Egzorcysta Ks. Andrzej Grefkowicz: Jak pokonać skuteczność magii – czyli jak nie dać się klątwom i rytuałom?

Kiedyś z dużym sceptycyzmem patrzyłem na czarną magię. Myślałem sobie: ktoś pokłuje laleczkę i z tego powodu komuś innemu ma się stać coś złego? Bzdura. Aż do czasu, gdy na jeden z naszych zjazdów egzorcystów przybył polski ksiądz z Ukrainy…

Przed jego kościołem szamani pozawieszali kolorowe wstążeczki. Miejscowi ludzie dobrze wiedzieli, co to znaczy. Nikt nie odważył się ich zerwać, by wejść do kościoła. Przychodzi wspomniany ksiądz. Pyta, co się stało. Zrywa wstążeczki i wszyscy wchodzą. A konsekwencje?

Problemy zdrowotne i magia
Po niedługim czasie pojawiły się u niego poważne dolegliwości z kolanem. Najpierw z jednym, później z drugim. Miejscowi twierdzili, że to poważna sprawa, że choroba może okazać się śmiertelna. Gdy kłopot pojawił się z drugim kolanem, ksiądz był akurat w Krakowie. Badano go w różnych klinikach, nie wykryto śladu jakiejkolwiek choroby, choć kolano było spuchnięte jak balon. Nie mógł chodzić. Po tygodniu wszystko przeszło. Wtedy on, a po jego świadectwie i ja, uwierzyliśmy, że czarna magia to nie żarty. Harry Potter to też nie dziecięca zabawa, to nie niewinna przygoda. To są poważne sprawy.

Magia – pisze ks. Aleksander Posacki SJ – to system poglądów i zabiegów wynikających z przekonania, że można zdobyć władzę (moc) nad przyrodą, biegiem wydarzeń, losem, według woli człowieka, gdzie warunkiem koniecznym jest poznanie środków odpowiednich ku temu. Magię dzieli się na czarną i białą. Czarna ma komuś szkodzić, biała, według intencji posługującego się nią, ma sprawiać dobro. W ostatecznym rozrachunku jedna i druga jest bardzo szkodliwa dla człowieka.

W magii podkreśla się dokładne i wierne formułom wykonywanie czynności, wypowiadanie zaklęć itd. Zewnętrznie więc jawi się ona jako sposób na osiągnięcie pożądanego przez człowieka celu za pomocą samych rytów, wypowiadanych słów czy odpowiednich przedmiotów. Ani słowa, ani ryty czy przedmioty same z siebie takich właściwości (mocy) nie mają. Można by więc całą sprawę włożyć między bajki, gdyby nie to, że zbyt często występuje zbieżność między działaniami magicznymi a konsekwencjami, jakie ludzie w związku z tym ponoszą.

Dlaczego to działa?
Często modliłem się za osoby, które były ofiarami czarnej magii, choć nie zawsze nawet kojarzyły rzucane na nich klątwy czy złorzeczenia z trudnymi doświadczeniami swojego życia. Modlitwa o charakterze prośby o uwolnienie powiązana z nawróceniem przynosiła rozwiązanie problemu. Gdzie więc kryje się istotna przyczyna skuteczności działań magicznych? Trudno bowiem uznać, że nagle zupełnie neutralne przedmioty czy słowa mogą nabierać niezwykłej mocy, i to o charakterze szkodliwym dla człowieka. Nawet słowa jakiegoś złorzeczenia wypowiedziane pod czyimś adresem faktycznie niewiele mogą – jesteśmy tylko ludźmi i nadzwyczajnych mocy nie mamy.

Tyle możemy powiedzieć, kierując się jedynie racjonalnym myśleniem. W sytuacjach związanych z magią, tam, gdzie rozum ludzki nie znajduje żadnego uzasadnienia dla skutków, które powodują zaklęcia, ryty, złorzeczenia, a skutki jednak występują, trzeba szukać przyczyny w rzeczywistości ponadnaturalnej. Objawienie Boże mówi nam o Bogu i o całej rzeczywistości istot duchowych niewidzialnych dla ludzi, które mają wpływ na życie człowieka i świat go otaczający. Ten wpływ może być zgodny z Bożym planem dla świata – o tych duchach mówimy: anioły; ale może być sprzeczny z Bożym planem i o takich duchach mówimy: duchy złe, nieczyste. Działanie tychże duchów sprawia, że ryty, zaklęcia czy inne praktyki magiczne, same z siebie wyglądające na niewinne, okazują się skuteczne i niszczące człowieka, jego zdrowie i życie, więzi rodzinne czy innego rodzaju dobro. Skąd ta pewność?

