Ks. Adam Skwarczyński: „PRZEKAŻCIE SOBIE… „ZNAK NIEPOKOJU”…!

Dzisiaj, 15 marca 2014 roku, otrzymałem od p. Janiny pełen troski list, którego fragmenty przytaczam.

       «Księże Adamie, od dawna chodzi mi po głowie problem Znaku Pokoju w czasie Mszy św. Jeżeli w Mszy obecnej każą Znak Pokoju przekazywać, to go przekazujemy w wyznaczonej formie, ale są dwa sposoby. Jeden – to skłon głowy w dwie strony i to wszystko. Drugi – to podanie ręki. I o ten sposób mi chodzi. Nawet nie o sprawę higieny, ale o to, że ludzie nie wiedzą kiedy przestać.

       Powiedzmy,  że ławki są jak u nas 4 osobowe, w niedzielę wypełnione do końca. A zatem, gdy przychodzi do przekazania sobie Znaku Pokoju, to jeśli są 2‑3 bardzo zaangażowane w to osoby, podrywają do działania resztę ludzi z najbliższych ławek. Tak więc osoba siedząca w środkowej ławce musi podać dłoń 11 osobom, a ona sama jest osobą dwunastą. A każda z ławek ma jeszcze ławkę przed sobą i towarzystwo we własnej ławce, a do tego tylną ławkę. Nim sobie wszyscy ręce popodają, już dawno organista śpiewa Baranku Boży. Zanim z tym podawaniem rąk skończą, bywa już drugie Baranku Boży. Na ołtarzu już kapłan łamie Hostię, bywa, że już otwierają Tabernakulum, a ludzie cały czas podają sobie ręce i nikt nie zwraca uwagi na to, co się tam dzieje, bo są bardzo zajęci Znakiem Pokoju. A na ołtarzu dzieją się bardzo ważne sprawy. Tak na dobrą sprawę, jeśli ksiądz Tabernakulum otwiera, wszyscy powinni klęczeć, a nie sterczeć jak sosny i wymachiwać rękami w Znaku Pokoju. Zupełna ignorancja przychodzącego Chrystusa, Za chwilę po Niego polecą jak po ciastko. Natomiast ten Znak Pokoju przez podanie dłoni tak bardzo się „przyjął” że niektórzy ludzie uważają go za coś tak ważnego, że jeśli już się człowiek odwróci do ołtarza i skończy z wyciąganiem ręki do tego i owego człowieka, ten i ów trąca go w ramię albo wpycha swoją dłoń przed nos tego, kto mu jeszcze ręki nie podał, i czeka uparcie na zauważenie jego wyciągniętej dłoni. Jeśli to zlekceważyć, po Mszy narobi wojny, że mu ktoś nie chciał podać ręki, bo widać taki cięty na niego; jeszcze go tak nikt nigdy nie potraktował, nie zlekceważył go! – i kłótnia albo obmowa już jest. Właśnie dziś trącili mnie jednocześnie dwaj mężczyźni z dwóch stron, każdy po swój Znak. Ponadto jeszcze czekają jeden na drugiego i przestrzegają, żeby podawane jednocześnie ręce się nie krzyżowały, bo w grę wchodzi zabobon: „nie wolno krzyżować rąk”. Czemu? Nie wiem, ale lepiej przestrzegać, żeby ktoś nie przestraszył się, że go wszystkie kataklizmy dopadną!

       Kolejny problem to dzieciaki, które nie dość że biegają po kościele do rodziców, kolegów i koleżanek, to co śmielsze maluchy potrafią chodzić od człowieka do człowieka i wyciągać do niego rączkę!

       To jest chwila przed bezpośrednim spotkaniem się duszy ze Zbawcą. Skupienie i pobożność musi wzrosnąć. Tymczasem albo ludzie podają sobie ręce chcą czy nie (bo jak ktoś nie chce, może mu nie być miło), albo obserwują biegające dzieciaki. W każdym razie rozproszenie pełne.

       Jeśli nie ma możliwości wpłynięcia na ludzi, może choć byłaby możliwość wyperswadowania ludziom na Stronie (a szczególnie celebransom i organistom), żeby z modlitwą „Baranku Boży” poczekali chwilę, aż się całe towarzystwo „przywita”? I dopiero jak się uspokoją i odwrócą w stronę ołtarza, kontynuować Mszę Świętą?»

        Pani Janino, nic dodać, nic ująć! Jestem tego samego zdania co Pani: „Naprawdę ta ekspansja ogólnego „witania” rozprasza i przeszkadza uczestniczyć we Mszy Świętej”. Jednak zarówno celebransi, jak i organiści powinni znać przepisy liturgiczne. Dwa z nich są bardzo ważne w tej kwestii. Pierwszy: po długim okresie różnych prób i „eksperymentów” liturgicznych przyjęto ostatnio zasadę, że „Znakiem Pokoju” ma być w parafiach lekki ukłon w stronę najbliżej stojących, i to bez wypowiadania jakichkolwiek słów. Drugi: celebrans i organista mają obowiązek poczekać ze śpiewem Baranku Boży aż do momentu, w którym ustanie przekazywanie sobie Znaku Pokoju. Jeśli ktoś z odpowiedzialnych za kształt liturgii zapozna się z Pani uwagami, możemy mieć nadzieję, że będzie podzielał Pani niepokój i dokona odpowiedniej korekty. A może i uczestnicy Mszy świętych zrozumieją konieczność głębokiego osobistego skupienia i wyciszenia się w chwili przyjścia Pana w Komunii św. oraz Pani postulat, żeby to skupienie ułatwili stojącym wokoło.

       ks. Adam Skwarczyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

53 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: „PRZEKAŻCIE SOBIE… „ZNAK NIEPOKOJU”…!

  1. duszyczka pisze:

    Oczywiście, jestem w 100% za wypowiedzią p.Janiny. Ja, na Baranku Boży zawsze klękam. To jest moment kiedy nasz Pan właśnie umarł na krzyżu.Kapłan przecież przełamuje Hostię. Ja w tym momencie staram się myśleć o śmierci naszego Pana, o bólu Matki Bożej , o tym, że to ja stałam w pierwszym rzędzie i krzyczałam ukrzyżuj Go, i ukrzyżowałam . Staram się unikać właśnie tego podawania ręki i uśmiechania się do sąsiadów w ławkach , kiedy w tym momencie nasz Pan umiera. Jeszcze jedną kwestią, która jest w moim kościele , to instrumenty których się używa podczas Mszy św. zazwyczaj dla dzieci. Są to mianowicie np. bębny, gitary. Ja nie wiem czy ktoś z Was by chciał aby na jego pogrzebie używać bębnów. Dziewczynki, całe się kołyszą śpiewając Baranku Bozy, bez powagi chwili. Dla mnie już w tym momencie powinien klękać cały kościól, a nie czekać na dzwoneczki. Organy powinny być występować jako jedyny instrument używany w Kościele, bo i tak kiedyś przecież było, no i ten piękny śpiew przy nich.Wtedy to się czuło Ducha Bożego. Powiem Wam, że uwielbiam stare kościoły, ich zapach, wytarte klęczniki, piękne malowidła z mnóstwem aniołków i świętych figur, a teraz jak te kościoły wyglądają jak aule akademickie.Ściany białe, puste.Same krzyże czy stacje Drogi krzyżowej nie podobne do niczego.
    Niektórzy kapłani-proboszczowie są nazbyt nowocześni, ale jest taka parafia w Lublinie pw.Andrzeja Boboli w której jest bardzo kolorowo, wręcz przerazająco. Byłam tam kiedyś raz i dziwnie się bałam, te kolory, sam ołtarz, Droga krzyżowa zrobiona dosłownie z jakiś płyt chodnikowych bez żadnych postaci czy krzyża, Tabernakulum wyglada jak karmik z czarnego metalu a kapłani na samym środku jak królowie i to na jakich tronach. Kolory ścian przerażające.Miałam łzy w oczach i pytałam kto na to wszystko pozwolił , a tu link skrawek tego o czym mówię https://www.facebook.com/photo.php?fbid=520073744695289&set=a.205332039502796.42871.139449972757670&type=1&theater

