Ks. Robert Skrzypczak: Czy czeka nas triumf Anty-Kościoła?

Karol Wojtyła w swoim wymownym kazaniu w Filadelfii mówił, że nieuchronnie czeka nas konfrontacja między Kościołem i Anty-Kościołem, Chrystusem i Antychrystem.

Co miał na myśli?

Dlaczego akurat dziś powinniśmy się raz jeszcze wsłuchać w te słowa? Na co pragnie zwrócić nam uwagę Rod Dreher w swojej najnowszej książce?
ZOBACZ KSIĄŻKĘ „ŻYĆ BEZ KŁAMSTWA!” 👉 https://bit.ly/2ZOompf

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Ks. Robert Skrzypczak: Czy czeka nas triumf Anty-Kościoła?

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. AGA pisze:

    Proszę o modlitwę za małego Julka. Ma mieć wkrótce operację – ciemiączko za szybko się zrosło.

  3. Klara pisze:

    W sierpniu 1976 r. kard. Karol Wojtyła, odwiedzając Stany Zjednoczone, wypowiedział ważkie słowa: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”. Cytat ten pochodzi z Encyklopedii nauczania społecznego Jana Pawła II pod red. ks. prof. Andrzeja Zwolińskiego z tekstu hasła: Masoneria. Te słowa kard. Karol Wojtyła wypowiedział dwa lata przed wyborem na papieża. Bardzo znamienna jest jego świadomość sytuacji, w jakiej znajduje się Kościół ze swoją dwutysiącletnią obecnością w świecie…

    https://www.niedziela.pl/artykul/92723/nd/Kosciol-i-anty-Kosciol

  4. Klara pisze:

    https://nczas.com/2021/10/20/zielona-gora-pilowanie-katolikow-zaczynaja-od-pilowania-symboli-doslownie-foto-video/

    Szokujące nagranie. Sprawca profanacji Krzyża w Zielonej Górze nagrał swój czyn!
    Zadanie okazało się bardzo proste, bo 31-latek pochwalił się swoją „akcją” w internecie. W mediach społecznościowych opublikował film ukazujący, jak ścina przydrożny krzyż.

