O tajemnicy ukrytej za uzdrawiającą energią kosmiczną – cz. 3

Podkreślam, że w tej części, jest fragment, którego stanowczo nie popieramy i uważamy, że  jak nie ma prowadzenia przez kierownika duchowego, to łatwo się pogubić – nie da się uwierzyć, że w imię ratowania i nawrócenia jakiejś rodziny Pan Bóg dopuszcza krzyż polegający na wyrzeczeniu się  wiary i przysiąg złożonych Bogu.
Małgosia później się z tego wyspowiadała, ale widać tu wyraźnie, że człowiek bez prowadzenia duchowego nie jest w stanie rozpoznać, kto do niego przemawia i komu służy – dlatego tak ważne jest posłuszeństwo duchowe i prowadzenie przez Kościół – inaczej pycha bardzo może nas zgubić!

Małgosia wciąż potrzebuje bardzo dużo naszej modlitwy – aby wreszcie trafiła na egzorcystę i na kierownika duchowego!

/ciąg dalszy/

10 sierpnia 2001r., wybuchł konflikt o Tarota. Państwo N powiedzieli, że mam przyjąć sercem, że Tarot jest dobry i pochodzi od Boga, ze względu na lojalność dla ich pracy, nie negować go wewnętrznie, albo spakować się i wracać do Polski.

Przecież przyjęcie w sercu, że Tarot jest dobry i pochodzi od Boga, było zaparciem się mojego Boga i jego przykazań, było jakby wyrwaniem mi z serca czegoś, co stało się częścią mnie samej, mojej wiary. Trzy dni później traciłam pracę, bo nie uznałam, że Tarot jest od Boga. Gdy oznajmiłam, że nie jest od Jezusa, pan N odpowiedział: ,,że Tarot nie jest od Jezusa ale od boga, który ogarnia cały świat”, usłyszałam wtedy w duszy: ,,Ciemności ogarniają świat” (por. Iz 60.2). Miałam piętnaście minut na spakowanie się i opuszczenie ich domu. Pakując się rozpaczliwie prosiłam Ducha Świętego, aby coś wymyślił. Cały świat mi się walił bo nie wypełniłam zadania do którego Bóg mnie tu przysłał, prosiłam o deskę ratunku. Gdy po jakiejś chwili usłyszałam: ,,Skrusz się”, byłam pewna że Duch Święty coś uczyni.

       Państwo N przyszli dopiero po godzinie sprawdzić czy się już spakowałam. Opóźnienie tłumaczyli tym, że do ich domu wleciała chmara wielkich czarnych much, mimo zabezpieczeń z siatki na oknach i drzwiach, i musieli się najpierw z nimi rozprawić. Gdy wchodzili do pomieszczenia, w którym się znajdowałam, mieszkałam bowiem oddzielnie w domku w ogrodzie – razem z nimi wbiegły również ich psy i przykleiły się do mnie. Jeden położył łeb na moich kolanach, wlepił wzrok w panią N i patrzył na nią prosząco. Państwo N najwyraźniej już mnie nie chcieli, jednak patrząc na reakcję swych ukochanych stworzeń – przywiązywali bowiem dużą wagę do zachowania zwierząt – zaczęli ustalać warunki pod jakimi mogłam u nich pozostać. Jednym z warunków było, że miałam korzystać z piramidy i kropli Bacha. Po ich wyjściu, usłyszałam w sobie modlitwę Ducha Świętego: ,,Dzięki Jezu za Twój Krzyż…”.

            W domu była duchowa walka, albo ja byłam osłabiona duchowo i nie miałam siły się modlić, a gdy to pokonywałam 5-oma kamieniami Matki Bożej z Medjugorie (modlitwa, post, Pismo św., Eucharystia, spowiedź), to oni słabli, i tak na przemian. Pani N nosiła karty Tarota przy sobie i o wszystko pytała kart, wchodziła też do piramidy i nasłuchiwała, ćwiczyła Jogę medytując, wsłuchiwała się jak twierdziła w boga, ,,pragnąc by jej wola była tym co jest wolą boga”. Pewnego razu pan N powiedział mi, że ,,jakieś zło” ich męczy, i że to jest związane z ich ,,domem”. Z tego powodu postanowiłam zamówić Mszę św. ,,O uwolnienie ich domu od zła”.

