Wiara nadziei i odwagi – Wywiad OJCA LIVIO w Radio Maryja z Marią Pavlović-Lunetti 25 kwietnia 2021 r.

Orędzie z 25 kwietnia 2021 – 

„Drogie dzieci! Dziś wzywam was, byście w kolorach wiosny dawali świadectwo waszej wiary. Niech to będzie wiara nadziei i odwagi. Kochane dzieci, niech wasza wiara będzie niezachwiana w każdej sytuacji, nawet w tym czasie pokusy (próby). Odważnie idźcie z Chrystusem Zmartwychwstałym w kierunku Nieba, które jest waszym celem. Towarzyszę wam na tej drodze świętości i wszystkich was umieszczam w moim Niepokalanym Sercu. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

(…) Widzę to także tutaj, w Medziugorju. Maryja nigdy nie wspomniała, że jest covid. Tutaj, na przykład w kościele, w otoczeniu, kiedy rozmawiamy ze sobą, nie ma takiego strachu jak we Włoszech. Ktoś mógłby powiedzieć, że to brak odpowiedzialności, ale ja w tym widzę gest wiary. Nie wiary bezmyślnej, podjęto decyzję, że należy uzyskać tzw. odporność stadną. Potrzebujemy przebywania ze sobą. Mówiono o pierwszych chrześcijanach: „Zobaczcie, jak oni się kochają”. A w tej chwili cierpienia, jeżeli jesteśmy sami, nie możemy wyrazić swojej miłości, dzielić się z innymi, pomagać sobie nawzajem. To bardzo piękne, kiedy można się dzielić, nie tylko spożywać wspólny posiłek, lecz także dzielić się doświadczeniami duchowymi z innymi osobami, które potrafią nas zrozumieć. Także czas wspólnej modlitwy. Ostatnio często żartowaliśmy, że będziemy modlić się na różańcu, ale z dystansem.
Owszem, jest wirus. Ale ten wirus nie może być ważniejszy od naszej relacji z Bogiem, a wiele osób obawia się przyjść do kościoła. Ludzie boją się i nie chodzą na Mszę Świętą, a wirus jest dla nich wymówką. A nie powinno tak być. Nie należy uciekać się do takiego pretekstu, tylko mieć odważną wiarę, która góry przenosi. Są różne zatłoczone miejsca, takie jak supermarkety czy dyskoteki, w tych miejscach można również zarazić się koronawirusem. Trzeba przeżywać ten czas zachowując pogodę ducha, a także z wiarą. Przeżywamy moment próby, owszem – ale ten koronawirus nie może stać się dla nas najważniejszą rzeczą na świecie.

Wiara nadziei i odwagi

Wywiad OJCA LIVIO w Radio Maryja z MARIĄ PAVLOVIĆ-LUNETTI 25 kwietnia 2021 r.

O. Livio: Mario! To szczególne orędzie, ma zapach wiosny!
Marija: Nie pierwszy raz, bo Matka Boża mówiła o wiośnie w wielu orędziach. Tu chodzi o wiosnę wiary, o wiosnę kolorów. Staraliśmy się, z pewnym zakonnikiem, zrozumieć co znaczą te słowa. Powiedział: „Mogą to być różne odcienie wiary, jak kolory habitów zakonnych: są Franciszkanie, którzy mają brązowe habity, Dominikanie chodzą w białych”.

Wiosną przyroda stacza prawdziwą bitwę. Niekiedy przychodzą przymrozki i mogą zniszczyć przyszłe zbiory. Zdarzają się burze, czasem spadnie grad. Podobnie dzieje się z nami. Lecz Matka Boża wzywa nas, byśmy przeżywali wiosnę wiary, nadziei i odwagi. Tego nie powinno zabraknąć, szczególnie nam, którzy zostaliśmy powołani do tego, aby być świadkami. Czyż nie, Ojcze Livio?

O. L.: Tak! Ja również rozmyślałem nad tym stwierdzeniem. Wiara powinna być jak kolory wiosny, a one są radosne, żywe, soczyste, bujne, pociągające. Nasza wiara również powinna taka być: radosna i barwna, jak kwiaty na wiosnę.
M.: Także delikatne. Wiosenna zieleń jest wrażliwa i my powinniśmy tacy być: delikatni i wrażliwi dla innych szczególnie dla tych, którzy nie mają wiary.

O. L.: Powinniśmy także przyciągać innych, tak jak wiosenne kwiaty przyciągają motyle. Nasza wiara powinna intrygować, zadziwiać nawet tych, którzy są daleko. Są w tym orędziu różne ważne rzeczy. Pierwsza rzecz, o którą chciałbym spytać, to słowo, które pojawiło się już kilka razy w kolejnych orędziach: odwaga. To słowo powtarza się bardzo często. Twoim zdaniem, do czego nawiązuje ta odwaga?
M.: Rozważałam to, zastanawiałam się. Muszę powiedzieć, w nawiązaniu do wiosny, że dopóki kwiat zamyka się w swoim pąku, nie ma odwagi wyjść. A potem, kiedy zaczyna świecić słońce, staje się coraz piękniejszy, wychodzi ze swego ukrycia. My również powinniśmy odważnie wychodzić z tej skorupy, w której często się zamykamy, często nie mamy odwagi, żeby dawać świadectwo. A przynajmniej ja tak to zrozumiałam. Chodzi także o odwagę, którą daje nam obecność Maryi. Nie jesteśmy sami, bo Ona jest z nami. Do tego powiedziała, że: umieszcza nas w swoim Niepokalanym Sercu. Mamy tę pewność, którą daje nam Matka Boża. Jesteśmy w niej zakochani, idziemy za Nią, a Ona prowadzi nas do bezpiecznej przystani, do Eucharystii.

