Ostrzeżenie: „Przymierze Miłości Bożej to niebezpieczna sekta”

Za stroną „Zawierzam Maryi”:
Jest to samozwańczy ruch, absolutnie nieposłuszny Kościołowi, zrzeszający naiwnych, często zagubionych ludzi, których prowadzą tzw. prorocy, m.in. Grzegorz z Leszna, Cyprian Polak, Anna od Jezusa, Żywy Płomień, Alicja Maria Michalina od Apokalipsy. Niestety, ale te nazwiska, a najczęściej pseudonimy niezwykle często przewijają się w rozmaitych grupach katolickich.
(…) Padł komunikat przez mikrofon żeby na nich uważać i że oni sami mają zakaz nakładania na ludzi rąk i uprawiania samowolki. Nie posłuchali

To będzie trudny wpis wieczorową porą przy tak pięknej niedzieli, ale cóż, uważam go za konieczny, ku przestrodze! Zapewne wbiję kij w mrowisko i posypią się na mnie jakieś ataki, ale cóż, dostaję po głowie niemal codziennie mniej lub bardziej i przyjmuję ze spokojem, że to wkalkulowane jest w życie człowieka wierzącego… Okej… No to tak… Wczoraj byliśmy sporą grupą w Niepokalanowie na Zawierzeniu. Tradycyjnie Pierwsze Soboty Miesiąca spędzamy gdzieś u Mamy, odprawiając Nabożeństwo i oddając się Jej uroczystym aktem. Spotkanie było przepiękne, fantastycznie zorganizowane przez o. Mirosława Kopczewskiego i wolontariuszy, no i na powietrzu, z uwagi na pogodę i naprawdę bardzo dużo ludzi. Niestety, tego dnia do Niepokalanowa przybyli też bardzo niebezpiecznie zachowujący się ludzie. Przypadkiem – nieprzypadkiem jedna pani zadzwoniła do mnie z prośbą, abym kupiła jej w księgarni franciszkańskiej książkę. I pewnie gdyby nie to, to nie znalazłabym się w danym miejscu o konkretnej porze i nie zobaczyłabym tego, co Wam teraz opiszę… W trakcie konferencji księdza egzorcysty o. Edmunda Szaniawskiego i później, podczas nakładania Cudownych Medalików osobom przystępującym do Rycerstwa Niepokalanej, na uboczu, pewna grupa, z jedną kobietą na czele robiła bardzo dziwne rzeczy… Mieli ze sobą obraz, wyglądający jak ten z Krakowskich Łagiewnik, przedstawiający Jezusa Miłosiernego, choć nie mam przekonania, że to na 100% ten wizerunek, bo wyglądał jakby minimalnie inaczej…

Kobieta zachowywała się jak „nawiedzona” i to z całą pewnością nie Duchem Świętym. „Błogosławiła” ludzi tym obrazem, odmawiała słowa zarezerwowane wyłącznie dla kapłana. Ludzie klękali przed nią lub tym obrazem, całowali go na jej komendy, kładli się krzyżem, płakali. Inna kobieta z tej samej ekipy robiła zdjęcia, jakby oni wszyscy pozowali. Ta przewodniczka, która cały czas obraz trzymała, później nakładała ludziom na głowę ręce, szepcząc coś! Okazuje się, że przez całe wczorajsze spotkanie, trwające kilka godzin, ta kobieta sama, czasem z ludźmi chodziła i czyniła znak krzyża jak kapłan, niektórym mówiła swoje „proroctwa” i to np. takie, które namawiały mężczyznę do zerwania ze swoją narzeczoną i to tuż przed ślubem, „bo tak mówi Jezus”. No okej, ktoś mógłby pomyśleć, że czemu ja o tym piszę, skoro takich wykrętów jest od groma i albo chorują psychicznie, albo są minimum zniewoleni… Cóż, po pierwsze, w pewnym momencie podeszłam do tej kobiety i zapytałam czy oni są z jakiejś wspólnoty. Większość miała te same koszulki z Jezusem ze Świebodzina, białe, więc pomyślałam, że to jakaś grupa zorganizowana. Usłyszałam odpowiedź, że to wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa, co okazało się kłamstwem, ale o tym później. Zobaczcie jak łatwo można zdyskredytować jakąś inną wspólnotę, powołując się na nią. Wczoraj podsłyszeli to inni i kto wie czy teraz nie będą wydawać złych osądów na MiMJ, niesłusznie.

Po drugie, ta kobieta później zaczęła mnie mocno atakować, wraz ze swoją świtą. Oczywiście powiadomiłam kapłanów, ojców Franciszkanów. Padł komunikat przez mikrofon żeby na nich uważać i że oni sami mają zakaz nakładania na ludzi rąk i uprawiania samowolki. Nie posłuchali. Ba. Sporo osób niestety przeżegnało się, gdy ta kobieta „błogosławiła” ich obrazem i mówiła słowa, które może wypowiadać jedynie kapłan. Kiedy „modliła się” ona nad jedną parą, chyba małżeństwem, to po jakimś czasie mężczyzna zaczął wydawać z siebie wrzaski jakimś dziwnym językiem, mniej więcej jak podczas manifestacji demonicznej. Działo się bardzo dużo niepokojących rzeczy z udziałem tej kobiety, również w kierunku kapłana, którego poprosiłam o interwencję, przed którym ta dziewczyna stała plecami i chowała się za obraz. Najwięcej jednak ataków spadło na mnie (być może dlatego, że zgłosiłam ojcom te niebezpieczne zachowania). Też latała za mną na rozkaz tej kobiety jakaś dziewczyna, która robiła mi zdjęcia… No ale do meritum.

Udało się namierzyć co to za grupa i w tym momencie apeluję, aby kategorycznie unikać osób związanych z niejakim Przymierzem Miłości Bożej!!!!!!!!!!

Jest to samozwańczy ruch, absolutnie nieposłuszny Kościołowi, zrzeszający naiwnych, często zagubionych ludzi, których prowadzą tzw. prorocy, m.in. Grzegorz z Leszna, Cyprian Polak, Anna od Jezusa, Żywy Płomień, Alicja Maria Michalina od Apokalipsy. Niestety, ale te nazwiska, a najczęściej pseudonimy niezwykle często przewijają się w rozmaitych grupach katolickich.

Od groma osób na facebooku czy w innych mediach społecznościowych rozsyła sobie jakieś rzekome orędzia, karmiąc teoriami spiskowymi i takim apokaliptycznym klimatem. Z zatrwożeniem obserwuję jak coraz większa rzesza osób ogląda filmiki z jakimiś przekazami „z Nieba” albo zaczytuje się w treściach, które niby dał Polsce czy też ludzkości Pan Jezus, Maryja albo Bóg Ojciec. Okazuje się, że ludziom przestała wystarczać Ewangelia, Sakramenty, Różaniec, adoracja!

Przymierze Miłości Bożej to niebezpieczna sekta, a ośmielę się napisać, że diabelstwo, która pojawia się na różnych spotkaniach, w wielu grupach katolickich, szpikując „orędziami” śmierdzącymi na kilometr. Nawet jeśli ich przekonania są w wielu kwestiach zasadne, nawet jeśli byłyby nawet w 99,9% prawdziwe to jeśli ten jeden ułamek % rozmija się z Ewangelią to sorry, należy natychmiast to odrzucić i nie zaczytywać się nawet z ciekawości, bo to od złego pochodzi. Natura ludzka podatna jest na sensację i język pełen dramatu, zgrozy, patosu. Uczulam wszystkich żeby badać źródła modlitw, orędzi, przekazów, broszurek, obrazków, gazetek itd. Przestrzegam także przed samozwańczym nakładaniem komuś rąk na głowę! Nie pozwalajmy przenigdy, aby ktokolwiek tak robił wobec nas, chyba, że jest to kapłan lub współmałżonek. Niestety osobiście znam wspólnoty, w których uprawia się takie gesty, pod pretekstem modlitwy wstawienniczej i służby bliźniemu. Świeccy nawet kapłanowi kładą ręce na głowę,modląc się za niego. Niech Was później nie dziwią chrzty protestanckie, ekskomuniki i zwodzenia przez niektórych pasterzy. Moc sprawcza takiego nakładania rąk jest potężna w świecie duchowym. Bądźmy też ostrożni wobec modlitw wstawienniczych na rozmaitych spotkaniach, bo historii gdy ktoś zniewolony wstawiał się za innych znam multum, włącznie z konsekwencjami… Współcześnie społeczeństwo jest słabe jako ogół, podatne na manipulacje. Po takich „proroctwach”, jak w wykonaniu tej kobiety, która wczoraj manipulowała wieloma, ktoś może popaść w depresję, podłamać się, dokonać złych wyborów, a finalnie zbuntować i odstąpić od wiary. Znam masę przypadków na jakie manowce wyprowadziły ludzi pseudo proroctwa.