            Msza święta. odbyła się 15 sierpnia 2001r., w święto Wniebowzięcia Matki Bożej. Tego dnia państwo N skręcali się, coś ich gniotło w brzuchu i nie wiedzieli dlaczego. W panice pojechali na Kamienne Kręgi (miejsca jakiejś mocy), aby naładować się tam mocą, szukali odpowiedzi… Próbowali korzystać z pisma automatycznego, ale nic im nie wychodziło. Szukając przyczyny swego złego stanu, rozłożyli karty Tarota przy mnie. Karty powiedziały im o mnie, że jestem zapieczętowana, że jakieś przysięgi Bogu złożyłam. Przeszkadzało im to, chcieli bym złamała te przysięgi. Przypomnieli mi o drobnym, prawie zapomnianym przeze mnie wydarzeniu; że kiedyś na modlitwie wstawienniczej wyrzekałam się Jogi. Stwierdzili, że to że wyrzekałam się Jogi, ma zły wpływ na nich, bo pani N ćwiczy Jogę, a ja ją w myślach neguję. Chcieli bym złamała to wyrzeczenie się Jogi, bym ze względu na lojalność dla ich pracy przyjęła sercem, że joga i wszystko co oni robią jest dobre i pochodzi od Boga. Zaczęli naciskać na mnie, znowu traciłam pracę, miałam albo wyrzec się tych przysiąg, albo spakować się i wyjechać.

            Ratując się, by nie stracić pracy, ze względu na powierzone mi przez Boga zadanie, pod presją pani N powtórzyłam za nią słowa wyrzeczenia się przysiąg, które z naciskiem kazała mi za sobą powtarzać. Zadziałało to na mnie z mocą! W chwili wypowiadania tych słów poczułam w sobie duchową zmianę – stałam się jak gdyby duchowo ziemska. Rano zauważyłam, że natręctwa z którymi się tutaj ciągle zmagałam opuściły mnie i z tego powodu poczułam duchową ulgę. Dlatego gdy zadzwoniła mama z niepokojem w sercu, uspokajałam ją że czuję się dobrze.

            Zaraz następnego dnia, powiedzieli abym wchodziła do piramidy i korzystała z kropli Bacha, i przypomnieli mi warunki na które się zgodziłam, by móc u nich pozostać. Każde ich posunięcie było jakby precyzyjnie sterowane przez kogoś kto ich wewnętrznie prowadził, myślę że byli zmuszani do takiego postępowania, przez ducha który nimi kierował.

            Nie widziałam nic negatywnego w esencjach kwiatowych, jeśli nie byłyby poddawane energetyzowaniu. Nie wiedziałam wtedy że wytwarzane są przy pomocy technik okultystycznych. Tłumaczono mi że krople Bacha to esencje kwiatowe powstałe w wyniku zanurzenia różnych kwiatów w naczyniach z wodą i wystawieniu ich na działanie słoneczne. Kwiaty te więdnąc w ten sposób miały pozostawiać energię własną tego kwiatu w wodzie. Odpowiedni gatunek kwiatu miał mieć działanie uzdrawiające na odpowiedni rodzaj choroby. Nie wiedziałam też, co myśleć o tych dziwnych piramidach, w Piśmie świętym nic o nich nie znalazłam, ale państwo N pozwolili, bym mogła w piramidzie modlić się na różańcu. Wierzyłam że Pan, skoro mnie tu przysłał, będzie mnie ochraniał.

