KONIEC ŚWIATA??? – To nie koniec świata, lecz początek triumfu Bożego, Świeci i błogosławieni Kościoła o przyszłych wydarzeniach i o odnowionym świecie

Czy  rzeczywiście znajdujemy się w przededniu końca świata? Czy napawające wielu  ludzi strachem mroczne „przepowiednie” dotyczące roku 2012, mieszające argumenty  na pozór naukowe z czystymi zabobonami i ideologię New Age z science  fiction, to kompletna bzdura, czy może jednak kryje się w nich ziarenko  prawdy?

Nietrudno  dostrzec, iż całą kulę ziemską zalewa fala chaosu, grzechu i niemoralności. Czyż nie można tego zinterpretować jako początek niezwykłych wydarzeń wspomnianych w  Apokalipsie? Nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne  jak włosienny wór, a cały księżyc stał się jak krew. I gwiazdy spadły z nieba na  ziemię, podobnie jak figowiec wstrząsany silnym wiatrem zrzuca na ziemię niedojrzałe owoce. Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, a wszelka  góra i wyspa z miejsc swych poruszone (Ap 6, 12).

Faktycznie,  ostrzeżeń i znaków z Nieba w naszych czasach nie brakuje. Odnosi się to również do rozmaitych objawień, z których najważniejsze – przeanalizowane i zatwierdzone  przez Kościół – odznaczają się dwiema charakterystycznymi cechami. Pierwsza:  zawsze jako prawdziwy powód mających nadejść kataklizmów potępia się w nich  grzech, w jakim pogrążyła się ludzkość. Druga: rezultatem owych nieszczęść ma  być nawrócenie się niewierzących i rozpoczęcie nowego okresu w historii, w  którym Ewangelia i Kościół katolicki będą królowały nad odbudowaną moralnie i  pełną płomiennej wiary ludzkością. Nastanie czas, który św. Ludwik Grignion de  Montfort nazywał Królestwem Maryi.

 Wynika z tego, że  wielkie katastrofy, jakie mogą nadejść w 2012, nie tylko przyniosą karę za  grzechy, ale będą też miały charakter naprawczy, stąd też nie powinniśmy raczej  wierzyć w możliwość spowodowanej przez nie zagłady całej ziemi i  ludzkości.

Zapowiedzi z  Nieba dotarły do nas za pośrednictwem świętych, papieży i samej Matki Bożej. Są one bardzo liczne i przekonywające. Przypomnijmy te najważniejsze i uznane za  wolne od herezji przez najwyższy autorytet Kościoła.

Po  ognistym potopie
Niewielu świętych  wyrażało się z taką proroczą jasnością i precyzją języka jak największy  katolicki doktor maryjny, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673–1716), od  którego Ojciec Święty Jan Paweł II zaczerpnął odeń hasło przewodnie swej posługi – Totus tuus.

W swej słynnej Modlitwie Płomiennej święty głosi odnowę Kościoła, jaka nastąpi po  oczyszczeniu naszej grzesznej epoki: Boże Sprawiedliwy! Boże, który za złe  karzesz, czyż pozostawisz swoje Dziedzictwo na pastwę zatracenia? Czyż wszystko  ostatecznie podzieli los Sodomy i Gomory? (…) Czyż nie ukazałeś niektórym spośród swych przyjaciół przyszłego odrodzenia Twojego Kościoła?  Przecież żydzi mają się nawrócić ku Prawdzie i czyż nie na to czeka Twój  Kościół? (…) Wszelkie, nawet najbardziej nieczułe stworzenie jęczy pod  brzemieniem nieprzeliczonych grzechów Babilonu i błaga Cię, byś przyszedł i  odnowił wszystko.

W tej samej  modlitwie św. Ludwik wyjaśnia teologiczny fundament proroczej wizji: Okres  panowania w specjalny sposób przypisywany Bogu Ojcu trwał do potopu i zakończył się zalewem wód. Okres panowania Jezusa Chrystusa zakończył się potopem krwi.  Twoje panowanie, Duchu Ojca i Syna, trwa obecnie i zakończy się potopem ognia  miłości i sprawiedliwości. Kiedyż to nastąpi, ten potop ognia czystej miłości,  który rozpalisz po całym okręgu ziemi, który przyjdzie tak łagodnie i tak  porywająco, że wszystkie narody: poganie, muzułmanie, innowiercy i nawet żydzi  zostaną pochłonięci przez ten ogień i nawrócą się?(…)Ześlij na ziemię Twojego wszystko pochłaniającego Ducha, by ukształtować kapłanów, którzyby płonęli tym samym ogniem, a których działalność odnowi  oblicze ziemi i zreformuje Twój Kościół.

