Ks. Piotr Prusakiewicz CSMA: Dlaczego razem? – Św. Michał z Gargano i Czarna Madonna

Konferencja z nocnego czuwania przy obrazie Marki Bożej Jasnogórskiej i figurze św. Michała Archanioła z Gargano wygłoszona przez ks. Piotra Prusakiewicza CSMA – Częstochowa 3.07.2021

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Ks. Piotr Prusakiewicz CSMA: Dlaczego razem? – Św. Michał z Gargano i Czarna Madonna

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. M. pisze:

    Jednego razu przyjęłam Komunię św. na rękę, pomimo tego, że chciałam przyjąć do ust. Źle się z tym czułam. Podczas spowiedzi św. m.in. o tym wspomniałam księdzu. Ksiądz zdenerwował się, dostałam reprymendę, mówił że to jest sekciarskie podejście; wspomniał, że w czasie Ostatniej Wieczerzy apostołowie trzymali chleb w ręce i jedli (w sumie racja). Po tej spowiedzi nie wiem co o tym wszystkim myśleć, mam mętlik w głowie. Czy faktycznie przesadziłam? Czy faktycznie przyjmowanie Pana Jezusa na rękę to jest nic niestosownego? Też taka myśl mi przeszła, że niektórzy świeci trzymali małego Jezusa na ręce, np. św. Antoni czy św. Faustyna. No ale z drugiej strony to byli przecież święci.

    • Maggie pisze:

      Słyszę nieraz też ten argument … ale w takim razie dlaczego ksiądz ma konsekrowane palce? Nie wiem dlaczego przyszło mgliste wspomnienie: Kiedyś słyszałam i chyba była tu historia duszy/zakonnicy, która miała spalone palce od brania czy podawania Eucharystii.

      • Gosia pisze:

        Tak to było u Marii Simmy w jej objawieniach dusz czyśćcowych

      • Damian pisze:

        Ostatnio na kanale „Ku Bogu” zamieszczane jest „Orędzie Miłosiernej Miłości do Małych Dusz” posiadające Imprimatur biskupa Liege J.E. van Zuylen-a.
        Jesli wierzyć, że sam Pan Jezus się objawił Małgorzacie (głównej bohaterce), to warto posłuchać jego własnych słów na ten temat.
        Cytat znajduje się w 22:54
        https://youtu.be/A7m75FBTX-Q?t=1374
        „Moje dziecko,przynoszą życie ludziom, lecz przyznaję Moje Ciało jest zbeszczeszczone przez zuchwałość ludzi, którzy przyrównują się do potęgi jaką dałem wybranym. Ręce nie poświęcone są winne i nie są godne,aby Mnie dotykać. Zaprawdę powiadam ci, każdy odpowiedzialny zapłaci drogo za świetokradztwo przeciwko mojej godnej Osobie. Przychodzę do serca ludzi bezinteresownie.”

      • Sylwester pisze:

        Maria Summa wspominała o tym. Podczas pogrzebu pewnej zakonnicy, gdy ktoś spóźniony chciał ostatni raz pożegnać zmarłą, otworzono trumnę ów zmarła miała spalone, czarne ręce

    • Pielgrzym pisze:

      Jednak jest różnica, między rękami konsekrowanymi a nie konsekrowanymi. Gdzie nam równać się do apostołów czy biskupów? Tak się składa, że apostołowie to biskupi pierwszego Kościoła, Pan Jezus ustanowił ich kapłanami:

      Zobacz Katechizm Kościoła Katolickiego:
      KKK 551 Jeszcze za Swojej działalności, Pan Jezus ich wybrał i przekazał im Królestwo:
      „Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: 30 abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz zasiadali na tronach, sądząc dwanaście szczepów Izraela.” (Łk 22, 29-30). 551.

      KKK 611 Eucharystia, którą Jezus ustanawia w tej chwili, będzie „pamiątką” (1 Kor 11, 25) Jego ofiary. Włącza On Apostołów do swojej ofiary i poleca, by ją przedłużali, przez to Jezus ustanawia swoich Apostołów kapłanami Nowego Przymierza: „Za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17, 19)

      Posłanie Apostołów

      KKK 858 Jezus jest Posłanym Ojca. Na początku swojego posłania „przywołał do siebie tych, których sam chciał… i ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki” (Mk 3,13-14). Od tej chwili będą oni „posłani” (takie jest znaczenie greckiego słowa apostoloi). Jezus kontynuuje w nich swoje własne posłanie: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21). Ich posłanie jest więc kontynuacją Jego posłania: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje” – mówi Jezus do Dwunastu (Mt 10, 40).

