List ks. Adama Skwarczyńskiego: narodowe ofiarowanie Bogu codziennego krzyża Polaków jako egzorcyzm w walce o odzyskanie Ojczyzny

Oto list, jaki otrzymałam dziś po wieczornej Mszy św. i modlitwie przed relikwiami św. Jana Pawła II od ks. Adama Skwarczyńskiego. List ten to zachęta do potraktowania naszej tragicznej sytuacji jako krzyża narodowego prawdziwych Polaków (pozostali, głaskani przez piekło, mają się dobrze). Oto list, który warto rozesłać po całym internecie. Zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli do zdecydowanej pozytywnej odpowiedzi, danej nie tyle człowiekowi, co samemu Bogu: do przebaczenia naszym oprawcom i podjęcia krzyża za ich nawrócenie i wyrwanie Polski z niewoli diabła.
List od ks. Adama:

       Jezu, ufam Tobie!

       Pani Ewo,

       Podzielę się z Panią pewnym natchnieniem, otrzymanym 10 czerwca, po rannej Komunii świętej, i poproszę o modlitwę, bym umiał na nie odpowiedzieć. Furia osoby psychicznie niezrównoważonej, atakującej w tej chwili moje drzwi, jest dla mnie potwierdzeniem, że temat jest ważny i pilny!

       Najpierw było to nagłe uświadomienie sobie grozy, zasięgu i skutków diabelskiej okupacji, pod którą znajduje się obecnie Polska, a w chwilę potem – wskazanie niezawodnego sposobu na wyzwolenie nas z tego jarzma!

       Temat ten nie był mi obcy, gdyż, jak Pani pamięta, miał on być poruszony na antenie Radia Maryja kilka lat temu. Wtedy to pozwolono mi wygłosić tylko pierwszą z trzech pogadanek o naszym krzyżu (osobistym, ale i narodowym). Dwie następne zostały nagrane, ale najwidoczniej zły tak się ich przestraszył, że nie zostały wyemitowane. Teraz było to przypomnienie mi tego tematu, a zarazem zachęta do jego przepracowania i nagłośnienia.

       Sytuacja Polski przypomina mi tę, w której znalazła się mieszkająca nieopodal rodzina, która zwróciła się do mnie o pomoc – o egzorcyzmowanie domu, gdyż dziejące się w nim dziwne i zatrważające zjawiska stawiały go w szeregu „nawiedzanych” (oczywiście przez demony). Podobnych domów z terenu naszego kraju zgłoszono mi kilkanaście. W tym domu dochodziło nawet do tego, że demon posługiwał się kartkami spadającymi spod sufitu, by ludziom grozić albo sobie z nich kpić. „Ale się prosiakom wylatało!” – napisał wkrótce przed moim tam przybyciem. Rzeczywiście przeniósł wszystkie prosiaki z chlewa na dach stodoły – ok. 30 metrów, skąd spadały turlając się po kolei, gdy gospodarze wyszli rano z domu. „Ale było dobre…” – przeczytali kiedy indziej, a gdy zajrzeli do lodówki, zapełnionej żywnością kupioną poprzedniego dnia, była ona pusta! Miałem cały plik kartek z diabelskim pismem, jednak je spaliłem, nie chcąc trzymać ich w domu.

       Ponieważ użyte w tym domu środki okazały się bezskuteczne, pozostał najbardziej niezawodny i wypróbowany – właśnie ten, który chcę teraz zaproponować moim Rodakom. Stawiam go ponad egzorcyzmami, gdyż w jednej chwili, zastosowawszy go, z pokonanych stajemy się zwycięzcami. Przypomina on „pułapkę”, zastawioną na szatana przez naszego Odkupiciela, a opiewaną w liturgii wielkanocnej. Otóż kiedy piekło świętowało już tryumf nad znienawidzonym Galilejczykiem, nareszcie do końca zhańbionym, ukrzyżowanym pomiędzy łotrami – nagle przekonało się, że Jego krzyż stał się bramą Nieba. Bramą dla potomków pierwszych pokonanych w Raju: Adama i Ewy – dla wszystkich, którzy zechcą kroczyć drogą zbawienia.

       Jak to już opisywałem – zna Pani ten tekst, jest w internecie, chodzi teraz tylko o zastosowanie go do ratowania Polski – poprosiłem „nawiedzaną” rodzinę, by uklękła przed Bogiem, rozkrzyżowała ręce i wzięła na swoje barki codzienny krzyż udręk, ponoszonych szkód, zatrważających doświadczeń aż do czasu, w którym Bóg zechce ten ciężar z niej zdjąć. Mało tego: mieli ofiarować Bogu ten swój krzyż za odebranie szatanowi dusz ludzi, konających każdego dnia w grzechu ciężkim. Uświadomiłem im, że uczyniwszy to, od razu z pokonanych stają się zwycięzcami, gdyż Bóg posłuży się ich ofiarą, by uratować od wiecznego nieszczęścia niektórych zniewolonych. Ich zwycięstwo powinno także przynieść inny upragniony skutek: uwolnienie ich domu od diabelskich napaści. Co rzeczywiście miało miejsce: w ciągu dwóch tygodni opisane zjawiska były coraz rzadsze, aż zupełnie ustały.

       Skuteczność podobnej metody działania tłumaczę sobie tym, że piekło natychmiast zauważa ścisły związek między ofiarą jednych, a nawróceniem innych. Nie może pogodzić się z myślą, że więzy, którymi krępowało coraz mocniej latami swojego niewolnika, nagle pękają, a jego dusza, którą już widziało jako swoją na wieki, obmywa się w głębokim żalu oraz we Krwi Jezusa i ulatuje do Nieba! Ponieważ szatan został pokonany swoją własną bronią, którą były udręki, zadawane przez niego znienawidzonym ludziom, ofiarowane przez nich Bogu – zaczyna omijać tychże ludzi jako dla siebie niebezpiecznych, więc wszystko się w takim domu uspokaja! Podobne zwycięstwo nad nim dokonało się w innym domu, atakowanym przez swąd spalenizny. Po latach bezskutecznego stosowania środków naturalnych, np. remontów, rodzina wykorzystała moją radę i „duch spalenizny” musiał odejść.

