Wstrząsająca historia spowiedzi u św. O. Pio: „w planach Bożych ten twój syn, którego zabiłaś, miał być papieżem”

Prof. Maria Ryś, psycholog z UKSW podczas wykładu podzieliła się relacją z wizyty w San Giovanni Rotondo, gdzie niegdyś przebywał św. ojciec Pio. Oprowadzający kobietę zakonnik podzielił się opowieścią, która „otworzyła jej oczy na coś bardzo ważnego”, choć „obroną życia zajmuje się od lat”

Po San Giovani Rotondo oprowadzał nas Polak, ojciec kapucyn, który zwrócił uwagę na coś, nad czym się wcześniej nie zastanawiałam. Opowiadał on wiele historii z życia ojca Pio, o których wcześniej słyszałam, ale o jednej z nich – nie.

Przychodzi kobieta do spowiedzi do ojca Pio i spowiada się z grzechu aborcji. O. Pio pyta się:
– ‘Coś zobaczyłaś, tak?’
– ‘Tak’ – odpowiada kobieta.
– ‘Papieża, tak?’
– ‘Tak’ – odpowiada znowu kobieta – ‘zobaczyłam papieża’.
– ‘A popatrzyłaś w twarz tego papieża?’
– ‘Tak, był bardzo podobny do mnie’.
– ‘Tak, w planach Bożych ten twój syn, którego zabiłaś, miał być papieżem’.

Byłam zaskoczona, bo w swojej naiwności, za którą od razu przeprosiłam Pana Boga, wyobrażałam sobie, że Pan Bóg ma plany [tylko] w stosunku do tych ludzi, którzy się urodzili. Nic podobnego! Pan Bóg miał plany w stosunku do każdego człowieka, także w stosunku do tych ludzi, których my, jako ludzkość, zabiliśmy”

Poniżej cały wykład z 2013 roku, podczas którego przytoczono tę historię

Bardzo ważne – dotyczące dzieci!!!

„W Polsce mają miejsce niedopuszczalne działania wobec dzieci. Niezbadane jeszcze u dorosłych preparaty genetyczne stosowane jako szczepionki przeciw Covid-19 mają być podawane dzieciom kilkumiesięcznym. Pojawiły się lakoniczne informacje prasowe, że już w styczniu 2021 takie preparaty koncernu Pfizer zostały podane zdrowym dzieciom od 3 miesiąca życia w Rzeszowie włącznie z komunikatem, że te dane są utajnione (!)

Na przełomie kwietnia i maja 2021 rozpoczęło się w Polsce badanie kliniczne 1. fazy Pfizera na zdrowych dzieciach od 6. miesiąca życia do 11 roku. Zważywszy na to, iż pojawia się coraz więcej informacji z badań naukowych że samo białko kolca wirusa, do którego produkcji są zmuszone komórki naszego organizmu, jest toksyczne i wywołuje poważne powikłania ze zgonami włącznie, a jednocześnie dzieci na Covid-19 praktycznie nie chorują – budzi to ogromny sprzeciw moralny ponieważ zagraża to ich zdrowiu i życiu.”

Preparaty te zostały przez Europejską Agencję Leków (EMA) dopuszczone do obrotu na 24 miesiące w trybie warunkowym. Cytując za ekspertyzą Ordo Iuris Komisja Europejska nie wydała do tej pory względem którejkolwiek szczepionki przeciw Covid-19 „zwyczajnego” pozwolenia na dopuszczenie do obrotu a tylko „warunkowe”.

Badanie kliniczne (czyli na ludziach) nowego, niestosowanego dotąd preparatu z definicji jest eksperymentem medycznym.

Warunkowe, czyli awaryjne dopuszczenie w praktyce oznacza że:
1) wszelkie objawy uboczne i powikłania po zaszczepieniu powinny być na bieżąco skrupulatnie monitorowane i zgłaszane
2) nie ma dotąd skutecznych leków

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

85 odpowiedzi na „Wstrząsająca historia spowiedzi u św. O. Pio: „w planach Bożych ten twój syn, którego zabiłaś, miał być papieżem”

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Kolejny akt wandalizmu w kaplicy Najświętszego Sakramentu w Koninie

    W środę 16 czerwca br. po godzinie 13, w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu w kościele św. Maksymiliana M. Kolbego w Koninie, doszło do kolejnego już w tym miejscu aktu wandalizmu i profanacji. Mężczyzna, którego rysopisem dysponuje policja, rozbił figurę Matki Bożej, szarpał obraz z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, zrzucił na podłogę modlitewniki i przewrócił wazony z kwiatami. Na szczęście nie doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu.

    https://www.ekai.pl/kolejny-akt-wandalizmu-w-kaplicy-najswietszego-sakramentu-w-koninie/

    • Anna pisze:

      Maryjo, jesteś Królową Nieba i Ziemi , w niebie masz szacunek Ojca, Syna i Ducha Świętego. Na ziemi doznajesz wciąż szykan, nienawiści ze strony chorych z nienawiści lub psychicznie. Tak stało się w mojej świątyni. Wczoraj , Ty Królowa, leżałaś twarzą do ziemi, potłuczona, bezbronna. Dziś przeniesiono Cię pod ołtarz Twojego Syna w górnym kościele, byś była wyrzutem sumienia dla nas wszystkich, za mało adorujemy Twojego Syna w Kaplicy, Czekasz wielokrotnie sam Jezu i wypatrujesz zbłąkanych owieczek. Jezu , wybacz nam, że nie mamy dla Ciebie czasu, że wciąż mamy jakieś wymówki..że za zimno w kościele, że za gorąco …Jezu okaż miłosierdzie nam wszystkim ale szczególnie okaż je mężczyźnie, który dopuścił się profanacji miejsca świętego, próbując zerwać Twój obraz „Jezu ufam Tobie”, pokazał, że lekceważy Twoje miłosierdzie. Jezu skrusz jego serce, niech zachowa się jak Dobry Łotr… i prosi Ciebie o przebaczenie. Amen.

  3. wobroniewiary pisze:

    „Nadszedł czas, aby opowiedzieć moją historię” – Mirjana Soldo
    Mirjana, jedna z widzących w Medjugorie, napisała tak w swojej książce: „Matka Boża powiedziała mi wiele rzeczy, których nie mogę jeszcze ujawnić. Mogę tylko podpowiedzieć, co przyniesie przyszłość, ale widzę oznaki, że wydarzenia już się rozpoczęły”.
    Musimy sobie zadać pytanie, cóż takiego się stało lub w najbliższym czasie się stanie, że Mirjana po 35 latach objawień uznała, że jest najwyższy czas aby opowiedzieć na kartach książki o tym co działo się i dzieje w Medjugorie. Czekała całe 35 lat aby na pięć lat przed 40 rocznicą objawień wydać książkę, dać świadectwo i podzielić się z pielgrzymami „tajemnicą” Medjugorie.
    Mirjana napisała: „Matka Boża mówiła mi o tajemnicach, wyjaśniając szczegóły, mówiąc jak wszystko się potoczy i przygotowując mnie do mojej roli. Maryja zjawiła się i powiedziała mi, kiedy i w jaki sposób mam przekazać wybranemu księdzu szczegóły pierwszych tajemnic. Ta rozmowa złagodziła moje cierpienie i dodała mi sił”.
    W niedawnym świadectwie danym pielgrzymom w Medjugorie, Mirjana powiedziała: „Zbliżamy się do triumfu serca naszej Matki!”. Triumf Jej serca przyjdzie przez kapłanów, którzy są fundamentem tych wydarzeń i ważne jest, aby modlić się za wszystkich kapłanów! WSZYSTKICH.
    W wydanej książce Mirjana dalej pisze: „Co mogę powiedzieć, kiedy wsłuchuję się w orędzia Matki Bożej? Ona jasno mówi o walce dobra ze złem, a chciałbym przypomnieć, że Matka Boża powiedziała, że to, co zaczęła w Fatimie, dokona w Medziugorju. Powiedziała: „Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Ale ważne jest, aby od tej chwili zrozumieć, że żyjemy teraz w czasach przygotowujących nas do triumfu Niepokalanego Serca Matki Bożej. To jest most łączący teraźniejszość z przyszłością, a tym mostem są kapłani. I Matka Boża prosi abyśmy modlili się za kapłanów, aby powstał ten most. Kapłani są mostem i potrzebujemy naszych kapłanów, abyśmy wszyscy mogli przejść po tym moście, który prowadzi do triumfu Matki Bożej. Więcej nie mogę wam teraz powiedzieć!”
    Czy teraz już rozumiesz skąd ten atak na kapłanów. Nieprzyjaciel chce pokrzyżować plany Maryi. Ratujmy kapłanów! Modlitwą, postem, dobrym słowem. Niech czują się potrzebni. Atak na kapłana to również atak na Eucharystie. I nie mówię tutaj o tych kapłanach, którzy bardzo mocno upadli, się pogubili – bo są i tacy – ale jest ich mały procent. Jest jeszcze wielu, pięknych w swej posłudze, kapłanów. Jest też wielu, którzy się chwieją i potrzebują kogoś kto ich podtrzyma, poda przysłowiowe kule, którymi jest post, jałmużna i modlitwa – kule dzięki którym nie upadną ale nauczą się na nowo chodzić ścieżkami Pana.
    Kiedy Matka Najświętsza ujawniła Mirjanie dziesiątą i ostatnią tajemnicę, mówiła o agresji diabła i zaproponowała konkretne działania, jakie możemy podjąć, aby uchronić się przed jego demonicznymi wpływami.
    „Ten wiek jest pod władzą diabła, ale kiedy tajemnice, które zostały wam powierzone, zostaną spełnione, jego moc zostanie zniszczona. Już teraz zaczyna tracić władzę i staje się agresywny: niszczy małżeństwa, wznieca niezgodę między księżmi, tworzy obsesje na każdym punkcie, zwyrodniałych morderców. Musicie chronić się modlitwą i postem: przede wszystkim modlitwą wspólnotową. Miejcie przy sobie błogosławione przedmioty. Umieście je w swoich domach i wznówcie korzystanie ze święconej wody”.
    Zobacz czy jest święcona woda w twoim domu i kościele? Zobacz czy masz krzyż na ścianie, poświęcone świece, gromnice.
    „Pospiesz się i nawróć. Ci, którzy nie wierzą, a czekają na zapowiedziany znak – dla nich będzie za późno. Wy, którzy wierzycie, nawracacie się i pogłębiacie swoje nawrócenie”.

  4. wobroniewiary pisze:

    Ad. Nowenny Pompejańskiej:
    Kochani, aby było zrozumiałe dla wszystkich, mam teraz spore różne problemy, w tym czasowo-zdrowotne i biorę intencję „m-gosi” oraz uzasadnienie Witka, mój może trochę złośliwy komentarz dotyczył pewnej nie wymienionej tu osoby, która mi tłumaczyła co mam pisać a czego nie w intencjach „pompejanki” (w mailach i nie tylko) i do niej to było, że może sobie założyć swoją stronę. Przepraszam tych, którzy być może odnieśli to do siebie, a pomagają jak i ile mogą – układali intencje, rozważali itp. itd.