      KKK 859 Jezus włącza Apostołów do swego posłania otrzymanego od Ojca: jak „Syn nie mógłby niczego czynić sam z siebie” (J 5, 19. 30), ale otrzymuje wszystko od Ojca, który Go posłał, tak ci, których Jezus posyła, nie mogą nic uczynić bez Niego 340 , od którego otrzymali nakaz misyjny i moc do jego wypełnienia. Apostołowie Chrystusa wiedzą więc, że są uznani przez Boga za „sługi Nowego Przymierza” (2 Kor 3, 6) i „sługi Boga” (2 Kor 6, 4), że w imieniu Chrystusa „spełniają posłannictwo” (2 Kor 5, 20) i są „sługami Chrystusa i szafarzami tajemnic Bożych” (1 Kor 4, 1).

      A tu mądrzejszy ode mnie:
      https://dzienniknarodowy.pl/bp-a-schneider-o-komunii-na-reke-jesli-wierzymy-naprawde-to-nie-mozemy-przyjmowac-go-do-reki/

      https://opoka.news/bp-schneider-krytycznie-o-zakazie-komunii-sw-do-ust

      https://www.parafia-maryi-krolowej.poznan.pl/e-ambona/godna-komunia-swieta/149-bp-schneider-o-zgrozie-komunii-na-reke

      • M. pisze:

        Pielgrzym, słusznie to stwierdziłeś, że Apostołowie to byli przecież pierwszymi biskupami, kapłanami.

        Maggie, Gosia – też czytałam o tych spalonych palcach.. Ale czy to by oznaczało, że jak ktoś za życia przyjmował Komunię Św. na rękę, to po śmierci będą takie konsekwencje?

        Ja mimo wszystko chcę przyjmować Komunię Św. do ust. Przed pandemią chyba nigdzie nie było czegoś takiego jak rozdawanie Komunii na rękę (przynajmniej ja osobiście się z tym nigdy nie spotkałam).

        • kazik pisze:

          Niestety na zachodzie Europy iuz od dawna Komunia Sw byla podawana do reki.

        • Bożena pisze:

          Gdy na zachodzie zaczęto podawać Komunię św. na rękę, pewnego dnia w czasie egzorcyzmu Annalise Michel szatan rechotał z wielkiej uciechy, że wreszcie udało mu się zmusić ludzi do brana Go na łapkę. To prawdziwa relacja, choć nie pamiętam dokładnie gdzie to słyszałam i myślę, że nie trzeba tu nic dodawać.

        • Maggie pisze:

          @M.
          Pielgrzym wyjaśnił logicznie o Apostołach.
          A łapskami … Oj było 😭 było:
          W 2003 r był SARS (w szpitalach się zaczął), nikt na ulicy ani w kościele nie nosił masek (co innego w pracy przy chorych) i tylko gdzieniegdzie pytano (gramatycznie: w czasie przeszłym i teraźniejszym) czy się gorączkuje, czy podróżuje itp. Nastąpiła wtedy … niesłychana rzecz☹️ .. schorowany bp Toronto kard Alojzy Ambrozič , albo ktoś w jego imieniu, wydał polecenie, aby Komunia Święta była na rękę.
          SARS przeszedł zabierając 44 osoby „na tamten świat”, ale zamiast odwrotnie tj zabrać tą ideę „na ręce” i tak pozostało. Tak więc się zło zaczęło (kard.zm po długiej chorobie w 2011r bez słowa nt) … aby do dziś trwać: bo nie tylko, iż na stojąco ale i na ręce …🤔 chociaż w polskich parafiach było z tym różnie, gdyż wśród Polonii można było jeszcze znaleźć … „buntowniczych tradycjonalistów” (a tuż przed pandemią przybywało coraz więcej chętnych by do ust i na klęcząco).

          Do tego obrazka dodam, że wzrosła😥 ilość szafarzy i szafarek, zmalała ilość ministrantów ale 🤕doszły ministrantki, no a ręce powróciły do podawania ich sobie w 😳higienicznym znaku pokoju (z rozpraszaniem i wędrówkami by je podawać, nawet jeszcze na Baranku Boży).

          Teraz rąk się nie podaje, zresztą kościoły dłuuugimi miesiącami były pozamykane (dopiero niedawno z limitem otworzono). JEDNAK na na wzór polityków 😂 łokciami się NIE tryka, wystarczy skinięcie głowy .. z 😥maską … i na odległość.

    • Kazik Zapolski pisze:

      Tu ponizej jest link na temat przyjmowania Eucharystii .
      https://niewolnikmaryi.com/2020/08/25/klamstwa-o-przyjmowaniu-komunii-sw-do-rak/

  3. kasiaJa pisze:

    „„Doszło do sytuacji w której sugeruje się, że jeśli Bergoglio mógł zmienić doktrynę dotyczącą kary śmierci, co jest rzeczą niesłychaną i absolutnie niemożliwą, to z całą pewnością może też w imię miłosierdzia orzec, że sodomia jest rzeczą godziwą, co nie miałoby nic wspólnego z katolicyzmem i byłoby sprzeczne z Boskim Objawieniem” – pisze abp Carlo Maria Viganò udzielając papieżowi napomnienia z powodu poparcia udzielonego o. Jamesowi Martinowi SJ. Martin jest obecnie jedną z najważniejszych postaci pracujących wewnątrz Kościoła nad zmianą katolickiej etyki seksualnej i wprowadzeniem „błogosławieństw” związków jednopłciowych.

