Ojcowie Enrique i Antonello – Bóg objawia przez nich Swą moc . Słowa przepowiedni o Skrzatuszu potwierdza w Pile o. John Boshabora

Poniżej krótka rozmowa z ojcami Enrique Porcu i Antonello Cadeddu nt. ewangelizacji, ubogich, charyzmatów oraz walki duchowej.
Są nadzwyczaj charyzmatycznymi kapłanami. Znaki, jakie Duch Święty ukazuje, posługując się nimi, są aż nadto widoczne – nawet dla ludzi niewierzących, którzy mają okazję przebywać w ich pobliżu. Jak to możliwe? Dlaczego inni kapłani tak rzadko dokonują podobnie mocnych znaków?

Ojcowie ci pochodzą z Sardynii, mają 30 lat kapłaństwa, żyją z ubogimi w slumsach São Paolo w Brazylii. W roku 2000 założyli stowarzyszenie „Przymierze Miłosierdzia” (Alianca de Misericordia), które obecnie istnieje w 36 miastach Brazylii, a także w Portugalii, we Włoszech, Francji, Belgii i w Polsce. Charyzmatem wspólnoty jest praca z ubogimi oraz ewangelizacja.

Ks. T. Jaklewicz: Podczas rekolekcji dla księży Ojcowie powtarzali często słowa, które Bóg skierował do Jonasza: „Wstań i idź”. Kiedy Ojcowie sami usłyszeli takie wezwanie w swoim życiu?

O. Enrique Porcu: Bóg budził nas na dwa różne sposoby: poprzez ubogich i poprzez charyzmaty. Pan Jezus powiedział: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”. Zaczęliśmy więc pewnego dnia przyjmować ubogich do naszego domu zakonnego, wiedząc, że to jest Jezus. To wprowadziło jednak zamieszanie. Zobaczyliśmy pewien paradoks. Dotąd głosiliśmy, że Jezus jest obecny w ubogich, ale kiedy zaczęliśmy sami przyjmować ich w naszym domu przy stole, pojawiły się trudności. Ubodzy łamali rytm życia naszej wspólnoty. To było bardzo trudne, bo musieliśmy wybrać pomiędzy uporządkowanym życiem i wieloma kochanymi braćmi a przyjęciem słowa Bożego, które mówi, że Chrystus to ubogi, pukający do naszych drzwi. Musieliśmy wybrać. Mocnym momentem było spotkanie ze sparaliżowanym żebrakiem, który opowiedział nam, że pukał do drzwi domów wielu księży i zakonników, ale jedynymi, którzy go przyjęli, byli prostytutka i alkoholik. W tym momencie poczuliśmy w sercu, że Jezus mówi: „prostytutki i alkoholicy wyprzedzą was w drodze do nieba”. Żeby być tam, gdzie był Jezus, musieliśmy zostawić nasz dom, nasze zabezpieczenie. Zdecydowaliśmy się zostać bez domu, żeby przyjąć tych, którzy nie mieli rodziny.

O. Antonello Cadeddu: Drugi punkt to charyzmaty. W sposób konkretny, na każdym kroku, zauważamy je, a właściwie Ducha Świętego dotykającego serc ludzi, których spotykamy na ulicy. W młodych żyjących dyskotekami, w małżonkach, którzy przeżyli rozpad swojej rodziny. Modlimy się za te osoby. Widzimy moc Ducha Świętego, która przemienia serce kamienne w serce z ciała. Jesteśmy zaskoczeni, gdy widzimy, jak w naszych domach gościnnych dokonują się uzdrowienia z narkomanii czy alkoholizmu bez żadnych lekarstw. Wystarczy Eucharystia, modlitwa osobista, Różaniec i ludzie wracają do zdrowia. Jasne, że na początku przeżywają moment pewnego zdenerwowania, ale później to wszystko przechodzi. Co więcej, te osoby zaczynają się same modlić i pomagają sobie nawzajem, służą mocą Ducha Świętego i charyzmatów. Po wyjściu z własnych zniewoleń stają się ewangelizatorami razem z nami. Mamy na przykład homoseksualistę, którego spotkaliśmy w jednej z faweli, w której pracujemy. Ten człowiek przygotowywał się do operacji, żeby stać się kobietą. Kiedy go poznaliśmy, miał jakąś infekcję. Zawieźliśmy go do szpitala, ale nikt nie chciał go przyjąć. Kiedy wreszcie umieściliśmy go w szpitalu, poprosił o. Enrique o chrzest. Chciał być mężczyzną i skończyć z życiem homoseksualisty. Ojciec Enrique zapytał go, jak chciałby się nazywać, a on powiedział: „Jan”. Ojciec powiedział mu: „będziesz Jan Maria”. A teraz on głosi Ewangelię razem z nami na ulicy, gdzie są homoseksualiści. To jest owoc jedynie Ducha Świętego. Można więc powiedzieć, że przeżyliście takie „powołanie w powołaniu”, podobnie jak Matka Teresa…