Mój znajomy po ponad 3 latach finalnie został uwolniony, po wielu modlitwach księdza egzorcysty nad nim. Zaczęło się od fascynacji niejakimi Orędziami Ostrzeżenia pewnej zwodzicielki, figurującej jako Maria z Irlandii. Po dziś dzień te fałszywe proroctwa gubią wielu. Diabeł próbował zamieszać i przeszkodzić, bo finalnie znajomy idzie na księdza. Są jeszcze inne pseudo objawienia. Ba, jest ich nieprawdopodobnie wiele, ale to już na osobny wpis. W każdym razie, bądźcie ostrożni i pouczajcie, gdy ktoś Wam coś niewłaściwego podsyła.

Wszystko zawierzajmy Maryi, przez Jej Niepokalane Serce, odmawiajmy Różaniec, przystępujmy jak najczęściej do Sakramentów, adorujmy Pana Jezusa i czytajmy Słowo Boże. To nam wystarczy. Błogosławionej nocy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

45 odpowiedzi na „Ostrzeżenie: „Przymierze Miłości Bożej to niebezpieczna sekta”

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Renata Anna pisze:

    W Licheniu też widziałam osobę, która rozprowadza objawienia ” Żywego Płomienia” . Byłam tym zaskoczona, że bez pozwolenia zakonników to robi. Bo trudno jest mi uwierzyć, aby to robiono za zgodą zakonników. Jak musimy być uważni w obecnych czasach. Tak łatwo można zostać zwiedzonym.

    • Wolność pisze:

      Proszę mniej LSD brać i nie będą powstawać takie artykuły, bo aż oczy bolą jak się taki bełkot czyta. Pozdrawiam z Panem Bogiem

      • wobroniewiary pisze:

        Proszę to napisać do autorki artykułu na fb – profil „Zawierzam Maryi”
        Ja to tylko przedrukowałam – a i tak się z tym zgadzam przy okazji pokazując wasze prawdziwe oblicze 🙂

      • Maggie pisze:

        @Wolność:
        W powiązaniu pseudonimu z formą i treścią twej wypowiedzi, nasuwa się skojarzenie, że 😥Twoja twarz skrywa się pod maseczką „wolności=dowolności wyimaginowanej” i „pachnie” piekielną pychą.

        Wejście na jakąkolwiek ❗️stronę, z TAKIM brakiem szacunku, przy jednoczesnym imputowaniu narkomanii/uzależnienia świadczy, tylko o twoim poziomie i kulturze i rzeczywistej duchowości.
        Zostawiając na zakończenie (tak jak to tu uczyniłeś/aś) „OGON POTWARZY”, ty nie kpij i … Panem Bogiem ‼️NIE wycieraj sobie twarzy.
        Niech Pan Bóg da Ci łaskę przejrzenia.

        💕🙏🏻❣️Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów, Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę aby zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie, rozkaż Hufcom Niebieskim aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie brońcie nas, strzeżcie nas. Amen❣️

  3. Monika pisze:

    „Przymierze Miłości Bożej” ma jeszcze dwie grupy na fb:
    1. Elekci – 107 członków na tę chwilę
    2. Przymierze Miłości Bożej PODLASKIE – 8 członków w tej chwili.
    Samo Przymierze MB: „733 użytkowników lubi to, w tym 17 Twoich znajomych”
    Znajomych oczywiście zaraz ostrzegę.
    Wy także, którzy czytacie, rozsyłajcie tę informację, link do artykułu, niech inni mają świadomość o co w tym chodzi. Trzeba być nieustannie czujnym. Szkoda tylko, że wielu księży o tym w ogóle nie mówi a przecież wiedzą jak dużo osób „żyje” dziś na fejsie albo na innych mediach społecznościowych, albo przynajmniej wchodzą tam od czasu do czasu. Wiele osób świeckich próbuje tam ewangelizować ale nawet i takie osoby czasem mają i u siebie tak ewidentnie złe, niebezpieczne i zatrute źródła. Jedni katolicy dołączają do swych znajomych innych katolików a tam u tych niby katolików wiele zagrożeń duchowych i to tak wiele, że nie sposób tego wszystkiego wyłapać i wszystkich ostrzec.

  4. Kinga pisze:

    A kimże jest kaplan, który zbacza z drogi? Jeśli sam nie jest w stanie stanąć w obronie wiary i służyć jak przysiagl, Pan Bóg uraczył innych by go nawrocili. Robicie z księży bożków, słuchacie ich choć wiecie że większa część idzie droga nieprawości. To właśnie podszepty szatańskie sprawiaja,że ludzie piszą bzdury jak powyżej. Proszę się wczytać i doedukowac w w kwestii nazewnictwa.. z sekta nie mamy nic wspolnego. Natomiast podżegania do nie uczestniczenia w modlitwach już pod to podchodza. Nawoływanie ludzi do przeciwstawienia sie, skracanie ich drogi rozwoju i okazywania miłości Bogu przez stwierdzenia sam różaniec wystarczy, są zalążkami sekty. Kim jestes czlowieku, żeby decydowac czego oczekuje od nas ‚góra’. Byłam na procesji,przeżyłam cudowne chwile i nikt mi nie wmówi takich bzdur jak powyzej. Tym bardziej,że dowodow na to nie ma a jak mawiają papier wszystko przyjmie. Jeśli uważasz się za wierząca osobę to przynajmniej nie przeszkadzaj, a jak przyjdzie czas rozliczenia nie blagaj o litość bo jesteś wilkiem w owczej skórze. Stek bzdur niepoparty niczym . Tym bardziej śmieszy mnie uciekanie się do ludzi (księży) z prośbą o pomoc, podczas gdy osoba wierząca pierwsze do kogo powinna się uciekać to do Pana Boga. I to nas różni od Ciebie. Ciebie nikt nie namawia,nikt nie ataktuje. Na procesjach nikt nie każe wierzyc lub nie. Nikt nie krzyczy ludzie słuchajcie! Prorocy też tego nie robią. Mówią ale nie zmuszają bo działają zgodnie z zasadą ‚masz wolna wolę ‚. Więc wybacz za te sformułowanie, ale wsadź sobie te mongolskie teorie w buty i niech Ci się spokojnie zyje, A ja w tym czasie się za Ciebie pomodlę ;). Z Panem Bogiem !