            Podczas gdy byłam zajęta pracą pan N często wyciągał w moim kierunku rękę i wysyłał energię tak, bym tego nie zauważyła. Nawet żywność w lodówce, którą wszyscy spożywaliśmy, energetyzował pan N wysyłając w jej kierunku energię z rąk. Raz gdy bolała mnie głowa, pospiesznie przyszedł do mnie z lekarstwem: energetyzowanymi kropelkami Bacha (!), chcąc bym otworzyła buzię i spożyła je. Nie mogłam się sprzeciwić gdyż to był jeden z warunków, ale zaraz wijąc się w toalecie w strasznych konwulsjach, zwymiotowałam je! Ograniczyli mi też codzienne chodzenie do Kościoła na Mszę świętą, tylko do niedzieli, tłumacząc że jakiś Mnich, mnie do tego zmusza bym przyjmowała Komunię świętą – przyjęłam bowiem kilka razy Komunię św. w ich intencji.

            Sytuacja stawała się coraz trudniejsza, czułam że sama nie daję już rady, coś potężnego przybliżyło się do mnie i jakby chciało mnie pochłonąć, była to jakaś złowroga obecność. Stłumionym głosem, by przypadkiem nikt nie usłyszał moich myśli, prosiłam przez telefon mamę by w Polsce przyjmowali Komunię świętą w mojej intencji – o pokonanie tego Zła.

            W tamtym czasie odczuwałam nasilenie telepatycznych zjawisk. Wewnętrznie czułam ich emocje i słyszałam ich myśli, jakbym słyszała je za duchową ścianą. Oni odbierali moje myśli i emocje, a ich myśli stawały  się dla mnie słyszalne. Przenikały mnie one. Odczuwałam ich reakcję, gdy wyczuwali że przechwytywałam ich myśli. Wszyscy wzajemnie się przenikaliśmy, jakbyśmy byli zamknięci w jednym organizmie, umyśle czy sercu. Jakby we wnętrzu dziwnej piramidy, która sprawiała, że wszyscy wzajemnie się przenikaliśmy i słyszeliśmy wewnętrznie.

            W niedzielę 26 sierpnia 2001r. nikomu nic nie mówiąc, wyspowiadałam się ze złamania wyrzeczenia Jogi. A jednak pan N, jakby wiedząc o tym, powiedział do mnie z wyrzutem: ,,że im nie ufam, a biegnę do księdza do spowiedzi, zamiast ich słuchać”.

Moc modlitwy

            31 sierpnia 2001r. zadzwoniła mama z niepokojem w sercu, mówiąc że będąc na pielgrzymce w Medjugorie ktoś miał poznanie, że jakaś sekta chce mnie wciągnąć. Uspokajałam mamę, że czuję się dobrze, gdyż w tym czasie działanie piramidy sprawiało we mnie pozytywne odkrycia z przeszłości, bym coś zrozumiała i zmieniła to na lepsze. I żeby uspokoić mamę, poprosiłam ją, by poszła na modlitwę wstawienniczą, by pomodlili się nad mamą o mnie, zapewniając, że to ją na pewno uspokoi.

Dwa dni później, mama zadzwoniła przekazując mi otrzymane przez grupę modlitewną, słowa i wizję; ,,Szłam w długiej spódnicy bardzo szybko, Pan mówił, że za szybko że mam zwolnić, iść tylko malusieńkimi kroczkami, jak niemowlę niepewnie stawiające kroki. Panu Bogu na nich zależy. Gdy wchodzę do piramidy i biorę krople energetyzowane mam prosić o osłonę Krwią Jezusa, tak by nie widzieli. Mam modlić się o osłonę zabezpieczenia przed ich zniewoleniami i cała grupa modlitewna miała się modlić o mnie bym nie uległa ich zniewoleniom”.

Zrozumiałam, że z tą piramidą jest coś nie tak! Po niedługim czasie natrafiłam na artykuł o piramidzie, w którym przeczytałam że jakiś ,,Egipski bóg Horus kazał zbudować taką piramidę i rozprowadzać”. Twórca piramidy był przewodnikiem duchowym państwa N i choć mnie nigdy nie widział był bardzo zaniepokojony moim pojawieniem się w domu państwa N. Przypomniały mi się wtedy słowa, które otrzymałam na modlitwie wstawienniczej przed moim wyjazdem: ,,Ja Jestem Bogiem Jedynym, żywym i prawdziwym”. Kim był więc Horus który podawał się za boga? Jak echo rozbrzmiewały we mnie słowa z Księgi Izajasza 45.14 ,,inni bogowie nie istnieją”.