    Przypomnijmy: o. James Martin wysłał do Franciszka zdjęcia przedstawiające jego bratanka, który przystępując do sakramentu Bierzmowania prezentował… skarpetki z podobizną papieża. Franciszek w odręcznej, napisanej po hiszpańsku odpowiedzi zapewnił, że podarunek bardzo go rozbawił, a przy okazji zapewnił Martina o poparciu dla podejmowanych przez niego działań. O sprawie tej poinformował amerykański jezuita, jak i oficjalny serwis watykański Vatican News. „Chciałbym podziękować Ci za Twój duszpasterski zapał i zdolność do tego, by być blisko ludzi – z bliskością, jaką miał Jezus, a która odzwierciedla bliskość Boga” – pisał Ojciec święty, dodając, że gdy myśli o jego pracy, dostrzega naśladowanie „stylu Boga”. „Jesteś księdzem dla wszystkich, tak jak Bóg jest ojcem dla wszystkich – napisał Ojciec Święty – Modlę się, byś dalej szedł tą drogą, będąc blisko, współczując, mając wielką delikatność”. Zapewnił także o modlitwie za „trzódkę” o. Martina. Równocześnie: amerykański jezuita od dawna otwarcie opowiada się za uznaniem przez Kościół związków homoseksualnych, życzyłby sobie nawet opracowania ceremonii ich błogosławieństwa. Jego poparcie oczywiście zaskarbiły sobie także „parady homoseksualnej dumy”, jak i przeprowadzona w Polsce prowokacja polegająca na zmianie aureoli Matki Bożej Częstochowskiej na tęczową…

    W tym kontekście arcybiskup Carlo Maria Viganò opublikował kolejne oświadczenie, prezentujące „surowe napomnienie” pod adresem Franciszka i braci w biskupstwie, przypominając o źródle ich władzy i odpowiedzialności, jaką ponoszą przed Bogiem. Napomnienie to stawia w szerszej perspektywie, przypominając, że częścią ludzkiej natury jest walka, lecz w dawnych epokach chrześcijanie mogli liczyć na wsparcie społeczeństwa doczesnego i Kościoła.

    „Wrogowie duszy – pisze były nuncjusz apostolski – są zawsze ci sami, takie same są też i sidła, które na nas zastawiają. Świat z jego pokusami; ciało, zepsute przez grzech pierworodny i skłonne do zła; oraz diabeł, odwieczny wróg naszego zbawienia, który używa naszego ciała po to, by nas oblegać. Dwóch wrogów zewnętrznych i jeden wewnętrzny, zawsze gotowych do tego, by wprowadzić nas w chwilę rozproszenia, słabości. Ci duchowi wrogowie towarzyszą nam od dzieciństwa aż po starość, przez wszystkie pokolenia i epoki. Sojusznikami, na których liczyć możemy w walce ze światem, ciałem i diabłem są: łaska Boża, częste przyjmowanie sakramentów, praktykowanie cnót, modlitwa, pokuta, rozważanie rzeczy ostatecznych, Męki Pana Jezusa Chrystusa, życie w Jego obecności. W tej buntowniczej, zdechrystianizowanej epoce, w które społeczeństwo nie wspiera nas w dążeniu do naszego ostatecznego celu, lecz czyni wszystko, bo nas od niego odciągnąć, władza świecka zmusza nas do podążania za światem, zaspokajania pragnień ciała, służby wrogowi rodzaju ludzkiego. To władza zdeprawowana i deprawująca, która zawiodła w wypełnianiu własnego obowiązku polegającego na rządzeniu i panowaniu nad społeczeństwem po to, by prowadzić jednostki do zbawienia wiecznego. Przeciwnie, przeczy ona zbawieniu wiecznemu, odrzuca Boskiego Twórcę, a cześć oddaje Jego przeciwnikowi”.