    • wobroniewiary pisze:

      Droga siostro w Chrystusie
      Nie prowadzę strony „Zawierzam Maryi” i nie jestem autorką wpisu, Nie byłam w Niepokalanowie, dostałam ten wpis na maila i go przedrukowałam, ponieważ w 100% się z nim zgadzam
      Jesteście sektą, odcięci od Kościoła, Jezus Chrystus pewne funkcje powierzył TYLKO KAPŁANOM „…co zwiążecie i co rozwiążecie na ziemi, będzie związane i rozwiązane w Niebie…”
      Ani Grzegorz, ani Cyprian, ani żadna Anna i Kasia, Basia, Marysia czy ja – nie mamy jako świeccy używać pewnych formuł i po to Pan Jezus ustanowił Kościół hierarchiczny, by to kapłani egzorcyzmowali wodę a nie „jakisjezus” Grzegorza
      Gdybyście mieli przekazy naprawdę z Góry – to nie bylibyście zaślepieni w swej pysze i umieli choćby odróżnić co znaczy przedruk czyjegoś wpisu a co znaczy autorstwo.
      Gdyby do Was mówił prawdziwy Jezus, to powiedziałby Wam, że to nie adminka Ewa była w Niepokalanowie 😉

      Życzę błogosławieństwa Bożego i prawdziwego nawrócenia, bo jak mówią Święci: „poza Kościołem nie ma zbawienia”, a Pan Jezus to nie motylek i nie wyfruwa z Hostii
      A klęka dużo osób, ja też przyjmuję Pana Jezusa na klęcząco – nie tylko Grzesio i jego brat kamerzysta 😀

      Pan Jezus nigdy nie opuszcza świętej Hostii – NIGDY!!! Stop herezjom fałszywych proroków

    • Renata Anna pisze:

      Drogą Kingo przeczytałam to co otrzymałam w Licheniu, jako objawienia. Po przeczytaniu wiem, że jest tam pomieszanie prawdy i kłamstwa. Wniosek taki . Nie pochodzi to od Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który jest tylko Prawdą. Polecam przeczytać Dzieła św. Jana od Krzyża.

      • Katarzyna pisze:

        ,,Objawienia” się namnażają, wprostproporcjonalnie do powagi czasu. Ludzie Kościoła mocno osadzeni w wierze, mówią o tym zjawisku. Ten, którego nie ma, idzie przez Świat jak przecinak. Cel: pomieszać Prawdę z fałszem, by zwieść kogo się tylko da.

        • wobroniewiary pisze:

          Św. Brygida Szwedzka:
          “Dlatego wiedz, że zanim nadejdzie Antychryst, niejednym ludom otworzą się wrota wiary. Następnie chrześcijanie rozmiłowani w herezjach, i niegodziwcy depczący duchowieństwo i sprawiedliwość, będą ewidentnym znakiem, że wnet nadejdzie antychryst”. Księga VI Objawienia Niebieskiego, rozdz 67, punkt 12

    • Monika pisze:

      Kingo, najpewniej Ty też tam piszesz i jesteś w tej sekcie, nieposłusznej Kościołowi a tym samym Bogu. Wypisujecie tam same kłamstwa o Kościele Świętym, o świętych, nawet o stronie WOWIT a niektórzy nie rozróżniają tam w komentarzach strony WOWIT od WOTIW. Lepiej nie czytać, bo nie ma czego, nic wartościowego tam nie ma, za to pełno zagrożeń duchowych, fałszywych orędzi, zebranych w jedno wielkie bagno stworzone do walki z Kościołem, w tym z kapłanami.
      Mogę teraz zaświadczyć jacy tam, w tej sekcie są ludzie, bo doświadczyłam tego wczoraj, więc się sama przekonałam.
      Tak jak napisałam wyżej, ostrzegłam te 17 osób znajomych z fb, każdą indywidualnie przed tą sektą (a raczej zlepkiem sekt i ich herezji) – którą zdążyli polubić i zachęciłam, by poczytali artykuł i zapoznali się ze stanowiskiem Kościoła co to za sekta i czy warto w to wchodzić. Okazało się, że większość z nich nawet nie wiedziała, że to polubiła i to polubienie zdarzyło się przez przypadek, i natychmiast, gdy te osoby się o tym dowiedziały, to cofnęły polubienie, dziękując przy tym i ciesząc się, że jest ktoś kto ich ostrzegł. Niektórym widać było, że zależy na byciu czujnym i ostrożnym w sprawach duchowych, bo jak mówili, starają się trzymać od sekt z daleka, od wszelkich zwiedzeń i kłamców. Zachowali się bardzo odpowiedzialnie, w przeciwieństwie do tych, którzy myślą, że jak sami nie umieszczają u siebie, to nie ma znaczenia, że ich znajomi udostępniają wróżki, sekty, zagrożenia duchowe czy pornografię albo wręcz prostytucję i tym sposobem pośrednio to lansują, upowszechniają.
      Z tych 17-tu zostało tylko 5 osób, które do dziś nie cofnęły polubień, więc nie pozostaje nic innego, jak usunąć ze znajomych i się więcej nie przejmować, bo to ich wybór. Każdy musi sam wybrać i opowiedzieć się po której jest stronie i kogo chce wspierać. A wybór trzeba szanować, skoro Bóg szanuje wolną wolę.

      Ale co chcę napisać, to to, że te osoby, które nie cofnęły polubienia jawnie kłamały i to wyszło, i idą w zaparte w tych kłamstwach. Twierdzili, że u nich nie widać tych polubień i że na pewno one nigdy nie polubiły tej strony oraz, że to już sprawdziły i że nie ma żadnych polubień. Najpierw myślę: co tu jest grane, jeśli jasno widać, że polubiły? Tłumaczyłam, wyjaśniałam, że może niech zablokują, skoro nie widzą polubienia i próbowałam sama dociec o co może w tym chodzić, że one nie widzą, że dały tego lajka – ani u siebie ani na stronie sekty twierdziły, że nie widziały.

      Jedna z tych osób: Dorotthea Dorothy szła w zaparte, bo finalnie okazało się, że ona tam na stronie tej sekty to tak naprawdę pisze komentarze i to jakie. Sama zobaczyłam wczoraj przez przypadek, wchodząc w ich artykuł pod tytułem „Jęk wrogów Króla Polski”, bo najpierw zobaczyłam na fb, że szkalują WOWIT i przy okazji księży, to kliknęłam w to i przekierowało na ich stronę – a ta moja znajoma z fb tam pisze i wyraźnie utożsamia się z nimi, z tym Przymierzem we wszelkich udostępnianych herezjach, z tym konglomeratem fałszywych orędzi, rozeznanych i odrzuconych przez Kościół, utożsamia się i z Marią z Irlandii czyli MBM, przed którą strona WOWIT od początku ostrzegała, by jej fałszywek nie czytać.
      Oczywiście usunęła mnie ze znajomych, zapewne po to bym nie ostrzegała innych, że mają u siebie na fb miłośniczkę sekt i tego z czym właśnie Kościół walczy.
      Nie wiem jak długo tam jest ale wiem, że oni to rozgrywają latami i połączyli się w jedno teraz do dalszej walki z Kościołem i przy okazji z WOWIT.
      Na początku zaczyna się niewinnie bo od czytania tych herezji. Potem człowiek zaczyna się z tym utożsamiać.

  5. Kasia pisze:

    Szczęść Boże. Byłam z mężem i dziećmi w Niepokalanowie w długi weekend i zawierzyłam również wszystkich Państwa i Panią Ewę Maryi. Ta strona jest dla mnie bardzo cenna i dziękuję Panu Bogu za nią. Moja córeczka Basia może mieć „coś” z tarczycą. Badania na tarczycę nie do końca są ok. Za około 2 tyg mamy prywatną wizytę u Endokrynologa. Dużo czytałam na przeróżnych forach, gdzie piszą rodzice, których dzieci chorują i dużo wskazuje, że coś może być. Nie wyklucza to jednak Zespołu Turnera. Wszystko zawierzyłam Matce Najświętszej w Niepokalanowie. Te 3 dni tam spędzone były dla mojej rodziny wspaniałe. Wszyscy bardzo się wyciszyliśmy…mój mąż był kilka razy na adoracji, co rzadko mu się zdarza. Czułam pokój serca. W domu jednak wracają leki i strach przed chorobą mojego dziecka. Nie umiem czasem nad tym zapanować. Zaczęłam czytać książke ” Moc uwielbienia”, którą kupiłam w Niepokalanowie. To dzięki rekolekcjom, które zamieściła @eska. Dziękuję za nie całym sercem. Trochę to trudne dla mnie ale pragnę uwielbiać Pana Boga nawet w chorobie. Powtarzam to, jednak i tak czuję czasem lęk i strach. Czasem nie potrafię zapanować nad emocjami i spać w nocy nie mogę albo śpię i budzę się z lękiem, że moje dziecko może być poważnie chore. Chciałam się poradzić jeszcze w jednej sprawie. Szukałam jakichś naturalnych sposobów, by zacząć działać z tą tarczycą i słuchałam Jerzego Ziębę. Mówił rozsądnie. Od dawna stosujemy jego witaminy d3 i c…moje dzieci miały duże niedobory wit d3 ale stosując się do tego,co mówi i kupując jego suplementy bardzo ładnie zadziałały. Teraz czytałam o jego suplemencie Jodolit. Czy ktoś z Państwa stosował? Nie wiem na ile mogę wierzyć temu człowiekowi. Jeżeli chodzi o suplementacje wit d3 i wit c to stosując jego preparaty moje dzieci nawet kataru nie miały. Ale większego doświadczenia z jego suplementami nie mam. A tarczyca to już poważna sprawa. Bóg zapłać za każdą modlitwę za moją córeczkę Basię.