       Jestem całkowicie przekonany, że nawet niewielu ludzi – aby tylko „ognistych” (dalej to wyjaśnię) – niekoniecznie całe miliony – może wyrwać piekłu jego łup, któremu na imię Polska!!!

       Aby walka z piekłem i jego ludźmi bronią osobistego krzyża była skuteczna, jest jeszcze jeden warunek do spełnienia, dla niektórych może trudny: ludziom-narzędziom piekła trzeba z serca przebaczyć! Jeśli są naszymi nieprzyjaciółmi – czy to jawnymi, czy to ukrytymi, może nawet udającymi przyjaciół – tym bardziej! Nienawidząc ich – za zadane Polsce rany, za wieloraką biedę, w której pogrążyli naszą Ojczyznę, za egoizm i dorabianie się naszym kosztem, za ich kłamstwa i oszustwa, za ogłupianie nas przez media, za tworzenie „prawa”, które jest bezprawiem, za deprawację naszych bliskich, za usługi na rzecz mocodawców, jeszcze bardziej nas nienawidzących – nie usiłując im tego wszystkiego wybaczyć – dodajemy tylko zło do zła, a przecież nasz Mistrz wzywa nas do miłowania nieprzyjaciół! Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie zachowując tego przykazania – a podstawą jego zachowania jest właśnie przebaczenie – sami stajemy się grzesznikami, niegodnymi Bożego przebaczenia (także tego w konfesjonale, do którego nie mamy prawa w tym stanie się zbliżać!). Skoro jesteśmy wówczas w rękach piekielnego wroga, jak możemy pomóc innym od niego się uwolnić?

       Już słyszę odpowiedź niektórych: jednak zło jest złem, a ukrywanie go – jeszcze większym. Czyż więc mamy przerwać „rozmowy nieskończone”, przestać słuchać wszystkich ekspertów od wypunktowywania dziejącego się wielorakiego zła, odwołać marsze protestacyjne i strajki, a tym samym udawać bezsilnych i niemych? A oni będą nas bezkarnie atakować, okradać i niszczyć każdego dnia…?!

       Kimże są „oni”? – ja zapytam – czyż nie biednymi sługami piekła?! To nie z nimi mamy walczyć, lecz z ich panem o ich dusze! Większość powyższych akcji czyż nie jest manifestowaniem przed bramami piekła, wzbudzającym tylko śmiech demonów, gdy się im grozi lub „przemawia do rozumu”? Nawet miliony manifestujących, podpisujących, dopominających się o swoje, nie robią na piekle wrażenia, co tak oburza działaczy, skądinąd ludzi dobrych i ofiarnych… Marnowanie energii i czasu ich nie zraża, gdyż „na pewno następnym razem musi się udać” – twierdzą.

       Czy mamy przestać mobilizować Rodaków do gorliwszego Różańca za Ojczyznę, do „Oblężenia Jerycha” czyli siedmiodniowej modlitwy w kościołach i do innych tak potężnych modlitw, które mogą przynieść zwycięstwo? – zapytają inni… Albo zaprzestać używania wszelkich argumentów, inicjatyw, nacisków i modlitw ukierunkowanych na to, aby wreszcie Pan Jezus uznany został za Króla Polski, co mogłoby być dla nas ratunkiem…?

       Ależ skąd, absolutnie nie zaprzestawać! Żadne dobro, nawet najmniejsze i ukryte, nie pójdzie w zapomnienie na wieki, trzeba więc je podtrzymywać i pomnażać, gdyż tego Bóg od nas oczekuje. Należy mieć jednak świadomość, że to wszystko w obecnej chwili za mało. Bez dostatecznej liczby „żertw ofiarnych”, a więc ludzi podejmujących swój krzyż i ponoszących ofiary za uratowanie zniewolonych, Polska nie wybije się na niepodległość! Nie opadną z niej diabelskie kajdany i pęta! Nie wskaże innym narodom właściwej drogi, nie wyda ze siebie tej iskry, która ma przygotować świat do Paruzji czyli Przyjścia Pana!

       No dobrze – ktoś zapyta – ale powiedz mi księże, jak mam z serca przebaczyć moim dręczycielom i wrogom, skoro na sam ich widok zaciskają mi się pięści?! Jak im wszystko darować, gdy oni sami o to nie proszą, nie przepraszają nikogo, swoim sprytem i bezczelnością się chlubią, a dobrem wspólnym sami się pasą?!

       Nasza Królowa i Matka to świetna Nauczycielka i Wychowawczyni. Przypomnijmy sobie, jakiego użyła „argumentu”, by z małych dzieci w Fatimie ucznić mężne „dusze-ofiary” i apostołów w odniesieniu do największych grzeszników: po prostu… pokazała dzieciom piekło! Zresztą nie tylko im, ale nam wszystkim je wskazała jako nieustającą straszliwą groźbę, wiszącą nad głowami niepokutujących. Miesiąc później – 19 czerwca – powiedziała: „Wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił”.