    W sobotę powstanie wpis a tymczasem link do petycji
    Zachęcamy do podpisania tej petycji, w której walczymy o prawo do normalnego dostępu do sakramentów oraz do kościołów. Sprzeciwiamy się sprytnemu prześladowaniu osób wierzących Kościoła Katolickiego poprzez wykorzystanie rzekomej troski o nasze życie i zdrowie, kosztem utrudniania nam, a nawet zabraniania troski o nasze życie w łasce uświęcającej, a co najważniejsze o nasze zbawienie. Czujemy się segregowani i dyskryminowani z powodu „szczepień przeciw covid”. Wyraźnie mówimy NIE wobec rozporządzeń łamiących nasze podstawowe prawa do pełnej wolności religijnej.

    LIST DO EPISKOPATU POLSKI I WSZYSTKICH KAPŁANÓW W POLSCE – STOP SEGREGACJI W KOŚCIOŁACH
    LINK DO PETYCJI:
    http://citizengo.org/pl/signit/203121/view

    • Alutka pisze:

      Podpisałam ale może to już nieaktualne?

      https://episkopat.pl/zakonczylo-sie-389-zebranie-plenarne-kep-podsumowanie-obrad/
      „Biskupi podjęli też decyzję o zniesieniu dyspens od uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. „

      • eska pisze:

        Zniesienie dyspens od uczestnictwa we Mszy świętej nie jest równoznaczne ze zniesieniem segregacji sanitarnej, która tu i ówdzie bywa sugerowana z ambony. Ponadto nawet jeśliby obecne postanowienia KEP były zadowalające i w tym względzie, to tak naprawdę nie wiadomo, co się stanie i czy biskupi będą niezłomni, jeśli zostanie ogłoszona „czwarta fala” czy inne „tsunami”. Jestem zdania, że wyraźny sygnał od wiernych w postaci powyższej petycji podpisanej przez jak najwięcej osób i tak powinien wybrzmieć.

      • Beata pisze:

        Alutka, to jest bardzo aktualne, przeczytaj proszę całość. Jest tam także mowa o zniesionej dyspensie i wyrażona jest nadzieja, że w przyszłości nie będą już podejmowane takie decyzje.

    • m-gosia pisze:

      Popatrzcie jak działa Duch Święty. Poczytałam komentarze odnośnie Nowenny za biskupów i nie wiele myśląc wpadł mi taki pomysł na intencje. Zastanawiałam się tylko czy to napisać. Dziękujemy Ci Duchu Święty Boże.

      • Maggie pisze:

        Podpisałam petycję.
        Pamiętam o Was WSZYSTKICH i wowitowych intencjach, choć nie zawsze w pisemnej formie to widoczne ale 💕🙏🏻❣️

        ‼️WAŻĄ SIĘ LOSY LUDZKOŚCI i ŚWIATA … 🤔 potrzeba nam prosić CAŁE ‼️ NIEBO O POMOC i WSPARCIE tej intencji oraz nas samych, abyśmy zdołali pobożnie wytrwać i dotrzeć z naszą NP do Boskiego Tronu …

        więc może ⁉️tym razem dodajmy na początku NP:
        „Wszyscy Święci i Święte, Błogosławieni i Błogosławione, Służebnicy Boży i Służebnice Boże w Niebie wspomóżcie nas i trwajcie z nami w tej modlitwie: tą NP odmawiam na Bożą Chwałę i cześć Twoją Królowo Różańca Świętego składając w Twoim Niepokalanym Sercu następującą INTENCJĘ … (i tu tak jak wybrała Ewa)

  5. Alutka pisze:

    Siedem nowych wezwań w Litanii do Św. Józefa, obowiązują 12.06.2021 r

    https://episkopat.pl/polski-tekst-nowych-wezwan-w-litanii-do-swietego-jozefa/

    Litania do świętego Józefa, aktualna wersja :
    Kyrie eleison.
    Christe, eleison.
    Kyrie eleison.

    Chryste, usłysz nas. – Chryste, wysłuchaj nas.
    Ojcze z nieba, Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Synu, Odkupicielu świata, Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Duchu Święty, Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Święta Trójco, Jedyny Boże, – zmiłuj się nad nami.
    Święta Maryjo, – módl się za nami.
    Święty Józefie,
    Przesławny potomku Dawida,
    Światło Patriarchów,
    Oblubieńcze Bogarodzicy,
    Opiekunie Odkupiciela,
    Przeczysty stróżu Dziewicy,
    Żywicielu Syna Bożego,
    Troskliwy obrońco Chrystusa,
    Sługo Chrystusa,
    Sługo zbawienia,
    Głowo Najświętszej Rodziny,
    Józefie najsprawiedliwszy,
    Józefie najczystszy,
    Józefie najroztropniejszy,
    Józefie najmężniejszy,
    Józefie najposłuszniejszy,
    Józefie najwierniejszy,
    Zwierciadło cierpliwości,
    Miłośniku ubóstwa,
    Wzorze pracujących,
    Ozdobo życia rodzinnego,
    Opiekunie dziewic,
    Podporo rodzin,
    Podporo w trudnościach,
    Pociecho nieszczęśliwych,
    Nadziejo chorych,
    Patronie wygnańców,
    Patronie cierpiących,
    Patronie ubogich,
    Patronie umierających,
    Postrachu duchów piekielnych,
    Opiekunie Kościoła świętego,

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – przepuść nam, Panie.
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – wysłuchaj nas, Panie.
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – zmiłuj się nad nami

    Ustanowił go panem domu swego.
    W. I zarządcą wszystkich posiadłości swoich.

    Módlmy się. Boże, Ty w niewysłowionej Opatrzności wybrałeś świętego Józefa na Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojego Syna, + spraw, abyśmy oddając mu na ziemi cześć jako opiekunowi, * zasłużyli na jego orędownictwo w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. W. Amen.

  6. Mzz pisze:

    Kochani, ważna jest modlitwa za dzieci nienarodzone, ale również ważna jest pomoc w wymiarze fizycznym. Dlatego zachęcam do zapoznania się z fundacjami pro life: fundacja małych stópek, fundacja bezcenni, fundacja serce w sercu. Warto wspomagać , tym samym ratować nienarodzonych.

    • babula pisze:

      Serdecznie Dziękuję Wszystkim, którzy wspierali modlitwą moją córkę i jej nienarodzone dzieciątko. Najgorsze za nami. Córka wyszła ze szpitala, maleństwo ma się dobrze. Niestety zagrożenie dalej istnieje ale jest też Nadzieja, że wszystko skończy się dobrze.
      To dziwny okres w moim życiu -powiedziałabym, że jak się wali to się wali.. ale oprócz krzyżyków są też dobre chwile pozwalające przyjąć łatwiej te niedobre.
      Szczęść Boże Wam Kochani ❤

      • Anna-Asia pisze:

        Babulu Kochana, to ja dowiaduję się przez internet, że będziesz prawdziwą Babulą! Właściwie to już jesteś od poczęcia dzieciątka! Włączam tą intencję do swoich modlitw. Niech Maryja i św. Józef , którzy strzegli swojego Jezusa, opiekują się maleństwem i Jego Rodzicami i Babciami i Dziadkami.

  7. babula pisze:

    Powoli nadrabiam zaległości w czytaniu strony. Uważam, ze intencja kolejnej NP podana przez mgosię jest najlepsza i cieszę się że Ewa zdecydowała się ją zamieścić.
    Ta intencja: „Przez ręce Maryi módlmy się o dary Ducha Świętego dla biskupów polskich i na całym świecie” zawiera w sobie wszystko: wezwanie do Maryi o wstawiennictwo, prośbę o dary Ducha Św (pewien ksiądz mawiał, że darów Ducha Św jest nie 7 ale tyle ile ludzkich potrzeb) a najbardziej podoba mi się że mamy prosić o dary „dla biskupów polskich i na całym świecie”. Dla mnie końcówka tego zdania oznacza, że proszę nie tylko za biskupów ale o dary dla wszystkich ludzi, kapłanów, świeckich, o dary dla całego świata.
    Myślę, że mgosię natchnął Duch Św, że taką intencję sformułowała. W ogóle a zwłaszcza w tak trudnych czasach w jakich żyjemy nie wyobrażam sobie nawet byśmy potrafili się modlić bez pomocy Ducha Św. Im dłużej myślę o nowej NP tym bardziej jestem przekonana, że powinna ona koniecznie stać się potężnym wołaniem o Ducha Św. najpierw dla naszych hierarchów, dla „szeregowych” kapłanów ( <3) i dla Wszystkich ludzi na świecie.
    PRZEZ RĘCE MARYI PRZYJDŹ DUCHU ŚWIĘTY !

    • Damian1 pisze:

      Duch Święty ze swoimi darami przychodzi zawsze.Pytanie czy są wykorzystywane przez biskupów? Zatem, nie tyle o Ducha Świętego winniśmy prosić dla biskupów, ale aby biskupi otwierali swoje serca na te dary i zgodnie z Wolą Bożą je wypełniali a nie swoją wolą.

      • eska pisze:

        Jak najbardziej się zgadzam, że właśnie o podjęcie przez biskupów określonych, zgodnych z wolą Bożą, postaw i działań chodzi. Sądzę, że dar bojaźni bożej i dar męstwa do tego właśnie będą prowadzić i przypuszczam, że podobnie uznały osoby wybierające intencję m-gosi.

    • babula pisze:

      Chciałabym jeszcze zaproponować by tę Nowennę połączyć z chociaż jednym dobrym uczynkiem spełnionym w ciągu dnia w odmawianej intencji. Może to być także uczynek, który pełnimy w ramach naszych domowych lub służbowych obowiązków. Ważne by był spełniony w intencji nowenny, z sercem pełnym miłości. Nauczymy się w ten sposób wprowadzać Pana Boga w naszą codzienność. Słowa są mało warte jeśli nie idzie za nimi czyn.

  8. eska pisze:

    Dziś o 18:00 wspaniała intencja Mszy św. w jednym z kościołów w mojej okolicy – warto się łączyć duchowo:
    „O okrycie rodzin Najdroższą Krwią Chrystusa Króla oraz Szkaplerzem Maryi Królowej Polski i strażą Aniołów Granic Polski”

    • Ola pisze:

      Piękna intencja ,chwała Panu za kapłanów , którzy przyjmują takie intencje ( wiem z przykrego doświadczenia ,że są też i niechętni do pewnych intencji ).

