Demoniczne korzenie bioenergoterapii. Justyna – bioenergoterapeutka miała u siebie mnóstwo obrazów Jezusa Miłosiernego, Maria – Reiki niemal mnie zabiło

Świadectwo Justyny, która doświadczyła niebezpieczeństw związanych z korzystaniem z bioenergoterapii. Diabeł lubi małpować Boga – bioenergoterapeutka miała u siebie mnóstwo obrazów Jezusa Miłosiernego
Realizacja: ks. Sławomir Kostrzewa, 2 sierpnia 2011 r., rekolekcje Ruchu Czystych Serc. http://www.rcs.org.pl   www.milujciesie.org.pl: kliknij

Reiki niemal mnie zabiło –
3 minuty które zmienia Twoje nastawienie do ciemnych energii
opowiada pani Marii Ratajczak, która służyła modlitwą wstawienniczą
śp. ks. egzorcyście Marianowi Piątkowskiemu, a która niemal straciła życie w skutek działań podejmowanych przez osoby praktykujące reiki.
Rejestracja: ks. Sławomir Kostrzewa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Demoniczne korzenie bioenergoterapii. Justyna – bioenergoterapeutka miała u siebie mnóstwo obrazów Jezusa Miłosiernego, Maria – Reiki niemal mnie zabiło

  1. wobroniewiary pisze:

    Homeopatia i bioenergoterapia zamieniły 9 lat mojego życia w koszmar – świadectwo

  2. Paul pisze:

    Podobno leków homeopatycznych można najeść się garściami i się nie zatrujesz bo to sama glukoza ewentualnie fruktoza.Więc nie ma tam niczego co by leczyło.

  3. wobroniewiary pisze:

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/12/31/swiadectwo-lekarki-ostrzezenie-przed-homeopatia/

    Pani doktor L.M. z P. napisała do nas maila:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

    Jestem lekarzem z wieloletnim stażem pracy i kilkoma specjalizacjami (w tym lekarz rodzinny) i chciałam podzielić się z Wami moim świadectwem dotyczącym stosowania leków homeopatycznych.
    Dlaczego akurat teraz? Mija kolejna rocznica śmierci bliskiej mi osoby (stopień pokrewieństwa chcę zostawić dla siebie), za oknem raz mróz raz plucha i grypa zaczyna szaleć, a zapewne co drugi chory zdecyduje się poza fervexem i rutinoscorbinem na oscillococcinum – lek homeopatyczny firmy Boiron, który ma leczyć stany grypowe.
    Dlatego też chcę podzielić się swoim doświadczeniem. Jako lekarz mam kilka specjalizacji, przeszłam wiele kursów, nasz zawód wymaga ciągłego doskonalenia, nie można stać w miejscu. Mam za sobą doświadczenia z homeopatią, przed którą stanowczo ostrzegam i proszę, nie stosujcie jej, jeśli chcecie być zdrowi na duszy i na ciele, i osiągnąć zbawienie wieczne. Niech moje świadectwo będzie dla was przykładem.
    W dzień poprzedzający zdawanie egzaminu z homeopatii zdarzyło się u mnie w domu nieszczęście. Bliska mi osoba, dosyć już wiekowa, ponad 80 lat, idąc do łóżka potknęła się i złamała nogę. W szpitalu dołączyło się zapalenie płuc i zmarła. (póki co nie skojarzyłam związku faktów).
    Pewien mój powinowaty, zresztą przystojny i czarujący mężczyzna popadł w nałóg alkoholowy i nie skutkowały żadne metody leczenia. Zaproponowałam mu leczenie homeopatyczne i przez jakiś czas brał odpowiednie leki. Wydawało się, że rzeczywiście skutkują, bo przestał pić. Potem przerwał leczenie, chyba uznał, że już nie jest potrzebne. Nie pamiętam, czy dziwne zdarzenie, które go dotknęło miało miejsce, gdy jeszcze brał leki homeopatyczne, czy później. W pewnym momencie usłyszał w swojej głowie głos… Ten głos przedstawił mu się, jako jego duch opiekuńczy, który wyprowadzi go z nałogu, o ile będzie całkowicie posłuszny poleceniom. Głos ostrzegł go też, że jeśli w którymś momencie się sprzeciwi, to wróci do nałogu i może się to bardzo źle skończyć. Potem faktycznie głos kierował nim dając rady i polecenia niby doskonałe. Kazał mu chodzić do kościoła, przystępować do sakramentów, pogodzić się z żoną itp. Aż tu ,,bęc”. Gdy ten mój powinowaty, za radą znajomego chirurga postanowił ubiegać się o rentę, (miał podstawy, chorował na kardiomiopatię), to ,,głos” zakazał mu tego. Powiedział, że ten lekarz to też pijak i absolutnie nie wolno go posłuchać i zabiegać o przyznanie renty. Znajomy tym razem nie posłuchał swojego ,,ducha” i złożył stosowne dokumenty z prośbą o przyznanie renty. Wtedy ,,poirytowany głos” niejako szarpnął się w jego głowie i oświadczył, że go opuszcza i pozostawia samego. Znajomy, co prawda rentę otrzymał, ale niebawem zakończył życie w dziwny sposób. Znaleziono go martwego na cmentarzu w nocy, a sekcja wykazała alkohol w jego organizmie. Po co poszedł sam po nocy na cmentarz? Bóg raczy wiedzieć. Do tego był pod wpływem alkoholu… Zemsta złego?