    • eska pisze:

      Wypowiem się troszkę o emocjach – lęku itp. W sumie to rzeczy wszystkim znane, ale czasem warto je ponownie wypowiedzieć.
      Na podstawie książki ks. Touryoul du Clos „Uwolnienie z mocy złego ducha” możnaby sporządzić taki jakby schemat, który tu zaraz zamieszczę. Od góry działa BÓG, zaczynając od najbliższej strefy, od dołu szatan – też od najbliższej strefy:
      BÓG
      rozum
      wola
      uczucia/emocje/odczucia itp.
      SZATAN
      Weźmy przykład nawracania się z jakiegoś grzechu, niech będzie przesadne picie alkoholu. Jeżeli Bóg na kogoś oddziaływuje, najprędzej wpływa na rozum – dana osoba w jakiś sposób zaczyna rozumieć, że przesadza i to ma określone negatywne skutki. Jeśli chodzi o jej odczucia odnośnie alkoholu, to wcale nie muszą one być z tym rozumowym wykoncypowaniem kompatybilne – może nadal występowaćpragnienie przyjemnego rauszu po wypiciu, efekt zejścia stresu, czy jakie kto ma doznania. I teraz wszystko odbywa się na poziomie woli – czy pójdzie za tym, co jej podpowiada rozum, czy też stany emocjonalne. Rozum to jest coś stabilnego, stałego. Jak raz się przekonałam, że 2+2=4, to już wiem, że tak jest. Uczucia czy emocje jak wiadomo są zmienne albo tez łatwe do zmienienia przez innych – co świetnie widzimy przy obecnej operacji socjotechnicznej wpędzania wszystkich w pandemię strachu.
      Kasiu,
      nie dziwię się wcale, że miewasz obawy o zdrowie córki – to naturalne i wynika z troski. Ja też mam wiele obaw, pod wieloma względami mamy właśnie przed sobą kilka spraw typu, że jesteśmy pod ścianą i nie wiemy, co dalej, bo zdaje się, jakby wyjścia nie było. Też budzę się nocami ze skurczem żołądka, strachem. Tym bardziej, że noc, kiedy człowiek nie jest w pełnej świadomości, jest trudniejsza, aby się bronić przed tym, co jest nam imputowane. A bywa właśnie imputowane przez złego, aby człowieka rozwałkować i wpędzić w zwątpienie, poczucie beznadziei itd. No cóż, bywa – lepiej z tego zrobić kapitał i ofiarować za nawrócenie grzeszników. A samemu włączyć rozum i przypominać sobie, że mamy ufać, jesteśmy w rękach Boga, On wie najlepiej.
      Niedawno modliłam się w kościele właśnie w sprawach beznadziejnych mojej rodziny. Gdy wróciłam do domu, syn miał włączony odcinek „Księgi Ksiąg” o Józefie egipskim i pod koniec była puenta w rodzaju: „Wszystkie sposoby na rozwiązanie sprawy, które wymyśliłem, spełzły na niczym. A kiedy Bóg zrobił to po swojemu, skończyło się lepiej, niż mógłbym to wymyślić”. To mnie bardzo umocniło – było dla mnie znakiem od Boga. Potrzebuję i szukam takich wzmocnień, bo muszę się nimi ratować. Trzeba nam wykonywać pracę nad tym, aby rozum pamiętał – nawet jeśli uczucia i emocje robią nam psikusa albo ktoś chce nam w nich mieszać. To jest decyzja woli i trzymanie się tej decyzji. A emocje pewnie pozostaną „różne” – raz będzie lepiej, raz gorzej. Nie chodzi o to, aby zmusić strach do zniknięcia; raczej chyba aby nauczyć się go nieco ignorować, jak natrętne muchy w lecie.

    • eska pisze:

      Koronka do Boga rzeczy niemożliwych
      .
      Różaniec na którym odmawia się tę koronkę, różni się od zwykłego różańca tym, że jest 7 cząstek i 7 paciorków w każdej cząstce.
      .
      W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
      Na medaliku: Wierzę w Boga…
      Na pierwszym dużym paciorku: Ojcze nasz…
      Na 3 małych paciorkach: Zdrowaś Maryjo…
      Chwała Ojcu…
      .
      Na dużych paciorkach:
      Błogosławić będę Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała. (Ps 34, 2)
      .
      Na 7 małych paciorkach:
      Dziękuję Panu, bo możliwe jest to, co wydaje się niemożliwe w moich oczach.
      .
      Po każdej siódemce:
      Chwalę Cię, Panie, za Obecność w moim życiu.

    • Maggie pisze:

      Bóg zapłać Kasiu❣️🙏🏻💕
      Niech Pan Bóg błogosławi Tobie, Twojej Rodzinie oraz zamierzeniom/planom. Oby Basia była zdrowa i była Waszą chlubą i radością, rosnąc na mądrą, kochającą Pana Boga, Was i Polskę.

      Wypisz odpowiednie hasła na Internecie i poczytaj o diecie wspomagającej niedoczynność tarczycy (bo chyba jak pamiętam to objawy niedoczynności).
      Nie tak dawno odkryłam w książkach, że Vitamina B2 odgrywa ważną rolę dla tarczycy, a niektórzy lubią reklamować kelp w tabletkach (chyba po polsku morszczyn) ALE ⚠️trzeba skonsultować się ze specjalistą (aby „nie naknocić”), bo tarczyca steruje wieloma sprawami w organiźmie, w tym i koncentracją umysłu etc. i zanim się ureguluje jej prawidłowe funkcjonowanie, to może trochę potrwać nawet pod okiem specjalisty. Najważniejsze masz za soba, bo diagnozę .. a reszta już łatwiejsza. 💕🙏🏻❣️

      W 7 lat „po Czernobylu”, tak jak przewidywali znawcy, odezwała się u mnie niedoczynność tarczycy i stąd od wielu lat (to lekarz decyduje o hormonalnym suplemencie i trzeba brać końca życia) jestem na tym hormonie dostępnym tylko na receptę (podobno dobry, naturalny hormon zwierzęcy jest NIEdostępny od wielu lat – nigdy nie używałam takiego) – zaś jakość tych tabletek i rzeczywista doza w tabletce to skandal (lekarz po latach powiedział mi, że różnice od 10%-20% mniej lub więcej w pigułce tej samej serii, bo tak produkują i trzeba trzymać się jednego i tego samego zaufanego/wypróbowanego producenta. Niestety, tu za oceanem, farmaceuta bierze z dużego słoja i na każdorazową receptę odlicza do małej buteleczki, więc ważne aby był ten sam producent, nawet za dopłatą do ubezpieczenia). Od niedawna biorę dodatkowo vit B2, a kelp unikam, bo mi nie służy.