Dokonać się to  miało dzięki nadejściu apostołów czasów ostatecznych. Pod tym względem św.  Ludwik kontynuował wizje wielu innych świętych (na przykład św. Wincentego  Ferreriusza i św. Katarzyny Sieneńskiej), głoszących pojawienie się nowych  apostołów.

Radość na  myśl o nowej erze Kościoła
Wśród wielu  darów, jakimi Bóg obdarzył św. Katarzynę ze Sieny (1347–1380), znalazł się dar  proroctwa. Po tych nieszczęściach i niepokojach Bóg oczyści Kościół i odnowi  ducha swych wybrańców w sposób, który przez ludzi nie może być zrozumiany.W Kościele nastąpi tak wielka reforma i dokona się tak wielka odnowa świętych pasterzy, iż na myśl o tym dusza moja drży z radości w Panu. Pan  wyjaśnił świętej: Ta Oblubienica, która obecnie odziana jest w łachmany i  niemal zupełnie zniekształcona, przeobrazi się w cudowną piękność, jej szaty  ozdobią szlachetne kamienie i ukoronowana zostanie wszystkimi cnotami. Dalej św. Katarzyna relacjonuje: Wszystkie narody będą się radować widząc, iż przewodzą im tak święci pasterze; a narody niewierne, zachęcone tym  jak piękna woń Jezusa Chrystusa miła jest katolickiej trzodzie, nawrócą się na  wiarę w prawdziwego Pasterza, czujnego strażnika ich dusz. A zatem dziękujcie  Bogu, bowiem po tej nawałnicy ześle On na swój Kościół wielki  spokój.

Triumf Świętego Piotra
Na niewiele  błogosławionych dusz Bóg zesłał tak bogate i rozległe wizje bliskich wydarzeń, jak na rzymiankę Elżbietę Canori Mora (1774–1825). Została ona obdarzona  specjalnym przywilejem misji nawrócenia kleru i całej ludzkości. Dana jej także  była niewysłowiona radość ujrzenia odnowionego Kościoła i świata na przestrzeni  kolejnych wieków. Spośród wielu wizji błogosławionej możemy w tym kontekście  przytoczyć na przykład tę:

W dniu świętego Piotra, w roku 1820, (…) wydało mi się, iż Niebiosa się rozwierają i z wysokości zstępuje w wielkim majestacie i w asyście zastępów świętych i aniołów najwyższy Książę Apostołów, święty Piotr, odziany w papieskie  szaty. Dzierżył w dłoni pastorał, którym uczynił na ziemi szeroki krzyż.  (…) w tym samym momencie ujrzałam cztery tajemnicze drzewa, które miały  kształt krzyża. (…) Dobrzy chrześcijanie, którzy wytrwają w wierze w  Jezusa Chrystusa, znajdą schronienie pod tymi tajemniczymi drzewami, (…) Lecz biada tym zakonnikom i zakonnicom, którzy nie przestrzegają i gardzą  świętymi regułami! Biada! Biada! Wszyscy oni zginą wskutek straszliwej kary. (…) Całym światem wstrząsną konwulsje i jedni wymordują drugich. (…) Bóg użyje mocy ciemności, by zniszczyć tych sekciarskich,  niegodziwych przestępców, którzy spiskują, by wykorzenić Kościół katolicki,  naszą Świętą Matkę (…) ogromny legion złych duchów zaleje cały świat,  siejąc wielkie zniszczenie i wykonując rozkazy Bożej Sprawiedliwości  (…).

Prawdziwych  dobrych chrześcijan chronić będą pełni chwały apostołowie Piotr i Paweł, czuwający, by złe duchy nie uczyniły krzywdy ani ich majątkom, ani ich  osobom. (…) gdy niegodziwcy zostali ukarani okrutną śmiercią, niegodne  miejsca uległy zniszczeniu, zobaczyłam nagle (…) że Niebiosa ponownie  się otwierają i zstępuje z nich z wielkim patosem i majestatem, pełen chwały święty Paweł. Z Bożą mocą i władzą przemierzał cały świat niczym błyskawica i  ujarzmiał wszystkie te złośliwe duchy piekielne. (…) W tym momencie  ujrzałam piękny blask, który zwiastował pojednanie Boga z ludźmi. Garstka  chrześcijan została przedstawiona przez świętych przed tronem wielkiego Księcia  Apostołów świętego Piotra, (…) Święty wybrał nowego papieża. Cały  Kościół został uporządkowany zgodnie z nakazami Świętej Ewangelii. (…) W ten sposób zostały ustanowione, w jednej chwili, triumf, chwała i honor do  Kościoła. Jego imię było znane, szanowane i czczone przez wszystkich. Wszyscy  zdecydowali się podążać jego śladami, uznając wikariusza Chrystusa jako  papieża.

