Ks. bp Grzegorz Ryś – kilka gorzkich słów prawdy o Kościele – po to by go kochać i naprawiać…

To nie są słowa jakiegoś antyklerykała ani publicysty zajadle atakującego Kościół. Napisał je katolicki biskup. Co więcej – polski biskup.
Nie często zdarza mi się czytać książki, które co chwila wzbudzałby we mnie skrajnie intensywne emocje – od złości na samego siebie i Kościół, po chęć natychmiastowego wdrażania w życie i dzielenia się tym, co przeczytałem.
Najgorzej jest wtedy, kiedy kult wygląda jak barokowa fasada. Profesor Tazbir właśnie w taki sposób opisywał polską pobożność. Twierdził, że ona jest jak barokowy kościół, w którym najważniejsza jest wyzłocona fasada. Ale spójrzcie na to od tyłu… Nie ma na co patrzeć. Tacy jesteśmy. To, co widoczne, wymierne, u nas jest zawsze wspaniałe. Ale od kuchni wychodzi masa dziadostwa. Poczytajcie Pamiętniki Paska. Ostatni rozdział jest o tym, jak Pasek przez kilka dni był nieprzytomny, co nazwał „chorobą z przepicia”. Tak się biedak schlał, że stracił przytomność na kilka dni. Kiedy się obudził – a była to wigilia któregoś ze świąt maryjnych – żona chciała mu dać zupę na maśle, a wtedy on się oburzył, że mu w dzień postu taką zupę daje. Post trzeba zachować! To, że się spił do nieprzytomności, to nie problem – tego nikt nie widzi, ale post trzeba zachować, bo to widzą wszyscy i co powiedzą? Taka jest polska pobożność.”
To nie są słowa jakiegoś antyklerykała ani publicysty zajadle atakującego Kościół. Napisał je katolicki biskup. Co więcej – polski biskup. Nazywa się Grzegorz Ryś. W jego najnowszej książce „Wiara z lewej, prawej i Bożej strony” takich myśli jest mnóstwo. Nie znaczy to wcale, że jest to publikacja, w której biskup znęca się nad Kościołem w polskim wydaniu i tylko komuś dokopuje. Pada w niej wiele ostrych sformułowań, ale nie mają one na celu atakowania jakiegoś konkretnego środowiska. Są to po prostu bardzo radykalne (w znaczeniu ewangelicznym) komentarze do fragmentów Słowa Bożego.
Nie jest też tak, że w książce nie znajdziemy nic pozytywnego. Czytając kolejne rozdziały, odnosiłem wrażenie, że nieprzyjemna diagnoza naszej rzeczywistości, to środek, który ma nas doprowadzić do przyjęcia prawdy o nas samych, po to, żebyśmy mogli zrozumieć, gdzie są nasze problemy. Bez tego bolesnego etapu nie zrozumiemy przyczyn kryzysów Kościoła i nie doświadczymy Boga, który może nam pomóc z tego całego bagna wyjść.
„Wspólnota w Kościele jest nam zadana, my jej nie tworzymy, my musimy do niej dorastać. Skoro wiara jest osobistym spotkaniem z Bogiem, to po co nam Kościół? Ten Kościół, który jest pełen takich samych grzeszników jak ja sam? Nieważne, czy jesteś w samym środku Kościoła, czy też nie znajdujesz dla siebie miejsca nawet na jego obrzeżach. Dzięki tej książce spotkasz Jezusa i dotkniesz Kościoła. W tekstach biskupa Grzegorza Rysia rozpoznasz Kościół, który Cię boli, ale też Boga, który na każdy nasz ból ma lekarstwo. To nie jest hurraoptymizm, to obietnica: zrozum Chrystusa, by zrozumieć Jego Kościół. A wtedy znajdziesz w tej konkretnej wspólnocie miejsce dla siebie”. Notka od wydawcy zamieszczona na tylnej okładce nie jest tanim chwytem marketingowym. Ta książka czytana uważnie,  może pomóc w nawróceniu (czyli zmianie myślenia) wielu osobom.
Słowa biskupa Grzegorza Rysia powinny nas zaboleć. Ten ból jest potrzebny każdemu z nas. Kościelnym konserwatystom i liberałom, młodym i starszym, świeckim i duchownym. Bez ciągłego mierzenia się z naszą niewiarą w obietnice, które składa nam Bóg w swoim Słowie, nigdy nie doświadczymy odnowy Kościoła. „Wiara z lewej prawej i Bożej strony” jest doskonałym materiałem wyjściowym do codziennego otwierania się na nowo i zapraszania Ducha Świętego do naszych wspólnot oraz do budzenia często wątpiących (albo wręcz przeciwnie – zbytnio pewnych siebie i zatwardziałych) serc.
Za: Deon.pl
Polecamy stronę ks. bpa Grzegorza Rysia: http://biskup-rys.pl/

„WIARA Z LEWEJ, PRAWEJ I BOŻEJ STRONY”

To niezwykła książka, bo bp Ryś dzieli się z nami swoją duchową drogą z ćwierćwiecza. Stara się zwrócić uwagę na to co jest najistotniejsze w naszej wierze, w naszym chrześcijaństwie, opierając każde swoje rozważanie na tekście Pisma Świętego. Cel książki dobrze opisuje sam autor, gdy stwierdza, że „w życiu duchowym chodzi o jedno – aby się człowiekowi upraszczało, a nie żeby się komplikowało. Chodzi o to, żeby człowiek doszedł do jakiejś syntezy, do tego, co można nazwać jednym dziełem Bożym. I tym jest wiara w Jezusa.”

Przeczytaj fragment książki: kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytelnia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

52 odpowiedzi na „Ks. bp Grzegorz Ryś – kilka gorzkich słów prawdy o Kościele – po to by go kochać i naprawiać…

  1. wobroniewiary pisze:

    Nowenna do św. Ojca Pio
    DZIEŃ 7
    Święty Ojcze Pio, niestrudzony naśladowco Chrystusa, proszących z ufnością o pomoc zapewniałeś, że „otrzymają od Boga łaskę świętej wytrwałości”, módl się za mną, gdy błagam Boga o łaskę…

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

  2. Ania pisze:

    Nowenna do św. Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela

    Dzień pierwszy
    Najświetniejszy Archaniele, św. Michale, który pełen wiary, pokory, wdzięczności i miłości, daleki od poddania się podszeptom zbuntowanego Lucyfera i od zastraszenia widokiem mrowia jego popleczników, zaraz przeciwko niemu powstałeś i, porwawszy resztę zastępów niebieskich do obrony sprawy Bożej, odniosłeś całkowite zwycięstwo, błagam cię, wyjednaj dla mnie łaskę wykrycia wszystkich pułapek i odparcia wszelkich ataków aniołów ciemności, tak bym za twoim przykładem zwyciężywszy, mógł któregoś dnia zasłużyć na to chwalebne miejsce, z którego one zostały bezpowrotnie strącone.
    Ojcze nasz…; Zdrowaś Maryjo…; Chwała Ojcu…;
    http://swiatlopana.com/3915/nowenna-do-sw-archaniolow-michala-rafala-i-gabriela/

    Codziennie odmawiamy Litanie:
    Litania do archaniołów św.św. Michała, Gabriela i Rafała
    Panie, zmiłuj się nad nami!
    Chryste, zmiłuj się nad nami!
    Panie, zmiłuj się nad nami!
    Chryste, usłysz nas!
    Chryste, wysłuchaj nas!
    Ojcze z nieba, Boże, Stworzycielu wszystkich duchów, zmiłuj się nad nami!
    Synu, Odkupicielu świata, Boże, na którego patrzeć pragną aniołowie, zmiłuj się nad nami!
    Duchu Święty, Boże, radości duchów błogosławionych, który uświęcasz dusze, zmiłuj się nad nami!
    Święta Trójco Jedyny Boże, chwało świętych aniołów, zmiłuj się nad nami!
    Święta Maryjo, Królowo duchów niebieskich; módl się za nami.
    Święty Michale, książę zastępu wiecznego;
    Wodzu aniołów pokoju;
    Najmocniejszy w walce;
    Pogromco pradawnego węża;
    Odwieczny obrońco ludu Bożego;
    Któryś wygnał z nieba Lucyfera i jego popleczników;
    Który przyjmujesz odchodzące dusze i prowadzisz je do raju;
    Pocieszenie wiernych,
    Opiekunie tych, którzy oddali się tobie;
    Święty Gabrielu, któryś objawił Danielowi tajemnice Boskie;
    Który zapowiedziałeś narodziny i misję Św. Jana Chrzciciela;
    Który zwiastowałeś Wcielenie Słowa;
    Stróżu Najświętszej Panienki;
    Czuwający nad dzieciństwem Zbawiciela
    Który pocieszałeś Chrystusa w chwilach męki;
    Wierny sługo Chrystusa;
    Święty Rafale, aniele zdrowia;
    Święty Rafale, jeden z siedmiu duchów stojących przy Tronie Boga;
    Wierny przewodniku Tobiasza;
    Który zmusiłeś diabła do ucieczki;
    Orędowniku naszych modlitw przed Panem;
    Uzdrowicielu ślepego;
    Wspomożycielu w strapieniu;
    Pocieszycielu w trudach;
    Niosący radość twym wiernym podopiecznym.
    Święty Michale, Gabrielu i Rafale, módlcie się za nami.