Nota Duszpasterska biskupów włoskich wydana w 1994 r. głosi, że czarna magia jest prawdziwym i właściwym wyrażeniem anty-kultu, skierowana ku temu, by uczynić ze swych adeptów „sługi szatana”. W jej skład wchodzą wszystkie te rytuały ezoteryczne o podłożu satanistycznym, które mają swój szczyt w tak zwanych czarnych mszach. Podobna forma magii nie dokonuje się zresztą bez wpływu „ojca kłamstwa” (J 8, 44). Wystarczy nieco pomyśleć: skoro skutków działań magicznych nie da się wytłumaczyć na gruncie racjonalnym, a jednocześnie nie daje się zaprzeczyć temu, że takie skutki rzeczywiście mają miejsce, to dosyć jednoznacznie zaczyna nam się jawić, iż w takich sytuacjach mamy do czynienia z działaniem duchów i, to duchów, które są w opozycji do Boga. Aniołowie przeciwko Bogu nie występują. Św. Tomasz z Akwinu mówi: Znakami posługujemy się tylko w stosunku do tych, którzy je rozumieją.

A zatem czynności magiczne mają skuteczność przez inną istotę rozumną, do której kierują się słowa osoby zajmującej się magią (Summa contra gentiles, ks. III, rozdz. VIII). Już sam fakt, że człowiek zwraca się nie do Boga, lecz do sił poza Bogiem, powoduje, że ten, który jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć (1 P 5, 8), długo nie czeka. W konsekwencji ofiarami stają się i ci, którzy się magią posługują, i ci, którym złorzeczono. Choć ci ostatni nie zawsze…

Modlitewny parasol
Kto trwa w żywej więzi z Jezusem Chrystusem, może spać spokojnie, a nawet inni przy nim. Pewien włoski egzorcysta opowiadał o swoim spotkaniu z młodym małżeństwem, które było zagrożone z powodu poważnych ataków o charakterze rytualnej magii. Dziwił się, że pomimo tak intensywnych działań magicznych, dokuczliwości, których małżonkowie doświadczali, były banalne – np. jakaś stłuczka samochodowa. Jego rozmówcy nie byli bowiem nader pobożni.

Po chwili rozmowy sprawa się wyjaśniła. Mieszkali w domu razem z kochaną babcią, która w swoim środowisku cieszyła się opinią świątobliwej osoby i ogarniała swoją modlitwą nie tylko najbliższych członków rodziny. Ów egzorcysta nazwał tę babcię piorunochronem, który ściąga wszelkie złośliwości diabelskie i czyni je nieskutecznymi.

Religijność magiczna
Dziś, mimo że mamy XXI wiek i tak racjonalny świat, magia jest wyjątkowo modna. Wystarczy tylko posłuchać mediów, a dowiemy się o magii świąt, magicznej atmosferze, spojrzeniu magicznym, a najlepszymi przedmiotami są te, które kryją w sobie coś magicznego – co niemagiczne, to podejrzane. W społeczności chrześcijańskiej niestety również daje się zauważyć postawy magiczne. Często większe znaczenie przywiązuje się do formuł modlitewnych niż do przemiany serca i wiary w Boże miłosierdzie czy Bożą Opatrzność.

Ludzie pytają, która modlitwa będzie skuteczniejsza, który patron będzie skuteczniejszy na taką czy inną sytuację. Człowiek spodziewa się, że dobrze dobranymi modlitwami będzie w stanie dokonać „skutecznego nacisku” na Pana Boga i wpłynąć na zmianę Jego planów. To dokładnie to, o czym pisze ks. Posacki: system zabiegów (tu dobrze dobranych modlitw czy innych działań – postów, pielgrzymek) zmierzający do zdobycia władzy – mocy, która wpłynie na bieg wydarzeń, na los człowieka. Nie ma w tym podejściu spojrzenia na Boga jako Pana nieba i ziemi, jako mądrego i kochającego Ojca, który chce prowadzić nas najlepszą drogą. Nie ma w tym pytania o Jego wolę, o Jego plany wobec nas.