Maryja i Eucharystia, jak mówił ksiądz Bosko, to dwie kolumny, których powinniśmy się trzymać ze wszystkich sił. Bez Maryi i bez Eucharystii, z pewnością trudniej byłoby żyć wiarą. A jeśli mamy te dwie kolumny, jest także jasność, którą drogą należy pójść. A Maryja prowadzi nas od samego początku. Ona wzywa nas i prowadzi do Jezusa, nigdy nie zatrzymywała naszej uwagi na sobie. Zawsze nam mówiła o Jezusie i zawsze nas do Niego prowadziła.
Czasem słyszy się, że niektóre osoby są przywiązane do Maryi, ale przecież jeśli ktoś przyjął Jej orędzia, to nie stoi w miejscu, cały czas jest w drodze. Idzie drogą nawrócenia, drogą wiary, drogą modlitwy. To nie tylko powtarzanie wciąż tych samych modlitw, lecz głębokie – i coraz głębsze przeżywanie wiary. Nawet kiedy odmawiamy jedno Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu – na początku może to być zwykłe powtarzanie słów, ale przez umysł te słowa coraz głębiej przenikają do serca i zaczyna się droga nawrócenia, droga świętości, na którą wzywa nas Gospa. Dlatego głęboko wierzę, że to Jej wezwanie jest drogą, nie tylko dla poszczególnych osób, dla mnie i dla ciebie, ale dla nas. Byśmy zaczęli nowe życie, o którym Ona mówi: życie świętości, życie odwagi, patrząc w stronę Nieba. Świętość w życiu codziennym prowadzi do celu, którym jest Niebo.
O.L.: Aby dobrze zrozumieć sens orędzia, dokonać jego interpretacji, zawsze przyglądam się słowom i liczę je. Zauważyłem, że w tym orędziu, na samym początku, aż trzy razy powtarza się słowo «wiara». Mówiłaś kiedyś, że bardzo uderzyły Cię słowa Matki Bożej, kiedy powiedziała: «Odrzuciliście wiarę i krzyż». Jak rozumiem, żyjemy w świecie, w którym wiele osób odrzuciło wiarę, wiele osób zmieniło religię, odwróciło się od chrześcijaństwa. Jeśli przyjrzymy się liczbie wiernych w naszych kościołach, statystyki pokazują, że chrześcijanie stali się mniejszością. W niektórych krajach, zwłaszcza na północy Europy, to bardzo nieliczna mniejszość.
Być może Maryja martwi się o naszą wiarę, mówi: «niech wasza wiara będzie niezachwiana w każdej sytuacji, nawet w tym czasie pokusy». Żyjemy w czasach, kiedy ludzie tracą wiarę, tymczasem panoszy się nowa religia, bezbożny i materialistyczny ateizm. Dlatego mówi byśmy byli silniejszymi w każdej sytuacji, abyśmy nie ulegli pokusie, żebyśmy nie byli słabi, bo grozi nam to utratą wiary. Wydaje mi się, że wiara jest dziś zagrożona i musimy walczyć!
M.: Dokładnie! Jestem głęboko przekonana, że musimy walczyć. Przede wszystkim naszym życiem, odwagą, świadectwem. Nasza broń to ciepło, wiosna, wrażliwość – łagodność, ale i stanowczość. Nie możemy być chwiejni. Matka Boża wskazuje nam czułość i łagodność przez swoje Niepokalane Serce, o którym mówi w tym orędziu. Nie jesteśmy świadomi daru, który posiadamy. Najbardziej mnie boli nie sam fakt utraty wiary, tylko to, że ludzie nawet nie wiedzą, co tracą. Dlatego trafiają do jakichś sekt, zaczynają zajmować się jogą, fascynują się religiami wschodu, jakimiś guru, a zupełnie zatracają świadomość piękna własnej wiary. Wzruszam się na samą myśl o tym, że Pan Jezus zmartwychwstał jako jedyny, tylko On jeden umarł za nas, aby dać nam życie wieczne. Nikt inny tego nie zrobił. A wiele osób wybiera jakiegoś guru czy nie wiadomo kogo – zamiast Jezusa, który umiłował nas tak bardzo, że oddał za nas życie. To mnie bardzo zasmuca. |

O.L.: Kto był dzisiaj na Mszy Świętej, usłyszał te słowa: «Ja jestem Dobrym Pasterzem, który oddaje życie za swoje owce, a najemnik ucieka i nie zależy mu na owcach». To smutne, że tak wielu opuściło Jezusa i poszło za bożkami tego świata. Maryja przychodzi do Medziugorja już od 40 lat. Gdyby nie Jej obecność, co by się z nami stało? Czy Twoim zdaniem jest zadowolona z tego, w jaki sposób Jej odpowiedzieliśmy?
M.: Nie było ani jednego orędzia, które nie byłoby orędziem nadziei. Matka Boża ciągle pokłada w nas nadzieję, nieustannie nas wzywa, zachęca, dodaje nam odwagi. Towarzyszę wam na tej drodze świętości i wszystkich was umieszczam w moim Niepokalanym Sercumówi dzisiaj. Maryja nie opuszcza nikogo, prowadzi nas do swego Syna, Jezusa Zmartwychwstałego. My też mamy zmartwychwstać razem z Nim. Sądzę, że Matka Boża patrzy szerzej, widzi więcej niż my. Bo my widzimy puste kościoły, widzimy utratę wiary, widzimy drastyczne sytuacje – dziś umiera więcej chrześcijan niż w czasach komunizmu, zniszczono wiele kościołów, były masakry, mordowano księży… Ale Gospa daje nam nadzieję, mimo że my widzimy czarno, Ona mówi o kolorach wiosny, karze nam patrzeć oczyma wiary, oczyma odwagi i nadziei. To mnie wzrusza i dopóki Ona jest z nami, nie powinniśmy się niczego bać. Ona prowadzi nas, kocha nas, dodaje nam odwagi, powiedziała, że nie powinniśmy bać się przyszłości.

O. L.: Przyszłość należy do Boga. Maryja powiedziała: «Jeśli należycie do mnie, zwyciężycie». Czyli Ona tutaj jest dla tryumfu Jej Niepokalanego Serca. Jej zwycięstwo jest pewne. Ale my też zostaliśmy wezwani do tego, aby przyczynić się do tego zwycięstwa.
M.: Dokładnie! To wzruszające. Jesteśmy niczym – ale w oczach Bożych jesteśmy ważni. Każdy z nas. Nieważne, czy ktoś jest przykuty do łóżka, czy ktoś jest chory, czy przeżywa chwile próby, nie widzi rozwiązania dla swoich problemów, jeśli zaufa Panu Bogu, zaufa Jego Najświętszej Matce, uczyni ten krok wynikający z wiary, wówczas doświadcza pomocy Boga. Prośmy Boga o pomoc, o pocieszenie, prośmy z wiarą. Widzieliśmy tysiące razy, na przykładzie osób, które dają świadectwo, mówią, że Bóg dał im uzdrowienie duchowe czy fizyczne – na tysiące sposobów. Kiedy mamy Boga, kiedy pukamy do Jego drzwi, On odpowiada na nasze potrzeby. Trzeba o tym pamiętać, kiedy przychodzą trudne chwile. Trzeba wierzyć, trzeba ofiarować swoje cierpienie – a na pewno nie pójdzie na marne, wszystko ma sens i Pan Bóg na pewno odpowie.

