczone horyzonty otwierałyby się przed naszą duszą!”.

W repertuarze księdza Dolindo był wielki wachlarz duszpasterskich i ewangelizacyjnych pomysłów. Poza codziennym przepowiadaniem z pasją Słowa Bożego w różnych kościołach, organizowaniem katechez biblijnych po domach, pozyskiwaniem dusz ludzkich przez konfesjonał, sięgał po bardziej oryginalne sposoby pozyskiwania ludzi dla Boga: ewangelizację na placach i ulicach, duszpasterstwo parasola w dni deszczowe, rozdawanie obrazków z tekstem pisanym na odwrocie czy też prowadzenie rozległej korespondencji z wieloma osobami. Uczył ludzi modlitwy, pokuty, praktykowania Ewangelii na co dzień, ufności Bogu w chwilach choroby i zagrożenia, odwoływania się do chrześcijańskiej nadziei życia wiecznego w momencie próby i żałoby. Jeszcze przez wiele lat ludzie będą odkrywać skarby i perły zawarte w jego życiu i pismach.

Wybraniec Maryi

Był także szczególnym „wybrańcem” Maryi. Urodził się w wigilię święta Matki Bożej Różańcowej, 6 października 1882 roku. W jednej z jego książek odnajdujemy takie o nim świadectwo: „Jego dzień stanowił nieustanne odmawianie różańca. W jego ręku był wciąż obecny różaniec i każdy najmniejszy nawet moment odosobnienia był wypełniany szeptanym Zdrowaś Maryjo. Modlił się, gdy szedł ulicą i gdy podróżował, także przed spotkaniem z jakąś duszą. Modlitwa, dzięki której przygotowywał się do głoszenia Słowa wypełniała go miłością do Chrystusa.  Zawsze też, o ile to było możliwe, łączył ją ze świętą spowiedzią. Była dlań jak krople zakrapiane dla rozjaśnienia duszy. Spowiadał się nawet codziennie, jeśli tego wymagało codzienne przepowiadanie Słowa” .

Nieustannie zachęcał do sięgania po różaniec w rodzinach. Zalecał, by małżonkowie odmawiali go razem. Nazywał go „perełkami duszy”. „Paciorki różańca – wyjaśniał – są poddającymi się dotykowi palców strunami wibrującymi różnymi melodiami, w zależności od rozważanej tajemnicy. Tony łagodne towarzyszą tajemnicom radosnym, żałosne – tajemnicom bolesnym, natomiast dźwięki wibrujące miłością towarzyszą tajemnicom chwalebnym. Odmawianie wspólne przez wszystkich domowników różańca z miłością sprawi, że na wasz dotyk tej duchowej harfy odpowiedzą harmonie gwieździstych niebios, wychwalające potęgę, mądrość i nieskończoną miłość Boga” .

Ksiądz Dolindo przestrzegał: „Dziś domy opuściła modlitwa. Dudnią w nich jedynie wrzaski wydobywające się z płyt i telewizorów, którym odpowiadają wrzaski członków rodziny: dzieciaki się wydzierają, podlotki próbują naśladować słynnych piosenkarzy, ojciec albo się wścieka, albo też w zniechęceniu odcina się od wszystkich, pogrążając się w zamartwianiu. A matka? Oj, córko moja, także ty powściągnij swoje nerwy! Wielokrotnie robisz sceny, które mimowolnie przemieniają się w pokaz złości” . „Odwagi, dobra mamo – zachęcał dalej ks. Dolindo – zaczynaj od nowa! Przywróć twej rodzinie smak modlitwy. Powoli, spokojnie i z łagodnością. Najpierw jeden dziesiątek różańca, potem dwa…, aż inni zaczną cię prosić o całą koronkę. Lecz wszystko z serca, nic mechanicznie i na siłę. Czemu nie starasz się o bardziej świadomą modlitwę, prosząc każde z twoich dzieci, by dołączyło do każdego dziesiątka jakąś myśl? Powoli, ale wytrwale i konsekwentnie, bez zniechęcania się i porzucania wszystkiego. Przede wszystkim kieruj się autentycznym sercem matczynym. Proś Mnie o pomoc, będę blisko ciebie, zawsze, w każdej okoliczności. Dobra mamusiu, czyż Ja nie jestem Mamusią? A ty czy nie jesteś moja najukochańszą córeczką? Daj mi rękę i wstawaj: pozyskamy wszystkich twoich najbliższych” .