Ksiądz Andrzej Grefkowicz
*Ks. Grefkowicz jest członkiem Rady Programowej Miesięcznika Egzorcysta, egzorcystą diecezji warszawskiej, jest też autorem publikacji ostrzegającej przed fałszywymi proroctwami Anny Dąmbskiej (cofnięto jej imprimatur) –  „Objawienia o gen. „Nilu” Anny Dąmbskiej? Egzorcysta: To forma spirytyzmu”   kliknij
Przed Anną Dąmbską i jej „proroctwami” mimo wielu zasług na polu patriotycznym tej osoby – przestrzega ks. Adam Skwarczyński, który osobiście brał udział w spotkaniu z p. Anną Dąmbską i miał okazję poznać metody jej rozmów z „górą”

*******************
Polecamy też wykład śp. egzorcysty ks. Mariana Piątkowskiego:
Moc przekleństwa i sposoby ochrony”

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Egzorcysta Ks. Andrzej Grefkowicz: Jak pokonać skuteczność magii – czyli jak nie dać się klątwom i rytuałom?

  1. Magdalena pisze:

    Z diabłem nie rozmawiam
    Nie chodzimy do wróżek, nie przystąpiliśmy do satanistów, ale z „duchowo ryzykownymi” sytuacjami spotykamy się na co dzień. Nawet w szkole i u lekarza…
    Jeszcze na początku lat 90. ub. wieku w Polsce pracowało oficjalnie czterech egzorcystów, teraz jest ich ponad 120. I chociaż ich wciąż przybywa, mają pełne ręce roboty. Do ks. prałata Andrzeja Grefkowicza, egzorcysty archidiecezji warszawskiej, koordynatora egzorcystów w Polsce, kolejki jak do specjalisty w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Na pierwsze spotkanie trzeba czekać trzy miesiące. Ale ci, którzy zgłaszają się, gotowi są czekać i dłużej, byleby tylko uzyskać pomoc.


    Z całej Polski


    Do warszawskich egzorcystów przyjeżdżają po pomoc ludzie z całej Polski. Niekiedy trzeba ich wręcz odsyłać do ich własnych diecezji, gdzie zgodnie z wolą biskupów, posługę pełnią diecezjalni egzorcyści. Ale ludzie ze swoimi problemami wolą jechać do tych, o których słyszeli, że są skuteczni. Niestety, także do tych „świeckich egzorcystów”, ogłaszających się w prasie czy na portalach internetowych, którzy za drobną opłatą obiecują „zdjąć” duchowy problem. W najlepszym przypadku nie pomogą, w najgorszym tylko pogorszą sprawę. No bo, czy diabeł, który jest inteligentniejszy i bardziej przebiegły od człowieka, dałby mu się poskromić? Wypędzić złego może tylko Ktoś od niego potężniejszy, posługujący się wstawiennictwem Kościoła powszechnego i rękami upoważnionego kapłana. – Sam z siebie nie wypędzam złych duchów. To działa łaska Boga, Jego wola dotycząca konkretnego człowieka dotkniętego diabelskim dręczeniem czy opętaniem. Czasami wystarczy jeden egzorcyzm, ale przychodzą do mnie także osoby, które egzorcyzmuję systematycznie od wielu lat – mówi ks. Grefkowicz.

    http://warszawa.gosc.pl/doc/1296803.Z-diablem-nie-rozmawiam

    • wobroniewiary pisze:

      Piękny prawdziwy fragment z tego artykułu:
      „Opętanie, zniewolenie demoniczne zawsze wiąże się z grzechem człowieka, złem, które czyni lub dopuszcza w swoim życiu – mówi wprost o. Posacki.
– Towarzyszenie człowiekowi nękanemu przez demony to przede wszystkim wspieranie go na drodze jego osobistego nawrócenia. Dopiero gdy następuje nawrócenie, możliwe jest uwolnienie. Samo odmówienie formuły egzorcyzmów niczego nie załatwi – dodaje ks. Grefkowicz.
”