Bł. Elżbieta  przyjęła cierpienie i odczuwała duchowo ból Ukrzyżowania po to, by Bóg pozwolił na powrót papieża do Rzymu. Jezus Chrystus wynagrodził ją, odsłaniając przed jej  oczami obraz przyszłej odnowy Kościoła i chrześcijaństwa: Raduj się, o moja  córko, któraś źródłem Mego zadowolenia! Chrześcijaństwo nie będzie już rozproszone, Rzym nie zostanie już więcej pozbawiony prawa do przechowywania  skarbu Katedry nieomylnej prawdy Świętego Kościoła. Ja odnowię Mój lud i Mój  Kościół. Wyślę gorliwych kapłanów, którzy będą głosić Mą wiarę. Utworzę nowy  apostolat. Wyślę Mojego Ducha Świętego, aby odnowił ziemię. Odnowię zakony  religijne za pośrednictwem świętych i uczonych reformatorów. (…) Bł. Elżbieta relacjonuje: Dał mi poznać wiele rzeczy na temat tej reformy. Wielu  władców będzie wspierać Kościół Katolicki i będzie prawdziwymi katolikami,  składając swe berła i korony u stóp Ojca Świętego, wikariusza Jezusa Chrystusa.  Wiele królestw porzuci swe błędy i powróci na łono katolickiej wiary. Całe  narody się nawrócą i uznają jako prawdziwą wiarę w Jezusa  Chrystusa.

Prorocze  sny i przepowiednie
Sławę dzięki  proroczym wizjom zyskał również św. Jan Bosco. Ujrzał on i opisał nadejście  straszliwego kryzysu w Kościele i na świecie. Opisy świętego Piemontczyka  zawierają zapowiedź wielkiego triumfu Kościoła i ery pokoju, co zdecydowanie  oddala jakąkolwiek perspektywę rychłego końca świata, zwłaszcza w roku 2012!  Moglibyśmy tu przytoczyć wiele wiarygodnych dokumentów autorstwa założyciela  zgromadzenia salezjanów. Ograniczona objętość tekstu skłoniła nas do wyboru  tylko jednego z nich: Snu o dwóch kolumnach.

Święty opowiada,  iż ujrzał niezliczoną ilość okrętów stojących w szyku bojowym, wyposażonych w karabiny i broń różnego rodzaju; na pokładzie były materiały  wybuchowe, a także książki. Okręty te atakowały inne statki o wiele większe i  wyższe niż one same, próbując zniszczyć nieprzyjaciela, podpalić lub w  jakikolwiek sposób go osłabić.

Na środku  bezbrzeżnego oceanu wyrosły nagle ponad fale dwie potężne, bardzo wysokie  kolumny w bliskiej odległości od siebie. Na wierzchołku jednej z nich widniał posąg Niepokalanej Dziewicy. U jej stóp jaśniał transparent z napisem:  Auxilium Christianorum – Wspomożenie Wiernych. Na drugiej kolumnie, grubszej  i wyższej, pojawiła się ogromnych rozmiarów monstrancja z Najświętszą Hostią. Poniżej można było czytać proporcjonalny do tej kolumny napis: Salus  credentium – Zbawienie wierzących.

Główny okręt  reprezentuje Kościół i jego najwyższym dowódcą jest papież. Najwyższy Kapłan  przejął jego stery i próbował go zakotwiczyć między dwoma kolumnami. Lecz wszystkie okręty nieprzyjaciela rozpoczęły atak. Próbowały na każdy możliwy  sposób przyhamować i zatopić statek papieża: jedne czyniły to przy pomocy pism,  inne – książek, a jeszcze inne przy pomocy materiałów zapalnych, których miały  pod dostatkiem, inne zaś uruchomiły armaty, karabiny i moździerze. Bitwa  rozszalała się na dobre. W kulminacyjnym momencie bitwy papież został raniony i padł nieżywy. Szatański wrzask zwycięstwa dobył się z rewolucyjnych  okrętów. Jednak zaraz po śmierci Ojca Świętego jego miejsce zajął nowy papież. Pokonując wszelkie przeciwności, poprowadził on okręt pomiędzy dwie kolumny i  zacumował przy nich. Nastąpiło wtedy wielkie zamieszanie. Wrogowie uciekli w  bezładzie i popłochu. Wpadali na siebie i rozbijali się na kawałki, wzajemnie  się topiąc. Kapitański okręt papieża pozostał nietknięty i bezpieczny. Na morzu zapanował wielki spokój.