            We wtorek 4 września 2001., pracując obok piramidy w ogrodzie poczułam, że coś w środku piramidy nie lubi jak śpiewam pieśni chwalące Boga. W środę (spotkanie wspólnoty), czułam modlitwę całej grupy modlitewnej i jak z godziny na godzinę stawałam się coraz silniejsza. Opuszczały mnie wszelkie natręctwa i lęki. Po nowennie do Królowej Pokoju otrzymałam taki pokój w sercu, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Moje serce tkwiło w Pokoju Boga.

Sobota 8 września 2001r. Odkrycie w piramidzie!

            Porządkując koło piramidy Horusa ustawionej w pokoju gościnnym, poczułam czyjeś spojrzenie. Gdy obróciłam się, zauważyłam że patrzył na mnie ktoś z wnętrza piramidy. Zobaczyłam żywą istotę duchową. Był to duchowy byt, który nie miał ciała cielesnego, ale jako byt osobowy, miał żywe ciało duchowe; miał on głowę, ręce, tułów i siedział w piramidzie spoglądając na mnie. Ujrzałam że był on bytem stworzonym….

/ciąg dalszy nastąpi/


Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa, Świadectwa i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „O tajemnicy ukrytej za uzdrawiającą energią kosmiczną – cz. 3

  1. Beata-Ania pisze:

    Szczęść Boże…
    polecam do obejrzenia 2 filmy Darrena Wilsona ….jak dla mnie są niesamowite.
    Jest jeszcze 3 część, ale bez tłumaczenia na j.polski.

    http://www.cda.pl/video/13321562/Nieokielznana-Milosc-Furious-Love-2010-Darren-Wilson

    http://www.cda.pl/video/13321562/Nieokielznana-Milosc-Furious-Love-2010-Darren-Wilson

  2. Magdalena pisze:

    A ja polecam msze św. w lubelskim
    I jak ktoś wie u siebie to niech każdy poda

    Modlitwa o uwolnienie

    W Wąwolnicy k. Lublina w każdą 4 sobotę miesiąca odbywa się w Sanktuarium Nabożeństwo o zdrowie duszy i ciała, które rozpoczyna się Mszą Świętą zbiorową o godz. 18.00 w intencjach, o które proszą wierni, a kończy indywidualnym błogosławieństwem z nałożeniem rąk.

    http://www.sanktuarium-wawolnica.pl/index.php?m=nabozenstwa

    W Lublinie przy ul. Zielonej w kościele pw. św. Jozafata co miesiąc, w DRUGI PIĄTEK MIESIĄCA odbywają się Msza Święta wraz z nabożeństwem o uzdrowienie fizyczne i wewnętrzne. Organizowana jest ona przez lubelskiego księdza egzorcystę ks. Józefa Sarzyńskiego. Jest podczas nabożeństwa egzorcyzmowanie wody, soli i oleju.

    W parafii pw. św. Floriana w miejscowości Krężnica Jara – Msze o uzdrowienie odbywają się każdego 13-tego dnia miesiąca od godziny 18.00

    Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie odbywają się w Lublinie w parafii Wieczerzy Pańskiej (księżą pallotyni) ul. Warszawska 31 w każdą pierwszą środę miesiąca (z wyjątkiem lipca i sierpnia)