       O moja kochana ziemio polska, tak dzisiaj ograbiana, niszczona, rozkradana! Chociaż twoich wrogów gotowi jesteśmy malować z rogami, kopytami i ogonem, podpisując te obrazki nazwiskami oficjeli i vipów – chyba absolutnie nie chcemy, by ci wzbogaceni (często naszym kosztem) biedacy poszli na wieczne potępienie!!! Wszak tyś poświęcona uroczyście Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi! Mimo iż to poświęcenie potęguje nienawiść do nas piekła, jednak nie chcemy pozwolić na to, by nasi zniewoleni rodacy, a razem z nimi inne nacje nas niszczące, często ukryte pod polskimi nazwiskami, na naszej polskiej ziemi zasłużyły sobie na wieczne potępienie! Czyż nie żal nam tych ludzi?! Podobno najwięcej jest w piekle tych, którzy nie wierzyli w jego istnienie. Ci biedacy też pewnie w nie nie wierzą, a może niektórzy nabierają chwilami przekonania, że skoro ich pan teraz pomaga im żyć dostatnio i przyjemnie, nie będzie ich dręczyć w swoim królestwie ciemności… Gdyby zobaczyli swoje tam miejsce i rodzaje mąk, może inaczej zaczęliby żyć… Jak wielki ból sprawiają Jezusowi, który życie za nich ofiarował, a teraz stoi bezradny wobec ich opancerzenia wobec wszystkiego, co dobre i szlachetne… Jak pomóc naszemu Panu zdobyć te twierdze, a Niebu całemu sprawić wielką radość z nawrócenia grzeszników?!

       Odpowiedzi poszukajmy w wierszu Juliusza Słowackiego „Kiedy prawdziwie Polacy powstaną…”, skoncentrujmy się na jego trzech ostatnich zwrotkach, opiewających prawdziwe, wyjątkowe i zwycięskie powstanie naszego Narodu. Będzie ono możliwe, gdy duch (czyż nie Duch Święty?) odbędzie swoją robotę w polskich sercach, tłuczony przez złote (a więc papieskie?!) sztandary i przez bój wielki. To nagłe powstanie Polaków „na dawnym mogilniku” (czyż nie chodzi o nasze obecne polskie cmentarzysko – ruiny i zgliszcza tylu bardzo ważnych dziedzin życia?) ma być wielkim zaskoczeniem dla „Francuza” – dla całej zagranicy, stawiającej sobie pytania: „cóż to za bezimieńce” stają do walki (a więc ludzie skromni i prości, bez znanych nazwisk)? Jak przystąpili do tego boju, cichego a strasznego, któremu nie towarzyszą zwierzęce krzyki? Czy to ludzie z krwi i kości, czy raczej „jacyś upiorni rycerze”, potrafiący wznieść się na poziom dotychczas niespotykany: „za dusze walczą tylko duszą i ogniem biją niebieskim w pancerze”? Tak – podkreślmy to – ogniem niebieskim, a więc ogniem miłości, gdyż w Niebie nie ma innego!

       O Juliuszu, nasz wieszczu dobry, powiedz nam z Nieba: czyż nie nadszedł już dzień takiego powstania? Takiej duchowej walki? O wszyscy nasi Rodacy zbawieni, którzy przed tronem Boga wypraszacie nam łaski, czy ten ogień miłości już teraz może nam być dany? Ja myślę że tak!!! Wszak to rok wyjątkowy tych „sztandarów złotych”, swoim łopotem budzących polskie serca!

       Co więc mamy czynić, bracia? – zapytali Apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy ich jerozolimscy słuchacze. Jeśli i polscy o to zapytają – odpowiedź będzie prosta, bardzo podobna do tamtej: uwierzcie w „ewangelię” – w polską (lecz duchową!) rację stanu, wyżej zarysowaną, a także przyjmijcie chrzest! Jaki chrzest? – bojowy! Reszty Bóg dokona!

       Mów jaśniej, tak po prostu, bez tych porównań i poezji – ktoś powie. Proszę bardzo! Uklęknij przed Bogiem i po swojemu powiedz Mu, że to wszystko, co do tej pory w codziennym, polskim, twoim własnym życiu było dla ciebie udręką, śmieciem, zbędnym i znienawidzonym ciężarem – od tej chwili staje się twoim krzyżem. Że to, co do tej pory cię trwożyło, napawało niepokojem o los twój i bliskich, od tej chwili staje się dla ciebie źródłem nadziei na zwycięstwo, skoro Bóg przyjmuje twoją ofiarę. Że wszystkie przekleństwa, które dotąd byłeś gotów rzucać na głowy twoich gnębicieli i pasożytów, zamieniasz na błogosławieństwo dla nich – zło chcesz pokonać dobrem, a duszom umarłym chcesz pomóc zmartwychwstać. Tak, zamieniasz na błogosławieństwo – uczyń je teraz, kreśląc krzyż na tle ich groźnych i nienawistnych oczu, ust wykrzywionych w udawanym uśmiechu, krecich serc zanurzonych w ziemi, rąk splamionych kradzieżą i zbrodnią, głów pełnych zabójczych i obłędnych myśli. Pobłogosław tych biedaków, którzy upadli tak nisko: chociaż są dziećmi Najwyższego Króla, służą Jego zajadłym wrogom. Twoje błogosławieństwo, połączone z twoim codziennym krzyżem za nich niesionym, uczyni dla nich polską ziemię drogą nie do piekła, a do Nieba!