    W obecnej epoce, kontynuuje hierarcha, doszło do przewartościowania wartości. To co dla chrześcijan jest cnotą, uznawane jest za wadę, a im większa jest wada, tym bardziej jest obecnie przedstawiana jako dobro i rzecz godną pożądania. Cnota, tak jak rozumie ją chrześcijaństwo, jest wykpiwana i odrzucana. „Dziś, kiedy w naszej codziennej walce z nieprzyjaciółmi uwzględniać musimy tytaniczny wysiłek walki z państwem, które powinno być naszym przyjacielem, a zamiast tego stara się nas od jak najwcześniejszego wieku zepsuć, widok kolejnych zdrajców i najemników dołączających do tego oblężenia jest tak bolesny, jak i tragiczny. Takimi zdrajcami i najemnikami są niegodziwi pasterze, którzy nadużywają świętej władzy, danej im przez Pana, po to, by popchnąć nas w kierunku potępienia, by przekonać nas, że to co jeszcze wczoraj uważano za grzeszne i niegodne ludzi odkupionych krwią Chrystusa, dziś stało się rzeczą godziwą i dobrą. Duch tego świata, zniewolenie pożądliwością i – co jeszcze poważniejsze – odmowa walki ze Złym zainfekowały znaczną część Hierarchii Kościoła katolickiego, aż po jej najwyższe poziomy, czyniąc je wrogiem Boga, Jego prawa i naszych dusz. Tak jak to miało miejsce w przypadku władz świeckich, władze religijny abdykowały z właściwej sobie roli, odrzucając cel, jaki został dla nich przewidziany przez Bożą Opatrzność” – czytamy. Hierarcha ocenia, że w czasie w którym dochodzi do kolejnych, agresywnych kampanii homolobby i oficjalnie dyskutuje się nad prawną kryminalizacją „homofobii”, „tęczowe flagi powiewają nie tylko nad budynkami instytucji publicznych, ale i przed fasadami katedr, nad balkonami biskupich rezydencji, a nawet i wewnątrz kościołów”. Przyjęcie poglądu, iż rzeczą konieczną była tolerancja dla odmienności moralnej, było błędem – podkreśla duchowny.

    „Dziś ta bohaterska walka – osłabiona, jak widzimy, przez rozległe zepsucie moralne biskupów i kapłanów – zdaje się już nie mieć sensu, tak jak i nauczanie Pisma Świętego, Ojców Kościoła i Biskupów Rzymu. Ten, który zasiada w Rzymie, jest otoczony przez ludzi niemoralnych, którzy puszczają oko w stronę ruchu LGBTQ+, z hipokryzją udając otwartość i inkluzywność zdradzającą ich własne wybory i grzeszne tendencje. Nie istnieje już odwaga, nie ma wierności Chrystusowi; doszło do momentu w którym sugeruje się, że jeśli Bergoglio mógł zmienić doktrynę dotyczącą kary śmierci, co jest rzeczą niesłychaną i absolutnie niemożliwą, to z całą pewnością może też w imię miłosierdzia orzec, że sodomia jest rzeczą godziwą, co nie miałoby nic wspólnego z katolicyzmem i byłoby sprzeczne z Boskim Objawieniem” – czytamy.

    „Podczas gdy dobrzy biskupi i kapłani codziennie konfrontują się ze destrukcją nadchodzącą z góry – pisze abp Viganò – obserwujemy publikację zachęcających i uwodzicielskich słów nakreślonych przez Bergoglia dla Jamesa Martina SJ; słów wspierających wypaczoną i demoralizującą ideologię, która obraża Boży Majestat i poniża misję Kościoła oraz świętą władzę wikariusza Chrystusowego. Jako następca apostołów i nauczyciel wiary, w duchu prawdziwej wspólnoty ze Stolicą Piotrową i Świętym Kościołem, kieruje do nich surowe napomnienie, przypominając że ich władza pochodzi od Chrystusa i posiada ona siłę oraz wartość tylko wówczas, gdy pozostaje wierna celowi, dla którego On ją ustanowił. Niech pasterze ci rozważą zgorszenia, jakie wywołują wśród wiernych i ludzi prostych, rany zadawane umęczonemu ciału Kościoła; zgorszenia i rany, za które pewnego dnia odpowiedzą przed Boską Sprawiedliwością w trakcie sądu szczegółowego, a w Dniu Sądu Ostatecznego – przed całą ludzkością”.

    Źródło: lifesitenews.com
    mat
    https://pch24.pl/arcybiskup-vigano-napomina-papieza-franciszka-chodzi-o-list-do-o-martina-sj/?utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=post&utm_term=pch&fbclid=IwAR0URZNDOFYXwRWILelm2CcJqn7NAmOlWmxKAMEez2PLRr0FbA8nrNSD5KM

  4. kris pisze:

    Przyszłość.
    Wiele osób niepokoi się o swoją przyszłość. Szukają więc przepowiedni, orędzi, komentarzy jasnowidzów, w zależności od światopoglądu danej osoby. Próbują odgadywać daty, terminy. Niewątpliwie z uwagi na wydarzenia ostatnich lat świat wykazuje jakby oznaki końca pewnej cywilizacji i tzw. końca czasów. Kiedy należy się zatem spodziewać powrotu Pan Jezusa na ziemię?
    Odpowiedź jest prosta , bazując na Piśmie Świętym, możemy oczekiwać przyjścia Pan Jezusa nie wcześniej niż dopełni się liczba męczenników i świętych za wiarę. Pan Jezus miłuje każde stworzenie ludzkie miłością nieskończoną i nie przybędzie wcześniej, nim jak największa liczba Jego wyznawców nie da świadectwa wiary poprzez cierpienie lub męczeństwo. Jest to niewątpliwie trudne do akceptacji, ale nie ma innej drogi do zbawienia. Na Sądzie Bożym każda osoba musi mieć zdecydowaną przewagę dobrych uczynków nad złymi, a taką zapewnia tylko żarliwa miłość, cierpienie lub męczeństwo. Tylko poprzez żarliwą miłość, cierpienie lub męczeństwo można spalić całe zło istniejące w każdym dzisiejszym człowieku.
    Pan Bóg ze względu na swoją nieskończoną miłość do stworzenia ludzkiego oddał Swojego Syna na mękę, na Krzyżu za odkupienie tego stworzenia, oczekuje teraz od tego stworzenia świadectwa wdzięczności i miłości poprzez akceptację cierpienia i męczeństwa. Człowiek dzięki temu, że oprócz duszy ma ciało, może odkupić swoje( i nie tylko ) grzechy i winy, a przy tym dać świadectwo miłości ( przecież tego zazdroszczą ludziom Aniołowie). ” To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” (BT, J 15, 12-13).
    Czy można by na przykład przeczekać w jakiejś ” norce” (arce), gdzieś na odludziu, bez kontaktu z cywilizacją aż do przyjścia Pana Jezusa? Tak, ale jest to raczej rozwiązanie dla ateistów, którzy wraz z pojawieniem się Chrystusa będą starali się uniknąć Sądu Bożego.
    Wierzącym warto przypomnieć, że wszyscy Apostołowie po pojmaniu Pana Jezusa uciekli, w ogóle się nie przyznawali, że znali Jezusa, nie uczestniczyli w Drodze na Golgotę oprócz Św. Jana. Wszyscy musieli to odkupić śmiercią męczeńską oprócz właśnie Św. Jana, pomimo tego, że do końca swoich dni głosili słowo Boże i żałowali tego postępku ( casus Św. Piotra).
    Dlaczego zatem Apostołowie poszli za Panem Jezusem, otóż ze względu na Jego potęgę i moc. Każdy z nich pragnął, tak po ludzku, chwały i zaszczytów. ” W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” ( BT, Mt 18,1) Nawet mamusia Jakuba i Jana pragnęła zaszczytów dla synków „On ją zapytał: «Czego pragniesz?» Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. ” ( BT, 20, 21-22). Gdyby wtedy Pan Jezus im powiedział, że czeka ich męczeńska śmierć w pohańbieniu, sądzę, że większość z Apostołów po prostu by uciekła. Ci rybacy byli nastawieni na męską walkę z przeciwnikiem, a nie okazywanie miłości poprzez cierpienie czy też męczeństwo.
    Konkludując, my tą wiedzę mamy z Pisma Świętego i wiemy o co Panu Bogu chodzi. Warto już powoli myśleć i modlić się nie o jakieś spektakularne cuda, a o siłę w wypełnieniu woli Bożej przeznaczonej dla każdego z nas. Przed każdym z nas arcytrudna droga, bo trzeba będzie dać prawdziwe świadectwo wiary, a nie znamy jakie są dokładnie plany Boże wobec każdego.
    Przypomnieć należy Drogę Krzyżową Pan Jezusa (Syna Bożego), tylko grupa niewiast wykazała współczucie, zdecydowana większość mężczyzn opluwała i wyśmiewała, i poniżała samego Króla. Należy sobie zadać pytanie, czy byłbym w stanie spokojnie znieść dla Chrystusa , gdy choćby jeden mężczyzna czy też kobieta napluło mi w twarz ? Odpowiedź jest jednoznaczna dla większości – nie. Czy zatem jesteśmy gotowi na przyjście Chrystusa, który każdego z nas miłuje bez końca, oddał życie na Krzyżu , wycierpiał to poniżenie i chce na zabrać do Królestwa Niebieskiego ? Niestety też – nie.
    Większość odpowie: – Po co nam Królestwo Niebieskie jeżeli tutaj będziemy mieć Nowy Ład.

