Agenci w Kościele – szpiedzy w seminarium i agenci w masońskich fartuszkach czyli świadome zostanie księdzem, aby rozsadzać Kościół od środka

Wbrew ostentacyjnie demonstrowanej przez Bogdana Borusewicza amnezji historycznej, czym był PRL, i negowaniu przez marszałka Senatu wyjątkowej roli Kościoła w zmaganiach z komunizmem, wspólnota katolicka znajdowała się na celowniku działań gigantycznego aparatu represji totalitarnego państwa.
Kler „to najpotężniejsza siła w Polsce, z którą myśmy się jeszcze nie zmierzyli, i tu stoi przed nami najtrudniejsze zadanie” – mówił w 1947 r. minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz. Podstawową metodą walki była inwigilacja i nasyłanie agentury, by rozbijać Kościół od wewnątrz, podporządkować sobie poszczególne wspólnoty i manipulować nimi dla własnych celów. Współpraca z bezpieką miała różne wymiary – od nieświadomego uwikłania w kontakty, chociażby towarzyskie, przez uległość wymuszoną szantażem czy prowokacją, po dobrowolne „świadczenie usług”. W tych kategoriach mieszczą się i świeccy, i duchowni. Ale najostrzejsza forma współpracy to świadome zostanie księdzem, aby rozsadzać Kościół od środka. O tych agentach mówi się najmniej.

Otwarty na Kościół
Prawdopodobnie w 1973 lub 1975 roku nikomu nieznany absolwent rusycystyki, miłośnik teatru i poezji (własny dorobek literacki – tomik „Otwarte przestrzenie”) zapukał do furty klasztornej jezuitów w Warszawie. Jak wielu młodych ludzi, którzy chcieli upewnić się, czy trafnie rozpoznali głos powołania, poprosił o przyjęcie do nowicjatu. Został zaakceptowany i skierowany na studia do Rzymu.
Tam w ukryciu pod habitem jezuity Tomasz Turowski, w rzeczywistości kadrowy oficer XIV Wydziału I Departamentu MSW, kontynuował rozpoczęte w Polsce zadania, zlecone mu przez komunistyczną bezpiekę. Dziś twierdzi, że wstąpił do zakonu, bo taką miał legendę jako oficer wywiadu skierowany do rozpracowywania struktur NATO-wskich, przy których posługiwali duchowi synowie św. Ignacego Loyoli.
Wstępując w 1973 r. do bezpieki, Turowski został wytypowany do szkolenia jako „nielegał” – najbardziej zakamuflowanej formy pracy agenturalnej, swoistej „arystokracji” w służbach specjalnych. Wszystko po to, by idealnie wtopić się w rozpracowywane środowisko, zyskać pełne zaufanie przełożonych i otoczenia. Bezpieka skierowała go na „odcinek watykański”, do serca chrześcijaństwa, gdzie wywiad PRL intensywnie infiltrował Stolicę Apostolską, najprawdopodobniej dzieląc się uzyskanymi informacjami z sowieckim KGB. Pobyt Turowskiego w zakonie jezuitów trwał 10 lat. Czyli tyle, ile maksymalnie wynosił czas pracy „nielegała” na jednej placówce. Przez 10 lat prowadził podwójne życie – jezuity, wypełniającego regułę zakonną z obowiązkowymi ćwiczeniami duchowymi, rekolekcjami, i superszpiega, który donosił na Kościół od środka. Po wyborze Jana Pawła II inwigilował otoczenie Papieża, a także polskie środowiska emigracyjne, dynamicznie działające zwłaszcza w stanie wojennym. Między innymi infiltrował ośrodek jezuitów w Meudon we Francji i środowisko „Edition Spotkania” w Paryżu prowadzone przez Piotra Jeglińskiego, znanego opozycjonistę.
W 1985 r. Turowski opuścił zakon, nie przyjmując święceń, i zaczął występować w nowej roli – ożenił się, działał w organizacjach katolickich, a po 1989 r. został dyplomatą, pracował m.in. na placówkach na Kubie i w Rosji. Prawdopodobnie aż do 2007 r. wykonywał zadania zlecane mu przez wywiad. Był obecny 10 kwietnia 2010 r. na płycie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku.
Doktor Tadeusz Witkowski, który bada dokumenty rezydentur wywiadu PRL i widział raporty opracowywane i wysyłane przez Tomasza Turowskiego, pisał w „Naszym Dzienniku”, że mają one „charakter szczególny, być może ze względu na pełne zakonspirowanie autora. Niektóre brzmią tak, jakby przygotował je agent pracujący dla PGU KGB (I Zarząd Główny KGB zajmujący się wywiadem zagranicznym)”. Jako przykład przywołuje „Notatkę informacyjną dot. polityki wschodniej Watykanu” z 14 września 1987 roku (Turowski był już wtedy poza zakonem, ale posiadał doskonałe kontakty i uchodził za wiarygodną osobę). Agent informował w niej szeroko o ówczesnych planach Stolicy Apostolskiej wobec wspólnot katolickich na Wschodzie i problemach duchowieństwa w Związku Sowieckim. Zastanawiał się nad rolą watykańskiego Sekretariatu Stanu i Papieskiego Instytutu Kultury Chrześcijańskiej w procesie ewangelizacji Wschodu i „emisariuszy watykańskich”, w tym wymienionych z nazwiska polskich księży wysyłanych do republik nadbałtyckich, na Ukrainę i Białoruś i tamtejszych lokalnych działaczy katolickich. To były informacje bezcenne dla bezpieki i sowieckiego KGB w walce z odradzającym się na Wschodzie Kościołem katolickim. Ilu osobom zaszkodziły raporty Turowskiego, złamały życie?