    17.30 – modlitwa różańcowa

    18.00 – Msza Święta

    19.00 – Adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa o uzdrowienie

    http://www.razemzajezusem.pl

  3. Papież Franciszek: Kościół musi głosić Ewangelię ubogimi środkami

    Kościół musi głosić Ewangelię ubogimi środkami, a jedynym celem jej głosiciela musi być pragnienie ulżenia nieszczęściom najuboższych. Nie wolno też nigdy zapominać, że posługa ta jest dziełem Ducha Świętego, a nie sił ludzkich – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Franciszek nawiązał do powtarzanego przez siebie określenia Kościoła jako „szpitala polowego”. „To prawda, jest wielu rannych, jakże ich wielu! Jak wielu ludzi potrzebuje uzdrowienia swych ran! To jest misją Kościoła: uleczyć rany serca, otworzyć drzwi, wyzwolić, powiedzieć, że Bóg jest dobry, że Bóg przebacza wszystko, że Bóg jest Ojcem, że Bóg jest delikatny, że Bóg zawsze na nas czeka …” – powiedział Ojciec Święty.
    Całość: http://www.niedziela.pl/artykul/13928/Franciszek-Kosciol-musi-glosic-Ewangelie

  4. Sylwia pisze:

    Niby to wszystko brzmi jak film fantasty ,ale takie rzeczy się dzieją ! mnie już nic nie zdziwi..
    To prawda kierownik duchowy jest potrzebny , sama ma rozterki, bo coś się dzieje nie wiem co ! jednak na razie nie było mi dane porozmawiać z nim na ten temat.
    Wracając do tego tekstu, biedni ci ludzie którzy uważają że tarot pochodzi od Boga, niestety coraz więcej ludzi prowadzi tak zagmatwane życie, sami chcą być kimś wyjątkowym przez pychę ! chcą być sami jak bożkowie. Chcą odgadywać myśli , widzieć to czego przeciętny człowiek nie widzi . Oby taki ludziom oczy się otworzyły , nie ma innej drogi jak Jezus! nie ma innej drogi jak Bóg ! jeden jedyny !

  5. Elżbieta pisze:

    Kocham Ciebie Jezu i nigdy się Ciebie nie zaprę,tylko proszę pomóż mi w tym.

  6. seba pisze:

    LUBLIN .Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym „Miłosierdzie Boże”zaprasza na Eucharystię-z modlitwą uwolnienia w ostatni wtorek miesiąca o godz. 19.00 i na spotkanie modlitewne – każdy wtorek o godz. 19.00 w sali FZŚ. W pierwszy wtorek m-ca na modlitwę wstawienniczą godz.16 w sali FZŚ.Oraz zapraszam na spotkania Rodziny Serca Miłości Ukrzyżowanej każda środa 18godz. Z Bogiem bracia i siostry 🙂

  7. seba pisze:

    Oczywiście Klasztor Braci Mniejszych Kapucynów
    ul. Krakowskie Przedmieście 42, 🙂

  8. kasiaJa pisze:

    Ukraina płonie, Polska zbladła, Europa się boi… Smoleńsk spełnił rolę dydaktyczno-ostrzegawczą

    Kiedy patrzycie na zburzony Donieck, na trupy w Mariupolu i na ten powszechny strach w Europie – nadal dalibyście sobie uciąć rękę za brak zamachu?

    Szydzicie z teorii zamachu, bo niby Lech Kaczyński nie miał szans na reelekcję i po co Rosja miałaby go zabijać?

    Miał czy nie miał, nikt już tego nie sprawdzi. A zamach mógł być dydaktyczno-ostrzegawczy. Taki sygnał do wszystkich potencjalnych naśladowców Lecha Kaczyńskiego – Rosja nie wybacza, nie idźcie tą drogą!

    Będę wciąż przypominał tym, którzy nie chcą pamiętać – Lecha Kaczyński zebrał pięciu prezydentów i stanął wraz z nimi przeciwko rosyjskiej inwazji w Tbilisi. Uruchomił ciąg zdarzeń, w wyniku których Moskwa musiała przerwać ofensywę.

    Z punktu widzenia Kremla musiał to być grzech niewybaczalny… Rosja nie wybacza, nie idźcie tą drogą…

    I nikt już nie idzie. Nikt nie stanął przeciw rosyjskim czołgom na Krymie, nikt w Doniecku nie stanął, nikt już się nawet nie wybiera do w miarę jeszcze bezpiecznego Kijowa.