    • Joanna pisze:

      ogólnie można powiedzieć, że NIE BĘDZIEMY GOTOWI na TĘ godzinę i także na to co Przyjdzie, kilku już Kapłanów mówiło o tym, że Kościół przejdzie drogę Chrystusa, a także w III Tajemnicy fatimskiej jest obraz męczenników którzy idą na Górę pod krzyż by złożyć swoją ofiarę.
      Gdy droga Chrystusa „nałoży się” na drogę Kościoła będzie to znaczyć że „niewielka” będzie ta Reszta która wytrwa do końca. I także niewielka w oczach świata, nic nie znacząca. Do męczeństwa także się „dorasta”, trzeba dojrzeć.
      Oznaczać to także będzie, że przyjdą judasze, zdrajcy i to z wewnątrz. Tak jak wewnątrz był Judasz Apostoł. Ale trzeba też powiedzieć o Wielkich Zdobyczach tej Godziny Jezusa, o nawróceniu „Dobrego Łotra”. Trzeba powiedzieć o Powrocie Apostołów i późniejszej ich ofierze życia. To oznacza „tylko”, że brak nam pokory,posłuszeństwa, że jeszcze chcemy „po swojemu”, jak po swojemu chcieli Apostołowie królować z Jezusem po lewicy i po prawicy. Że wciąż chcemy po swojemu a nie po bożemu, wg. Jego woli.
      Dodałabym „tylko”, że Noe nie budował Arki by „przeczekać w norce” (jak to ująłeś) ale by wyruszyć na Nowy Ląd bo zrozumiał, że ten jest dla Boga stracony, że chce go odnowić przez wody Potopu.
      Są między nami ludzie niewierzący i nie szukający Boga, obojętni. Mają sakramenty ale nie znają Boga. Sakramenty to dla nich tradycja, jakiś „rytuał”, papierek. Wszyscy szli to ja też przyjąłem. Dlatego wg. mnie to oni głównie będą potrzebować arek, by się nawrócić, mieć szansę się wyspowiadać itp.
      Także ludzie którzy nigdy w Kościele nie byli, to będzie dla nich Miłosierdzie, szansa by wrócić, by się przygotować na Przejście do domu Ojca.
      Dlatego do siebie i nas wszystkich tu na wowit mówię CZUWAJMY, TRWAJMY. MÓDLMY SIĘ O STAŁOŚĆ I WIERNOŚĆ CHRYSTUSOWI. By wraz z Maryją pod krzyżem wytrwać do końca.

    • Longin pisze:

      Teraźniejszość
      Owszem przyszłość jest ważna w znaczeniu dokąd zmierzam. Zakładam jednak, że jesteśmy na Bożej Drodze a zatem przeszłość pozwala nam widzieć i korygować błędy, zaś przyszłość jest nadzieją na zbawienie czyli wskazuje cel owej drogi.
      A zatem nie w przyszłości, ale TU i TERAZ musimy zacząć się nawracać czyli zwracać ku Bogu, po to aby kochać Go i pragnąć z całego serca.
      Modlić się, wierzyć w Niego to niewystarczające aby podobać się Panu, jeśli nie będziemy starać się o największy dar duchowy jakim jest miłość (Miłujcie się wzajemnie jak Ja was umiłowałem)
      Patrząc z tej perspektywy – obecność Boga w każdej chwili naszego życia jest zawsze teraźniejszością – a zatem troska o jutro nie może napawać nas lękiem.

      Noe zbudował Arkę dzięki temu, że był blisko Boga – może zatem niektórzy będący w arce Serca Boga zostaną wezwani do zbudowania podobnych arek po to, aby inni w nich się schronili : )

      • Joanna pisze:

        Longin właściwie chciałam napisać to już dawniej, ale nie chciałam „przechwalić”…Dobrze, że jesteś tu z nami. I to wcale nie ze wzgl. na Twoje komentarze, ale że jesteś tu (po prostu jesteś) i modlimy się wszyscy razem. I wiem, że to niekoniecznie dlatego jesteś „Longin” ale i tak kojarzysz mi się z tym który przebił bok Panu Jezusowi i wtedy wypadły te „drogocenne perły Jego Serca – Krew i Woda czyli też Sakramenty jak Spowiedź, Eucharystia” i te perły zbierał ks. Sopoćko by dać innym, by rozdawać – jak to opisywała św. Faustyna.

        • kris pisze:

          Joanno,
          Oczywiście masz rację, niestety ludzie, którzy budują te ” norki”, sami nazywają je arkami.
          Nie wiadomo skąd te pomysły, na pewno nie z Pisma Św. Noe jest związany ze Starym Testamentem. Pan Bóg osobiście zlecił Noemu wybudowanie arki, gdyż zmierzał sprowadzić potop, aby wyginęła ówczesna grzeszna ludzkość. Następnie zawarł przymierze z Noem i obiecał, że nie będzie więcej potopu i na znak przymierza ukazał tęczę na niebie.
          Nie wiadomo skąd taki pomysł u ludzi wierzących chyba z tzw. hedonistycznych szkół przetrwania. Które mają na celu przetrwanie silnych osobników z ich rodzinami w przypadku ogólnego kryzysu i załamania gospodarczego. Jest to związane z wybitnie egoistyczną postawą człowieka ” najważniejszy jestem ja i moja rodzina”.
          W Nowym Testamencie Pan Jezus wyraźnie mówi :” Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? ” ( BT, 16, 24-26).
          Wniosek jest taki, że być może nie rozumieją Pisma Świętego, albo mają inną swoją interpretację. Jak to się przyjęło nieraz mówić ” nieodgadnione są meandry ludzkiego umysłu”.
          Sytuacja wygląda trochę na komiczną, gdyż co ten człowiek zamierza w tej „norce” robić, gdy inni będą dawali świadectwo wiary. Czyżby znowu miała się powtórzyć sytuacja z Pisma Świętego, że tylko dzielne niewiasty będą dawały świadectwo wiary i wyjdą na spotkanie Zbawiciela. A ten w ” norce” będzie zajadał chleb z szynką , grał w playstation i od czasu do czasu pomodli się za cierpiących.
          Jednak każdy człowiek ma wolną wolę, uszanujmy się wolę człowieka z „norki”.