    Jeszcze wtedy nie kojarzyłam faktów. Wiedziałam, że kościół negatywnie wypowiada się o homeopatycznym leczeniu, ale ja nie należę do osób, które wierzą we wszystko, co powie któryś ksiądz, gdyż księża też się często mylą. (Przykłady obecne? Choćby ks. bp Pieronek oświadczający publicznie, że kto wierzy w zamach w Smoleńsku jest śmieszny i żałosny albo ks. Boniecki ściskający się publicznie z Nergalem, księża tolerujący i popierający bluźnierczą ,,Golgotę Beskidów”.) Więc pomyślałam, że kościół potępia metodę, bo jej po prostu nie rozumie.

    Sama zasada homeopatycznego leczenia wydawała mi się logiczna, przypominała trochę odczulanie. Przejrzałam na oczy, gdy wyczytałam w internecie, że twórca metody leczniczej, zwanej homeopatią, był wysokim stopniem masonem. Teraz wszystko stało się jasne, szczególnie gdy skojarzyłam relacje Johna Todda (były członek Rady Trzynastu” Illuminati, który ujawnił, co się dzieje z płytami wokalno-muzycznymi, zanim trafią na rynek. Jakie rytuały są odprawiane nad tymi przedmiotami, aby każdej płycie towarzyszył demon, lub ich mnogość.
    Odnośnie skutków bioenergoterapii, też miałabym wiele do powiedzenia. Widziałam naocznie opętania i zgony. Ostrzegam. Zbyt wiele osób oddało życie, czy tylko doczesne? W przypadku homeopatii i bioenergoterapii mamy do czynienia z okultyzmem i złymi duchami, które zrobią wszystko, by posiąść najpierw nasze ciała a potem i dusze i to na wieczność. L.M.

    Ojciec Daniel – Modlitwa uwolnienia dla nas i naszych bliskich

  4. Anonim pisze:

    Ali Agca, terrorysta turecki, który strzelał do niego 13 maja 1981 roku na Placu św. Piotra ujawnia kolejną wersję wydarzeń i wskazuje na mocodawcę: ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego. Pytanie, czy ślad islamski to ten prawdziwy?

    „Obiecali mi niebo” wyznaje Mehmet Ali Agca w swojej nowej książce, pod tym właśnie tytułem, która wychodzi dziś we Włoszech. Będzie to kolejny bestseller znanego włoskiego wydawnictwa Chiarelettere.

    Terrorysta turecki – który po zabójstwie lewicowego dziennikarza Abdiego Ipekçi w lutym 1979 roku, uciekł z wojskowego więzienia Kartal Maltepe, a potem przez trzy miesiące przebywał na terenie Iranu, zanim wyjechał do Europy dziś ujawnia, że prawdziwym mocodawcą zamachu na papieża nie był wywiad KGB (w osobie jego oficera Władimira Kuziczkina, którego Agca miał spotkać wiosną 1980 w Teheranie, a czemu Kuziczkin zaprzeczał później w Londynie) lecz sam Chomeini, który miał powiedzieć Agcy: To jest wola Allaha. Nie możesz wątpić, drogi Ali. Mówię ci to ja – sam ajatollah Chomeini. Allah powierza ci to wielkie zadanie. Nie wahaj się. Zabij go dla niego, bo robiąc to zabijasz Antychrysta. Zabij Jana Pawła II, a później sam odbierz sobie życie, aby chęć zdrady cię nie oślepiła. Ten rozlew krwi będzie preludium zwycięstwa Islamu w całym świecie. Będziesz męczennikiem i pójdziesz za to do Raju w glorii wejdziesz do królestwa Allaha!