O. L.: Już o tym wspomniałaś, ale wydaje mi się, że bardzo ważna jest perspektywa, którą nam dała Maryja. W jednym z pierwszych orędzi, kiedy mówiła wam o Raju, Piekle i Czyśćcu, powiedziała, że wiele osób myśli, że wszystko się kończy wraz ze śmiercią. Taką wizję życia ma wielu znanych nam ludzi. Myślą, że nie istnieje dusza nieśmiertelna, że nie ma życie pozagrobowego, że śmierć to koniec życia. Jednak to bardzo ważne, żebyśmy – jako chrześcijanie – podchodzili do życia z nadzieją, z tą pewnością, że Niebo istnieje, że Niebo jest celem, do którego zmierzamy. Obecność Gospy, która przychodzi z Nieba na Ziemię w swoim uwielbionym ciele, to najpiękniejszy dowód, że Niebo istnieje i że jest naszym celem.
M.: Dokładnie! Widzę to także tutaj, w Medziugorju. Maryja nigdy nie wspomniała, że jest covid. Tutaj, na przykład w kościele, w otoczeniu, kiedy rozmawiamy ze sobą, nie ma takiego strachu jak we Włoszech. Ktoś mógłby powiedzieć, że to brak odpowiedzialności, ale ja w tym widzę gest wiary. Nie wiary bezmyślnej, podjęto decyzję, że należy uzyskać tzw. odporność stadną. Potrzebujemy przebywania ze sobą. Mówiono o pierwszych chrześcijanach: „Zobaczcie, jak oni się kochają”. A w tej chwili cierpienia, jeżeli jesteśmy sami, nie możemy wyrazić swojej miłości, dzielić się z innymi, pomagać sobie nawzajem. To bardzo piękne, kiedy można się dzielić, nie tylko spożywać wspólny posiłek, lecz także dzielić się doświadczeniami duchowymi z innymi osobami, które potrafią nas zrozumieć. Także czas wspólnej modlitwy. Ostatnio często żartowaliśmy, że będziemy modlić się na różańcu, ale z dystansem.

Owszem, jest wirus. Ale ten wirus nie może być ważniejszy od naszej relacji z Bogiem, a wiele osób obawia się przyjść do kościoła. Ludzie boją się i nie chodzą na Mszę Świętą, a wirus jest dla nich wymówką. A nie powinno tak być. Nie należy uciekać się do takiego pretekstu, tylko mieć odważną wiarę, która góry przenosi. Są różne zatłoczone miejsca, takie jak supermarkety czy dyskoteki, w tych miejscach można również zarazić się koronawirusem. Trzeba przeżywać ten czas zachowując pogodę ducha, a także z wiarą. Przeżywamy moment próby, owszem – ale ten koronawirus nie może stać się dla nas najważniejszą rzeczą na świecie.
O.L.: Kiedy Matka Boża mówi o czasie próby, ma na myśli pandemię czy próbę wiary?
M.: Myślę, że chodzi o próbę wiary, bo Matka Boża nigdy nie mówiła o pandemii.

O. L.: Zgadza się! W lipcu 2019 roku powiedziała: «Przyjdą pokusy, a wy nie będziecie silni i grzech zapanuje, ale jeśli należycie do mnie – zwyciężycie». I tam była mowa o próbie wiary. Myślę, że teraz również jest mowa o próbie wiary i wydaje mi się, że to największa próba.
M.: Są media, telewizja, itd. Wiadomo, po której stronie stoją i do czego dążą. Wiadomości ciągle zasiewają strach, szerzą niezgodę, nie podają prawdy. Często słyszymy informacje sprzeczne i niezgodne z prawdą. Doświadczyłam tego, także nie tak dawno. Słysząc wiadomości w telewizji, miałam ochotę pojechać tam do nich i powiedzieć: „To co tu opowiadacie, to nie jest prawda!”. Ale kiedy ma się do czynienia z kłamstwem i z ojcem kłamstwa, nie można zrobić nic więcej, jak tylko przeżegnać się znakiem krzyża świętego i powiedzieć „Idź precz ode mnie, szatanie”. Niestety, dzisiaj jest tak, w wielu sytuacjach, że zamiast człowiekowi pomagać, środki przekazu zaszczepiają strach. Nie wiadomo, jakie plany temu przyświecają i nie chcę w to wchodzić. Straszą nas, tak jakby człowiek miał żyć milion lat. A ludzkie życie jest krótkie, mało kto dożyje stu lat, a ten krótki czas, który został nam dany trzeba przeżyć dobrze.