    Jezu Chryste, błogosławieństwo aniołów, przepuść nam!
    Jezu Chryste, chwało duchów niebieskich, wysłuchaj nas!
    Jezu Chryste, ozdobo wiecznych zastępów, zmiłuj się nad nami!

    Do Św. Michała
    Boże, który sprawiłeś, że błogosławiony Michał, Twój Archanioł, zwyciężył pysznego Lucyfera i nikczemne duchy, błagamy Ciebie, byśmy walcząc pod Krzyżem i za swoje przyjmując dewizę: Któż jak Bóg!?, zwyciężyli wszy­stkich naszych wrogów, pokonali wszelkie przeszkody i uporządkowali nasz żywot zgodnie z Twoją wolą i przykazaniami. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Nszego. Amen.

    Do Św. Gabriela
    Boże, orędowniku zbawienia ludzkości, który posłałeś błogosławionego Gabriela, stojącego przed Twoim tronem, by zwiastował prześwietnej Dziewicy tajemnicę wejścia Twojego błogosławionego Syna w ciało człowiecze, błagamy Ciebie, byśmy poprzez jego wstawiennictwo zyskali pomoc w każdej naszej potrzebie, duchowej i doczesnej. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

    Do Św. Rafała
    Boże, który w swej niewysłowionej dobroci uczyniłeś bło­gosławionego Rafała przewodnikiem wiernych w ich wędrówkach, pokornie prosimy Cię, by poprowadził on nas na drodze zbawienia i byśmy doświadczyli jego pomocy w chorobie duszy. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Naszego. Amen

    • Dorota pisze:

      Aniu.,Mam pytanie, jesli to Ciebie podwoziłam w te pamiętną noc do domu w Międzywodziu podczas rekolekcji z O.J.P ,to czy mogę prosić Cię o kontakt na mój email dobrach@wp.pl. Mam do Ciebie prośbę. Pozdrawiam Dorota.

  3. julia pisze:

    taka krytyczna analiza kościoła jest potrzebna, bo koscioł dzis jest bardzo chory. Wiecej faktycznie tego zewnetrznego blichtru niz duchowej relacji z Jezusem. Jesli znamy diagnozę to i łatwiej nam przyjąć lekarstwa , chocby gorzkie.
    Moim zdaniem zamiast zżymać się, ze ciagle atakuje sie w mediach katolików i koscioł katolicki, trzeba dolać oliwy do lampy” i świecić przykładem. Wtedy nikt nie powie, że mamy fałszywą pobożność.

    • Maggie pisze:

      Właśnie tak, pamietac, ze jesli dolewac …to: dolewac oliwy do lampy, a nie do ognia, ktory trawi. Nie wolno jak arsenista palić Kościoła – a takim arsenista są w większości media…

      Prawde mówiąc to wszystko, co sie słyszy, jest krytyka grzesznikow, jakimi wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy… ale te wszystkie ludzkie niedoskonalosci, zazwyczaj: podciąga sie pod mianownik .. Kościół ….”zapominając” o tym co nim DOBRE i do czego zmierza.

      Żyjemy w świecie, gdzie prawie wszystko jest skażone.
      Pokorna samokrytyka, tj i taka, ktora nie niszczy, jest czyms innym ….niż publiczne wystawianie pod pregierz czy krzyzowanie: za dźwiganie Krzyża.

      Chrystusa odnaleźć można w ciszy i w drugim człowieku etc …ale nie w w jazgocie i świetle jupiterow.
      Mowa mediów to słowa, słowa, słowa, które niszczą. Tylko Jezus wie, co w ludzkim sercu dzieje sie i tylko z Nim można sie doskonalić.

      Ile „psów powieszono na wielu zacnych ludziach” trudno zliczyć …więc swiecenie przykładem nie jest tym, co zamyka plotkarskie czy oszczercze usta…. – ludzie wybrali Barabasza a Chrystusa ukrzyzowano miedzy zloczyncami (w podobny sposób krzyżuje sie, w dzisiejszych czasach Kościół – PVI użył sentencje o dymach, ale to nie oznacza, ze możemy dać zaczadzic Kościół…”oddymiamy” różancem).

      Jezus jest Panem!

  4. Papież Franciszek – Kościół to szpital polowy dla ludzi zgnębionych i utrudzonych. Musimy do nich dotrzeć z doświadczeniem wiary

    Świat jest pełen ludzi znużonych i utrudzonych, którzy czekają na Kościół, czekają nas. Naszym obowiązkiem jest do nich dotrzeć i dzielić się z nimi doświadczeniem wiary – mówił dziś po południu Papież w auli Pawła VI. Spotkał się tam z uczestnikami międzynarodowej konferencji poświęconej projektowi duszpasterskiemu Evangelii gaudium.

    „W obliczu tak wielu potrzeb duszpasterskich, tak wielu próśb ze strony kobiet i mężczyzn, grozi nam, że się przestraszymy, zamkniemy się w sobie w postawie lęku i obrony. I stąd bierze się również pokusa samowystarczalności i klerykalizmu, ograniczenia wiary do reguł i instrukcji, tak jak to czynili uczeni w Piśmie i faryzeusze w czasach Jezusa. Wszystko będzie dla nas jasne, uporządkowane, ale lud wierzących i poszukujących nadal będzie głodny i spragniony Boga. Powiedziałem już kilka razy, że Kościół wydaje się być szpitalem polowym. Tak wielu jest ludzi zranionych, którzy proszą nas o bliskość. Proszą o to samo, o co prosili Jezusa. Ale zachowując postawę uczonych w Piśmie czy faryzeuszów nigdy nie damy świadectwa bliskości”.

    Franciszek przestrzegał też ewangelizatorów przed pokusą pozornej ewangelizacji.

    „Nie idźmy za głosem syren, które nawołują, by z duszpasterstwa uczynić konwulsyjną serię inicjatyw, bez sięgnięcia do istoty ewangelizacji – apelował Ojciec Święty. – Niekiedy wydaje się, że bardziej nam zależy na mnożeniu zajęć niż na byciu otwartym na innych i trosce o ich relację z Bogiem. Duszpasterstwo, któremu brakuje tej troski, staje się jałowe. Nie zapominajmy czynić tego, co czynił Jezus ze swymi uczniami. Kiedy po głoszeniu orędzia Ewangelii, wracali zadowoleni ze swych sukcesów, Jezus wyprowadzał ich na miejsce odludne, aby z nimi przebywać. Duszpasterstwo bez modlitwy i kontemplacji nigdy nie będzie mogło dotrzeć do serca ludzi. Zatrzyma się na powierzchni, nie pozwalając, by ziarno Słowa Bożego mogło się zakorzenić, wykiełkować, wzrosnąć i wydać owoc”.

    Na zakończenie Franciszek wskazał na potrzebę cierpliwości i wytrwałości, tej samej, którą wykazał się Bóg względem ludzkości.

    „Nie mamy magicznej różdżki na wszystko, ale mamy zaufanie do Pana Boga, który nam towarzyszy i nigdy nas nie opuszcza – mówił Papież. – Pośród trudności i rozczarowań, które nierzadko są obecne w naszej pracy duszpasterskiej, nie możemy tracić zaufania do Pana i rezygnować z modlitwy, która ją wspiera. Nie zapominajmy, że pomocą w pierwszym rzędzie są dla nas ci, do których się zwracamy i których wspieramy. Czyńmy dobro, nie oczekując odwzajemnienia. Siejmy i dawajmy świadectwo. Świadectwo jest początkiem ewangelizacji, która dociera do serca i je przemienia. Słowa bez świadectwa się nie liczą, niczemu nie służą. To świadectwo nadaje wartość słowom”.
    Źródło: http://pl.radiovaticana.va/news/2014/09/19/papie%C5%BC_do_ewangelizator%C3%B3w:_ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_to_szpital_polowy_dla_ludzi/pol-826239

  5. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "POUCZENIA" wt. 1.10.1991, godz. 23.30 Podczas Drogi Krzyżowej

    † Nie jest ważne, co ty odczuwasz, ale czy spełnia się wola Moja. Szatan nie tylko podsuwa myśli, aby czynić rzeczy złe, ale – co jest o wiele bardziej niebezpieczne – nakłania i podsuwa pomysły, by czynić rzeczy w istocie dobre, ale z taką przesadą i w taki sposób, że rodzą zło i niszczą to, co mogło być na chwałę Bożą.

    Miłość mierzy się zdolnością do ofiary.

    Ga 1, 10a "A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga?"

