Rekolekcje z o. Janem Pawłem – o kamieniach na pokonanie Szatana oraz o ojcu J. Manjackalu i Jego wizji nieba, piekła i czyśćca

Podczas konferencji ojciec Jan Paweł powołuje się na książkę o. Jamesa Manjackala „Widziałem wieczność”
Kochani zachęcam Was do jej przeczytania, czyta się jednym tchem. Jest niesamowita. Posiada NIHIL OBSTAT wersji angielskojęzycznej. Przełożony Generalny Misjonarzy św. Franciszka Salezego o. Abraham Vettuvelil MSFS, Rzym, 27.04.2014 r.

Oto fragmenty:
[…] jeśli pozwolisz się wciągnąć w tę książkę, będzie ona jak delikatny głos napominający cię: „Pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20). Na co czekasz? Skorzystaj a czasu łaski, tak, teraz nadszedł czas zbawienia (por. 2 Kor 6,2). Jeśli czytelnik zaangażuje się w lekturę tej książki, ona opromieni jego serce przedstawionymi doświadczeniami o. Jamesa. Książka ta nikogo nie osądza (por. J 12,47), nie straszy, ale rzuca światło na to, co ukryte (por. Ef 5,11). Jak mówi słowo, wszystko oświetlone przez światło staje się światłem (por. Ef 5,14). Książka ta zaprasza każdego, aby pozwolił Bogu się uzdrowić, ocalić życie, aby zawierzyć swoje życie Bożemu miłosierdziu…
ojciec Florian Parth CM Graz, Austria

[…]  W wigilię Bożego Narodzenia 2013 r., podczas mojej modlitwy Pan powiedział mi, że mogę opowiedzieć innym o tym, czego duchowo doświadczyłem rok wcześniej, kiedy przebywałem w szpitalu w stanie śpiączki. Podczas tamtego doświadczenia Pan zabronił mi mówić o tym i polecił poczekać na Jego czas. I teraz właśnie nadszedł ten moment!

Chciałbym, aby ta książka stała się zachętą i pomocą dla tych wszystkich, którzy poprzez radykalne życie chrześcijańskie dążą do świętości i doskonałości w naśladowaniu Chrystusa. W obecnych czasach wielu nie przejmuje się zbytnio prowadzeniem chrześcijańskiego życia. Niedawno przeczytałem, że pewien biskup powiedział, iż wszyscy pójdą do nieba, a piekło i szatan nie istnieją! Wielu nie wierzy już w życie po śmierci. Szczególnie do nich się więc zwracam: widziałem wieczność, niebo i piekło, one istnieją i są nagrodą za prawe życie oraz karą za życie niegodziwe. Dzięki wielkiemu Bożemu miłosierdziu istnieje również czyściec, który jest miejscem oczyszczenia. Uwierzcie mi, widziałem to wszystko na własne oczy podczas mojej duchowej podróży!

[…] W dniach od 7 do 10 grudnia ponad 5000 wierzących muzułmanów przybyło na pustynię w Bahrajnie, aby słuchać Słowa Bożego i przyjąć chrzest. Wówczas to ochrzciłem 3636 z nich, przyjmując ich do Kościoła katolickiego, a także udzieliłem im sakramentu bierzmowania. Czułem ogromną radość, a jednocześnie moje serce było pełne pychy, że udało mi się zrobić to, czego wielu księży katolickich nie jest w stanie uczynić. Mimo że oddałem chwałę Jezusowi za wszystko, co się tam wydarzyło – myślę, że nie oddałem Mu całej chwały za to. W głębi serca wiedziałem, że dokonałem czegoś wielkiego. Tak, pozbawiłem Go chwały i uwielbienia, które należały się wyłącznie Jemu. Pycha zawsze prowadzi do upadku! „Przed porażką – wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek” (Prz 16,18)

W ostatnim dniu zgromadziło się o kilka tysięcy więcej osób z całej Zatoki. Przybyły one, aby świętować Boże Narodzenie 2012 r. Moje serce przepełniał lęk o własne bezpieczeństwo, gdyż w tym tłumie mogli znaleźć się również niewierzący, zdrajcy czy szpiedzy. Zatelefonowałem więc do Gaby – mojego nieodłącznego towarzysza w pracy ewangelizacyjnej w Europie – aby wraz z innymi szczególnie modliła się za mnie. I Pan przekazał im swoje przesłania. Dlatego też Richi (syn Gaby) zadzwonił i ostrzegł mnie, abym nie brał udziału w tym bożonarodzeniowym zgromadzeniu, ale bym jak najszybciej wrócił do Monachium, jak to zostało wcześniej zaplanowane. Tutaj ponownie ujawniła się moja klerykalna pycha – zignorowałem to ostrzeżenie! A Słowo Boże mówi: „Proroctwa nie lekceważcie” (1 Tes 5, 20)! Jednym z moich największych błędów było zignorowanie tego ostrzeżenia.