    Rewelacje Agcy nie są dla wielu osób zaskoczeniem. Już sędzia śledczy Rosario Priore, który od 1985 do 1998 roku prowadził trzecie dochodzenie w sprawie zabójstwa papieża tzw. „Papa-ter”, idąc wszystkimi możliwymi śladami, uważał zawsze, że należało bliżej przyjrzeć się śladowi islamskiemu i zbadać dokładniej, co tak naprawdę Agca robił w Iranie. Co ciekawe, o śladzie islamskim mówili swego czasu także Michaił Gorbaczow, Markus Wolf, Wojciech Jaruzelski.

    http://www.fronda.pl/a/chomeini-zabijajac-jana-pawla-ii-zabijasz-antychrysta-nowa-wersja-aliego-agcy,25854.html

  5. Paul pisze:

    Ja nie rozwinąłem tematu.Te leki przechodzą przez ręce satanistów którzy w specjalnych rytuałach odprawiają nad nimi różne cyrki.Ja to wiem:) Słuchałem Pana Roberta Tekieli.Wystarczająco dużo tym powiedział:)Np oscylokokcinum czy jakoś tak to tylko wątroba i serce kaczki.O to cały lek.Kiedyś grupa profesorów wyszła na ulice by popełnić samobójstwo przy pomocy najsilniejszej homeopatii i mieli tylko zgagę.Rozumiem na czym to polega a filmików z góry jeszcze nie oglądałem.Tylko siostrę Pawlik ale to dawno.Ciekawe rzeczy mówi o tej całej religii wschodu.:)
    Podobno nie ma nawet badań specjalistycznych że homeopatia w ogóle działa.

  6. Paul pisze:

    A propos płyt wokalno bleble

  7. Paul pisze:

    Niedługo żadnej muzyki nie będziemy słuchać bo się okaże że cała to diabeł.

    • Magdalena-Zofia pisze:

      Spokojnie, nie dajmy się zwariować. Z pewnością nie każda muzyka jest zła – przecież ten kto śpiewa, dwa razy się modli, jak mówił św. Augustyn. Popatrz co mówił, a o śpiewie mówł dużo 🙂

      Święty Augustyn:
      „Kto śpiewa, dwa razy się modli”.
      „Módlmy się śpiewając i modląc się śpiewajmy”.
      „Chcecie wyśpiewywać chwałę Boga? Sami bądźcie tym, co śpiewacie.
      A jesteście Jego pieśnią pochwalną, gdy wasze życie jest dobre”.
      „Śpiewajcie głosem, śpiewajcie sercem, śpiewajcie ustami, śpiewajcie swoim życiem”.
      „Śpiew to wyraz radości, a ściśle mówiąc – wyraz miłości”.
      „Śpiewać pięknie Bogu, to znaczy śpiewać z radością. Co znaczy śpiewać z radością? Znaczy to, aby rozumieć, że nie można wyrazić słowami tego, co śpiewa się sercem”.
      „Ludzie nauczcie się śpiewać i tańczyć, bo Aniołowie w Niebie nie będą wiedzieli, co z Wami zrobić”.

      Święty Bazyli Wielki:
      „Śpiew jest głosem Kościoła, niezbędną częścią jego uroczystości, czyni piękną nawet pustynię, daje zajęcie Aniołom, jest duchową ozdobą niebiańskiej republiki”.
      „Śpiew jest odpoczynkiem dla duszy i początkiem pokoju. Uspokaja tumult i wzburzenie myśli, uśmierza gniew. Przygotowuje ludzi do miłości, łączy odstępców, godzi wrogów”.

