Prof. Jacek Bartyzel: Działa już tajemnica bezbożności – „żaden z dostojników publicznych, na czele z prezydentem RP, nie zająknął się nawet na okoliczność profanacji na Jasnej Górze”

Strwożeni wzmagającą się dziś tak bardzo „tajemnicą bezbożności” nie możemy nie stawiać sobie pytania, czy katechon już ustąpił, więc zgodnie ze słowami Apostoła: „Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec” (2 Tes 2, 7), czy jednak jeszcze nadal powstrzymuje, a jeśli tak – to gdzie on jest? Musimy wykluczyć, niestety, iżby funkcję tę spełniała jeszcze – i chciała spełniać – władza polityczna. Wystarczy przypomnieć, że żaden z dostojników publicznych, na czele z prezydentem RP, nie zająknął się nawet na okoliczność profanacji na Jasnej Górze.

Nie opuszcza nas groza, która musi przejmować osłupiającym zdumieniem każde katolickie i polskie serce, odkąd świętokradcza dłoń dokonała zbezczeszczenia Wizerunku Jasnogórskiej Pani, a tymczasem każdy nieomal dzień przynosi kolejne wieści o podobnych aktach profanacji – ostatnio w Zgierzu oraz na cmentarzu Sióstr Urszulanek w Pniewach. Seryjność tych działań z pewnością nie jest przypadkowa: widać wyraźnie, że chodzi tu w pierwszym rzędzie o wywołanie tej reakcji psychologicznej, bardzo typowej niestety dla osłabionej natury ludzkiej, którą jest przywyknięcie i zobojętnienie wobec wszystkiego, co jest powtarzalne, choćby nawet początkowo wywoływało szok i zgorszenie. Lecz bodaj jeszcze bardziej niepokojące od tej swoistej tresury społecznej, polegającej na stępianiu z zimną metodycznością wrażliwości moralnej, jest zupełnie już nieskrywane pochwalanie i usprawiedliwianie tych czynów, faktycznie zatem podjudzanie do ich ponawiania, jakiego dopuszczają się zorganizowane siły antykatolickie, kaprysem ślepej woli „suwerennego ludu” wyniesione także do godności publicznych.

Zainfekowanie sacrum
Tym, co najbardziej uderza w metodzie stosowanej przez tych, którzy wzbudzają klimat nienawiści i pogardy wobec religii, Kościoła, duchownych i wprost Boga samego, jest niespotykane dotąd natężenie wulgaryzmu, chamstwa, obsceniczności i trywialności. Nawet komuniści, i to w szczytowym okresie prześladowań (przynajmniej w Polsce), w zasadzie nie posuwali się do tego
; ich wojna z Kościołem toczyła się, by tak rzec, na wyższym diapazonie, a poza tym wielu z nich zachowywało niejako atawistycznie pewien zabobonny lęk wobec sfery sacrum. „Nowi ateiści” w tym jednym (bo oczywiście nie w żałosnej „argumentacji”) są rzeczywiści nowi, że nie znają już hamulców tego rodzaju. Ich język z pełną świadomością i konsekwencją jest zastosowaniem poetyki „twórczości” klozetowej do mówienia o sprawach Boskich i w ogóle o wszystkim, co dotyczy religii. Obrzydliwość nie jest tu ani przypadkiem, ani marginesem: to forma celowo kształtująca materię spraw. Zniszczyć przez zohydzenie – oto strategia nowego bezbożnictwa. W gruncie rzeczy można się było tego spodziewać od dawna, ponieważ wulgaryzacja, schamienie, obsceniczność i trywialność korodowały wcześniej i w końcu zniszczyły świat oraz język polityki, literatury, sztuk wizualnych, także relacji międzyludzkich – w tym miłości i seksualności, a kultura jest przecież systemem naczyń połączonych, byłoby zatem wręcz dziwne, gdyby nie zainfekowano także sfery religijnej.