To bożonarodzeniowe świętowanie było wspaniałe, pełne śpiewu, tańca, jedzenia i picia. Zabito wiele wielbłądów oraz jagniąt i upieczono je w gorącym piasku. Przyrządzono i podano także specjalny arabski ryż. Wiele osób karmiło mnie, a ja cieszyłem się tymi wyrazami miłości. Zabrakło mi roztropności, aby rozeznać, że ktoś bardzo łatwo mógł mnie otruć….

[…] Po przeniesieniu mnie na OIOM miałem sen. Śniłem, że jestem w niebie. Widziałem ogromny horyzont nieba, gdzie wszyscy święci i aniołowie otaczali Trójcę Świętą. Czułem silny zapach kadzidła i słyszałem niebiańską muzykę, melodię tak słodko brzmiącą, której nie da się opisać. Na myśl przyszedł mi fragment z Apokalipsy: „Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy” (Ap 7,9). „I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy – wykupionych z ziemi” (Ap 14,3). Podczas wielu konwencji i rekolekcji charyzmatycznych byłem świadkiem pięknych modlitw w językach, które brzmiały słodko i melodyjnie, ale żadna z tych modlitw nie może się równać z tym niebiańskim śpiewem. Panowała tam atmosfera modlitwy, ale jednocześnie było spokojnie i cicho. Czułem się zanurzony w oceanie łaski. Widziałem Maryję, św. Józefa, Apostołów oraz wielu moich ulubionych świętych: św. Antoniego, św. Ojca Pio, św. Faustynę, św. Alfonsę, św. Franciszka Salezego, św. Marcina de Porres, bł. Jana Pawła II, św. Różę z Limy, bł. Jana XXIII, bł. Cyriaka Chavarę itd. Rozpoznałem twarze wielu innych świętych, których wcześniej widziałem na obrazkach.

[…] Następnie usłyszałem potężny głos Pana. Wiedziałem, że to nie jest ludzki głos. Głos ten głęboko przeniknął moje serce i niemal drżałem, kiedy słyszałem te słowa. Wtedy pomyślałem o słowach z Biblii: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku} zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4,12). Głos ten powiedział do mnie:

  • Miejsce, na którym stoisz, jest święte.

Natychmiast zdałem sobie sprawę z tego, że jestem w niebie. W mgnieniu oka zobaczyłem wszystkie grzechy, które popełniłem od najmłodszych lat aż do chwili obecnej, grzechy powszednie i śmiertelne, wszystko, z czego się wyspowiadałem, a także być może to, z czego się nie wyspowiadałem. Poczułem się całkowicie nagi przed Panem. Mogłem zobaczyć wszystkie członki mojego ciała, którymi w przeszłości popełniłem grzechy. Poczułem, jakby coś miażdżyło moje kości, nerwy, całe ciało. Moje serce wypełnił głęboki smutek – smutek, którego nigdy wcześniej w życiu nie odczuwałem. Poczułem, że jestem stracony. Wstydziłem się siebie i czułem się niegodny, by stanąć przed obliczem Boga. Moje serce okryła ogromna ciemność. Zdołałem jedynie wykrztusić:

  • Jezu, Jezu, Jezu…

Wtedy ponownie usłyszałem głos Pana:

  • Jestem Jezus, twój Zbawca i Pan, wybaczam ci twoje grzechy.

Światłość ogarnęła moją duszę. Głęboko w sercu poczułem ogromną radość i zacząłem wielbić Jezusa modlitwą w językach. Śpiewałem wraz z miliardami świętych i aniołów. Byłem pewien, że wraz z aniołami i świętymi znajduję się w niebie. Wśród świętych spotkałem wielu moich krewnych, współbraci i przyjaciół, którzy już umarli. Wszyscy z uśmiechem witali mnie w niebie, ściskali mi rękę i obejmowali mnie. Brakuje mi słów, aby wyrazić radość, którą wówczas czułem. Proszę, nie pytajcie mnie, jak wygląda Maryja, św. Józef czy Apostołowie – tego nie da się opisać. Dla przykładu – Maryja jest piękniejsza niż jakakolwiek kobieta, którą kiedykolwiek spotkałem na świecie. Oślepił mnie blask bijący z Jej twarzy. W sercu wypowiedziałem: „Mama Maryja”. Większość świętych wyglądała tak, jak są przedstawiani na obrazkach czy figurkach.