Św. Jan Bosco był autorem wielu noworocznych przepowiedni na łamach słynnego we Włoszech almanachu „Il Galantuomo”. W wydaniu na rok 1873 święty skupił uwagę na przesadnych  interpretacjach mających nadejść wydarzeń, wyjaśniając głębokie znaczenie  niebiańskich zapowiedzi: Wiara nasza zwycięży na świecie, nasza modlitwa  będzie jak kamień Dawida, który rozłupie głowę giganta Goliata, to znaczy głowy  wrogów Papieża, a tym samym Jezusa Chrystusa. Bóg obiecał, że źli ludzie nie  pokonają Jego Kościoła; niebo i ziemia przeminą, lecz słowo Boże nie przeminie.  Kościół może być prześladowany, zwalczany, ale nigdy nie zostanie pokonany; i  kiedy niegodziwcom wydaje się, że trzymają w rękach zwycięstwo, bądźmy wtedy  czujni, bowiem to właśnie będzie znak, iż blisko już jest dzień, w którym  Kościół w odświętnych szatach odśpiewa swe triumfalne Alelluja oraz De profundis dla swych wrogów. Święty Piotr był uwięziony w Jerozolimie  i Bóg wysłał anioła, aby go cudownie wyzwolił z rąk wroga. W naszych czasach Bóg  również chce dokonać wielkiego cudu. Módlmy się, a kiedy najmniej będziemy się tego spodziewać, usłyszymy ogromny huk i będzie to odgłos walącej się Wieży  Babel, tak jak innego dnia runęły mury Jerycha przy wtórze trąb.

Trudno w gronie świętych, błogosławionych oraz innych szlachetnych dusz, za których  pośrednictwem przekazane zostały podobne zapowiedzi z Nieba, nie wspomnieć o św.  Maksymilianie Kolbe, który w roku 1937 – kiedy Rosją wstrząsały stalinowskie  masakry – pisał: Wierzymy, że nie jest odległym ani nie jest tylko czystym  marzeniem nadejście wielkiego dnia, w którym, za sprawą dzieła Jego apostołów,  posąg Niepokalanej osiądzie na tronie w samym sercu Moskwy! Nie można chyba  znaleźć bardziej wymownego obrazu mającego nadejść triumfu Niepokalanego Serca  Maryi. Fałszywe plotki o końcu świata w roku 2012 nie wytrzymują porównania z  obrazami triumfu wiary.

Matka  Boża o kataklizmach
Również Matka  Boża przekazała wiele ostrzeżeń naszemu rewolucyjnemu i grzesznemu światu,  napominając, iż jeśli ludzie nie odprawią pokuty, ściągną na siebie straszne  klęski. Jednakże pośród owych kataklizmów miłosierdzie Matki Bożej nawróci te  dusze, które okażą się jeszcze wrażliwe na wezwanie do pokuty i zaprowadzi je do  Królestwa Maryi.

W Tajemnicy La  Salette, ogłoszonej w roku 1846, a opublikowanej w 1858, Najświętsza Dziewica  wyraziła się na ten temat w bardzo jasny sposób:

Wiele  wielkich miast zostanie zburzonych i pochłoniętych w trzęsieniach ziemi. Wydawać się będzie, że wszystko jest stracone. (…) Jezus Chrystus, w akcie swej  sprawiedliwości i swego wielkiego miłosierdzia wobec sprawiedliwych, rozkaże  swym aniołom, by wszyscy Jego wrogowie zostali wydani na śmierć. Nagle  prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy ludzie oddani grzechowi zginą i  Ziemia stanie się jakby pustynią. Wtedy nastanie pokój i pojednanie Boga z  ludźmi. Ludzie będą służyć Jezusowi Chrystusowi, czcić Go i wysławiać. Wszędzie  zakwitnie miłość. Nowi władcy będą prawą ręką Kościoła Świętego, który będzie  silny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa.  Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą czynili wielkie postępy w  wierze, ponieważ zapanuje jedność między sługami Jezusa Chrystusa, a ludzie będą  żyli w bojaźni Bożej.