O. Enrique: Tak, jest tylko ta różnica, że Matka Teresa była święta. My jesteśmy bardziej szaleni niż święci (śmiech).

Rozmawiamy podczas rekolekcji dla księży diecezji koszalińsko–kołobrzeskiej. Skąd wziął się pomysł, aby na 40-lecie tej diecezji zorganizować ewangelizację zamiast „kościelnej akademii”?

O. Enrique: Biskup Edward Dajczak zna jednego z członków naszej wspólnoty. I przez niego zostaliśmy tu zaproszeni. Chcielibyśmy powiedzieć, że podczas naszego pobytu widzimy, jak Duch Święty działa w bardzo wyjątkowy sposób w tej diecezji. To ważne, żeby kapłani i świeccy mieli świadomość tej łaski, która zostaje tu, w tych dniach udzielona. Nie z powodu naszej obecności, ale z powodu waszej otwartości na działanie Ducha Świętego. To nie są ludzkie plany, które tu się spełniają, ale Jego poruszenia. Nie znaliśmy wcześniej tej diecezji ani oczekiwań biskupa. My zawsze jesteśmy zaskoczeni działaniem Ducha Świętego, bo sami mamy mało wiary. Szukaliśmy rozeznania i jesteśmy zdziwieni, że pokrywa się ono z intuicjami biskupa. Pięknie jest dostrzegać tę harmonię. Kto tego nie wie, mógłby powiedzieć, że biskup napisał nam, co mamy mówić, że poinformował nas o projekcie diecezjalnym. Kiedy rozmawialiśmy z nim o naszych uczuciach, byliśmy poruszeni. Dla niego to, co mówiliśmy, było potwierdzeniem tego, co Duch Święty pokazał mu już wcześniej. Duch Święty wzywa do tego, aby ludzie tej diecezji wzięli tę ziemię w posiadanie. To pierwsza myśl, która powraca. A druga to ta, żeby zanieść tutejszych ludzi do Serca Maryi stojącej pod krzyżem, żeby stali się rodziną. Duch Święty tworzy z nas rodzinę, więc prosimy o Pięćdziesiątnicę, o nowy wiatr, który powieje nad Koszalinem. Ta diecezja uchodzi za jedną z biedniejszych w Polsce. Być może Pan Bóg chce się posłużyć tym Kościołem lokalnym dla dobra całej Polski.

O. Enrique: Pan Jezus urodził się w ubogim Betlejem… Rzeczywiście Boże plany nie są zgodne z naszą logiką.

O. Antonello: Dlaczego nie mamy myśleć o nowej Pięćdziesiątnicy dla całej Polski?

Waszemu przepowiadaniu towarzyszy wiele znaków charyzmatycznych, takich jak spoczynek w Duchu Świętym, dar języków, proroctwa. Niektórzy tylko na tym skupiają swoją uwagę, inni – w tym także księża – są sceptyczni.

O. Antonello: Obawa przed charyzmatami nie jest czymś nowym. Jest znana już od czasów Dziejów Apostolskich. W pierwszych wiekach Kościoła widzimy napięcie pomiędzy instytucją a charyzmatami. To jest trudność. Zdarzało się wielokrotnie w historii, że charyzmaty bywały jakby „przyduszone” w Kościele. Z drugiej strony pewne obawy są uzasadnione, bo niektóre ruchy charyzmatyczne prowadziły do herezji. Dzisiaj też widzimy napięcie pomiędzy tymi, którzy akceptują charyzmaty a tymi, którzy ich nie akceptują. Kluczem, według mnie, jest nie zamykanie się, ale posługiwanie się charyzmatami oraz formowanie, uczenie ludzi. Ale trudność będzie zawsze. Duch Święty musi czasem potrząsnąć Kościołem. Wtedy zaczynamy się bać, chociaż nie powinniśmy. Mamy być otwarci. Trzeba najpierw formować kapłanów, którzy nie znają charyzmatów. I podobnie świeckich.