        • Maggie pisze:

          Maryja jest i ma być tą Arką, a więc chyba nie chodzi tu o budowle rękoma wybudowane, lecz nasze ludzkie wnętrza duchowe: zjednoczone z ufnością, wiarą, nadzieją i miłością przez zawierzenie tak jak Ona zawierzyła.
          Ona jest naszą Matką daną nam na Golgocie przez Chrystusa, a więc i najlepszą Orędowniczką, Pośredniczką, Pocieszycielką, naszą Obroną i Schronem.

          Tam gdzie Bożej Sprawiedliwości gromy, nie pomogą bunkro-schrony, lecz serca skruszone Bożej Sprawiedliwości, przez Maryję przebitą Mieczem Boleści złożone.

          💕❣️

        • Maggie pisze:

          POPRAWKA:
          Widzę, że „coś” pokręciło mą myśl poprawką iPada, … zamiast .. lecz serca skruszone Bożą Sprawiedliwością…

          bo było i być powinno:
          Tam gdzie Bożej Sprawiedliwości gromy, nie pomogą bunkro-schrony, lecz serca skruszone Bożą Sprawiedliwością, przez Maryję przebitą Mieczem Boleści złożone.

        • Joanna pisze:

          do @ kris
          dobrze, że jesteś tu z nami.
          ja też zgadzam się z Twoim wcześniejszym wpisem, a przynajmniej w większej jego części i w tym co mówi Pismo Św. Ale co do Arek mam inne zdanie i nie zgadzam się z Tobą.
          Brakło mi w Twoim wpisie miłości bliźniego, ale każdy ma swoje rany więc zamilczę.
          Jesteś rozżalony i trochę wylewa się z Twojego pisania gorycz, każdy ma swój czas.
          Tak, Pan obiecał że nie będzie już Potopu wody, ale tęcza jak wiesz dziś już nie służy ludziom wiary do pamiętania o Przymierzu jakie zawarł Bóg. Jest to już jakiś 1 Znak.
          Sam powiedziałeś, żebyśmy się modlili bo nie wiemy jaką Drogę przygotował dla każdego z nas Pan. Nie dla każdego jest/będzie to męczeństwo – bo jeszcze raz to powiem – do cierpienia i drogi Krzyża także się dorasta, to Pan daje Łaskę, prowadzi.
          Nie wymagam od moich sióstr i braci tego heroizmu, ale tacy będą i to cieszy.
          A ja wokół siebie widzę też dzielnych mężczyzn, o silnych Bogiem sercach.
          Dla mnie ważne jest, że mimo iż Apostołowie najpierw uciekli to powrócili, po 2 Pan im przebaczył i w swoim/Jego przeznaczonym czasie złożyli Ofiarę z życia.
          Co prawda nie buduję Arki, uważam że to Pan wybiera i daje te i inne zadania. Ale jeśli bym kiedyś się w niej znalazła to nie sądzę abym w niej grała w cokolwiek, albo czekała bezpiecznie i przytulnie w „norce”. Raczej modliłabym się i oczekiwała zabłąkanych owiec, Braci gdy już nie będzie tak spokojnych czasów jak teraz. A oni będą szukali Kapłana, albo po prostu z głodu jedzenia albo wystraszeni w ogóle nie będą wiedzieli dokąd iść.
          Wtedy będziemy przygotowani dla nich. Dla mnie to będzie jak w Przypowieści o Synu marnotrawnym. I obojętnie jak to dla Ciebie zabrzmi, naiwnie itp. to po Ciebie także bym wyszła, żebyś nie był na zewnątrz w ciemności.
          Proszę Cię o modlitwę teraz razem z nami w Nowennie za Biskupów, Kapłanów. Nie musisz wpisywać się oficjalnie, możesz pomodlić się 1 dziesiątek z nami razem. Kris tylko przemyśl to, pomódl isię nami, z rodziną wowit-ową

        • Longin pisze:

          Myślę Joanno, że jeśli tylko Jego obecność nas przenika łatwo rozpoznajemy się i pewnie jest nas tu sporo, co nie znaczy że jesteśmy lepsi lub mądrzejsi od innych 🙂