      Dokładnie tak jest, najpierw trzeba zerwać z grzechem własnym szukać drogi nawrócenia a nie budować sobie pomnik „to nie ja, to diabeł za diabła nie odpowiadam ja jestem grzeczna, święta i w ogóle och i ach”
      Dopowiem z własnej praktyki że jednym ze sposobów ochrony przed klątwami, rytuałami a nawet „zwykłymi złorzeczeniami” jest całkowite zerwanie w Imię Chrystusa relacji z takimi osobami
      Dlatego niech nie dziwi fakt, że spowiednik często nakazuje unikania takich osób, wchodzenia z nimi w bezpośrednie relacje bo wtedy całe zło mszczące się na nas szybko sobie odejdzie (nawet gdy chodzi o osoby bliskie, krewne itd)
      Milczenie i modlitwa, bo co innego modlitwa za takie osoby, msze św. itp. ale to już „niech nie wie lewica, co czyni prawica” Zerwanie relacji jest drogą uwolnienia się od tego, by złe duchy przez kontakt osobowy miały do nas dostęp, węszyły gdzie jesteśmy co robimy. jak się czujemy itd.

      • Janek pisze:

        „W wiosce Djurukturu w Indonezji miejscowy czarownik cicho wśliznął się do pomieszczenia, w którym wyświetlano film JEZUS. Przez kilka minut patrzył na ekran i słuchał biblijnych dialogów w swoim języku. Rozejrzał się po widowni po zwróconych w górę twarzach. Słuchali. Słuchali słów Boga. Szybko i po cichu wyszedł.

        Tuż za drzwiami splunął na ziemię. „Zapłacą mi za to. Ci obcy, którzy przynoszą Boga w taki sposób, nie są tu potrzebni. Moi ludzie nie chcą ewangelii. Już ja im pokażę!”

        Ruszył do swojej chaty i zasłonił okna przed oczami ciekawskich. Wewnątrz zabrał się do roboty. Układał przekleństwo, mające wykończyć tych natrętnych obcych oraz głupców, którzy im uwierzyli. Nakłoni szatana, aby zesłał na nich wszelkie choroby, by pomarli za swoją głupotę. Po zakończeniu pracy usiadł i czekał, aż wszystko się zacznie.

        Projekcja skończyła się i wkrótce nawet ci, którzy pozostali, aby porozmawiać, udali się do domu. Wszyscy jednak wyglądali na zdrowych. Czarownik był zdumiony. Być może potrzeba więcej czasu. Później kilku mieszkańców wioski pojawiło się na ścieżce niedaleko jego chaty – jednak nie ci, którzy byli na tyle głupi, aby uwierzyć tego wieczoru, lecz kilku, którzy tego nie zrobili. Wili się na ziemi i krzyczeli z bólu przenikającego ich ciała.

        Jeden z członków zespołu ewangelizacyjnego podszedł i położył ręce na chorym. Gdy modlił się za tego człowieka, ból zaczął słabnąć i w końcu zniknął. Coś takiego działo się teraz w całej wiosce. Ci, którzy cierpieli, mogli być uzdrowieni tylko wtedy, gdy członek zespołu albo ktoś z nawróconych mieszkańców wioski modlił się za nich.

        Przekleństwo czarownika było skuteczne, z jedną drobną różnicą. Przeklinając wszystkich wierzących, ściągnął przekleństwo na siebie i tych, którzy nie uwierzyli. Nie wiedział, jak dobrze Bóg strzeże swoich.”
        /Paul Eschleman „Widziałem Jezusa” str. 98-99/

      • Janek pisze:

        „Dinakaran jest przywódcą Kościoła Nazareńskiego w Whitefield w Indiach. Wraz z zespołem pojechał z filmem do małej wioski niedaleko swego miasta. Ustawiono sprzęt i rozpoczęła się projekcja filmu „Jezus”, gdy nagle wszystko zamarło. Projektor zepsuł się. Gdy członkowie zespołu pakowali sprzęt, obiecali, że powrócą następnego dnia ze sprawnym projektorem i wyświetlą film, tak jak planowali. Mieszkańcy wioski odeszli. Tylko mały chłopiec podszedł do zespołu, jakby chciał coś powiedzieć.