O. Enrique: Nasza uwaga nie powinna być skupiona tylko na zewnętrznych zjawiskach, ale na miłości. Duch Święty jest miłością. Sposoby Jego działania są różnorodne. Znam osoby, które nawróciły się przez tylko jedno spojrzenie miłości, inni przez jedno przytulenie z miłością. Widzieliśmy bandytów, którzy porzucali życie przestępcze tylko dlatego, że ktoś po raz pierwszy przypomniał sobie o ich urodzinach. Niektórzy zostali odnowieni poprzez gościnę, przez przyjęcie ich. Widzieliśmy Jezusa rozmnażającego jedzenie w momencie, kiedy nie mieliśmy wystarczająco dużo żywności dla wszystkich, których przyjęliśmy do naszego domu. A więc miłość jest kluczem. Miłości można doświadczyć także podczas spoczynku w Duchu, w modlitwie językami, podczas posługiwania charyzmatami uzdrowienia czy uwolnienia. Święty Paweł mówi, że miłość usuwa wszelki lęk. Pan utworzył Kościół w wolności. On musi ciągle wracać do swojej istoty, bo żyje tyloma schematami, regułami, strukturami… Kościół, który kocha, pozwala Duchowi Świętemu działać. Dla nas ważne są te dwa wymiary: służba ubogim i charyzmaty. One muszą iść w parze. Kiedy ludzie szukają tylko uzdrowienia i nadzwyczajnych zjawisk, to uprawiają – przepraszam za to wyrażenie – masturbację duchową. To jest skupienie na sobie samym, szukanie własnej przyjemności, własnego pokoju. Żeby wiedzieć, że coś jest poruszeniem Pana, musimy widzieć radość oddania Mu życia, wymiar krzyża. Kto nie traci swojego życia, nie odnajdzie go. Ubodzy, osoby cierpiące, niewierzące niepokoją nas, zmuszają do wyjścia z własnej wygody. Wtedy Kościół staje się Kościołem misyjnym. Duch Święty zawsze wzywa nas do tego, żeby wyjść z samych siebie, niesie nas daleko, skłania, by zaczynać zawsze na nowo. O. Antonello: – Jedyna rzecz, która pozostanie, to miłość. Charyzmaty to jest jedynie droga, znak.

W Kościele wiele mówimy dziś o nowej ewangelizacji, a Ojcowie ewangelizują.

O. Antonello: Kluczem jest pozwolić, żeby to Jezus pracował. Mówienie o nowej ewangelizacji nie przyniesie wiele pożytku, jeśli nie wyjdziemy od tego, czego Jezus nas nauczył. Dlatego potrzebny jest powrót do kerygmatu. Musimy wrócić do tego, co Pan nam mówił. Do tego, co głosi o. Enrique – działać poprzez ubogich, poprzez tych ostatnich. Ale sami musimy być z Jezusem, bo inaczej będziemy tylko produkować kościelne dokumenty, a nie ewangelizować.

O. Enrique: Nie wiem, czy jest słuszne nazywać nową ewangelizacją to, co my robimy. Może trzeba raczej powiedzieć: „na nowo ewangelizować”. Bo Kościół narodził się po to, żeby to robić. Ale w pewnym momencie zatrzymał się na tym, żeby troszczyć się tylko o tych, którzy są już w Kościele. Więc trzeba powrócić do korzeni i po prostu ewangelizować.

Ojcowie mocno podkreślają znaczenie walki duchowej…

O. Antonello: Największym problemem dziś są demony umysłu. Bo kiedy mówimy o ewangelizacji, o ubogich, o charyzmatach, o kerygmacie, to niestety ta kultura, w której żyjemy, przefiltrowuje wszystko. Te filtry są w nas. One powodują, że nie spotykamy się na jednym poziomie. Słowo Boga nie dociera do serca.