Z przykrością muszę powiedzieć, że nie spotkałem w niebie pewnych osób, co do których spodziewałem się, że tam są. Wiedziałem, że prowadziły one bardzo pobożne życie pełne modlitwy, umartwień, postów, że przystępowały one do sakramentów. Niektórych uważałem wręcz za świętych na ziemi, ale nie było ich w niebie! Natomiast dość dziwnie się czułem, kiedy spotkałem tam ludzi, których najmniej się spodziewałem tam zobaczyć: alkoholików, narkomanów, a nawet osoby, które nie przystępowały do sakramentów. Oni także podeszli do mnie i mnie przywitali z radością. Sporo czasu zajęło mi przejście przez niebo i przywitanie się ze wszystkimi. Następnie głos Pana zabrzmiał:

Zapraszamy do lektury:
Książki o. Manjackala można zamówić:
– pisząc maila na adres verbum.dei@wp.pl
– dzwoniąc pod nr tel. +48 510 714 670
– za pośrednictwem formularza znajdującego się na stronie
http://form.jotformeu.com/form/42136501365346

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

54 odpowiedzi na „Rekolekcje z o. Janem Pawłem – o kamieniach na pokonanie Szatana oraz o ojcu J. Manjackalu i Jego wizji nieba, piekła i czyśćca

  1. wobroniewiary pisze:

    Nowenna do św. Ojca Pio
    DZIEŃ 1
    Święty Ojcze Pio, z przekonaniem uczyłeś, że „Opatrzność Boża mieszając radość ze łzami w życiu ludzi i całych narodów prowadzi do osiągnięcia ostatecznego celu; że za widoczną ręką człowieka jest zawsze ukryta ręka Boga”, wstawiaj się za mną, bym w mojej trudnej sprawie…, którą przedstawiam Bogu, przyjął z wiarą Jego wolę.

    Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu

  2. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "POUCZENIA" pt. 16.08.1991, godz. 9.50

    † Nie jest możliwa służba ludziom w duchu Ewangelii bez karmienia się Mną w ciszy serca.

  3. ircia pisze:

    10 lat temu,tez bylam przez chwilke ” w drodze”,byl to ciezki okres,w ktorym moj organizm byl wyczerpany ,”oddalilam” sie tylko do drugiego pomieszczenia,ciagnela mnie ogromna sila i byla nieziemska jasnosc,unosilam sie w gore,nie widzialam siebie,nie widzialam tunelu,etc.tylko ta sila ciagniecia,jej predkosc,tez nieziemska i cudowna jasnosc bialo-zolta,gdy uzmyslowilam(tak to nazwe) sobie ze umieram,”powiedzialam” JESZCZE NIE i natychmiast „wrocilam” odczulam ogromny bol w klatce piersiowej.Sadze,ze z wycienczenia musialo mi chyba na chwile stanac serce,ale do dzis sie zastanawiam,czy gdybym nie powiedziala tych slowJESZCZE NIE,co by bylo…Malo kto o tym wie,wiele osob i tak by nie uwierzylo.

    • wobroniewiary pisze:

      Moja mama przeżyła śmierć kliniczna jedyne co opowiadała, to że była w jakimś tunelu – długim niekończącym się, na jego końcu jasność. Ale nigdy nie chciała o tym opowiadać a ja z siostra nie pytałyśmy.
      Dodam, że lekarze dawali mojej mamie 6 miesięcy życia – 35 lat temu a ona żyje nadal choć z ciężkim rakiem ale żyje bo to Bóg jest dawcą i biorcą naszego życia.

      • ircia pisze:

        Bo to nie chce sie tego opowiadac,ludzie kpia z takich spraw i maja cie za wariata,ja mowilam o tym mamie,siostrze i mezowi…w moim przypadku to bylo akurat,gdy po dwoch tygodniach prawie nie spania (czuwalam nad chorym bardzo szczeniakiem,mial parwowiroze,co chwila mdlal,musialam pilnowac,gdy robil siusiu pod siebie itd. wiec ,gdy ktos na chwile moze ze 2 godzinki popilnowal za mnie,to sie zdrzemnelam) i wlasnie wtedy tez polozylam sie na chwilke i to sie stalo,ja od dziecka mam slabe serce,dodam tylko,ze w chwili „powrotu” bol w klatce byl masakryczny.Dzis zyje i ja i ta mala ponad 10letnia psinka 🙂

  4. Ania pisze:

    Ewa Kopacz wstydzi się za seksmateriały promowane przez MEN

    • Maggie pisze:

      Młodzi na galerii … słowa nieodpowiednie dla ich uszu?… A przecież pan poseł czyta tekst z podręcznika dla dzieci !!!! Gdzie sens, gdzie logika?!!!?!

      Jezus jest Panem!

  5. Ania pisze:

    Franciszek: Dziś mamy trzecią wojnę światową
    „Wydaje się, że można dziś mówić o trzeciej wojnie światowej, prowadzonej „w kawałkach, z przestępstwami, mordami, zniszczeniami” – powiedział papież Franciszek. „Na świat pada cień Kaina” – stwierdził.

    – Wydaje się, że można dziś mówić o trzeciej wojnie światowej, prowadzonej „w kawałkach, z przestępstwami, mordami, zniszczeniami – powiedział papież Franciszek w czasie Mszy św., którą odprawił na terenie memoriału poległych w pierwszej wojnie światowej w Redipuglia w północno-wschodnich Włoszech.

  6. (1 Kor 10,14-22)
    Najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?