Maryja mówi, że to czas próby i myślę, że chodzi o próbę wiary. Dlatego mówi, by mieć nadzieję, wiarę i odwagę. Kiedy mamy nadzieję, mamy modlitwę, mamy także odwagę, aby dawać świadectwo, odwagę, aby żyć. Często nie jest łatwo żyć i dawać świadectwo wiary naszym życiem. Kiedy przebywamy w otoczeniu wrogim wobec wiary, zaakceptują wszystko, tylko nie to, że jesteś chrześcijaninem. Kiedy powiesz, że jesteś na diecie – wszyscy powiedzą, że o siebie dbasz, że walczysz z nadwagą, ale kiedy powiesz, że pościsz – patrzą na ciebie jak na fanatyka. Nasza wiara powinna być odważna, także w tego rodzaju sytuacjach. Pamiętam jak moje dwie znajome skarżyły się kiedyś, że mają problemy w biurze. Powiedziały, że zachowują post, inni zaczęli traktować je jak jakieś fanatyczki. Poradziłam im, żeby w takim razie powiedziały, że stosują dietę – a wtedy wszyscy zaczną je podziwiać. To wręcz niewiarygodne, ale tak właśnie jest. Do tego doszliśmy.
O. L.: Powszechna jest wrogość wobec chrześcijaństwa. Także w naszym społeczeństwie.
M.: Myślę, że to coś więcej niż wrogość. Teraz rozpętała się prawdziwa batalia. Wszystko to, co jest związane z Kościołem, wszystko to, co dotyczy wiary – nieważne jakim sposobem – ale ważne, żeby zostało zniszczone. Nie podoba mi się to. Nawet w czasach komunizmu nikt nie wtrącał się do tego, czy ktoś chodzi do kościoła czy nie. A teraz – ledwie zaczęła się pandemia, pamiętam jak ksiądz sprawował Mszę Świętą, wkroczyli karabinierzy i kazali mu przerwać. Jakim prawem? Jak można pozwolić na coś takiego? Nawet w czasach komunizmu tutaj nie działy się takie rzeczy. Doszło do tego, że wchodzą do kościołów, demolują, niszczą figury świętych, niszczą ołtarze, kradną hostie… Gdzie myśmy się znaleźli? Ja szanuję ciebie – i ty mnie szanuj. Możemy żyć ze sobą w zgodzie.

Pamiętam, jak pojechałam do Rosji, byli prawosławni i katolicy, wszyscy chcieli słuchać o Matce Bożej, po pewnym czasie dało się odczuć jedność wśród tych chrześcijan. Kiedyś pojechałam do Bejrutu, było mnóstwo muzułmanów – modliliśmy się wszyscy razem. Nie wiem dokładnie, ile jest w Libanie różnych wyznań chrześcijańskich, wydaje mi się, że około 30. Ale byliśmy wszyscy jednego serca i jednego ducha, ponieważ modliliśmy się wspólnie. Ja szanuję ciebie – ty szanuj mnie, módlmy się, i będzie zgoda. Broń i zabijanie do niczego dobrego nie doprowadzi. Diabeł wkłada człowiekowi broń do ręki. Módlmy się do Boga o pokój, a On obdarzy nas pokojem. Miejmy odwagę, aby świadczyć. Każdy z nas jest jak bukiet kwiatów, które mają różne kolory,  ale stanowią piękną całość. Nigdy nie będę Markiem, bo jestem Marią. Jestem Marią, i jestem taka, jaka jestem. Tak samo jak ty nie jesteś Markiem, czy Janem. Każdy z nas jest inny i przez to ubogacamy się nawzajem. Jeśli tego nie rozumiemy, nie warto żyć, skończy się na tym, że wszyscy się pozabijamy.
A Matka Boża prosi: „Módlcie się o pokój. Módlcie się o jedność”. Nie tylko o jedność chrześcijan, ale za cały świat, bo Pan Bóg dał nam ten piękny świat, byśmy tu żyli. Maryja mówi o wiośnie, chodzi o nasze serce i duszę, lecz także o wiosnę w przyrodzie. Mówi się o walce z zanieczyszczeniem, a o. Slavko kiedyś powiedział, że tu w Medziugorju, ma być jak najwięcej kwiatów i jak najmniej śmieci. Drobnymi gestami możemy wiele zrobić. Możemy stać się narzędziem pokoju, dobra, miłości, łagodności – wszystkiego, co dobre. Matka Boża zachęca, by wzrastało w nas dobro, piękno, życie chrześcijańskie, byśmy świadczyli o tym, że jesteśmy chrześcijanami, także wobec tych, którzy nimi nie są. Mogę wiele dać także tym, którzy są muzułmanami, wyznawcami innej wiary czy poganami. Mogę dać im uśmiech, swoją gościnność, przez to kim jestem.
O.L.: Jak mamy przeżywać nadchodzący miesiąc maj?
M.: Maj to zawsze wielkie wyzwanie, piękna rzecz. Tutaj wiele się dzieje. Nie tylko modlitwa wcześnie rano, z myślą o czterdziestej rocznicy będzie czterdziestodniowe przygotowanie. Maj to miesiąc szczególnie poświęcony Maryi. Nie tylko modlimy się na różańcu, modlimy się w rodzinie, składamy drobne ofiary i wyrzeczenia, ale przede wszystkim, czynimy to z łagodnością i czułością, myśląc o Matce Bożej. Trzeba tylko jednego: wytrwałości. W maju na pewno wiele osób nie będzie mogło przyjechać do Medziugorja, będzie się obawiać tego wirusa, itd. Ale w jedności siła – będziemy się łączyć w modlitwie z wami wszystkimi. Sprawimy, że ten maj będzie wyjątkowy, pamiętając o 40 latach obecności Matki Bożej wśród nas.

Marija i o. Livio odmówili na koniec Magnificat oraz Chwała Ojcu, i o. Livio udzielił błogosławieństwa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „Wiara nadziei i odwagi – Wywiad OJCA LIVIO w Radio Maryja z Marią Pavlović-Lunetti 25 kwietnia 2021 r.

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Orędzie dla Ivana 16.04.2021r. z Bostonu

    „Drogie dzieci, to jest czas odpowiedzialności, przyjmijcie i żyjcie odpowiedzialnie moimi orędziami. Wróćcie do mojego Syna, wróćcie do modlitwy. Kochane dzieci, pozwólcie Bogu mówić do waszych serc. Szatan chce rządzić i zniszczyć wasze życie. Kochane dzieci, bądźcie wytrwali, odważni, cierpliwi i silni w dążeniu do świętości. Jestem z wami i wszystkich was błogosławię moim macierzyńskim błogosławieństwem. Dziękuję wam, drogie dzieci, że również dziś odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

  3. Witek pisze:

    Urywek powyższego wywiadu, nic dodać nic ująć, a jakie w punkt!!!

    -„Często słyszymy informacje sprzeczne i niezgodne z prawdą. Doświadczyłam tego, także nie tak dawno. Słysząc wiadomości w telewizji, miałam ochotę pojechać tam do nich i powiedzieć:

    „To co tu opowiadacie, to nie jest prawda!”.

    Ale kiedy ma się do czynienia z kłamstwem i z ojcem kłamstwa, nie można zrobić nic więcej, jak tylko przeżegnać się znakiem krzyża świętego i powiedzieć „Idź precz ode mnie, szatanie”. Niestety, dzisiaj jest tak, w wielu sytuacjach, że zamiast człowiekowi pomagać, środki przekazu zaszczepiają strach”.