O. Enrique: Święty Paweł ostrzega nas, że nie walczymy tylko przeciwko żywiołom tego świata, ale że demony rzeczywiście istnieją. Widzimy dziś odrzucenie autorytetów, co oznacza relatywizację prawdy i zniszczenie obrazu Ojca. Widzimy konsekwencje zdeformowanej seksualności. Egzorcyści podkreślają, że np. aborcja to pewna forma szatańskiej „konsekracji”, tak jak poświęcało się dzieci jednemu z demonów, Molochowi. Narkomani mówili nam, że ćpanie to swoista „eucharystia demona”. Gdy spożywasz Hostię, wchodzi w ciebie Jezus, gdy bierzesz narkotyk, wchodzi w ciebie szatan. Kiedy modlimy się za narkomanów, zdarza się wiele uwolnień. Więc to nie jest tylko nałóg. Wszystko, co przeżywa człowiek, zawiera się w trzech wymiarach: fizycznym, psychicznym i duchowym. W naszym materialnym świecie dostrzegamy tylko wymiar fizyczny, pomijamy duchowy. Papież Leon XIII miał mistyczną wizję, w której szatan mówił Jezusowi, że potrzebuje 100 lat na zniszczenie Kościoła. Święty Jan Bosko z kolei miał wizję burzy, podczas której okręt Kościoła był atakowany przez okręty nieprzyjaciela. Ratunkiem dla okrętu Kościoła były dwie kolumny: jedna to Eucharystia, a druga to Maryja. To jest nadzieja. Triumf Niepokalanego Serca Maryi przybliża się.

Patrząc na Ojców głoszących razem Ewangelię, rozumiem lepiej, dlaczego Pan Jezus posyłał uczniów po dwóch…

O. Antonello: Jesteśmy dwoma osłami, ale mamy nadzieję, że razem uda nam się stworzyć konia (śmiech).

O. Enrique: Wół i osioł, a pośrodku ubogi żłób, w którym jest Jezus.

Źródło: 24.05.2012, ks. Tomasz Jaklewicz, gosc.pl

********************

Czy zwróciliście uwagę na słowa o. Boshabory z wczoraj w Pile o kościele w Skrzatuszu i przepowiedni dla Polski ? Powtórzył. że to miejsce jest bardzo ważne dla Polski a oto sama przepowiednia

Przechwytywanie2
“19 września 2013 Bóg dał mi widzenie: niech stąd popłynie źródło wody żywej dla całej Polski – powiedział o. Antonello Cadeddu do tysięcy wiernych zgromadzonych przed sanktuarium.

Proroctwo o. Antonello w Skrzatuszu
Ojciec Antonello ogłasza proroctwo dla diecezji i Polski
Trwają uroczystości 25-lecia koronacji cudownej Piety w Skrzatuszu. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu o. Antonello, charyzmatyczny włoski rekolekcjonista, wygłosił proroctwo dla diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.
Przytulając się do monstrancji o. Antonello opowiedział o widzeniu, które otrzymał od Boga.

Mówił o przekleństwie, które dotknęło te ziemie i wody w XVII i XVIII w.
Potem zwrócił się do biskupa diecezji, przekazując mu prośbę od Matki Najświętszej.

– Maryja prosi, by tu, w Skrzatuszu, na tym wzgórzu powstało źródło. Z niego popłynie siedem strumieni, które łączyć się będą ze sobą. Obok stanie figura Maryi Niepokalanej, miażdżącej głowę szatana. Niech z tego symbolu wody żywej popłynie zdrój wiary dla całej Polski – mówił włoski misjonarz.
Moja Mama wzięła mnie w ramiona, kiedy umarłem, ale z mojego serca – otwartego przez włócznię – wypłynęła woda żywa i krew, która uzdrawia.
I tutaj wielu będzie się nawracać poprzez spowiedź. To miejsce jest święte!
Wielu protestantów będzie się tutaj nawracać, a Maryja weźmie ich w swoje ramiona – zapewniał o. Antonello.
Potem poprosił diecezjan: – Jezus błaga:
Ja chcę mieć w Koszalinie kościół otwarty przez całą dobę, gdzie wiele moich świeckich dzieci będzie adorować wieczyście Najświętszy Sakrament w intencji całej Polski. Jezus prosi was o to. Nie za klauzurą, ale w kościele, który wskaże ksiądz biskup.” więc jest podobieństwo proroctwa do tego orędzia, a o. Antonello to uduchowiony kapłan wiec może lepiej wziąć sobie bardziej do serca co Bóg do nas mówi.