„Panna” i „Yon”
Komunistyczna bezpieka ulokowała też swoich agentów w bezpośrednim otoczeniu Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela ruchu oazowego Światło-Życie i antykomunistycznego stowarzyszenia Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów w Carlsbergu, które w stanie wojennym miało prowadzić akcję duchowego przygotowania do wyzwolenia Europy Wschodniej z objęć komunizmu. Ksiądz Blachnicki chciał powołać w tym mieście centrum wydawnicze na wzór Niepokalanowa, pracujące na potrzeby kraju i zagranicy.
Rozmach posługi charyzmatycznego kapłana zaniepokoił władze PRL. Przerzucona w 1982 r. do Niemiec para szpiegów z XI Wydziału I Departamentu MSW – Jolanta (TW „Panna”, zwerbowana przez własnego męża) i Andrzej (TW „Yon”) Gontarczykowie, z zawodu socjologowie – miała „zneutralizować” działalność ks. Blachnickiego, czyli zniszczyć prężnie rozwijające się dzieło ewangelizacyjne. Na początku szpiegowski duet miał rozbijać struktury emigracyjne – od Radia Wolna Europa po agendy rządu RP w Londynie. W 1984 r. przyszło polecenie wyjazdu do ośrodka w Carlsbergu w celu przeniknięcia do Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów. Na polecenie wywiadu „Pannie” udało się przejąć kierownictwo nad stowarzyszeniem, a jej mąż został doradcą księdza. Operację wymierzoną w ośrodek w Carlsbergu monitorowało kierownictwo MSW z gen. Władysławem Pożogą na czele, zaufanym człowiekiem Czesława Kiszczaka.
Małżeństwo szpiegów należało do ostatnich osób, które 27 lutego 1987 r. widziały ks. Blachnickiego żywego. Kilka godzin po rozmowie z nimi kapłan zmarł – oficjalnie na zator płuc. Ale towarzyszące zgonowi objawy były na tyle nieswoiste, że podejrzewano, iż przyczyna śmierci mogła być inna. Wiadomo, że krótko przed śmiercią ks. Blachnicki posiadł wiedzę o agenturalnej działalności swoich najbliższych współpracowników i prawdopodobnie podzielił się nią z Gontarczykami. Stąd od początku podejrzewano, że mógł zostać otruty. Czy i jaki mógł mieć w tym udział szpiegowski duet? Podjęte przez IPN śledztwo z braku dowodów zostało umorzone.
Gontarczykowie zostali oficjalnie zdemaskowani kilka miesięcy po śmierci ks. Blachnickiego – działaczom podziemnej „Solidarności Walczącej” w Łodzi udało się poznać numery rejestracyjne Gontarczyków i ich esbeckie pseudonimy. Po ucieczce do kraju „zasługi” małżonków w rozbijaniu Kościoła zostały docenione przez władze: dostali mieszkanie z całkowitym wyposażeniem, dalej też prowadzili akcję defamacyjną wobec Ruchu Światło-Życie i jego założyciela, wspierając w ten sposób propagandę Urbana. Moskiewska „Prawda” pisała wtedy o księdzu Blachnickim „dywersant w sutannie”, „pasterz kontrrewolucji”. Wtórował jej frazą o „polskim ajatollahu” „Żołnierz Wolności”. Jak niewiele zmieniły się czasy, gdy rzucimy dziś okiem na okładki lewicowych tygodników w Polsce.
Późniejsze losy Gontarczyków są typowe dla wysoko postawionych i zasłużonych dla bezpieki peerelowskich agentów. Jolanta Gontarczyk została ważną figurą w SLD i pełniła eksponowane funkcje publiczne: była wicemarszałkiem województwa mazowieckiego, wiceministrem MSWiA, pełnomocnikiem rządu Leszka Millera ds. walki z korupcją.

Szpiedzy w seminarium
Casus Tomasza Turowskiego obnaża perfidię metod stosowanych przez służby PRL wobec Kościoła. Najgroźniejsi byli ci, którzy świadomie wnikali do Kościoła, już jako alumni.
– Miałem dwa takie wypadki. Zostali specjalnie posłani do seminarium przez bezpiekę. Wytrzymali pięć-sześć lat do święceń, dopiero potem odkryliśmy prawdę i wydaliłem ich z diecezji – wspominał ks. abp Ignacy Tokarczuk.
Doktor Mariusz Krzysztofiński, historyk z rzeszowskiego IPN, przypomina, że sprawy agentury wprowadzanej przez bezpiekę do Kościoła należą do wyjątkowo trudnych i delikatnych. Niektóre przypadki są jednak oczywiste ze względu na swą odrażającą wymowę moralną. Wpisuje się tu historia Franciszka Pustelnika.
Tajny współpracownik „Igła” prawdopodobnie został zwerbowany do współpracy przez SB jako kleryk seminarium w Przemyślu. Zlecane mu przez bezpiekę zadania wymierzone były szczególnie w ks. abp. Tokarczuka i jego bliskiego współpracownika ks. Edwarda Frankowskiego. „Igła” był jego wikariuszem w Stalowej Woli.
– To był człowiek bardzo niebezpieczny, do wszystkiego zdolny, bardzo szkodził, opluwał mnie. Pisał w „Ancorze” [esbecka fałszywka dla kapłanów] paszkwile na mój temat i ks. abp. Ignacego Tokarczuka – mówi ks. bp Frankowski.
Esbecka proweniencja „Igły” została zdemaskowana przez ordynariusza przemyskiego. Suspendowany Pustelnik był jednak dalej niebezpieczny, co pokazała historia nieudanej prowokacji wymierzonej w ks. abp. Tokarczuka.
Suspendowany Pustelnik na polecenie bezpieki zaaranżował 3 czerwca 1975 r. spotkanie z ordynariuszem przemyskim w jego gabinecie w gmachu kurii. Chciał się przywitać, ale ordynariusz powiedział: „Najpierw należy oczyścić sumienie”. Wtedy Pustelnik chwycił leżący na biurku przycisk i rzucił nim w kierunku okna. Zasłona powstrzymała uderzenie, przez co udaremniona została zaplanowana akcja, czyli sprowokowanie ks. abp. Tokarczuka do jakichś impulsywnych czynów. Na to czekali na zewnątrz dwaj esbecy, którzy zaalarmowani przez Pustelnika mieli wkroczyć do gabinetu ordynariusza, a potem wytoczyć mu sprawę karną o pobicie.
Sprawy zdemaskowanych agentów ksiądz arcybiskup załatwiał dyskretnie, ale skutecznie. Księża zdawali sobie sprawę ze strategii SB – na miejsce jednego ujawnionego tajnego współpracownika bezpieka wstawiała dwóch-trzech, których należało dopiero „rozpracować”, by nie zdążyli np. przyjąć święceń. Ksiądz arcybiskup Tokarczuk miał doskonałe rozeznanie w tych sprawach jeszcze z czasów okupacji niemieckiej, gdy gestapo nasyłało agenturę do seminarium duchownego we Lwowie, i eliminował rozpoznanych szpiegów.