  7. Jeremiasz pisze:

    Szukałem przez google i na luxveritatis tej książki o. Jamesa ale nie znalazłem 😦
    Podalibyście link do jakiejś księgarni gdzie mógłbym ją kupić chociażby przez internet?
    Bóg zapłać

  8. wobroniewiary pisze:

    Ważny fragment o cierpieniu , o James na rekolekcjach bierze na siebie nasze uczestników grzechy

    W głębokiej dolinie
    Potem poczułem, jakbym był prowadzony przez głęboką dolinę pomiędzy ogromnymi górami. Ana Pey i Gaby prowadziły mnie, trzymając mnie za obie ręce. Wiedziałem, że jest ze mną mój anioł stróż, ale nie widziałem jego twarzy ani postaci. W pewnym momencie wraz z Gaby i Aną zostałem wtłoczony to tunelu czy jakiejś rury, w której mogła się zmieścić dokładnie jedna osoba. Czułem, jakbym został zgnieciony i przeciśnięty przez tę rurę. W powietrzu unosił się smród, otaczały mnie ludzkie i zwierzęce odchody. Czułem, jak pełzają po mnie robaki, skorpiony, małe węże, jaszczurki i inne dziwne stworzenia. Nie wiem, jak długo przemieszczałem się przez tę rurę. Na końcu zostałem wyrzucony na pustynne miejsce, gdzie nie było żadnych drzew ani roślin. Wszystko było suche i ciemne! Słyszałem odgłosy nietoperzy i nocnych ptaków. Czułem się osamotniony i przepełniał mnie lęk.
    Nagle ponownie pojawił się przede mną Jezus ukrzyżowany. Usłyszałem głos dochodzący z krzyża:
    – Zamierzam pokazać ci grzechy, które popełniłeś w swoim życiu, a także grzechy księży oraz ludzi, wśród których pracowałeś przez ostatnie 38 lat. W swojej przyszłej posłudze musisz się podzielić tymi doświadczeniami z uczestnikami twoich rekolekcji, aby ludzie uwierzyli, że istnieje życie po śmierci i że będą sądzeni według tego, co uczynili na ziemi. Póki co zachowaj to w swoim sercu. Powiem ci, kiedy masz to opublikować.
    W Boże Narodzenie 2013 roku Pan polecił mi, abym wyjawił to wszystkim. Dlatego piszę to teraz.
    Począwszy od tego momentu Słowo Boże przychodziło jedno po drugim, przeszywając moje serce. Na wszystkich rekolekcjach brałem na siebie grzechy uczestników, przepraszałem za nie Boga, prosiłem o miłosierdzie i modliłem się o uzdrowienie wewnętrzne i fizyczne. Byłem przekonany, że powinienem to robić, podobnie jak uczynił Jezus na krzyżu, „On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a tyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni” (1 P 2,24).

  9. wobroniewiary pisze:

    Ukazanie moich grzechów
    Głos z krzyża ponownie przemówił:
    – Zamierzam pokazać ci grzechy twoje, twoich współbraci w kapłaństwie oraz wszystkich ludzi, a także ich konsekwencje.
    Jezus oskarżył mnie o to, że w przeszłości zataiłem swoje grzechy podczas spowiedzi. Kiedy to usłyszałem, moja przeszłość stanęła mi ponownie przed oczami. W młodości, a nawet później, ze wstydu i strachu nie wyznawałem szczerze podczas spowiedzi grzechów niemoralności. Masturbowałem się nałogowo i wielokrotnie podczas spowiedzi nie wyznawałem wyraźnie tego grzechu. Mówiłem ogólnikowo: „miałem złe myśli i wyobrażenia, dopuszczałem się nieprzyzwoitych czynów itd.”. Nagle moje serce ogarnęło poczucie winy, że popełniłem cudzołóstwo, ponieważ głos przypomniał mi słowa z Biblii: „A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28).
    W młodości zanim zostałem księdzem, a nawet będąc już kapłanem, wiele razy patrzyłem pożądliwie na kobiety. Czasami z pożądliwością wpatrywałem się w niektóre części ich ciał i nigdy nie wyznałem tego grzechu duchowego cudzołóstwa. W większości przypadków wyspowiadałem się z tego, ale kilka razy zlekceważyłem ten grzech. W sercu poczułem się winny zatajenia grzechów przed spowiednikiem. Ponownie usłyszałem głos Pana, który podobnie jak 38 lat wcześniej podczas mojego nawrócenia powiedział, że sprawuję Msze św. i odmawiam modlitwy z nieczystym sercem i nieczystymi rękoma. Głos Pana powiedział wyraźnie, że jestem mordercą, choć nigdy nikogo nie zamordowałem. Przypomniał mi się fragment z Pisma Świętego: „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, ze żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” (1 J 3,15).

    UWAŻAM, ŻE KAŻDY POWINIEN PRZECZYTAĆ TĘ KSIĄŻKĘ!