        – To nie przypadek – powiedział. – To Sathya Sai Baba. On rzucił przekleństwo na projekcję tego filmu. Tak mówi mój przyjaciel, który jest wyznawcą Sai Baby.
        Sathya Sai Baba to samozwańczy zbawiciel i mesjasz posiadający 20 milionów wyznawców.

        Następnego wieczoru powrócili dobrze przygotowani z trzema sprawnymi projektorami. Gdy jednak ustawili ekran, znowu rozpoczęły się kłopoty. Dwa razy rurki, które podtrzymywały ekran, złamały się w pół, a były wykonane z żelaza. Przybili więc ekran do ściany budynku, lecz właśnie gdy wbijano ostatni gwoźdź, ukazało się niespodziewanie rozdarcie od góry ekranu, tak jakby został on rozcięty ostrym nożem. Znowu musieli przerwać, aby naprawić uszkodzenie.
        Gdy w końcu byli gotowi, włączyli projektor i natychmiast przepaliła się żarówka. Ciesząc się, że wzięli ze sobą drugi projektor, przełożyli film, lecz znowu przepaliła się żarówka.

        Teraz zespół ogarnęło przerażenie. Stanęli więc w kręgu i modlili się, aby Bóg ochronił ich i przepędził złe duchy, które w tak wyraźny sposób im się przeciwstawiały. Gdy się modlili, jakiś człowiek wśród widzów skoczył na równe nogi i uciekł. Rozpoznano w nim wyznawcę Sathya Sai Baby.

        Ostatni projektor skierowano w stronę ekranu i włączono. Projekcja trwała bez zakłóceń. Później chrześcijanie, którzy tej nocy podróżowali z Bangalore do Whitefield Centre, powiedzieli, że w tym samym czasie odczuwali silną moc demoniczną.”

        /Paul Eschleman „Widziałem Jezusa” str. 101-102/

  2. wobroniewiary pisze:


    Alicja "POUCZENIA" pon. 4.11.1991, godz. 8.20

    – Podczas modlitwy Pan dał mi zrozumieć na czym polegała wielkość św. Jana Chrzciciela: Na tym, że pragnął umniejszać się, by wzrastał Ktoś inny. Odwrotnie niż synowie Zebedeusza i wielu kanonizowanych, którzy pragnęli być największymi świętymi i używali w swoich dążeniach słowa naj… w stosunku do siebie na tle innych.

    Bardziej w duchu Chrystusowym, w duchu Maryi i w duchu św. Jana, który był największy wśród zrodzonych z niewiasty, jest pragnąć bardziej świętości dla innych niż dla siebie. Siebie umniejszać, by inni rośli, cieszyć się, gdy ktoś jest lepszy ode mnie, choć ja pragnę uczynić wszystko, by służyć Panu najlepiej, jak to jest możliwe dla mnie.

    To jest coś odwrotnego niż pycha, niż egoizm i próżność. I coś więcej niż brak zazdrości i chęci dominowania. Może właśnie to kryje się w słowach Chrystusa: ostatni będą pierwszymi – ci, którzy pragnęli oddać coś z siebie: to, co najgłębiej ukochali, czy tego kogo najbardziej miłują, by tym radowali się inni, by to posiedli i wzrastali w świętości na chwałę Pana.

    Maryja oddała Jezusa nam, a On Ją nam oddał.

    † Czyż największą radością twoją nie powinna być radość innych? Oddając wszystko, wszystko zyskujesz. Pragnąc świętości innych, uświęcasz siebie. Służąc, panujesz.