    • wobroniewiary pisze:

      Ja również klęczę na Baranku Boży i nie interesuje mnie konkurs „ile rączek zaliczyłam”
      Ania- jeszcze lepsza -ona musi mi I-szej podać rękę, choćby sam biskup jej podawał, ona wie, że to już nie ten czas, ona wie, że na Baranku Boży w momencie jak kapłan łamie Hostię i wpuszcza do kielicha – to jest moment jak Jezus umiera i zstępuje do otchłani by 3-go dnia zmartwychwstać

    • Kate pisze:

      Jak dla mnie wystrój jest jak rodem z satanistycznych teledysków. Pytanie, czy miał on wyglądać inaczej i później zabrakło na remont, czy zrealizowano go wg dziwnych wizji proboszcza.
      Rzadko spotykam się z tak skrajnym zachowaniem jak w Pani parafii, zazwyczaj widzę, że ludzie podają rękę tylko najbliższym sąsiadom, całej reszcie się kłaniają. Nie wiem, jak jest na mszach dla dzieci i młodzieży, nie przepadałam za nimi nigdy i staram się ich unikać. Nie przeczę jednak, że gdzieś indziej problem jest.
      Z podawaniem ręki wiąże się jeszcze jedna sprawa. Dla osób, którym szybko odmrażają się dłonie, jest to dość zimą nieprzyjemne. Ja od listopada do kwietnia muszę nosić rękawiczki, często mam je również w kościele (odmrożone dłonie naprawdę bolą). Ludzie uparcie podają mi rękę na znak pokoju, zapewne myśląc, że jako młody człowiek jestem do tego przyzwyczajona i mi się to podoba. Głupio odmówić, ale nie lubię ściągać rękawiczek i wystawiać mojej sinej, lodowatej i często poranionej dłoni na chłód i na spojrzenia sąsiadów z ławki. Dlatego, podobnie jak inni ludzie z tym problemem, jestem jak najbardziej za lekkim ukłonem. I naprawdę się nie obrażę, jeżeli zimą będę pomijana przy podawaniu ręki.

    • eska pisze:

      Ten kościół jest wzorowany na loży masońskiej. Niestety, czasem wrogowi się udaje… Tak jak z golgotą Beskidów. Albo z tą „błogosławiącą ręką” zawierającą relikwie męczennika Jerzego Zwycięzcy http://yahovor.arbat.name/?page_id=2086 (Krestny Chod 2010)

      • Admin pisze:

        A po co na tym dolnym zdjęciu w linku fotomontaż z Benedyktem XVI ?!
        Naprawdę nie trzeba specjalisty aby zobaczyć że gest Papieża to dzieło photoshopa, można się tylko zastanawiać kto stoi za tą manipulacją.

      • eska pisze:

        Adminie, nie zwróciłam uwagi na wszystkie zdjęcia, bo robiłam wpis na szybko. Obecnie zdjęcia tego „relikwiarza” są w niewielu miejscach w necie. Wiem jeszcze, że są na stronie pewnego Rafała G., ale jego strony tym bardziej nie chciałam tu linkować ze względu na kontrowersyjne treści.

      • eska pisze:

        Jak uważasz. Nie było moją intencją mieszanie na stronie. Po prostu uznałam fakt istnienia golgoty Beskidów i prawosławnego „relikwiarza” za wart zaakcentowania w kontekście wspomnianego przez Duszyczkę kościoła. Ty decydujesz, co chcesz mieć na stronie, aby służyła celowi, któremu służyć ma. Ja tu jestem jako uczeń, który wiele zyskuje czytając – nie mnie decydować. W każdym razie za niecelowe wprowadzenie niewłaściwych treści przepraszam.
        I z serca pozdrawiam.
        P.S. A jak nawet dostanę bana, to i tak Was czytać będę, bo warto 🙂

    • AKSORZ pisze:

      O żesz w mordę – rozumiem Cię z tym wystrojem – dziwacznie i za bardzo nowocześnie.

  2. Ala pisze:

    Nigdy w czasie przekazywania sobie znaku pokoju nie rozgladam się, nie szukam nawet wzrokiem osób by podawać rękę – zawsze klęcze, jestem skupiona na modlitwie tak jak Wy dziewczynki.
    To taka ważna chwila, ale w moim kościele w niedzielnej Mszy Św. bardzo dużo osób przekazuje sobie znak pokoju tylko kiwnieciem głowy.

  3. ula pisze:

    Chce sie z Wami czyms podzielic. Zyje w USA, gdzie do Komunii Sw. stoi sie gesiego i zdecydowana wiekszosc wyciaga rece zamiast ust by przyjac Pana Jezusa. Ja klekam, tak tez ucze moje dzieci. Od kilku dni zaczelo meczyc mnie pytanie czy nie grzesze pycha i brakiem posluszenstwa, ze nie przyjmuje Pana Jezusa od nikogo innego jak od ksiedza, za ktorym biegam czasami po calym kosciele, czy nie uwlaczam Panu, ze uciekam od Niego kiedy Go trzyma szafarz… dreczylo mnie to bardzo. Dzis poszlam z siostra swoja na Msze uzdrawiajaca i uwalniajaca odprawiana przez jedynego polsko jezycznego egzorcyste w Chicago. Przed Msza mowie do siostry o dreczacym mnie pytaniu i co ja zrobie jak ksiadz bedzie na drugim koncu kosciola (bo tu laweczkami po kolei wychodzi sie gesiego po Komunie). Mowie siostrze, ze musze porozmawiac o tym z ksiedzem, ale ja inaczej nie moge, bo sumienie mi nie pozwala jak klekac tylko przed ksiedzem trzymajacym Pana Jezusa. W trakcie Mszy mysle sobie, ok, jesli tutaj tez sa szafarze, u egzorcysty, tzn ze ja jestem pyszna i zarozumiala i pojde do szafarza jesli taki stanie przy naszych lawkach i uklekne po Pana Jezusa. To co sie wydarzylo powalilo mnie z nog! Tuz przed komunia ksiadz mowi- komunia sw tylko na kleczaco i do ust. Wszyscy klekali a ksiadz sam jeden chyba z 20 min rozdawal Komunie. Pan rozwial mi watpiwosci, jestem doglebnie wzruszona. Chcialam dodac zdjecie z komunii ale nie wiem jak.