Stylizacja szatana
Ani zawstydzająca trywialność, ani zwykłe socjologiczne odniesienia nie powinny nam jednak przesłaniać eschatologicznego wymiaru zdarzeń, które nas dotykają. Spełnia się bowiem w nich to, o czym nauczał w Drugim Liście do Tesaloniczan św. Paweł, iż „działa już tajemnica bezbożności” (2 Tes 2, 7). Tylko w niektórych epokach – tych, których kultury są na to podatne, jak na przykład kultura romantyczna – szatan lubi się stylizować na heroicznego „światłonoścę” i nieszczęśliwego herolda „wolności ducha”. To oblicze trywialnego wieprza lub skunksa obryzgującego wszystko swoim smrodem, które ukazuje dzisiaj, działając takimi narzędziami jak Ruch Palikota, wierniej przecież oddające jego kondycję po buncie i upadku, zdaje się dowodzić jego poczucia pewności, że jego triumf jest bliski, że nic nie uchroni już zepsutej ludzkości przed powszechną apostazją i entuzjastycznym poddaniem się władzy „człowieka grzechu”, „syna zatracenia”, czyli po prostu Antychrysta.

Katechon musi prowadzić
Apostoł Narodów powiada jednak, że ów straszny dzień odstępstwa nie nadejdzie, dopóki w świecie działa siła nazwana przez niego „tym, co powstrzymuje” (gr. katechon, łac. qui tenet). Tę siłę katechoniczną, powstrzymującą – do czasu – Antychrysta chrześcijanie przez wieki wiązali albo z samym Kościołem, a zwłaszcza z jego władzą pontyfikalną, albo z władzą polityczną (zwłaszcza chrześcijańskiego cesarza), albo z jedną i drugą jednocześnie. Strwożeni wzmagającą się dziś tak bardzo „tajemnicą bezbożności” nie możemy nie stawiać sobie pytania, czy katechon już ustąpił, więc zgodnie ze słowami Apostoła: „Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec” (2 Tes 2, 7), czy jednak jeszcze nadal powstrzymuje, a jeśli tak – to gdzie on jest? Musimy wykluczyć, niestety, iżby funkcję tę spełniała jeszcze – i chciała spełniać – władza polityczna. Wystarczy przypomnieć, że żaden z dostojników publicznych, na czele z prezydentem RP, nie zająknął się nawet na okoliczność profanacji na Jasnej Górze. Tym większa więc odpowiedzialność spada na Kościół hierarchiczny jako jedyną już instytucję mogącą być siłą katechoniczną. I w tym wypadku jednak można odnieść uzasadnione wrażenie, że w wypełnianiu tej funkcji katechona naszych biskupów paraliżuje obawa przed posądzeniem o „wtrącanie się do polityki” – jakby owo „wtrącanie się” nie było po prostu obowiązkiem władzy duchownej ze względu na zbawienie dusz. Otoczone zewsząd przez wilki owce muszą tedy wołać o pasterzy, którzy wzmocnią ich zdolność do oporu, wzywając do nieugiętej walki i kierując nią – tak jak to czynił bohaterski biskup męczeńskiego Meksyku José de Jesús Manríquez y Zárate (1884-1951): „Jeśli rewolucja zaatakuje na polu pisma, utwórzmy gazetę przeciwko gazecie, nauczanie przeciw nauczaniu, szkołę przeciw szkole. Jeśli zaatakuje nas przemocą, na tym polu musimy również bronić siebie i naszych dzieci, pomimo znikomości sił, jakimi dysponujemy. Niech rodzice będą niczym lwy, każdy dom niczym forteca, a pierś każdego Meksykanina niczym bastion godności i niezależności”.
prof. Jacek Bartyzel

Za: Nasz Dziennik, Środa, 2 stycznia 2013, Nr 1 (4540)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Prof. Jacek Bartyzel: Działa już tajemnica bezbożności – „żaden z dostojników publicznych, na czele z prezydentem RP, nie zająknął się nawet na okoliczność profanacji na Jasnej Górze”