    • Beata pisze:

      Kasiu, jeśli to faktycznie tarczyca, to uspokajam, da się z tym normalnie żyć i endokrynolog powinien Basię wyprowadzić na prostą. Leczę się już przeszło 30 lat, miałam 2 operacje tarczycy i po tym, w dojrzałym wieku urodziłam 2 dzieci., Także korzystam z rad pana Zięby, ale w bardzo ograniczonym stopniu. Witaminy D3+K2, C, woda utleniona do ucha w razie infekcji – to niesamowicie skuteczne sposoby. A jod uzupełniam przez skórę – smaruję co kilka dni kawałek skóry jodyną i to się wchłania, bez skutków ubocznych. Nie kupuję witamin firmy visanto, tylko zwykłe w aptece. Trzeba pamiętać, że pan Zięba poleca też homeopatię i inne ” naturalne” metody lecznicze, które są oszustwem lub zagrożeniem duchowym. Jednak dzisiejsza medycyna akademicka także jest pełna zagrożeń (np. szczeponki). Dla mnie zawsze podejrzane są wszelkie „energie”, cudowne środki na wszystko, a także terapie i leki eksperymentalne.
      Pamiętam o Basi w modlitwie.

      • Monika pisze:

        Tak naprawdę to tu wystarczy mi tylko jedno: gdy wiem, że Zięba pracuje dla drugiej strony, czyli dla diabła, a z Bogiem nie chce mieć wiele wspólnego – wielokrotnie się z tym zdradził i otwarcie mówił, tu nie ma żadnych tajemnic – a nie można służyć Bogu i mamonie.
        Dla Niego dokładnie każda religia jest dobra i tak samo wartościowa a jak każda to i satanizm czyli religia szatana. Sami powinniście to wiedzieć najlepiej, bo Go słuchacie, więc wiecie, że to człowiek niewierzący w Boga Trój Jedynego i dający temu wyraz, dający niejednokrotnie swoje świadectwo odnośnie Boga. Po owocach ich poznacie – to też ważna wskazówka. To nie jest człowiek w żaden sposób wiarygodny.
        Od dawna nie słucham Go ani Jemu podobnych, bo niezwykle łatwo ulec zwiedzeniu i wybrać drogę inną, niż ta, która prowadzi do Boga. Tym bardziej nie zamierzam Go słuchać, tylko dlatego, że wszyscy Go słuchają, albo raczej, że wielu Go słucha i idzie za Jego nauczaniem. Odcinam się od tego zwiedzionego człowieka i wszelkich Jego bzdur, które głosi a sami chyba wiecie, że jest tych głupot niemało i nie mają one nic wspólnego z dobrą, prawdziwą i rzetelną nauką, już nie mówiąc, że z Bogiem – dlatego w swoim życiu ostrzegam przed Nim kogo tylko mogę, wiedząc jakim jest kłamcą – dlatego tu nie można milczeć, bo nie można mieszać kłamstwa z prawdą i spokojnie iść za Nim, powierzyć takiemu człowiekowi, swój los, swoje życie, który tak bardzo kłamie i tyle razy bazował na kłamstwie, nawet jeśli wiele prawdy znajdziemy w tym misz-maszu albo gdy jakaś prawda głoszona przez Niego nam akurat podpasuje. Dziś mamy wysyp przeróżnych guru sekt za którymi idą tłumy zwiedzionych (guru można powiedzieć o różnych „specjalizacjach” a nawet konglomeraty sekt) a nakręcona do granic absurdu „pandemia” tylko spotęgowała ten trend i oni tę pandemię skrzętnie wykorzystali do swoich celów – osobiście wystarczająco wiele dowodów miałam, by wiedzieć, że wyznawcy kolejnych popularnych guru (nie tylko tego) są w stanie ich bronić bardziej niż samego Boga, niczym Natankowcy swojego księdza Natanka, wierząc, że tylko On ma słowa prawdy i że tylko za Nim warto iść. A ci wszyscy guru dzięki wirusowi jeszcze bardziej się wylansowali i upowszechnili, i co zauważalne, że szczególnie wśród katolików i to często letnich katolików albo takich, którzy łatwo skłonni są wierzyć w przeróżne zabobony i za nimi iść, zamiast iść tylko za Jedynym Prawdziwym Bogiem – to kolejna obserwacja z życia.
        Wyrzekam się wszystkiego co On głosi, bo z siłami zła nie chcę mieć nic wspólnego. Szanuję wolę każdego, bo wolna wola jest rzeczą świętą i pochodzi od Boga, bo sam Bóg szanuje wolę każdego człowieka. To człowiek i tylko on sam – jako stworzony przez Boga na Jego wzór i podobieństwo, wierzący i myślący – ma wybrać. Teraz wybieramy, nie kiedyś ale teraz. Dowodów aż nadto jakie są to wybory, w Polsce i na świecie.
        A Niepokalane Serce Maryi i tak na koniec zatriumfuje.

        • Beata pisze:

          Wiele lat temu, w ciąży, chodziłam do ginekologa, który bardzo mi pomógł. Niestety lekarz ten nagminnie zakładał pacjentkom spirale i przepisywał antykoncepcję. Wielu lekarzy rodzinnych też odżegnuje się od wiary i Boga. Niektórzy są na usługach firm farmaceutycznych, wcale nie o zdrowie im chodzi, tylko o grubą kasę. Nie zawsze wiemy z kim mamy do czynienia, a jednak stosujemy zalecane leczenie. Podobnie pan Zięba, dr. Czerniak czy pani Kazana, dają wiele cennych rad, znanych często naszym prababkom. Niestety to jest wszystko wymieszane z tym, czego jako ludzie wierzący przyjąć absolutnie nie możemy. Nie uważam jednak, że należy odrzucić wszystko o czym mówią. Dzięki Ziębie np. dowiedziałam się o niedoborach Wit.D3, której suplementacja pozwoliła mi dosłownie stanąć na nogi. Dlaczego o tym nie powiedział mi lekarz rodzinny, pojęcia nie mam. Sprawa medycyny naturalnej jest bardzo skomplikowana, ale warto, moim zdaniem, z niej korzystać.

        • Monika pisze:

          A wyznawcy, miłośnicy i poddani, jak czytamy, to Ziębianie.
          Królestwo Ziębian, skupione wokół swego jedynego króla, w którego są zapatrzeni jak zahipnotyzowani i którego tylko się słucha i jemu wierzy – nie ważne, że więcej nieprawdziwych informacji podaje niż tych zgodnych z prawdą. Tylko, że tak naprawdę to oni go wcale nie obchodzą.
          Nie trzeba znać tego jednego człowieka, by zdobyć ważne i potrzebne informacje, choćby podstawowe i nawet samemu je zdobywać, uczyć się z różnych dobrych źródeł wiedzy o minerałach (mikro i makroelementach), jak i o witaminach, czy o prawidłowym odżywianiu, tak w zdrowiu, jak i w chorobie albo o przechowywaniu i przetwarzaniu żywności.

        • Beata pisze:

          Moniko ” pojechałaś” po Ziębie jakby był z piekła rodem….Ani on dla mnie guru, ani jakiś szczególny autorytet i broń Boże nie należę do jakichś ziębian. Po prostu, sprawdziłam niektóre jego zalecenia. Nie wymyślił ich zresztą sam, tylko przetłumaczył angielskiego. Nie jest praktykującym katolikiem, ale do księży i kościoła ma pozytywne nastawienie, ciepło wspominał jakiegoś kapłana, który pomógł wyzdrowieć jego ojcu. I to od niego pierwszy raz słyszałam o liniach komórkowych z aborcji wykorzystywanych do produkcji szczepionek. Jest temu bardzo przeciwny i uważa, że Kościół powinien w tej sprawie zająć negatywne stanowisko.To Bóg jest Panem naszego życia i zdrowia. I to On jest najważniejszy, nie zdrowie. I tak samo Jemu zostawiam ostateczny osąd co do działalności pana Zięby. A z jego zaleceń korzystam na tyle, na ile mi rozum i wiara pozwalają. I zawsze pierwszym który mnie leczy jest mój ukochany Jezus Eucharystyczny, a wszystkie inne metody są dość daleko z tyłu.