  8. jutro I sobota
    Przypominam o możliwości uzyskania wody egzorcyzmowanej – naszykujmy już dziś i o godz. 10-00 połączmy się duchowo z kapłanami, którzy dokonają jej poświęcenia:

    więcej tutaj:
    http://sanktuarium-ratowo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=30

    Ks. Gabriel Amorth, odpowiedzialny za przygotowanie kandydatów do pełnienia posługi egzorcysty, zachęca księży, by wrócili do poświęcania wody według przedsoborowego Rytuału. Tylko i wyłącznie woda poświęcona zaczerpniętą z niego modlitwą (na język polski z łaciny tylko częściowo przetłumaczoną) może być nazywana „egzorcyzmowaną”, gdyż nie tylko tak nazywa ją Rytuał: aqua exorcizata, lecz rzeczywiście wypowiadany jest nad nią egzorcyzm. Właśnie w oparciu o stary Rytuał Kościół prosi Boga, by służyła ona do „wielorakich oczyszczeń”: do odpędzania od nas złych duchów mocą Bożej łaski, do uwalniania nas „od wszelkiej nieczystości i szkody”, od zarazy i niezdrowego powietrza oraz wszelkich zasadzek ukrytego wroga, który ma uciekać w popłochu, gdyby „czyhał na pomyślność lub spokój mieszkańców”, względnie napadał na ich zdrowie. Ta właśnie modlitwa wyraża wiarę w to, że moc Bożej uzdrawiającej łaski rozciąga się na „wszystko, na cokolwiek padną krople tej wody”, a więc nie tylko na ludzi. Istnieją świadectwa uzdrowień także zwierząt i roślin, o czym dalej wspomnimy.

    Zauważono dobre skutki używania tejże wody „na odległość”. Przecież ksiądz, poświęcając pola, nie idzie na każdy zagon; poświęcając pokarmy, nie podchodzi do każdego koszyczka, zaś przy poświęceniu medalików może objąć modlitwą także będące w kieszeni lub torebce. Nie musi więc ona paść ona na daną osobę czy miejsce – wystarczy, że jest użyta z wiarą, iż Bóg przychodzi z pomocą komuś właśnie tam, może bardzo daleko. Można, strząsając kroplę, wyobrazić sobie daną osobę, by modlitwa Kościoła odniosła swój skutek.

    Jeżeli użycie tej wody „na odległość” przynosi dobre owoce, dlaczego nie poświęcać jej również „na odległość”…? Czyż Tym, który ją uświęca, nie jest Bóg, który jest jednocześnie wszędzie? Jest przecież tam, gdzie ktoś przygotował naczynie z wodą oraz tam, gdzie modli się kapłan poświęcający ją!

    To prawda, że nie było dotychczas w Kościele takiej praktyki – zwyczaj nakazywał przyniesienie do kapłana przedmiotu do poświęcenia, a tym bardziej wody, do której przez całe wieki wsypywało się szczyptę soli (teraz z reguły tego się nie czyni). Gdy jednak nowe modlitwy posoborowe doprowadziły do wyjścia z użycia wody egzorcyzmowanej, wierni zaczęli jej poszukiwać, a więc np. próbowali zanieść wodę do „specjalnego” poświęcenia do zakrystii. I tu napotykali na tyle problemów (zwłaszcza ze strony młodszych księży, którzy nie mieli nawet pojęcia o istnieniu dawnej modlitwy), że musieli zaprzestać poszukiwań.

    Jednak najwytrwalsi nie dali za wygraną… To właśnie wtedy, pod ich naciskiem, z konieczności niektórzy księża dokonali „eksperymentu”: powiadamiani na różne sposoby (przy osobistym spotkaniu, przez telefon, a nawet w liście), że w danym miejscu przygotowano wodę do poświęcenia, poświęcali ją właśnie „na odległość”, tylko w wyobraźni obejmując naczynie i błogosławiąc tę wodę. Jednocześnie wsłuchiwali się uważnie w opowiadania wiernych, którzy z tej wody korzystali, by się przekonać, czy jej użycie przynosi podobne owoce jak wówczas, gdy posłużono się wodą poświęconą w sposób tradycyjny. Ponieważ po dobrych owocach, zgodnie ze wskazówką Pana Jezusa, dało się poznać dobre drzewo, mogli dalej śmiało stosować tę praktykę, i czynią to do dnia dzisiejszego(1).