  4. Maria Teresa pisze:

    Droga Siostro Duchowa, Ulo! Od lat pragnę przyjmować Komunię św. na klęcząco. Już przygotowywanie przez ministrantów stołu do Komunii św.; zamknięcie drzwiczek(wejście do prezbiterium oddzielonego balaskami) stanowiących całość tego stołu, przykrycie białym obrusem, a potem klęknięcie i oczekiwanie na podejście kapłana z kielichem było spokojnym, dostojnym przygotowaniem każdego człowieka. To klęczenie przez sekundy, wspólnie z innymi dawało większe poczucie wspólnoty w najważniejszym momencie- przyjęcia Jezusa do serca – dawało poczucie oddawania hołdu i wdzięczności Jezusowi Chrystusowi za Jego tak wielkie umiłowanie człowieka. Stanie jeden za drugim(gęsiego), a potem klękanie za czyimś tyłem i moment wstawania,gdy nie ma możliwości oparcia się o cokolwiek i jeszcze do tego myśl,że ktoś oceni moją inną postawę jako przejaw pychy jest dla mnie wielkim utrudnieniem. Czy biskupi wreszcie zrozumieją, że chcemy klękać na imię Jezusa i że jest to pragnienie wielu wierzących! Jeżeli niektórym wystarcza postawa stojąca, to niech pozostanie wolna przestrzeń dla nich, a w drugiej połowie przed prezbiterium można przygotować balaski ze stołem dla pragnących przyjmować Jezusa na klęcząco. Wszystko jest możliwe, ale tu jest potrzebna decyzja biskupów, bo kapłani sami nie mogą o tej postawie decydować.Maria Teresa

    • Piotr pisze:

      Mario, jeżeli masz przed przyjęciem Pana Jezusa taki atak wątpliwości, pokusy oczerniające Cię o pychę itd. wiedz, że to to tylko i wyłącznie pochodzi od demona. Który chce Cię skusić do niegodnego przyjęcia Ciała Bożego i tym samym zmniejszyć ilość łask i błogosławieństwa. Wyzwól się tego w imię Jezusa!
      W momencie tych pokus w duchu słowami powiedz Jezusowi:

      „Zanurzam te duchowe wątpliwości i ataki złego ducha w Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa i ofiaruję Ci to cierpienie i dręczenia Jezu jako wynagrodzenie za profanowanie Eucharystii. Amen”

      Tak czyń, bo serce masz pełne czystych intencji, nie zwracaj uwagi na to co ktoś o Tobie pomyśli. To Ty będziesz przed Bogiem odpowiadać po śmierci za swoje czyny a on zna Twoje serce.

  5. Magda pisze:

    W naszym kosciele w(polskim) NY,jest dwoch szafarzy.To jest okropne,Tabernakulum jest w bocznej nawie oltarza.Dwoch szafarzy siedzi [edycja -można to napisac inaczej np. 4 szanownymi literami] ……i do tabernakulum ,a podczas rozdawania Komunii Swietej, podaja ludziom cialo P.Jezusa swoimi niegodnymi lapami.Wiekszosc pseudo-wiernych przyjmuja Swiete cialo Boga na stojaco i na lapy.To jest straszne, to co sie wyprawia w kosciolach,a kaplanom jest to obojetne,aby […edycja – na Boga -twoje słownictwo to ze slumsów) Msze Swieta.Liczy sie czas a nie szacunek do naszego Zbawiciela.Przed Panem Bogiem nikt sie nie ukryje , ani kaplan ,ani wierni.

  6. Jerzy pisze:

    Znak Pokoju przekazuje się skłonem głowy w kierunku najbliższych uczestników Mszy św.Koniec kropka. Nie ma innego sposobu.177 KEP.

    • olo13jcb pisze:

      Nie ma hmm….. a mnie od małego uczyli podawania sobie ręki najbliżej stojącym – i to uważam za jak najbardziej braterskie – a ukłon w stronę dalej stojących….

  7. Piotr pisze:

    Dzisiaj znowu byłem na mszy Trydenckiej. Trwała 1,5 (półtorej) godziny i chciałem aby trwała wiecznie. Ja się po porostu zakochałem w Mszy św. Kapłan odprawia ją z taką czcią i szacunkiem do tego, co się dzieje na ołtarzu… Jest asperges, 3 Baranku Boży nie jestem godzien…, masę klękań, komunia na klęcząco, cudowny chór, skupienie, klękanie na Święty Święty Święty Pan Bóg Zastępów, i masę innych drobiazgów ale oddających szacunek do tego, co wydarzyło się na krzyżu. Jedyne co to dostaje zadyszki jak śpiewam z chórem 🙂 ale to pewnie dlatego że marny ze mnie śpiewak i mam problem z przeponą. Lubię też zwykłą posoborową Mszę ale ta mnie urzekła… Ja już tylko na taką Msze chcę chodzić, w tygodniu też będę. Problem tylko, że w tygodniu mamy tylko 3 takie Msze w sąsiedniej parafii, w niedziele, sobotę i środę. Ale przekonuję Księdza aby robił też w pierwszy piątek miesiąca po łacinie, to by było coś cudownego.

  8. Ojciec pisze:

    Drogi Ks.Adamie Skwarczyński
    W dniu 15 marca ukazał się fragment wypowiedzi z listu Pani Janiny w arykule księdza Adama pt.”przekażcie sobie zank niepokoju”
    Pragnę ustosunkować się do punktu listu pani Janiny „kolejny problem to dzieci”
    Protestuję i będe protestował że dzieci biegające po Światyni to problem.
    Myślę że problem leży gdzieś indziej dla tych osób.Nasuwa się pytanie ,czy te osoby mają wnuczki jak pani Janina ,czy mają swoje dzieci ,czy w ogóle lubią dzieci. Przecież Pan Jezus Kocha wszystkich w Kościele czy nim jest dziecko czy starzec????

    • wobroniewiary pisze:

      Ja też mam dzieci (czworo) i wnuczka i co innego jak taki brzdąc podejdzie do dwóch trzech osób blisko z łąwki ale co innego jak (dziś widziałam) że dziecko 3-letnie może 3,5-letnie szło przez cały kościół bo w ostatniej ławce dojrząło kogoś a mamusia patrzyła jak dziecko idzie przez cąły kościół dumna jak paw.
      Sorry -pod tym względem ksiądz ma rację.
      Kocham dzieci i moja Ania dopiero od jakiegoś pół roku nabożnie uczestniczy (wcześniej była ciekawa skręcona) ale bez przesady, że mamusia z przodu, dziadzio z tyłu a sąsiadka po środku…… i wszyscy muszą być obsłużeni. To nie karczma!.
      Dziś na przykład podczas wyznania wiary „umęczon pod Ponckim Piłatem” próbowała wieść dyskusję że to nie Piłat, on umył ręce a ludzie wołali Barabasza- ale powiedziałam krótki „po mszy św. to wyjaśnimy” Młoda dama była deko niezadowolona ale musiała wreszcie zamknąć swoją buzię 😀

      Nie oburzałam się (jak niektórzy) ale spokojnie jej powiedziałam że nie teraz jest czas (miejsce owszem – ale po mszy świętej)

    • Maggie pisze:

      To nie dzieci są winne ale ich opiekunowie, którzy robią problem, i nie daj Boże coś im powiedzieć ….np kiedy dadzą autko maluchowi, którym „brzeczac” jeździ po posadzce i wykrzykuje na caly kosciol (prawdziwe zdarzenie). Do tego są osoby przychodzące jak na piknik, gdy dla uspokojenia malucha rozwijają cały majdan i karmią lakociami (z którymi biega delektujac sie głośno) – nie mam tu na myśli matek wkladajacych niemowlęciu butelkę z mlekiem, czy smoczek dla uspokojenia.
      Do tego dodać dzwoniace komórki i gumę do żucia, buciory na kleczniku czy bieganie po ławkach (ktoś na to pózniej ukleknie/siadzie) …..

      Dzieci są chlonne i maja dobre serduszka, trzeba jednak je wychowywać i nauczyć szacunku, szczegolnie do Chrystusa, właśnie w świątyni. Dlatego nie podzielam opinii @Ojciec. Pan Jezus mówi „pozwólcie dzieciom przyjść do mnie” … dzieci przychodzą do Pana Jezusa a nie na pokaz wybryków – są granice, których przekraczania nie można promować.
      Kiedyś dzieciom mówiono o takiej wizycie, dawano do rak kolorowe obrazki ze świętymi czy scenami z biblii, które tulily i calowaly ….a teraz autko,ciasteczko czy grę na telefonie….
      Oczywiście, nie można generalizowac, bo są tez ludzie, którzy potrafią wychowywać dzieci i nie pozwalają na „łazenie po głowach”.