  9. Małgorzata pisze:

    Ponieważ zniknęło z facebooka wklejam bezpośredni link, który skopiowałam:

    List otwarty od lekarza w obronie polskich dzieci – Sumienie które nie pozwala milczeć – Ordo Medicus
    https://ordomedicus.org/list-otwarty-od-lekarza-w-obronie-polskich-dzieci-sumienie-ktore-nie-pozwala-milczec/

  10. AGA pisze:

    Kochani, może ktoś ma jakiś pomysł i podpowiedziałby mi, bo ja już kompletnie nie wiem jak mam wyjść z problemów.
    Od ok. 10 lat moje życie to jedno wielkie pasmo problemów – od zdrowotnych (zespół przewlekłego zmęczenia- ale lekarze nie mogą tego dobrze zdiagnozować- brałam sporo leków, które nie pomogły, sporo badań, które nic nie wykazały, zespół jelita drażliwego, liczne alergie kontaktowe), po osobiste i zawodowe. Dzięki tym problemom się nawróciłam. Z początku (po nawróceniu) czułam Bożą pomoc w moich problemach i byłam pewna, że razem z Nim dam radę przez to przejść – pozytywnie byłam nastawiona. Powoli wychodziłam na prostą, po czym znowu pojawiły się kolejne zakręty, masa problemów, których końca nie widać. Do tego ostatnio Pan Bóg gdzieś się schował, nie czuję Jego pomocy, choć naprawdę staram się trwać przy Nim (częsta spowiedź, Komunia Św., zawierzenie się Jezusowi przez ręce Maryi). Z roku na rok czuję coraz większą frustrację całą sytuacją bez wyjścia,załamuję się, czasem gromadzi się to, aż wybucham (wczoraj miałam dzień doła, narzekań, pretensji do Boga o całą sytuację i myśli samobójcze, a przecież parę dni temu byłam u spowiedzi).
    Po Bożemu próbowałam już wszystkiego by wyjść z patowej sytuacji ( Msze Św. przebłagalne, Nowenna Pompejańska, modlitwy do św. Józefa, innych Świętych, byłam nawet u księdza egzorcysty, gdzie odbyło się kilka egzorcyzmów nade mną- podczas jednego miałam obraz węża atakującego mnie, po czym straciłam głos i nie mogłam wymówić Zdrowaś Maryjo – dawno temu prowadzano mnie do bioenergoterapeuty i od tamtego czasu miałam straszne lęki, po egzorcyzmach one zniknęły) i również po ludzku próbowałam już wszystkiego.
    Brak mi sił, nie widzę już rozwiązania, kompletnie nie wiem co mam robić, tym bardziej denerwuję się, jak czytam różne świadectwa osób jak Pan Bóg im pomaga, jak prostuje ich życie, a w moim przypadku tak nie jest.

    I drugie pytanie- tydzień temu byłam u spowiedzi, dostałam za pokutę by przyjść na Nowennę do Matki Bożej. Byłam, ale zapomniałam o intencji pokutnej i dałam w swoich intencjach.
    Teraz po upadku z narzekaniem i pretensjami powinnam iść do spowiedzi, i nie wiem teraz czy pójść w środę znów na Nowennę do Matki Bożej tym razem na intencję pokutną i dopiero wtedy pójść do spowiedzi?

    Z góry dziękuję za pomoc.

    • kris pisze:

      Pani Agato,
      „Aniołowie, gdyby zazdrościć mogli, to by nam dwóch rzeczy zazdrościli: pierwszej to jest przyjmowania Komunii św., a drugiej to jest cierpienia ” ( źródło: s. Faustyna Kowalska, Dzienniczek)
      Tak więc ” głowa do góry ” , gdyż spełnia Pani te podstawowe kryteria i zdąża prostą drogą do „Królestwa Niebieskiego”. A życie szybko przemija zgodnie ze słowami piosenki ” Popatrz jak szybko mija czas” (ks. Paweł).
      Warto też przypomnieć słowa z Księgi Koheleta o marności życia:
      „Toteż znienawidziłem życie,
      gdyż przykre mi były wszystkie sprawy,
      jakie się dzieją pod słońcem;
      bo wszystko marność i pogoń za wiatrem.
      Znienawidziłem też wszelki swój dorobek,
      jaki nabyłem z trudem pod słońcem,
      a który zostawię człowiekowi,
      co przyjdzie po mnie.
      A któż to wie, czy mądry on będzie, czy głupi?
      A władać on będzie całym mym dorobkiem,
      w który włożyłem trud swój i mądrość swoją pod słońcem.
      I to jest marność.
      Zacząłem więc ulegać zwątpieniu
      z powodu wszystkich trudów,
      jakie podjąłem pod słońcem.
      Jest nieraz człowiek, który w swej pracy
      odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością,
      a udział swój musi on oddać człowiekowi,
      który nie włożył w nią trudu.
      To także jest marność i wielkie zło.
      Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu
      i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem?
      Bo wszystkie dni jego są cierpieniem,
      a zajęcia jego utrapieniem.
      Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju.
      To także jest marność.” ( źródło: BT, Księga Koheleta , roz 2, 17-23)

    • neta pisze:

      Ago,ratunkiem jest codzienna Msza Św i Eucharystia i jak najczęstsza spowiedź św.
      Nic nie napisałaś o swojej rodzinie, czy również się nawróciła (szczególnie rodzice) i przeprosiła Boga za grzech bałwochwalstwa. Więzy krwi mają tutaj bardzo duże znaczenie.
      Nie tylko Ty masz problem ze świadectwami, które często przedstawiają ekspresowo wyprostowane życie (nie neguję, że takie były), ale każdy z nas musi przejść swoją drogę nawrócenia. Znam świadectwa bardzo trudne, których tak przyjemnie się nie słucha, pełne bólu, cierpienia i do tego wieloletnie zmagania.
      W tych „ciężkich” świadectwach ratunkiem jest zawsze: Spowiedź Św, Msza Św, Eucharystia i modlitwa Kościoła.
      z Bogiem

      • Katarzyna pisze:

        Nasz ksiądz proboszcz powiedział, że spowiedź święta musi odbywać się co miesiąc. W tej regularności jest zawarta łaska i jednocześnie zdolność do walki duchowej.

    • rita pisze:

      U mnie podobnie, tyle że trwa to już jakieś 15 lat, a mam dopiero 34. Aż boję się myśleć jak dłużej to potrwa, bo też jestem u kresu. A mam małą córkę, którą chcę wychowywać. Ja również toczę bój z „dziwną” chorobą, lekarze mówią, że to borelioza, ale prawdopodobnie to MCAS (Mast Cell Activation Syndrome), a zaczęło się po zwykłym przeziębieniu. W sumie leków na to nie ma i nie wiadomo jak to leczyć…a do tego stany lękowe i depresyjne. Ja również byłam zabierana jako dziecko do bioenergoterapeuty… Tyle, że jeszcze nie byłam u egzorcysty. Leki antydepresyjne u mnie pomagają, ale tylko na chwilę. Tak jak pisze kris, na pewno jest to „właściwa” droga. I na pewno nie poddawaj się choćby nie wiem co. A jeśli chodzi o Twoje dolegliwości to spróbuj zmienić dietę: wyklucz nabiał i gluten – one bardzo działają zapalnie na organizm. Może warto udać się do dietetyka, ale takiego z „otwartą głową” i przedstawić mu problem. Z Panem Bogiem.

    • jacek pisze:

      AGO.Nie będę się zbytecznie rozpisywał ale już przy początku drugiego zdania pomyślałem że może byłeś u bioenergoterapeuty. Może nie wyspowiadalas się jeszcze z tego. Czasem problemy są źródłem złego który jest przywiązany do człowieka przez którąś z wielu furtek, czasem są dlatego że takie jest życie.
      1. Powtarzaj w ciągu dnia że wyrzekasz się złego
      2 idz do spowiedzi
      3 powtarzaj akty strzeliste, akt wiary
      4 ofiaruj cierpienia i problemy za konających
      Ja gdy ofiaruję za konających to jestem w szoku. Cała sztuka w tym że w ich nawale trudno o tym sobie przypomnieć. Jeśli co pochodzi od złego to draniowi nie opłaca się tracić duszy na wieczność i szybko odpuszcza Nauczyłem się tego z tej Strony od ks. Skwarczyńskiego
      Z Bogiem
      .

    • Maggie pisze:

      @AGA: jedno drugiemu nie przeszkadza, bo możesz kapłanowi powiedzieć o tej potrzebie Twego serca tj: że Nowenną do MBNP wynagradzasz w ten sposób i czekasz dodatkowo na pokutę jaką on Tobie wyznaczy.
      Chyba wszyscy przeżywamy kryzys, żyjąc wśród „różnych okoliczności”.
      Za radą daną „wieki temu” przez kapłana goszczącego w polonijnej parafii z kazaniem nt wiary, znowu wróciłam do czytania Pisma Świętego, i tak jak niedawno komuś radziłam, wypada to nocą, aż do momentu kiedy zaczynam robić się senna, aby rozumieć. Czasem krócej czasem dłużej, ale czytam i mam zakładkę aby było strona za stroną. To jest rzeczywiście POMOCĄ i to co znane często widzę jako nowe w swej sytuacji, wzmacniające. Czytam też całość Psalmu 91 przed pójściem spać, (bo znam na pamięć tylko 2 zwrotki, kiedyś często śpiewane w Kościele). W ten sposób kończę dzień: szepcząc „Wszystkie nasze dzienne sprawy …” i ten Psalm „Kto się w opiekę odda Panu swemu”. Choć trudno i „markotno wśród nagonki szczepionkowej wokół”, to naprawdę można przetrwać bóle i burze „różnego kalibru”.

      Przed chwilą trafiłam na o.Augustyna mówiącego do sióstr zakonnych. Przypadek?

      💕🙏🏻❣️

      • AGA pisze:

        Dziękuję wszystkim za dobre słowa.
        @kris Tak, zacisnąć zęby i przetrwać. Staram się, ale czasem są dni, gdy to wszystko mnie przygniata.
        @neta spowiadam się co ok. 2 tygodnie, miałam też 2 razy spowiedź generalną, na Mszę Św. staram się chodzić kilka razy w tyg., rodzice również nawrócili się (najpierw ja, potem oni). Zamówiłam kilka razy Msze Św. przebłagalne oraz robiłam post o chlebie i wodzie też w tej intencji.
        @rita jesteśmy w podobnym wieku, bo ja za chwilę mam 30. Nie mam rodziny, bo jak w tym stanie założyć – nie chcę być ciężarem dla nikogo, ciężko czasem normalnie funkcjonować jak organizm daje w kość. Robiłam nawet posty o chlebie i wodzie o wyjście z tych problemów i w intencji przebłagalnej (a mówią, że postem i modlitwą można odwrócić nawet wojny) i nic się w mojej sytuacji nie ruszyło.
        Albo ciągle za mało modlitwy przebłagalnej ( u księdza egzorcysty ciągle losowałam na chybił trafił słowa z Pisma Św. o grzechach przodków np. „Panie, według Twojego miłosierdzia, niech ustanie Twój zapalczywy gniew nad Twoim miastem, Jerozolimą, nad Twoją świętą górą. Bo z powodu naszych grzechów i przewinień naszych przodków stała się Jerozolima i Twój naród przedmiotem szyderstwa u wszystkich wokół nas.” Dn 9, 16) albo tak musi być i to ma być mój krzyż. Sama już nie wiem.
        Próbowałam kiedyś odstawić gluten już nie pamietam czy na tydzień czy na dwa i nie widziałam poprawy więc jem normalnie.
        @jacek tak, byłam, ale już ten grzech wyspowiadany dawno. Ks. egzorcysta w modlitwie „poodcinał” już mnie od tych praktyk.
        @Maggie bo teraz jestem w kropce. Chciałabym już jak najszybciej iść do spowiedzi, a tu ostatnio właśnie zapomnialam na tej nowennie o tej intencji pokutnej i nie wiem czy Pan Bóg mimo, że byłam na tym nabożeństwie, już mi automatycznie zaakceptował pokutę czy muszę jednak na następną środę iść tylko i wyłącznie z tą intencją. Trochę to zawiłe, ale nie chcę pominąć 5 warunków dobrej spowiedzi. Może już z mojej strony to skrupulanctwo? Wiele razy postanawiałam sobie czytać regularnie Pismo Św. słabo to wychodzi, ale znowu spróbuję. Dziękuję.