    Istnieje grupa dziesięciu księży, którzy umówili się, że będą czynić to nie tylko indywidualnie – gdy ktoś ich osobiście poprosi o poświęcenie – lecz także wspólnie, o umówionej godzinie. Chodzi o poświęcenie wody raz w miesiącu, w Pierwsze Soboty o 10.00 rano. Znają ten termin tysiące Polaków w Kraju i za granicą, przygotowują wodę do poświęcenia, a nawet sami, gdy mogą, łączą się w duchu z poświęcającymi ją księżmi i przyjmują ich błogosławieństwo(2).

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/08/08/ks-adam-skwarczynski-poswiecenie-wody-w-i-sobote-miesiaca/
    Ten wpis podnoszę wyżej, aby każdy przeczytał

    • Magdalena-Zofia pisze:

      A dziś Pierwszy Piątek 🙂

    • olo13jcb pisze:

      hmm….. o 1000 rano. 😉

    • Maggie pisze:

      Jak to ma praktycznie wygladac? Rozumie ze o 10.00 (rano) polskiego czasu. Czy wystarczy przygotowac wode i duchowo sie polaczyc (wyobrazac sobie?)? Jakies specjalne modlitwy w tym czasie? Czy otworzyc komputer i bedzie to na jakiejs stronie dostepne jak TV?

      • Sebro pisze:

        Jaki komputer? Komputer najlepiej wyłączyć na czas modlitwy. Normalnie połączyć się duchowo i co Duch Św. podszepnie to taka modlitwę odmówić. Formułę egzorcyzmu nad wodą może wypowiedzieć tylko ksiądz.
        Nie róbcie z takich obrzędów szopek w stylu „a gdzie to odtworzyć/zobaczyć?” Niedługo dojdzie do tego, że przed komputerami i telewizorami ludzie bedą się tylko modlić.

        • Maggie pisze:

          Wlaczam komputer i razem z RM w Godzinie Milosierdzia odmawiam Koronke- o ile moge tak czynic….wiec chyba to nie zbrodnia godna potepienia czy kpiny. W ten sposob jestem w Polsce choc klecze za oceanem a „gdzie sie dwoch modli tam Jestem” to slowa Chrystusa. Modlitwa w skupieniu jakie w samotni zaleca Sw.Tomasz z Akwinu („O nasladowaniu Chrystusa”) jest taka sama jak wowczas przy komputerze jesli serdecznie laczy sie z modlacymi przez RM.
          Gdyby tylko komputery i telewizory sluzyly sprawie Bozej ! – to nie byloby tyle zla.

      • Franek pisze:

        @Maggie czytaj tu:
        http://sanktuarium-ratowo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=30
        ” w Pierwsze Soboty o 10.00 rano. Znają ten termin tysiące Polaków w Kraju i za granicą, przygotowują wodę do poświęcenia, a nawet sami, gdy mogą, łączą się w duchu z poświęcającymi ją księżmi i przyjmują ich błogosławieństwo(2).”

        • Maggie pisze:

          Tysiace ale nie wszyscy – ja w tej liczbie i cala masa ludzi.
          Mam egzyrcyzowana wode, olej i sol przez o.Sylwestra Hasnika i „rozmnazam” ja dolewajac/dosypujac do nowej – powiedziano mi ze tak sie swieconym swieci nie swiecone.

    • Maggie pisze:

      Wyszukiwarka nie dziala – moze tylko przez IPad ?, wiec sprawdze pozniej na komputerze

  9. Sebro pisze:

    Na podanej niżej stronie można podpisać i wysłać swój protest do Premiera RP w sprawie związków partnerskich. Czas by rząd dowiedział się jaka jest wola ludu.
    http://protestuj.pl/

  10. uważny czytelnik pisze:

    Byłem bioenergoterapeutą . Bardzo ciekawe świadectwo.

    • wobroniewiary pisze:

      Nie tylko ciekawe ale obowiązkowe 🙂
      Mamy wpis o tym a przypominania nigdy dość

      • Maggie pisze:

        Te sprawy powinny byc znane wszystkim. Zyjemy w TAKIM swiecie, ze wydaje sie nam ze duzo wiemy a praktycznie nic:
        Bioenergoterapeuta … pomaga , a egzorcysta …och, to zabobon – tak sie pierze mozgi i urabia by w ten sposob ludzie postrzegali swiat.

        Swiadectwo „bylem bioenergoterapeuta” trzeba wysluchac do konca – nie zalowac nan czasu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s