32 lata w niewoli Strażnicy! – Rozmowa z Panią Eugenią Torbą, która przez 32 lata była świadkiem Jehowy – całkowita zbieżność z sektą Marii z Irlandii

32 lata w niewoli Strażnicy!
– porównaj z naukami głoszonymi przez Marię z Irlandii

Wcze­śniej jest wszystko ładnie i pięknie, wokół człowieka kręci się wiele osób, służą po­mocą, chętnie rozmawiają. Potem sytuacja zmienia się, gdyż mają już człowieka w ręku. Straszą Armagedonem, czyli wojną przy końcu świata i wtedy należy robić, co każą starsi, bez żadnego szemrania.
 I jeszcze ten ciągły strach przed końcem świata. Każdy ze świadków ma wmówione, że po Armagedonie zostaną tylko świadkowie, a wszyscy inni zostaną wytraceni. Ci, co ocaleją, będą żyli w raju na ziemi.
A gdy rok 1975 minął jak każdy inny, powie­dziano nam, że Bóg dał jeszcze szansę grzesznikom, aby się nawrócili do świad­ków Jehowy i dlatego termin końca świata przesunął na później. Straszenie końcem świata jest aktualne do dziś.

  Rozmowa z Panią Eugenią Torbą, która przez 32 lata była świadkiem Jehowy, przeprowadzona przez S.Zaczka, A.Wisia i A.Wronkę
Pani Eugenio, ma Pani dzisiaj 74 lata, w tym 32 lata spędzone w organizacji świadków Jehowy. W jaki sposób tam się Pani dostała?
– Urodziłam się w rodzinie katolickiej. Wszyscy chodziliśmy do kościoła na Mszę św.; ja śpiewałam w chórze. Moje lata dziecinne były trudne. Po wojnie spotkałam się ze świadkami Jehowy. Na pierwszy rzut oka byli oni mili i sympatyczni. Propono­wali mi książeczki oraz rozmowy na tematy religijne. Przychodzili do mnie przeważnie w nie­dzielę, wtedy kiedy szłam na Mszę św. Raz to ich nawet wyprosiłam, gdyż przyszli w Niedzielę Pal­mową, a ja właśnie szłam do kościoła. Nie zrazili się tym. Zmienili potem porę odwie­dzin i dalej przychodzili.

– Pani nadal ich przyjmowała; dlaczego?
– Proponowali czytanie różnych publikacji, a to mnie pociągało, poza tym, ta ich uprzejmość i nie zrażanie się trudnościami z mojej strony. To wszystko było intere­sujące. W ten sposób brnęłam coraz bar­dziej w sektę.

– A co z Kościołem, przecież była Pani osobą wierzącą?
Wtedy nie widziałam żadnych sprzeczno­ści. Nikt mnie nie ostrzegał przed tą organi­zacją i to wszystko nie kłóciło się we mnie. Dopiero później, powolutku, świadkowie zaczynali obrzydzać mi Kościół katolicki mówiąc, że to wszystko pochodzi od diabła, a nie od Boga.

– Później, to znaczy kiedy?
Wówczas, gdy już człowieka nafaszerują tą diabelską nauką; wówczas, gdy się już środowisko dowie i straci się autorytet u ludzi, gdy nie ma do koga wrócić i zamyka się krąg znajomych tylko do świadków.

– I stała się Pani głosicielką „od domu do domu „?
Nie tak od razu. Najpierw trzeba opanować wszystkie chwyty, zagrywki, schematy w prowadzeniu rozmów i dopiero potem się głosi. Przez wiele lat chodziłam „od domu do domu” i głosiłam. Najczęściej poza miejscem zamieszkania.

– Wiemy, że ludzie często niezbyt mile przyjmują świadków. Czy nie jest to zniechęcające i nudne?
Ależ skąd. Gdy kogoś przy głoszeniu np. wyganiano lub wyśmiewano, to wtedy wmawiali nam, iż z tego trzeba się cieszyć, bo i Jezusa nie wszyscy chcieli słuchać. Ale to wszystko jest dopiero po „symbolu”, czyli po tzw. chrzcie, ponieważ przed symbolem zupełnie inaczej traktuje się człowieka. Wcze­śniej jest wszystko ładnie i pięknie, wokół człowieka kręci się wiele osób, służą po­mocą, chętnie rozmawiają. Potem sytuacja zmienia się, gdyż mają już człowieka w ręku. Straszą Armagedonem, czyli wojną przy końcu świata i wtedy należy robić, co każą starsi, bez żadnego szemrania.