W masońskich fartuszkach
Znane przypadki zdemaskowanych agentów wysłanych do kreciej roboty w Kościele są siłą rzeczy nieliczne. Historia ich zdrady wychodzi na jaw po latach – albo przez „przypadek”, albo gdy służby przerywają milczenie (jak np. gen. Ion Mihal Pacepa, rumuński oficer wywiadu, który ujawnił, jak Moskwa atakowała Watykan, a zwłaszcza Papieża Piusa XII).
Jeszcze mniej wiadomo o tym, jak „złota międzynarodówka”, czyli masoneria, przenika do Kościoła, wprowadza do niego swoich ludzi, by szkodzić i siać zamęt. Z historii Polski wiadomo, że byli wysokiej rangi duchowni należący jednocześnie do lóż wolnomularskich, jak chociażby XVIII-wieczni Prymasi Gabriel Podoski i Michał Poniatowski. Uczynili to mimo zakazu przynależności katolików do masonerii, który wielokrotnie przypominali niemal wszyscy Papieże i który nie został nigdy cofnięty ani złagodzony.
Doktor Radomir Maly, czeski historyk, wykładowca historii Kościoła na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Czeskich Budziejowicach, wskazuje na smutny przykład byłego dominikanina, o. Odilo Ivana Stampacha. Ten wyświęcony w 1983 r. potajemnie w Kościele katakumbowym kapłan w 1991 r. wstąpił do Wielkiej Loży Czech. Był popularny, głosił „postępowe” idee, które podobały się na czeskich salonach, tradycyjnie wrogich katolicyzmowi. Ojciec Stampach został suspendowany jednak nie za przynależność do masonerii, ale za przejście do Kościoła starokatolickiego. Doktor Maly przypomina, że były dominikanin publicznie mówił, iż jego przełożeni wiedzieli, że jest członkiem masonerii, ale ten fakt im nie przeszkadzał.
Jak masoneria zapuszcza macki w instytucjonalnym Kościele, świadczy też historia ks. Pascala Vesin, byłego 43-letniego proboszcza parafii św. Anny w Megeve we Francji. Został wyświęcony w 1996 r., pięć lat później jawnie przyznawał się już do członkostwa w potężnej loży Wielki Wschód Francji. Czy jego związki z masonerią datują się na wcześniejsze lata? Decyzją Stolicy Apostolskiej został w tym roku suspendowany za odmowę wyrzeczenia się przynależności do sekty wolnomularskiej. Ksiądz Vesin głosił poglądy całkowicie zbieżne z ideologią masońską: bronił laickości republiki, sprzeciwiał się protestom wobec ustawy zrównującej układy homoseksualne z małżeństwem i przyznające prawo do adopcji tym związkom.
Ilu takich księży Vesin udało się zwerbować masonerii?
Źródło: Nasz Dziennik

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Czytelnia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Agenci w Kościele – szpiedzy w seminarium i agenci w masońskich fartuszkach czyli świadome zostanie księdzem, aby rozsadzać Kościół od środka

  1. Paul pisze:

    Pewien ksiądz mówił o tym i ostatnio słuchałem ale nie powiem jaki ale pewnie wiadomo o kogo chodzi 😉
    A co do historii to szok. 😦 Jak tak i to świadomie można.Tacy się chyba Boga nie boją.

  2. Emi pisze:

    Alez przeciez ostatnio przewodniczacym konferencji biskupow we Francji zostal arcybiskup mason.
    Przyznal sie do tego i wcale to mu nie przeszkodza byc arcybiskupem.

    • Sebro pisze:

      Jemu na pewno nie przeszkadza bycie masonem i arcybiskupem, mało tego – szatanowi to bardzo na rękę. Pytanie tylko czy Papież coś z tym zrobi?

  3. Anna pisze:

    Sądzę, że w Kościele jest trochę osób, które na różne sposoby próbują zdemontować go od środka.
    W internecie wyczytałam (chyba to słowa ks. Natanka), że w czasie pontyfikatu papieża Pawła VI, a dokładnie 29 czerwca 1963, doszło do potajemnej intronizacji Lucyfera.
    Główny egzorcysta watykański – ojciec Gabriele Amorth – sam przyznaje, zę „Szatan działa w Watykanie”…

    • Paul pisze:

      Ponoć mieli nawet sobowtóra Papieża ale nie wiem na ile w tym prawdy.

    • A-a pisze:

      Główny egzorcysta Watykanu używa niestety, zmienionej posoborowej formuły egzorcyzmów, które są NIESKUTECZNE. Więc to takie trochę zaprzeczanie własnym czynom.

      • wobroniewiary pisze:

        Rozumiem, że byłaś przez niego egzorcyzmowana i masz info z pierwszej ręki.
        A jeśli nie jest tak, to …zbastuj!

        Najwięcej szkody robią ci, którzy ponoć wszystko wiedzą, wszędzie byli i wszystko widzieli.

        O formule egzorcyzmu niech decydują ci, którzy go stosują a o efektach niech wypowiadają się wraz z tymi, których egzorcyzmują.
        My dziękujmy Bogu, że mamy egzorcystów, do których możemy kierować naszych bliskich czy znajomych, jeśli zajdzie taka potrzeba

    • Janina pisze:

      @Anna – zdaje się, że ksiądz Natanek nie jest już księdzem, jest już poza Kościołem, więc nie warto przytaczać jego słów, zwłaszcza że obecnie kieruje się raczej prywatnymi objawieniami niż wiedzą czy nauką Kościoła.

      Nie warto przytaczać czegoś, co nie ma sensu ani nie służy niczyjemu dobru.
      To, że diabeł jest obecny wszędzie i kusi wszystkich, to wiadomo, ale też wiadomo, że Jezus obiecał, że bramy piekielne nie zwyciężą Kościoła.
      Nie musimy się tego obawiać, jedynie modlić się, pościć i sami nawracać (i modlić o mądrość do Ducha Świętego). Modlić się, żeby diabeł nie porywał zagubionych pasterzy i owieczek.

      • Paul pisze:

        Suspensa to nie odwołanie z bycia kapłanem.Na temat ks Natanka mam inne zdanie jak ty.Było kilku świętych suspendowanych a teraz wyniesieni nawet na ołtarze.Ks Natanek nadal jest kapłanem.Jedyne co mu się zarzuca to brak posłuszeństwa.Ciężko być posłusznym tym co nie przestrzegają soborów.A zresztą szkoda słów.Takich nie ma się w każdym razie obowiązku słuchać.