    • wobroniewiary pisze:

      „Widziałem postać szatana – wyglądał tak, jak na obrazkach: miał długi ogon, ostre, zaokrąglone rogi, skrzydła jak nietoperz oraz palce i paznokcie jak u zwierząt. Niektóre z nich miały twarze i stopy lwów, leopardów i tygrysów! Ich wygląd był straszny i przerażający! Krzyki i ryki były tak głośne, że próbowałem zatkać sobie uszy. Wtedy usłyszałem przerażający dźwięk dochodzący z wnętrza ognia: „James, nienawidzę cię, ponieważ próbujesz zniszczyć moje królestwo, które staram się zbudować na całym świecie, a szczególnie w Europie. Kiedyś Europa należała do Jezusa, mojego odwiecznego wroga. Teraz udało mi się częściowo Go pokonać i zniszczyć Jego dominację tam. Ale ty i twoi współpracownicy poprzez twoje nauczanie oraz znaki i cuda próbujecie zniszczyć moje dzieło. Nie oszczędzę cię, nadal będę cię prześladował. Wynoś się stąd, to moje królestwo. Pragnę dusz! Wstrząsnę Kościołem i przesieję Go. Zdobędę wielu dla mojego królestwa”.
      Moi drodzy bracia i siostry, to było prawdziwe piekło. Widziałem szatana twarzą w twarz, ale to było piekło szatana, które Bóg stworzył od początku dla upadłych aniołów. W dzień sądu grzesznicy zostaną wysłani do tego piekła. Podobnie jak Jezus pragnie dusz dla swojego królestwa, tak szatan również pragnie wypełnić duszami swoje królestwo! Szatan krąży wokół jak lew, aby pożreć ludzi. „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, ze te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie” (1 P 5,8-9). Ma swoje sposoby, aby zdobyć ludzi dla swojego królestwa.”

  10. magda2 pisze:

    Już widzę,że będzie to cudowna lektura ! Z całego serca BÓG ZAPŁAĆ za NIESPODZIANKĘ 😀

  11. magda2 pisze:

    I tylko serdecznie proszę, wręcz błagam, by TA NIESPODZIANKA nie zniknęła ze strony, bo już zaczęłam czytać a nie za bardzo mam możliwość wydrukowania .

  12. Salome (Anna) pisze:

    Panie bądź uwielbiony we wszystkich osobach, które sieją dobro poprzez tą stronę +

    • julia pisze:

      ja czytałam tą pozycję dwa tygodnie temu, potwierdza to moje wewnętrzne przekonanie , że opisy piekła i nieba u Glorii Polo czy innych, którzy mieli takie przeżycia , nie są przesadzone. Pozycja w/w bardzo wartościowa.

  13. Trzyletni Dominik z Małopolski, który miał się urodzić bez żołądka, jest zupełnie zdrowy. Cud uzdrowienia przypisuje się wstawiennictwu błogosławionej Karoliny Kózkówny z podtarnowskiej Wał-Rudy.
    Źródło: http://www.fronda.pl/a/mial-nie-miec-zoladka-urodzil-sie-zdrowy-bedzie-kolejna-kanonizacja-w-polskim-kosciele,41586.html

  14. Sebro pisze:

    Potwierdzam. Ta książka to pozycja obowiązkowa. Doskonale współgra ze świadectwem Glorii Polo. Co mnie najbardziej w niej zaskoczyło to ewangelizacja dusz czyśćcowych. Coś niesamowitego.

  15. julia pisze:

    przesłuchałam materiał Ojca Jana Pawła i powiem, ze ja jestem takim wpadkowym dzieckiem, co prawda drugim, rodzice jak najbardziej po slubie, ale planowana byłam za 5 lat. Rodzice wpadli pol roku po pojawieniu się pierwszego dziecka -syna na swiecie. O tych zranieniach okresu prenatalnego dowiedziałam sie niedawno, ale to byl ostatni puzzle z mojej ukladanki, który wyjasnił mi dlaczego ja sie tak boję ludzi, dlaczego czuję strach przed wejsciem w relacje , dlaczego całe zycie udowadniam innym, ze warto mnie kochac.. i najważniejsze, dlaczego tak bardzo cierpię z powodu odrzucenia przez innych.

    • wobroniewiary pisze:

      Nie ty jedna Julio masz ten problem, dla nas było o tyle dobrze, że o Jan Paweł miał dla nas z problemami zranień tego typu wszelkie lekarstwa ❤

      Ileż te rekolekcje przyniosły nam ukojenia, te wszystkie modlitwy, słowa poznania, słowa uwolnienia, zamknięcie w Łonie Maryi
      Kiedy w pewnym momencie wszyscy którzy byli wokół podeszli do mnie – o Jan Paweł jako pierwszy obejmowali mnie przytulali mówiąc kochamy Cie płakałam ja i osoby obok…. ❤
      Nagrania są ważne ale nie zastąpią nam tego duchowego szpitala, w którym przeszliśmy niezłą rekonwalescencje

      Sama myślę już o kolejnych rekolekcjach

    • Paul pisze:

      Julcia kocha się za to że ktoś jest.Ja Ciebie kocham właśnie za to 🙂 choć prawie cię nie znam 🙂 Warto Ciebie kochać i warto kochać każdego.Człowiek wtedy kocha samego siebie.Inaczej nie pokocha się Boga gdy sobą się gardzi.