      Niestety dzieci jest mało i tak jak w mojej parafii … to wiecej zgonów niż ślubów czy chrztow….ale to tym bardziej nakłada większy obowiązek na opiekunów… czym skorupka za młodu nasiaknie, to na starość traci.
      Wychowanie nie polega na pokrzykiwaniu ale, jak każda nauka, na wytlumaczeniu.

      Jezus jest Panem!

  9. andrzej pisze:

    Kościół i pokój… Nie zgadzam się ze podawanie reki jest złe , czy Apostołowie tylko kiwali głowami na powitanie czy podawali sobie dłonie?? No niewierzę sam w to co słyszę, oczywiście adoracja Pana jest najważniejsza ale jesteśmy braćmi okazmy ta miłość jak nauczył nas PAN . szanuje księdza Adama i jego opinie i wasza stronę bardzo tez. ale nie w tym jest problem kościołów, i nie warte jest to publikacji na tak wspaniałej stronie. Bóg zaplac

    • wobroniewiary pisze:

      Nie warte?
      W chwili gdy zaczyna się śpiew BARANKU BOŻY I KAPŁAN ŁAMIE HOSTIĘ – JEZUS UMIERA NA KRZYŻU!!!!
      Msza św. to nie pamiątka- to żywa Ofiara!!!

      • Piotr pisze:

        No tak, ale taka sytuacja jest skrajna, tzn. biegania i przeszkadzania – przedłużania tego znaku pokoju – to jednak pojedyncze sytuacje. U mnie rzadko się zdarza, aby tak długo to trwało. Może to zależy od tego ile ludzi jest w kościele i od ich traktowania tego elementu liturgii?

  10. roza pisze:

    A ja jestem wdzięczna księdzu Adamowi za informacje o znaku pokoju. Z bólem serca muszę przyznać, że nie zawsze zwracałam uwagę na to, aby przerwać przekazywanie znaku pokoju, bo rozpoczął się śpiew ,,Baranku Boży”. Teraz będę się pilnować i uczulę na to moje dzieci. No proszę, jak człowiek musi uczyć się całe życie:)

    • wobroniewiary pisze:

      Chwała Panu

      Po owocach poznacie a twój komentarz to dowód, że owoce wpisu są dobre i więcej znaczy takie przyznanie się niż komplementy typu „po co na tak pięknej stronie takie rzeczy”

      Ta strona jest piękna takimi jak Twój komentarzami.
      Wielkie Ci Bóg zapłać!

      • roza pisze:

        ,,Żem się” zarumieniła:)
        A wracając do stronki – podajecie tu mnóstwo ważnych informacji. Dzięki Wam mam już bilety na spotkanie z księdzem Bashoborą na 23 sierpnia ( bo tutaj uzyskałam informacje) i dowiedziałam się także o ojcu Danielu. Zamieszczone na Wowicie nagrania z modlitwami o uwolnienie odmawiamy z rodzinką co niedzielę – widzimy już pierwsze rezultaty:) Bóg WAM zapłać za Waszą ciężką pracę:)

        • wobroniewiary pisze:

          A ja organizuję w tym roku autokar do Lichenia, jedzie z nami O. Garda i dziś u OO. Franciszkanów na każdej mszy ś.w czytano to ogłoszenie oraz wisi ono w gablocie 🙂
          „Żem się staram” 😀 😀 😀

  11. roza pisze:

    Cudownie by było spotkać Wowitów w Licheniu:) Tylko jak ja WAS znajdę wśród takiego tłumu? Jak rozpoznam? Tam ma przyjechać ok. 30 000 osób. Już sprzedano 17 000 biletów. To jak poszukiwania igły w stogu siana…

  12. Janina pisze:

    Odpowiedź dla osoby zarzucającej mi, czy w ogóle mam dzieci i wnuczki i wiem co to są dzieci i czy w ogóle lubię je. otóż dla informacji: tak. Mam i dzieci i wnuki. Wychowałam troje dzieci, obecnie już dorosłych, chodziła z nimi do kościoła nie tylko w niedzielę ale i na co dzień, od samego początku uczyłam zachowania w kościele, cho także musiałam czasem mówić dziecku, że jakaś kwestię wytłumaczę po Mszy Św czy jakimś obrzędzie.Ażeby się dziecku na Mszy Św nie nudziło, już trzy i czterolatka nauczyłam uczestnictwa we Mszy Św. Pamiętam, jak ludzie oglądali się i uśmiechali przyjaźnie, gdy trzymany na rękach męża synek głośno wyraźnie recytował z ludźmi „Wierzę w Boga Ojca”, a mając 6 latek służył do Mszy Św jako ministrant. Była to wiejska parafia i czas wakacyjny. Ministranci służyli do Mszy Św tylko w niedzielę, w dni powszednie byli zaangażowani do pomocy rodzicom. w dni powszednie mój 6 letni synek, którego co dzień na jego wyraźne życzenie woziłam kilka km co dzień do kościoła żeby mógł służyć, uczyłam jak służyć należy, kiedy zadzwonić i w kilka dni przerobiłam z nim ćwiczenia zachowania ministranta w czasie całej Mszy Św. ^ letnie dziecko służyło samo całe wakacje. Ani razu się nie pomyliło. Ani razu nie opóźniło dzwoneczka. A później służył dalej przez ponad 19 lat. Można nauczyć. Trzeba chcieć. Kilkulatki ( cała trójka) świetnie znały Stary i Nowy Testament. Jeśli jako malutkie dziecko zaczynało płakać czy źle się zachowywać, wychodziłam z nim z kościoła. DZIECKO NIE MOŻE SWOIM ZACHOWANIEM ZAKŁÓCAĆ MSZY ŚWIĘTEJ. KTO DZIECKU NA TO POZWALA, NIE ROZUMIE JEJ ISTOTY I OFIARY!!!!!!! Kto pozwala dziecku w kościle rozrabiać, widzi tylko własne dziecko, zachwyca się jego kreatywnością, nie rozumie tego, że biegające dziecko, gadające, tupiące itd rozprasza, zakłóca modlitewny spokój, zakłóca głos kapłana. U nas w kościele niejednokrotnie były przypadki tak głośno zachowujących się maluchów, ze ksiądz przerywał modlitwę i czekał, aż rodzice zainteresują się swoją pociechą i uciszą ją. Niestety. Rodzice odnieśli się do tego tak, jak Pan do mnie. Poszli kłócić się z księdzem. Zbyt częste są przypadki, ze 4 czy 5 latek chodzi wzdłuż lub wszerz kościoła, gada, tupie nogami z tzw przybiciem i patrzy zaczepnie, czy go widzą i podziwiają. Nikt nie reaguje, a przede wszystkim rodzice. dzieci kopiące nogami ławki, konfesjonał, przesuwające ławeczki z głośnym hałasem to jeszcze codzienność. Dzieciak pierwszokomunijny, który w Białym Tygodniu siedząc w ławce z kolegami rozbawia ich przez całą Mszę Św/. To jest normalne zachowanie? Osoba komentująca nie lubi dzieci czy nie toleruje chuligaństwa? Bo niestety, z takich dzieci rosną przyszli chuligani. Jeżeli dziecko w wielu kilku lat ma głos decydujący co do własnego zachowania ku aprobacie i pełnej akceptacji rodziców, nie3ch będą pewni, ze za kilka lat oni nie będą mieli nic do powiedzenia. Ono samo ich sterrozyzuje. Wychowałam moją trójkę na dobrych ludzi cała trójka zaangażowana w kościele, obecnie wszyscy po wyższych studiach,a wnuki – jedno ma 4 latka i w kościele zachowuje się świetnie, a drugie nie ma nawet roku, ale rodzice nie czekają aż się rozwrzeszczy i zagłuszy wszystkich. jeśli zaczyna kwilić, wychodzą z nim z kościoła. Dzieci na świecie nie pojawiły się dziś. Są od początku świata. W polskim kościele od zawsze chodziły z rodzicami na Mszę Świętą, ale rodzice nie pozwalali im na bieganie, tupanie, przesuwanie mebli i popisywanie się. W odpowiednim momencie wynosili lub wyprowadzali malucha. Teraz mało kto rozumie powagę Mszy Świętej. Obecność ich na Mszy Św jest bardzo ważna, ale niestety! Do rodziców należy nauka zachowań, – w kościele również. Dzieci niejednokrotnie zachowują się jak na boisku. Kościół to nie jest ani boisko, ani teatr. Nawet na Mszach dla dzieci one muszą zachować się godnie. od tego są rodzice, ażeby uczyć je zachowania. Nie tak dawno u nas dziecko weszło do maleńkiej kapliczki i zrzuciło niszcząc stojący relikwiarz. Rodzice byli obok i pozwolili dziecku chodzić tam, gdzie nie powinno. To nie jego miejsce. A jeżeli Pan, drogi „Ojcze” uważa, że osoby pragnące uczestniczyć we Mszy Świętej w godności i o powagę w kościele zabiegające mają problem, to proszę wybaczyć, ale ten problem jest niestety problemem Waszym, drodzy Rodzice, którzy uważacie, że maci prawo zakłócać Liturgię, która jest Ofiarą Bezkrwawą Pana Jezusa taką samą jak na Krzyżu. Odwołuję Pana i innych rodziców do Katechizmu Kościoła Katolickiego, do nauczania Ojca Świętego, do nauk Ojca Pio, do nauczania Doktorów Kościoła o świętości Liturgii, oraz do Cataliny Rivas. Proszę czytać, szukać, a na pewno znajdzie Pan wiele odpowiedzi na własne możliwości. pozdrawiam