  4. TomaszWierny pisze:

    Pamiętacie kazanie ks. Eugeniusza Mikosia?
    Mały kawałek w tym temacie

    Matka Boża przepowiedziała też, że nadejdą takie czasy, w których szatan wedrze się na najwyższe stanowiska nie tylko świeckie, ale i w Kościele i będzie kierował biegiem wypadków. Te czasy teraz przeżywamy. Szatan wdarł się na najwyższe stanowiska w osobach ludzi, którzy bardziej
    służą złu niż Panu Bogu, a także w osobach ludzi, którym jest obojętne, czy służą prawicy, czy lewicy, czyli po której stoją stronie.
    Warto uświadomić sobie, że szatanowi bardzo pomogli wodzowie komunistyczni, którzy starali się wepchnąć do seminariów swych niewierzących synów na kleryków po to, by później jako duchowni wypaczali działalność księży. W pewnej części to się im udało. W ten sposób szatan wdarł się na najwyższe stanowiska w Kościele, co poznać można po skutkach, czyli po ich działalności. By to lepiej zrozumieć, postawmy pytanie: Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele, a jakiś ksiądz chciał wygłosić kazanie o Chrystusie Królu? – To by mu zabronił! – i tak właśnie jest. Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele, a katolicy świeccy chcieliby postawić wielki pomnik Chrystusa Króla? – To by zabronił! – I tak właśnie się stało. Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele, a katolicy świeccy chcieli urządzić adorację Najświętszego Sakramentu, przez dziewięć dni w godzinach, gdy w kościele nie ma żadnych nabożeństw, a więc od godziny 15.00 do 18.00? – To by zabronił! I tak było!
    Co by zrobił szatan, gdyby katolicy świeccy urządzili marsz ku czci Chrystusa Króla Polski i gdyby prosili, by na zakończenie marszu odprawiono dla nich w kościele Mszę Świętą? – To by się na to nie zgodził! I tak się stało! – Msza Święta została odprawiona nie w kościele tylko na cmentarzu.
    Ale to są wszystko sprawy drobne. Przejdźmy do ważniejszych. Co by zrobił szatan z wiarą prawdziwą, objawioną przez Boga, gdyby miał władzę w świecie?
    Prześladowałby ją i przekręcał w całym świecie! – I tak się dzieje. W Polsce trwa
    bardzo ciężkie prześladowanie katolików realizowane w sposób bardzo ukryty

    http://gloria.tv/?media=288061

    • tu MariaPietrzak pisze:

      Dziękuję Arminom .Co za odważny i bolesny temat , byłam na wakacjach i go przegapiłam .
      Jak to prawdziwie Jan Pawel II , zanim został Papieżem , pod pseudonimem Andrzej Jawien , pisał
      …. „Prawda nie wlewa oliwy do ran , by nadto nie piekły,
      Prawda musi bolec!
      Prawda dźwiga człowieka !
      Ale i Norwid czuwał nad Prawda…
      ” W każdym kraju inaczej Prawda się udziela ,
      Lubo wszędzie jednego ma nieprzyjaciela,
      A tym jest kłamstwo , tudzież lenistwo i pycha,
      I nerwów wstręt. , co , aby mieć spokój , ucicha „…

      Gdyby…
      Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele ?
      Wziąłby się zapewne za Sakramenty .
      W szczególności za Sakrament Eucharystii i pojednania.
      A to celem ich wyrugowania .
      Bo kto jak kto , ale on ma wiarę , wie , Kto tu przebywa , Sakramentalna Obecność Pana, to moc Mistycznego Ciała, Serce Kościoła , Zwycięzca piekła i szatana !

      Gdyby….
      Sakrament pojednania… Dla diabla , który lubuje się w kłamstwie i zasadzkach, konfesjonał to doskonale miejsce przeciwdziałania pokojowi płynącemu z pojednania . Korzysta z miejsca tajemnicą okrytego , by dołożyć temu , czy znokautować tamtego !
      W piersi się uderzyć, z tonu spuścic , łzami zalać , kogoś skalać !
      Autorytet niewygodnemu podważyć, kto to sprawdzi ?
      Wspólnotę podzielić, wszakże Jedność jest Znakiem Pana .
      Jednych przeciw drugim słowem raniąc, obmówić i zmówić !
      Posiać zwątpienie, by zebrać zgorzknienie i zniechęcenie.
      Pewny milczenia, w środkach nie przebiera i ręce z uciechy zaciera !

      Gdyby…
      Sakrament Eucharystii, bez którego jesteśmy ślepi i nadzy…
      Pokusa diabelskiego dotykania i szemrania …
      Błogosławiona Katarzyna Emmerich pisała , ze przyjdzie taki czas , kiedy komunia będzie tylko zwykłym chlebem . Ten tylko komunie otrzyma , którego będą wielkie duchowe pragnienia i łaknienia.
      Diabłu nie przeszkadza psoty czynić, wnieść na Ołtarz kielich pełen Hostii już konsekrowanych … do konsekrowania,
      również z tą Wielką , trzymaną potem w rękach przez głównego Kapłana .
      Czy ofiara będzie wtedy sprawowana ?
      Albo takie , które przez niewłaściwy skład chleba nie poddadzą się Duchowi z Nieba i przeistoczeniu .
      A cóż mu szkodzi…zaszkodzić…hostie po rytuałach na Ołtarz wprowadzić!
      Trochę się cudzym kosztem zabawić .

      Gdyby…
      Obrazi po cichu tych do Akcji Katolickiej przeznaczonych , bardziej z Bogiem zjednoczonych , żeby mu w ręce nie zaglądali , poszli gdzie indziej i tam zostali.

      Gdyby…
      Posłuszeństwem władzę będzie sprawował wszelkie środki ewangelizacyjne tym nokautował . Nie można … tajemniczo perswadował .
      Tu się swietych po posłuszeństwie poznaje , dodaje .

      Gdyby…
      Zabić ducha i dobrą wolę z zasadzki , nieświadomemu , to dzielo szatana …kiedy udaje na Bożych włościach , sługę Pana .
      Tu się uśmiechnie , tam zasmuci , ręce bezradnie rozłoży… czmychnie , kiedy trzeba będzie odpowiedzieć na trudne pytania !

      Gdyby…
      Zapewne dużo mówiłby o miłości i świetle, przy czym światło pierwszy gasił , kto by o nie prosił!
      A z miłości za rogiem ze śmiechu zanosił !
      Niewiele konkretów , a wiele obietnic niedotrzymanych …

      Gdyby…
      Za każdym razem , gdyby stał na skraju wpadki… nawet znad Ołtarza, wzywałby szatana i …prośba wysłuchana !
      Trzeba pamiętać , ze tam władzą nadrzędną jest władza szatana !
      Nie ma „zmiłuj” , tam niewolnictwo z górnej półki, naciski , które nie są propozycją i w wolności, lecz rozkazem do natychmiastowego wykonania .

      Żelazna konsekwencja, opanowanie , kojarzenie faktów, korzystanie z wiedzy przez Kościół zapomnianej czy zaniedbanej, przez niego skrzętnie odnotowanej … bystrość wspierana inteligencją szatana .
      Ubogacony łaskami otrzymanymi przez Kapłana, w dniu jego konsekrowania .
      Podpierany i asekurowany przez małe diabełki, jak inni przez Anioły , idzie z dumą naprzód, Sługa Śmierci , czasow ostatnich , czasow buntu , z szeregu ” aniołów zbuntowanych ” .

      Kościoła nie przemoże , ale tych z Drużyny Pana , którzy w szczerości , w Prawdzie i w Miłości nie stoją, znokautuje .
      Króla królów w nich zdetronizuje !