W roku 1917 w  Fatimie Matka Boża ponownie przemówiła na ten temat – krótko, lecz w sposób  stanowczy i ostateczny: Jeżeli moje prośby zostaną wysłuchane, Rosja nawróci  się i nastanie pokój. Jeżeli nie, [kraj ten] rozpowszechni swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła Świętego. Dobrzy będą umęczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody będą unicestwione. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty  poświęci mi Rosję, która się nawróci i będzie dany światu na pewien czas  pokój.

Nawrócenie i zwycięstwo
Wikariusz  Chrystusa, następca świętego Piotra, jest najwyższym autorytetem w dziedzinie  interpretacji Pisma Świętego, a zwłaszcza Apokalipsy. Dlatego też najodpowiedniejszym zwieńczeniem niniejszego artykułu wydają się wypowiedzi  papieży.

Na kilka lat  przed objawieniami Matki Bożej w La Salette Grzegorz XVI na kartach encykliki Mirari Vos z 15 sierpnia 1832 roku ostrzegał przed realną możliwością spełnienia się słów Apokalipsy: Kiedy zwolniony zostałby wszelki hamulec,  który utrzymywał ludzi na drodze prawdy, wówczas ich zepsuta natura skłonna do  złego już na oślep rzuci się za swoim popędem, wówczas powiedzmy to rzetelnie – otwarta jest „studnia Czeluści” (Ap 9, 1–3), stąd według objawienia św. Jana  wydobywał się dym, który zaćmił słońce, i szarańcza, która spustoszyła  ziemię.

 Z kolei Pius XI w  encyklice Miserentissimus Redemptor stwierdził, że jest to tak  bardzo niepokojące, że można już w tym dojrzeć zalążek owego „początku bólów”, który ma przynieść „syna zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi się ponad  wszystko, co nazywane jest Bogiem lub co odbiera cześć” (2 Tes 2,  4).

Obaj papieże w  pełni zatem zdawali sobie sprawę z powagi chwili. Niemniej jednak nic nie  pozwala nam stwierdzić, iż w ich opinii koniec świata jest bliski.

Hiszpański kapłan  bł. Francisco Palau y Quer OCD (1811–1872) usilnie rozpowszechniał list Ojca Świętego bł. Piusa IX do pewnego prałata ze Wschodu, w którym znajdujemy  zaprzeczenie demagogicznych teorii o końcu świata w roku 2012. Albo świat – pisze papież – dobiegł już końca swych dni i w tym przypadku podążamy  wśród ruin w kierunku najstraszliwszej z katastrof, od której nadejścia dzieli  nas już bardzo mały krok, albo też ludzkie społeczeństwo zostanie odnowione i  odnowa ta będzie dziełem Opatrzności, gdyż ręka ludzka jest bezsilna. Na własne  oczy dane nam będzie ujrzeć tę odnowę, bowiem rozpad społeczeństwa postępuje tak  szybko, iż może być tylko odnowa albo koniec, a nic pośrodku.

Pius XII w jednym  ze swych słynnych przemówień radiowych wyjaśnił, że wobec ruchu, który grozi  całkowitą socjalizacją, co oznaczałoby urzeczywistnienie przerażającego obrazu  Lewiatana, Kościół będzie walczył do samego końca. Obraz przywołany przez  papieża jednakowoż wcale nie oznacza końca świata, lecz odmalowuje zwycięstwo i  radość, jak to zapowiedział prorok Izajasz: Idź, mój ludu, wejdź do swoich  komnat i zamknij drzwi za sobą! Skryj się na małą chwilę, aż gniew przeminie. Bo  oto Pan wychodzi ze swojego miejsca, by karać niegodziwość mieszkańców  ziemi (…) W ów dzień Pan ukarze swym mieczem, twardym, wielkim i mocnym  Lewiatana, węża płochliwego, Lewiatana, węża krętego; zabije też potwora  morskiego. (…) I wtedy przyjdą zagubieni w kraju Asyrii i rozproszeni  po kraju egipskim. I uwielbią Pana na świętej górze, w Jeruzalem (Iz, 26,  20–21; 27, 1 i 13).