  16. julia pisze:

    Ewo 🙂 Paul , dziękuję , że jesteście:)

  17. Paul pisze:

    ♥ Uczę się robić serduszka 😉

  18. Kasia pisze:

    Julio:takich osób jak ty jest bardzo wiele i podobnie jak ty nie wiedzą co sie z nimi dzieje,co jest z nimi nie tak,ale najgorsze jest to,że ten strach i ból próbują pokonać z pomocą używek i rozrywki zamiast zwrócić się o pomoc do nieba-mam takich znajomych.Sama podobnie ,jak ty byłam niechcianym,czwartym juz dzieckiem.Moja mama chciała usunąć ciążę w tajemnicy przed tatą,ponieważ wiedziała,że on nigdy by sie na to nie zgodził.Dzięki temu,ze miała straszny sen z maleńkim,porozrywanym,zakrwawionym dzieckiem przestraszona odstąpiła od tego zamiaru.Do dzisiaj moja mama dziękuje Bogu,że tego nie zrobiła.Dowiedziałam się o tym od niej samej juz dosyć dawno i nawet nie miałam o to do niej żalu-po prostu byłam w stanie zrozumieć trudną sytuację moich rodziców w tamtych czasach.Jednak nie wiedziałam ,że właśnie to tak bardzo odbiło sie na całym moim zyciu.Podobnie jak ty szukałam milości i żyłam w jakims dziwnym lęku,ktorego nie mogłam zrozumieć i nie chciałam sie z nim pogodzić,ale tak jak ty nawet odsuwając te mysli od siebie,w ogole tego nie rozumiejąc-bałam sie odrzucenia.Po wielu błędach,potknięciach,a w końcu traumatycznych przeżyciach osobistych oddałam wszystko Maryi i zaczęłam się modlić i prosić o pomoc właśnie Maryję i powoli,powoli następowały niesamowite zmiany.Trafiłam tez przypadkiem:) na wspólnote Odnowy w Duchu Św.a potem na tę stronę,której jestem teraz wierną czytelniczką.Słuchałam rekolekcji Ks.Dominika Chmielewskiego i przy modlitwie wybaczaniu rodzicom dosłownie skręcałam sie z płaczu,chociaz zawsze uważałam,że mam dobrych rodziców,chociaz w dzieciństwie nie lubiłam swojej mamy i przez wiele lat miałam z nią złe relacje.Odprawiłam tez 30todniową modlitwę przebaczenia,żeby tak naprawdę z serca przebaczyć wszystkim,którzy w jakikolwiek sposób mnie skrzywdzili i teraz modlę się równiez za nich i za moją mamę,która nie chce dopuścić do siebie myśli,że odrzucanie dziecka w okresie prenatalnym i wszystko,to,co przezywa matka w czasie ciąży tak bardzo odbija sie na jej dziecku.Udział w spotkaniach wspolnoty charyzmatycznej przyniósł wreszcie upragniony pokój i zrozumienie tego wszystkiego.Dziekuję Bogu za wszystko,co przeżyłam i za te najtrudniejsze,traumatyczne chwile,ponieważ teraz wiem,że to była łaska i od tego zaczęła sie moja przemiana.O wspólnocie,wierze,o tym wszystkim,czego sie nauczyłam rozmawiam też z moimi rodzicami,rodziną,znajomymi i z dziećmi(najłatwiej jest rozmawiać z dziećmi:) ,ponieważ dorośli w większości nie chcą w to wierzyć i litościwie kiwają głowami,wolą gonić za ułudą swiata,ale sa tez osoby,które również chcą sie modlić,szukac odpowiedzi na pytania i życ wiarą.
    Jezu ufam Tobie

    • KasiaP pisze:

      Jak pomóc swojemu już dorosłemu synowi,który może nosić takie zranienie prenatalne.Ma problemy z nawiązaniem relacji z kobietami, jest nieufny, boi się odrzucenia.Proszę o podpowiedż.

      • Krzysztof K pisze:

        @KasiaP Wydaje mi się, że powinnaś dać na Mszę świętą w intencji przerwania więzów pokoleniowych. Warto też, zrobić w jego intencji – Nowennę uzdrowienia.
        Jeśli masz dobry kontakt z synem, to możecie razem zrobić tę Nowennę, dobrze jakby syn przebaczył i poproście jakiegoś księdza o modlitwę uzdrowienia/uwolnienia.
        Przy przebaczaniu dobrze jest się posługiwać formułą W imię Jezusa Chrystusa, a najlepiej posługiwać się formułą:
        W imię Jezusa Chrystusa na mocy sakramentu chrztu świętego przebaczam …
        czy
        W imię Jezusa Chrystusa na mocy sakramentu chrztu świętego wyrzekam się …
        Pomocna w tym też jest: Modlitwa Przebaczenia o. Roberta DeGrandisa

        Można zapisać się na rekolekcje uzdrowienia/uwolnienia.