      Stąd czuwanie polecane , na dachach wołanie , adoracje i z Panem zbratanie , jedyna droga na wroga !

  5. M pisze:

    http://mocmodlitwy1.republika.pl/niszczenie_kosciola_sw.html
    Próbowałam wpisać więcej na ten temat i pokrewne, lecz zasięg zbyt slaby. Może jutro..

  6. ircia pisze:

    Szatan nie ma wladzy w Kosciele ! On tylko tak mysli,to Bog na to zezwolil,by szatan i jego sludzy mogli sie wedrzec do Kosciola,ale nigdy nie beda nad nim,tylko w umiarkowany sposob w nim,w ten sposob Bog nas doswiadcza ,poniewaz jestesmy grzeszni,a Bog chce nas calkowicie czystych,oddanych tylko Jemu,im wiecej szatan nam przeszkadza,a my potrafimy to przezwyciezyc,tym wiekszymi krokami zblizamy sie do domu Ojca.

  7. Franek pisze:

    Środki społecznego przekazu „darem Bożym”

    Homilia ks. abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego, wygłoszona podczas Eucharystii sprawowanej dla uczestników XXI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.
    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!
    Bracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej! Na czele z ks. abp Leszkiem Sławojem Głodziem, metropolitą gdańskim
    Osoby życia konsekrowanego, ze szczególnym pozdrowieniem Ojców i Braci Paulinów i Zgromadzenia Redemptorystów; Drogi Ojcze Dyrektorze, inicjatorze dzieł ewangelizacyjnych!
    Drodzy Przedstawiciele władz zarówno w każdym wymiarze służb państwowej, wojewódzkiej czy samorządowej
    Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, łączący się z nami za pośrednictwem środków społecznego przekazu, służących prawdzie; Umiłowani Pielgrzymi, zarówno z kraju, jak i spoza granic naszej Ojczyzny!
    Wprowadzenie
    Zgromadzeni na XXI Pielgrzymce Wspólnoty osób Katolickiego Radia Maryja na Jasną Górę pod hasłem „Mocni wiarą”, potwierdzamy, że Kościół Chrystusowy zbudowany na Piotrze, widzi w Środkach Społecznego Przekazu „dar Boga”, ponieważ zgodnie z opatrznościowym zamiarem Boga, doprowadzają one do braterskiej więzi między ludźmi. Jedność z Bogiem daje jedność między ludźmi. A tym samym odpowiadają Jego zbawczej woli, która nikogo nie wyklucza, gdyż jak uczył nas błogosławiony Jan Paweł II – „Chrystus zjednoczył się z każdym człowiekiem, chociażby on nie zdawał sobie z tego sprawy… życie nasze toczy się w Jezusie Chrystusie i odkupienie nasze związane jest z Chrystusem, Jedynym Odkupicielem człowieka i świata…”
    Pragnę to jeszcze raz mocno podkreślić, że jesteśmy wspólnotą osób zjednoczonych z Bogiem i pomiędzy sobą, w Chrystusie i w świetle i mocy Ducha Świętego, którzy na wzór Maryi, są wdzięczni i szczęśliwi – za łaskę wiary i za „wpisanie naszych imion” w życie samego Boga. I tym się różnimy od ugrupowań czy zbiegowisk ludzi, którzy interpretują prawa natury czy wydarzenia, ale nie wiedzą, czy może wprost zapomnieli: skąd przychodzą, od kogo pochodzą, jaka jest ich godność i dokąd idą…
    Ze źródeł biblijnych
    Dajmy się więc poprowadzić „światłu wiary” – które przekazuje nam Kościół na XV Niedzielę zwykłą… Najpierw zaczerpnijmy z modlitwy mszalnej – zwanej kolekty, która zdumiewa nas swoją wewnętrzną logiką: „Boże, Ty ukazujesz błądzącym światło Twojej prawdy, aby mogli wrócić na drogę sprawiedliwości, spraw, niech ci, którzy uważają się za chrześcijan – odrzucą wszystko, co się sprzeciwia ich godności, a zabiegają o to, co jest z nią zgodne…”
    Ta modlitwa – która jest „spotkaniem dwóch pragnień: Serca Bożego i serca ludzkiego” – budowana jest na prawdzie, „że religia nie jest rzeczywistością odrębną w stosunku do człowieka i społeczeństwa, lecz jego naturalną więzią, która nieustannie przypomina, że słuchanie Boga umożliwia poszukiwanie wspólnego dobra, sprawiedliwości i pojednania między ludźmi poprzez prawdę (por. Benedykt XVI, Teatr Narodowy w Zagrzebiu, Chorwacja 2011r). Tak uczy nas Benedykt XVI. I o tym mówi nam również I czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa, że „bycie posłusznym woli Bożej jest możliwe nie tylko z wewnętrznego impulsu, który pochodzi od Boga, ale także dlatego, że to co Bóg nakazuje, nie wykracza poza nasze ludzkie możliwości…, i nie jest poza ludzkim zasięgiem”.
    Krótko mówiąc: „Słowo Boże i Jego prawo jest dostępne, a zachowywać je oznacza wejść na drogę życia”. Tymczasem – jak zaznacza jeden ze współczesnych polskich biblistów ks. prof. Zbigniew Niemirski – doszliśmy dziś do przedziwnego oporu wobec głosu i prawa Bożego i ostatnie słowo wolimy oddawać różnym ugrupowaniom parlamentarnym, które kwestionują prawo Boże mówiąc, że „żyjemy dziś w świecie zróżnicowanym i nie ma jednego prawa Bożego”, że owszem pod względem moralnym jest dobro i zło, ale w polityce jest inaczej. A przecież – zamiast szkodliwej w ostatecznym rachunku konfrontacji – lepiej byłoby szukać harmonii prawa Boga z prawem stanowionym. Bo efekty negowania Bożego prawa może nieco później przychodzą, ale z tym mocniejszą lawiną złych skutków. Biblijny przekaz jest dramatycznie prosty: odrzucenie Boga i Jego praw zawsze prowadzi do śmierci człowieka. W kontekście manipulacji medialnej, jakoby – zapłodnienie in vitro było programem zdrowotnym w walce z bezpłodnością – przytoczmy dane Głównego Urzędu Statystycznego z I kwartału 2013 r. o urodzeniu się w Polsce 121 000 – dzieci, a jednocześnie w tym samym czasie zmarło 142 000 osób.
    Postawmy więc mocne pytanie: czy w tej statystyce i podanej liczbie zmarłych ujęto „selekcję zarodków ludzkich”, którym nie dano prawa do życia – w stosowanej metodzie in vitro? Trzeba to zauważyć i uznać, że tej zatrważającej statystyce, którym wychodzi naprzeciw Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, który złożył w Sejmie Rzeczypospolitej ponad 400 000 obywatelskich podpisów – (wobec wymaganej liczby 100 000) podpisów pod projektem ustawy zakazującej zabijania dzieci przed narodzeniem ze względu na podejrzenie choroby. Dziękujemy za tę inicjatywę.
    Zaś, domaganie się prawa do aborcji, jak podkreśla dokument Konferencji Episkopatu Polski o wyzwaniach bioetycznych, przygotowany przez abpa Henryka Hosera – stanowi wyraz wysoce niegodnego postępowania, nawet jeśli jego źródłem miałby być lęk lub poczucie źle pojętej odpowiedzialności za dziecko, wyrażanej w słowach: „Nie udźwignę tego ciężaru”… W obu sytuacjach – podkreśla dokument Episkopatu w dramacie niepłodności i obawie związanej z ciążą – Kościół stoi po stronie człowieka. Nie potępia nikogo i przypomina, że dobro nigdy nie może być osiągane niegodziwymi metodami i że są zasady moralne, których charakteru zobowiązującego nigdy nie wolno zawiesić (nr III).
    Drodzy Bracia i Siostry! Powróćmy do światła Słowa Bożego, które przekazuje nam św. Paweł Apostoł w Liście do Kolosan. Już w początkach tego Listu św. Paweł przedstawia się adresatom jako apostoł Jezusa Chrystusa, którego spotkał osobiście. Dlatego zaświadcza, że Chrystus Jezus jest Obrazem Boga niewidzialnego. Pierworodnym wszelkiego stworzenia i pierworodnym spośród umarłych. W Nim Bóg pojednał wszystko i wszystkich ze sobą, i to co na ziemi i to, co w niebiosach, za cenę Jego odkupieńczej Krwi przelanej na Krzyżu na Golgocie. W tej historii zbawienia jest obecny każdy człowiek, który przez wiarę jednoczy się z Bogiem. I odwrotnie – jak zauważa Ojciec Święty Franciszek – w Pierwszej encyklice Lumen fidei – gdy człowiek myśli, że znajdzie siebie samego, oddalając się od Boga, jego egzystencja okazuje się porażką. Wówczas – ostrzega Papież – człowiek traci swoje miejsce we wszechświecie, gubi się w naturze, rezygnując z własnej odpowiedzialności moralnej, albo rości sobie prawo do bycia absolutnym władcą, przypisując sobie władzę manipulacji bez ograniczeń!
    Wchodząc zaś w światło Ewangelii według św. Łukasza – dostrzegamy spotkanie Jezusa z uczonym w Prawie, który wystawiając Jezusa na próbę, postawił bardzo ważne pytanie: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Zarówno w odpowiedzi ewangelicznej, jaki i z Księgi Powtórzonego Prawa droga do pełni życia wiecznego z Bogiem wiedzie poprzez zachowanie przykazania opierającego się na dwóch filarach: miłości Boga i miłości bliźniego. Przywołując przypowieść o dobrym Samarytaninie, Jezus uczy powiązania wiary z miłością miłosierną, dźwigającą człowieka w jego słabościach o potrzebach: „Idź i ty czyń podobnie”. To czyń, a będziesz żył (10,37).