Luis  Dufaur – argentyński publicysta katolicki, członek Instytutu Plinia  Corrêi de Oliveira, jego artykuły ukazują się m.in. na łamach miesięcznika „Catolicismo”.
za: www.pch24.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „KONIEC ŚWIATA??? – To nie koniec świata, lecz początek triumfu Bożego, Świeci i błogosławieni Kościoła o przyszłych wydarzeniach i o odnowionym świecie

  1. wobroniewiary pisze:

    Koniec świata w 2012 ? NIE. Ks. Adam Lenik wyjaśnia

  2. Sebro pisze:

    Jak znieść cierpienie – kilka słów Św. Ludwika Marii Grignion de Montfort (List okólny do przyjaciół Krzyża)
    http://www.pch24.pl/cierpienie-dla-jezusa-to-slodycz-i-madrosc,10785,i.html

  3. Terra pisze:

    Posąg Maryi znaleziony pod ziemią w Bostonie, podczas prac budowlanych:
    http://www.cbsnews.com/8301-201_162-57559078/virgin-mary-statue-unearthed-outside-boston/

  4. czekajacy pisze:

    Jednym z celów tej histerii związanej z 21-grudnia – jest odciągnięcie ludzi od…
    Przygotowania i przeżycia Bożego Narodzenia…

    Nie myślą o nim, nie przygotowują się, maja inny temat „przewodni”…

    Druga sprawa – myślą o doczesności – skoro wtłacza im się wizję końca, a nie przemiany, oczyszczenia.

    • wobroniewiary pisze:

      Niektórzy to już nawet do Boga nie potrzebują się modlić. Wystarczy, że gadają z energią i z rurami, które ją przewodzą

      Panie Boże zmiłuj się!

      • libro77 pisze:

        Mnie się to też bardzo nie podoba,
        ale nie znając do końca intencji, nie będę tego oceniać.
        Na pewno Bóg jest większy, niż jakieś rury…

        • Sebro pisze:

          Jeśli się mówi o energiach, jej przepływie z materii na człowieka i na odwrót, wpływie „programowania” kamienia pod własne oczekiwania to przepraszam ale to jest okultyzm w czystej postaci. Uprawianie „szamanki” lub czarów – ja to tak widzę.
          No i co to znaczy „Nie wolno robić w gniewie, w smutku, z niechęcią czy frustracją”, bo co? Bo się kamyczek obrazi? Jest to kolejny dowód na to, że siły z tym związane nie są czyste.
          Jak chcę porozmawiać z Bogiem, to nie czekam aż mi się humor poprawi. Walę do Niego wtedy kiedy mam potrzebę, czy to w smutku, radości, gniewie czy frustracji. I w zależności od mojego nastroju dostaje odpowiednie „lekarstwo”, bo Bóg jest zawsze przy mnie kiedy go potrzebuję, i nie muszę go programować.

          Ktoś się zgubił i mam nadzieję, że szybko odnajdzie właściwą drogę.

  5. libro77 pisze:

    Wierzmy raczej Jezusowi niż Majom…

  6. Sebro pisze:

    Kochany Papież znowu odważnie dał przykład innym kapłanom jak stawać w Prawdzie. W orędziu na Dzień Pokoju dał wyraźnie do zrozumienia czym są związki jednopłciowe.

    „Falę protestów środowisk gejowskich we Włoszech oraz popierających je polityków wywołały słowa Benedykta XVI z jego orędzia na Światowy Dzień Pokoju. Papież wymienił inne związki niż małżeństwo mężczyzny i kobiety wśród zagrożeń dla stabilizacji i pokoju.

    W ogłoszonym w piątek orędziu na obchodzony przez Kościół 1 stycznia Światowy Dzień Pokoju, zatytułowanym „Błogosławieni pokój czyniący” Benedykt XVI napisał: „Trzeba uznać i promować naturalną strukturę małżeństwa, jako związku między mężczyzną a kobietą, wobec prób zrównania jej w obliczu prawa z radykalnie innymi formami związków, które w rzeczywistości szkodzą jej i przyczyniają się do jej destabilizacji, przesłaniając jej szczególny charakter i niezastąpioną rolę społeczną”.

    Papież podkreślił następnie, że zasady te „nie są prawdami wiary” i są „wpisane w samą naturę człowieka, możliwe do rozpoznania rozumem, a zatem wspólne dla całej ludzkości”.

    W dalszej części dodał, że działalność Kościoła na rzecz ich promowania „jest tym bardziej konieczna, im bardziej owe zasady są negowane lub błędnie rozumiane, ponieważ znieważa to prawdę o osobie ludzkiej, w poważny sposób rani sprawiedliwość i pokój”.