  1. olo13jcb pisze:

    We Francji oficjalnie ogłoszono początek prześladowania chrześcijan

    Choć (o dziwo) wczoraj, w Paryżu odbył się marsz w ilości 1 mln osób przeciwko legalizacji związków partnerskich. Piotr Z No właśnie i to jest przyczyna!
    Źródło: http://3rm.info/31861-vo-francii-oficialno-obyavili-o-nachale-goneniy-na-hristian.html
    Tłum. RX

    Tak jak we wszystkich innych krajach Unii Europejskiej, tak i we Francji, konsekwentnie prowadzi się antyreligijną, w pierwszej kolejności, antychrześcijańską politykę. Powody tego są oczywiste. Chrześcijaństwo w opinii rządzących elit Unii Europejskiej, jest zagrożeniem dla idei euro-integracji ponieważ jest przeciwne nowym „europejskim wartościom”.

    Tak więc, na przykład, jest przeciwne „małżeństwom” homoseksualnym albo systemowi totalnej kontroli. Pod sztandarami tolerancji i politycznej poprawności, konsekwentnie usiłuje się chrześcijan wyrugować ze wszystkich sfer życia publicznego, ze szkoły, z armii, z zakładów karnych, organów władzy itp. Nawet z ulic europejskich miast usuwa się bożonarodzeniowe choinki, które, jak się twierdzi, obrażają uczucia żydów i muzułmanów.

    W wielu krajach Unii Europejskiej zakazano nawet przeprowadzania procesji religijnych i zorganizowanych pielgrzymek. Na przykład w Dreźnie nie wydano zezwolenia na przejście procesji krzyżowej mającej na celu uczczenie pamięci ofiar barbarzyńskich nalotów bombowych, które w 1945 roku zrównały miasto z ziemią. Ale to nie wszystko, chrześcijanie stale są poddawani szkalowaniu, obrzucani oszczerstwami przez media, oskarża się ich o wszystkie możliwe grzechy, o fanatyzm i obskurantyzm. W miastach europejskich promuje się antychrześcijańską reklamę. Ale wydarzenia sprzed miesiąca we Francji, kiedy w całym kraju odbyły się masowe akcje protestacyjne przeciwko „małżeństwom” jednopłciowym i przeciwko anulowaniu w oficjalnych dokumentach takich pojęć jak „ojciec” i „matka”, pokazały, że pomimo wszystkich wysiłków „eurointegratorów”, wartości chrześcijańskie ciągle jeszcze dla Francuzów odgrywają dużą rolę. I oto władze francuskie oświadczyły, że zamierzają rozwiązać wspólnoty religijne, „których członkowie wykazują oznaki fanatyzmu”, w szczególności katolików-tradycjonalistów. Media donoszą, że teraz policja ma za zadanie identyfikację „klerykałów, którzy przedstawiają sobą potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju”. Oczywiście wielu zadaje sobie pytanie o to jakież to zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju mogą przedstawiać katolicy-tradycjonaliści, którzy są praworządnymi obywatelami, regularnie płacącymi podatki, oddający „cesarzowi co cesarskie” i nastrojeni patriotycznie? Żeby przekonać społeczeństwo o zagrożeniu chrześcijańskim, telewizja wielokrotnie emituje epizod ukazujący sytuację kiedy drogę marszu protestu próbowały zablokować półnagie, ukraińskie ekshibicjonistki z FEMEN, z wypisanymi na ciałach bluźnierczymi, obscenicznymi i niecenzuralnymi hasłami i noszące na głowach okrycia typowe dla katolickich zakonnic oraz wykrzykujące nieprzyzwoite i obraźliwe dla chrześcijan okrzyki. Wtedy młodzi ludzie, z katolickiej organizacji CIVITAS, rozpędzili prowokatorki i teraz ten incydent pokazuje się jako dowód na agresywność chrześcijan i na zagrożenie bezpieczeństwa publicznego z ich strony. Jednakże manipulacja jest zbyt bezczelna i dlatego władze twierdzą, że przygotowywane represje będą skierowane nie tylko przeciwko chrześcijanom ale w ogóle przeciwko „religijnym ekstremistom”, w szczególności przeciwko salafitom. Ogłoszono, że władze Francji zamierzają deportować z kraju radykalnie nastrojonych imamów-imigrantów.