    _”nie można zrobić nic więcej, jak przeżegnać się znakiem krzyża świętego i powiedzieć „Idź precz ode mnie, szatanie”.

  4. im pisze:

    Moja koleżanka będąca we wspólnocie św Józefa opowiadała mi o księdzu, którego osobiście. znała. Z radością przyjęłam jej propozycję, aby go odwiedzić. Opowiadał jak szedł ulicą w sutannie i podbiegły do niego dwie dziewczyny, uściskały go i pocałowały mówiąc, jak bardzo cieszą się, że widzą na ulicy księdza w SUTANNIE. Czuł od nich alkohol. Chciał ich zaprosić na rozmowę, ale nie miał takich warunków. W Medżiugoriu Matka Boża w przeszłości prosiła księży, aby chodzili w sutannach.
    W moim kościele ksiądz, który przygotowywał dzieci do I Komunii był niewysoki, może 1.5 m. Przed spowiedzią, gromadząc dzieci przed kościołem wołał do nich: gońcie mnie i uciekał naokoło kościoła. Dzieci się odprężyły i po takim biegu cichutko czekały w kościele na spowiedź. Kiedyś stojąc na przystanku podszedł do niego bezdomny. Odór był bardzo mocny. Zwrócił się do niego: Ksiądz, czy…, ale on mu odpowiedział: ja nie mam pieniędzy. A on mu na to: ksiądz, ja nie chcę pieniędzy, ale pytam, czy mogę się do księdza przytulić. (W kościele zapadła głęboka cisza!)
    I tak stali na przystanku wśród ludzi aż odjechał kolejny i kolejny nr jego autobusu. Po powrocie do domu musiał uprać wszystkie ubrania.
    Jak mocny jest odór? Jechałam tramwajem, gdzie bezdomny siedział po środku tramwaju a ludzie byli stłoczeni na początku i na końcu. W takim przypadku motorniczy powiadamia bazę i skład jest ściągany do dezynfekcji.
    Piszę to dla świadectwa jako dowód, że święci są pośród nas a Kościół to największy skarb na tym łez padole, którego należy bronić nawet za cenę życia. Tylko napełnieni miłością Boga możemy być kanałem dla potrzebujących.

    • duszyczka pisze:

      Sutanna jest jak zbroja dla kapłana. Gdy kapłan ma ją na sobie, to wtedy wiemy kim on jest i jaki szacunek należy mu okazać, To już nie jest zwykły, kolejny przechodzień, ale sam Jezus Chrystus. Św. Jan Maria Vianney kiedyś powiedział: „… Gdybym spotkał kapłana w towarzystwie anioła, to najpierw pozdrowiłbym kapłana. Anioł jest przyjacielem Boga, lecz to kapłan Go reprezentuje.”

  5. Longin pisze:

    Wprawdzie kilka dni temu m-gosia umieściła ten film z ks. prof. Guzem, pisząc m.in o „bardzo mocnych słowach” przez niego wypowiedzianych (z czym niewątpliwie należy się zgodzić) – jednak waga tego filmu dosłownie poraża…
    Abstrahując od wybitnej erudycji ks. jako teologa, filozofa – dla mnie jest to jedno z najbardziej wstrząsających kazań jakie w życiu słyszałem – w tym bowiem krótkim wystąpieniu otrzymujemy bowiem nie tylko obraz skutków złamania Prawa Bożego, którego żadne pokolenie w dziejach Kościoła w Polsce nie przeżyło włącznie z wojnami, ale rozmiary tego dramatu o wadze grzechu wołającego o pomstę do nieba.

    • Anna pisze:

      A po co na końcu filmu występuje Piotr Mrotek….

      • wobroniewiary pisze:

        Będę s domu to usunę ten film żadnych mrotkow

        • Longin pisze:

          Ewo,
          bardzo proszę, najpierw oglądnij (to tylko 10min), a później podejmij decyzję dot. usunięcia filmu…(nie znam „osiągnięć” owego mrotka, natomiast na końcu są tylko wplecione czyjeś 2,3 zdania, które nie wpływają na całokształt wypowiedzi księdza)

          Oby nie było jak z tą operacją, która się udała…choć pacjent nie przeżył 🙂

    • m-gosia pisze:

      Longin.No właśnie jaki to jest dramat.Ja nie potrafię wyrazić tego co mi się w głowie kotłuje.Pod pozorem dbania o nasze zdrowie wprowadza się chaos w każdej dziedzinie życia.Brak logiki.Niszczy się psychikę małych i dużych,abyśmy byli bezwolną masą słuchającą tego co inni zaplanowali.Wydaje się ,że źli ludzie już całkiem opanowali ten Boży świat.To co niedawno nazywało się spiskowymi teoriami powoli spełnia się na naszych oczach.Już,już – będzie lepiej.Jeszcze wytrzymajcie trochę,jeszcze tylko się wyszczepcie, a my w nagrodę damy wam paszporty ,pojedziecie sobie w maseczkach na tygodniowy pobyt na Mazurach czy też nad morze i obietnice długiego życia w szczęściu i zdrowiu.
      Ostatnio na stronie była mowa o Irlandii.Tam to juz całkiem wyszli przed szereg.Żeby ustawą wprowadzać zakaz spowiedzi świętej?Toż to się w głowie nie mieści kulturalnie mówiąc.Można udzielać ślubów i pogrzebów.To jak to do sakramentu ślubu bez spowiedzi.Głowa mała,aby to pojąć.Mamy za co dziękować i przepraszać Pana Boga.
      Dziękujmy za to ,że mamy Matkę Bożą za naszą Królową.
      Wynagradzajmy miłosiernemu Bogu za wszystkie zniewagi.
      Dziękuję ci Panie Boże za to ,że masz jeszcze do nas cierpliwość.