       Czyż nie wiesz, że masz podwójny cel bytowania na ziemi: masz zdążyć zasłużyć sobie na jak największą wieczną chwałę, ale także innym w tym dopomóc? A więc ruszaj do boju o dusze! Nie musisz nawet szukać specjalnego umundurowania, czyniącego cię żołnierzem Boga – to już masz z Chrztu i z Bierzmowania – ani dodatkowego uzbrojenia, bo twój krzyż, złączony z Chrystusowym (łącz go w każdej Mszy świętej) w piekle budzi popłoch i przerażenie. Zastępy Aniołów i Świętych otoczą cię w tej walce, abyś „za dusze walczył duszą”. Bądź jak ogrodnik, który cieszy się z tego, że ma dobry nawóz, choć ten mocno cuchnie, a nie jak mieszczuch, który omija go z daleka, bo nie zna jego wartości. Ten „nawóz” to właśnie wszystkie utrapienia, które do tej pory niosło ci życie w Ojczyźnie. Skończ z narzekaniem, z biadoleniem, z niepokojem o przyszłość – z tym „zatykaniem nosa”, właściwym dla ignorantów i niedowiarków – gdyż „polski nawóz” ma szczególną wartość! Wyhoduj na nim najpiękniejsze kwiaty i drzewa – ożyw obumarłe dusze, skrusz pancerze – a ich wieczne szczęście stanie się i twoim udziałem! Pokaż „Francuzom”, co potrafi Polak, prawdziwie wierzący w Boga i kochający zarówno swoją Ojczyznę, jak i jej nieprzyjaciół! Daj im zrozumieć, co to znaczy, że „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem” możemy być sobą, jak bywaliśmy dawniej!

       W ostatnim (nr 3-2014) dwumiesięczniku „Miłujcie się” znajdujemy wstrząsający artykuł o „Poznańskiej Piątce” – wychowankach Salezjanów. Po wybuchu wojny chłopcy przyłączyli się do konspiracyjnej walki zbrojnej. Zdradzeni, przeszli przez kilka więzień niemieckich, torturowani, wreszcie skazani na śmierć w tak młodym wieku: najmłodszy miał 19, najstarsi 23 lata. Na niecałą godzinę przed wykonaniem wyroku pozwolono im napisać listy pożegnalne do rodzin. Tchną one silną wiarą, pogodzeniem się z wolą Bożą, nadzieją na spotkanie z bliskimi w Niebie, głębokim pokojem, nie zakłóconym nawet przez wstrząsającą myśl: za ileś minut położę swoją głowę pod gilotynę! Wprowadzona przez Jana Pawła II do grona błogosławionych Poznańska Piątka szybko wśród męki niewoli dojrzała do tego, by – jak pisze autor opracowania – oddać swoje cierpienie Jezusowi w intencji nawrócenia swoich prześladowców i zatwardziałych grzeszników. Ich ostatnia prośba wstrząsnęła księdzem niemieckim, kapelanem Bänschem, gdyż mimo udziału we wszystkich – tak licznych w drezdeńskim więzieniu – egzekucjach nigdy więcej takiej nie usłyszał! Spełniając ją, musiał trzymać wysoko krzyż, by chłopcy do ostatniego momentu życia mogli wpatrywać się w niego…

       Ojczyzno ma, tyle razy gilotynowana przez wrogów, czy wpatrujesz się jeszcze w KRZYŻ? W ten Chrystusowy i w ten twój, narodowy? Odrąbano ci już ręce i nogi, na twoje serce i inne organy konieczne do życia czyhają oprawcy, by je „transplantować” do obcych krajów, ale pozostała ci jeszcze głowa! Czy w niej zdolna jesteś odczytać Bożą myśl, czy gasnący swój wzrok możesz skupić na KRZYŻU, wzniesionym nad tobą?! Ucałować go, przyjąć i ofiarować Bogu za swoich oprawców? Jeśli tak – zapewniam cię – ośmielę się nawet powiedzieć: zapewniam w Imieniu samego Boga – że w tym Krzyżu jest dla ciebie ratunek! Wystarczy ta twoja ofiara, byś zeszła z gilotyny, odzyskała zdrowie i siły, stanęła na własnych nogach, zwyciężyła odzyskując wolność, a nawet inne narody poprowadziła do zwycięstwa! A więc… WSTAŃ I ID DO BOJU!!!

       „Kiedy prawdziwie Polacy powstaną – pisze Juliusz Słowacki – to składek zbierać nie będą narody, lecz ogłupieją, i na pieśń strzelaną (tak: na wiwat!) natężą uszy, odemkną gospody. I będą wieści z wichrami wchodziły (tak: z Wichrem Nowej Pięćdziesiątnicy!), a każda będzie serce ludów pasła. Nieznajomymi świat poruszą siły – na nieznajome jakieś wielkie hasła!”

       WSTAŃ I RUSZAJ DO BOJU, OJCZYZNO MA! ZA DUSZE WALCZ TYLKO DUCHEM, I OGNIEM NIEBIESKIM UDERZAJ W PANCERZE! Jesteś zdolna nie tylko za przyjaciół swoich oddać życie, ale nawet za nieprzyjaciół, by stali się przyjaciółmi Boga i twoimi, tutaj oraz w wiecznej chwale! I niech cię na ten bój bezkrwawy błogosławi, wejrzawszy na orędownictwo Królowej i milionów świętych Rodaków, Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen, amen, amen!

ks. Adam Skwarczyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „List ks. Adama Skwarczyńskiego: narodowe ofiarowanie Bogu codziennego krzyża Polaków jako egzorcyzm w walce o odzyskanie Ojczyzny

  1. wobroniewiary pisze:

    W sumie wszyscy boimy się dźwigania krzyża. Teraz na http://www.mimj.pl trwa Adoracja Pana Jezusa z Chiarą Luce Badano
    Wklejam fragment, jak Chiara niosła swój bardzo ciężki krzyż:

    „NIE CHCĘ MORFINY
    Istnieje taśma na której Chiara opowiada o bardzo bolesnym badaniu: „Gdy lekarze rozpoczęli ten mały lecz dokuczliwy zabieg, przyszła pani z promiennym uśmiechem na ustach, przepiękna. Zbliżyła się do mnie, wzięła mnie za rękę i wlała we mnie odwagę. Znikła tak szybko, jak przyszła; więcej już Jej nie widziałam. Ogarnęła mnie ogromna radość i zniknął lęk. Zrozumiałam wtedy, że gdybyśmy byli gotowi na wszystko, ileż znaków Bóg by nam zesłał!”. Paraliż nóg. Ostatnia tomografia nie daje żadnej nadziei. Nadchodzi chwila wielkiej próby. Chiara nie chce morfiny. Tłumaczy: „Odbiera świadomość, a ja mogę ofiarować Jezusowi jedynie cierpienie. Chcę dzielić z Nim jeszcze przez trochę Jego Krzyż”. Pyta lekarzy o swój stan. Chce być wszystkiego ”

    http://adonai.pl/swieci/?id=100

  2. Ania pisze:

    Diabeł wszędzie szaleje na całym świecie. Jak to czytałam, to mi włosy dęba stawały, co się wyrabia w kościele w Hiszpanii

    Dwie aktywistki Femenu przykuły się do krzyża w hiszpańskiej katedrze. Chciały w ten sposób zamanifestować sprzeciw wobec planowanego zaostrzenia ustawy aborcyjnej.
    Dwie półnagie aktywistki Femenu sprofanowały swoim barbarzyńskim zachowaniem wspaniałą hiszpańską katedrę Almudena w Madrycie. Kobiety przykuły się mianowicie do krzyża w świątyni, a na swoich obnażonych torsach wypisały proaborcyjne hasła. Wykrzykiwały ponadto takie slogany jak „aborcja jest święta”. Obrzydliwa prowokacja feministek została ukrócona przez hiszpańską policję, która aresztowała obie kobiety. Katedra została następnie zamknięta.
    http://www.fronda.pl/a/polnagie-aktywistki-przykuly-sie-do-oltarza-dla-aborcji,38498.html

  3. julia pisze:

    od 28 lat cierpię na łuszczycę, od 6 na endometriozę w bliznie po cc… był czas , ze prosiłam Boga o zabranie tych chorób… zwłaszcza łuszczycy bo wywołuje we mnie ból psychiczny, czuję sie jak trędowata… ale odkąd zrozumiałam jaka jest moc cierpienia dla innych, za innych , za ich zbawienie wiem, że Pan Jezus nie uzdrowi mnie z tych chorób, bo we mnie jest blokada. MOja wola sie sprzeciwia odebraniu mi tego cierpienia. Cóż mogłabym ofiarować Bogu, by inni sie nawrócili , gdyby nie te cierpienia drobiutkie ? oddaję je Bogu by z nich uczynił dobro łaski nawrócenia dla innych. Moja mama dala mi kawałek relikwii ( szata) św Jana Pawła II , oddałam to innym , nie wykorzystałam dla siebie , bo chcę być żertwą ofiarną. Jest to bardziej pragnienie duszy mojej, bo rozum mówi, ze to bez sensu robic z siebie cierpiętnicę …ale ja go nie słucham już.
    Serce rośnie jak sie patrzy na takie zrywy społeczne jak ostatni lekarski , a teraz i prawnicy chca po bożemu sprawowac PRawo… rosnie nadzieja, ze nasze ofiary nie są daremne i Jezus zrobi wszystko by byc naszym królem….

  4. Ania pisze:

    Bp Mering protestuje przeciwko wystawieniu „Golgoty Picnic”
    „Milczeć nie wolno, bo to słusznie może być odbierane jako przyzwolenie i obojętność na zło! Apeluję o mądre decyzje do wszystkich, którym droga jest nasza, polska kultura, a którzy decydują o środkach finansowych umożliwiających wystawienie Golgota Picnic!” – napisał w specjalnym oświadczeniu biskup włocławski Wiesław Mering.
    http://www.diecezja.wloclawek.pl/pl/news/20,aktualnosci/1557,bp-mering-protestuje-przeciwko-wystawieniu-golgoty-picnic

  5. Jan pisze:

    To co wklejam wpisuje się do dźwiganie narodowego krzyża. Czytajcie i módlmy się za tego znachora doktora bez sumienia

    Pokażmy, że w Polsce są lekarze, którzy składali przysięgę przed Rektorem a nie Biskupem. Pokażmy, że nie rządzi nami Sumienie w Duchu Świętym – pisze Pan Markowski, lekarz.

    Długo nie trzeba było czekać na kontrę. Oto jeden z polskich lekarzy, pan Jan Markowski założył na Facebooku grupę pod znamiennym tytułem: „Nie podpisuję Deklaracji Wiary Lekarzy”. Media już podchwyciły temat i piszą o lekarzach, którzy wydali oświadczenie nie zgadzające się z Deklaracją Wiary. I jeszcze dopisują, że chęć udziału w akcji zadeklarowało już 3,9 tys osób. Ilu naprawdę lekarzy akceptuje chory pomysł Pana Markowskiego, trudno stwierdzić, bo jest to jedynie grupa Facebookowa.

    Ale co najbardziej istotne: Pan Markowski napisał „„Pokażmy, że w Polsce są lekarze, którzy składali przysięgę przed Rektorem, a nie Biskupem. Pokażmy, że nie rządzi nami Sumienie w Duchu Świętym, ale kierujemy się dobrem pacjenta i Kodeksem Etyki Lekarskiej”. To w jasny i klarowny sposób pokazuje, że dla Pana Markowskiego, i miejmy nadzieję dla małej liczby polskich lekarzy, SUMIENIE NIE JEST WAŻNE! Ważniejsze jest nie dobro pacjenta, ale wykonywanie poleceń prawa stanowionego
    http://www.fronda.pl/a/oswiadczenie-lekarza-bez-sumienia,38459.html

    • wobroniewiary pisze:

      Jeśli „nie rządzi nami Sumienie w Duchu Świętym” to RZĄDZI NIMI SUMIENIE W duchu nieświętym – czyli diabeł.
      Strach się bać. A chorować to już nie daj Boże!