  6. Niedziela 21 września, wspomnienie Świętego Mateusza, Apostoła i Ewangelisty
    (Mt 20,1-16a)
    Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
    ***
    Myśli Boże górują nad myślami naszymi, a Jego drogi nad naszymi drogami. Dzisiejsza Ewangelia o gospodarzu, który tak samo wynagradza robotników pracujących przez wiele godzin, i tych, którzy dołączyli w ostatniej chwili, może rodzić w nas odruch buntu. „Czy na to złym okiem patrzysz, że jestem dobry?” – pyta gospodarz. Bóg pragnie zbawić nas wszystkich, także tych, którzy naszym zdaniem zupełnie na to nie zasługują. Czeka na choćby jedno drgnienie skruszonego serca, aby je przygarnąć i uleczyć. Jeśli nadmiar Jego dobroci i cierpliwości nas gorszy, módlmy się, aby nauczył nas patrzeć na innych i siebie samych Jego oczami – miłosiernie. (B.P.)
    Michał Piotr Gniadek, „Oremus” wrzesień 2008, s. 88
    ***
    Święty Mateusz, Apostoł i Ewangelista
    Ewangeliści Marek i Łukasz nazywają Mateusza najpierw „Lewi, syn Alfeusza” (Mk 2, 14; Łk 5, 27), dopiero później z innych miejscach wymieniane jest imię Mateusz. Prawdopodobnie Chrystus powołując Lewiego nadał mu imię Mateusz. Imię to nie należy do często spotykanych w Piśmie świętym. Pochodzi ono z hebrajskiego Mattaj lubMattanja, co po polsku oznacza „dar Boga” (Teodor, Deusdedit, Bogdan).
    Mateusz był Galilejczykiem. Jego pracą było pobieranie ceł i podatków w Kafarnaum, jednym z większych handlowych miasteczek nad jeziorem Genezaret. Pobierał tam opłaty za przejazdy przez jezioro i przewóz towarów.
    Więcej na stronie: Ewangelia dla nas

  7. wobroniewiary pisze:

    Jak pisze ks. Sławomir Kostrzewa
    Bolesne to bardzo! Komuś kościół pomylił się z salą weselną…

    • Maggie pisze:

      Smutne ale dla nich radosne. Niektórzy z nich, tak samo patrzą, na nowoczesne śpiewy i klaskanie w czasie Mszy Św .. i moze są członkami „jakiejs” grupy odnowy …etc, a potem taki ślub wydaje sie im czymś naturalnym. Tam wszyscy razem …sie raduja, a nie tylko duchowny w podskokach dyskotekowych i calujacy pannę młoda (moze krewniaczke?).
      Nie tak dawno, ktoś zamieścił we wpisach… flamenco w wykonania duchownego i parafianki …co wyglądało jeszcze gorzej…

      Nie wiemy tak naprawde co w ich myślach i sercach.

      Jezus jest Panem!

  8. Magdalena pisze:

    Kardynałowie przeciw komunii dla rozwodników
    Pięciu kardynałów postanowiło wspólnie wystąpić w obronie nauczania Ewangelii i Kościoła o nierozerwalności małżeństwa.

    W październiku ukaże się ich wspólna książka, w której sprzeciwiają się propozycjom kard. Waltera Kaspera odnośnie dopuszczania do komunii rozwodników żyjących w związkach niesakramentalnych. Kard. Kasper przedstawił swoje poglądy w lutym na konsystorzu. Dyskusja na ten temat zdominowała wówczas obrady kardynałów, które pierwotnie miały dotyczyć duszpasterstwa rodzin.

    O przygotowaniu książki poinformował jej wydawca, amerykańskie wydawnictwo Ignatius Press. Jej tytuł to: „Trwać w prawdzie Chrystusa: małżeństwo i komunia w Kościele katolickim”. Autorami są kard. Gerhard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Raymond Burke, prefekt Sygnatury Apostolskiej, kard. Carlo Cafffara, współzałożyciel Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, kard. Gerhard Brandmüller, były przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, oraz kard. Velasio De Paolis, były przewodniczący Prefektury Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej. W książce zawarto też analizy czterech teologów, w tym abp. Cyrila Vasila, sekretarza Kongregacji Kościołów Wschodnich.
    http://www.idziemy.com.pl/kosciol/kardynalowie-przeciw-komunii-dla-rozwodnikow/

  9. Magdalena pisze:

    Satanista Maleńczuk: Polacy to faszyści!
    „Nienawidzę Bożego Ciała, bo zawsze wypada w czwartek, a mnie zawsze psuje się wtedy samochód. Polacy są tak naprawdę faszystami” – Maciej Maleńczuk po raz kolejny drwi z religii i z Polaków.

    Maciej Maleńczuk znów odsłania swoje prawdziwe oblicze. Kpi z Kościoła, a przy tej okazji także ze swoich rodaków.

    Oto, jak zadeklarowany satanista, który na swoim koncie ma m.in. współpracę z grupą Behemoth, atakuje religię: Nienawidzę Bożego Ciała, bo zawsze wypada w czwartek, a mnie zawsze psuje się wtedy samochód. Idę do mechanika, a tu zamknięte. Gubię się w tym święcie, próbowałem dociekać, co ono upamiętnia, ale uwierz mi, że nie znalazłem nikogo, kto by wiedział. Jeden heretyk powiedział mi tylko, że jakiemuś księdzu we Włoszech coś się ukazało w kieliszku. Jak dla mnie to raczej znak, że należy kieliszek odstawić, a nie powód do święta” – szydzi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

  10. wobroniewiary pisze:

    Dziś obchodzimy Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Ojciec Święty Franciszek w orędziu na tę okazję wskazuje m.in. na wielką rolę internetu. „ (…) Stwarza ogromne możliwości spotkania i solidarności między wszystkimi, i jest to rzecz dobra, jest to dar Boga – pisze Papież.

    Tytuł 48. papieskiego orędzia na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu brzmi: „Przekaz w służbie autentycznej kultury spotkania”. Po raz pierwszy jego autorem jest Papież Franciszek. W dokumencie Ojciec Święty zwraca uwagę na dobro, jakie może płynąć z używania sieci. Dobry przekaz pomaga nam się zbliżyć – podkreśla.

    – Media mogą nam pomóc poczuć się bliżsi jedni drugich, tworząc odnowione poczucie jedności ludzkiej rodziny, które pobudza do solidarności i do poważnego zaangażowania na rzecz bardziej godnego życia. Dobry przekaz pomaga nam zbliżać się do siebie i lepiej poznawać się wzajemnie, coraz bardziej jednoczyć – czytamy w orędziu.
    Ojciec Święty wskazuje również na problematyczne aspekty mediów, w tym internetu. Wymienia wśród nich szybkość przekazu i mnogość wyrażanych opinii. Świat środków przekazu może pomóc, może nas również dezorientować – zauważa. W swoich rozważaniach nawiązuje do przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie.

    – Kiedy głównym celem przekazu jest nakłanianie do konsumpcji lub manipulowanie osobami, mamy do czynienia z gwałtowną agresją, podobną do tej, jakiej doświadczył człowiek pobity przez zbójców i porzucony na skraju drogi, jak czytamy w przypowieści. W nim lewita i kapłan nie widzą swojego bliźniego, lecz kogoś obcego, od którego lepiej trzymać się z daleka – przypomina Papież.
    Dzień Środków Społecznego Przekazu powstał „w celu skuteczniejszego umacniania różnorodnych form apostolstwa w zakresie środków społecznego przekazu, zgodnie z postanowieniem biskupów”. W Polsce co roku obchodzony jest w III niedzielę września.

    Orędzie Papieża Franciszka na 48. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu
    http://www.radiomaryja.pl/kosciol/oredzie-na-48-swiatowy-dzien-srodkow-spolecznego-przekazu/

  11. Magdalena pisze:

    Ks. Robert Skrzypczak dla Fronda.pl: Wprowadzania ducha świata do Kościoła odbywa się kosztem przepędzenia Ducha Świętego
    „Miłosierdzie to nie jest amnestia. Nie wolno uwalniać człowieka od prawdy, jaką jest bycie grzesznikiem. Dlatego Kościół nigdy nie pozwoli na komunię dla rozwodników” – mówi ks. Robert Skrzypczak.
    http://www.fronda.pl/a/ks-robert-skrzypczak-dla-frondapl-wprowadzania-ducha-swiata-do-kosciola-odbywa-sie-kosztem-przepedzenia-ducha-swietego,41888.html

  12. Magdalena pisze:

    „Anioł jest przyjacielem Boga, lecz kapłan Go zastępuje.”
    Św. Jan Maria Vianney

  13. Betula pisze:

    Ta polska pobożność – dobrze, że jeszcze ona jest oby nie zanikła jak to ma miejsce w innych krajach kiedyś bardzo pobożnych.
    My nie wiemy co dzieje się w sercu człowieka także tego pobożnego i niedoskonałego …tylko Pan Bóg czyta w sercu może i to, że człowiek bardzo chce kochać Boga tylko nie zawsze potrafi i jest w tym świecie jak zagubiona owieczka która potrzebuje Dobrego Pasterza.