      Nie dopuszcza się do jakiejkolwiek dyskusji z inaczej postrzegającymi np.z innymi lekarzami,a wprost przeciwnie nęka się takich .
      Tak duchowni jak świeccy jesteśmy tylko ludźmi i ja staram się nie osądzać nikogo,chociaż język świerzbi.
      Boże nasz Ojcze dla bolesnej Męki Twojego Syna miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

      • Longin pisze:

        m-gosia. To co piszesz jest wyrazem Twojej czujności oraz przebudzenia, które pochodzą z wiary. Na drugim bowiem biegunie mamy tylko podłe intrygi prowadzące do zamętu i chaosu… które niszczą ciało i duszę, dlatego tak ważne są pouczenia głoszone przez takich kapłanów jak ks.Guz.
        To przecież jeden ze Sposobów, przez który Pan Bóg mówi do nas i dzięki któremu przywracana jest nam Nadzieja, że mamy Ojca w niebie, który zawsze się o nas troszczy, nawet wtedy jeśli próbowana jest nasza wiara jak teraz.

        • m-gosia pisze:

          1.Nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz , Tylko Boże miłosierdzie nie zawodzi nigdy nas .
          Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat , Jezu ufam Tobie choćby wątpił świat. Strzeż mnie dobry Jezu jak własności Swej , I w opiece czułej duszę moją miej.

          2.Ufność w miłosierdzie Boże zapewnienie daje nam że w godzinę naszej śmierci przyjdzie po nas Jezus sam.
          Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat ..

          3..W trudnych chwilach swego życia nie rozpaczaj nie roń łez, ufność w Boże miłosierdzie troskom swym położy kres.
          Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat ..

          4.Pragnę oddać się dziś Tobie, całym życiem służyć Ci, Pragnę Boże miłosierdzie głosić ludziom w smutne dni.
          Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat ..

  6. Beata pisze:

    Prosze o modlitwe kolezanki brata
    Dzisiaj jest pogrzeb
    Bog zaplac

  7. Daisy pisze:

    Skoro mamy takich kapłanów to i jest nadzieja, że nie wszystko stracone.
    Panie Jezu, racz ochraniać i błogosławić Księżom strzegącym Twojej Prawdy i prowadzących nas do Ciebie. Otocz nas wszystkich Twoją łaską abyśmy nie pobłądzili.
    Amen.

  8. Alutka pisze:

    https://youtu.be/dC2YRaJXog4
    Kapłan W jasno zielonym ornacie po mistycznym przeżyciu ogłasza że nie będzie podawana komunia święta na rękę ani na stojąco tylko na klęcząco i na język. Niestety tylko hiszpańskie napisy

  9. Witek pisze:

    Cudowny wizerunek Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku od lat stanowi jedną z największych zagadek naszej wiary. Gdy w 1531 r. pojawił się on na płaszczu biednego Indiania, Juana Diego – „pojawił się” to właściwe określenie, bowiem „namalowała” go sama Matka Boża, która nakazała Indianinowi zebrać do płaszcza kwiatów, i gdy Juan przyniósł te kwiaty (ponoć były to róże rosnące tylko w Hiszpanii!) ówczesnemu arcybiskupowi Meksyku, Juanowi de Zumárraga, jako dowód prawdziwości swych opowieści o objawieniach Dziewicy, na połach płaszcza (tzw. tilmy) ukazał się ów Wizerunek – rozpoczęła się jedna z najbardziej niezwykłych w historii fal nawróceń. Dosłownie w ciągu paru lat miliony Indian przyjęły Chrzest św.!

    Z wizerunkiem Madonny z Guadelupe, o oliwkowym kolorze skóry!, związanych jest wiele niewytłumaczalnych, przejmujących wydarzeń:

    Kwiaty, które zebrał św. Juan Diego (kanonizował go Jan Paweł II w 2002 r.), wyrosły na kamienistym, bezpłodnym wzgórzu, i to w środku zimy!
    Współczesna nauka nie jest w stanie wyjaśnić metody powstania, „namalowanego” kwiatami, Obrazu! Struktura „zamalowanych” włókien przypomina naturę słynnego Całunu Turyńskiego. „Zamalowanych” – w cudzysłowiu – ponieważ na Obrazie tak naprawdę nie ma pigmentu ani śladów posunięć pędzla…
    Płaszcz, wykonany z włókien agawy, nietrwałych, ulegających po ok. 10 latach rozkładowi, do dziś – po setkach lat – w świetnym stanie wystawiany jest na widok publiczny! I to mimo dotknięć tysięcy rąk, które miały miejsce w tym czasie! Przeprowadzono badania, na dziesiątkach podobnych płócien – żadne nie przetrwało, bez osłony, w wilgotnym i zasolonym klimacie Guadalupe, dłużej niż kilkanaście lat! W innym eksperymencie, w 1789 r. stworzono kopię tilmy, z wykorzystaniem najlepszych ówczesnych technik, i wystawiono w pobliżu, chronioną szkłem, na widok publiczny. Po 80 latach kolory straciły barwę i włókna zaczęły się rozkładać… A Cudowny Wizerunek przez pierwszych 116 lat wystawiony był – bez ochrony – na działanie miejscowego środowiska, rozmaite promieniowanie, tysiące palonych świec, i zachował wspaniałe, oryginalne barwy!
    W źrenicach Matki Bożej dostrzeżono „fotograficznie” odbitą scenę z ukazania Wizerunku abpowi Meksyku przez Juana Diego. W każdym oku trochę inaczej, pod trochę innym kątem, tak jak to się dzieje w oczach człowieka!
    Nie dziwi więc, że ten Święty Wizerunek – owa tilma Juana Diego – był i jest solą w oku różnych lewackich rewolucjonistów, zawładniętych ideą stworzenia „raju na ziemi”. Gdy w 1857 r., pod wpływem masonerii, uchwalono konstytucję Meksyku, formalnie „rozdzielono” kościół od Państwa. W efekcie kolejni prezydenci, w tym sławetny Benito Juarez i Sebastian Lerdo de Techada, nakładali coraz nowe ograniczenia na działalności kościoła. W końcu przerodziły się one w jawne prześladowania.

    Zabroniono manifestowania wiary poza murami kościelnymi. Kościoły ogłoszono własnością państwa. Duchowni stali się osobami świeckimi – zabroniono im publicznego noszenia habitów. W 1867 r. zerwano konkordat z Watykanem. W 1917 r. powstała nowa konstytucja – jeszcze bardziej antykatolicka i w 1921 r. kolejny masoński rząd zamknął wszystkie kościoły.