        • Anula pisze:

          Aga,
          pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze. Co do kłopotów ze zdrowiem, polecam książkę „Jaglany detoks”. Autor- Pan Marek Zaremba – cudowny człowiek, rzeczowy, bardzo dokładnie i przystępnie opisuje skąd biorą się prawie wszystkie kłopoty zdrowotne. Zwłaszcza te trudne do wyleczenia, czy też ciężkie do zdiagnozowania. Zresztą jest też mnóstwo pozytywnych opinii na temat tej książki. Sam autor prowadzi ciekawego bloga, jak i klinikę, gdzie można zapisać się na wizytę. A co do spraw duchowych- szczerze i serdecznie polecam Ci Krucjatę Eucharystyczną w Twojej intencji. Najpierw przyjmujesz Komunię Święta przez pierwsze cztery dni za cztery pokolenia wstecz, każdego dnia za jedno pokolenie w intencji uzdrowienia międzypokoleniowego, aby Bóg raczył przerwać skutki tych grzechów, które mogą obciążać Ciebie. Potem kolejne dni: 1 Komunia Święta ofiarowana za Twoje poczęcie, potem kolejnych 9 dni za każdy miesiąc w brzuchu Twojej Mamy i ostatni dzień Komunia Święta za Twój poród. Za jakiś czas, lub jeśli masz możliwość od razu przystępujesz do Komunii Świętej tyle dni ile masz lat. Każdą Komunię Święta ofiarowujesz i wynagradzasz za każdy rok Twojego życia. Serdecznie polecam. Akurat jestem w trakcie Krucjaty za Tatę i niesamowite rzeczy dzieją się w naszej rodzinie. I chociaż nikomu w rodzinie o tym nie mówiłam, widzę wyraźnie jak ta modlitwa prostuje życie i relacje nie tylko związane z Tatą, ale też i między nami wszystkimi. Ta modlitwa to wielki dar. Zaproś do niej Ducha Świętego i poproś aby został Patronem tej Krucjaty, Twoją siła i nadzieją, że wytrwasz do końca.
          Wpisz w google: „Krucjata Eucharystyczna”, albo znajdź tutaj – na stronie WOWiT.
          Zostań z Bogiem i niech Mała Tereska otoczy Cię swą opieką!

    • spiros pisze:

      Droga Pani. Nie jestem lekarzem, ale doświadczając wielu podobnych problemów w kręgu najbliższej rodziny mogę z własnego doświadczenia powiedzieć, że główną przyczyną Pani problemów zdrowotnych może być niski poziom wit. D3. Proszę zbadać poziom metabolitu wit. D3.Jeśli jest on poniżej 50 ng/ml to konieczna jest suplementacja. (Suplementacja na poziomie 20 000 jU-50 000/dobę.) Proszę się nie sugerować wskazaniami różnych „życzliwych” osób tylko podnieść ten poziom powyżej 100ng/ml.W ten prosty sposób udało mi się wydobyć z depresji kilka drogich mi osób.
      Najtrudniej było je przekonać do suplementacji wit D3.
      Proszę również pomyśleć o rezygnacji z produktów zawierających mąkę pszenną. (GMO i glifosat)
      Ważnym elementem jest zakwaszenie żołądka.Ja stosuję w tym celu kwas Bołotowa
      i dzięki temu mój organizm zachowuje pełnię zdrowia.Dzięki zakwaszeniu żołądka do jelita nie przedostają się niestrawione białka, które mogą być przyczyną wielu schorzeń.
      Na koniec polecę Pani zadbać o florę bakteryjną jelit.(wszelkie kiszonki).
      I jeszcze o bardzo ważnej witaminie w walce z depresją. Polecam Pani B complex
      w dawkach 50 mg. W szczególności proszę zastosować Niacynę w dawkach co najmniej 500mg/dobę.
      Życzę dużo zdrowia. Szczęść Boże.

  11. wobroniewiary pisze:

    Miałam zacząć robić wpis – ale sami zobaczcie, ta nowenna już trwa, nie chcę być plagiatorem!

    • eska pisze:

      Rzeczywiście. Ta NP już się kończy.Intencja „za księży i biskupów o miłość do Eucharystii jest wyjaśniona (co zawiera) od 2:20.
      Niemniej zaproszenie ks. Teodora dotyczyło tego, aby ktoś odmawiał całą NP, trzy albo cztery części. Nie każdy jest w stanie. Ty Ewo stwarzasz przestrzeń, gdzie mogą się dołączyć osoby nie będące w stanie odmawiać całej NP, ale chcące dołożyć swoją cegiełkę, swój wdowi grosz z możliwości. Wydaje mi się że i tak można zorganizować nowennę Tak jak kiedyś ks. Dominik Chmielewski zorganizował nowennę „Czyścimy czyściec”, a my dołączyliśmy z akcją „Pomagamy czyścić czyściec”, gdzie jawnie nawiązywaliśmy, że dokładamy się do tamtej akcji. Obecnie też można jawnie nawiązać do zaproszenia ks. Teodora, a nawet podjąć tak samo brzmiącą intencję – bo biskupi miłujący Eucharystię nie będą jednocześnie oddawać czci bożkom obecnego świata (tak bym to w skrócie ujęła)
      Temat jest do przemodlenia, przedyskutowania.

      • wobroniewiary pisze:

        ok – zresztą dodajemy biskupów z całego świata

        • babula pisze:

          Tak, intencja m-gosi jest inna. I ja ją nałogowo popieram 🙂 w połączeniu z prośbą o Jeden Dobry Uczynek dziennie w intencji tej nowenny. Po to by nauczyć się żyć w Bożej obecności na co dzień.

        • Maggie pisze:

          Modlitwy nigdy NIE za wiele i jest ona specjalną rozmową z Panem Bogiem (często z pośrednictwem Świętych, do których się zwracamy), więc sama modlitwa, NIE jest i NIE będzie plagiatem … To zły, mający różne „łowcze haczki w zanadrzu” lubi sprytnie osłabiać, szeregi stające do walki ze złem i podsuwa jakieś contra argumenty. Niech jak najwięcej grup się modli, w tym samym lub różnym czasie i przestrzeni ALE jeśli w tej samej INTENCJI to JAKAŻ TO SIŁA❣️ i dlatego: będzie jak w Ewangelicznym Pouczeniu z proście, a otrzymacie, kołaczcie a otworzą wam …. i 😉 szukajmy zgodności w intencjach … abyśmy wszyscy razem odnaleźli się w jednym wielkim chórze uwielbiającym Pana Boga na Wieczność 💕
          Jezus JEST Panem❣️

  12. m-gosia pisze:

    Posłuchałam Teobańkologii.Tam Nowenna trwa do 5 lipca, a intencja jednak inna „Za księży i biskupów o miłość do Eucharystii”.

  13. Ava pisze:

    Może taka jest właśnie potrzeba Kościoła skoro akurat rozeznanie identyczne z Ks. Teodorem i ks. Dominikiem?

    • eska pisze:

      Też tak uważam. To już trzeci raz taka zbieżność, z tym że pierwsze dwa razy to u nas chyba rozpoczynało się wcześniej, bo wcześniej podjęliśmy temat. Teraz odwrotnie co do chronologii, ale skoro temat modlitwy za biskupów się pojawił, to widocznie potrzeba jej więcej.

    • wobroniewiary pisze:

      „Terapie naturalne w końcu zastąpią szemrany interes korporacji farmaceutycznych. W niektórych krajach już to się dzieje i państwo refunduje sesje hipnozy, bioenergoterapii czy homeopatię…”

      No brawo brawo, prawdziwe „naturalne terapie” bioenergoterapia, hipnoza, homeopatia, nic tylko zareklamować na wowit. A jeszcze nie tak dawno przestrzegano tu przed tym diabelstwem.
      /Admin/

    • m-gosia pisze:

      Początki leków chemicznych w poniższym linku,a obecnie – dalszy ciąg pandemiczny.https://eanetabloguje.blogspot.com/2017/08/rockefeller-sta-sie-miliarderem-dzieki.html

      Ja dzisiaj w ramach medycyny naturalnej zrobiłam sok z przytulii czepnej , z selera naciowego,pietruszki natki,jabłka.Przytulię polecam na rozruszanie układu limfatycznego,na oczyszczenie krwi,przy zapaleniu żył i żylaków,stanach zapalnych układu moczowego.
      Nie polecam oczywiście homeopatii czy też bioenegoterapii.

  14. Damian1 pisze:

    Homilia abp Dzięgi – W skrócie historia Polski. Polska z Bogiem i konsekwencje dla Polski bez Boga…

  15. Monika pisze:

    Są osoby, wśród katolików, które twierdzą, że eKAI to najlepsza i najbardziej pewna, sprawdzona strona katolicka a tu proszę, taki artykuł, który aż 2 razy przeczytałam w całości, bo nie mogłam zrozumieć, jak to możliwe, że teolodzy tak dziś nauczają. Dla mnie to wprowadzanie kolejnego zamętu w Kościele. Wychodzi z tego, że dziś każdy sobie swoją teologię wymyśla i filozofię uprawia, w zależności od potrzeb i aktualnej sytuacji. Ale to są tylko ludzkie wymysły a chyba jednak nie Boże. Na eKAI są teksty teologów. Jak się czyta artykuł jednego z nich, to można by przyznać rację, zwłaszcza z tego co mądrze pisze ten czeski teolog na początku artykułu. Ale dalej to już słowa budzą co najmniej zdziwienie. Bo skąd u niego takie pomysły, które zacytuję?: „Odpowiadając na pytanie o rolę kobiet i problem dopuszczenia ich do kapłaństwa stwierdził, że przyszedł czas, by kobiety mogły głosić kazania, zwłaszcza że jest już w Kościele wiele świetnie wykształconych teolożek i nie można zmarnować ich charyzmatu. Dodał również, że uważa, iż nadszedł czas na diakonat kobiet.
    – Jeżeli chodzi o święcenie kobiet, myślę, że obecnie mogłoby to spowodować ogromny rozłam, schizmę. Dlatego rozumiem ostrożność papieża Franciszka i Watykanu. Ale nie znam żadnego poważnego teologicznego argumentu przeciwko święceniu kobiet – powiedział ks. Halik. – Jeżeli ktoś powie, że Jezus wybrał sobie tylko mężczyzn jako apostołów, można powiedzieć, że wybrał sobie religijnych, obrzezanych Żydów. Dlaczego więc święcimy dziś Polaków, Japończyków czy Czechów? – dodał czeski teolog.”