  5. Ela pisze:

    Abp Viganò: „pandemiczny Sanhedryn” buduje „labirynt” kłamstw w sprawie COVID
    Zebraliście się dziś w Rzymie, na Piazza del Popolo i na wielu innych placach we Włoszech, tak jak setki tysięcy ludzi na całym świecie manifestujących swój sprzeciw wobec globalnej tyranii. Miliony obywateli każdego narodu, przy głuchym milczeniu mediów, wykrzykują swoje własne „Nie!” od miesięcy: Nie dla pandemicznego szaleństwa! Nie dla lokdałnów, godzin policyjnych, narzucania szczepień, nie dla paszportów zdrowotnych, dla szantażu totalitarnej władzy zniewolonej przez elity!
    Od początku tego ogólnoświatowego koszmaru minęły prawie dwa lata. Krok po kroku wkraczaliśmy do labiryntu. Na początku były to maski w pomieszczeniach; potem przyszły lokdałny; następnie godzina policyjna … pamiętacie? Za każdym razem, w obliczu nadużycia, które mogłoby się wydawać uzasadnione sytuacją kryzysową, godziliśmy się na pozbawienie nas odrobiny wolności. Krok po kroku. Nie pozwalali nam chodzić do kościoła, wychodzić z domu, pracować, chodzić do szkoły, odwiedzać bliskich, a nawet umierających krewnych w szpitalu. Krok po kroku. W pewnym momencie o wieczornej porze na naszych ulicach widzieliśmy już tylko jeźdźców Amazona i JustEat dostarczających potrzebne towary i żywność. To nowe ofiary Wielkiego Resetu, nowi niewolnicy Systemu, wraz z wieloma drobnymi przedsiębiorcami, właścicielami sklepów, barów i restauracji, zmuszonymi do bankructwa przez absurdalne, bezprawne i kontr-skuteczne przepisy.
    Nie wspominając już o załamaniu psychicznym, które dotknęło wielu z nas, od najmłodszych do najstarszych. Niektórzy pozbawieni zostali wszelkich kontaktów międzyludzkich, inni zamknięci w „domach opieki” bez leczenia, skazani na śmierć na mocy ministerialnego rozporządzenia. Krok po kroku oswajaliśmy się z myślą, że Komitet Techniczno-Naukowy może zadecydować – tak przynajmniej nam mówiono – że wirus krąży tylko po godzinie 18.00, albo że atakuje stojących, a nie siedzących klientów barów, że zaraża w kościołach lub muzeach, ale nie w pociągach podmiejskich lub autobusach pełnych studentów.
    Krok po kroku kazali nam wierzyć, że grypa sezonowa, jak każdy inny koronawirus, może zabić tysiące ludzi, nie mówiąc nam jednak, że lekarzom ogólnym i oddziałom szpitalnym zakazano leczenia, czekając na pogłębienie się choroby. Nie powiedzieli nam, że COVID, zgodnie z zaleceniem służby zdrowia, musiał być traktowany jako choroba płuc, podczas gdy był pochodzenia krążeniowego; nie powiedzieli nam, że autopsje zostały zakazane, a zwłoki skremowane, aby uniemożliwić odkrycie przyczyn choroby i zrozumienie, jak ją leczyć.
    W międzyczasie pokazywali nam ciężarówki wojskowe generała Figliuolo, załadowane trupami; i nie wyjaśniali, że te ciężarówki zawierały kilka trumien, zgromadzonych w Bergamo po okresie, w którym zakłady pogrzebowe miały zakaz odbierania ciał i organizowania pogrzebów. Ale jaki to miało wpływ na całą ludność, zamkniętą w domu przed telewizorem, zahipnotyzowaną terroryzmem medialnym, zaplanowanym naukowo według najbardziej cynicznych zasad propagandy!
    Pomyślmy o ludziach starszych, odseparowanych od swoich bliskich, pozbawionych jakiejkolwiek pociechy, również duchowej – nawet kapłani mieli zakaz wstępu, by udzielać ostatniego namaszczenia. Ludzie ci zmuszeni zostali do znoszenia codziennej udręki, do patrzenia jak umiera ich sąsiad z łóżka obok, do bycia świadkami rozpaczy ludzi jeszcze bardziej samotnych niż oni. Dziś odkrywamy, że podawanie Propofolu, anestetyku używanego do wywoływania śpiączki farmakologicznej, było praktykowane nie tylko przez ordynatora szpitala z Montichiari aresztowanego za rozmyślne morderstwo, ale było powszechną praktyką we wszystkich szpitalach, co potwierdzili w wywiadzie przewodniczący stowarzyszenia ordynatorów oraz dr Rock.
    W praktyce mówią nam z najwyższym spokojem, że w zeszłym roku ciężko chorzy z Covid, przed intubacją, byli uspokajani Propofolem, wiedząc doskonale, że mogło spowodować to ich śmierć. Mówią nam to tak bezczelnie, ponieważ są najwyraźniej przekonani, że nikt z nas nie będzie miał nic przeciwko temu, że żaden sędzia nie otworzy akt, że żaden dziennikarz nie potępi tego skandalu, że żaden polityk nie odważy się skrytykować premiera lub ministra zdrowia.