    • Kate pisze:

      Niestety, również kolejni duchowni oceniają negatywnie tę deklarację
      http://wiadomosci.onet.pl/kraj/o-pawel-guzynski-o-deklaracji-wiary-wlasnie-tak-powstaje-efekt-smiesznosci/8yhl8
      Mówi ładnymi, okrągłym słówkami i, na pierwszy rzut oka, rozsądnie, ale rozmiękcza w ten sposób nauczanie Kościoła. Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. To ostatnio jakaś plaga wśród dominikanów, aż szkoda ich Założyciela i innych wspaniałych osób z tego zakonu.

      • wobroniewiary pisze:

        Nie możemy oceniać całości zakonu na podstawie jednej zgniłej jaskółki (lub kilku)
        Żadna to nowość, że ów zakonnik już dawno odszedł w wielu wypowiedziach od nauki Kościoła i dlatego Bogu niech będą dzięki za Przewodniczącego KEP ks. bpa Artura Mizińskiego i ów kontrowersyjny akapit, że

        „„Środowiska określające się mianem Kościoła otwartego niejednokrotnie lansują duchownych i świeckich podważających oficjalne nauczanie Kościoła, a równocześnie dyskredytują tych, którzy stają w obronie prawdy”.

      • Franek pisze:

        Cytat z tego wywiadu

        „Na przykład rozwiązania typu amerykańskiego: utworzenie klinik aborcyjnych, gdzie pacjenci, którzy zamierzają poddać się zabiegowi przerwania ciąży, są kierowani automatycznie.”

        Czyli według tego pomysłu miałby być wolny dostęp do zabijania poczętych dzieci i takie „kliniki” mają być lekarstwem na lekarzy stosujących klauzulę sumienia.
        Automatyczne skierowanie z receptą na śmierć.

  6. ma pisze:

    Coś rzeczywiście się dzieje w Narodzie Polskim … Ja w tym roku zaczęłam gorąco modlić się za Ojczyznę, o nawrócenie rodaków itp. W bazylice licheńskiej pierwszy raz w życiu byłam i chwilę poleżałam krzyżem w kaplicy Trójcy Świętej na przebłaganie za grzechy Polaków w Święto Maryi Wspomożenie Wiernych …
    Jeszcze niedawno pewnie nie zgadzałabym się z listem ks Adama, tak teraz rozumiem to …

  7. Pingback: List ks. Adama Skwarczyńskiego: narodowe ofiarowanie Bogu codziennego krzyża Polaków jako egzorcyzm w walce o odzyskanie Ojczyzny | Biały, bardzo biały

  8. Halina Staniszewska pisze:

    Wierzę że ratunkiem dla Polaków jest ich przebudzenie i ubranie zbroi różańca świętego,jak i ofiarowanie krzyża za nieprzyjaciół,wierzę też że biadolenie i narzekanie oddala nas od zwycięstwa dobra nad złem.Tak jak izraelici wyrwani z domu niewoli,mimo widzialnej opieki Bożej,biadolili,narzekali i sporządzali sobie bóstwa,którym oddawali cześć wydłużyli drogę na 40 lat, a nawet uniemożliwili sobie dotarcie do ziemi obiecanej,tak nasze dzisiaj nie może opierać się na tym samym błędzie.Tak jak Bóg,który jako Ojciec i wychowawca doskonały wydłużył izraelitom drogę na 40 lat,by nauczyć ich pokory,ufności,miłości,nadziei i wiary tak i dziś nas chce nauczyć tego samego.Tylko kilku z tych,którzy rozpoczęli wędrówkę przez pustynię dotarło do ziemi obiecanej,bo nie zmienili swego postępowania.Bóg z miłości dał nam Syna Swojego Jednorodzonego,aby nas nauczył i pokazał jak żyć i umarł za nas na Krzyżu,abyśmy mieli życie wieczne,stał się dla nas Drogą,Prawdą i Życiem,byśmy czcili,wielbili i wychwalali imię Jezusa i w Jego imieniu znajdowali ratunek.Mamy pokarm z Nieba,Najświętszy Sakrament i Pismo Święte,mamy Kościół i kapłanów,mamy tak wiele ale brak nam,no właśnie czego ? Mamy wykształcenie,mamy media,technikę ,czego nam więc brak ? Brak nam wolności,a z nią wiążą się i inne braki.Mamy wykształcenie ale brak nam rozumu,mamy oczy a nie widzimy,mamy uszy a nie słyszymy,błądzimy więc,straciliśmy z oczu sens,żyjemy dla tego co zniszczalne,zapominając albo nie rozumiejąc tego co najważniejsze.Zapominamy o Bogu.Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu tam wszystko jest na właściwym miejscu.Brak nam Ufności mówiąc Jezu,Ufam Tobie czy rzeczywiście rozumiemy te słowa? Ufać to całkowicie i kiedy jest dobrze i jeszcze bardziej kiedy jest zle,bo Bóg chce nas wychowywać jak niesforne ale swoje dzieci,chce poddać nas próbie wierności,miłości i ufności,chce oczyścić nas z grzechu,pychy,egoizmu,materializmu,cudzołóstwa,dzieciobójstwa,oszustwa,…itd.Jezus powiedział kochajcie się bo po tym poznają,że jesteście Moi.A jak nam to idzie ?żyjemy w świecie zdemoralizowanym i jest coraz gorzej dlaczego ?Bo biadolimy,dziękujmy Bogu za lekcję ofiarowujmy swoje cierpienia,swoje krzyże za radą ks,Adama Skwarczyńskiego to jest metoda,nie walczmy z ludzmi lecz z szatanem-królem kłamstwa on posługuje się ludzmi ale to on jest winowajcom.Jezus powiedział radujcie się!!! człowieka radosnego nienawidzi szatan i ucieka od radosnego człowieka.Trójjedyny Boże przymnóż nam wiary,umocnij nas,i prowadz aby Twoja Wola Boże stała się naszą i błogosław Panie każdemu człowiekowi i każdej rodzinie .Amen

  9. Sara13 pisze:

    Księże Adamie!
    Dziękuję za te mocne, przepiękne i głębokie słowa…..
    i to potężne wymaganie świętej solidarności ze WSZYSTKIMI rodakami:…..
    „uczynić DLA NICH polską ziemię drogą nie do piekła a do Nieba”……
    Daj Boże, żebyśmy udźwignęli…..wspomagaj Duchu Święty!