        • Monika pisze:

          Hasztag Ziębianie: https://www.facebook.com/groups/619357982005524/
          Sporo członków tej sekty, bo dla mnie to tylko kolejna sekta, która trafiła na idealny czas i na podatny grunt w tym czasie pandemii i na wyznawców jednego wirusa: kowidian – by pozyskać sobie aż tylu wyznawców / sympatyków dla swoich celów, które wyraźnie nie są zbieżne ani tożsame z celami wyznawców Chrystusa. A zaczyna się od słuchania. Kogo więc słuchamy?

        • Be pisze:

          Moniko, uważam, że nazywanie tych ludzi sektą jest mocnym nadużyciem. Zięba nie wymyślił niczego sam, nie jest też żadnym uzdrowicielem. To raczej tłumacz, który znajduje w literaturze światowej ( także czysto medycznej) różne sposoby leczenia. Nie wszystkie są do przyjęcia dla osoby wierzącej, to prawda. Jednak daje on wiele cennych wskazówek, które są mocno nie w smak firmom farmaceutycznym. Bo jeśli ja na coroczne przeziębienia i grypy wydawałam w rodzinie kilkaset złotych, a teraz kilkadziesiąt ( D3, C, cynk) i po dwóch dniach jest po chorobie, no to komuś musi to przeszkadzać. Ten pan pisze także o wielu nieprawidłowościach związanych z testowaniem i dopuszczaniem nowych leków i szczepionek. Jeszcze raz to napiszę: nie jest on moim guru, jednak to co o nim piszesz jest co najmniej niesprawiedliwe. Ja sama raczej go nie polecam, ale dzielę się z innymi niektórymi jego radami nie mówiąc, że to od Zięby. Moja mama poradziła sobie dzięki temu z covidem, a było ciężko. Wielu ludzi, którzy wyszli z problemów zdrowotnych modli się za tego pana, więc jest szansa, że się spotkamy w niebie. Dzisiaj wszędzie, w kościele też, dobro jest wymieszane ze złem. I naszym zadaniem jest wybierać to co dobre, a nie wszystko od razu przekreślać. Niech Ci Pan błogosławi.

        • Monika pisze:

          Polecam, zamiast słuchać wszechwiedzącego „lekarza” Zięby, który dla wielu (bo przecież nie dla wszystkich swoich słuchaczy, żyjących jego bajaniami) stał się bogiem, zaś dla ekspertów w dziedzinie medycyny i naukowców jest jedynie zwykłym znachorem, oszustem, naciągaczem i kłamcą, dwa pierwsze z brzegu artykuły, w miarę naświetlające z czym mamy do czynienia:
          1. https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1411568,medyczna-szarlataneria-jerzy-zieba.html
          2. https://www.swps.pl/strefa-psyche/blog/18467-pseudonauka-dlaczego-w-nia-wierzymy-przypadek-znachora-jerzego-zieby?dt=1623502707271
          Polecam jak najbardziej przeczytać i przemyśleć dokładnie całość a tu fragment:
          „Pułapki pseudonauki
          Znachorzy oferują urzekająco proste rozwiązania, które nie wymagają poświęceń, wyrzeczeń i dyscypliny. Są one jak dieta cud – działają szybko, a ich efekt jest rzekomo pewny, w przeciwieństwie do medycyny konwencjonalnej, która nigdy nie daje stuprocentowej gwarancji wyzdrowienia. To daje poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności świata. Czy nie jest to kusząca perspektywa? – W medycynie konwencjonalnej to my, pacjenci, zwracamy się do lekarza, by zaspokoił naszą potrzebę, czyli uleczył chorobę. Sukces jest zależny od wielu czynników: kolejki, pory dnia, kontraktów NFZ itd., na które nie mamy wpływu. Znachor natomiast wychodzi naprzeciw ze swoją ofertą. Daje złudne poczucie kontroli, wysyłając komunikat, że tylko od nas zależy, czy weźmiemy zdrowie w nasze ręce. Wysłuchuje, potwierdza, że rozumie problem i przedstawia jego rozwiązanie, ładnie opakowane w badania naukowe. Czy rzeczywiście są one wiarygodne? Niewiele osób zadaje sobie trud ich sprawdzenia, bo człowiek z natury dąży do minimalizowania wysiłku nie tylko fizycznego, ale i poznawczego.”
          „Przeciętni odbiorcy produktów i usług znachorów są też bezbronni – co rusz zastawiane są na nich poznawcze pułapki. Znachorzy nagminnie stosują iluzoryczne korelacje – skoro zjawisko A łączy się ze zjawiskiem B, to znaczy, że istnieje między nimi związek przyczynowo-skutkowy. Nie biorą pod uwagę, że korelacje te mogą być zupełnie przypadkowe i że wpływa na nie wiele zmiennych. O relacjach przyczynowo-skutkowych wnioskują z następstwa dwóch zdarzeń w czasie, co stanowi dość częsty błąd logiczny (z łac. post hoc ergo propter hoc – po tym, więc wskutek tego). W szerzeniu pseudoteorii sprzyja też wnioskowanie na podstawie niewielkiej, niereprezentatywnej próby, które mimo to jest generalizowane na wszystkich i daje wrażenie „wiedzy powszechnej”.
          „Poczucie przynależności gratis
          Nie jest łatwo oprzeć się łatwym w odbiorze pseudoteoriom, zwłaszcza że jej zwolennikom obiecują nie tylko wyzdrowienie, lecz także profity natury psychologicznej. – Znachorzy dają odczuć, że jako pierwsi odkryli wielką tajemnicę, że posiedli prawdę. A ludzie w trudnej sytuacji życiowej, borykający się z chorobą, brakiem pracy, utratą bliskich, niezadowoleni ze swojego życia, mają tendencje do myślenia magicznego. Znachorzy mówią im: możemy wam zdradzić tajemnicę pod warunkiem, że do dołączycie do naszej grupy. W socjologii określa się ją jako grupę własną. Jest to zbiorowość, którą łączy wspólna tożsamość, przekonania i wartości, ale jest ona też zobowiązana do lojalności względem jej członków. Grupa tym bardziej się zacieśnia, im bardziej konfrontujemy ją z grupą obcą – czyli wszystkimi ludźmi, którzy nas potępiają.
          Grupę własną mogą tworzyć osoby, które mają przykre doświadczenia z medycyną tradycyjną. – Czują się trochę jak umęczony naród, który walczy o prawdę i uznanie swoich racji. W tej grupie, na przykład wśród „ziębian”, otrzymują wsparcie dla swoich działań. Płynie do nich pozytywna informacja, że wraz z innymi znaleźli się na wyższym poziomie świadomości. Zaspokajają w ten sposób jedną z podstawowych potrzeb człowieka – potrzebę przynależności.”
          Teraz oczywiście, co było do przewidzenia, lansuje się na męczennika, bo głupi nie jest i wie co będzie dla Niego w danej sytuacji najkorzystniejsze.
          Jak to zwykle bywa, jeden szarlatan wspiera drugiego a niejednokrotnie zaczynają coraz częściej współpracować i się wzajemnie uwiarygadniać, a ta wspólna działalność kwitnie, by zyski były jeszcze większe, a przy tym i zwiedzenie wielu, nim społeczeństwo się obudzi, dojrzeje i przejrzy gdzie jest Prawda.
          Tak to działa a bez zwiedzenia, manipulacji i jawnego oszustwa, tak gładko by nie poszło, nie ma takich szans. Tu polecam dla porównania świadectwo O. Wiesława Nazaruka gdy opowiadał o pomyśle przyciągnięcia do kościoła Indian na skrzynkę piwa – sytuacja byłaby jak najbardziej skuteczna i to jak żadna inna ale czy o to chodzi Panu Bogu? To chyba najlepszy przykład jaki się nasuwa.
          https://www.facebook.com/Pobudka.org/videos/1694050130710791
          Gdyby jeszcze nieświadomie to robił ale niestety, widząc co wyrabia i co mówi przez całe lata i kogo wykorzystuje, w kogo mierzy, z kim współdziała, to mało tego: postawiłabym jak najbardziej śmiało tezę, że On niestety wie co robi i dla kogo.
          Jak to zwykle bywa, każdy sądzi wobec siebie i tego co sam wie oraz czego doświadczył, i niestety nie zawsze jesteśmy skłonni pytać Nieba, Pana Boga, Matki Najświętszej o to źródło – o to skąd pochodzi ta czy inna wiedza. Jeśli znamy źródło to już wystarczy, już wiemy to co najistotniejsze i nie potrzeba nic więcej, bo wiemy Kogo mamy słuchać, za Kim podążać, Komu zaufać. A komu jasno i dobitnie powiedzieć swoje kategoryczne: nie!
          Odpowiedź jest lub przynajmniej powinna być jasna, bo choćby już tylko rozpatrywana wg zasad logiki, rozsądku i wg Bożych natchnień, Bożych pouczeń, drogowskazów, które każdy z nas przecież ma będąc blisko Boga, rozmawiając z Nim na modlitwie. To przede wszystkim czyli priorytetowo powinno być dla nas wskazówką. Pytamy a Pan Bóg zawsze odpowiada, w ten czy inny sposób, tak, że nie mamy już wątpliwości. Zechciejmy Go tylko pytać i słuchać. Nauka prawdziwa nigdy Bogu nie przeczy, wręcz wskazuje na Boga Prawdziwego a my mamy iść przede wszystkim za Jezusem i szukać tej Prawdy, a nie wypierać Jej, nie odkładać na potem. Nie szukać tzw. swojej prawdy.
          Czy roztropnie jest polecać, doradzać osobom trzecim jakieś wątpliwe preparaty, w dodatku bajońsko drogie, ukrywając przy tym kto za nimi stoi (jaka konkretnie osoba), tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś wiedział za dużo lub się z nami w tej kwestii nie zgadzał – nie mając pewności, że preparat jest z dobrego czyli Bożego źródła?