    Krok po kroku przekonano nas, że aby nie stracić pracy i móc wykonywać normalne czynności, jesteśmy zmuszeni do przedstawienia dokumentu – zielonej przepustki – poświadczającego stan zdrowia zaszczepionych oraz noszenia nieskutecznych masek. Jak wiecie, szczepionka nie chroni przed zakażeniem, a maski nie gwarantują ochrony przed wirusem. Zakażeniem czym? Grypą, którą można wyleczyć – i która w wielu przypadkach została wyleczona z udokumentowanym sukcesem – ale która musiała być uznana za nieuleczalną, aby usankcjonować testowanie szczepionek w odstępstwie od zwykłych zasad.
    W tych dniach – dniach, w których prawda wydaje się coraz bardziej wychodzić na światło dzienne – dowiadujemy się z wypowiedzi niektórych lekarzy, że wymazy, na podstawie których zamykali nas w domach lub zmuszali do absurdalnych i wyczerpujących kwarantann; wymazy, które nam narzucali, aby wykryć pozytywne przypadki do wykorzystania w słynnych statystykach ekspertów, są niewiarygodne. Mówią nam to dzisiaj, bezkarnie, po zrujnowaniu gospodarki, tkanki społecznej, równowagi psychofizycznej całego narodu. Ale jeśli te wymazy nie są potrzebne dziś, to nie były też potrzebne wczoraj; mówili to nie tylko „teoretycy spiskowi”, ale i sami wynalazcy tych wymazów, twierdząc, że nie mają one żadnego zastosowania diagnostycznego. Ale skoro dziś maski trzeba delegitymizować, bo są jedyną alternatywą – choć kosztowną – dla zaszczepienia eksperymentalną surowicą genową, to w magiczny sposób przestały być wiarygodne, podczas gdy wcześniej takie były z mocy prawa. Trochę jak COVID po 18.00.
    Jakiś czas temu wspomniałem o labiryncie, w który weszliśmy. A dokładniej, o labiryncie, w którym się znaleźliśmy podążając za tymi, którzy obiecali nam wyjście, wiedząc dobrze, że nie ma z niego wyjścia. Z każdym krokiem, który robiliśmy, wchodząc w korytarze tego labiryntu, błądziliśmy i gubiliśmy się.
    Bo to JEST labirynt. Plątanina pseudonaukowych zapewnień, logicznych sprzeczności, apodyktycznych deklaracji, dogmatów głoszonych przez nowych kapłanów COVID, przez pandemiczny Sanhedryn.
    W tym, co nam się opowiada, nie ma nic konsekwentnego i racjonalnego, a właśnie wierząc, że to, co nam mówią, ma sens, brniemy coraz dalej w labirynt. „Szczepmy się, aby ratować osoby słabe i starsze, które nie mogą być zaszczepione” – mówili nam, szczepiąc jednocześnie osoby słabe i starsze. „Zaszczepmy się, aby móc zdjąć maski i zacząć żyć na nowo”, a wkrótce potem odkryliśmy, że nie tylko musimy nosić maski, ale że jedna dawka surowicy już nie wystarczy, ani nawet dwie, a może nawet trzy.
    Tymczasem osoby słabe i starsze umierają na COVID nawet po podwójnej dawce, a jeśli przeżywają, to dlatego, że w szpitalach – zaprzeczcie mi, jeśli możecie – od pewnego czasu pacjentom z COVID podaje się azytromycynę, upozorowując ją na lek przeciwko pasożytom jelitowym, ale doskonale wiedząc, że stosuje się ją przeciwko wirusowi. Robi się tak, aby nie podważać wiarygodności szczepionek, a już na pewno nie w trosce o zdrowie pacjentów.
    Musimy wydostać się z tego labiryntu, drodzy przyjaciele. Ale nie możemy się z niego wydostać po prostu protestując przeciwko zielonej przepustce, która jest tylko najnowszym narzędziem represji, i z pewnością nie ostatnim. Oczywiście: Zielona przepustka jest aberracją prawną, nienawistnym szantażem, wyłącznie pretekstem do tego całego alarmu pandemicznego. Ale gdyby również wycofać zieloną przepustkę, pozostałby absurd śmiertelnego wirusa, który przecież można wyleczyć, a który nie spowodował więcej zgonów niż te z ostatnich kilku lat. Pozostałby absurd noszenia masek, które nie tylko są bezużyteczne – co przyznają sami „eksperci” – ale które wręcz przeciwnie, powodują poważne choroby płuc i patologie mózgu. Pozostałby absurd uznawania „szczepionki” za lek, który nie służy do nabywania odporności i który okazuje się mieć tak poważne skutki uboczne, by w ciągu zaledwie kilku miesięcy od podania przekroczyć liczbę zgonów spowodowanych wszystkimi szczepionkami w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Pozostanie absurd nakłaniania nas do przyjęcia eksperymentalnego leku, który działa na nasze DNA, czyniąc z nas organizmy zmodyfikowane genetycznie; absurd stosowania się do wskazówek i zaleceń, które wydają się być napisane przez czarowników, a nie przez sumiennych lekarzy, biorąc pod uwagę serię kontr-zaleceń, które obecnie stały się żałosne.