    PANIE NASZ JEZU CHRYSTE, KTÓRY JESTEŚ DOBRYM PASTERZEM; DAJ NAM ŚWIĘTYCH KAPŁANÓW I SAM UTRZYMUJ ICH W ŚWIĘTOŚCI ABY JAKO DOBRZY PASTERZE PRZEWODZILI NAM NA TRUDNYCH ŚCIEŻKACH ŻYCIA I DOPROWADZILI DO NIEBA W KTÓRYM JAKO ZBAWIENI DZIĘKI ZASŁUGOM TWOJEJ MĘKI, BĘDZIEMY SIĘ WIECZNIE RADOWAĆ Z TRÓJCĄ ŚWIĘTĄ, NAJŚWIĘTSZĄ MARYJĄ PANNĄ, Z ANIOŁAMI I ZE ŚWIĘTYMI. AMEN

  14. Jeremiasz pisze:

    „To, że się spił do nieprzytomności, to nie problem – tego nikt nie widzi, ale post trzeba zachować, bo to widzą wszyscy i co powiedzą? Taka jest polska pobożność.”
    Z tym fragmentem nie sposób się nie zgodzić, ALE moje pytanie brzmi: czy w takim razie taki człowiek który po prostu zgrzeszy jest od razu skreślony przy oddawaniu czci Panu Bogu w jakikolwiek sposób? To że się spił w żaden sposób nie umniejsza motywów jakimi kieruje się zachowując post. Oczywiście przy założeniu że pragnie zachować post ze względu na osobistą relację z Panem Jezusem i chęć oddania mu szacunku – ogólnie z powodu wiary. Poza tym, autor pisze o tym że spicie się to nie problem bo „tego nikt nie widzi” – akurat właśnie pijaństwo jest trudne do ukrycia przed innymi i bardzo wątpliwe ażeby nikt tego nie widział. Sparafrazuję mojego ulubionego księdza Michała Olszewskiego SCJ: „żaden czyn, nawet najbardziej haniebny, który zostanie popełniony we wspólnocie Kościoła Świętego, nie umniejsza obecności Boga w tym Kościele”.
    Nie chcę być czepialski wobec ks. biskupa, lecz jedynie zachęcić do krytycznego spojrzenia również i na krytykę 🙂 Rozumiem sens tego przykładu ale dyskutowałbym co do jego trafności.

    Jezus jest Panem !

    • Maggie pisze:

      Wlasnie przerwalam czytanie tego co mowi ks.bp Atanazy Schneider na temat IV, najwiekszego kryzysu w Kosciele, majacego zwiazki z czasami herezji arianskiej, ktorej ulegalo wielu duchownych.
      Nie krytykuje ks.bp Rysia, ale pomyślałam tak jak Jeremiasz, bo gnebila mnie myśl, ze moze (?) …trzeba tez inaczej spojrzec na grzesznika tak zwyczajnie, po ludzku: po przepiciu ..POST jest pokuta.
      Surowosc oceny wierzących jest bolesna, ale czy słuszne było publikowanie jej w formie książki ..nie bardzo mnie przekonuje…bo są inne formy przekazu i POUCZANIA wewnątrz kościelnych …dla WIERNYCH … a nie dla tych, ktorzy czekają tylko jak kopać i rozbijać KK.

      Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        Powtarzam tu uprzednio me sformułowanie: publiczne biczowanie pod pregierzem i krzyzowanie tych, co dzwigaja krzyż .. nie wydaje mi sie najtrafniejsza forma ewangelizacji.

        Jezus jest Panem!

      • Krzysztof K pisze:

        Z dzisiejszego czytania: Postępowanie uczciwe i prawe milsze Panu niż krwawa ofiara.

        „Maggie po ludzku: po przepiciu ..POST jest pokuta.” – aby była pokuta, musi być spełnionych 5 warunków dobrej spowiedzi.

        „Jeremiasz moje pytanie brzmi: czy w takim razie taki człowiek który po prostu zgrzeszy jest od razu skreślony przy oddawaniu czci Panu Bogu w jakikolwiek sposób?”
        – spowiedź jest odpowiedzią na twoje pytanie. Kiedy tracimy stan łaski uświęcającej, tylko spowiedź jest wstanie nam go przywrócić, żaden post.

        Maggie – Czy biskup powinien pisać o tym w książce?.
        Możliwe, że takie dostał polecenia od Boga. Czy jesteśmy godni oceniać biskupa?

      • Maggie pisze:

        @Krzysztof K: nie zrozumiales mego wpisu, nie ma w nim krytyki bpa lecz refleksja, nad paroma zdaniami z ksiazki, refleksja ..ktora bliższa zalowi, bo wytykanie palcem nie zawsze prowadzi do zamierzonego celu.

        Pokuta, o ktorej piszesz to ta zadana przez spowiednika. Jesli ktos cos przeskrobal i sam siebie „niejako karze” jest wyrazem żalu i nakladaniem rodzaju zadośćuczynienia, umartwiania. Nie nam sadzić ludzka dusze, bo od sadzenia jest Pan Bóg.
        Jeśli zaś chodzi o pijacych alkohol, to wszyscy wiedza, jak niekiedy jeden kieliszek zmienia osobę (w różnym kierunku – agresywnosci czy wielkiej wylewnosci pozwalającej z nią zrobić, wszystko wyciągnąć etc) oraz, ze jeden kieliszek pociąga za sobą następny itd. Taka osoba gdy wytrzezwieje oprócz kaca z przepicia, moze mieć kaca moralnego. Oprócz tego jest jeszcze drugi wątek, ktory przedstawił Jeremiasz …przekreslania człowieka.

        W czasach kiedy KK przeżywa IV kryzys (jak obecne czasy określa bp A.Schneider), kiedy nawet tzw „pies z kulawą noga” moze obszczekac i obsikac idącą jeszcze „karawane” wiernych, nie każda forma wypowiedzi spełnia zadanie, zamierzone przez autora.

        Pozdrawiam. Jezus jest Panem!

      • Krzysztof K pisze:

        Ten pijany człowiek wykazał się fałszem i obłudą. Grzeszył strasznie przez kilka dni, niszczy życie sobie, żonie, dzieciom, dalszej rodzinie. Miał gdzieś Boga, jego nakazy, Msze święte, na które nie poszedł, wolę Bożą, ale najważniejsze, że będzie pościć!.
        Myślisz, że jemu ten post coś daje? Przecież stracił stan łaski uświęcającej, grzeszył i odwrócił się od Boga. Stracił z nim kontakt, więc nie pości z Bogiem, Post bez zjednoczenia się z Bogiem jest nic nie wart.
        Jak myślisz, jeśli nie pości z Bogiem, to z kim?

        Niby, kto i gdzie przekreślił tego pijanego człowieka?. Ks. bp. pokazał tylko fałsz. To tak jakbym wracając od prostytutki powiedział: o dziś piątek, dobrze, że nie jadłem mięsa i jeszcze upominał żonę, że daje mi zupę na mięsie.
        To obłuda i fałsz, a ukazywanie tego nie jest przekreśleniem człowieka, tylko odkryciem przed nim prawdy. Otwieraniem mu oczu, głośnym nazwaniem grzech, grzechem, a tym samym pomaganie jemu. Napominaniem też pomagamy. dzisiaj brakuje napominania, wszędzie panuje tolerancja. Brakuje nam Janów Chrzcicieli.

        Oz 6; 6 Miłości pragnę, nie krwawej ofiary,
        poznania Boga bardziej niż całopaleń.

      • eska pisze:

        @Krzysztof K: „wszędzie panuje tolerancja”
        Powiedziałabym, że nie tolerancja, tylko permisywizm. A tolerancją to jest dzisiaj wszystko nazywane dla zmyłki. I tu mi się przypomina „Rok 1984” Orwella z jego opisem dążenia do zubożenia języka po to, aby zagmatwać rzeczywistość. Czego nie da się nazwać, tego sensu nie da się uchwycić. Wszystko po to, aby wprowadzić jedynie słuszne myślenie i aby wkrótce już nie była możliwa żadna „myślozbrodnia”.

      • Jeremiasz pisze:

        Też tak uważam.
        Publiczna i nie do końca spójna krytyka czasem prowadzi do przykrych i być może niezamierzonych efektów. Dodam jeszcze że określenie „barokowa fasada” może być bardzo niesprawiedliwe w stosunku do tych, którzy przeżywają każdy element Mszy Św. i autentycznie się wzruszają zwłaszcza podczas sakramentów. Krytyka wydaje się bardzo powierzchowna i zbyt populistyczna – oczywiście cały czas opieram się na fragmencie z WoWiT, bo książki nie czytałem 🙂 Ale mimo wszystko niech Pan Bóg księdzu biskupowi błogosławi obfitymi łaskami – AMEN +++

      • Maggie pisze:

        Określenie „barokowa fasada” … tez mnie poruszyło.
        Jako dziecko, kiedy krotko mieszkalam na starowce, wymykalam sie do oddalonego o pare krokow, olbrzymiego barokowego kościoła farnego (przy ul. Gołebiej). Ogromne, majestatyczne i powykrecane kolumny, malowidla na suficie, wiele bocznych oltarzy i wiele zakamarkow, w których mozna bylo znalezc cisze. Wokół połmrok i chłód – nawet w upalne letnie dnie i … niepowtarzalna atmosfera modlitwy – obecnie swiatynia ta wpisana jest na listę UNESCO jako zabytek..
        Do tego dodam, ze od wiekow, jest tam najwspanialsze miejsce, miejsce, w ktorym nawet po śmierci ojca odzyskalam spokój …a miejscem tym szczegolnym to … wspaniała Kaplica Wieczystej Adoracji. Do parafii, w tym barokowym (!) kościele, jeździłam tez z mama, w każda środę, na Nowenne do Matki Bożej Nieustajacej Pomocy – bo nie bylo tej nowenny w osiedlowej parafii.