    • ircia pisze:

      Calkowicie sie zgadzam.WE MSZY SWIETEJ NABOZNIE UCZESTNICZYC,ja przez rozwydrzone dzieci,musze czesto zmieniac miejsce w trakcie Mszy sw.,bo nie slysze co mowi Kaplan,dzieci biegaja kolo mnie,lapia za nogi itp. Rodzice tych dzieci rowniez nie uczestnicza naboznie we Mszy,tylko rozgladaja sie za nimi,co jakis czas,gdy maluch juz prawie wchodzi na oltarz,to ida po niego,za chwile wyciagaja jakies chrupki z torebki itp. itd. wiec wniosek z tego taki,ze sami nie uczestnicza we Mszy Sw. i nie pozwalaja na to innym.Nie winie dzieci,tylko wylacznie nieumiejacych wychowywac wlasnych dzieci, rodzicow.W mojej rodzinie akurat dzieci sa uczone jak nalezy zachowywac sie w Kosciele(przekazywane z dziada pradziada),ale jezeli maja jakis gorszy dzien,to rodzice wymieniaja sie godzinami Mszy i jeden z rodzicow zostaje zawsze z maluchem w domu.

  13. AKSORZ pisze:

    Kurcze dziękuję za podjęcie tematu. Od bardzo dawna gryzie mnie ta sprawa i naprawdę myślałem że jestem jedyną osobą na świecie której takie zachowanie po prostu … zamąca skupienie na mszy. W moim Kościele parafialnym również tak się dzieje że jak ludzie zaczną się ściskać to nie wiedzą kiedy przestać. Otóż jeżeli organista jest dosyć ogarnięty to zrobi te 5-10 sek przerwy przed Baranku Boży dając chwilę na przekazanie znaku pokoju. Osobiście uściskam rękę osobie obok bo to dobry gest pojednania i budowania wspólnoty na modlitwie i w zależności od czasu to są to 2-3 osoby , i od razu przechodzę do odśpiewania Baranku Boży. Na mszy dziecięcej -DRAMAT – dzieci latają po całym Kościele i czasami nie zdążą wrócić do ławek przed trzecim „Barankiem” – zawsze zamykam oczy żeby na to nie patrzeć bo mocno się wtedy rozpraszam patrząc jak dzieci biegają przez środek Kościoła z pełną olewką dla Chrystusa na ołtarzu – rozumiem msza dziecięca , a dzieci są niecierpliwe ale nie o tym mowa. Co więcej ministranci się ściskają przechodzą za ołtarzem do siebie bez uklęknięcia czy skinienia głową – NIC! A proboszcz na to jak na lato. Dlatego myślałem że to mi się w głowie pomieszało i robię się nadwrażliwy. Co do samego Baranku Boży to nie klękam – kurcze nie mogę się zdobyć na to bo do końca tego nie czuję gdyż Baranku Boży często jest wesoło odśpiewywane i nikt – zupełnie nikt nie klęka. Tak samo jak do Komunii chociaż tutaj już lepiej. Przed przyjęciem Pana przyklęka co 20-ta osoba i tutaj z kolei nie mam żadnych wątpliwości – zawsze klękam bez znaczenia że wszyscy na stojąco gęsiego jak leci. Ale tutaj też nie wiem czemu kapłanom to nie przeszkadza. Właśnie dlaczego księżom nie przeszkadza Komunia na stojąco. Skoro oni – strażnicy liturgii stwierdzają że jest ok to czemu my wierni mamy się przejmować?

  14. cisza pisze:

    Pokój i dobro! Zgadzam się całkowicie z wpisem Janiny. „Znak pokoju” stał się w wielu parafiach (mojej) czasem ożywienia towarzyskiego.Kapłan w tym czasie kontynuuje Mszę Świętą ale to nie uspokaja „witających się”. Przykre wg. mnie jest to, że niektórzy celebrujący również wędrują od ołtarza do wiernych. Witają się.
    Podczas Mszy Św. w rycie trydenckim nie ma tego, jest skupienie. Nawet dzieci siedzą spokojnie.
    Zachowanie dzieci podczas Mszy Św. jest podobne do zachowania ich rodziców. Wystarczy spojrzenie rodzica i dziecko rozumie. A jeżeli w domu może robić co chce? To i w kościele podobnie.
    Biegające dzieci, u nas to norma….są też wożone we wózkach w tę i z powrotem, biegają ciągnąc zabawki, etc. Jeżeli podczas tzw.Mszy Św. dziecięcych kapłani wprowadzają „luz” to nie dziwota, że dziecko nie ma okazji się nauczyć a rodzice? Dobrze, że z nimi przychodzą, tak aż do I Komunii Św. Starszych dzieci, młodzieży też coraz mniej. Tak jest w dużym mieście….

    • AKSORZ pisze:

      Dla ścisłości ja chodzę na msze dziecięce z moją córeczką gdyż w tym roku przyjmie Jezusa po raz pierwszy – żeby nie było że nie mam dzieci to się czepiam. Dokładnie tak jak napisałeś – dzieci naśladują rodziców podczas mszy. Wystarczy nie wypychać dzieci z ławek żeby witały się z koleżanką na drugim końcu Kościoła , nie przynosić zabawek na mszę żeby dzieciom się nie nudziło itd. Zgadzam się że jeżeli dzieci nauczą się luzackiego przebywania na mszy to kiedy nauczą się sacrum? Nie jestem jakimś specjalnym tradycjonalistą ale to co się zaczyna dziać to nawet mnie powala i zniesmacza.

      • Janina pisze:

        Kilka lat temu widziałam ciekawy obrazek w naszym kościele. facet, który się w nim udziela przyszedł ze swoim może 4 letnim synkiem. Siedli w drugiej ławce. W pewnym momencie tatuś wyjął synkowi kanapkę, rozwinął z papieru i położył to na ławce. Mały wcinał, aż mu się uszy trzęsły. A było to podczas Mszy Świętej. Zjadł całą kanapkę do okruszynki. Za Chiny nie pamiętam, czy mały miał herbatę czy nie.