    Absurdem jest również poważne i spokojne obalanie stwierdzeń tak skandalicznych i fałszywych, że nie zasługują na odpowiedź. Zacytujmy Draghi’ego: „Kto się zaszczepi, ten jest uratowany, kto się nie zaszczepi, ten umiera”. Kłamstwem jest stwierdzenie: „Zaszczepieni nie umierają na Covid”. Jest to fałsz, tak samo jak fałszem jest stwierdzenie, że COVID jest chorobą śmiertelną, ponieważ staje się taką tylko wtedy, gdy nie jest leczona. Nieprawdą jest też, że nie ma skutecznej terapii, ponieważ te tak bardzo zdyskredytowane metody leczenia są obecnie stosowane przez władze europejskie w celach zapobiegawczych na afgańskich uchodźcach, których powitaliśmy kilka tygodni temu.
    To wszystko fałsz. Fałszywe są dane o zgonach z powodu COVID. Fałszywa jest wiarygodność wymazów. Fałszywe są dane o skuteczności i nieszkodliwości szczepionek. Fałszywe są dane o przyjęciach na oddziały intensywnej terapii. Fałszywe jest „nieskorelowanie” „nagłych zachorowań” u zaszczepionych. Fałszywe są alerty informacyjne, fałszywe są serwisy programów „informacyjnych”, w których perorują zawsze ci sami „eksperci”, fałszywe są prognozy statystyków. Wyjdźmy z tego labiryntu!
    Odrzucajmy medialną narrację, być może decydując się na wyłączenie telewizora, który dziś zamienił się w piekielny przybytek. Przerwijmy prymitywną logikę tych, którzy domagają się naszej zgody nawet wtedy, gdy bezwstydnie kłamią. Aby wydostać się z labiryntu, drodzy przyjaciele, trzeba spojrzeć na sprawy takim spojrzeniem, które nie ogranicza się do pojedynczych faktów, ale widzi je wszystkie w szerszych ramach, w których pandemia jest narzędziem inżynierii społecznej sprowokowanym zręcznie w celu zaprowadzenia nas na zieloną przełęcz. Doprowadzenia do totalnej kontroli, do ograniczenia naturalnych i konstytucyjnych wolności w imię Wielkiego Resetu, którego nikt z nas nie chce, nad którym nikt nie prosił nas o głosowanie. Sytuacji w której władza i bogactwo skoncentrowane zostaną w rękach elity – elity „filantropów”, takich jak Gates i Soros, którzy uważają resztę ludzkości za rezerwuar niewolników i klientów, którym trzeba dać to minimum pieniędzy – stworzonych z niczego i obciążających ich jako dług – które posłużą do tego, by mogli kupić dobra, które ta elita produkuje. Towary produkowane oczywiście tanią siłą roboczą, zmuszoną do robienia wszystkiego, by przetrwać, podczas gdy oni przygotowują się do sprzedania nam powietrza, wody i światła słonecznego, być może pod pretekstem ekologicznego zagrożenia i pod presją śmiesznych „Piątków dla przyszłości” Grety Thunberg.
    Wyjdźmy z labiryntu, uznając, że istnieje problem władzy: władzy cywilnej, która nie zabiega o dobro wspólne obywateli, i władzy religijnej, która nie tylko przestała dbać o wieczne zbawienie wiernych, ale wydaje ich w paszczę piekielnego smoka. Wychodźmy z labiryntu ucząc się krytycznego osądu, by nie dać się zwieść tym, którzy mają na swoim koncie nadużycia, kłamstwa i zbrodnie, by nie dać sobie wmówić, że wobec nas zachowają się inaczej. Wychodźmy z labiryntu świadomi, że trwa wojna światowa, toczona nie prawdziwą bronią, ale bronią niekonwencjonalną, taką jak cenzura, zniewolenie lekarzy, współudział polityków, sędziów i organów ścigania; wojna, która pozostawia na swej drodze niewinne ofiary, która niszczy społeczeństwo, która dotyka ludzi w duszy jeszcze przed ciałem, która została wypowiedziana przeciwko wszystkiemu, co przypomina naszą cywilizację, naszą kulturę, naszą wiarę, nasze wartości. Jest to wojna między światłem a ciemnością, między dobrem a złem. Musimy uznać, że jeśli doszliśmy do tego punktu, zawdzięczamy to w dużej mierze naszej niewierności, temu, że pozwoliliśmy innym decydować za Boga o tym, co jest słuszne, a co nie, że w imię tolerancji pozwoliliśmy na łamanie prawa naturalnego i na wynaturzenie moralności chrześcijańskiej, na mordowanie dzieci w łonie matki, na zabijanie chorych i starszych, na zepsucie dzieci i młodzieży.