    Właśnie te ostatnie słowa o ranie, zadawanej sprawiedliwości i pokojowi, interpretowane jako odniesienie do „radykalnie innych form związków” wywołały ogromną polemikę i burzę we Włoszech, która przysłoniła całkowicie pozostałe fragmenty obszernego orędzia, nazwanego przez watykański dziennik „L’Osservatore Romano” „niemal małą encykliką”.

    Deputowana centrolewicowej Partii Demokratycznej Paola Concia, która zawarła homoseksualne małżeństwo w Niemczech, oświadczyła, że stanowisko papieża „sprzeczne jest z chrześcijańskim orędziem”. Zapytała: „Które batalie w dziejach bardziej zagroziły pokojowi? Wojny religijne czy żądania homoseksualistów i lesbijek, którzy proszą tylko o to, by uznano miłość między osobami tej samej płci?”.

    Prezes stowarzyszenia Equality Italia Aurelio Mancuso powiedział agencji Ansa, że prawa łamane są tam, gdzie „homoseksualiści są zabijani, torturowani, więzieni, prześladowani przez dyktatorskie reżimy”.

    Według ruchu Arcigay, Benedykt XVI „uzbraja homofobów ze wszystkich krajów, zachęcając ich do krucjaty przeciwko małżeństwom osób tej samej płaci”.

    Działacze organizacji gejowskich zwrócili uwagę na to, że większość opinii publicznej na Zachodzie popiera małżeństwa homoseksualistów i lesbijek.

    Rzecznik ruchu Gay Center Fabrizio Marrazzo powiedział: „Słowa papieża nie mogą w żadnym razie wpłynąć na politykę. Jest wiele krajów w Europie, które uznały związki i małżeństwa gejowskie lub mają to uczynić”.

    Przeciwko stanowisku Benedykta XVI zaprotestowali też politycy włoskiej lewicy. Socjalista Riccardo Nencini ocenił, że to słowa „rodem ze Świętej Inkwizycji, zagrażające pokojowi i fundamentalnym prawom człowieka”, a komunista Paolo Ferrero uznał, że to „atak wobec osób, które nie zasługują na to, aby pokazywać je palcem”.

    Watykanista publicznego radia RAI skrytykował z kolei włoskie media za to, że koncentrując się na tym fragmencie papieskiego orędzia i na głosach krytycznych wypaczyły sens całego tego przesłania.”

    za: fronda.pl

  7. Kard. August Hlond powiedział m.in.: „Zwycięstwo gdy przyjdzie, przyjdzie przez Niepokalaną” – w kontekście Orędzia Fatimskiego te słowa nabierają głębokiego znaczenia.
    Przy ostatnim ukazaniu się Matki Bożej, Łucja powtórzyła swe niepokojące pytanie: „Kim jesteś Pani i czego ode mnie żądasz”? Usłyszała odpowiedź: „Jestem Królową Różańca Świętego i pragnę aby na tym miejscu wybudowano kaplicę i po wszystkie dni modlono się tutaj na różańcu”. Smutek pokrył Jej niebiańskie oblicze, gdy błagalnym głosem zawołała „Niech ludzkość więcej nie znieważa Boga, który już za bardzo został obrażony”. To były ostatnie słowa Matki Najświętszej, zawierające równocześnie istotny sens Fatimskiego Orędzia. Mimo że dzień był pochmurny i deszczowy, Łucja poleciła zebranym, by schowali parasole. Niespodziewanie zza chmur przebiło się słońce. Po chwili słoneczna kula zaczęła szybko kręcić się wokół własnej osi. Obrotom tym towarzyszył ruch spiralny tarczy słonecznej. Nagle wirująca kula zaczęła się szybko obniżać ku ziemi. Przerażeni ludzie przez chwilę sądzili, że spadnie prosto na nich. Wydawało się, że to koniec świata. Jedni krzyczeli, inni płakali, wielu się modliło. W końcu słońce wróciło na swoje miejsce. Później okazało się, że w tamtej chwili wielu ludzi zostało uzdrowionych a liczni otrzymali pociechę w troskach. Podczas tego objawienia dzieci ujrzały również na niebie Świętą Rodzinę. Dzieciątko Jezus i Jego Opiekun błogosławili świat znakiem krzyża.