    Wszystkie, oprócz bazyliki w Guadelupie. Lewacy obawiali się, że „zaaresztowanie” Madonny z Guadalupe doprowadzić może do otwartego buntu… I wtedy, jak się podejrzewa, uknuto spisek (tak, tak – spisek – to dla tych nie wierzących w tzw. „teorie spiskowe”!!) by Madonnę fizycznie zniszczyć.

    14 listopada 1921 r., roku uchwalenia nowej konstytucji, niejaki Luciano Perez Carpio, pracownik prywatnego sekretariatu prezydenta Meksyku, w ochronie policji w cywilnych ubraniach (inne źródła mówią o robotniku fabrycznym, którego godność do dziś ma być ukrywaną!) umieścił pod Cudownym Obrazem, parę stóp od Wizerunku, kosz kwiatów, a w nim dużą bombę – 29 lasek dynamitu. Gdy wybuchła zniszczeniu uległy marmurowe schody głównego ołtarza, wyleciały wszystkie okna bazyliki, wyleciały też szyby w oknach sąsiadujących z bazyliką domów, oddalonych nawet 150 metrów od centrum wybuchu… Zniszczeniu uległy kandelabry w bazylice…

    Na szczęście nikt nie ucierpiał. Ale co ważniejsze – i niesamowite – nie ucierpiała i Matka Boża! Nie pękła nawet cieniutka szybka osłaniająca Wizerunek!

    A nad Obrazem znaleziono wielki Krucyfiks z brązu, który stał obok Wizerunku. To On przejął na siebie cały impet wybuchu skierowany w stronę Madonny. Przejął i wygiął się ratując Matkę Indian…

    Nawet ten brutalny akt nie zmienił nastawienia władz. Musiały upłynąć dziesięciolecia, wielu kapłanów, zakonnic i wiernych musiało zaznać chwały męczeństwa w mężnym wyznawaniu swej wiary, by nastąpiły zmiany w oficjalnym położeniu kościoła. Dopiero pielgrzymki Jana Pawła II (który w pierwszej z nich, w 1979 r., witany był jako osoba świecka, „prywatna” – zastanawiano się nawet, czy wolno mu chodzić po ziemi meksykańskiej w szatach papieskich!) doprowadziły w 1992 r. do zmiany konstytucji i zniesienia najbardziej uciążliwych ograniczeń działalności duszpasterskiej kościoła…

    A Madonna z Guadalupe jakby obok tego, jakby wskazując wiernym, że zawirowania polityczne, choćby i najbardziej uciążliwe i najbardziej krwawe, to tylko przyczynek – próba naszego charakteru – na drodze zbawienia, ku wieczności, trwała w swym Cudownym Wizerunku.

    Trwała i trwali z Nią jej wierni słudzy, mieszkańcy Meksyku. I trwają do dziś…

    Cudowny Krucyfiks, który w 1921 r. uchronił Madonnę z Kwiatów, przed atakiem lewackiego szaleńca, można dziś zobaczyć w przedsionku nowej, wybudowanej w latach 1974-6, bazyliki Nuestra Señora de Guadalupe…

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=843062512946293&set=p.843062512946293&type=3&av=100017276562193&eav=Afaz0snprNwUtSsn5FaxWJRKGzLfbha2mmN_EGVfeCh45Lsq9QSpMutBkZPT58s0vmg

  10. Paweł pisze:

    Dzisiaj obchodzimy wspomnienie dowolne św. Ludwika Marii Grignion de Montfort (jak pamiętam, wprowadzone przed laty do Ogólnego Kalendarza Rzymskiego, a co za tym idzie: do Kalendarza Diecezji Polskich, przez św. Jana Pawła II): https://pl.wikipedia.org/wiki/Og%C3%B3lny_kalendarz_rzymski
    I oto NOWOŚĆ: Litania do tegoż św. Ludwika –https://www.youtube.com/watch?v=HYtbjNW-w0E
    [Ponieważ kiedyś przez rok uczyłem się francuskiego na studiach, pozwolę sobie na taką małą dygresję (choć francuski ogólnie znam bardzo słabo, tyle tylko że CZYTAĆ w nim już się z grubsza zdołałem nauczyć), że nazwisko „MONTFORT” należy wymawiać BEZ końcowego „T”, czyli tak samo jak w nazwie miejscowości Montfort-sur-Meu, w której to właśnie św. Ludwik się urodził i od której pochodzi jego nazwisko – posłuchajcie nagrania w wykonaniu rodowitej Francuzki: https://forvo.com/word/montfort-sur-meu/
    Dla zainteresowanych „zorientowaniem się” w pisowni francuskiej przytaczam najważniejsze „ogólne zasady wymowy dla najczęściej występujących kontekstów ortograficznych” – ze str. 13-14 ‚Słownika francusko-polskiego i polsko-francuskiego’ Wł. Kwiatkowskiego i K. Sobczyńskiego (wyd. II, EDITIONS Spotkania, Warszawa 1991): 1. Większość spółgłosek (np. b, c, d, g, p, r, s, t, x) NIE JEST WYMAWIANA w pozycji KOŃCOWEJ, a spółgłoska „h” nie jest wymawiana nigdy. 2. Spółgłoski podwójne są wymawiane w zasadzie pojedynczo. 3. Połączenia literowe „ai”, „ei”, „ey” wymawia się jako samogłoskę ‚e’. 4. Połączenia literowe „aim”, „ain”, „ym”, „yn”, „ein”, „im”, „in” – przed spółgłoskami innymi niż ‚m’, ‚n’ oraz w pozycji końcowej – wymawia się jako nosówkę ‚ę’, a połączenia literowe „om”, „on” w tychże pozycjach – jako nosówkę ‚ą’. Połączenia zaś „am”, „an”, „em” oraz przeważnie też „en” – w tychże ww. pozycjach – oznaczają nosowe ‚a’, takie jak w polskich wyrazach „szansa”, „awansować” itp. 5. Połączenia literowe „au” i „eau” wymawia się jako ‚o’, natomiast połączenie „ou” – jako ‚u’, a tylko przed samogłoskami jako ‚ł’. 6. Połączenie literowe „oi” wymawia się jako dyftong ‚ła’, a połączenie „oin” – jako dyftong ‚łę’. 7. Francuska litera „u” odpowiada normalnie niemieckiemu umlautowi ‚ü’, a połączenie „eu” – niemieckiemu umlautowi ‚ö’, który w dodatku może występować w wersji nosowej, zapisywanej normalnie jako „um” lub „un”. 8. Literę „c” wymawia się jako ‚s’ tylko przed „i” lub „e”, natomiast w pozostałych przypadkach jako ‚k’, chyba że ma ona pod sobą ogonek: „ç”, bo wtedy ZAWSZE czyta się ją jako ‚s’. I podobnie: literę „g” wymawia się jako ‚ż’ przed „i” lub „e”, natomiast w pozostałych przypadkach jako ‚g’. 9. Dwuznak „ch” czyta się zazwyczaj jako ‚sz’, a tylko wyjątkowo – w niektórych wyrazach obcych – jako ‚k’. I podobnie: literę „j” czyta się jako ‚ż’. 10. Dwuznak „gn” czyta się jako ‚ń’, a dwuznak „ph” – jako ‚f’. 11. Litera „s” pomiędzy dwiema samogłoskami jest wymawiana jako ‚z’. 12. Grupa liter „il” oraz „ill” – ogólnie rzecz biorąc – jest wymawiana jako ‚j’ jeśli poprzedza ją samogłoska, natomiast po spółgłosce grupa „ill” jest z reguły wymawiana jako ‚ij’, a grupa „il” – jako ‚il’, choć są tu wyjątki. – – – W sumie – moim zdaniem – ortografia francuska jest regularniejsza od angielskiej, ale na pewno trudniejsza od niemieckiej.]