        Te wszystkie zabiegi są jak najbardziej wskazane, ale nie można też zapomnieć, o rozwoju psychicznym i emocjonalnym. Dla tego polecam ci, podaruj synowi książkę Dzikie serce – Eldredge John. Jest to dobra pozycja dla takich osób jak on. Polecam też książki Jacka Pulikowskiego, jest tam tytuł poświęcony relacjom, warto się zapoznać z jego książkami i rekolekcjami. Polecam konferencje na necie czy też do kupienia Projekt Jonasz – o. Adam Szustak itp.
        Ogólnie wszystko co jest związane z rozwojem mężczyzny.

        Możesz też udać się do księdza choćby w parafii. Nie trzeba bać się szukać pomocy u nich. Właściwie z każdym problemem powinno się iść najpierw do księdza i Biblii 🙂

        Niech wam Bóg błogosławi.

      • Kinga pisze:

        Panie Krzysztofie K szukam dobrych pozycji na temat relacji kobieta-mężczyzna ( gdy jedna z tych osób jest niewierząca ) i uzdrowienia relacji miedzy miedzy nimi, byłabym wdzięczna z całego serca : fredka.kretka@gmail.com
        Pozdrawiam

  19. julia pisze:

    Kasia P odpowiedż jest wyzej, oddać go pod opiekę Maryi , by urodziła go na nowo, bez tych zranień, ja codziennie ją o to proszę i czekam, jest coraz lepiej.
    Ja, podobnie jak Kasia nie mam żalu do mamy, bo skąd mogla wiedzieć, ze te myśli i niechęć źle na mnie wpłyną , ale sama kiedyś porównując swoje relacje z mamą ( moją babcią ) powiedziała, ze my nie mamy takich miłosnych wręcz relacji. NIe mamy i ja pamiętam, że juz jako dziecko, ciagle się z mama kłociłam, ciągle pytałam ja ze łzami w oczach, ze skoro jestem taka zła, to po co mnie wogole urodziła… straszne to były słowa, ale nikt nie wiedział co sie za nimi kryło. Moja mama tez nie wierzy, ze moje pogmatwane zycie emocjonalne to echo tamtych zdarzeń. Ale ja wiem, ze tak jest. Tu i w róznych nagraniach księzy , zwłaszcza egzorcystów , u ojca Daniela Galusa ten wątek ciągle się przewija.
    Ja przez 5 lat mieszkania z teściową, doszłam do takiej nienawiści…ze az boję się pisac co kotłowało mi się w głowie. Szukałam pomocy u ludzi, ale kazdy tylko popierał , ze mam prawo czuc się źle z nią. Abstrahując od tych przyczyn, jedną z przyczyn mojej silnej niechęci do niej na pewno była jej miłość do mojego męża ( podświadomie chyba zazdrościłam mu takiej mamy) i moich dzieci ( a jej wnuków) . Z tej nienawiści do niej wyleczył mnie Jezus. Dostałam takie natchnienie od niego, że powinnam dziękować Bogu jeszcze za to, że postawił własnie taką osobę jak teściowa na mojej drodze, bo choc duzo zła w relacjach z nią wynikło, to jednak część tego zła doprowadziła do zdania sobie sprawy , gdzie tkwi problem. JA patrząc na jej miłość do dzieci i wnuków, mam nauczyć się prawdziwej , bezinteresownej miłości. I pewnie przed nawróceniem ,gdzieś wewnętrznie to czułam , ze ona umie kochac i okazać tę miłość , ja natomiast mam z tym problem, nawet z kochaniem własnych dzieci…. i to mnie doprowadzało do furii.

    Wrócę na chwilę do słów o. Jana Pawła.żeby takich osób, które pozornie czynią zło, czy nie kochaja Boga tak jak my, nie potepiać , nie oceniać a modlić się za nich, bo jest nas dużo. Każdy z nas ma jakies zranienia. Uważam, ze w tych słowach kryje sie wielką mądrość. JA też nie umiałam kochać Pana BOga. Owszem przykazania znałam, ale od kościoła odeszłam bardzo daleko i byłam jedynie osoba poszukującą sensu zycia. Dopiero po łasce , jaka wyswiadczył mi najpierw Jezus, ale byłam zbyt slepa , zeby to zauwazyc i potraktować jako znak , a potem sam Bóg doswiadczyłam czym jest miłość Boga do najsłabszego swego dziecka. Ale nadal nie umiałam kochać Boga, zaczęłam prosić w modlitwie , zeby Pan Bóg nauczył mnie siebie kochac, zeby pokazał mi co znaczy miłowac Go z całego serca. I to się stało. KOcham BOga tak jakby to była osoba , z którą jestem na codzien i jest mi bliska. KOcham go w innych osobach, jak tylko zaczynam czuc do kogos niechęc , mysle , ze to tez jest dziecko Boga i Bóg ta osobe kocha, więc nie powinnam go ranić. I najlepszym dowodem, na to że Bóg uczy mnie prawdziwej miłosci do siebie , jest to, że jesli zdarzy mi sie upadek, to czuję sie winna, nie dlatego, ze to grzech i potepienie mi grozi, ale dlatego, ze zrobiłam przykrosc komus, kogo kocham.
    amen

  20. Kinga pisze:

    Śliczne Kasiu świadectwo, dziękuję.