        Myśle, ze w złoceniach barokowych, moze (?) i przesadnych dla niektórych, ówcześnie żyjący chcieli BARDZIEJ uzmysłowić, ze kościół=Dom Boży,ze jest jakby przedsionkiem nieba i miejscem uroczystych spotkań z Panem Bogiem … NIE ZAŚ aby łechtac swoją (!!!) ludzka próżnośc: popisując sie wystawnoscia i wykwintnoscia świątyni … Dlaczego więc negatywnie mam myśleć, o naszych wcześniej urodzonych, braciach i siostrach w wierze?
        W każdej starej (!) budowli sakralnej: gotyckiej, barokowej, romanskiej, widzę starannośc ówczesnych budowniczych: aby na Boza Chwale taka budowla służyła pokoleniom. To są oczywiscie i mury ale patrząc na nie… nie trafia do mnie mowa z ironia o tych, ktorzy je stawiali a czynnie uczestniczyli w liturgii..

        Za komuny „szlifowano” nam wszystkie pojęcia ..w tym piękna i sztuki, a „szczególna” krytyka wowczas obdarzono Średniowiecze i barok… , która to krytyka pokutuje do dzisiaj…nawet w stosunku do ludzi.
        Jeśli nie my sami, to nauczyciele naszych nauczycieli podlegali takim „oszlifowaniom”, takie były podręczniki i filozofia wpajana latami …na każdym kroku…a to nie ułatwia dziś wyrwania sie spod wpływów takiej „ex-nauki”.

        Jezus jest Panem!

        • wobroniewiary pisze:

          Określenie „barokowa fasada” … tez mnie poruszyło.
          A MNIE NIE!

          Osobiście byłam świadkiem (pisałam o tym kilka miesięcy temu) jak do przesady wystrojone panie siadły w I ławce tuż przed ołtarzem a nikt obok nie mógł odmówić Zdrowaś Maryjo o całym dziesiątku nie wspominając
          Czemu? Bo na 3 min przed Mszą one musiały tak głośno komentować, gdzie która szyła płaszczyk i jaka szkoda, że zaczyna się post i śledzi to nie to co cynamonowa szarlotka.
          T była iście barokowa fasada a od tyłu nadęta do entych rozmiarów pycha i egoizm oraz zatracenie świadomości gdzie i po co się jest.
          To były ich swoiste „gorzkie żale”
          Każdy z nas zna wiele takich przykładów

          A jak wszedł ksiądz to śpiewały takim głosikiem, że ho ho i tylko miedzy zwrotkami kontynuowały dialog o poście ubraniach i przepisach kulinarnych.
          Tak czasami bywa.
          Co do pijaka postu i żony…podam inny przykład.
          Ojciec bije żonę, dzieci, wali po głowie po całym ciele bez opamiętania, kopie i nie tlyko a potem nakłada garnitur i idzie do kościoła bo niedziela i kościół musi być. Przy okazji wyraża zdziwienie że w domu cisza po powrocie i nikt mu nie podał obiadu ale nie widzi, że dziecko i żona lądują w szpitalu.
          Jak oni mogli? Przecież kościół i obiad w niedzielę muszą być!!!

          I TU CAŁKOWICIE POPIERAM KS. BPA RYSIA
          To tyle i do piątku wieczór

      • Monika pisze:

        Prawda, święta prawda. Zgadzam się całkowicie z Ewą. Z życia ale jakże prawdziwe.
        Być może lubimy chować się za fasadą, barokową czy jakąkolwiek inną, byle prawdę ukryć, maskujemy się nawet przed samym sobą, byle się nie odsłonić, nie ukazać swojej prawdziwej twarzy (tym gorzej, że nawet przed sobą samym).

        Jakże ważne jest, by najpierw odkryć, wydobyć, rozpoznać i zaakceptować w sobie Abla z jego wszystkimi ułomnościami, by można było postawić następny krok.
        Zadawajmy sobie pytanie przed Bogiem: „gdzie jest twój brat Abel?”
        W tym temacie polecam szczerze i gorąco 3 częściowe (3 dniowe) rekolekcje INIEMAMOCNI. Rewelacyjne. Sama odsłuchałam wielokrotnie, bo niosą w sobie wielkie bogactwo Ducha Świętego.
        Mały fragmencik z części 1: „Pan Bóg szuka w nas zdolności do kochania, która jest ukryta w tym wszystkim co jest w nas najsłabsze. W tym wszystkim co my uznajemy za niegodne. Czego nie kochamy, tak jak mama nie kochała Abla. Co uznajemy za porażkę, tak jak Jemu nie wyszło. Co uznajemy za lichotę, za pustkę, tak jak On miał na Imię. W tym właśnie jest ukryta nasza zdolność do kochania”

        Dwie pierwsze części z większą dozą humoru, uśmiechu a trzecia na zupełnie poważnie.
        Tak się składa, że to są rekolekcje Wielkopostne a dziś akurat mamy zaproponowany post w ważnej sprawie – jeśli pragniemy się przyłączyć to zapraszam także do odsłuchania, by przeżyć ten post z Bogiem
        – wzmocnijmy się Słowem Bożym i odkryjmy co Ono do nas mówi
        – z pożytkiem doczesnym i wiecznym.
        Znajdźmy chwilę czasu dla Pana Boga.
        Szczerze polecam. Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        Alez to jest hipokryzja, ktora kiedyś „reformatorzy” i chyba komunisci przechrzcili na barokowa FASADA – a sami nie widzieli belki w swoim oku.
        Takich wyperfumowanych i rozkrzyczanych ludzi zobaczyć można nie tylko na Mszy Św. I a to co na grzbiecie noszą, nie czyni ich piekniejszymi, lepszymi, etc. Kiedyś w spisie lektur szkolnych byl „Swietoszek” Moliera.

        Zwróciłam uwagę, na jad takiego określenia, ktory skazil nasz język, kiedy używamy przenosni, ktora „pokutuje” w naszym slownictwie, a krzywdzi ludzi i Kościół…nie tylko ówczesny, bo i współczesny będący kontynuacja.
        Dlaczego mamy takim określeniem, związanym ze stylem architektonicznym, pełnym rożnych finezji, w okresie kiedy budowano wiecej kosciolow niz obecnie i obowiązywał rytuał łaciński? Dlaczego cos negatywnego mamy ubierać w ozdobna szatę kościelna i laczyc Z grzechem hipokryzji i tym co krzykliwe w sensie duchowym etc..?

        Co my wiemy o duchowości tłumów, uczeszczajacych w owych czasach do kościoła ?
        Czy to dobrze używać języka wroga Kościoła? Zbyt wielu z nas to czyni tak podświadomie… a mogę przypomniec jeszcze bardziej „powykrecany” styl jakim jest rokoko. Grzesznicy żyli kiedyś i nadal żyją, bo człowiek jest grzesznikiem (mniejszym lub większym – a szatan krąży i doń naklania).
        Opisalam jak dobrze mi w jednym z kościołów w stylu barokowym, tj we Farze do której wracam pamięcią wiecej niż z sentymentem i w której znajdowalam schronienie, wyciszenie, czułam Boza Moc i Miłość – czasem zbaczalam z zamierzonej trasy aby do Chrystusa z tej „barokowej fasady” na chwile wstąpić.

        Jeśli zas chodzi o przeszkadzanie na Mszy Św, czy złe zachowanie w kościele nawet kiedy nic sie nie odprawia …to jest na to sposób: zwrócić uwagę.
        Bywa, ze tak czynie, ..albo, ze sie nawet ostentacyjnie przesiadam, kiedy spojrzenia, westchnienia itp nie pomagaja.
        Kiedy towarzystwo, po I Komunii Św oblazło wręcz ołtarz i stojąc do niego tyłem, już po „sesji” zdjęciowej, odwrociwszy sie tyłem prowadziło spotkanie towarzyskie na samym środku (do tego znacznie opozniajac następna Msze Św) … poprostu wstalam i zapraszajac do sali parafialnej …bardzo głośno i powiedziałam, a nawet zrozpaczonym głosem krzyknelam argument: proszę Państwa PRZECIEŻ W TABERNACULUM JEST ŻYWY CHRYSTUS A NA SPOTKANIA TOWARZYSKIE MAMY SALE PARAFIALNA. Ktoś z tych ludzi mógł śmiało nazwać mnie rownież barokowa fasada, choć nie jestem „wylakierowana”….