  15. Łukasz pisze:

    Co do mnie nigdy nie dostrzegałem problemu w tym, że ludzie podają sobie chętnie ręce. Jeżeli trwa to jeszcze gdy śpiewane jest Baranku Boży, to myślę, że w gestii kapłana lub organisty byłoby aby poczekać chwilę, aż ludzie faktycznie uścisną sobie dłonie. Mnie natomiast bardzo razi, że ludzi często tego znaku pokoju nie chcą sobie przekazywać. Nie ma wspólnoty. Każdy przeżywa mszę osobno. Nie ma jedności. I przejawia się to też w tym, że gorszymy się postawą czy zachowaniem innych w kościele. A nie tak powinno być. Jeśli w drugim nie dostrzegamy Chrystusa jak zobaczymy Go w Eucharystii?

    Często mszę traktujemy bardziej jak ofiarę a nie Paschę. Uczta Miłości – to jest sedno. I to czy śpiewa wtedy piękny chór czy grają gitary nie ma znaczenia. Jeżeli nie mamy czasu pojednać się z bliźnimi to czy mamy w sobie pokój Chrystusowy?

    • Maggie pisze:

      Nie podaje rak w czasie Mszy Sw. i nie zamierzam sie rozpraszac ta czynnością. Moje skiniecie głowa i wymiana spojrzenia wystarczy aż nadto.

      Na natarczywie szturkajace mnie osoby znalazłam kiedys sposób w postaci chusteczki do nosa w ręku…. – teraz nawet nie fatyguje sie „bawieniem”chusteczka… gdyz nie czuje ze muszę znajdować jakiś wykret przed tym protestanckim gestem (zwlaszcza od czasu kiedy bilam sie w piersi, śpiewając Baranku Boży, a ktoś mnie grzmocil w plecy oczekując ode mnie uscisku). Niektórzy nawet sie całuja i sciskaja.

      To bajka, ze nie ma jedności jeśli nie poda sie ręki w czasie Mszy Św. .. bo to nie tzw conga dance, gdzie sie lancuszkiem za lapki trzyma, dla szampanskiej zabawy.

      Sorry, ale musiałam sie odezwać czytając bzdure o braku pojednania sie z bliznimi etc…kiedy nie przystępuje do korowodow podajacych sobie ręce. U mnie wszystko rozgrywa sie w sercu a nie na pokaz. Pana Boga mamy czcic sercem a nie zimnymi wargami czy podawaniem rak.
      Nie stronie od pomocy bliznim i nikim nie pogardzam.

      Jeśli kogoś razi me zachowanie,to krytykant taki, najczęściej idzie i bierze Chrystusa Eucharystycznego na … te wysciskane rączki… w „jedności” – której ja unikam.

      @Lukasz: Przypuszczam, ze bardziej myślisz o spotkaniach grup modlitewnych mówiąc o jedności, przez uscisk ręki.
      Kiedyś było nie do pomyślenia aby przeszkadzać komuś w czasie Mszy Św jakaś bieganina etc.

      Muzyka tez jest ważna, bo ma być sakralna a nie jakaś techno czy jak tluczenie po głowie bebnienie. (Odetchnelam, kiedy w mej parafii,jednego dnia nie zobaczyłam bebniacego i potrzesajacego grzechotkami, który przyczepil sie, psim swedem, do gitarzysty).

      Jezus jest Panem!

    • Onija06 pisze:

      Tak! Brakowało mi w komentarzach tego spojrzenia pełnego miłości do braci i sióstr, którzy z radością i DZIĘKCZYNIENIEM stają przed Panem. Jeśli mamy sobie przekazać ZNAK POKOJU, to spójrzmy na siebie życzliwie, zauważmy swoich bliźnich. Modlimy się przecież tak, jak nauczył nas Jezus Chrystus : OJCZE NASZ…. a nie Ojcze mój…..A jeśli nas coś razi, przeprośmy Pana Jezusa za naszych braci i powierzmy ich Jego przemieniającej Miłości.
      Natomiast od strony praktycznej-można np. opracować skromną broszurkę ” Jak zachować się na Mszy św.” i rozdać parafianom.
      Mnie osobiście brakuje chwili ciszy po komunii św., by w momencie tej niesłychanej bliskości Jezusa zatopić się w Nim i wielbić bez słów.

      • Maggie pisze:

        Zgadza sie, ze gesty moga byc puste. Chrystusa znajdujemy w bliznim oraz w ciszy – Pan Bóg przemawia, kiedy w ciszy sluchamy i dopuszczalny Jego by mówił.
        Zwracał na to uwagę św.Tomasz z Akwinu, mówią o tym ksieza – jest mowa w ostatnich rekolekcjach ks.Dominika. Harmider rozprasza, a cisza przejmuje i wypełnia radością serce.

        Pare dni temu, kiedy ktoś mnie zaczął złościc, poprosiłam Chrystusa o pomoc (by osoba ta,ktorej pomogalam, nie zloscila mnie) i … zobaczyłam Go … właśnie w tej osobie …. Dzięki i Chwala Ci Boże !

        Jezus jest Panem!

  16. AKSORZ pisze:

    Kurcze a ja już myślałem że temat umarł 🙂
    @Łukasz kurcze napisałeś „Często mszę traktujemy bardziej jak ofiarę a nie Paschę. Uczta Miłości – to jest sedno. „ – no ja tu bym się spierał czy msza jest bardziej ucztą czy ofiarą. Dla mnie to jest najświętsza ofiara Pana Jezusa chociaż katechizm mówi:
    1382 Msza święta jest równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana. Sprawowanie Ofiary eucharystycznej jest nastawione na wewnętrzne zjednoczenie wiernych z Chrystusem przez Komunię. Przystępować do Komunii świętej oznacza przyjmować samego Chrystusa, który ofiarował się za nas. – i tu jest właśnie problem w wypośrodkowaniu ofiaru i uczty.
    Jeszcze raz powiem – osobiście nie widzę nic złego w podaniu ręki – jeżeli to nie zakłóca liturgii mszy – a niestety na ogół zakłóca. Chociaż dzisiaj byłem na mszy w mojej ulubionej kaplicy Adoracyjnej gdzie ksiądz po znaku pokoju spokojnie bez pośpiechu połamał Hostię dając wiernym 10-15 sek na podanie rąk jeżeli w taki sposób przeżywają tę chwilę. Jednak na tej mszy nie było organisty , a mówmy szczerze , za tą chwilę ciszy znaku pokoju odpowiada ORGANISTA i zdecydowana większość organistów powinna sobie uświadomić jakie konsekwencje przynosi niezwłoczne odśpiewanie „Baranku Boży”.

    @Maggie Ja bym zaraz tego nie nazywał protestantyzmem – ale fakt to boli bo dla mnie też jest ważniejsze poważne potraktowanie śpiewu „Baranku Boży” – skoro jest to moment śmierci Chrystusa. Szkoda że jeżeli nie podam komuś ręki osoba może nie zrozumieć tego że się modlę „Baranku Boży” i nie podam ręki tylko skinę głową – traktują to jako obrazę – tak sądzę. Ale żeby nie było że jestem tylko przeciw podawaniu ręki to już kilka razy dzięki temu gestowi podałem rękę osobie którą niestety omijałem lub nie miałem przebaczenia i po tym przekazaniu znaku pokoju w moim sercu zapanował spokój i przebaczenie dla niej tak więc nie uważam żeby to był tylko „protestancki” gest.
    Żeby nie być gołosłownym kończę czytać ciekawą książkę o symbolice mszalnej i w rozdziale dotyczącej znaku pokoju jest tak:
    „… Warto pamiętać , że znak pokoju nie jest chwilą ckliwego „obłapiania się:. Przekazywany pokój nie jest bowiem naszym, ale pokojem Chrystusowym , pokojem płynącym z Jego Ofiary (Kol 1 , 20) , niesionym przez Jego zmartwychwstanie (Łk24,36). Nie zależy on od ludzkich starań , układów , okoliczności zewnętrznych (rz 5 , 1-5)…” – Taki krótki , ale bardzo treściwy fragment.
    Dodatkowy klops jest jeszcze przy śpiewaniu „Baranku Boży” przynajmniej u mnie na mszach dziecięcych , śpiewa się według np. takiej lub innej melodii http://www.youtube.com/watch?v=tSiyJ4BAz_4 (kastaniety dramat!!!) normalnie tylko zacząć tańczyć 😦
    Powiem wam że mam sam często problemy gdyż posługuję w diakonii muzycznej i naprawdę nie chciałbym żeby ten śpiew przerodził się w coś takiego. Zauważyłem że ludzie wtedy myślą że Baranku Boży” to ckliwa i wesoła sialalajka do śpiewania. Lepiej jak melodia jest w tonacji molowej – smutnej bo to nie wesele ale śmierć się przeżywa.