          Czasem tylko niektórym mylą się „norki” tzn. kryjówki z arkami, co pewnie można by jakoś spuentować żartobliwie – problem jednak w tym, że wiemy czym kończy się nazywanie dobra złem i odwrotnie…

        • kris pisze:

          Droga Joanno,
          Ocenę ludzi to pozostawiłbym Panu Bogu, gdyż każdy człowiek, a szczególnie katolik to ma się Panu Bogu podobać, a nie ludziom. Zbyt szybko oceniasz ludzi, ich stan emocjonalny, a tak na prawdę to w ogóle ich nie znasz. Moje wpisy mają na celu tylko i wyłącznie dobro ludzi, którzy to będą czytali i przygotowaniu ich na pewne sytuacje, które mogą już pojawić się niebawem. Nie będę rozpisywać się o sytuacji ekonomicznej, bo to nie miejsce na tym blogu. Ludzie wierzący w Pana Boga nie mogą się nigdy załamywać, każda sytuacja , która może wystąpić w przyszłości będzie z dopustu Bożego, nie można nigdy zwątpić w Pan Boga , każda nawet najbardziej niekorzystna sytuacja będzie rozwiązana na dobro każdego człowieka.
          Nie zrozumiałaś, niestety istoty problemu Apostołów , wiadomo, że uciekli i nie uczestniczyli w Drodze Krzyżowej. Swoim cały późniejszym życiem dowiedli wierności i gorliwości Panu Bogu, a tego czynu żałowali do końca swoich dni. Zatem dlaczego ponieśli śmierć męczeńską?
          Dla własnego dobra, aby przesiadując w wieczności ,w niebie ( blisko Pan Jezusa, wiadomo byli pierwsi i najważniejsi) nigdy nie żałowali, że nie ponieśli żadnego męczeństwa. W Królestwie Niebieskim jest tzw. poznanie pełne, widzisz człowieka i wszystko od razu o nim wiesz. Jak by się czuł Święty Piotr, gdyby spotkał Św. Andrzeja Bobolę, który poniósł śmierć męczeńską za wiarę, gdyby sam takiej nie doświadczył. Czy nie czuł by żalu, że to nie on był tym męczennikiem? W Królestwie Niebieskim jest inny system wartości, podziw budzi ten kto najwięcej doświadczył, a ten kto poniósł męczeństwo jest bohaterem. Jak pisała Św. Teresa z Avila, właśnie Aniołowie możliwości poniesienia męczeństwa dla Jezusa ludziom najbardziej zazdroszczą .
          „Norki” budowane przez ludzi nie są żadnymi arkami, tak jak to próbujesz sugerować, a są zwykłymi kryjówkami przed wydarzeniami. Modlić się możesz wszędzie i zawsze, tak ja to robię, nie musisz do tego budować ” kreciej nory” , nawet z jacuzzi. Schronienie przed czym to ma być ? Przed wolą Bożą.
          Świetnie napisała Maggie cyt. „Tam gdzie Bożej Sprawiedliwości gromy, nie pomogą bunkro-schrony, lecz serca skruszone Bożej Sprawiedliwości, przez Maryję przebitą Mieczem Boleści złożone. Nota bene, u dziewczyny widać radość, entuzjazm i iskrę Bożą, pomimo, że z niektórymi wpisami kompletnie się nie zgadzam. Życzę własnie takiej osobowości, zarówno sobie jak i wszystkim.
          Program ” Norka +” proponuję objąć programem Nowego Ładu. Co za różnica kilka miliardów w tą czy inną stronę.
          Jak wspomniałem wyżej modlę się zawsze i wszędzie i nie są tu potrzebne Twoje uwagi, uważam je za zwykłe manipulacje. Wszyscy na tym blogu modlą się więcej lub mniej i nikt nikomu nie zwraca uwagi, oprócz Ciebie. Blog jest blogiem katolickim i nikomu o modlitwie przypominać nie musisz.

        • Joanna pisze:

          kris,
          jeśli moja prośba o włączenie się do modlitwy były dla Ciebie manipulacją, (co nie było moją intencją) to przepraszam za to; i też za to co odebrałeś jako ocenę siebie.
          Co do Arek i tego co pisałam a co nie dotyczyło Ciebie – nie zmieniłam zdania. Gdybym mogła i byłoby to moje zadanie: Tak, zbudowałabym arkę.
          Masz prawo do swojego zdania i ja też. Twoje uwagi przyjęłam jako Twoje zdanie.
          Być może nie zrozumieliśmy się o co nie jest trudno wypowiadając swoje myśli w internecie.

  5. Longin pisze:

    dzięki Kasiu za ten link z profesorem…z autorytetami głoszącymi prawdę nie dyskutuje się, ich się po prostu przemilcza.

  6. Monika pisze:

    Warto posłuchać tego świadectwa – Był rzeźnikiem, został księdzem – poruszające świadectwo:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s