  3. Marta pisze:

    niepokojące jest dla mnie cofnięcie imprimatur dla Anny Dąbskiej
    tam jest podana konstytucja dla Polski, są nawrócenia dzięki tym objawieniom… Rozmawiałam z innym księdzem egzorcystą, wspominałam o Annie, nie usłyszałam złego słowa na to..
    Znam osoby, które uczestniczyły w spotkaniach i spisywały teksty na komputer… moja wiedza nie jest wielka, ale byłabym ostrożna w tej kwestii, nie chcę siać zamieszkania, ale proszę tylko o rozwagę, zły miesza na świecie bardzo!
    jestem mocno zdziwiona, że i ks. Skwarczyński ostrzega przed Anną

  4. wobroniewiary pisze:

    MODLITWA O CUD
    Panie Jezu, staję przed Tobą taki jaki jestem. Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie, proszę przebacz mi. W Twoje Imię przebaczam wszystkim cokolwiek uczynili przeciwko mnie. Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł. Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki. Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię jako mojego Pana, Boga i Odkupiciela. Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij na ciele, duszy i umyśle. Przybądź Panie Jezu, osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją i napełnij Swoim Duchem Świętym. Kocham Ciebie Panie Jezu. Dzięki Ci składam. Pragnę podążać za Tobą każdego dnia w moim życiu. Amen. Maryjo Matko moja, Królowo Pokoju, Święty Peregrynie Patronie chorych na raka, Wszyscy Aniołowie i Święci, proszę przyjdźcie mi ku pomocy.

    Odmawiaj tę modlitwę z wiarą, bez względu na to jak się czujesz. Kiedy dojdziesz do takiego stanu, że będziesz szczerze pojmował każde słowo całym swoim sercem, doznasz duchowej łaski. Doświadczysz obecności Jezusa i On odmieni całe twoje życie w bardzo szczególny sposób. Przekonasz się

  5. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. II sob. 19.07.1986, godz. 11.15

    – Dlaczego kazałeś mi czytać księgę Ezechiela?

    † Masz być Moim Ezechielem dla ludzi, z którymi się stykasz. Dlatego dałem ci znak przypominający, że patrzę na ciebie i uczestniczę we wszystkim. Pamiętaj o tym.

    Jeżeli daję jakąś wizję, robię to, po to, by człowieka pouczyć, by zwrócić mu na coś uwagę; by coś zmienił, coś dostrzegł. Nie daję wizji dla przyjemności, dla satysfakcji lub zaspokojenia ciekawości. Dlatego wielu bardzo Mi oddanych nie ma żadnych wizji. Dlatego też nie do każdego mówię tak, jak do ciebie.

    Każde Moje słowo powinno być przeanalizowane, przemyślane i zastosowane w życiu. Jest zobowiązaniem. Jeśli nie przyniesie owocu, stanie się niepotrzebne. Wtedy zamilknę. Mówię do ciebie nie dlatego, by ci było przyjemnie, abyś czuła się wyróżniona, ale abyś stawała się święta. Także, abyś przekazywała innym dla ich uświęcenia.

  6. Sylwia pisze:

    Szczęść Boże ! to prawda my sami z siebie dopuszczamy to wszystko po przez grzech , bo nie widzę innej drogi by szatan mógł komuś dokuczyć. Wiem to ze swojego doświadczenia niestety popełniłam wiele grzechów między innymi właśnie zajmowałam się tarotem ,horoskopami , i poradami u wróżek , niby to takie błahe jak by się komuś wydawało ,bo co może ci zrobić wróżba przysłana przez sms? niestety ja miałam takie rozumowanie.. to doprowadziło do zniewolenia między innymi , sama otworzyłam tą furtkę ,ale Pan Bóg nade mną czuwał postawił kapłana za którego dziękuję Panu Bogu do dziś ! Jestem innym człowiekiem gdyby nie jego zalecenia po spowiedzi i modlitwa mogło by być inaczej ja też musiałam się wziąć za siebie bo to od nas zależy czy chcemy nawrócenia ! owszem czasem upadam ale teraz wiem kim jestem po co zyję i dla kogo żyję dla Jezusa ! czasem widzę że szatan się złości nie podoba mu się moja modlitwa ale się staram ostatnio znów poczułam ten dziwny lęk w czasie modlitwy tak jak dawniej ale wiem dlaczego bo muszę isć do spowiedzi ,gdy jestem po komunii Świętej jest zupełnie inaczej, tylko jestem mało wytrwała ale się nie poddaję wierzę że Pan Bóg nie pozwoli mnie skrzywdzić ! Dziękuję za takich kapłanów którzy wspierają grzeszników i prowadzą na drogę Nawrócenia ,Chwała Panu !!