  10. wobroniewiary pisze:

    Organizatorzy Malta Festival Poznań decydując się na wystawienie spektaklu „Golgota Picnic” świadomie mają zamiar złamać obowiązujące w Polsce prawo – uważa abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski apeluje do dyrektora festiwalu Michała Merczyńskiego, by wreszcie zrozumiał powagę zaistniałej sytuacji.

    Publikujemy pełny tekst listu metropolity poznańskiego:

    Szanowny Pan Michał MERCZYŃSKI, Dyrektor Malta Festival Poznań

    Szanowny Panie Dyrektorze!

    Po wydarzeniach jakie miały miejsce podczas ubiegłorocznego Festiwalu Malta i reakcji wielu osób, które podnosiły kwestię bluźnierczego charakteru wystawionej wtedy sztuki, jak również wulgarność inscenizacji, zwróciłem się do Pana Dyrektora – pismem z dnia 26 sierpnia 2013 r., N. 3742/2013 – w którym wyraziłem nadzieję, że Organizatorzy Malta Festiwal Poznań dołożą w przyszłości starań, by w powszechnym odbiorze Festiwal nie był kojarzony z obscenicznymi spektaklami, a jedynie z szerokim wachlarzem wydarzeń o wysokim poziomie kultury. Niestety, w tym roku sytuacja nie tylko nie poprawiła się, ale wręcz pogorszyła. Przewidziany w programie Festiwalu spektakl „Golgota Picnic” odbierany jest powszechnie jako bluźnierczy i wyśmiewający w sposób ordynarny to, co dla chrześcijan jest największą świętością. Przedstawienie to w opinii wielu osób jest wyjątkowo ordynarnym przedsięwzięciem. Ukazuje Chrystusa jako degenerata, egoistę, odpowiedzialnego za całe zło na świecie. Spektakl obfituje w lubieżne sceny, a pod adresem Chrystusa padają liczne wulgaryzmy. Występujący nago aktorzy kpią z Męki Pańskiej, a całość przesycona jest pornograficznymi odniesieniami do Pisma Świętego. Nie jest to więc żadne wydarzenie o najwyższym poziomie artystycznym, godnym świadomych i gotowych na podjęcie poznawczego ryzyka widzów, ani rzadki w dzisiejszych czasach przykład refleksji humanistycznej, krytycznej, czy też postawa duchowego i etycznego zaangażowania w świat. Usprawiedliwieniem dla jego wystawienia nie jest również fakt, że codzienna rzeczywistość medialna i społeczna jest znacznie bardziej obsceniczna, skandaliczna i bolesna niż sztuczne i ze swojej istoty całkowicie wykreowane zdarzenie teatralne. Wywołuje ono znaną Panu reakcję w całej Polsce, podobnie zresztą jak miało to miejsce wcześniej we Francji i Hiszpanii, o czym Pan dobrze wiedział. Mamy tu więc do czynienia nie tylko z obrazą uczuć religijnych, o czym mówi nasza Konstytucja, ale również z prowokowaniem do wystąpień doprowadzających do desperacji ludzi, którzy nie widzą innej możliwości położenia kresu poniżaniu ich i kpieniu z tego, co dla nich jest największą wartością i świętością. W Polsce – zgodnie z artykułem 257 KK – „kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Postępowania Dyrekcji Festiwalu nie można zatem usprawiedliwić wolnością poszukiwań w sztuce oraz wolnością słowa, ta bowiem nie oznacza wcale wolności do obrażania kogokolwiek i naruszania czyjejkolwiek godności.

    Z nadzieją na zrozumienie powagi zaistniałej sytuacji.

    abp Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański
    Źródło: http://www.niedziela.pl/artykul/10015/List-otwarty-abp-Gadeckiego-do

  11. ...... pisze:

    mam takie pytanie czy ktoś może wie coś więcej o historii tej rodziny tego dzieciątka z linku który podam poniżej?https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/11/27/goraco-prosimy-o-modlitwe/
    Sporo osób zaangażowało się w modlitwę za nich i w sumie nadal to robi.Byłabym wdzięczna gdyby ktoś podzielił się dalszymi informacjami, o ile oczywiście są.

    z darem modlitwy

  12. Uroczystość Najświętszej Trójcy

    1402402119

    Ewangelia wg św. Jana 3,16-18. 
    Jezus powiedział do Nikodema: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”.

    Uroczystość Najświętszej Trójcy

    Wiara w jednego Boga w trzech Osobach jest jednym z najbardziej specyficznych elementów chrześcijaństwa. Żadna inna religia tej tajemnicy nie podaje do wierzenia. Istnienie Trójcy Świętej jest dogmatem naszej wiary. Samym ludzkim rozumem nie doszlibyśmy do tej prawdy.

    Objawił nam to Jezus Chrystus. Jest wiele miejsc, na których Pan Jezus mówi o swoim Ojcu jako odrębnej Osobie-Bogu. Można przytoczyć kilkadziesiąt miejsc w Ewangeliach, gdzie jest mowa o Duchu Świętym jako równym Ojcu i Synowi i jako o odrębnej od nich Osobie. Gdy archanioł zwiastuje Maryi, że zostanie Matką, Ewangelista wyraźnie zaznacza, że to Bóg go posłał, aby Jej zwiastować, iż porodzi Syna Bożego – i że stanie się to za sprawą Ducha Świętego (Łk 1, 30-35).