        Jak kto chce, niech sobie używa kąsliwego sformułowania „barokowa fasada”, zamiast innego … Nikt mnie nie zmusi abym w takim znaczeniu je używała, a zwłaszcza gdy chce „wbić szpileczke”- powód tak z grubsza wyluszczylam.
        Język polski jest bardzo bogaty i mamy wybór rodzimych i zapozyczonych określeń czy przenosni (m.in. staropolskie: kleczy pod figura d____a ma za skóra, ubrał sie cz__t w komezke i na msze ogonem dzwoni).
        Zwrócono mi nie tak dawno uwagę, na źródło popularnego, zartobliwego zwrotu z typu czary…, którego korzenie sięgają „reformacji” i którego większość NIE kojarzy sobie z Kościołem.. a barokowa fasade kojarzy sie głownie z budwnictwen sakralnym pewnej epoki i z Kościołem.

        Jezus jest Panem!

      • Krzysztof K pisze:

        Maggi myślę, że powinnaś kupić sobie tę książkę, jeśli po krótkim fragmencie masz z nią taki opór, to jest ona dla ciebie.

      • Monika pisze:

        Maggie droga, nie oburzaj się, nie ma powodu – zastanów się chwilkę czy można brać wszystko aż tak dosłownie i w każdym słówku czy symbolicznym zwrocie doszukiwać się obrazy Kościoła i ataku Nań?
        Ten zwrot „barokowa fasada” użyty tutaj to przecież pewien skrót myślowy, pewne skojarzenie, nawiązanie do takiego a nie innego stylu
        – stylu nadmiernie kładącego nacisk na to co teatralne, zewnętrzne, zdobnicze, zamazujące rzeczywistość, zniekształcające poniekąd
        – to porównanie symboliczne, co miało oznaczać tutaj pewną teatralność, blichtr, zakładanie masek, fasadowość, nadmierną dekoracyjność i nadmierny przepych
        – przez to szczególne zwracanie uwagi bardziej na pewną zewnętrzność niż głębię, przewagę tego co widzimy na zewnątrz i czym się zachwycamy niż tego co jest naprawdę istotą, co jest w rzeczywistości, co jest sednem
        – to jednocześnie zatracanie wyrazistości, rozmycie pomiędzy tym co rzeczywiste a złudne. Takie efekty miał wywoływać ten styl.

        Wiem, że na pewno bardzo dobrze znasz ten styl ale zajrzyj do krótkich uproszczonych charakterystyk tego stylu a przekonasz się, że to pewien skrót myślowy i z tym właśnie się kojarzy, niezależnie od zasług artystów tego stylu i od wielkiego ich artyzmu i osiągnięć.

        Wikipedia podaje o architekturze baroku: „Barok może, ale nie musi budzić zachwytu. Jest to styl pozostający w ścisłej zależności z mentalnością swoich czasów.”

        Na marginesie: ktoś kiedyś powiedział – jeden z kapłanów (nie pamiętam który)
        – ile strasznych rzeczy działo się na świecie (np.wybuch II wojny światowej itd.) właśnie w tym czasie kiedy odprawiane były Msze Św. Trydenckie. Nie można więc twierdzić, że wtedy wszystko było dobre, bo akurat wtedy były te Msze Św. odprawiane. I dodał nawet ten kapłan, że skoro tak było, że mimo tych Mszy Św. Trydenckich takie straszne niewyobrażalnie rzeczy działy się w tym czasie na świecie to i teraz nie we Mszach Św. Trydenckich należy upatrywać ratunku dla świata.
        Są jednak i tacy kapłani, którzy mówią zupełnie odwrotnie – że teraz już tylko Msze Św. Trydenckie są ratunkiem dla świata.

        Niech żyje Jezus Chrystus Król! – zawsze i wszędzie!

        • wobroniewiary pisze:

          „ktoś kiedyś powiedział – jeden z kapłanów (nie pamiętam który)
          – ile strasznych rzeczy działo się na świecie (np.wybuch II wojny światowej itd.) właśnie w tym czasie kiedy odprawiane były Msze Św. Trydenckie”

          Ojciec Jan Paweł na naszych wowitowych rekolekcjach w Międzywodziu 😉

      • Maggie pisze:

        Moniko, ja sie obrazam, ale nie lubię schematów, w których podciaga sie wszystko pod jeden mianownik. Rozumie intencje bpa i do tego dyskutujemy o opini o jego książce, na podstawie paru zdań wyciagnietych z kontekstu książki i …opinii, której autor wskazuje, ze książka moze budzić kontrowersje.

        Żyjemy w szczególnych czasach: kiedy aspekt tych wszystkich „rożnych” Wikepedii, które opierają sie na rożnych źródłach różnej jakości i kalibru … do których zaliczyć można np tez księgę prawdy etc., urasta do problemu mogącego przyprawic co najmniej o ból głowy a bardziej o kociokwik.
        Dlatego powinnismy być ostrożni we wszelkich generalizacjach, które mogą być wykorzystane przeciwko dobrej sprawie, albo krzywdzic – manipulacji zawsze znajda sposób aby komuś „przyłożyć”.

        Jeśli chodzi o pojęcie piękna: Ludzie zachwycają sie np Picasso, którego późniejsze (!) dzieła to dla mnie bazgroly, choć ich cena osiąga zwrotne ceny. Mi podoba sie to co ładne, harmonijne ..bez patrzenia na autora,bo nie jestem snobem …a i w mazaninie dziecka można znaleźć wiecej wyrazu, wiecej piękna aniżeli np w „schozofrenicznych” bohomazach Salvatora Dali. Podobnie jest z architektura i ze wszystkim co nas otacza i z opiniami na rożne tematy – mamy swoje upodobania i oceny.
        Nie każda tez metoda wychowawcza jest stosowna dla wszystkich – na rekolekcjach, które tu wspomniano.. jest tez mowa o odstraszaniu od Kościoła przez narzucanie, przesade w oczach jednych a gorliwosc w pojeciu drugich, oraz o powrocie po latach do Chrystusa.

        Nigdy nie twierdzilam, ze Msza łacinska jest lepsza od obecnej, ale wiem, ze tam jest większy nacisk na oddawanie hołdu Jezusowi – co nie oznacza, ze takiego sie nie oddaje w powszechnie celebrowanej, w której rozumie każde słowo, bo łaciny nie znam (tylko pare zwrotów), a więc jeśli bym w takiej uczestniczyła byłaby to polowiczna modlitwa z mojej strony.

        Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        @Krzysztof K.: ja nic nie powinnam kupić i nie kupię.
        Wole poczytać JPII i Pismo Swiete niż smaganie bliźnich – w komunie miałam na żywo (!) wytykanie i grożenie palcem Kosciolowi i wiernym.

        Obcujac z ludzmi szukam dobra w człowieku i jeśli mogę to staram sie je wydobyć. Szkoda, ze nie mogę robić usmiechnietych buziek i serduszek, bo w moich wpisach byłoby ich mnóstwo – moze me słowa nie brzmiały by tak srogo i ponuro …wbrew moim intencjom.

        Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        Było manipulanci a IPad poprawił manipulacji – wiele jego poprawek nie juz poprawiam ale chyba każdy widzi, ze cos nie tak, gdy on zmienia i dodaje wedle jego „widzi mi sie”.

      • Maggie pisze:

        Ot i przykład .. wystawił sam słowo: już… po komendzie: opublikuj komentarz

      • Monika pisze:

        Czy ja dobrze zrozumiałam, że ksiądz biskup Grzegorz Ryś jest według Ciebie Maggie manipulantem? Może jednak nie to miałaś na myśli i mam taką nadzieję, ze w tym przypadku nie księdza biskupa miałaś na myśli.
        Piszesz Maggie właśnie w kontekście książki i jej oceny słowa: „manipulanci zawsze znajda sposób aby komuś „przyłożyć”.”

        Rozumiem, że każdy ma prawo do własnej oceny ale zawsze też można zdanie zmienić. 🙂

        Ja powoli nabieram ochotę by kupić tę książkę, wobec tak bardzo przychylnych komentarzy księży, a jeśli książka faktycznie budzi kontrowersje, to tym lepiej, bo Jezus też budził kontrowersje i nadal budzi.
        Tutaj podaję link do 4 ciekawych recenzji i opinii tej książki, w które warto się zagłębić i przemyśleć, że może jednak, jeśli jest tak dobra jak piszą to warto ją przeczytać:
        http://e.wydawnictwowam.pl/?Page=opis&Id=70411&Review=2665#Review

        Recenzja ks. Tomasza Jaklewicza:

        Urok i mądrość Ewangelii

        Biskup Grzegorz Ryś jest kaznodzieją zjawiskowym. Nie przynudza, nie powtarza frazesów. Jego kazania, rekolekcje, konferencje zawsze przynoszą coś świeżego, odkrywczego. Zapraszają do rewizji poglądów i, co najważniejsze, do nawrócenia. Może to po prostu nowość słowa Bożego, ale zasługą bp. Rysia jest to, że potrafi ją ukazać przed słuchaczami i czytelnikami. Wiara z lewej, prawej i Bożej strony to zapis rekolekcji, które głosił w ciągu 25 lat, zanim został biskupem.
        Na czym polega siła tych biblijnych rozważań? Chyba na tym, że mówi do nas ktoś, kto sam wierzy, modli się, szuka, pyta. Prowadzi innych, ale sam idzie z nimi tą samą drogą za Jezusem. Pulsuje w tych tekstach Ewangelia, jej urok podbijający serce i mądrość przekonująca rozum. Książka znakomita jako rekolekcje do prywatnego odprawienia lub jako, co daj Boże, natchnienie dla kaznodziejów.