Źródło: http://koszalin.gosc.pl/doc/1706212.Proroctwo-o-Antonello-w-Skrzatuszu

Jest to na nagraniu od ok 56 minuty na:  kliknij

Antonello

Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Ojcowie Enrique i Antonello – Bóg objawia przez nich Swą moc . Słowa przepowiedni o Skrzatuszu potwierdza w Pile o. John Boshabora

  1. wobroniewiary pisze:

    Alicja „POUCZENIA” wt. 17.01.2006

    † Dziecko Moje umiłowane, Ja nie chcę nikomu zadawać bólu – dopuszczać cierpienia. Czynię to jedynie wówczas, gdy nie ma innego sposobu zawrócić kogoś z drogi ku potępieniu. A także niekiedy, by dopomóc wybranym Moim przyjaciołom do osiągnięcia szczytu świętości i jednocześnie rozszerzać Moje Królestwo Miłości w sercach ludzkich i w świecie – przez dobrowolną ofiarę z miłości tak, jak uczyniłem to Ja.

    Nie pytaj o siebie i nie dociekaj, jaka jest i jaka będzie twoja ofiara. Oddawaj się z chwili na chwilę, i ufaj.

    Ps 39, 2a. 8b «Będę pilnował dróg moich,
    abym nie zgrzeszył językiem»…

    W Tobie jest moja nadzieja.

    • wobroniewiary pisze:

      Wiele osób jak kpiło z Jezusa, tak kpi z Jego kapłanów i z pracowników winnicy pańskiej.
      Dla tych wszystkich słowa z Ewangelii wg św. Mateusza

      JEZUS PRZED SWOIMI SĘDZIAMI
      Wobec Wysokiej Rady
      57 Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. 58 A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik.
      59 Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. 60 Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj 61 i zeznali: «On powiedział: „Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować”». 62 Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: «Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?» 63 Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: «Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?» 64 Jezus mu odpowiedział: «Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego, i nadchodzącego na obłokach niebieskich». 65 Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: «Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. 66 Co wam się zdaje?» Oni odpowiedzieli: «Winien jest śmierci». 67 Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go 68 i szydzili: «Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył?»

  2. ircia pisze:

    Przede wszystkim,wspaniali kaplani,czy zauwazyliscie,ze gdy ktos zyje dla Boga,to ma on calkowicie inne spojrzenie na swiat;nie grozna im skromnosc,niepotrzebne majatki,ogromne poczucie do dzialania dla bliznich,tych najbardziej potrzebujacych,radosc z drobnych rzeczy(chociaz w oczach takich ludzi,te rzeczy nie sa drobne,sa wielkie),pogoda ducha,bezwarunkowa milosc.Dla wielu ludzi,ktorzy zyja sprawami przyziemnymi,ich postawa ich zaslugi sa niepojete,czesto nawet kpia z nich,bo nie wierza,ze ci ludzie naprawd sa szczesliwi,stad taki ogromny atak na kaplanow(tych z powolania),ludzie nie chca uwierzyc,ze ci ludzie dzialaja bezinteresownie,ze sa szczesliwi,a dlaczego nie moga w to uwierzyc,bo przyslaniaja im to „ciemne okulary”,dlatego wazne jest,wpierw dazyc do pelnej „Jasnosci” a tedy nasze serca sie przebudza.
    Chcialam tez nawiazac do ojca Daniela,chodzi o ataki na Jego osobe,na cala wspolnote,mialam mozliwosc poznac ojca osobiscie,nie pisze tego jako przechwalke,bo ja akurat nie gloryfikuje w Jakis szczegolny sposob o. Daniela(co niektorzy niestety robia,a to juz jest niebezpieczne,bo powinno sie rozroznic,ze o. Daniel jest tylko(lub az) narzedziem w rekach Boga) ale moge ocenic Go jako czlowieka,i wiem jedno,to Kaplan,ktory zyje ubogo(taka wybral droge) jest pelen pokory i skromnosci,radosci,ale co najwazniejsze,On bardzo kocha ludzi,bezinteresownie,chce ich szczescia i zalezy Mu,by ci,ktorzy nie poznali jeszcze Jezusa,mieli te mozliwosc.Wiem rowniez,ze wszystko co czyni,to na Chwale Panu i nie lamie zadnych praw KK.Cala wspolnota MIMJ,zasluguje na wsparcie i modlitwe za to jak sluza bliznim. Rowniez ksiadz John Bashobora,jak wiele jest wyzwisk w Jego strone,ale On kocha ludzi i wazne jest dla Niego,ze mimo szyderstw,oszczerstw w jego strone,nawroci On chociaz jedna zbladzona owieczke na droge Pana.Nabierzmy pokory i chciejmy byc chociaz odrobinke tacy,jak Ci wszyscy kaplani,a serca nasze bede sie radowac z rzeczy,ktore same nas zadziwia 🙂