    @Onija06 „Natomiast od strony praktycznej-można np. opracować skromną broszurkę ” Jak zachować się na Mszy św.” i rozdać parafianom. „ – kurcze super pomysł ale … nie relany zbytnio gdyż:
    niektórzy księża uważają że mszę świętą trzeba urozmaicić , rozweselić aby być wesołym (osobiście słyszałem)
    większość wiernych nie zrozumie i powie „ale przecież Panu Bogu to na pewno nie przeszkadza” i dalej robi swoje.
    Część wiernych zrezygnuje z chodzenia do kościoła gdyż stwierdzi że kler się czepia i jeszcze będzie im nakazywał co mają robić jakby za mało uciskali ludzi w życiu codziennym.

    Ale naprawdę przydało by się ludziom i mi osobiście przypomnieć czym jest msza i jaka jest jej głęboka symbolika. Polecam obejrzeć ten materiał: http://www.youtube.com/watch?v=e9J9fy09uoY.

    Hej a co sądzicie o bardzo popularnym geście rozkładania albo unoszenia rąk do modlitwy „Ojcze nasz” podczas mszy? U nas proboszcz nakazuje dzieciom komunijnym właśnie takiej postawy podczas mszy twierdząc że „tak nas uczył właśnie Chrystus” – jestem skołowaciały ale nawet z ołtarza potrafi powiedzieć: „a teraz unieśmy ręce i módlmy się tak jak nas nauczył Jezus Chrystus. Ojcze nasz…”. Kiedyś gdy zaczynałem się nawracać myślałem że to jest ok – takie super poruszenie i ożywienie nudnego Kościoła. Teraz gdy odkrywam piękno mszy świętej uważam że do tej modlitwy powinno się mieć złożone ręce w pokorze.

    Pozdrawiam.

    • Maggie pisze:

      Nie jestem księdzem abym wznosiła czy rozkladala ręce – trzymam je złożone w pokorze, czasem skrzyżowane na piersiach…. Skupienie i pokora nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza w tak donioslym wydarzeniu jakim jest Msza Św.
      Jestem tylko grzesznym człowiekiem,który nie pretenduje, ze zastępuje Chrystusa, bo to ksiądz Jego zastępuje.

      Nikomu nie zabraniam wznosić rak i nie krytykuje, ale sama od siebie wymagam takiego a nie innego zachowania…. zareaguje tylko, gdy ktoś zamienia sie w wiatrak i zaczyna rozrabiac w czasie Mszy Św.
      Dlaczego miałabym „podpatrywac” jak blizni sie modli (może niektórzy tak lepiej czuja modlitwę?) ?
      Jestem zajęta/pochlonieta spotkaniem z Chrystusem na swój sposób – w jedności z bliznimi, ale na swój sposób. Lepiej modlić sie tak jak celnik, niż jak faryzeusz.

      Myśle, ze filmik: krok po kroku ukazujacy części Mszy Św, z wyjaśnieniem tego co następuje, wiecej dobra uczyni aniżeli jakieś broruszurki. Całe życie sie uczymy i doskonalimy … a co dla zmysłów niepojete, niech dopełni wiara w nas.

      Jezus jest Panem!

  17. Łukasz pisze:

    @Maggie propo pokory to myślę, że właśnie gest podniesionych czy wyciągniętych rąk jest oznaką pokory. Wiedząc, że nic nie mamy i jesteśmy godni stawać przed Bogiem wyciągamy ręce w błagalnej modlitwie. To pozwala się otworzyć na łaskę, bo często mówimy: „Panie nie jestem godzien, zmiłuj się nade mną”. Ale mamy tyle odwagi i pokory by prosić? By spojrzeć w górę i powiedzieć: „Pragnę!”.

    Właśnie to w Kościele mnie zastanawia. Za czasów Apostołów chrześcijanie mówili o sobie święci, a dziś mówimy na siebie grzesznicy. Dlaczego? Myślę, że dlatego, że zamykamy się w fałszywej albo źle rozumianej pokorze.

    @AKSORZ tak jak Ty jestem zdania, że rola organisty jest tutaj ważna.

    Propo gitar, katolicy na całym świecie modlą się bardzo różnie. W Afryce przy bębnach i tańcu. Podczas ofiarowania faktycznie podchodzą do ołtarza i składają przed nim to, co mają – ubrania, owoce, kwiaty. Powiemy, że my lepiej przeżywamy mszę, bo mamy organy i majestatyczną atmosferę świątyni? Właśnie dlatego mówię, że nie ma w naszym polskim Kościele wspólnoty.

    A propo znaku pokoju, to Wojtek Cejrowski w jednej ze swoich książek zawarł sedno:

    „Gdy w czasie mszy padają słowa: „przekażcie sobie znak pokoju” w kościele
    następuje pandemonium. Ludzie wychodzą z ławek, ksiądz schodzi z ołtarza, wszyscy
    zaczynają spacerować po kościele w poszukiwaniu znajomych osób, z którymi trzeba
    się przeprosić, pogodzić, pojednać. Harmider jak na bazarze, atmosfera jak u cioci na
    imieninach… A trwa to tyle, ile trwać musi – aż się wszyscy ze wszystkimi pogodzą.
    Wszyscy!
    Posłuchajcie…
    Było to w malej murzyńskiej parafii na wybrzeżu karaibskim.
    – Przekażcie sobie znak pokoju – powiedział ksiądz i zaraz potem nastąpiło
    zwyczajowe zamieszanie.
    Po chwili ludzie powrócili do ławek, a kapłan do ołtarza. Ale nie podjął liturgii,
    tylko mówi:
    – A teraz WY dwie! – tu pokazał palcem w kierunku konkretnych osób. – Teraz
    wy dwie także przekażcie sobie znak pokoju.
    Kościół zamarł.
    (Dowiedziałem się później, że wszyscy parafianie wiedzieli o starym konflikcie
    rodzinnym między dwiema siostrami, który trwał od wielu lat.)
    Kościół zamarł… i nic.
    – Nawołuję was po raz trzeci: PRZEKAŻCIE SOBIE ZNAK POKOJU!!! – ryknął
    ksiądz. – Będziemy tu czekać tak długo, aż przyjdzie Duch Święty i pokruszy wasze
    zatwardziałe serca.
    Zapadła długa, baaardzo długa, chwila ciszy.

    Nikt się nie poruszał.
    … …
    Nawet muchy przestały brzęczeć.
    … … …
    W końcu jedna z kobiet ryknęła przeraźliwym szlochem.
    Wtedy ta druga, biegiem, rzuciła się w jej kierunku. Przypadły do siebie i
    zwarły w gorącym uścisku – dwie potężne Murzynki. Łkały jak dzieci. Dzieci Boga.