    Podczas wczorajszej konferencji prasowej szef MSW Francji, Manuel Valls, powiedział, że te środki podejmuje się w związku z nasileniem się radykalnego islamizmu w szczególności z krwawą masakrą dokonaną w marcu ubiegłego roku przez „strzelca z Tuluzy”, Muhammada Mera, którego ofiarami zostało czworo żydów i trzech żołnierzy. Jednakże nikt z obserwatorów nie wątpi, że to nie jest nic więcej jak tylko pretekst, tym bardziej, że oświadczenie było złożone dwa dni po tym jak prezydent kraju, Francois Hollande, zapowiedział utworzenie specjalnej agencji monitorującej przestrzeganie zasady rozdziału Kościoła od państwa we Francji. Takiej analogii, w świetle powstałej agencji, nie ma jeśli chodzi o walkę z wahhabizmem ponieważ nigdy nie był on zjednoczony z państwem francuskim więc z samej definicji nie może to dotyczyć islamistów. Tym bardziej, że Manuel Valls, szczególnie podkreślił, że te środki będą stosowane nie tylko w stosunku do muzułmanów-salafitów ale także i do grup CIVITAS i organizacji Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X, które grupuje katolików-tradycjonalistów nie uznających decyzji II Soboru Watykańskiego. Można nawet mieć pewność, że cała walka z salafitami zakończy się deportacją kilku najbardziej zaciekłych kaznodziejów muzułmańskich. A jakież to bardziej poważne kroki, jeśli ktoś odważy się je uczynić, wywołają ostrą reakcję Unii Europejskiej i będą natychmiast zablokowane? Inna sprawa chrześcijanie. To jest oczywiste, że rozwija się długoterminowa i dobrze przemyślana kampania całkowitego wykluczenia z życia publicznego tych, którzy pragną być naśladowcami Chrystusa nie tylko z nazwy ale i w czynach i żyć zgodnie z bożymi przykazaniami i własnym sumieniem. Przeciwko nim rozpoczyna się dyskryminacja prawna, prawdziwe prześladowania, będą oni zapędzani do podziemia. Przedstawiając jako alternatywę „poczytalnych” i „zgodnych”, „rozsądnych” „chrześcijan”, którzy dają śluby homoseksualistom i gotowi są zrobić wszystko czego zażądają od nich władze, eurokraci albo żydowska Anti Defamation League.
    Alieksiej Nikołajew

    http://wyszperane.nowyekran.pl/post/86231,we-francji-oficjalnie-ogloszono-poczatek-przesladowania-chrzescijan

    • Maggie pisze:

      Amerykanie sa przekonani, ze ich kultura i prawo oparte sa na chrzescijanskich wartosciach…ale ich slynni przywodcy jak np Franklin, Washington, Jeferson etc mieli „ojca” ideologicznego zwiazanego z francuska masoneria !
      Dantejskie sceny rozgrywaly sie w czasie francuskiej rewolucji, ktora spotegowala jeszcze bardziej fale rozwiazlosci…a niby to przeciwstawiala.
      Obie rewolucje uchodza za szczyt postepu ale nie widzi sie co przyczailo sie pod wznioslymi haslami i za plecami wodzow.
      Mydli sie oczy i zlo rosnie. Imputuje sie wyznawcom Chrystusa czyny oskarzycieli spotwarzajacych i przesladujacych – tak ze pokrzywdzony stawiany jest pod pregiezem jako winowajca=perfidne odwracanie kota ogonem.
      Zlo musimy dobrem zwyciezac – nie oznacza to milczenia.
      Modlitwa ma niezwykla moc – jak egzorcyzm.