    Nie wiem skąd to się bierze, przecież teologiem nie jestem a tu wypowiada się co by nie powiedzieć teolog i jak by nie było to przytacza jego pomysły eKAI – Katolicka Agencja Informacyjna.
    Dla mnie to wstrząsające do jakich wniosków on dochodzi w sytuacji, która jest. Takie nowe myślenie, tylko czysto po ludzku. Wrogom Kościoła takie pomysły to zawsze były tylko na rękę, bo oni nie raz o to walczyli, to proponowali, jawnie wspierali, mimo, że byli poza Kościołem, z wyboru – ale jakoś takie pomysły im zawsze pasowały. Jestem starej daty i nie pojmuję. Skąd to się bierze? Takie myślenie? Na tym ma polegać ekumenizm? Ale on idzie dalej bo to jeszcze jemu nie wystarcza. To dopiero pierwszy krok. Chce pójść głębiej. Ale ku czemu?
    https://www.ekai.pl/ks-tomasz-halik-w-polsce-sekularyzacja-przebiega-najszybciej/

    A tu kolejna odsłona tego świeckiego ekumenizmu:
    https://www.ekai.pl/dzis-i-ogolnopolskie-forum-charis/
    – wspieranie przez Kościół katolicki Marcina Zielińskiego, lidera wspólnoty Głos Pana.
    Czemu ten ambitny lider – uzdrowiciel nie pójdzie na kapłana, skoro tak bardzo chce nauczać, przekazywać Słowo Boże i nawet uzdrawiać swoimi rękami, w tym jego marzeniem jest uskuteczniać zmartwychwstanie? Sam przecież mówił, że jego celem jest nie tylko uzdrawiać z chorób ale nawet pobudzać do życia już zmarłych. Pamiętam jak to mówił, że to jego cel, jego osobisty cel. Wspaniały cel, prawda? Czy można chcieć czegoś więcej? Tylko szkoda, że bez pytania Pana Boga co On na to? Pan Zieliński tego chce i wystarczy. Chyba za przyczyną wizualizacji i afirmacji zaczął zbyt mocno wyobrażać sobie co by było, jaki rozgłos, jaka sława, gdyby masowo za jego przyczyną ludzie zaczęli powstawać z martwych.
    A niektórym kapłanom to pasuje, bo tyle tłumów przyciąga i takie wielkie ożywienie za jego przyczyną z kościele. Mniejsza, że nie jest konsekrowanym kapłanem.

  16. Monika pisze:

    „Facet na zdjęciu nazywa się James Shupe. Parę lat temu został uznany za pierwszą niebinarną osobę w USA. Dzisiaj przyznaje, że to wszystko było oszustwem. (…)
    Dzisiaj Shupe otwarcie mówi, że nie ma trzeciej płci. Że osoby interpłciowe są albo kobietami, albo mężczyznami, a ich stan jest wynikiem zaburzenia rozwoju seksualnego. Potrzebują one terapii psychologicznej, a nie faszerowania hormonami. „Odegrałem swoją rolę w rozwijaniu tej wielkiej iluzji. Nie jestem tutaj ofiarą. Moja żona, córka i amerykańscy podatnicy są prawdziwymi ofiarami” – wyznaje po latach.
    Oczywiście o jego historii nie przeczytamy w żadnym medium głównego nurtu – media zaczęły go po prostu ignorować, mimo że wcześniej praktycznie nie schodził z pierwszych stron gazet. Z jednego powodu – wyznanie Jamesa jest bardzo niewygodne dla lewicowych aktywistów. Nie pierwszy raz prawda jest dla nich tak bolesna, że za wszelką cenę starają się ją uciszyć. Warto jednak to doświadczenie Amerykanina nagłaśniać – być może przekona kogoś do zmiany zdania, zanim wyrządzi sobie nieodwracalną krzywdę.”https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie/photos/a.337552567419699/442877853553836/

  17. JUSTYNA pisze:

    Nie mogę poszukać wpisu ostatniej Nowenny?

  18. Monika pisze:

    Moc modlitwy różańcowej! W Londynie zamknięto działający od stu lat ośrodek aborcyjny.
    Działający niemal od stu lat w Londynie ośrodek aborcyjny został zamknięty. To pod tą „kliniką” rozpoczęła się na terenie Wielkiej Brytanii kampania „40 dni dla Życia”. Codzienną modlitwę różańcową prowadziła organizacja „Sieć Dobrej Rady” (Good Counsel Network).
    Ośrodek aborcyjny w Londynie powstał w 1925 roku z inicjatywy szkockiej feministki Marii Stopes. To właśnie tam, przy Whitfield Street, organizacja Sieć Dobrej Rady postanowiła rozpocząć codzienną modlitwę różańcową w ramach „40 dni dla życia”. Prócz modlitwy, wolontariusze oferowali matkom pomoc. Tak udało się uratować od śmierci setki dzieci.
    W 2018 roku pod ośrodkiem zorganizowana była nowenna wraz z procesją eucharystyczną. Zaś w uroczystość Matki Bożej Dobrej Rady odprawiona została Msza św. Modlono się w niej m.in. o zaprzestanie grzechu aborcji. 28 maja ośrodek został zamknięty. Powodem miały być liczne doniesienia na temat nieprawidłowości w zakresie bezpieczeństwa zdrowia.
    W ośrodkach prowadzonych przez Marie Stopes International miało dochodzić też do poważnych nadużyć – pozostawianie ciał abortowanych dzieci w otwartych pojemnikach na śmieci oraz wypłacanie dodatkowych premii w zamian za promowanie tzw. aborcji.
    Jak podało Radio Bobola, aborcyjny Marie Stopes International działa w 37 krajach i jest finansowany m.in. ze środków Komisji Europejskiej.
    Źródło: Radio Bobola, radiomaryja.pl
    https://m.pch24.pl/moc-modlitwy-rozancowej-w-londynie-zamknieto-dzialajacy-od-stu-lat-osrodek-aborcyjny/?fbclid=IwAR0XDOLILcvHc17KtL-cDh11WNasR–sB763WASxBW_-W5moaq1xFoO1T2A

  19. wobroniewiary pisze:

    Do Pawła i innych, co twierdzą, że opuszczanie Mszy św niedzielnej nie jest grzechem ciężkim

    Arcybiskup Marek Jędraszewski odwołał dyspensę od uczestnictwa w niedzielnych i świątecznych Mszach świętych. „Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki” – napisał metropolita do wiernych

    https://wiadomosci.wp.pl/grzech-ciezki-za-nieobecnosc-w-kosciele-abp-jedraszewski-odwoluje-dyspense-6652344931027936a

    • Joan pisze:

      Nie ma czegos takiego jak dyspensa od niedzielnej Mszy sw. Grzechem ciezkim jest zawsze brak uczestnictwa jesli nie ma przeszkody. Jesli uczestnictwo jest niemozliwe z jakiegos waznego powodu wtedy nie ma grzechu.

      • Kasia pisze:

        Np na Bliskim Wschodzie dyspensa jest ciągła gdyż niedziela jest zwykłym dniem pracy.

      • Paweł pisze:

        KATECHIZM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO:
        2181 Eucharystia niedzielna uzasadnia i potwierdza całe działanie chrześcijańskie. Dlatego wierni są zobowiązani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba że są usprawiedliwieni dla ważnego powodu (np. choroba, pielęgnacja niemowląt) lub też OTRZYMALI DYSPENSĘ od ich własnego pasterza. Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki. – http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-1.htm
        KODEKS PRAWA KANONICZNEGO:
        Kan. 1245 – Przy zachowaniu prawa biskupów diecezjalnych, o których w kan. 87, proboszcz może, dla słusznej przyczyny i według przepisów biskupa diecezjalnego, udzielić w poszczególnych wypadkach DYPENSY od obowiązku zachowania dnia świątecznego lub dnia pokuty, albo dokonać zamiany tego obowiązku na inne uczynki pobożne; to samo może uczynić również przełożony kleryckiego instytutu zakonnego lub stowarzyszenia życia apostolskiego na prawie papieskim, w odniesieniu do swoich podwładnych oraz innych osób przebywających na stałe w domu. – http://www.intratext.com/IXT/POL0025/_P3M.HTM

        • Paweł pisze:

          KANON o DYSPENSOWANIU (od zachowania ustanowionych dni świętych oraz postów) istniał już w przedsoborowym KODEKSIE PRAWA KANONICZNEGO z 1917 roku:
          Can. 1245. § 1. Non solum Ordinarii locorum, sed etiam parochi, in casibus singularibus iustaque de causa, possunt subiectos sibi singulos fideles singulasve familias, etiam extra territorium, atque in suo territorio etiam peregrinos, a lege communi de observantia festorum itemque de observantia abstinentiae et ieiunii vel etiam utriusque DISPENSARE.
          § 2. Ordinarii, ex cauca peculiari magni populi concursus aut publicae valetudinis, possunt totam quoque dioecesim seu locum a ieiunio et ab abstinentia vel etiam ab utraque simul lege DISPENSARE. (…) – http://www.intratext.com/IXT/LAT0813/_P3Z.HTM

        • wobroniewiary pisze:

          Słucham Boga, św. O. Pio i powtarzam – opuszczanie niedzielnej Mszy św. to grzech ciężki!

        • Paweł pisze:

          Jako więc ciekawostkę wklejam naukę Anielskiego i Powszechnego Doktora o tym, „czego w ŚWIĘTO należy się strzec, a co powinno się robić” – według mianowicie str. 164-168 „Wykładu Pacierza” św. Tomasza z Akwinu [wyd. Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów „W drodze”, Poznań 2005, NIHIL OBSTAT: Poznań, 30 grudnia 1986 roku, ks. prof. dr hab. Ludwik Wciórka, cenzor, IMPRIMATUR: Poznań, 2 stycznia 1987 roku, L. dz. 1/87, ks. dr Kazimierz Królak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej]:
          III przykazanie: „PAMIĘTAJ, ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ” (Wj 20, 8)
          (…) 100. Zwróćmy (…) uwagę na dwie sprawy związane z tym przykazaniem: czego w święto należy się strzec, a co powinno się robić.
          Strzec się mamy trzech rzeczy. Najpierw FIZYCZNEJ pracy. Czytamy u Jeremiasza (17, 22): „Nie wynoście żadnych ciężarów ze swych domów w dzień szabatu ani nie wykonujcie żadnej pracy”. Podobnie czytamy w Prawie: „Żadnej roboty służebnej w tym dniu czynić nie będziecie” (Kpł 23, 25). Robota służebna to praca fizyczna, natomiast praca umysłowa nie jest zabroniona.
          101. Mogą być jednak powody, dla których i w dzień świąteczny dozwala sie wykonywać prace fizyczne. Są cztery takie powody.
          Najpierw KONIECZNOŚĆ. Pan usprawiedliwił uczniów zrywających kłosy w szabat, jak to czytamy w Ewangelii św. Mateusza (12). Po drugie, POTRZEBY KOŚCIOŁA. Kapłani muszą wykonywać swoje obowiązki w świątyni właśnie w święto, o czym również jest mowa w tejże Ewangelii. Po trzecie, KORZYŚĆ BLIŹNIEGO. Pan uzdrowił w szabat człowieka z uschłą ręka i zawstydził Żydów, dając im przykład owcy wydobywanej z dołu, o czym tam także jest mowa. I po czwarte, AUTORYTET samego BOGA, który nakazał Żydom, by w szabat dokonywali obrzezania, jak to mamy w Ewangelii św. Jana (7).
          102. Mamy się po drugie strzec GRZECHU. U Jeremiasza (17, 21) czytamy: „Strzeżcie dusz waszych, a nie dźwigajcie brzemion w dzień sobotni”. Takim brzemieniem w znaczeniu duchowym jest grzech. Stąd mamy w Psalmie: „Winy moje przerosły moją głowę, gniotą mnie jak ciężkie brzemię” (38[37], 5). Jest to również praca służebna. Chrystus mówi w Ewangelii św. Jana (8, 34): „Kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”. Jeśli jest więc powiedziane: ” Żadnej roboty służebnej w tym dniu czynić nie będziecie”, można rozumieć, iż chodzi także o grzech. I dlatego, kto grzeszy w dzień świąteczny, narusza przykazanie o świętowaniu, zarówno bowiem pracą, jak i grzeszeniem obraża się Boga. U Izajasza (1, 13) czytamy: „Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości”. Dlaczego? Bo „nieprawe są zebrania wasze”.
          103. Po trzecie wreszcie, mamy się strzec LENISTWA. Czytamy w Księdze Mądrości Syracha (33, 28), że „Lenistwo nauczyło wiele złego”. A św. Hieronim pisze do Rustyka: „Zawsze czyń coś dobrego, żeby diabeł zastawał cię zawsze zajętym”. Nie jest więc dobrze pamiętać tylko o świętach najważniejszych, a w inne leniuchować. W Psalmie czytamy: „Niech czczą króla, który sąd miłuje” (99[98], 4). Sąd, czyli rozsądek. W 1 Księdze Machabejskiej jest opowiedziane, jak to Żydzi się ukryli, a nieprzyjaciele napadli na nich. Oni jednak sądząc, że w szabat nie wolno im się bronić, dali się zwyciężyć i pozabijać. Może się coś podobnego przydarzyć tym, którzy w święta oddają się lenistwu. „Widzieli ją [Jerozolimę] nieprzyjaciele i naśmiewali się z jej szabatów” (Lm 1, 7). Tacy powinni zachować się jak Żydzi, o których mowa w 1 Księdze Machabejskiej (2, 41): „Jeśliby jakikolwiek człowiek w dzień sobotni wyszedł walczyć przeciwko nam, my będziemy z nim walczyli”.
          104. „PAMIĘTAJ, ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ”. Jak już było powiedziane {w nie zacytowanym tu początkowym fragmencie tego rozdziału}, „święte” może być rozumiane podwójnie: jako „czyste” i jako Bogu poświęcone. Powiedziane było także {powyżej}, od czego w dniu świątecznym mamy się powstrzymać. Teraz wypada powiedzieć, czym powinniśmy się zająć. Otóż trzema sprawami.
          Najpierw SKŁADANIEM OFIAR. W Księdze Liczb jest powiedziane, iż Bóg nakazał, aby każdego dnia składano jagnię, rano i wieczorem, natomiast w szabat – podwójnie. Oznacza to, że w dniu świątecznym powinniśmy składać Bogu dary ze wszystkiego, co posiadamy. Czytamy w 1 Księdze Kronik (29, 14): „Twoje jest wszystko, a cośmy z Twej ręki wzięli, daliśmy Tobie”.
          105. Najpierw powinniśmy w pełni oddać Bogu naszą duszę, żałując za nasze grzechy, jak to mamy w Psalmie: „Moją OFIARĄ, Boże, duch skruszony” (51[50], 19). A także dziękując za dobrodziejstwa, jak mówi Psalm: „Niech moja modlitwa będzie stale przed Tobą jak kadzidło” (141[140], 2). Skoro dzień święty ma nieść ze sobą duchową radość, a jej źródłem jest MODLITWA, stąd w tym dniu nie powinniśmy żałować czasu na modlitwę.
          Dalej – powinniśmy poskramiać nasze ciało, a dzieje się to przez POST. W Liście do Rzymian (12, 1) czytamy: „Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na OFIARĘ żywą, świętą”. Powinniśmy również chwalić Boga, jak to mówi Psalm: „OFIARĄ chwały niechaj mnie uczci!” (50[49], 23]. Stąd też w tym dniu powinno się więcej śpiewać.
          Po trzecie, powinieneś uświęcać to, co posiadasz, przez dawanie JAŁMUŻNY. Czytamy w Liście do Hebrajczyków (13, 16): „Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi OFIARAMI”. W święta, które śa dniami wspólnej radości, jest podwójny tytuł, by to czynić, jak to czytamy w Księdze Nehemiasza (8, 10): „Poślijcie porcję temu, który nic gotowego nie ma, albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu”.
          106. Druga sprawa, która powinna nas zająć w dniu świątecznym, to studium PISMA ŚWIĘTEGO, jak to czynią Żydzi. W Dziejach Apostolskich (13, 27) mamy wzmiankę o „głosach Proroków, odczytywanych w szabat”. Tym bardziej chrześcijanie, zobowiązani do większej doskonałości, powinni w tym dniu gromadzić się, aby słuchać KAZAŃ i brać udział w NABOŻEŃSTWACH. W Ewangelii św. Jana (8, 47) czytamy: „Kto z Boga jest, słów Bożych słucha”. Podobnie – trzeba mówić tylko to, co buduje, jak czytamy w Liście do Efezjan (4, 29): „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca”. Jedno i drugie jest z wielką korzyścią dla duszy grzesznika, bo powoduje w nim zmianę na lepsze. Czytamy w Księdze Jeremiasza (23, 29): „Czy moje słowo nie jest jak ogień – wyrocznia Pana – czy nie jest jak młot kruszący skałę?”. (…)
          107. I wreszcie trzecia sprawa związana z dniem świątecznym to ĆWICZENIA DUCHOWNE. Dotyczy to jednak bardziej doskonałych. (…) Podobnie jak ciało, gdy się zmęczy, potrzebuje odpoczynku, tak też jest i z duszą. Miejscem odpoczynku duszy jest Bóg (…).
          108. Zanim jednak dusza dojdzie do tego odpoczynku, potrzeba, aby przeszła przez trzy etapy wstępne. Najpierw musi zaprzestać grzechu. (…) Dalej – trzeba, żeby uspokoiły sie namiętności cielesne (…). Wreszcie trzeba się uwolnić od zajęć światowych (…). Gdy to mamy za sobą, dusza spokojnie może odpocząć w Bogu. (…)
          – – – {JAK WIDAĆ, nawet nie pojawia się w całym tym powyższym tekście słowo „MSZA”, a tylko słowo „NABOŻENSTWA”, i to tylko jako okazja do „studium PISMA ŚWIĘTEGO”… Jakoś dziwnie – zatem – NAJWIĘKSZY DOKTOR KOŚCIOŁA „przeoczył” ową sławetną ‚odwieczną Tradycję’ OBOWIĄZKOWEGO święcenia świąt poprzez MSZĘ ŚWIĘTĄ (koniecznie!), a nie jedynie poprzez – bliżej tu bynajmniej nie sprecyzowane – „NABOŻEŃSTWA” czy „KAZANIA”…}

      • Maggie pisze:

        Joan, w każdym czasie było i jest, że ważne przeszkody są tym właśnie co obejmuje dyspensa … ALE z tego trzeba się spowiadać i zadość uczynić wg zalecenia spowiednika.

        Swoją drogą: Uczestnictwo na żywo .. nawet jeśli przez Internet jest uczestnictwem … choć nie identycznym jak osobiste w świątyni. Jest tylko różnicą jeśli ktoś z lenistwa, wygodnictwa „zasiada przed komputerem”, a ktoś inny z braku możliwości choćby dojazdu czy z innych przeszkód. Dodam, że chyba istotnym tu jest w jaki sposób przeżywamy uczestnicząc tj czy i jak sercem/duchem łączy się z kapłanem. Swoją drogą nie wszędzie tak jak w Polsce jest mnóstwo kościołów i wielu kapłanów katolickich.
        W Kanadzie są już kościoły, w których już dawno=normalnie nie było i nie ma codziennie Mszy Świętej – a plandemia odcięła nawet i to. Dostęp do spowiedzi i czas nań przeznaczony był , a więc teraz jest jeszcze trudniejszy .. (kiedy tu przed laty przyjechałam szokiem dla mnie było, że ludzie idą ławkami, jeden za drugim tak licznie do Komunii Św .. ALE, jak się dowiedzłam, od WIELU, że wielu do spowiedzi idzie raz na parę/kilka miesięcy …).

        Przy nadal istniejących covidowych restrykcjach, kiedy w tych dniach wreszcie otworzono dostęp do Mszy Św., nadal obowiązujące ograniczenia i forsowanie do Komunii TYLKO 😭 na ręce … nie są zachęceniem do podróży i ryzykowania, że się nie zmieści w limicie tych co wejdą … lecz wręcz odwrotnie działa.
        Wszyscy są zmuszeni do wychodzenia z ławek i podchodzenia do kapłana, by wziąć na łapska Chrystusa. Osoby nie przyjmujące (z jakiegokolwiek powodu) Komunii Św. TEŻ muszą podejść w tym gęsim marszu i tylko skrzyżować ręce na piersiach, by jak zwolni się miejsce na środku, tj przed ołtarzem, ruszyć aby skłonić głowę i wrócić sznureczkiem na swe miejsce (a przecież może być złudzenie, że O’K by bez spowiedzi, np przed rokiem odbytej, i ktoś spontanicznie wyciągnie łapska). Czy „takie” uczestnictwo osobiste obejmuje się dyspensą „na łapska” i stąd można „profanować przez na łapska”?

        Myślę, że takie rozważania wraz z pełnym bagażem trzeba zabrać osobiście do konfesjonału … JEŚLI doń dostęp i czas na spowiedź jest realnym, a nie tylko by „wypowiedzieć formułki i postukać się w piersi kułakiem”.