        • Monika pisze:

          Trochę to nieroztropnie i nieodpowiedzialne, Beato, mówiąc delikatnie. Mam na myśli to doradzanie, gdy wie się, że coś nie do końca w tym jest dobre i Boże, co ten człowiek mówi, gdy pewne rzeczy mówi wbrew Bogu i źle czyni, bo na mówieniu tu się nie kończy. Gdybym ja swojej dajmy na to cioci doradzała Oscillococcinum czy Stodal czy inny preparat homeopatyczny, bo byłabym przekonana, że mi posłużyły albo myślałabym, że to one mi pomogły w chorobie i do tego drogie też nie były wg mnie, to czy taka rada byłaby roztropna i po Bożemu, gdybym jeszcze zataiła przed nią, nie powiedziała tak na wszelki wypadek, że to lek homeopatyczny? Przyznam, że kiedyś, lata temu, dostałam ten pierwszy lek, tylko dlatego, że mi farmaceuta polecił jako dobry na grypę i przeziębienie. Byłam na tyle chora i w gorączce, że nie potrafiłam nawet sobie przypomnieć w aptece co się bierze na takie dolegliwości, to poprosiłam o radę samego aptekarza o coś dobrego i skutecznego. Gdybym wiedziała wtedy, że to lek homeopatyczny i jest zagrożeniem duchowym oraz, że żaden katolik świadomy tego nie bierze, to z pewnością bym wtedy tego nie wzięła. Takich rzeczy to na pewno – teraz już wiem – wyrzekamy się na Spowiedzi Świętej. Wiedząc, że coś tam ten Zięba ma na sumieniu a nawet bardzo dużo i że wielokrotnie świadomie nie mówi prawdy, a my o tym wiemy, to czy należy sugerować się nadal, mimo to, właśnie Jego opinią w jakiejkolwiek sprawie, wiedząc, że to manipulant i że coś tam jest nie halo z tym jego leczeniem? W końcu zajmuje się hipnozą, energetyzowaniem wody i przywracaniem jej pamięci (także odrzuconym przez naukę) i wiele innymi zagrożeniami, i w końcu to nie lekarz. Jaka jest Jego wiarygodność? Żadna. On nie jest i nie powinien być dla nas żadnym autorytetem a słuchanie Jego może być tylko z wielką szkodą dla nas samych i innych, jeśli Jego metody będziemy szerzyć i komuś polecać. Przecież nawet fałszywie całe lata podaje się za lekarza a nim nie jest. U podstaw jest więc kłamstwo. Czy to też nie wystarczy?

      • Kasia pisze:

        Tak, wiem też o Ziębie i od tej ” złej” strony. Nie stosuję się do niczego, co jest podejrzane a bardzo tego przestrzegam. On również uświadomił mi potrzebę suplementacji wit d3. Mój syn miał takie niedobory, że ortopeda od razu to zobaczył po kolanach i był jużnastolatkiem! Mi również pediatra nie uświadomił potrzebę suplementacji. Daje się noworodkom a potem cisza. Dlatego kupiłam u Zięby vitaminę d3 i k2 i bardzo pomogła moim dzieciom. Kiedyś pomyślałam, że może jego suplementy są w jakiś sposób również z homeopatią zwiazane i miałam lęk. Jednak widać wyraźnie jak pomogły, ponieważ regularnie badamy poziom wit d3. I powiem, że dawki zalecane przez lekarzy nic nie dają! Syn dostawał 6 tyś jednostek i to dopiero ruszyło. Kiedy podczas przeziębień stosowalismy duże dawki d3 plus k2 i jeszcze wit c w proszku w ogóle nie chorowaliśmy. Nie wiem, jakiej innej firmy mogłabym kupić, by było skuteczne. Zastanawiam się nad tranem dla dziecka też od Zięby. Chyba, że może ktoś polecić innej firmy? Czy chorując na niedoczynność tarczycy ma Pani problemy z jelitami?

        • xcvb pisze:

          renomowane marki to Now foods, jarrow, Solgar, Life extension. mozna rowniez kupowac w aptece witamine D jako lek bez recepty.

        • Magdalena pisze:

          Dzień dobry, mogę szczerze polecić tran polskiej firmy GAL – stosuję z powodzeniem u córek i cały rok przeszedł bez infekcji. Stosuję ten o aromacie cytrynowym, choć ten i tak jest raczej niewyczuwalny. Tran został mi polecony przez lekarza, który jest bardzo dobrym pediatrą i ma szeroki zakres wiedzy o leczeniu również naturalnymi sposobami. (PS. Tutaj mogę dodać, że po narodzinach drugiej córki modliłam się, abym mogła znaleźć dobrego lekarza dla nich i faktycznie tak się stało!).
          Jeśli chodzi o dawkowanie stosuję nieco więcej niż chyba jest wypisane na opakowaniu – tak jak zalecił mi ten lekarz. Do tego witamina D3 w kroplach (Vigantol lub Devikap). U starszej córki po suplementacji witaminą D3 w większej dawce zniknął problem kardiologiczny związany z zastawką mitralną – sama kardiolog nie mogła w to uwierzyć!
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników tej strony.

    • AnnaSawa pisze:

      Proszę samej absolutnie nie stosować jodu bo po pierwsze nie wiadomo jaki jest rodzaj niedomagania tarczycy, po drugie to tylko lekarz może zalecić jego stosowanie.
      Samemu można bardzo sobie zaszkodzić i jeszcze bardziej pogorszyć sprawę.
      Najpierw badania tarczycowe TSH, ft3, Ft4, ATPO, potem wizyta u lekarza.
      (choć niewykluczone jest ew. stosowanie jodu, ale to dopiero ew. później po ustaleniu przyczyn oraz samopoczucia po leczeniu syntetycznym hormonem )
      Przy niedoczynności stosuje się hormon syntetyczny, którego albo.. tarczyca za mało produkuje lub sam organizm zwalcza jego produkcję – przy tzw chorobie Hashimoto.