    Maryja w Fatimie wyraźnie ukazuje się jako „wieki znak na niebie jako „niewiasta obleczona w Słońce” (Ap 12, 1), która staje na czele walczących rzesz i daje obietnicę ostatecznego zwycięstwa „Na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży”

    Jan Paweł II przybył do Fatimy w pierwszą rocznicę bolesnego zamachu na jego życie, aby podziękować Maryi za uratowanie mu życia

    Spełniły się słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą do trójki pastuszków z Cova da Iria. W 1984 r. Rosja i cały świat został poświęcony Niepokalanemu Sercu Maryi. Również Papież Jan Paweł II zawierzył nowe milenium Matce Bożej.

    W tym śniętym czasie Adwentu, aczkolwiek całe nasze życie jest adwentem – zawierzamy Maryi, Niepokalanej naszej matce, Patronce Adwentu, całe nasze życie ufając, że i w naszym życiu za jej wstawiennictwem odnosić będziemy zwycięstwa na złem, grzechem i wszystkim, co nas od Boga oddziela – tego zwycięstwa życzę PT. Administratorom tejże strony oraz wszystkim jej Czytelnikom i z serca błogosławię, zapewniając o mojej kapłańskiej codziennej modlitwie.

    Z chrześcijańskim pozdrowieniem, Ks. Józef Tabor – pracownik Kurii Diecezjalnej w Tarnowie

  8. Markos pisze:

    Forma modlitwy jest bez znaczenia. Jeśli intencja jest czysta moge się modlić nawet do rury.Kościoły są dla ułomnych duchowo. Kościół jest we mnie, a modły czyste w intencji mojego osobistego kościoła. RK

  9. Markos pisze:

    A ci wszyscy ludzie modlący się do plamy na elewacji jakiegoś budynku?? czysta forma modlitwy do rury. 🙂

  10. Markos pisze:

    Kilka haseł dla tych którzy mają klapki na oczach i widzą tylko czubek swego nosa. Gnoza, .,Markos- Baradesanes – Kerdon – Karpokrates – Marek Mag – Menander – Satornil – Szymon Mag – Walentyn.i np.Mazdaizm-Ahura Mazda.i wiele innych mających wiele podobnych cech co wasza-nasza religia. więc wniosek nasuwa się sam. Religia jest jedna, to my ludzie zrobiliśmy podziały.Źródło jest jedno „Bóg”.
    A takie wypowiedzi jak Veronika pisze:- poprostu śmieszą.

  11. sara pisze:

    Markos! ani nie Ty, ani nie ja…..zyjemy w XXI wieku bowiem….ALE….tyle w Tobie agresji i atakowania slowem, ze obawiam sie, ze gdybys zyl w I-V wieku, to na pewno kogos bys rznal…..a dzis jest 23 grudzien….dzien przed Wigilia, dzien przed Bozym Narodzeniem…..moze ucisz swoje serce….choc na krotko….bo…”jest czas na bojowanie i jest czas na budowanie”…..moze w nowym roku podejmiemy „dyskusje”, bo czuje, ze burzy sie Twoje wnetrze….Znasz kolede? Zanuc…..
    „Cicha noc, swieta noc….Pokoj niesie ludziom wszem..”

  12. Markos pisze:

    Jeżeli kogoś uraziłem -PRZEPRASZAM. Celem moim było wywołanie reakcji i cel został osiągnięty nie wiem w jakim stopniu ALE! Sara gdybym żył w I-Vw to mnie by zarżnięto.Tak wola Boża. Moja intencja jest czysta. “Cicha noc, swieta noc….Pokoj niesie ludziom wszem..”

  13. Markos pisze:

    „Nie bój się cieni.
    One świadczą o tym,
    że gdzieś znajduje się
    światło”

  14. sara pisze:

    Ale przyznaj Markos, ze milej jest byc w sloncu i w swietle! Mnie nie uraziles i ja bym Cie na pewno nie zarznela…..bo ja tez sie kiedys wsciekle burzylam….i BOG mnie uciszyl i dal swiatlo…..dlatego wzruszam sie nawet, kiedy widze kolejnych buntownikow….i zycze im, zeby doswiadczyli Milosci Boga…a wtedy pouczenia nie beda potrzebne …i dziekuje Ci, ze zanuciles te cudowna kolede….cicha noc….piekna noc….radosci Ci zycze w te NOC PELNA SWIATLA MILOSCI!

  15. Markos pisze:

    Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
    „Patrz, to coś nowego” –
    to już to było w czasach,
    które były przed nami. Tako Rzecze Zaratustra.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s