    • wobroniewiary pisze:

      Chwała Panu!
      Sylwio a próbowałaś starać się być na codziennie Eucharystii i codziennie przyjmować Pana Jezusa? Zły nie ma szans, wieje nie wytrzyma długo przy takiej duszy i lęki odejdą w niepamięć.
      Zapewniam Cię o tym ❤

      • Sylwia pisze:

        właśnie problem polega na tym że nie mam jak być codziennie na Mszy Świętej ,bardzo bym chciała.. ale mam jak .. wiem że w tedy szatan nie miał by szans. Ale jedynie co muszę zrobić to pójść do spowiedzi ,tylko tak mogę funkcjonować jednak jestem nie wytrwała.. 2 tyg. i znów powtórka z rozrywki znów grzech ,na dodatek brak mi stałego spowiednika bym mogła otworzyć całkowicie serce.. na dodatek ci co mnie znają mówią że zwariowałam bo się pobożna stałam , niektórzy że niby na pokaz .. jest mi tak smutno ..mam wrażenie że nie umiem funkcjonować w tym świecie i nie mam się komu wyżalić..modlę się nieustannie gdy tylko mogę by Pan Bóg był przy mnie. 🙂

  7. wobroniewiary pisze:

    Św. Rafale którego imię oznacza „Bóg uzdrawia”, Ciebie Bóg w swej niewysłowionej dobroci uczynił uzdrowicielem i przewodnikiem wiernych, prosimy, byśmy doświadczyli pomocy w chorobie duszy i ciała,byś poprowadził nas na drodze, która spodoba się Bogu.
    Św. Gabrielu którego imię znaczy „Bóg jest Mocą”, stojący przed Bożym Tronem i którego Dobry Bóg posłał, byś zwiastował przeświętej Dziewicy tajemnicę wejścia błogosławionego Syna Bożego w ciało człowiecze, prosimy, byśmy poprzez twoje wstawiennictwo zyskali pomoc w każdej naszej potrzebie, duchowej i doczesnej. Wspomagaj, byśmy zawsze godnie przyjmowali żywe Ciało Chrystusa, w którym po Swojej Męce,Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu, na ziemi pozostał, aż do skończenia świata.
    Św. Michale, którego imię znaczy „Któż jak Bóg?”, który zwyciężyłeś pysznego Lucyfera i nikczemne duchy, prosimy Ciebie,byśmy walcząc pod znakiem Krzyża, wraz z Tobą zwyciężyli wszystkich naszych wrogów, pokonali wszelkie przeszkody, uporządkowali nasze życie zgodnie z Bożą Wolą, zgodnie z przykazaniami, żyli w Bożej łasce.Czuwaj nad naszą śmiercią, by nie zastała nas w grzechu, odpędź w jej godzinie od nas wszelkie demony, szatana i jego sługi, proś o Boże Miłosierdzie dla nas, byśmy z Twoja pomocą osiągnęli Zbawienie wieczne.
    Amen.
    Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

    A tu na naszej drugiej stronie o dzisiejszych Patronach – św. Archaniołach:
    http://ewangeliadlanas.wordpress.com/2014/09/28/29-wrzesnia-wspomnienie-swietych-archaniolow-michala-rafala-i-gabriela/

    • Sylwia pisze:

      Dziękuję za podpowiedź będę się starała łączyć duchowo wiem że Msza Święta jest ważna 🙂 będę się modlić mam nadzieję ze Pan Bóg da mi tą szansę znalezienia takiego spowiednika by mnie zrozumiał ,życzę miłego dnia z Bogiem 🙂

  8. mariaP pisze:

    Po skończonej adoracji, w połowie drogi do celi obstąpiło mnie mnóstwo psów czarnych, wielkich, skacząc i wyjąc, chcąc mnie poszarpać w kawałki.
    Spostrzegłam, że nie są to psy, ale szatani.
    Jeden z nich przemówił ze złością: Za to, żeś nam odebrała tej nocy tyle dusz, to my cię poszarpiemy w kawałki.
    – Odpowiedziałam, że jeżeli taka jest wola Boga najmiłosierniejszego, to szarpcie mnie w kawałki, bo na to słusznie zasłużyłam, bo jestem najnędzniejsza z grzeszników, a Bóg jest zawsze święty, sprawiedliwy i nieskończenie miłosierny.
    – Na te słowa odpowiedzieli wszyscy razem szatani:
    Uciekajmy, bo nie jest sama, ale jest z nią Wszechmocny.
    I znikły jako pył, jako szum z drogi, a ja spokojnie, kończąc Te Deum, szłam do celi rozważając nieskończone i niezgłębione miłosierdzie Boże.