      • Maggie pisze:

        Czyz politycy deklarujacy sie byciem katolikiem a nie broniacy Krzyza, RM, TVTrwam, miejsc kultu etc nie poiwinni byc „obdarzeni” ekskomunika? Sa dostepne dane, kto glosuje w sejmie za antykoscielnymi i antychrzescijanskimi ustawami!!!

  2. olo13jcb pisze:

    Biskupi wołają o kolejny sobór

    „Nowy sobór miałby za zadanie pomóc Kościołowi katolickiemu w udzieleniu – ewangelicznej, w duchu dialogu, w ścisłej współpracy z innymi Kościołami chrześcijańskimi i religiami – odpowiedzi na poważne wyzwania, jakie stoją przed ludzkością”

    W lutym 2012 r. George Weigel przekonywał, że „jest wiele dobrych racji przeciwko szybkiemu zwoływaniu III Soboru Watykańskiego”, o który dopominają się – dodał z niejaką dozą lekceważenia – „katolicy z lewej burty Barki św. Piotra”. Słynny biograf Jana Pawła II nie wymienia żadnych nazwisk owych kościelnych „lewicowców” – a szkoda, bo to całkiem ciekawe towarzystwo, do którego należą nie tylko sfrustrowani teologowie żądni sławy. W ostatniej dekadzie wśród zwolenników kolejnego soboru nie brakło też biskupów, w tym kardynałów, nawet w samym Watykanie.

    Całość tu: http://www.deon.pl/czytelnia/czasopisma/kontakt/art,10,biskupi-wolaja-o-kolejny-sobor.html

  3. AA pisze:

    Ostry atak Wenderlicha na Kościół
    – Niech kary dotykają wszystkich. Jest środowisko, które zawsze się wywinie – powiedział w Radiu Zet Jerzy Wenderlich z SLD, jednoznacznie nawiązując do afer seksualnych w Kościele. Wypowiadał się w ten sposób nt. pomysłu rządu, by wprowadzić ściganie gwałtów z urzędu.

    Kontrowersyjna wypowiedź padła w audycji Moniki Olejnik „7 Dzień Tygodnia”. W dyskusji wzięli również udział m.in. Adam Hofman (PiS) i Jacek Rozenek (Ruch Palikota).

    – Niech kary dotykają wszystkich. Jest środowisko, które zawsze się wywinie z tych przestępstw. Łagodniej się tych ludzi traktuje – stwierdził wicemarszałek Sejmu. Od razu ripostował mu Hofman: „Niedziela bez ataku na Kościół to dzień stracony”. To z kolei wywołało reakcję Andrzeja Rozenka, który rzucił: „Obrońcy pedofilów i gwałcicieli”.

    Panowie Rozenek i Wenderlich! Skoro już mówimy tak przekrojowo o różnych grupach, to może porozmawiamy o pedofilii wśród homoseksualistów? W tym przypadku również będziecie przejawiać taką „troskę” o dzieci?

    http://www.fronda.pl/a/ostry-atak-wenderlicha-na-kosciol,25543.html

  4. czekajacy pisze:

    „Apostoł Narodów powiada jednak, że ów straszny dzień odstępstwa nie nadejdzie, dopóki w świecie działa siła nazwana przez niego „tym, co powstrzymuje” (gr. katechon, łac. qui tenet). Tę siłę katechoniczną, powstrzymującą – do czasu – Antychrysta chrześcijanie przez wieki wiązali albo z samym Kościołem, a zwłaszcza z jego władzą pontyfikalną, albo z władzą polityczną (zwłaszcza chrześcijańskiego cesarza), albo z jedną i drugą jednocześnie.”