Neapolitański kapłan lubił przekonywać, że modlitwa z różańcem w ręku to nic trudnego ani bezużytecznego. Trzeba tylko przemóc samego siebie i pokonać odrętwienie. Bo jeśli się tego nie pokona, odrętwienie przerodzi się w paraliż, paraliż zaś może doprowadzić do duchowej śmierci. „Musisz być jak gołębica o skrzydłach rozpostartych, a nie przyciętych” – pisał do jednej z duchowych córek .

Enzina Cervo, jedna z duchowych córek księdza Ruotolo, opisała, jak przeżywał on obecność Maryi w chwilach modlitwy, sprawowania Mszy Świętej czy też pisania o Matce Bożej: „Często twarz ojca jaśniała, była tak przezroczysta, jak oblicza tych alabastrowych statuetek podświetlanych od środka. W tych ostatnich jego dniach najczęściej ukazywała mu się Madonna w pokoju, gdzie pracował lub przy ołtarzu, gdzie odprawiał. Raz zauważyłam, że jest jakby przejęty, mocno skupiony. Mówi mi: «Módl się, jest tu Madonna. Jest taka piękna». Trwał tak w ekstazie ze wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie objawiała się Matka Boża”. W dniu śmierci, o świcie, kiedy był już w stanie agonii, „zaintonował Salve Regina i w pewnym momencie, wpatrując się w górę, powiedział: «Matko moja! Jakże jesteś piękna!», i jakby w ekstazie, trwał tak kilka chwil w ciszy. Po czym dokończyliśmy razem śpiewać Salve Regina. Niesamowity pokój wyczuwało się wokół umierającego, jakiś rodzaj słodyczy i delikatności w ogniu tak wielkiego cierpienia!”.

Księdza Dolindo szczególnie ucieszyło ogłoszenie przez papieża Pawła VI na zakończenie trzeciej sesji soboru w 1964 roku Maryi Matką Kościoła. W następujący sposób wyjaśniał znaczenie tego tytułu: Kościół powstał z przebitego Serca Jezusa i w tamtym momencie cały był w Maryi, ponieważ jedynie Maryja zachowała żywą wiarę. Maryja pod krzyżem była Kościołem i Matką Kościoła równocześnie, ponieważ to w Niej i z Niej rodził się Kościół. Zadaniem Maryi było odtąd rodzenie Jezusa w duszach ludzkich. Przyczyną bólu Maryi jest fakt, iż wierni, a także pasterze nie są tymi, którymi na mocy chrztu być powinni. Maryja nie widzi w nich odwzorowanego piękna Jej Syna ani też piękna Jej macierzyństwa. Przyjdzie jednak moment, kiedy po prześladowaniach Kościół rozbłyśnie tym samym pięknem, które objawiło się w Maryi na Kalwarii. To przez Maryję Kościół zwycięży w strasznej walce o zachowanie wiary. Kościół ostatnich dni będzie maryjny, „będzie czerpał życie z Jezusa i żył przez Niego w chwale i macierzyństwie Maryi”. Triumf Jej i Kościoła nie ma być pokazem chwały, ale ma służyć zrodzeniu w duszach ludzkich Odkupiciela i „uformowaniu się mężnego ludu chrześcijańskiego czasów ostatecznych”, który przeciwstawi się potędze Smoka i jego sług.