    Latynosi zrozumieli o co chodzi – my nie. Tam, obcy obcemu nie przekazuje
    znaku pokoju, bo nie ma powodu do pojednania z osobą, której się w niczym nie
    zawiniło. Oni się przepraszają nie pro forma, ale za konkretne winy, wobec
    konkretnych osób.”

    Już kończę 🙂 Film o mszy świętej, który najbardziej mnie poruszył i zainspirował to „Tajemnica Eucharystii” – jest to inscenizacja objawienia jakie maiła Catalina Rivas. Tam Pan Jezus też mówi o znaku pokoju. https://www.youtube.com/watch?v=qAr5qYOfFEI

    Pozdrawiam!

  18. Ojciec pisze:

    Kościół katolicki jest Powszechnym Kościołem dla wszystkich ochrzczonych katolików.
    Świątynia Katolicka jest Domem Bożym nie jest prywatnym domem ,nie jest jeszcze Kościołm Protestanckim,
    ani innym Kościołem innych wyznań , choć dla wielu jest marzeniem.
    Dlatego wszyscy mamy prawo i obowiązek do uczstniczenia we Mszy Św.
    Dlatego podkreślam ,Dzieci najmniesze te biegające po Świątyni mają szczególne prowo aby zachowywały się jak dzieci nie można trzymać ich na smyczy jak Pani Janina insynuuje.
    Pokolenia się zmieniaja ,dzieci z przed 50 lub 60 lat były inne ,całe pokolenie jest inne i dobrze.
    To były inne czasy albo partia albo kościół dziś wielu z nich siada w pierwszej ławce w Kościele i manifestuje wiarę.Chwała im za to a Panu Bogu Chwała za dzieci te biegające te nieposłuszne.
    Jeżeli komuś przeszkadza dziecko małe jedzące kanapeczkę czy cukierka ( prawde mówiąc nie powinno tak być ) to z wiarą tej osoby jest naprawdę płytko.Wiarę muszą przekazać ojciec i matka ,a jeśli brak matki to ojciec ,a jak brak ojca matka i tu jest właśnie problem.
    Wiarę tworzą pokolenia jesli przerwiemy jedno z ogniw to wiara sie rozsypie i nie zdołamy jej naprawić ,owocem naszej wiary są nasze dzieci i wnuki .Jeżeli nasze wnuki nie sa wierzący nie praktykujacy to znaczy że nie przekazaliśmy wiary w dosłownie słowa tego znaczenu.
    pozdrawiam.

    • wobroniewiary pisze:

      „Pokolenia się zmieniaja ,dzieci z przed 50 lub 60 lat były inne ,całe pokolenie jest inne i dobrze.”

      Pokolenia się zmieniają ale niestety na gorsze, patrząc na młodzież jeszcze przed dwudziestu laty a teraz powiem tylko jedno słowo TRAGEDIA
      często bywa tak że ten co kilka lat temu biegał beztrosko dziś przychodzi do kościoła i nawet uklęknąć nie potrafi tylko przykucnie jakby w krzaki za potrzebą poszedł, kolan nie ma czy jak, co będzie z nimi za kolejne kilka lat?

      • Paul pisze:

        Winna jest telewizja gry wychowanie szkoły rodziców i nieco sama młodzież.Kiedyś nie było tv internetu.Teraz wejdź na porno żaden problem zagraj w głupią grę nie problem obejrzyj nie fajny film a potem szkoła z uczeniem że jesteśmy tylko nieco bardziej kumatymi zwierzakami niż inne.Tragedia.Nic dziwnego.Wiem to bo sam jestem przecież bardzo młody nie jedną głupotę widziałem i nie jedną się robiło samemu i niestety nieraz dalej robi.I jeszcze bezstresowe wychowanie karne kotki super niani.Nie wiem jak nas młodych ratować.Pasem rozmową nie wiem. 😦

        • wobroniewiary pisze:

          W moim przypadku zaczęło się od tego że Mama mówiła mi w kościele do ucha tu jest „Bozia” bądź grzeczny nie kręć się a potem dalej tym kursem.

      • Ojciec pisze:

        Musztry w Kościele nie może być ,Świątynia nie jest prywatnym domem ,nie można nikogo odrzucać że nie potrafi klęczeć na kolanach może nie może ,nie umie to my mamy go nauczyć a nie wyrzucić z Kościoła.Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach. (Mt 7:15-20)

    • AKSORZ pisze:

      Masakra Ojcze !!! Ja w jedności z innymi mówię SZACUNEK DLA MIEJSCA trzeba pielęgnować. Nie powinno się tłumaczyć chaosu i zaniedbania sacrum tym że są inne czasy. Ewangelia jest nadal aktualna pomimo 2000 lat i tak samo szacunek do Boga Najwyższego powinien zostać zachowany. I dziecko można spokojnie nauczyć że przed taberbnakulum się klęka , a na mszy nie gania się w berka po całym kościele i nie zjada kanapek. Oczywiście doskonale rozumiem że nie ma fizycznej możliwości żeby dziecko było super spokojne i wiedziało jak się zachować ale podejściem że takie czasy , taka młodzież nie da się tego uzdrowić.

      „Jeżeli komuś przeszkadza dziecko małe jedzące kanapeczkę czy cukierka ( prawdę mówiąc nie powinno tak być ) to z wiarą tej osoby jest naprawdę płytko” – No ja uważam że tą godzinę to może dziecko wytrzymać bez kanapki i cukierka i jeżeli rodzic na poważnie podchodzi do mszy , to nie dopusci żeby dziecko przyszło głodne na mszę – takie sprawy idzie dopilnować.

      „Wiarę muszą przekazać ojciec i matka ,a jeśli brak matki to ojciec ,a jak brak ojca matka i tu jest właśnie problem.” – sorry ale obecność ojca i matki na mszy niczego nie dowodzi bo bywa że ojciec dłubie w nosie i kuca zamiast klękać , a matka co 5 minut sprawdza czy sukienka jej się nie pogniotła … słaby argument.

  19. julia pisze:

    trzeba dzieci od małego uczyc , ze Bóg uczestniczy w ich zyciu w kazdej chwili…
    odkąd przeczytałam swiadectwo Glorii Polo, nie potrafie zakrywac Jezusa przed dziecmi. Modle sie przy nich specjalnie , bo wiem, ze przez przykład rodziców dzieci ucza sie najwiecej..
    efekt jest taki, ze choć dzieci mnie odciągaja co chwile od modlitwy … to jednak zapada im ona w pamieć tak, ze potem potrafią same fragmenty modlitwy mowić…
    mój mąz sie smiał ostatnio , ze nasz dwuletni synek jest chyba jedynym ktory fragment koronki do miłosierdzia bożego zna…. zwłaszcza fragment..dla jego bolesnej męki miej miłosierdzie….
    poza tym obaj synowie często całuja krzyzyk ktory nosze na szyi i mówia, ze tam jest Pan Jezus, ktorego ludzie ukrzyzowali …. jak na dwu i pieciolatka to duzo…
    poza tym ich spontaniczne zachowania wobec sacrum przekonuje mnie, ze Jezus wiedział co mówi nauczając ..pozwolcie dzieciom przychodzic do mnie i ze do takich ludzi, ktorzy ufaja Ojcu Niebieskiemu jak dzieci i sa w tej wierze jak dzieci nalezy krolestwo niebieskie
    Nie wiem jaki owoc wyda moj przyklad…ale póki co dzieci sa oswojone z modlitwa rodzica , słuchaja piesni religijnych ze mna, starszy zna znaki okultystyczne i wie, ze to złe jest ,
    wie kim jest Bóg i kim diabeł … i co wiecej , mówi, ze jak dorosnie będzie poscic w poniedziałki 😉 bo widzi , ze ja poszcze w srody i piatki …
    to chyba najlepsze co mozemy zrobic dla dzieci…od małego uczyc ich szacunku i miłosci do Boga…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s