    Cała homilia: http://www.radiomaryja.pl/informacje/srodki-spolecznego-przekazu-darem-bozym/

  8. Franek pisze:

    Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi

    Słowo ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego i delegata Konferencji Episkopatu Polski do spraw Telewizji Trwam, wygłoszone podczas XXI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę
    Nasza uroczystość i pielgrzymka powoli dobiega końca, a trwa już trzy godziny. Winienem podziękowanie księdzu arcybiskupowi Wacławowi Depo, pasterzowi archidiecezji częstochowskiej, za zaproszenie do przewodniczenia tej Mszy Świętej. Bardzo dziękuję.
    Chcę uchylić także rąbka tajemnicy. Otóż praktyką Konferencji Episkopatu Polski jest, że każdorazowy przewodniczący Rady do spraw Środków Społecznego Przekazu prosi celebransa i kaznodzieję na doroczną pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja. Tak też było przed czterema laty, gdy sprawowałem tę funkcję. I wtedy pomyślałem, że dobrze by było, aby kazanie wygłosił ówczesny biskup zamojski lub zamojsko-lubaczowski, wtedy ksiądz biskup Wacław Depo.
    Nikt nie oczekiwał wówczas, że zasiądzie dzisiaj na tronie pasterzy częstochowskich i tak się wkorzeni, także w Jasną Górę, i takim wytrawnym kaznodzieją się stanie. I oczywiście bardzo znanym. Bardzo mu dziękujemy. Namawiając go wtedy, by podjął to zadanie wygłoszenia kazania, powiedziałem: „Wiesz, przy okazji, kto tam wie, kto jest w tym Zamościu, nazwisko się przewietrzy”. I się przewietrzyło…
    Dziękujemy za to kazanie, które się nie dłużyło, a było tak konieczne na dzisiejsze czasy. Bo problem prawa stanowionego, prawa Bożego i prawa naturalnego jest wciąż przed nami. Kiedyś ks. abp Majdański przestrzegał przed szafowaniem pojęciem „państwo prawa”. Co to jest pojęcie „państwo prawa”? Nie można nim przykrywać wszystkiego. Nie chcę dopowiadać do kazania, ale gdy słuchałem, przypomniał mi się arcybiskup Majdański. I on mówił tak: „W imię państwa prawa jechały pociągi do obozów koncentracyjnych. Państwa nacjonalizmu faszystowskiego, niemieckiego. A w imię państwa prawa jechały także zwierzęce wagony do obozów na Syberię. W imię państwa socjalistycznego. W imię państwa prawa ginęli najlepsi nasi rodacy, a wśród nich także i księża, i ksiądz Jerzy Popiełuszko”. A więc ostrożnie z tym szafowaniem określeniem „państwo prawa”. Trzeba bardziej słuchać Pana Boga niż ludzi – to jest podstawowe prawo.
    Ponadto przyszło nam żyć w okresie paradoksu, bo oto, kiedy Telewizja Trwam, Radio Maryja – jedno z mediów bardzo nośnych, katolickich – przedziera się z prawdą do społeczeństwa, w społeczeństwie królują paradoksy, bo oto rozwodnicy uczą trwałości małżeństwa i jego świętości; złodzieje uczą uczciwości; wrogowie Kościoła, którzy nic nie mają wspólnego z Kościołem, uczą miłości do Pana Boga i do Kościoła, jak należy żyć i postępować.
    A w sumie należałoby przypomnieć ten wierszyk ze szkoły podstawowej: „Niech murarz muruje mieszkania, krawiec szyje ubrania…” itd.
    Należy się wielkie podziękowanie prowincji redemptorystów warszawskich, bowiem mieli odwagę podjąć to dzieło w 1994 roku. A pielgrzymka zyskała pełną pełnoletniość – 21 lat. I prowincja zaufała Ojcu Dyrektorowi, który nie jest łatwym zawodnikiem, o czym sam się przekonałem, ale zachował ducha posłuszeństwa – i niech to trwa – wobec zakonu i prowincjała. Wobec zadań, które wykonuje, wobec Episkopatu i Kościoła w Polsce. Chociaż różnie tam iskrzyło trochę, ale przestało.
    Należy się podziękowanie prowincji redemptorystów warszawskich także ze zwykłego materialnego powodu. Bowiem ta prowincja podjęła ogromny trud materialny i finansowy. Przecież nie udźwignęły tego niektóre Kościoły europejskie, a Telewizja Trwam ma zasięg ogólnoświatowy. Nie mówiąc o Radiu, Radiu Maryja. A dziennikarzom z innych mediów odpowiadam, w czym tkwi fenomen Radia Maryja i Telewizji Trwam. Mianowicie fenomen tkwi w tym, że radiosłuchacze i telewidzowie utożsamiają się z tym medium, z tym Radiem i tą Telewizją, i mówią: „To jest nasze Radio i nasza Telewizja”. I niech tak dalej trwa.
    Bardzo dziękuje orkiestrze „Victoria”, m.in. z tego tytułu, że ona zrodziła się w wojsku, w Ordynariacie Polowym. Później zagospodarował ją i przejął ks. prałat Edward Żmijewski, którego pozdrawiamy i któremu życzymy zdrowia. Pułkownik Julian Kwiatkowski – chociaż w rezerwie, ma jeszcze młodzieńczego ducha. Widzę, że jeszcze ma takie przytupy z lat 80. To ten w tych pagonach, do gen. Wybickiego podobny. Chcę dodać, że płk Julian Kwiatkowski był naczelnym kapelanem wszystkich orkiestr w Wojsku Polskim – przez 25 lat. Co zostało z tych orkiestr? Zaledwie 23 orkiestry i pobożność płk. Juliana, który wpadł w dewocję. A taką pobożnością – jak go pamiętam z lat 90. – jeszcze się wtedy nie odznaczał.
    http://www.radiomaryja.pl/informacje/trzeba-bardziej-sluchac-boga-niz-ludzi-2/