    To, co dzieje się dzisiaj, jest zatrutym owocem dziesięcioleci rozwiązłości, buntu przeciwko prawu Pana, grzechów i wad, które wołają o pomstę do Boga. Opatrzność pokazuje nam, jaki świat może się stać, gdy porzuca panowanie Jezusa Chrystusa i oddaje się w niewolę szatana.
    Nie są to słowa apokaliptyczne – jak mówią niektórzy – ale surowe ostrzeżenie duszpasterza, aby powrócić do Boga, aby uznać, że tam, gdzie nie króluje Chrystus Król i Maryja Królowa, panuje okrutna i bezwzględna tyrania diabła, który obiecuje powszechne braterstwo, podczas gdy pragnie jedynie waszego zniszczenia na ziemi i wiecznego potępienia.
    Pan Jezus Chrystus jest Królem i Panem historii, w Jego rękach są losy i przeznaczenie każdego z nas, państw i Kościoła Świętego. On nie pozwoli, abyśmy ulegli napaści wroga ludzkości. Powróćmy, powróćmy wszyscy do Niego, z ufnością syna marnotrawnego, który pokornie prosi ojca o przebaczenie i przyjęcie go z powrotem do swego domu. Wróćmy do bycia chrześcijanami, dumnymi z naszej Wiary i z cywilizacji, którą Religia zbudowała w ciągu dwóch tysięcy lat historii. Powróćmy do obrony w obywatelskim i politycznym zaangażowaniu tych niezbywalnych wartości, które dziś są negowane i deptane. Ale przede wszystkim – błagam was, błagam was – powróćmy do życia w łasce Bożej, do przystępowania do sakramentów, do praktykowania cnót, do bycia chrześcijanami zgodnymi z obietnicami chrztu, autentycznymi świadkami Chrystusa.
    Aby wydostać się z tego labiryntu, trzeba przejść drogę wstecz: naszą „nicią Ariadny” jest obrona rodziny, społecznej i religijnej tkanki narodu, naszej kultury, która jest nieodzownie chrześcijańska, katolicka i rzymska.
    My, Włosi, nie jesteśmy rasistami! W imię Miłosierdzia, które przez wieki stanowiło dumę chrześcijańskiej Europy, możemy przyjąć tych, którzy są prześladowani i karani przez swój kraj, ale nie możemy być odpowiedzialni za wyzysk milionów migrantów, pod pretekstem gościnności. Wiemy, że ich imigracja do Europy została zaplanowana przez elity w celu zniszczenia naszej tożsamości obywatelskiej, kulturowej i religijnej; służy ona elitom do tworzenia chaosu społecznego, do wprowadzania słabo opłacanej siły roboczej, do wzniecania wojen wśród ubogich i do pozbawiania krajów, z których pochodzą, ich młodych ludzi.
    Aby wydostać się z tego labiryntu, musimy stawiać opór z odwagą i stanowczością, tak jak nasi ojcowie potrafili przeciwstawić się dyktaturom ubiegłego wieku. Nieposłuszeństwo obywatelskie, koordynacja protestów, kontakty z ruchami w innych państwach, zjednoczenie w sojuszu antyglobalistycznym, który zapewnia pomoc i wsparcie przeciwko władzom podporządkowanym systemowi. Spokojny opór, karmiony świadomością, że świat przewidziany przez Wielki Reset nie jest naszym światem, ponieważ opiera się na ideologii śmierci, na myśli antyludzkiej i antychrześcijańskiej, i opiera się jedynie na sile broni lub na szantażu wobec tych, którzy nie potrafią się zbuntować.
    Zapominają, ci nieszczęśni słudzy Nowego Porządku, że ich utopia, w istocie piekielna dystopia, jest odrażająca dla nas wszystkich właśnie dlatego, że nie bierze pod uwagę, że nie jesteśmy stworzeni z obwodów elektromagnetycznych, ale z ciała i krwi, z namiętności, uczuć, aktów bohaterstwa i hojności. Ponieważ jesteśmy ludźmi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga, obdarzonymi inteligencją i wolną wolą. Ale tego demony nie mogą zrozumieć, i z tego powodu poniosą sromotną klęskę.
    Aby ten dzień, w którym publicznie i odważnie manifestujecie swój sprzeciw wobec nadciągającej tyranii, nie pozostał jałowy i pozbawiony nadprzyrodzonego światła, zapraszam was wszystkich do odmówienia ze mną słów, których nauczył nas Pan. Uczyńmy to z zapałem, z impulsem miłości, wzywając opieki naszego Pana i Jego Najświętszej Matki nad nami wszystkimi, nad naszymi rodzinami, nad naszą ojczyzną i nad całym światem:
    Ojcze nasz, któryś jest w Niebie…
    +Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
    Tłum. Sławomir Soja
    (LifeSiteNews) – publikujemy tłumaczenie przemówienia arcybiskupa Carlo Maria Viganò, które wygłosił do zgromadzonych w Rzymie i w całych Włoszech w sobotę.