  3. Franek pisze:

    W najbliższy piątek mamy pierwszy z 12 Piątków
    Opisane 12 piątków od Pana Jezusa naszego do papieża Klemensa XIII, który zatwierdził szczególne łaski, jakich dostąpią Ci, którzy będą pościć o chlebie i wodzie przez 12 piątków. Należy odmawiać przy tym 12 razy Ojcze nasz, 12 razy Zdrowaś Maryjo, i raz Wierzę w Boga Ojca.
    Są to następujące piątki:
    1. Piątek – przed Wielkim Postem przynosi dar Ducha Św.
    2. Piątek – przed Zwiastow. NMP (25.III), o co tylko prosić będzie do Ducha Św. otrzymacie
    3. Piątek – przed Zmartwych. Pańskim – od wszelkich nieprzyjaciół, widzialnych i niewidzialnych uwolniony będzie
    4. Piątek – przed Wniebowstąpieniem Pańskim- potępiony nie będzie
    5. Piątek – przed Zesłaniem Ducha Św. – bez sakramentu nie umrze
    6. Piątek – przed św. Trójcy Przenajświętszej – godzinę śmierci swojej wiedzieć będzie
    7. Piątek – przed św. Jana Chrzciciela (24.VI) od wszelkich zaraźliwych chorób (padaczki) zostanie uwolniony (od czarta)
    8. Piątek – przed św. Piotra i Pawła (29.VI} – w grzechu nie umrze
    9. Piątek – przed narodzeniem NMP (08.IX) sama NMP ukarze się w godzinie śmierci
    10. Piątek – przed św. Michałem (29.IX) – lękać się śmierci nie będzie
    11. Piątek – przed Wszystkimi Świętymi – nie dozna nigdy niedostatku w domu swoim
    12. Piątek – przed Bożym Narodzeniem – przy konaniu jego ukaże się Sam Bóg, Aniołowie
    Uwaga: Piątek trwa 24 godz. i post trwa też 24 godz., tylko o suchym chlebie i wodzie. Była to droga zbawienia.

  4. Ania pisze:

    Mąż przyszedł z opętaną kobietą na egzorcyzm. Straszliwa siła, straszne opętanie. Sześciu potężnych mężczyzn nie było w stanie jej utrzymać i kiedy zaczął się egzorcyzm, natychmiast wyrzuciła ręce i sześciu facetów poleciało na ścianę. Zaczęła biec z kościoła, wybiegła na ulicę potwornie rycząc. Uparł się mąż, klęknął szybko przy egzorcyście i powiedział “Księże, ksiądz odmówi nade mną egzorcyzmy. Przecież to jest moja żona! Jedno ciało. Już nie ma ona i ja. Jesteśmy my. Jedno serce, jedna dusza. Połączeni na zawsze razem.” I ksiądz zaczął odmawiać egzorcyzm nad nim i w tym momencie ta kobieta upadła, zupełnie sparaliżowana została przyniesiona przed ołtarz. Egzorcyzm został odprawiony nad mężczyzną do końca. Kobieta została całkowicie uwolniona.

    Wy rodzice, mężu, żono macie moc uwalniania od złych duchów, swojego męża, swoją żonę! Widzisz, że Twój mąż przestaje Cię kochać, że zakochuje się w jakiejś innej kobiecie, że ma romans z kimś w pracy…. Masz moc , w Imię Jezusa Chrystusa, na mocy sakramentu małżeństwa łamać moc więzów duchowych i emocjonalnych albo seksualnych i oddalić grzech pomiędzy Twoim mężem, a tą kobietą.