Boży muzyk

Ksiądz Dolindo uczył śpiewu gregoriańskiego i znał się na nutach. Jako organista komponował msze i kantaty. Uczył: „Nasza modlitwa niechaj wznosi się do nieba jak niebiańska muzyka i wyjednuje u miłującego Boga Jego pomoc dla nas wszystkich na całym świecie, dla walczącego Kościoła i dla dusz w czyśćcu!”. Muzykę ubierał nieraz w katechezę: „Ziemia wytwarza zaburzone melodie, fałszywe dźwięki. Piekło wytwarza pisk, drżenie, ciszę, przerwy i pustkę. Lecz wszystko to w Sercu Jezusowym, w Odkupicielu, w odwiecznym Słowie Boga nabiera harmonii”. Pragnął śpiewem wyrażać swą poddawaną nieustannym próbom i upokorzeniom wiarę: „Dzięki Tobie, o Maryjo, ostatni oddech mojego umierającego ciała będzie pierwszym oddechem życia wiecznego, i wraz z Tobą zaśpiewam: Raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”. Swe opuszczające go siły opisywał sięgając po muzyczne analogie: „Słynnemu skrzypkowi Paganiniemu pękały jedna po drugiej struny w instrumencie, struna D (re), struna A  (la), struna E (mi),  pozostała tylko struna G (sol), z której zdołał wydobyć zachwycającą harmonię. W sali koncertowej rozległy się oklaski i zerwanie strun okazało się triumfem. Wydaje się, że na starość pękają struny ludzkiej aktywności, jedna za drugą, zostaje tylko jedna i na niej można wygrać zwycięską harmonię wieczności: sol, solo Dio [tylko Bóg]! … O, błogosławione Sol moich skrzypiec, jedyna nuto mojej starości, jedyny Boże, harmonio wśród zgrzytów świata, który błądzi, bez wiary, wśród błędów i złudzeń, rozprzężenia i dysonansów zepsutego instrumentu…”. 11 lutego 1960 roku napisał: „Chciałbym zaśpiewać kantyk Matki Bożej – a czuję się taki nędzny. Piszę płacząc. Poryw gorliwości chciałby otworzyć niebo, chciałbym być gwałtownym wichrem, który rozwiewa ciemne chmury…”.

Istnieją też przepiękne opowieści na temat jego muzykowania: „Było to 11 października – relacjonowała jego opiekunka Enzina Cervo. – W parafii Niepokalanej Dziewicy z Lourdes i św. Józefa odprawiana była uroczysta msza święta. Ojciec grał i śpiewał na organach. Był jeszcze w formie. Siedziałam po prawej stronie organów i słyszałam z przeciwnej strony przepiękny i niezwykle słodki głos kobiecy, śpiewający wraz z nim. Nie mogłam wytrzymać. Wstałam i poszłam zerknąć, kto śpiewał z nim, ale nikogo tam nie było. Po mszy spytałam: «Ojcze, kim był ten, kto śpiewał wraz z tobą tym pięknym głosem?» Odpowiedział mi najzwyczajniej w świecie: «Poprosiłem Matkę Bożą, by ze mną zaśpiewała»”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Zaproszenie na czuwanie na Jasnej Górze z ks. Dolindo Ruotolo

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. daniel pisze:


    Pamiętacie proroctwa o zatrzymaniu technologii i komunikacji oraz o tym że zamilknie Niebo dla wielu.
    W każdej chwili mogą zresetować cały internet i wtedy taka strona jak ta zniknie.
    Módlmy się bracia i siostry za siebie nawzajem.

    • Maggie pisze:

      O nauce bł.ks.kard Wyszyńskiego mówi prof.Grzegorz Kucharczyk tj jak jest ważne jej zrozumienie i otworzenie serc i umysłów na pewne pryncypia, omawiane w książce autorstwa Kardynała Tysiąclecia:

      Dodam, że długo wahałam się podzielić mymi obawami (już ktoś bliski mnie storpedował, że boję się, jak nazwał .. dobrodziejstwa), ale po tym w/w wykładzie ośmielam się wyrazić mój niepokój ze stacjonowania (już) niewielkiej (jeszcze) zamorskiej jednostki, oraz większej … pomocy: w obliczu sytuacji na wschodniej granicy , gdyż (znając polską historię), jestem dodatkowo niespokojna z powodu możliwości wejścia „na zaproszenie” 🤔przyjaznych sił unijnych (zwłaszcza, że Brukseli i wielu innym wydaje się „wywrotową” niezależna Konstytucja RP i dziedzictwo Chrześcijańskie, co aż kusi do działania … wszelkiego autoramentu „altruistów”). Znamy choćby np gości „nas chroniących” 17 września 1939r. i ich wspaniałomyślne zadomowienie się po IIWŚ. Zamieszanie może być zainicjowane na zawołanie, bo w mętnej wodzie łatwo łowić ryby. Sumienia wielu 🤔 może? są już zbytnio „zmodernizowane”, a wtajemniczeni i Władimir Wielki umie planować, pociągając niczym sznureczki „poppets”.
      Nie chcę być Kasandrą więc: Święta Rodzino, Ty się tym zajmij 💕🙏🏻❣️

  3. daniel pisze:



    Korzystajcie z tego póki można.