  9. marcel pisze:

    Wystarczy wyjechać na zachód, żeby zobaczyć, że to prawda. Za każdym razem na zachodzie boję się zabierać dzieci do koscioła żeby się nie zgorszyły:
    http://breviarium.blogspot.com/search?updated-max=2013-07-13T13:05:00%2B02:00&max-results=5
    http://breviarium.blogspot.com/search?updated-max=2013-07-13T00:02:00%2B02:00&max-results=5&start=5&by-date=false
    A najbardziej wstrząsnęły mną zdjęcia z sesji JOGI w kościele w Argentynie

    http://breviarium.blogspot.com/search?updated-max=2013-07-12T15:45:00%2B02:00&max-results=5&start=10&by-date=false

  10. wobroniewiary pisze:

    Zanurzenie we Krwi Jezusa Chrystusa

    – „Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały rozpo¬czynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
    – Zanurzam w Twojej Krwi wszystkie osoby, które dziś spot¬kam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek się o nich dowiem.
    – Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
    – Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać, i mój odpo¬czynek.
    – Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przyno¬sząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
    – Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc.
    – Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko do „banku” Twojej Krwi na „konto” Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bez warunków i bez zastrzeżeń.
    – Jezu, rozpalaj moje serce miłością do Ciebie;
    – stawaj się Centrum mojego życia na każdej jego płaszczyźnie i w każdym wymiarze;
    – przemieniaj moje myślenie, patrzenie, słuchanie;
    – wypełniaj i uzdrawiaj moją przeszłość; moją wolę, pamięć, rozum i uczucia;
    – Kieruj moim TERAZ, by było zgodne z Twoją wolą.
    – Chcę mówić to co Ty chcesz, a resztę przemilczeć.
    – Chcę czynić to co Ty chcesz, a resztę zostawić.
    – Chcę iść tam gdzie Ty chcesz, a resztę ogarniać modlitwą.
    – Chcę cieszyć się tym co Ciebie cieszy, być pociechą w Twoim smutku;
    – cierpieć co Ty chcesz i otwartym sercem przyjmować z wdzięcznością to, co Ty mi w każdym momencie zsyłasz.
    – Chcę słuchać Twego słowa i wypełniać je;
    – kochać tych, których Ty kochasz;
    – troszczyć się o tych, których mi dajesz;
    – widzieć w ludziach to co Ty chcesz i służyć im tak, jak Ty chcesz.
    – Bądź Wola Twoja – zawsze i we wszystkim. Amen.

    za: http://www.krolowa-pokoju.com.pl

    • mer pisze:

      Odmawiam tę, a właściwie nieco dłuższą modlitwe teraz w lipcu, codziennie
      Modlę sie też za mojego biskupa,Henryka Hosera, w obliczu ataków i nie tylko.
      Dziś byłam na Krucjacie różańcowej , było tak sam mało osób jak zawsze, nawet moze o ok 10 osób mniej, bo może pojechali na Jasną Górę
      A przeciez w tych warunkach (by wytropić wszystkie „wtyczki” w Kościele), powinno więcej osób odmawiać różaniec- może najbardziej właśnie w Warszawie

      • mer pisze:

        Panie Jezu – jesteś moim Panem!
        Opublikowano 9 Styczeń 2013 by wobroniewiary
        Modlitwa o ochronę przed złem przez drogocenną Krew Jezusa
        Panie Jezu, wyznaję Cię jako swojego Mistrza i Pana,
        Wierzę, że każdą kroplę swojej drogocennej Krwi przelałeś po to,
        Aby odkupić mnie i moją rodzinę,
        Aby uwolnić nas od szatana, grzechu i wszelkich zniewoleń.
        Panie Jezu z głęboką wiarą w Ciebie proszę,
        Aby Twoja Krew okryła to miejsce,
        Każdy kąt mojego domu, wszystkie pojazdy, którymi się poruszam ja i moi bliscy,
        I wszelaką własność, którą Ty nam dałeś.
        Panie Jezu, obmyj swoją drogocenna Krwią mnie samego i moją rodzinę
        Niech okryje nas od stóp do głów.
        Proszę o całkowitą ochronę życia mojego i mojej rodziny.
        Panie Jezu, zachowaj nas dziś od złego,
        Od grzechu pokus, ataków i utrapień ze strony szatana,
        Od lęku przed ciemnościami i przed ludźmi,
        Od chorób, zwątpienia, złości, nieszczęść
        I wszystkiego, co nie należy do Twojego Królestwa.
        Napełnij nas, Panie Jezu swoim Duchem św. i obdarz darami:
        Mądrości, poznania, wiary, rozumu i rozeznania,
        Tak abyśmy żyli dziś w Twojej chwale.
        Wypełniając wszystko to, co dobre.
        Chwała Ci Jezu!
        Dziękuję Ci Jezu!
        Kocham Cię Jezu!
        Uwielbiam Cię Jezu!
        – Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu, ofiarowana Ojcu Niebieskiemu za grzechy nieczyste, zablokuj kanały tych grzechów w naszym domu.
        – Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony, ofiarowana Ojcu Niebieskiemu za grzechy pychy i detronizacji Boga, zablokuj kanały tego zła w naszej rodzinie.
        – Krwi Chrystusa, przelana na krzyżu, ceno naszego odkupienia, przetnij wszelkie kanały zła w naszym domu.
        – Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy, odbierz im środki przekazu, a otocz nas opieką swoich Aniołów.
        – Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych, zdobądź umysły i serca całej naszej rodziny, wyrwij je spod władzy duchów działających przez media: duchów pornografii i zboczeń, rozwodów i zdrad małżeńskich, zabójstwa najsłabszych i przemocy, wojen i nienawiści, żądzy posiadania i nieograniczonego używania, alkoholizmu i narkomanii, satanistycznej muzyki, gier komputerowych i hazardu, kłamstwa i oszustwa, lenistwa i duchowej oziębłości.
        – Krwi Chrystusa, pociecho płaczących, przerwij i odrzuć daleko od naszego domu demoniczne sieci, którymi oplątani byli członkowie naszej rodziny, drwiący z naszych łez i bólu.
        – Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących, nakłoń do szczerej pokuty i przemiany życia tych, którzy dotychczas byli zniewoleni przez środki masowego ogłupiania.
        – Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych, przywróć pokój, zgodę i miłość w naszym domu, zrywając między nami i w nas wszelkie diabelskie więzy. Amen.

    • Paul pisze:

      Idealne na dobre rozpoczęcie dnia ;).

  11. Czekajacy pisze:

    Straszne.
    Niestety dochodzą mnie wieści, że i w seminariach jest obecny powiew złego.

    Modlitwa i post.
    Tylko tyle – i aż tyle możemy.

    Trwajmy w prawdzie!

    • M pisze:

      Na ten temat bardzo interesujący artykuł ks. Isakowicza Zalewskiego. Nie dysponuję linkiem, ale był publikowany na tym portalu. Zresztą mozna szukać prze google. Tytuł-jeśli dobrze pamiętam- Pedofilia wewnątrz kościoła.
      Aktywnie działa homoseksualista ; jezuita ks. Prusak. Uważa, że on nie grzeszy, gdyż nie łamie przecież celibatu, obcujac z przedstawicielami tej samej płci.
      No cóż, ekstremalna hipokryzja, albo naiwność, wymagajaca modlitwy wstawienniczej wielu osób.

      • wobroniewiary pisze:

        „Aktywnie działa homoseksualista ; jezuita ks. Prusak. Uważa, że on nie grzeszy, gdyż nie łamie przecież celibatu, obcujac z przedstawicielami tej samej płci.
        No cóż, ekstremalna hipokryzja, albo naiwność, wymagajaca modlitwy wstawienniczej wielu osób”

        Jest taka fraszka J. S. Leca

        „Gdy cudzą żonę we własne łoże łożę, wtedy wiem, że nie cudzołożę”

        O tę samą hipokryzje chodzi!!!

        Ps. Ale @M masz pewność, że ów jezuita tak mówi. Pytam bo pierwsze o tym słyszę….

  12. M pisze:

    Niestety, wygląda to na prawdziwe przekonania tego jezuity. Wpisz w google hasło: ks. Prusak, a pokażą się dziesiątki artykółów na jego temat, (W tym jego wypowiedzi w Tygodniku Powszechnym i innych miejscach.) Są jego zdjęcia. Hm…Całkiem miła buzia…
    Niby nie należy wierzyć wszystkiemu, co się w internecie przeczyta. Jednakże ta mnogość informacji o czymś świadczy.
    Nie pamiętm zbyt dokładnie; ale chyba i ks. Zalewski jak i ks. Oko też o nim wspominali.

    • M pisze:

      Jeszcze dopiszę, że napewno wspominali, bo niby skąd ja bym wiedziała? Nie szukam po internecie artykółów skandalizujących na temat ksieży. To, co czytałam, to właśnie z tego portalu, plus celowo poszukiwałam w internecie wiecej informacji o ks. Dariuszu Oko i jego odważnej walce z grzechem.
      Natomiast siła homo-lobby w Kościele, jaką przedstawił ks. Zalewski zdumiała mnie. Myślałam, że to marginalne zjawisko.
      Pan Jezus musi bardzo cierpieć, znosząc takie zachowania swoich wybranych i namaszczonych.

      • M pisze:

        Przepraszam za błędy. Artykułów pisze się oczywiście przez u zwykłe. Lecz moja korekta automatyczna szwankuje, a ja pisałam w pośpiechu.

  13. Anna pisze:

    Módlmy się o o wytrwałość duchownych w walce z Szatanem oraz o więcej powołań. 7 lat temu zmarł we Francji dziadek mojego męża. W miejscowości, w której mieszkał, nabożeństwo żałobne nie mogło się odbyć, ponieważ ksiądz proboszcz ma „pod sobą” kilka (jeśli nie kilkanaście) kościołów, a jest sam, i niestety kościół był zamknięty.
    Nabożeństwo (nie msza) żałobna odbyło się w efekcie w innym kościele i było prowadzone przez osoby świeckie, bo i w danym kościele ksiądz również miał posługę w innej miejscowości. Pierwszy raz uczestniczyłam w czymś podobnym. W Polsce przyzwyczaiłam się, że nabożeństwa tego typu prowadzi ksiądz.
    W mniejszych ośrodkach nie da rady iść na coniedzielną mszę do miejscowego kościoła, tylko trzeba jeździć od miasteczka do miasteczka, zgodnie z ustalonym grafikiem, bo niestety liczba księży do posługi jest niewystarczająca.
    Pomijam już kwestię sprzedawania i wyburzania kościołów, bo o tym już na forum było.

  14. helena pisze:

    co tu dużo mówić lub pisać dzieją się rzeczy o których już w 17 wieku Matka Najświętsza objawiła w orędziach w La Salet ale we Francji te orędzia właśnie zostały ukryte i do końca nie ujawniono ich w całości.,a Melanię i Maksima uznano za psycholi.Także inne objawienia się bagatelizuje, a ludzie żyją jakby Boga nie było, a więc nawracajmy się . Pokój i dobro

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s