  6. Paweł pisze:

    Dzisiaj, 21 października, przypada wspomnienie dowolne [choć co prawda nie w Polsce, lecz np. w Czechach: https://en.wikipedia.org/wiki/General_Roman_Calendar#Czech_Republic ] bł. Karola z Domu Austriackiego, ostatniego cesarza Austrii (jako: Karola I https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Austrii ) i apostolskiego króla Węgier (jako: Karola IV https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_W%C4%99gier ) https://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3l_apostolski . Istnieje nawet taka oto poświęcona mu w całości strona, na której są też niektóre podstrony w języku polskim: https://www.emperorcharles.org/
    _____”(…) Zachowały się relacje mówiące o tym, że rodzice Karola Wojtyły nadali przyszłemu papieżowi imię Karol właśnie na cześć ostatniego cesarza Austro-Węgier Karola I Habsburga. Drugie imię Józef, miał zawdzięczać cesarzowi Franciszkowi Józefowi I. Papież spotkał się kiedyś z cesarzową Zytą, żoną ostatniego cesarza Austrii Karola I Habsburga [której proces beatyfikacyjny rozpoczęto w 2009 r.: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zyta_Burbon-Parme%C5%84ska ], witając ją słowami: «Miło mi powitać cesarzową mojego ojca». W rodzinie Wojtyłów silna była więź sympatii z Austrią. Ostatnim błogosławionym, którego Jan Paweł II wyniósł na ołtarze, był właśnie ostatni cesarz Austrii Karol I Habsburg.” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_I_Habsburg
    – A tu jeszcze na koniec ciekawostka dokładnie sprzed roku: https://info.wiara.pl/doc/6582613.Historia-jak-z-bajki
    Natomiast TA – sprzed równo 110 lat:

    CYTAT z Wikipedii odnośnie do powyższego video: „(…) Poślubiła go 21 października 1911 roku, w zamku Schwarzenberg. W ramach ukłonu w stronę rodziny panny młodej, słowa przysięgi małżeńskiej zostały wypowiedziane po francusku. Zytę do ołtarza prowadził konkurent Karola o jej rękę, Don Juan Burbon. Małżeństwo Zyty i Karola okazało się bardzo udane, oboje byli w sobie zakochani. Cesarz Franciszek Józef był bardzo zadowolony z małżeństwa Karola. Ofiarował przyszłej cesarzowej w prezencie ślubnym piękny diadem z brylantów. Para dostała błogosławieństwo od papieża Piusa X, papież pisał w nim: W końcu Zyta zostanie cesarzową… tym gorzej dla niej. Podczas owej wizyty papież miał przewidzieć wstąpienie Karola na tron zaraz po śmierci Franciszka Józefa, choć żył wtedy jeszcze arcyksiążę Franciszek Ferdynand.” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Zyta_Burbon-Parme%C5%84ska
    _______________LITANIA DO BŁ. CESARZA KAROLA AUSTRIACKIEGO
    ułożona przez Angelo A. Sedacca, z dodatkowymi wezwaniami autorstwa siostry Joanny da Cruz OCD (do użytku prywatnego):