      • Monika pisze:

        Fragment recenzji Wojciecha Dudzika OP:
        „To, co jest największym atutem tej książki, leży poza nią. Można w niej bowiem wyczytać świadectwo wiary autora. A wiara nie rodzi się z pisania książek, tylko ze słuchania Bożego słowa. Gdyby za tym tekstem nie stała modlitwa i Ewangelia wprowadzana w życie, nie byłoby w nim tej ogromnej siły, która pociąga czytelnika do spontanicznie wyrywającej się podczas lektury modlitwy: Panie Boże, też tak chcę!”
        ” Z lektury nie wynika oczywiście, że coś musimy i że Bóg miałby nas do czegokolwiek przymuszać. Autor tak przedstawia Boga i nasze sposoby na dotykanie Jego mocy, że człowiek sam chce próbować, że chce się nawracać do często zapomnianej pierwotnej miłości i gorliwości. To dopiero kaznodzieja, który tak zapala!”

      • Maggie pisze:

        Moniko, zle mnie zrozumialas nigdy nie nazwałam księdza manipulantem, tylko skierowalam myśl na to, ze jest w świecie wielu manipulantow, w których ręku każda (!) wypowiedz moze być wykrecona jak ten przysłowiowy kot do góry ogonem. W moich wyobrazeniach widzę np takich z GW: wodzów i wasali, ktorzy biorą pod pregierz każdego wierzacego z kapłanami włącznie …byle przyłożyć i do tego posłużyć sie Bogu ducha winnym w tej akcji biskupem – gdy beda posługiwać sie wyrwanymi z kontekstu „jego” cytatami.
        Książki napewno nie kupię , bo po pierwsze zbyt dużo ceregieli+koszty abym ja sobie tutaj sprowadziła, a po drugie szukam Pana Boga nie w ostrej krytyce bliźniego – ten etap mam już za sobą (mam nadzieje), a przedkladam metodę w której mówi sie o tym co dobre i pozytywne, gdzie sama widzę na zasadzie kontrastu zło…

        Bóg jest Miłością! Za Św.Franciszkiem z Asyzu, z żalem powtórzę: Miłość nie jest kochana.

      • Krzysztof K pisze:

        Maggie tutaj nie chodzi o to, aby krytycznie spojrzeć na bliźniego, tylko na siebie. Każdy najpierw belkę ze swojego oka wyciąga. Ludzie letni, którzy chodzą do kościoła co niedziele i raz do roku do spowiedzi, mówią wszystko jest fajnie, jestem wierzący. Ale gdy poświęcisz im nieco czasu, porozmawiasz z nimi, wejdziesz do ich domu. Zobaczysz co tak na prawdę mają w sercu. Kiedyś nie reagowałem, bo co mi do tego?
        Dziś już reaguję.
        Pomogły mi w tym podobne książki, które sprawiły, że najpierw zająłem się sobą i swoim domem. Spaliłem wiele rzeczy, oczyściłem siebie i mieszkanie. I dzięki temu mogę pomóc innym. Jeśli nie będę czytał, czy słuchał krytyki o sobie, będę jak ci ludzie, którzy myślą, wszystko jest fajnie.

        Ta, czy podobne książki są pomocne i mi i ludziom letnim, którzy myślą wszystko jest fajnie. Może kiedyś im wpadnie ten tytuł w ręce i może zobaczą prawdę o sobie.
        Rozumiem, że jesteś na takim etapie swojej drogi duchowej, że jest ci ta książka do niczego nie potrzebna, wielu jest jednak ludzi, którzy szukają takiej pozycji. Nie można im tego zabronić, bo nam się wydaje, że są lepsze drogi. Nigdy nie wolno bronić nikomu ewangelizować.
        Twoje słowa, „bo są ludzie, którzy odwrócą kota ogonem i będą atakować kościół” są dość dziwne, bo tacy ludzie byli, są i będą, ale to nas nie zwalnia od mówienia prawdy, od ewangelizowania, a to co oni zrobią idzie na ich sumienie.

        Czy na pewno taka książka jest zła?. Co mamy z tych krótkich informacji:
        Są to po prostu bardzo radykalne (w znaczeniu ewangelicznym) komentarze do fragmentów Słowa Bożego.

        Bez tego bolesnego etapu nie zrozumiemy przyczyn kryzysów Kościoła i nie doświadczymy Boga, który może nam pomóc z tego całego bagna wyjść.

        Dzięki tej książce spotkasz Jezusa i dotkniesz Kościoła. W tekstach biskupa Grzegorza Rysia rozpoznasz Kościół, który Cię boli, ale też Boga, który na każdy nasz ból ma lekarstwo.

      • Monika pisze:

        Witaj Maggie! Dobrze, że jesteś! Niech Pan Bóg błogosławi Tobie i Twoim najbliższym!
        Książka ks.biskupa Grzegorza Rysia na pewno jest cenna i oby doprowadziła wielu do nawrócenia i do lepszego poznania Boga.
        Ciekawa odpowiedź jest we fragmencie tej książki na jaki się natknęłam poprzez link podany przez Adminów:
        „Św. Brat Albert napisał kiedyś bardzo prosto, że cnota polega na praktycznej znajomości Boga i siebie. Nie stanie się cnotliwy ten, kto nie zna Boga, i to praktycznie. Znajomość Boga nie polega na tym, że się o Nim przeczyta książkę albo wysłucha katechezy. Nie polega też na znajomości katechizmu. Znajomość Boga to znajomość Osoby. Kiedy mieszkam z kimś pod jednym dachem, kiedy jesteśmy sobie bliscy, znamy się dlatego, że żyjemy razem i to nas przemienia. Mnie przemienia. To jest znajomość Boga.” 🙂
        Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        Krzysztofie i Moniko, ta książka nie jest dla mnie – chyba widać to już z tego, ze samo określenie barokowa fasada zrazilo mnie, nie do autora (!) … ale do FORMY przekazu…. Jest we mnie wiele zranien ale i przebaczenia, a forma nagany nad głowa osoby, ktora wybacza wiecej innym ..NIŻ sobie samej, nie przypada mi do serca, bo rani – a rannemu bardziej potrzebny opatrunek a nie nóż.

        Ludzie reaguja w różny sposób, w roznych sytuacjach, ale musimy pamiętać o przebaczeniu..nawet pijakowi etc …on kiedyś umrze ..i jeśli nie ma w nas przebaczenia czyz nie mamy belki w oku?
        Można sie odsunąć od pijaka, nie mieć z nim kontaktu, nie wystawiac sie na nowe „próby” – to rownież dla jego dobra…ale przebaczyc trzeba.

        Kiedyś zazegnywalam sie, ze ja NIGDY czegoś nie zrobię, za taka pyche dostałam dobrze po nosie i moje „ja nigdy” …zmieniło sie w starania i pobożne życzenie „ABYM nigdy”.
        Ludzkie oceny mogą bardzo różnic sie od tego jak Pan Bóg nas widzi. W czasach zmowy przeciw Chrystusowi i Jego wyznawcom potrzebne są trzymające sie razem i podtrzymujace ręce i to bardziej niż batog na nas samych …bo razow nie brakuje w takiej codzienności.
        Jeśli komuś potrzebna szpileczka niech ja dostanie ..byle sie obudził i pochwycil podana rękę…ale uklocie czasem moze spowodować infekcje.

        Jezus jest Panem!

      • Krzysztof K pisze:

        Idąc do kościoła z daleka widziałem, że pewna kobieta się przewróciła i chwilę wstawała. Nikt kompletnie nikt się nią nie zainteresował. Nikt jej nie pomógł, nie zapytał czy coś się jej stało. Każdy pięknie ubrany ją ominął.
        Albo.
        Ludzie na Wigilię szykują jedno dodatkowe nakrycie, dla gościa, który nie ma rodziny i jest w potrzebie, ale zarazem w głębi modlą się, aby tylko jakiś bezdomny nie przyszedł. Jak myślisz ile „pobożnych” rodzin wpuściłoby bezdomnego w Wigilię?
        Kiedy ostatnio my sami wzięliśmy bezdomnego do domu, nakarmiliśmy go, odziali?
        Albo przyjęli starą wdowę, babinę o której rodzina zapomniała w Wigilię.

        Czy młoda kobieta, która co niedzielę jest na Mszy św. mówi jakie to ważne by chodzić do kościoła. Poznaje chłopaka, a później bierze szybko ślub, by ukryć ciążę.

        Niestety większość Polaków katolików to barokowa fasada. Z zewnątrz pięknie zdobiona, z wieloma bogatymi zdobieniami, a w środku…Bioenergoterapeutyzm, wiara w reinkarnację, wróżki, stawianie tarotów, dbanie tylko o swój interes, o to aby pokazać sąsiadom swój nowy piękny samochód, dzieci żyjące bez ślubu itp. itd.