    • Paweł pisze:

      A więc dodam „pod rozwagę” taką oto jeszcze ROZBIEŻNOŚĆ w oficjalnych kościelnych „pismach”, która – moim zdaniem – dodatkowo jeszcze [oprócz tego, co już tu na stronie raz lub parę razy pisałem] przemawia PRZECIWKO traktowaniu absencji na DZISIEJSZYCH („modernizowanych”) Mszach jako grzechu CIEŻKIEGO:
      _______ PO PIERWSZE: Sobór Trydencki wśród „Kanonów o najświętszym sakramencie pokuty”, ogłoszonych [moim zdaniem: „ex cathedra”] na Sesji 14 (czwartej za Juliusza III), w dniu 25 listopada 1551 roku, zdefiniował m. in. następujący KANON:
      „7. Gdyby ktoś mówił, że w sakramencie pokuty do odpuszczenia grzechów nie jest KONIECZNE na mocy prawa Bożego wyznać WSZYSTKIE i każdy Z OSOBNA grzechy ŚMIERTELNE, które się pamięta po należytym i dokładnym uprzednim rozważeniu (…) – niech będzie wyklęty.” – http://sobory.ovh/trydent-2.html
      _______ Natomiast PO DRUGIE: na stronie 177 (w rozdziale: „Niereligijność”) bardzo dobrej książki ks. prof. Stanisława Witka „Duszpasterstwo w konfesjonale” [Wyd. Pallottinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej: https://wobroniewiary.com/2017/11/13/przebaczac-afektywnie-musimy-zawsze-ale-efektywnie-tylko-tym-ktorzy-zaluja-swoich-przewinien/ ] czytamy:
      „(…) Ściśle obowiązujące jest uczestniczenie we Mszy świętej w niedziele i dni świąteczne. Trzeba tu NIE TYLE stwierdzić STAN RZECZY i częstość popełnianych ZANIEDBAŃ, co poznać PRZEDE WSZYSTKIM ich motywację (np. zmęczenie, lenistwo, choroba, wyjazdy itp.)”
      – – – Moim zdaniem OBA te teksty są BARDZO PRAWDZIWE i wynika z nich, że nieuczestniczenie w dzisiejszych Mszach NIE JEST grzechem ŚMIERTELNYM, skoro od samego STANU RZECZY ważniejsza jest tu MOTYWACJA… [Przy wyznawaniu bowiem na Spowiedzi grzechów ŚMIERTELNYCH absolutnie NAJWAŻNIEJSZĄ rzeczą jest ukazanie STANU RZECZY (jak wynika z powyższego Kanonu dogmatycznego Soboru Trydenckiego), a nie – „przede wszystkim” – odsłonięcie swojej motywacji!!!]
      Bardzo [serdecznie] życzę Księżom Biskupom (oraz Papieżom), żeby się w tej – drażliwej dla mnie – kwestii naprawdę NIE MYLILI!!! Definicja „ex cathedra” o zakresie ‚obowiązywalności pod grzechem ciężkim’ PRZYKAZAŃ KOŚCIELNYCH – moim zdaniem – BARDZO by się przydała! {Jako że już „Katechizm kard. P. Gasparriego”, zwany „Katechizmem św. Piusa X” wyraża się na ten temat również ZANADTO NIEJEDNOZNACZNIE! Bo mimo, iż w owych czasach odprawiano Msze św. trydenckie (które – moim zdaniem – mogłyby ‚obowiązywać pod grzechem ciężkim’), to Katechizm ten nie stwierdza wprost, że SAMO nieuczestniczenie w nich jest grzechem ciężkim, a TYLKO że ISTOTNE niezachowanie przykazania kościelnego dotyczącego święcenia dni świętych (a także JAKIEGOKOLWIEK innego przykazania kościelnego) jest grzechem ciężkim. Natomiast co do przykazania dorocznej Spowiedzi i Komunii św. wielkanocnej Sobór Laterański IV nauczał z kolei: „21, 1. Wszyscy wierni obojga płci, osiągnąwszy pełnoletność, powinni osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać wszystkie swoje grzechy własnemu kapłanowi i w miarę sił odprawić zadaną pokutę, przyjmując z uszanowaniem przynajmniej w czasie Paschy sakrament Eucharystii, chyba że za radą własnego kapłana uznają, że z rozsądnej przyczyny powinni przez jakiś czas powstrzymać się od jego przyjmowania.
      21, 2.Gdyby ktoś tego nie uczynił, to za życia nie należy wpuszczać go do kościoła, a po śmierci trzeba pozbawić chrześcijańskiego pogrzebu. Dlatego niech to zbawienne postanowienie często będzie ogłaszane w kościele, by nikt nie mógł tłumaczyć się niewiedzą.” – http://sobory.ovh/lateran-iv-2.html – – – POPIERAM! Nie będzie dla mnie „ujmą”, jeśli z powodu braku dorocznej Spowiedzi nie będą mnie wpuszczać do kościoła i odmówią mi chrześcijańskiego pogrzebu. Natomiast irytujące jest dla mnie to, czego ŻADEN SOBÓR nie nauczał: mianowicie jakoby sam brak dorocznej Spowiedzi (niezależnie od tego, czy ma się na sumieniu grzechy ciężkie czy nie) był sam w sobie [dodatkowym niejako] grzechem ŚMIERTELNYM!}

      • Maggie pisze:

        @Paweł: 🤔 O’K ależ ta końcówka dziwna …
        Tylko dlatego, że brak spowiedzi lub jej dowodu⁉️ bo cyt.: „Gdyby ktoś tego nie uczynił, to za życia nie należy wpuszczać go do kościoła, a po śmierci trzeba pozbawić chrześcijańskiego pogrzebu” …. bo czy ⁉️w takim układzie mają być „paszporty spowiednicze” … i przepustki 😱 … a 😳jeśli ostatnie namaszczenie zmarłej osoby bez takiego „certyfikatu” to tylko „wrzucenie ciała do dołu = bez kapłana”?

        Do tego: Nie ma w tym słusznej racji, by oddawać się w ręce papierkowej czy digital administracji, zwłaszcza, że to TYLKO JEZUS wie, co w ludzkim sercu dzieje się i jakie batalie człowiek toczy (w tym aby w żalu etc doznać pokory, przełamania oporów) zanim przejrzy sercem a nie tylko na oczy etc.

        • Paweł pisze:

          To było orzeczenie Soboru z XIII wieku, więc wtedy były inne realia. A ja chciałem tylko „nie podważać” nawet i TEGO, tzn. COŚ akurat TAKIEGO by mi nie przeszkadzało; natomiast mam problem [osobisty] z obowiązywaniem przykazań kościelnych nie tyle pod jakąś „karą dyscyplinarną” (taką jak to powyższe ‚niewpuszczanie’ do kościołów czy odmawianie pogrzebów), co raczej pod „karą” grzechu śmiertelnego. Moja ‚patowa’ sytuacja z Sakramentami oraz Mszami polega bowiem na tym, że nie mogę przecież iść do spowiedzi i wyznać opuszczanie Mszy świętych niedzielnych BEZ jednoczesnego ZAPEWNIENIA, iż tego już robić nie będę. A z kolei TAKIEGO zapewnienia dać JUŻ uczciwie nie mogę (po wielu próbach ‚wytrwania’ w TAKIM „mocnym postanowieniu poprawy”, próbach, które trwały od początku tego mojego problemu w 1994 roku aż do roku 2003, gdy wyspowiadałem się po raz ostatni [zmotywowany do tego – nawiasem mówiąc – właśnie powyższym orzeczeniem Soboru Laterańskiego IV]), gdyż jest już dla mnie ‚statystycznie PEWNE’, że tego nie dotrzymam: Z góry jest dla mnie praktycznie wiadome, że po paru miesiącach moja „mszalna ciągłość uczęszczania” urwie się… A nie ma przecież czegoś takiego, jak ‚dyspensa na stałe’, ponieważ dyspensy są z natury rzeczy JEDNORAZOWE. Może więc – za to – w międzyczasie mój stan zdrowia poprawi się na tyle, że zmieni się z tym wszystkim cała ta obecna postać rzeczy [a obserwuję właśnie BARDZO powolną poprawę mojego zdrowia; i mam nadzieję, że to nie okażą się tylko: przysłowiowe ‚marzenia indyka o niedzieli’…].

        • Maggie pisze:

          Pawle, uczestnictwo we Mszy Św. Internetowej JEST jak najbardziej uczestnictwem i to na żywo‼️ – NIE zamartwiaj się na zapas. Niech zdrowie Tobie dopisuje, wnosząc w Twe życie radość i pogoda ducha.❣️🙏🏻💕

          Jeszcze przed covidem, w Toronto, w niedziele na pewnej fali radiowej była dostępna retransmisja Mszy Świętej w j.polskim dla tych, którzy nie mieli możliwości innego uczestnictwa. Natomiast od lat codzienna Msza Święta (cały tydzień) w j.angielskim była dostępna na kanale TV Vision (choć trochę okrojona, bo retransmisja ograniczona opłaconym czasem). Nikt nawet nie używał i nie wyszukiwał na tą okoliczność słowa dyspensa.
          Jezus zna serca.
          ❣️🙏🏻❣️

  20. Kasia pisze:

    Szczęść Boże! Pragnę całym sercem podziękować za wszystkie modlitwy w intencji mojej córeczki Basi. Byłyśmy na usg tarczycy i okazało się, że moja córeczka urodziła się bez lewego płata tarczycy! Na początku szok…ale też pokój dziwny pokój serca…zero paniki i histerii z mojej strony… od razu zobaczyłam wszystkie cuda w tej calej sytuacji. Moje dziecko od roku miało bóle brzucha…czasem w usg wychodziło zapalenie jelit a za 2 mce już nie było i tak 4 razy sie powtórzyło. Stan ogólny dobry, dziecko pełne energii, rozwój intelektualny po prostu super. Od połowy wiosny zmieniłam trochę intencję w mojej Rózy za dzieci tzn może bardziej dołożyłam do tej, gdzie prosilam o uzdrowienie intencję o postawienie diagnozy…i poszło . Moja córka latem konczy 5 lat. Funkcjonuje od urodzenia na jednym płacie tarczycy…obecnie 2,1 ml!! Nikt by nie pomyslał, żeby szukać problemów z tarczycą. Jednak mnie niepokoił fakt, że dziecko systematycznie spadało w siatkach centylowych. Z 50 centyla w wieku 2 lat na 10 centyl obecnie! I przyszło mi do głowy, żeby o tym powiedzieć lekarzowi i otrzymałyśmy od razu badania na tarczyce. No i nie do końca były ok. Więc poprosiłam o usg. Ten jeden płat , który ma jest zdrowy! Ma też cieśń i koniec…brak lewego płata! Nie wiem, jakim cudem badania przesiewowe noworodków były ok, bo musiały być, bo nikt nas nie wzywał! Od dziecka problemy z zaparciami. Potem ustało i teraz w jakimś stopniu powróciło. Od roku dziecko ma straszne huśtawki nastroju…kiedyś prosiłam o modlitwę w tej intencji…a teraz już domyślam się, skąd to się wzięlo. Od dziecka taka pucata bużka z fałdką na szyi…choć na poczatku uważałam to za normalne u dzieci..ale u 5 cio latki już niekoniecznie. ogólnie dziecko szczupłe…ale odstający brzuszek i ta pucata buźka. Za tydzień mamy wizytę u endokrynologa. Jakie widzę cuda? Czasem zapłaczę…i proszę Pana o cud…cud uzdrowienia ale ostatecznie mówię Twoja Wola! Cuda widzę takie, moje dziecko poza tym, co opisałam super się rozwija a naczytałam się strasznych rzeczy o upośledzeniu umysłowym, ruchowym …w pierwszych latach życia dziecka niedoczynność jest bardzo niebezpieczna. Moja córeczka ma trochę słabe mięśnie…ale skacze jeżdzi na rowerze, biega od rana do wieczora, wspina się, gdzie może, zaczyna pisać i czytać ( i tu samouk! czasem mnie podpytywała co to za litera czy cyfra a teraz zna wszystkie i pisze i czyta sylabuje…choć ja jej nie uczyłam!), ma bardzo dobrą pamięć, pamięta wszystko lepiej niż ja i często mi coś przypomina. W normie zaczęla siadać, chodzić, mówić. Dla mnie to cud!!Opisuję to tak szczególowo, bo jeden płat tarczycy ogarniał u niej, to co robią dwa! Niektóre objawy wskazują, że mogła od urodzenia mieć tą niedoczynność…a mimo to rozwijała się ksiażkowo! Nosi Cudowny Medalik! Śpiewamy razem w domu dla Maryi. Ja to wiem, jestem tego pewna, że to Maryja, od 3 lat jestem w Róży Rózańcowej za dzieci. We wszystkich Sanktuariach Maryjnych, a sporo ich po urodzeniu Basiuni odwiedziliśmy ofiarowałam i zawierzyłam Matce Najświętszej moje dzieci. W Medjugorie też byliśmy. Nie ma w życiu przypadków. Trochę się boję i mówię o tym Maryi i Panu Jezusowi…ale czuję, że tak ma być, że Pan Bóg ma to pod kontrolą! Że mam wyjątkowe dziecko, i będzie z tego dobro. Ufam. Płaczę czasem…ale to nie jest rozpacz! Szkoda mi tego, że dopiero teraz wykryte i to moje naprowadzenie lekarza. Ale widocznie tak miało być. Chwała Bogu! Niech będzie uwielbiony Bóg w Najpiękniejszym Cudzie Stworzenia…w Matce Najświętszej! Nadal proszę o modlitwę. Te modlitwy są dla nas tak cenne…widzę owoce ogromne! Ja również obiecuję modlitwy we wszystkich intencjach. Dziękuję ci Panie za cud, za to dzieciątko, które mi dałeś, gdy rozpoczęło się moje prawdziwe nawrócenie! Gdy stałeś się dla mnie najlepszym przyjacielem ale też moim Panem, Bogiem i Zbawicielem. Maryja jest niesamowita! Nie umiem wyrazić tego słowami, jak jestem Jej wdzięczna, AVE MARYJA!