    – – – – – Oto jej moje prywatne tłumaczenie:
    Panie, zmiłuj się nad nami. Chryste, zmiłuj się nad nami. Panie, zmiłuj się nad nami. [Albo: Kyrie eleison. Christe eleison. Kyrie eleison. – Ponieważ tak po polsku oddaje się też te wezwania, będące tutaj po angielsku identycznymi np. z tymi, które znajdują się na początku oficjalnej angielskiej wersji Litanii loretańskiej: http://www.vatican.va/special/rosary/documents/litanie-lauretane_en.html ]
    Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
    Ojcze [z nieba], Boże, zmiłuj się nad nami.
    Synu, Odkupicielu świata, Boże,
    Duchu Święty, Boże,
    Święta Trójco, Jedyny Boże,
    Święta Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami.
    Bł. Karolu, miłujący małżonku,
    Bł. Karolu, mężu najtroskliwszy,
    Bł. Karolu, małżonku wierny,
    Bł. Karolu, oddany ojcze [rodziny],
    Bł. Karolu, ojcze zawsze obecny dla Twoich dzieci,
    Bł. Karolu, ojcowski towarzyszu swoich dzieci,
    Bł. Karolu, przykładny rycerzu,
    Bł. Karolu, wzorowy gentlemanie/szlachcicu,
    Bł. Karolu, następco św. Stefana,
    Bł. Karolu, umiłowany cesarzu/imperatorze,
    Bł. Karolu, święty królu,
    Bł. Karolu, monarcho apostolski,
    Bł. Karolu, najwierniejszy majestacie,
    Bł. Karolu, zawsze wierny Twojej przysiędze koronacyjnej,
    Bł. Karolu, przykładzie dla polityków,
    Bł. Karolu, chwało domu Habsburgów,
    Bł. Karolu, nieustraszony oficerze,
    Bł. Karolu, oficerze pełen poświęcenia,
    Bł. Karolu, żołnierzu [dosł. oficerze] posłuszny,
    Bł. Karolu, służący na froncie razem w Twoimi żołnierzami,
    Bł. Karolu, obrońco katolickiej wiary,
    Bł. Karolu, duszo eucharystyczna,
    Bł. Karolu, któryś adorował Chrystusa w Przenajśw. Sakramencie,
    Bł. Karolu, [nabożnie] oddany Najświętszemu Sercu Jezusowemu,
    Bł. Karolu, poświęcony Najświętszej Maryi Pannie,
    Bł. Karolu, zawsze wierny codziennemu Różańcowi,
    Bł. Karolu, uważny na potrzeby innych,
    Bł. Karolu, zatroskany o dobrobyt dzieci,
    Bł. Karolu, troszczący się o rannych,
    Bł. Karolu, pełen czci i uszanowania dla [ludzi] starszych,
    Bł. Karolu, któryś jednoczył się z Męką Chrystusa,
    Bł. Karolu, któryś cierpiał w milczeniu,
    Bł. Karolu, któryś zawsze zachowywał w swym postępowaniu łaskawość i równowagę,
    Bł. Karolu, któryś poświęcił wszystko dla swoich poddanych,
    Bł. Karolu, który byłeś promotorem pokoju między narodami,
    Bł. Karolu, nieuczciwie oczerniony i zdradzony,
    Bł. Karolu, niesprawiedliwie zesłany na wygnanie,
    Bł. Karolu, odseparowany od Twoich dzieci [zmuszony do rozłąki z dziećmi],
    Bł. Karolu, któryś przebaczył wszystkim swoim wrogom,
    Bł. Karolu, pełen szlachetności i prawdziwy chrześcijaninie w obliczu śmierci,
    Bł. Karolu, który przyjąłeś śmierć w całkowitym zaufaniu Jezusowi,
    Bł. Karolu, za którego wstawiennictwem chorzy odzyskiwali zdrowie,
    Módl się za nami, bł. Karolu, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
    Módlmy się: Przyczyń się za nami, bł. Karolu, cesarzu, abyśmy nie tracili ducha/otuchy/odwagi w trudnych chwilach naszego życia. Niechaj Twoja obecność i wstawiennictwo sprawią to, byśmy byli pouczającym przykładem dla innych przez swoje dobre postępowanie i nawet w najtrudniejszych sytuacjach dziękowali Bogu oraz przynosili Mu chwałę. Wesprzyj nasze modlitwy skutecznością Twojej przyczyny, a nas samych i nasze intencje umieść w Najświętszym Sercu Jezusa, w którym pokładałeś tak wielką ufność. Panie Jezu Chryste, racz wysłuchać modlitwy [nasze], które ofiarujemy za wstawiennictwem Twojego wiernego sługi, bł. Karola Austriackiego. Niech dzięki jego obecności i za jego przyczyną dostąpimy przebaczenia wszystkich naszych grzechów, a prośby nasze niechaj będą wysłuchane, jeśli nie są przeciwne Twojej Boskiej Woli. Prosimy także o to, aby bł. Karol dostąpił jak najszybciej zaszczytu kanonizacji na chwałę Twojego Najświętszego Imienia. Amen. – – – http://www.emperorcharles.org/videos
    A tutaj jest jeszcze kompletnie inna Litania do tegoż Patrona dzisiejszego, bł. cesarza Karola – po włosku [ja np. nigdy się „ani w ząb” włoskiego nie uczyłem, ale i tak można się tu wiele domyślić na podstawie samego – znajomego nam – brzmienia wielu słów…]: http://www.beatocarloinitalia.it/devozione/litanie/
    Na tym zaś – na koniec – filmie widzimy, jak bł. cesarz Karol I „wizytuje” w 1917 roku trzy ‚kresowe’ miasta swojej wielkiej ówczesnej monarchii – NA JEJ ZACHODZIE mianowicie: austriacką Bregencję, NA PÓŁNOCY: polski/galicyjski KRAKÓW (w minutach tutaj: 4:20 – 5:00) oraz NA WSCHODZIE: bukowińskie (a dziś ukraińskie) Czerniowce:

  7. Damian pisze:

    Mam mieszane uczucia co do tej wypowiedzi Ks. Skrzypczaka
    Wydaje mi się, że w zawoalowany sposób próbuje przemycić nam tezę, że synodalność jest dobra i porzyteczna.
    Czy nie powinniśmy raczej dążyć do tego by nasz Kościół wyglądał jak królestwo (na wzór królestwa niebieskiego) ?
    Z jednej strony Ks. krytykuje swego rodzaju „okopanie się” w swoich starych przekonaniach co do wyglądu Kościoła, a z drugiej proponuje powrót do sytuacji wczesnych wspólnot chrześcijan (czyli niejako powrót do tych wczesnych tradycji). Widzę tu logiczną sprzeczność.

  8. wobroniewiary pisze:

    3. dzień nowenny do św. Judy Tadeusza

    Św. Judo Tadeuszu – chwalebny Apostole! Jakaś przedziwna moc serce moje ogarnia, gdy myśli moje szukają Ciebie i znajdą się przy Tobie, mój Orędowniku. Doznaję wtedy cudnego uczucia wiary, iż jesteś przy mnie, czuwasz nade mną, gasząc moją trwogę przed grożącym mi niebezpieczeństwem.

    Daj mi o św. Tadeuszu, łaskę, by ta serdeczna ufność moja, jaką żywię do Ciebie, nigdy nie wygasła, by mi za życia mego była tarczą obronną i doprowadziła po śmierci duszę moją ku Twej świetlanej postaci, a dzięki Tobie przed Najświętsze Oblicze Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego. Amen.

    Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu…

  9. Malgorzata pisze:

    Dziekuje pani Ewo I panie Pawle za udostepnienie informacji o bl.cesarzu Karolu.Jak zwykle piekna muzyka klasyczna.Obysmy meili politykow jak ow cesarz Austrii oraz artystow muzycznych jak w tamtym czasie! Dziekuje za rozjasnienie chmur na deszczowym niebie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s