    (137)12 VIII 1934 roku
    Dzienniczek s Faustyny (320)

    Naszego zjednoczenia z Bogiem !
    Oto czego boja sie szatani !

  9. julia pisze:

    to prawda , im bardziej zyje człowiek w przyjazni z Bogiem, tym silniej szatan próbuje nas odwieść.
    Oglądałam wczoraj film o Faustynie… bardzo sie wzruszyłam jej pokorą…
    tego diabeł nie moze zniesc najbardziej posłuszenstwa i pokory…
    a ja wczoraj zaliczyłam upadek moralny” …. czuje się podle sama ze soba , wypłakałam się Panu , ze taka nędza ze mnie … potem przyszedł spokoj duszy.i przeswiadczenie , ze on wie co mi w sercu siedzi i nie potępia mnie ,,,tak jak ja sama siebie potępiam….

    wiem, ze szatan wykorzystał moja słabosc i potem chciał zebym sama siebie znienawidziła za to co czuję ..
    .i gdybym nie uciekła pod krzyż Jezusowy to pewnie bym wpadła w czarne mysli.

    Nie zmienia to faktu, ze mi smutno, ze swoim nędznym zachowaniem sprawiłam mu cierpienie:( …
    i niech mi kto powie, ze z takim czyms mozna chodzic w sercu , miesiac, pol roku, rok…do spowiedzi.

  10. Sylwia pisze:

    do Julii nie martw się nie jesteś sama mamy kochanego Pana Jezusa ! wiesz ja często upadam .. jest mi w tedy okropnie przykro tak samo czuję jak ty ..szatan to taki manipulant że nie da się opowiedzieć ,mnie non stop zwodzi ale uciekam się do Miłosierdzia Pana Jezusa , spowiedź musi być bo przy niej się człowiek oczyszcza ja jestem nie wytrwała po dwóch tygodniach mogę iść z powrotem ale nie poddaję się ,walczę i ty walcz ,wiem że ci smutno ale pamiętaj Jezus jest przy nas nawet jak upadniemy ..:)

  11. julia pisze:

    Jezus jest przy nas nawet jak upadniemy ..”
    i to mi daje nadzieję…

  12. promyczek pisze:

    „Kto trwa w żywej więzi z Jezusem Chrystusem, może spać spokojnie, a nawet inni przy nim” . Wiele spisanych świadectw przez ks. Gabriela Amortha wskazuje na to, że tak nie jest. Tak jak chrześcijanin nie jest chroniony od choroby, wypadku, nieszczęścia / w znaczeniu nietykalny/, tak samo ma się sprawa ze złorzeczeniami, przekleństwami i czarną magią. Każdy przypadek jest inny. Można być mocno zakorzenionym we wspólnotę Kościoła, być naprawdę pobożnym człowiekiem, w dobrym i roztropnym tego słowa znaczeniu, mieć żywą więź z Jezusem, a mimo to doświadczyć skutków klątw, czarów, złorzeczeń, itp.

    Mojej koleżanki koleżanka była u ks. Grefkowicza, który powiedział, że u niej nie ma żadnego działania złego ducha. Okazało się to nieprawdą, a pomoc Bóg jej okazał przez innego kapłana. Zanim do tego doszło biedna długo się nacierpiała żyjąc ze świadomością, że to na pewno nie sprawy duchowe. A jednak były. Tak więc różnie to w życiu bywa.

    • Anna Maria pisze:

      Kapłan też może się mylić, jest tylko człowiekiem. Dlatego tak ważna jest modlitwa za kapłanów, i poddawanie się prowadzeniu Ducha Świętego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s