        Niestety wielu Polaków, to faryzeusze i na nas spada obowiązek pomagania im. Widząc kogoś z parafii wchodzącego do kościoła robiącego jakiś tik tak zamiast znak krzyża i przyklęknięcie, od razu widać, że warto by u takiej osoby pogłębić wiarę. Podejść i ją zaprosić do siebie do domu na kawę i ciastko. Porozmawiać z nią o Bogu.
        Kiedy ostatnio zaprosiliśmy kogoś nieznajomego do siebie do domu?

        Wszyscy szybko i łatwo krytykujemy kobietę, która teatralnie udaje upadek, gdy się nad nią ksiądz modli, a kto z nas podszedł do niej i jej pomógł? przecież od razu widać, że ma problem. Wolimy jednak się nie przemęczać i tylko na jakimś forum napisać jakie to złe tak udawać. Taka nasza wiara, taka nasza miłość do bliźniego.

        Mnie tacy księża Jak G. Ryś umacniają i pokazują mi że sam jestem barokową fasadą, lenie się w domu i marnuje czas, przed komputerem, zamiast np. zaprosić sąsiadkę i pogadać z nią o Jezusie. Co mnie i ją może umocnić.

  15. Jeremiasz pisze:

    Do Krzysztof K: „spowiedź jest odpowiedzią na twoje pytanie. Kiedy tracimy stan łaski uświęcającej, tylko spowiedź jest wstanie nam go przywrócić, żaden post.”
    To nie ulega wątpliwości, ale nigdzie nie pytałem o warunek łaski uświęcającej, lecz o sens modlitwy i ofiary wynikającej z żywej wiary w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Czy brak łaski uświęcającej czyni nasze ofiary i inne akty dobra bezużytecznymi?
    Ksiądz biskup w przytoczonym fragmencie nie pisze o „obłudzie i fałszu” tego człowieka ale przytoczony przez niego przykład wydaje się piętnować jakikolwiek przejaw naszej wiary w sytuacji gdy upadamy pod ciężarem np. alkoholizmu. Nigdzie też nie zostało wspomniane że ten alkoholik kogokolwiek krzywdził, ani tym bardziej że „miał gdzieś Boga, msze święte(…)” dlatego niesprawiedliwe wydaje się to, co dodajesz do tej historii. W przyszłości może się okazać że tenże właśnie „obłudny” post okaże się dla tego człowieka iskrą ku prawdziwemu i pełnemu nawróceniu.

    • Monika pisze:

      „Nigdzie też nie zostało wspomniane że ten alkoholik kogokolwiek krzywdził”
      Z całym szacunkiem – przepraszam bardzo – ale czy widział ktoś alkoholika, który nie krzywdził? Nie trzeba wielkiej wyobraźni ani nadzwyczajnej znajomości życia, by wiedzieć czym jest alkoholizm, czym się objawia i z jakimi problemami (w kontaktach z ludźmi, z prawem) i zaburzeniami życia rodzinnego się wiąże.

      • Maggie pisze:

        Moniko, w tym konkretnym wypadku to nie zostało napisane, bo to nie jest traktat o alkoholikach…tylko niefortunny przykład.

        Pijanica a alkoholik to bliskie sobie osoby i nikt tu ich nie gloryfikuje… trzeba sie modlić za nie …aby oprzytomnialy, aby zerwany z nałogiem…choć czesto ta „poprawa” to taka jak kołomyjka: w kółko Macieju.

        Wsród pijanych są tacy, co sie rozczulaja i płaczą .. i koszule z wlasnego grzbietu zdejma i oddadzą aby kolezka ja przywdzial, a są i tacy ktorzy mogą zabić, tacy ktorzy oddadzą buty dziecka za butelkę gorzałki etc. – z jednymi i drugimi to krzyż dla najbliższych.

        Tu we wpisie chodzi głownie o to,ze kiedy taki zrobi cos dobrego, choćby krok w kierunku dobra … czy nalezy z tego kpic i go ranic … i wrzucać do ognia piekielnego?

      • Jeremiasz pisze:

        Moniko na dobrą sprawę każdy grzech krzywdzi poprzez czlowieka i na tym polega nasza tragedia – grzeszników. Mi chodziło o ten konkretny przykład bo przecież przypadek każdego grzesznika i szerzej – każdego człowieka – jest indywidualny i zależy od bardzo wielu czynników. W przypadku postaci tego Paska czy jak mu tam na podstawie powyższego fragmentu nie wiemy ani czy bił wszystkich w rodzinie, ani czy gwałcił ani tym bardziej – jak to ujął Krzysztof – czy „miał gdzieś Boga i msze św.” A NAWET JEŚLI to niezbadane są wyroki Boskie i nie wiemy jak akty wiary oceni sam Pan Bóg który jest sędzią sprawiedliwym – najdoskonalszą instancją jak to mawia prof. Johann.
        W sumie to teraz zauważyłem że fragment o którym dyskutujemy pochodzi z portalu deon.pl a nie z samej książki więc może niekoniecznie jest dobrą i trafną recenzją dla ks. biskupa lecz jedynie czyjąś interpretacją 🙂
        Jeszcze co do tej nieszczęsnej BAROKOWEJ FASADY (też portal Deon)- jesteśmy wszyscy obdarzeni mądrością od naszego kochanego Ojca i wiemy że jest to jedynie pewne hasło które ma obrazować coś negatywnego (czy rzeczywiście bufonada, przepych i przesada jest słusznie nieodłącznie wiązane z barokiem – tego nie jestem pewien ale domyślilem się o co autorowi chodziło). Natomiast nie jest to nic odkrywczego ani tak uderzającego bowiem już sam Pan Jezus mówił uczniom aby strzegli się faryzeuszów bo lubią pozdrowienia na rynku, długie frędzle u płaszczy, nakładają na innych ciężary których sami nie umieją ponieść i chodzą z grymasem na twarzy gdy poszczą aby tylko wszyscy widzieli ich gorliwość. Wszyscy wiemy o co autorowi zapewne chodziło ale sęk w tym że gdyby ta BAROKOWA FASADA w Polsce była tak rozpowszechniona to nie doczekalibyśmy się ani św. Jana Pawła II ani Kardynała Tysiąclecia, św. Faustyny i wielu wielu innych. Ośmielę się twierdzić że właśnie ta barokowa fasada rozumiana jako tylko pewien rytuał uratowała niejedną duszę, co nie oznacza że zależy mi na obłudzie i na tym aby ludzie żyli świadomie w ciężkim grzechu nic sobie z tego nie robiąc.
        CHWAŁA PANU!

      • Jeremiasz pisze:

        Edit: chodziło mi oczywiście o PRYMASA TYSIĄCLECIA :))

      • Krzysztof K pisze:

        Jeremiasz „sens modlitwy i ofiary wynikającej z żywej wiary w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Czy brak łaski uświęcającej czyni nasze ofiary i inne akty dobra bezużytecznymi?”

        Kiedy się kogoś kocha i się go skrzywdzi, to najpierw przeprasza się te osobę i wynagradza jej, a nie pości.
        Pomyśl sobie, że bardzo skrzywdziłeś swoją ukochaną i Boga, zamiast ją i Boga przeprosić, powiesz jej, że pościłeś dla niej?. Moja żona by mi odpowiedziała: a co mi z twojego postu? przeproś mnie i nie krzywdź mnie więcej. Kochaj mnie, bądź ze mną, a nie będziesz musiał pościć. Miłości pragnę, a nie tego żebyś cierpiał.
        Podobnie mówi Bóg:
        Oz 6; 6 Miłości pragnę, nie krwawej ofiary,

        Jeremiasz „Nigdzie też nie zostało wspomniane że ten alkoholik kogokolwiek krzywdził, ani tym bardziej że „miał gdzieś Boga, msze święte(…)” dlatego niesprawiedliwe wydaje się to, co dodajesz do tej historii.”

        Ef 5, 15 Baczcie więc pilnie, jak postępujecie, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. 16 Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. 17 Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. 18 A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem,
        Ef 5, 25 Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie,
        28 Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje.

        Bo na pewno ten człowiek spił się do nieprzytomność z miłości do Boga i żony?!. Na pewno żona go dzięki temu bardziej kocha i nie może się doczekać, aż jej luby upije się znowu na kilka dni, a może nawet tygodni. Oby tylko jak wytrzeźwieje w jakiś piątek nie spożywał mięsa!.
        Bóg na pewno też był szczęśliwy, że przez ten czas picia i nieprzytomności koleś nie chodził do kościoła, nie modlił się, nie żył zgodnie z ewangelią, no ale jeść mięsa nie będzie!

        1 Sm 1,  14 Heli odezwał się do niej: «Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina!» 15 Anna odrzekła: «Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. 16 Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala,

        Pijanemu bliżej do Beliala niż do Boga. Zastanów się gdzie najczęściej można znaleźć pijanych ludzi i co wyrabiają? Czy znajdziesz ich w kościele? może na rekolekcjach?

        Jak myślisz, gdyby Jezus wszedł do tego domu, aby zabrać ich do raju, zabrałby żonę, czy tego nieprzytomnego?

  16. Jeremiasz pisze:

    A zgadzam się oczywiście z Maggie 🙂
    Z Panem Bogiem !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s