    Przy chrzcie Pana Jezusa objawia się cała Trójca Święta: Syn Boży stoi na brzegu, Bóg Ojciec daje Mu świadectwo głosem a Duch Święty jawi się nad Jezusem w postaci gołębicy (Łk 3, 22-23). Zanim Pan Jezus wstąpił do nieba, powiedział Apostołom te znamienne słowa: “Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (Mt 28, 19). Kiedy Chrystus zapowiada zesłanie Ducha Świętego na Apostołów, mówi: “Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam” (J 14, 16). “Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy” (J 14, 26). “Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie” (J 15, 26).[…]
    Czytaj całość na: Ewangelia dla nas

  13. Iwona pisze:

    Krzyż i dziecko
    – Ojcze mój! Twa łódź
    Wprost na most płynie –
    Maszt uderzy!…wróć…
    Lub wszystko zginie.

    Patrz! Jaki tam krzyż,
    Krzyż niebezpieczny –
    Maszt się niesie w zwyż,
    Most mu poprzeczny –

    – Synku! Trwogi zbądź:
    To znak – zbawienia;
    Płyńmy! Bądź co bądź –
    Patrz, jak? Się zmienia…

    Oto – wszerz i wzwyż
    Wszystko – toż samo.

    – Gdzie się podział krzyż?

    – Stał się nam bramą.
    Cyprian Kamil Norwid

    • Mahejo pisze:

      Tak mi się dziś ten Słowacki snuje i snuje po myślach, to tutaj wkleję 🙂

      Juliusz Słowacki

      O KRZYŻ CIĘ PROSZĘ
      MODLITWĄ GWAŁTOWNĄ…

      O krzyż Cię proszę modlitwą gwałtowną,
      O krzyż i siłę pod rozdarciem ćwieka,
      Całemu światu lampą tak cudowną
      Stać się — gdzież większa jasność dla człowieka?
      Panie! Nie jest to, Panie, modlitwa nabożna
      Albo prośba rycerza, który o krew woła,
      Panie! bo złych inaczej pokonać nie można,
      Tylko w śmierci godzinie miłością anioła.

  14. wobroniewiary pisze:

    Tylko dla ludzi o mocnych nerwach +ocierająca się o pornografię Golgota Picnic
    Obejrzycie sobie te zdjecia, zwłaszcza „dolne” czyli te pod koniec i zobaczcie jaka to obrazoburcza ocierająca się o pornografię sztuka – szatańska „Golgota Picnic”
    A potem różańce w dłoń
    https://drive.google.com/folderview?id=0B7i15HJp0hgRV2VsZXF4Uk9EWjQ&usp=sharing
    więcej:
    http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/stop-obrazaniu-pana-boga-blokujemy-obrazoburcza-sztuke-teatralna-jedziemy-do-poznania.html#more-1954

  15. M.E. pisze:

    A może WOWiT Przepuści przez moderację linki z mojego blogu, (choć nie jestem – jak mi się wydaje mile widziana)
    http://erbel.blog.onet.pl/968/
    http://erbel.blog.onet.pl/klauzula-sumienia/
    (Nie wszyscy lekarze to ,,bestie” pozbawione sumienia. Ale nagonka trwa- i jak wynika z informacji medialnych, katolicy nie powinni byli wybierać tego zawodu). Pacjenci nie oczekują sumienia, lecz usług na życzenie- tak mniej-więcej wyrażane są opinie pacjentów- w przekazach medialnych.(Aborcja, in vitro, antykoncepcja, eutanazja- na razie w formie krypto- wszystko zgodnie z prawem- a więc zagwarantowane ) Czy to są rzeczywiste oczekiwania ludzi obecnych czasów?-Może tak rzeczywiście jest?)

  16. sebastos pisze:

    Nie dziwcie się,szatan ma „ostatnią”godzinę.Wynagradzajmy P.Jezusowi za zniewagi ślepych niewolników złego.Apeluje o :1.różaniec-modlić się sercem 2.Eucharystia 3.Biblia 4.Post 5.raz w miesiącu odpowiadać się (lub czesciej :)) Bóg potrzebuje tylko naszych serc(oddajmy się Maryji).Zwycięstwo nasze jest :w codziennej,osobistej ofierze krzyża Jezusowi!!!!!!!Dzięki ks.Skwarczyński 🙂

  17. sebastos pisze:

    Zaczął się czas drugiej Pięćdziesiątnicy(Duch Św.odnawia Kościół)Idżmy za głosem Papieża Franciszka i wstępujmy do zgromadzeń świeckich Odnowy w Duchu Św itd…..We wspólnotach szatan nas nie pokona,nie lękajmy się,wyjdźmy i walczmy jak pierwsi Apostołowie!Ave Maryja!!!!!!!

    • Maggie pisze:

      Nawet łączenie sie droga Internetowa, jak na WOWIT, skupia w Imię Chrystusa, tych którzy nie maja innej możliwości. Jak ja Was WSZYSTKICH kocham, jesteście mi tak bliscy, choć za Oceanem – nawet jak komu „wybije szpileczke” to z miłości (czasem taka szpileczka obudzić może „ospałego”).
      Jezus jest Panem!

  18. AnnaSawa pisze:

    AMEN ! Dziękuję księże Adamie.

  19. Pingback: Ogłaszamy akcję pisania widokówek do Andrzeja z zespołem Downa – brata kapłana i siostry zakonnej | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  20. Pingback: Zwycięski Krzyż! – „WSTAŃ i IDŹ DO BOJU!” « Krzysztof OSUCH, SJ – Szukać i znajdować Boga we wszystkim

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s