    Polski prezydent siedzi cicho, polski premier ucieka z podwórka z dzieciakami, polski Prezydent Europy zniknął, gdzieś się schował, polski minister spraw zagranicznych zbladł, bo uraził niechcący Rosję w radio, afera jak stąd do Honolulu…

    Zbledli też inni europejscy politycy. Z trudem uchwalono sankcję, ale poza tym nikt nie próbuje Rosji wejść w paradę.

    Polska się boi, Europa się boi… Ukraina została sama. Do wzięcia!

    Dziś Ukraina, jutro państwa bałtyckie, a pojutrze Polska…
    Smoleńsk znakomicie spełnił rolę dydaktyczno-ostrzegawczą…

    autor: Janusz Wojciechowski
    Poseł do Parlamentu Europejskiego z listy Prawa i Sprawiedliwości.
    http://wpolityce.pl/smolensk/232647-ukraina-plonie-polska-zbladla-europa-sie-boi-smolensk-spelnil-role-dydaktyczno-ostrzegawcza

  9. kasiaJa pisze:

    BRYTYJCZYCY PRZYMUSOWO WYSTERYLIZUJĄ MATKĘ SZEŚCIORGA DZIECI

    W Wielkiej Brytanii matka sześciorga dzieci zostanie przymusowo wysterylizowana przez państwo. To pokazuje ewidentnie: wraca nazistowska eugenika, tym razem w „postępowym” wydaniu!

    Jeszcze w 2014 roku brytyjscy urzędnicy domagali się pozwolenia, by siłą zaprowadzić brytyjską matkę to szpitala, gdzie miała zostać sterylizowana wbrew swojej woli. Urzędnicy argumentowali przed sądem, że sterylizacja jest konieczna, bo – uwaga! – zdrowie kobiety zostanie narażone na ryzyko, jeżeli miałaby jeszcze więcej dzieci.

    Urzędnicy chcieli w ten sposób „pomóc” kobiecie, bo stwierdzono u niej jakoby… problemy z nauką. Najpierw próbowali skłonić ją, by przyjmowała środki antykoncepcyjne, a gdy to nie poskutkowało, udali się ze sprawą do sądu.

    Sąd przyznał urzędnikom rację stwierdzając, że sytuacja jest „wyjątkowa” i sterylizacja leży „w najlepszym interesie” kobiety. Wszystko ma być w dodatku zgodne z prawem. Oczywiście wszyscy naokoło przekonują, że cała sprawa nie ma niczego wspólnego z eugeniką, a jedynie z „terapią”.

    Proponujemy jednak, by nie bawić się w takie niepotrzebne półśrodki. Postępacy powinni pójść od razu za wzorem nieustraszonych rewolucjonistów z Chin i ogłosić, że odtąd dzieci można, owszem, rodzić, ale tylko za pozwoleniem. Przecież ciąża jest ryzykowna, każdy przypadek trzeba więc gruntownie przebadać. Tak, by podatnik nie musiał płacić za ewentualne leczenie matki i dziecka. A jakby się jakaś nadprogramowa ciąża zdarzyła – to „wyjątkowe”, „zgodne z prawem” i „terapeutyczne” dzieciobójstwo na pewno rozwiąże problem.
    http://www.fronda.pl/a/brytyjczycy-przymusowo-wysterylizuja-matke-szesciorga-dzieci,47166.html

  10. Janek pisze:

    Elżbieta Bieńkowska w dwutygodniku „Viva!” wyznaje w wywiadzie, że „bardzo lubi wróżby i horoskopy.
    Unijna komisarz opowiada też o swojej ostatniej wizycie u numerolożki.
    – Niedawno numerolożka postawiła mi horoskop z daty urodzenia. Jestem Wodnikiem. Powiedziała, że wszystko w moim życiu dzieje się w sposób bardzo naturalny dzięki mojej dobrej pracy. Ta pani nic o mnie nie wiedziała, a wszystko się zgadzało, nawet daty – mówi.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/479428,bienkowska-w-vivie-o-wrozkach-i-wzgorku-merkurego-komentarze-i-opinie.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s