– Ale chyba można się wycofać, gdy komuś coś się nie podoba?
– O, nie takie to proste! Człowiek jest tam sparaliżowany strachem, a poza tym nie ma dokąd wrócić. Wszystkie religie ma świadek maksymalnie obrzydzone, jako pochodzące i należące do szatana. Więc czy ktoś – mimo wątpliwości – chciałby odejść i przejść do religii szatana? I jeszcze ten ciągły strach przed końcem świata. Każdy ze świadków ma wmówione, że po Armagedonie zostaną tylko świadkowie, a wszyscy inni zostaną wytraceni. Ci, co ocaleją, będą żyli w raju na ziemi.

– Wspomniała Pani o końcu świata. Wiemy, że świadkowie wielokrotnie wyznaczali daty końca świata. Ostatnią dość znaną był rok 1975.
– Pamiętam ten rok. Wcześniej chciałam być przyjęta gdzieś do pracy, by parę gro­szy zarobić i doczekać się emerytury, ale świadkowie odradzali mi mówiąc, że nie­długo ma być koniec świata i emerytura nie będzie mi potrzebna. Nikt nawet nie po­myślał, że to może być fałszywe proroctwo. Zresztą nie wolno było inaczej myśleć. A gdy rok 1975 minął jak każdy inny, powie­dziano nam, że Bóg dał jeszcze szansę grzesznikom, aby się nawrócili do świad­ków Jehowy i dlatego termin końca świata przesunął na później. Straszenie końcem świata jest aktualne do dziś.

– Czy Pani nie myślała o powrocie do Ko­ścioła katolickiego?
Na myślenie nie ma tam czasu. Trzeba ciągle się uczyć „Strażnicy”, jeździć na spotkania, głosić po domach itd. Nie mniej jednak były takie momenty, że się myślało o powrocie. Mieszkałam z mężem niedale­ko kościoła i nieraz słyszałam dzwony, ten dźwięk przeszywał moje serce. Czasami miałam łzy w oczach. Mąż zawsze mi mó­wił: gdzie tam jedziesz do tych jehowitów, czy nie bliżej nam do kościoła? Ale ja toczyłam z nim walkę, bo chciałam go wciągnąć do sekty. Jednak nie udało mi się tego uczynić. Z ogromnym bólem przyznaję dziś, że byli tacy, których zwiodłam.

– Dziś jest Pani katoliczką. Może kilka stów jak do tego doszło?
Dużo by o tym mówić. Teraz, gdy jestem starszą kobietą, nie byłam przydatna świad­kom, jak kiedyś. Chciałam rzucić organi­zację, ale niełatwo się wycofać. Strach, wstyd, niepewność czy znajdę nowych zna­jomych i jak nucie przyjmą starzy, wszak po odejściu świadkowie nie powiedzą mi nawet „dzień dobry”. Ale nastąpił moment przełomowy… Pewnego jesiennego popołudnia, bodajże 1992 roku, przyszło do mnie dwóch księży. Byłam zaskoczona i zaniepokojona, ale jednocześnie pomyślałam, że jest to dla mnie jakaś szansa, jakiś znak od Boga. Byli to klerycy, którzy odwiedzają takie domy jak mój. Prowadzili ze mną dyskusję, roz­mowy, odwiedzali mnie, modlili się za mnie. Ja też zaczęłam się modlić do mego Zbawcy, Jezusa Chrystusa o szczęśliwe rozwiązanie tej sprawy. Zaczęłam z czasem modlić się na różańcu, który mi podarowali. Przeczytałam także przyniesione przez nich książki, które bardzo mi pomogły. Były to: „Pismo św. przeczy nauce świadków Jeho­wy”, „Abyś nie wpadł w sidła złego”. „Byłem świadkiem Jehowy” oraz kilka „Effath”.

Czy dziś jest Pani zadowolona z decyzji powrotu?
Oczywiście! Teraz w mym sercu i domu jest Pan Jezus; jest Jego pokój, radość oraz czas na prawdziwą modlitwę. W Kościele Chrystusa znalazłam prawdziwy pokój i szczęście. Bardzo żałuję, że kiedyś Go opuściłam, a nawet przez 32 lata walczyłam z Nim. Modlę się, aby Bóg mi to wszystko wybaczył, gdyż zmarnowałam 32 lata życia otrzymanego od Boga.

– Gdy wróciła Pani do Kościoła, czy świadkowie przychodzili Panią „ratować”?
Przychodzili. Było mi bardzo trudno po­wiedzieć, że wróciłam do Kościoła, ale przecież musiałam, bo nie mogłam żyć w kłamstwie. Pewnego razu, gdy już wiedzieli, że mnie nie pozyskają dla siebie, przyprowadzili ze mną bardzo przykrą rozmowę. Krzyczeli na mnie, straszyli, kazali przepraszać przy­wódców z Ameryki. Bolało ich w końcu, że wracam do Kościoła katolickiego, a nie idę do adwentystów czy innych sekciarzy. To mi jeszcze bardziej dało do myślenia, dla­czego akurat Kościół katolicki tak bardzo im nie odpowiada. Jest to dla mnie potwier­dzeniem, że tylko ten Kościół jest Ko­ściołem Bożym i dlatego wszystkie sekty tak go nienawidzą. Dziś ukochałam mój najprawdziwszy Kościół założony przez samego Pana Jezusa, który trwa nieprze­rwanie już prawie 2000 lat. Dziś wierzę w Boga i Jego prawdziwy Kościół. Żadnym sektom nie wierzę.