    • Beata pisze:

      Kasiu, bądź spokojna. Przy problemach i domysłach, które opisywałaś, ta przyczyną z tarczycą, jest dość dobrą wiadomością. Nieprawidłowości w tym organie mogą rozregulowywać cały organizm, jednak można skutecznie wyrównać poziom hormonów lekami o niezauważalnych wręcz skutkach ubocznych. Ciesz się swoją córeczką. Pamiętam w modlitwie.

    • Maggie pisze:

      Kasiu💕, to jest prawdziwy cud, że: Basia tak długo i tak cudownie funkcjonuje bez „wsparcia farmaceutycznego”, kiedy nie było nawet podejrzenia o tą diagnozę. Niech Matka Najświętsza ma ją w Swej Nieustannej Opiece i prowadzi w zdrowiu i szczęściu, pełną zapału, radości i pogody ducha. Dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

      💕🙏🏻❣️💕

    • neta pisze:

      warto posłuchać:
      Ks. Piotr Glas – Diabelskie „podróbki”

      • Witek pisze:

        Odnośnie NP za biskupów i kapłanów dobrym uczynkiem będzie informowanie jak największej liczby ludzi o niesamowitej P R O F A N A C J I jak ludzie przyjmują Komunię Świętą na łapę i od szaf(y)arzy.

      • Witek pisze:

        Biskupi, kapłani i ludzie chodzący do kościoła zapomnieli KOGO przyjmują w KŚ.

        Jakby wiedzieli i wierzyli to by tak nie postępowali.

        Marny nasz los….

        Jak wynagradzać za taką profanację takie profanacje.

      • Witek pisze:

        NIE DEPCZCIE PO TYM CO NAJŚWIĘTSZE !
        – ks. Paweł Murziński :

  21. Małgorzata pisze:

    Ks. Bliźniak o tym, jak uniknąć Bożego sądu

  22. Venite pisze:

    Jade dzis do Medjugorie
    Zabieram wszystkie wasze intencje do Matki Bozej

  23. Longin pisze:

    @Paweł
    Z szacunkiem, a niekiedy podziwem traktuję Twoje wpisy na tej stronie nawet jeśli są trudne tzn. głęboko analityczne, pisane z pieczołowitością będącą dowodem dużej wiedzy.
    Twoje ostatnie wypowiedzi są jednak dla mnie potwierdzeniem, że w pewnych obszarach wiedza może stawać się jednak pułapką dla fałszywej religijności, która NIE CHCE przeszkadzać Panu Bogu, warunkując wypełnienie pewnych powinności wobec Niego od dyspozycji duchowych lub okoliczności zewnętrznych w sensie niedoskonałości doktryny tj. niezdolności do podążania za nią. Czyż jednak nie jest to powstrzymanie łaski, przychodzącej przez wiarę i dzięki wierze…w imię tzw.ostrożności.

    Uważam, że na płaszczyźnie żywej wiary my nie potrzebujemy notatnika pokrytego zapiskami, gdzie skrupulatnie wynotujemy nasze przewinienia, (choć niekiedy winniśmy tak robić np. przy spowiedzi generalnej) – ale szczerego zwrócenia się do Boga, który jest Miłością.
    Jeśli zatem nawet w nieudolny sposób pragnę odwzajemnić tę Miłość Boga, bo wiem że pragnie mnie Ona przebóstwić i uczynić nowym stworzeniem nawet za cenę codziennych upadków, to bez względu na mój poziom intelektualny, rozumowy czy emocjonalny – jest to nie tylko dowód wierności z mojej strony, ale POWINNOŚĆ, którą należy Panu oddać. Ceną tej powinności jest bowiem Jego Męka. A zatem posługując się porównaniem o.Pelanowskiego tylko wtedy staję się Jego krewniakiem, bo za cenę niewinnej Krwi zostałem odkupiony.

    W kwestii grzechu śmiertelnego (abstrahując od jego kodeksowych definicji), na szali zawsze będzie odwrócenie się od Boga. Prawo z określonymi sankcjami jeśli np. mówimy o braku uczestnictwa w niedzielnej Mszy Św. (z wyjątkami choroby, opieki, konieczności całodziennej pracy) ma nie tylko rolę porządkującą, ale jak wiemy ze słów św.Pawła – dane jest po to, aby wzrosła w nas znajomość grzechu. To prawo nie ma jednak przyczyniać się do tak mocnego zradykalizowania poglądów, które poprzez wypełnienie jego litery de facto zabiją ducha.
    To tak jak z małą trawą, która bez wody uschnie choć wolniej niż duże drzewo… czyż zatem lekkomyślnie mamy pozbawiać się źródła ? Wszak św.Piotr mówi, aby wszystkie troski przerzucić na Pana czyli inaczej zaufać Mu do końca. To jedyna recepta na naszą „mądrość”

    • Paweł pisze:

      „Czyż jednak nie jest to powstrzymanie łaski, przychodzącej przez wiarę i dzięki wierze…w imię tzw.ostrożności.” – Tak, być może tak, ale ja NAWET i TEGO nie jestem w stanie stwierdzić tak na pewno, tzn. CZY więcej łaski otrzymałbym chodząc „na siłę” [nakazując sobie „z całych sił” moją wolną wolą] na dzisiejsze (rozmaite i dla mnie – co właśnie NAJGORSZE – często „nieprzewidywalne” w swym przebiegu) Msze, CZY też „dając sobie z tym spokój”; bo – notabene – spowiednicy parę razy bardzo gwałtownie domagali się ode mnie chodzenia na Mszę, ale – z drugiej strony – jeden z nich (już nieżyjący mój tutejszy proboszcz) polecił mi „ZACHOWAĆ SPOKÓJ!”, dlatego też ja raczej wykonuję TO DRUGIE zalecenie, z lepszym chyba – sumarycznie – skutkiem [z pewnością bowiem jest to łatwiejsze dla mnie „psychologicznie”, ale czy przez to (nie chodząc na Msze ‚dla spokoju’ – bo „spokojnie uczestniczyć” w nich na dłuższą metę nie potrafię) nie zubażam sobie ‚strumienia łask’? – tego nie wiem tak na 100%…].
      „To tak jak z małą trawą, która bez wody uschnie choć wolniej niż duże drzewo… czyż zatem lekkomyślnie mamy pozbawiać się źródła ? Wszak św.Piotr mówi, aby wszystkie troski przerzucić na Pana czyli inaczej zaufać Mu do końca.” – Wobec powyższego – moje „zaufanie do końca” polega tu raczej na „nicnierobieniu” i… powstrzymywaniu się od zbytniego ‚awanturowania się’ w TEJ SPRAWIE [bo być może jestem przypadkiem na tyle tutaj nietypowym, że TEN akurat problem – tak dokładnie – TYLKO mnie tak całkiem ściśle dotyczy, więc pewnie lepiej jest nie robić tu ‚za dużo zamieszania’, a tylko… CZEKAĆ!].

  24. Longin pisze:

    Dla mnie CZEKAĆ to TRWAĆ nawet jeśli sam wysiłek wygląda marnie, a próby podniesienia się kończą się podobnymi upadkami. To trwanie wynika ze świadomości, że jeśli „odetnę” się od winnego krzewu, nie tylko uschnę i zmarnieję, ale zostanę odcięty od łaski czyli światła pozostając w apatii, oziębłości, beznadziei.
    To trwanie oparte o wiarę owszem nigdy nie daje 100% pewności wiedzy – ale po to właśnie jest WIARA, która wyklucza zachowanie spokoju na zasadzie „nicnierobienia”. Owo „ZACHOWAĆ SPOKÓJ” bardziej tłumaczyłbym zachowaniem pokoju serca prowadzącym do wypełnienia WOLI BOŻEJ.
    Rozumiem kontekst „powstrzymywania się od zbytniego awanturowania”, chociaż zamykanie uszu niewiele zmieni, jeśli oziębłości nie przemienimy w gorący płomień, podobnie jak samo wypełnienie litery prawa nie umożliwi otrzymania życia wiecznego…

    • Paweł pisze:

      Ja w sumie bardzo niewiele mogę zrobić. Ale u nas akurat nastał nowy proboszcz – tym razem zakonnik, trynitarz (po niedawnej śmierci jego poprzednika, który to w 1998 roku wprowadził w naszej parafii na stałe Komunię świętą na stojąco – fakt dotychczas tu nieznany, który mnie wtedy ‚wymiótł z kościoła’ – a potem „panował” ponad 20 lat…), więc – choć nie mam [oczywiście, ‚jak znam życie’] zbyt wielu nadziei ani „złudzeń” – będę musiał jednak po cichu „obadać”, jak TERAZ wyglądają dokładnie Msze w naszym kościele… {cynicznie można by co prawda takie moje „naiwne niedoczekanie” skwitować tą ‚starą zasadą +złośliwości rzeczy martwych (i nie tylko)+’, która mówi, że „ZEPSUĆ (cokolwiek) jest ŁATWO, naprawić zaś – TRUDNO!”, a odnosi się to też przecież – i to jak najbardziej! – do Liturgii i do całego Kościoła, no ale: pożyjemy, zobaczymy, bo… ‚człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi’, jak to mówią!}.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s