  4. Paweł pisze:

    Te zacytowane powyżej słowa o. Dolindo Ruotolo: „(…) Świat jest jałowy i Kościół jest jałowy, dlatego ludzie obojętnieją! Nie wznosi się do Boga głos przebłagania, ale senny, leniwy głos nudy, który brzmi, jakby miał nie przetrwać TYSIĄCA lat!” – moim zdaniem świadczą o tym {w sposób dla mnie nieomal jednoznaczny}, że był on praktycznie pewien, iż świat istnieć będzie jeszcze [przynajmniej] przez następne TYSIĄC lat.
    No, niewykluczone! Ale też i będzie to – zapewne – przez cały ów czas (czyli przez to ww. ok. tysiąc lat) „APOKALIPSA” [i to najpewniej w taki sposób, jak ten termin rozumiał sam Duch Święty, jako jego Autor; termin użyty pierwotnie przecież w Piśmie świętym, w tytule jego ostatniej Księgi], z ‚przejaśnieniami’ tylko, choć być może nawet i bardzo silnymi albo całkiem długimi, w postaci różnych – można by rzec symbolicznie (parafrazując tu słynne biblijne określenie z Apokalipsy) – „Tysiącletnich Królestw”…
    {Taka jest moja prywatna opinia…}
    A więc: od Adama do Abrahama mieliśmy, zgodnie z wersetami Księgi Rodzaju, ok. 2 tysiące lat biblijnej „PREHISTORII”, czyli ‚prologu’ dziejów Zbawienia; teraz zaś czeka nas, być może, ok. 1 tysiąc lat „APOKALIPSY”, czyli ‚epilogu’ dziejów Zbawienia… [co dawałoby w sumie (wliczając tu ponadto ok. 2 tysiące lat od Abrahama do Chrystusa oraz nasze teraz: ok. 2 tysiące lat po Chrystusie) ok. 7 tysięcy lat – od śś. Adama i Ewy aż do… KOŃCA ŚWIATA!]

    • xcvb pisze:

      od Abrahama do Jezusa 2tyslat i od Jezusa do teraz 2tyslat. Cos nadchodzi ale to nie bedzie koniec swiata. Mirjana z Medjugorie rowniez zaprzeczala wielokrotnie jakoby tajemnice mialy zwiazek z koncem swiata.

  5. AgnieszkaAnna pisze:

    ,,Przez dziesiątki lat, podczas chrztu świętego , głowy ludzi
    Były polewane wodą, a po latach okazało się, że serca stały
    się „wodoszczelne”. Jak to się stało?
    Tak, niebawem przyjdą miesiące nowej zarazy, pogłębiającego
    się głodu, wybuchną wojny… natura oszaleje, gdyż
    ludzie oszaleli.…. anomalie pogodowe uniemożliwiają zbiory,
    produkcja żywności zostanie ograniczona tylko dla„ nakłutych liczbą bestii.…. tak, właśnie, nakłutych”… jak przez
    skorpiony. Ludzie się zbestwili i rozmnożą się dzikie zwierzęta, które będą buszować po ulicach miast.
    Dojdzie do niekontrolowanych niepokojów społecznych,
    ale tym, którzy chcą kontrolować społeczeństwa, będzie o to
    chodziło… i znajdą sobie , wybawcę”.
    – Antychrysta. Będzie
    miał mało czasu, więc będzie się spieszył z decyzjami, choć
    na ekranie będzie emanował nieludzkim spokojem… jego
    dni zostaną skrócone, byśmy zupełnie nie stracili wiary i…życia ”
    o.Augustyn Pelanowski( Rozważania, myśli, szkice z lat 2019-2021)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s