    • Paweł pisze:

      Może powinienem jeszcze uściślić – na podstawie „Zarysu gramatyki francuskiej” H. Łebka (wyd. PWN, Warszawa 1967; str. 70) – tak ażeby nie robić rażących błędów przy czytaniu niektórych bardzo często spotykanych wyrazów francuskich, iż wprawdzie połączenie literowe „en” czyta się najczęściej jako nosowe ‚a’ [takie jak w polskich wyrazach „szansa”, „awansować” itp.], lecz we wszystkich wyrazach francuskich zakończonych na „-éen”, „-ien” oraz „-yen” czyta się je zawsze jako nosówkę ‚ę’.

    • Euzebia pisze:

      Dzisiaj także rocznica innego wydarzenia;
      28 kwietnia 1918r. ojciec Maksymilian Maria Kolbe otrzymał święcenia kapłańskie w Rzymie w kościele San Andrea della Valle.

  11. Damian pisze:

    Ksiądz Ottavio Michelini (wspólnie z ks. Gobii zakładał Maryjny Ruch Kapłański)-w latach 1975–1979 otrzymał serię objawień od Pana Jezusa oraz Matki Bożej. Swoje wizje opublikował w czterech tomach pod wspólnym tytułem: „Confidenze di Gesu a un Sacerdote” (Orędzia Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów)[2]. Stanowią one realistyczne wizje historii świata, zawierają informacje o sytuacji w całym Kościele, o istnieniu dramatycznej opozycji wewnątrz Kościoła, o sekularyzacji, o konieczności nasilenia modlitw o powołania, jak również o alarmującej dekadencji pośród kleru. Pan Jezus podał diagnozy i środki zaradcze, zapowiadał również nadchodzące oczyszczenie.
    Fragment:

    105. GODZINA OCZYSZCZENIA ŚWIATA – PIĘKNA GODZINA

    Najświętsza Panna Maryja: W tą smutną i straszną rzeczywistość, wielu nie chce wierzyć. Jednak lawina nieuchronnie posuwa naprzód dalej swą erozję i przybliża przerażającą godzinę oczyszczenia. Lecz w owej godzinie, nikt nie będzie mógł powiedzieć, że Matka nie uczyniła wszystkiego, co jako Królowa Nieba i ziemi uczynić mogła.

    Synu, godzina oczekiwana przez szatana i ludzi o złej woli będzie straszna. Lecz nieskończone miłosierdzie Mego Syna uczyni ją również godziną piękną, bo rozpocznie ona przyjście królestwa bożego na ziemię.

    Rażenie szatana i jego legionów to koniec szaleństw pychy ludzkiej. Ateizm, ta straszna broń diabła, będzie zgładzony z oblicza ziemi. Jeśli zaś wielu ludzi zginie materialnie i duchowo, to tylko dlatego, że sami tego chcieli.

    Synu: Różaniec, Różaniec, Różaniec!

    Ja, Królowa Zwycięska, opiekować się będę wszystkimi, którzy wrażliwi na Moje wezwania, będą Mnie wzywali tą drogą Mi modlitwą przy ognisku domowym, lub też w jakikolwiek sposób rozszerzali nabożeństwo i miłość do Różańca Świętego.

    Opiekować się będę również tymi, którzy nie wstydzili się odmawiać go publicznie, dając oziębłym i słabym przykład odwagi chrześcijańskiej.

    Będę czuwała w chwili doświadczenia nad rodzinami i osobami, które pozostały mi wierne.

    Synu, rozszerzać Różaniec, to starać się o Chwałę Bożą i zbawienie dusz.

    Przyjdzie dzień, gdy ujrzycie moc i skuteczność tej modlitwy, oraz cudowne jej owoce w Domu Ojca.

    Synu, błogosławię cię i rozszerzam to błogosławieństwo na wszystkich Mi oddanych ludzi i na tych, którzy szerzą nabożeństwo do Różańca Świętego.

  12. duszyczka pisze:

    Wiem, że temat ten był, jest i będzie tematem cały czas kontrowersyjnym dla wielu, ale myślę, że warto posłuchać tej krótkiej wypowiedzi kapłana o KOMUNI ŚW.NA RĘKĘ.

  13. eska pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę. Jestem w trakcie załatwiania pewnej bardzo ważnej i bożej sprawy. Rezultaty zależą od reakcji i decyzji pewnej osoby. Ma szansę się zrealizować coś, co będzie miało szerokie konsekwencje w sensie pozytywnym, ale równie dobrze mogę srogo oberwać od złego za próbę, jaką podjęłam.
    Niech się wypełni wola Boża. Proszę, wesprzyjcie.

  14. Beata pisze:

    +++ Niech Cię Bóg prowadzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s