    Czyli chodzi o naszego kochanego Papieża – Benedykta XVI…

    • Agata pisze:

      Tez tak mysle, Papiez jest zagrozony, zreszta juz wiele lat temu byla o tym mowa w oredziach Vassuli, tak jak tu:

      26.07.88 zeszyt 26

      Kiedy powrócę,[8] znajdę Mój Dom w ruinie, a Moje Podstawowe Zasady usunięte, Moje baranki – rozproszone i zagłodzone na śmierć. Ach, Vassulo, ileż będę musiał naprawiać… Ciernie i kolce zastępują lilie i róże zasadzone Moją własną Ręką. Zadusiły one Moje kwiaty, jeden po drugim. Z pomocą szatana wzrosły, aby otoczyć i wziąć w pułapkę Mój Kwiat.[9] Zbliżają się każdego dnia coraz bardziej i teraz są już całkiem blisko, aby mu się naprzykrzać i dać mu odczuć swe zatrute ukłucia. Te ciernie go zaduszą. Piotr znajduje się w pułapce i jest wśród nich bezsilny.

      Matka Boża: – Vassulo?

      – Słucham, Najświętsza Matko.

      – Wierz, wszystko to bowiem właśnie nadchodzi. Ciało Mego Syna będzie krwawić jeszcze bardziej obficie. Koniec Piotra jest bliski… Brakuje Miłości. (…)

      wiecej:
      http://www.duchprawdy.com/piotr.htm

      A gdy przeczytalam ten tytul „dziala juz tajemnica bezboznosci” przypomnialo mi sie jak kilka lat temu zwatpilam w skutecznosc moich modlitw i poprosilam Boga o jakis znaczacy sen na potwierdzenie, ze moje modlitwy maja jakies znaczenie. Tej samej nocy zobaczylam we snie jak jakas kobiete wrzucano na pake dzipa aby ja wywiezc do ukrytego w gorach (taka mialam swiadomosc) obozu koncentracyjnego. Gdy pozniej po przebudzeniu zastanawialam sie nad tym snem uslyszalam wlasnie te slowa:
      „bo juz dziala tajemnica bezboznosci” czyli w tajemnicy oni szykuja nam ten los, zreszta teraz juz w coraz mniejszej tajemnicy.

  5. Sebro pisze:

    Kto ma czas niech poczyta. Wrzucam tylko linka. Artykuł mówi o wielkiej mistyfikacji, która umożliwiła w USA wymordowanie milionów dzieci w ciągu 40 lat.

    http://gosc.pl/doc/1425290.Klamstwo-zalozycielskie

  6. Czującymocetegoświata pisze:

    Kryzys Kościoła jest widoczny….
    Przede wszystkim w samym Kościele,upadek kapłanów( również purpuratów), choć są jeszcze pewnie i pobożni kapłani oraz wierni, ich otoczenie… Atak jest dobrze zorganizowany i metodyczny. A struktury Kościoła w rozsypce, osłabione, bez wodza. Chyba dużo racji mogą mieć zwolennicy bractwa Piusa X (?). Jak powiedział Benedykt XVI najwiekszym problemem koscioła są ci którzy powinni go reprezentować, bronić… Mniej materilizmu więcej szczerej wiary

  7. Czującymocetegoświata pisze:

    Nie chodzi o oskarżanie kogokolwiek. Wszyscy w różnym stopniu mamy potrzebę nawrócenia i modlitwy, ale Kościół ze swoimi reprezentantami musi dać dowody posłannictwa misji Chrystusa na ziemi… a nie „godzić” się z tym swiatem. Wielu ludziom ditkniętym grzechem trudno nawracać się w instyucji, która sama widocznie w niego brnie… Na szczęscie są jeszcze pobożni chrześcijanie, kapłani i Chrystus . Pan Bóg sprawiedliwy do niego zanośmy różne modlitwy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s