      • Magda pisze:

        Czytam ulotke tego Jodolitu i… – NIE MA TAM JODU – choć nazwa to sugeruje… – to suplement polecany podczas przyjmowania jodu z płynu Lugola…

  6. Dorota pisze:

    Proszę odmów za swoją córkę Nowennę Pompejańską , Matka Boża uleczy albo przyśle ludzi, którzy pomogą.Tobie natomiast uciszy serce.Więcej można znaleść na stronie pompejańska rosemaria.
    Z Panem Bogiem.

  7. Monika pisze:

    Ks.Piotra Pawlukiewicza można słuchać bez końca…

    Chodziłem kiedyś po kolędzie,
    zagadałem się z jednym panem, zaczęliśmy wspominać młodość – jak byliśmy dziećmi. I on mi opowiedział taką ciekawą historię: „Proszę księdza, jak miałem tak z 10-12 lat, moi rodzice nie mieli pieniędzy, to nigdzie nie wysłali mnie na wakacje. I zostałem w domu, na podwórku, w Warszawie.
    Całe wakacje na basen żeśmy chodzili, na rowerach żeśmy jeździli i w karty żeśmy grali.
    W makao, w durnia.
    Przyszedł któregoś dnia nasz starszy kolega – miał z 17-18 lat – i mówi:
    – Jeśli chcecie, nauczę was grać w brydża.
    – Matko, w brydża nauczysz nas grać!?
    – Oczywiście. Dajcie te karty – tak się rozdaje, tak się wistuje, tak się wychodzi, tak się licytuje.
    Nauczył nas grać w brydża. Od tego czasu, całe wakacje – cały lipiec, cały sierpień – żeśmy sobie roberka robili. Przyjechali koledzy we wrześniu. Jeden mówi: byłem w górach. Drugi: byłem nad morzem.
    – Wypchaj się z tymi górami, wypchaj się z tym morzem – my gramy w BRYDŻA!
    – Słuchajcie – prosili nas – nauczcie nas grać w brydża.
    – Co ty, ciebie, w brydża? Ty się nie nadajesz – za mały masz poziom inteligencji.
    Graliśmy w tego brydża jeszcze we wrześniu, graliśmy w tego brydża w październiku, już tak w listopadzie się trochę znudziło, w grudniu żeśmy przestali. Potem w tego brydża już nie graliśmy. Minął rok, drugi, trzeci. Proszę księdza, ja już byłem studentem, miałem 20 lat, pojechałem z rodzicami na wakacje. Na stołówce ogłoszenie: »Szukamy czwartego do brydża«. A mówię – pójdę, co mi szkodzi? Deszcz pada, i tak się nudzę. Poszedłem.
    – Dzień dobry
    – Dzień dobry
    – Mam na imię Marek
    – To co, panie Marku, gramy w brydża?
    – Oczywiście
    Rozdają karty, ja coś mówię, a oni:
    – A w co ty grasz?
    – W brydża
    – Nie no nie żartuj, powiedz co to za gra?
    – Nie no brydż no…
    – Jaki brydż, o czym ty bredzisz, człowieku!? To nie jest brydż.
    – Jak to nie jest brydż, przecież ja od 12 roku życia gram w brydża!
    – Stary to nie jest brydż!!
    O matko, gorąco mi się zrobiło. Ten 18-latek zrobił nas w rybę. Nauczył nas jakiejś gry i powiedział że to jest brydż. Ja bym sobie rękę dał uciąć, że umiem grać w brydża! To jest nieprawdopodobne – nie wiedziałem, że nie umiem.”
    Otóż wielu ludzi, nie nauczyło się chrześcijaństwa, tylko nauczyło się wyrobu chrześcijańskopodobnego i mówi: „Eee ten Kościół to mi nic nie daje”. No jasne, że Ci nic nie daje, ale to nie jest chrześcijaństwo!
    Po czym poznał, że nie umie grać w brydża? Jak usiadł przy prawdziwych brydżystach.
    Ks. Piotr Pawlukiewicz
    Rekolekcje w Lublinie 2008r

  8. Mateusz pisze:

    Bóg zapłać za ostrzeżenie! Czasami czytałem te „orędzia”, sam język, którego używa w nich niby Pan Jezus jest straszny i bełkotliwy. Z Panem Bogiem

  9. Longin pisze:

    Pewnie większość osób w temacie stawiania diagnoz lub stosowania określonych leków, witamin czy suplementów nie posiada żadnej wiedzy „eksperckiej” lub doświadczenia pozostawiając ten stan rzeczy umiejętnościom tych, którzy mają odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie, co jak wiadomo wiąże się z ryzykiem tzw. subiektywizmu czyli de facto błędnego rozpoznania. Większym ryzykiem, które możemy nazwać brakiem roztropności byłoby jednak słuchanie tylko ludzkich opinii bez zasięgnięcia porady lekarza.
    Niby wszystko jest oczywiste, a jednak brakuje tu istotnego ogniwa, na które zwróciła uwagę Beata pisząc, że „(…)z zaleceń korzystam na tyle, na ile mi rozum i wiara pozwalają. I zawsze pierwszym który mnie leczy jest mój ukochany Jezus Eucharystyczny, a wszystkie inne metody są dość daleko z tyłu.”, podobnie jak Magdalena, która najpierw modliła się o dobrego lekarza, co faktycznie się stało.
    A zatem tym pierwszym zasadniczym krokiem – jest „konsultowanie” naszego planowania z Panem, prosząc Ducha Świętego o Radę i Roztropność. To jedyna moim zdaniem skuteczna „recepta” na subiektywizm prowadzący do błędnego rozeznania.

    • Kasia pisze:

      Dla mnie Zięba nie jest żadnym góru. Poprostu skorzystałam z niektórych jego rad, jeżeli chodzi o wzmocnieni organizmu i walkę z infekcjami ( głw. wit D3, K2 i wit c). Moja mama też z tego korzysta. Nic, co mogłoby zaszkodzić mojej rodzinie. I to nam pomogło. Życzę mu jak najlepiej. I mam nadzieję, że robi też sporo dobrego…to już tylko Bóg wie, bo tylko On zna jego serce! Oskarżyciel jest jeden i każdy wie, kto jest największym oskarżycielem a ja mam raczej szukać w nim dobra i modlić się za niego! Bóg zapłać za każdą pomoc i modlitwę.

      • Joan pisze:

        Kasia, spokojnie, robisz dobrze. Ja pana Zieby nie znam, ale pewnie ciezko jest mu dorownac katolikom plujacym jadem. Przynajmniej jest uczciwy i mowi w co wierzy, a nie gra gleboko wierzacego nienawidzocego nieprzyjaciol.

        • Monika pisze:

          Kto Go słuchał bardzo długo, od lat, kto Go zna nie od dziś, to wie dobrze, że nie ma takiej możliwości, żeby był uczciwy albo prawdomówny. On sam wie dobrze w co gra i kto nim kieruje. Mówi od lat wbrew nauce i to tej prawdziwej nauce, wbrew logice, wbrew rozumowi, wbrew zdrowemu rozsądkowi a więc tym samym i wbrew Duchowi Świętemu, udając przy tym dobrego, uczciwego i służącego człowiekowi. W Jego działalności nie ma nic uczciwego – nic bardziej mylnego, że jest uczciwy w tym co robi, bo to jedno wielkie zakłamanie, które trafiło na doskonały dla Niego grunt wydumanej i świetnie zorganizowanej medialnie pandemii. Szarlataństwo wielkich lotów, na wielkim poziomie, obliczone na szybkie i łatwe urobienie nieświadomych zagrożeń wiernych Kościoła.
          A skoro nie znasz człowieka, Joan, to nie możesz wiedzieć czy jest uczciwy i czy mówi prawdę. Jeszcze powiedz tylko, że nie jest interesowny i że nie kieruje Nim jedynie mamona, a w żadnym razie na pewno nie o dobro człowieka mu chodzi. Jedno wielkie oszustwo, nie mówiąc już o traktowaniu samego Boga i dawaniu antyświadectwa, działającego jawnie przeciw Bogu, co dla nas powinno być wystarczającą wskazówką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s