    • Kinga pisze:

      przepraszam , miało być Julia , dziękuję Ci Julio za to świadectwo, a Kasię pozdrawiam

      • julia pisze:

        kasia też napisała powyżej swiadectwo :)więc jej też się nalezy uznanie;)
        a tak nawiasem mnie kazde swiadectwo podnosi na duchu, ze nie tylko ja tak mam, ze nie tylko ja mam problemy ze soba 🙂 .Jestem wdzięczna Bogu , za tą stronę.

  21. wobroniewiary pisze:

    Drodzy Czytelnicy, rozmowa z o. Janem Pawłem uświadomiła mi, że popełniłam grzech kradzieży, który muszę jak najszybciej wyspowiadać – poprzez umieszczenie do pobrania przez Was książki, która jest do kupienia a nie do bezpłatnego rozpowszechniania.
    Bardzo za to przepraszam i proszę te osoby, które książkę pobrały, aby jej nie rozpowszechniały tylko jeśli chcą mieć taką pozycję – aby ją nabyły.

    • magda2 pisze:

      No i zniknęła , trudno a miałam się wziąć za czytanie, takie prawo 😦 Szkoda bo są też na tym świecie OSOBY BIEDNE, TAK SĄ.

      • Daria pisze:

        Magdo, nie chcę, aby to zabrzmiało niegrzecznie (naprawdę nie chcę nikogo obrazić), ale chyba lepiej być biednym, niż złodziejem
        Jeśli naprawdę cię nie stać na zakupienie tej książki, to ci ją sprezentuję 🙂

    • Paul pisze:

      Podobno żeby zgrzeszyć trzeba mieć świadomość ze przekracza się przykazanie.Powiem szczerze ze ja sam nie wiem co wolno mi robić pobierać i udostępniać w sieci.Te licencje i przyzwolenia do pobierania dla własnego użytku często bywają nie jasne.Człowiek nie wie z jakiej strony co i na ile wolno mu pobrać na dysk.Miałaś prawo nie wiedzieć ja sam się w tym gubię.A należę do młodego pokolenia tych komputerowców.Choć podobno udostępnianie komuś czegoś bez pozwolenia w sieci to piractwo zwłaszcza jak coś jest tylko do kupienia..Tym bardziej jeśli jest chronione licencjami prawami autorskimi i podobnymi bzdetami.Trudno ale po prostu nie wiedziałaś 🙂 Tak piszę bo zastanawiam się czy niewiedza to faktycznie grzech?

      • Daria pisze:

        no chyba że jest to „niewiedza zawiniona”, tzn. ktoś uparcie nie chce się dowiedzieć, ale w tym przypadku to raczej jest „niewiedza niezawiniona” 😉
        Ważne, aby wiedząc, że to jest złe, zaprzestać robienia tego.
        Jakby ktoś chciał więcej na ten temat się dowiedzieć, to polecam konferencje / audycje ks. Pawlukiewicza. Mówi w sposób jasny i nie pozostawia żadnych wątpliwości 🙂

    • Paul pisze:

      No wiesz 🙂 Usunąłem zakładkę 😉 Też wolę zamówić 🙂

  22. magda2 pisze:

    Kochan Dario nie uraziłaś mnie wcale 🙂 No cóż teraz jestem trochę biedna 🙂 Mam wyższe wykształcenie ale nie mogę znaleźć pracy.Ale książkę już zamówiłam ( nie mogłam się powstrzymać, choć syn jeszcze nie ma wszystkich do szkoły). Żeby chociaż koszt przesyłki był w miarę 🙂
    A ,że lepiej być biednym niż złodziejem zgadzam się w 100 % 😀
    Szczęść Boże, widzę,że jesteś fajna Kobitka 😀

  23. kasia pisze:

    Kochani te rekolekcje to obrócenie o 360 stopni mojego życia nie wyobrażam sobie aby nie odwiedzić WOWiT codziennie. Zostałam uleczona ze zranień i moje dziecko też( mam taką ufność w Boga że ono też).Zaczęłam patrzeć na świat inaczej w każdej napotkanej osobie dostrzegać Jezusa i patrzeć z miłością. Dziękuję ci Panie Boże za mojego męża który mnie wywiózł na 2-gi kraniec Polski byśmy mogli przeżyć tak wiele w tak krótkim czasie i za osoby które były mam wielką pomocą.
    Pan z Wami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s