    Możesz tak się modlić:

    Panie Jezu, W Imię Jezusa Chrystusa, na mocy sakramentu małżeństwa ja żona/mąż łamię i rozrywam więzy duchowo-emocjonalne i seksualne pomiędzy moim mężem/żoną a tą/tym kobietą/mężczyzną.
    W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

    I będziesz zdumiona efektami. Tak możesz modlić się nad alkoholikiem, tak możesz się modlić nad kimś kto się stoczył w grzech jakiegoś nałogu, w ten sposób … I wiecie kiedy ja tego doświadczam, mocy modlitwy małżeńskiej, gdzie nawet egzorcysta nie jest w stanie uwolnić od złego ducha kogoś, a moc błogosławiąc mąż żonę a żona błogosławiąc męża uzyskuje to za pomocą krótkiej czasami modlitwy, to mi się oczy otwierają ze zdumienia.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/02/24/ks-dominik-chmielewski-sdb-niesamowita-historia-egzorcyzmu-malzenskiego/

  5. Ania pisze:

    Czy wiecie jaki jest największy i najcięższy grzech świata?
    Odrzucanie orędzi MBM 😀

    „Kiedy publicznie potępiacie Moje orędzia i przeszkadzacie Mi, Jezusowi, w tej misji zbawiania dusz, popełniacie największy grzech ze wszystkich.”

    • wobroniewiary pisze:

      Taaaaaaak, pojutrze I sobota, niezły punkt do rachunku sumienia,
      Dzięki Bogu, u spowiedzi byłam wczoraj i tego punktu mój rachunek sumienia nie przewidywał,
      Za to autorzy tych bredni mogą zastanowić się nad tym, jak obrażają ukochanego ponoć przez nich papieża Benedykta XVI, że i jemu już przestali Wierzyc i kpią z jego zapewnień np. na temat rezygnacji i tego, że jego jedynym celem jest modlitewne wspieranie obecnego papieża Franciszka !

    • Jan pisze:

      To wszystko to mały orzeszek. Najnowszy przekaz nakazuje modlitwę o uznanie szatana
      Cytuję
      „Módlcie się, módlcie się, módlcie się, aby ludzkość uznała, że szatan istnieje”

      • wobroniewiary pisze:

        Preferuję modlitwę o przebłaganie Pana naszego Jezusa Chrystusa za nasze grzechy i o zbawienie wieczne i ochronę przed złym a nie w intencji jego uznania!
        Uznanie że on istnieje to trochę za mało
        jaki debeściak, chce aby się modlić „o szatanie ty istniejesz” idiotyzm połączony z wielkim zagrożeniem duchowym!

      • Maria z Warszawy pisze:

        Czyżby się upił woda święconą???
        Najpierw wmawiał wszystkim, ze go nie ma, a teraz każe się modlić o to, że jest???
        Adminki kochane dajcie buźki bo nie wychodzą 😀 😀 😀

  6. Pingback: O. Antonello i o.Enrique: upadki w Duchu Świętym i jego owoce oraz skutki gaszenia Ducha Św. | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  7. tomek pisze:

    witam macie państwo jakiś kontakt do nich. bardzo potrzebuje ich pomocy. Proszę o jakiś namiar. Błagam. krzysi883@interia.eu

    • Maggie pisze:

      Tomku: konfesjonał jest w każdym kościele (w Polsce mnóstwo kościołów), a w swojej diecezji masz egzorcystów. Oni nie chcą, aby ich czynić celebrytami i nie są celebrytami, ale pełnią misję i NIE są też … magikami. Jezus uzdrawia.

      Wypisz na Google „egzorcyści diecezjalni”, albo Msze Św uzdrowieniowe.
      Jeśli szukasz spowiednika-kierownika duchowego, to zrozumiałe, ale bardziej skomplikowane.

      Moźesz uczestniczyć w rekolecjach, nawet Internetowych. Wejdź również np na sercański blog Profeto, albo Tuba Cordis, czy inne zalecane na WOWIT.

      Czy słyszałeś powiedzenie:
      Cudze cenicie, sami nie znacie,
      sami nie wiecie, co posiadacie.

      Niech Matka Najświętsza Ciebie prowadzi.
      Jezus jest Panem!

  8. Emil M. pisze:

    Proszę o modlitwę

    Drodzy bracia i siostry w Panu proszę o modlitwę,
    od dziecięcych lat mam ducha niemocy w swoim ciele, ale dopiero teraz w wieku dorosłym czuję jak bardzo jest trudno z tym żyć, nie mam siły fizycznej w swoim ciele, podczas niewielkiego wysiłku ciało się trzęsie, lekarz mówi że to schorzenie neurologiczne ale ja wiem że to duch nieczysty. Proszę o modlitwę aby Pan Jezus mnie dotknął, i wypędził ze mnie złego ducha.

    Dziękuję Wam za modlitwę
    Niech Pan Bóg Błogosławi.
    Emil

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s