– Co Pani chciałaby przekazać ludziom?
Przede wszystkim przepraszam Boga i wszystkich ludzi, że siałam tyle trucizny przez wiele lat. Chciałabym ostrzec Was, abyście nie dali się złapać na ładne słówka, kolorowe broszurki i kłamstwa. Dostrzegam dla siebie potrzebę Kościoła, który uko­chał. Tego życzę wszystkim katolikom, aby kochali Boga w Jezusie, Jego Kościół, dzisiejszych Jego apostołów i wszystkich braci i siostry. Staram się pomóc moim znajomym świadkom, wysyłam im różne materiały. Braciom i siostrom błąkającym się poza Kościołem katolickim ryczę, aby jak najprędzej wrócili do niego, ponieważ tylko ten Kościół pochodzi od Boga i prowadzi do zbawienia.
– Serdecznie dziękujemy Pani za rozmowę, życzymy zdrowia, wzrastania w łasce i poznaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków.

Źródło: Stowarzyszenie EFFATHA
Pobierz książkę: Pismo święte przeczy nauce świadków Jehowy (H.A.Szczepańscy i T.Kunda)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „32 lata w niewoli Strażnicy! – Rozmowa z Panią Eugenią Torbą, która przez 32 lata była świadkiem Jehowy – całkowita zbieżność z sektą Marii z Irlandii

  1. Anna pisze:

    Najlepszy moim zdaniem artykuł na temat sekty irlandzkiej. Po prostu genialny. Zbieżność aż nadto widoczna. Ten tekst umieszczony u samej góry to rewelka 🙂
    Jezus jest Panem!

  2. wobroniewiary pisze:

    Kolejne profanacje kościołów we Francji

    Informowaliśmy już wcześniej o bezczeszczeniu kościołów we Francji. W ostatnim czasie doszło tam do kolejnych profanacji.
    W Cazalis doszło do nocnego włamania do świątyni. Wandale wyważyli drzwi prezbiterium, poprzewracali figury, wyrwali zamki w kościelnych skrzyniach. W Magné świętokradcy w biały dzień wyłamali drzwiczki tabernakulum i porozrzucali Ciało Pańskie. Po raz kolejny został zaatakowany kościół Saint-Clémant w Nantes. Na wewnętrznych kolumnach umieszczono napisy: „SS”, a w sąsiednim kościele Saint-Donatien już po raz drugi podpalono konfesjonał. Ucierpiała także katedra Nantes. Na jej drzwiach ktoś wymalował satanistyczny odwrócony krzyż.
    Tymczasem deputowany rządzącej partii socjalistycznej Nicolas Bays umieścił na Twitterze zdjęcie uniesionej przez Papieża hostii z napisem: „Zawiera ona 0 proc. ciała Chrystusa” (miało to być nawiązanie do niedawnej afery z fałszowaniem wołowiny). Po krytyce polityk wycofał wpis z internetu i przeprosił.
    Źródło: Gość Niedzielny

  3. Nowa pisze:

    Straszą Armagedonem, czyli wojną przy końcu świata i wtedy należy robić, co każą starsi, bez żadnego szemrania.
    I jeszcze ten ciągły strach przed końcem świata. Każdy ze świadków ma wmówione, że po Armagedonie zostaną tylko świadkowie, a wszyscy inni zostaną wytraceni. Ci, co ocaleją, będą żyli w raju na ziemi

    Oto właśnie chodzi, a do tego bilet do raju to diabelska pieczęć na kartce papieru z certyfikatem masonów sigillum dei!

  4. olo13jcb pisze:

    Parę razy byli u mnie – w końcu zapytałem tylko raz: Od kiedy to chrześcijanin wita się dzień dobry?… od tej pory na razie mam spokój….chyba że się ekipa zmieni… 😉

  5. Anonim pisze:

    Kochani ale jest coś jeszcze czego zdajecie się nie zauważać.
    Oni, od MBM są gorsi. tak, wiem co piszę, gorsi od ŚJ
    A wiecie czemu?
    Bo ŚJ działają poza Kościołem i sam albo idziesz jak chcesz albo przeganiasz a ci działają bezczelnie w Kościele pod płaszczykiem wiary katolickiej. To dopiero obrzydliwa bestia.

  6. Pingback: Świadectwo Anny: jak dzięki łasce Bożej i o. Janowi Pawłowi zerwałam ze Świadkami Jehowy i zostałam katoliczką | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s