Rosja zawierzona Niepokalanemu Sercu Maryi – świadectwo bpa Pawła Hnilicy. Tam, w kościele na Kremlu, zjednoczyłem się z Ojcem Świętym …

25 marca 1984 r. Jan Paweł II, w kolegialnej łączności ze wszystkimi biskupami świata, poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi. Każdy biskup miał zjednoczyć się w tym akcie z Ojcem Świętym. Biskupowi Pawłowi Hnilicy udało się w tym dniu znaleźć w Moskwie i w sercu kraju połączyć się duchowo z Papieżem w akcie zawierzenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Poniżej umieszczamy fragmenty jego świadectwa.

Punktem kulminacyjnym mego pobytu w Moskwie było święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Była to sobota, dzień, w którym Kreml jest otwarty dla turystów. Tak więc ułożyłem pewien plan. Również ja byłem turystą. (…) Wszedłem do wnętrza kościoła św. Michała. Podszedłem do ołtarza, wyciągnąłem z torby komunistyczną ‚Prawdę’ i rozłożyłem ją. Między stronami ‚Prawdy’ znajdował się ‚L’Osservatore Romano’ z tekstem aktu poświęcenia Rosji przez papieża. Zacząłem się modlić: ‚Pod Twoją obronę uciekamy się… naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych!…’ (…). Tam, w kościele na Kremlu, zjednoczyłem się z Ojcem Świętym i z wszystkimi biskupami świata i w łączności z nimi dokonałem aktu poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

Potem udałem się do kościoła Wniebowzięcia Matki Bożej. Tam, przy Maryjnym ołtarzu, ponowiłem akt poświęcenia. Po drugiej stronie stał tron patriarchy. Położyłem na nim medalik i powiedziałem do Maryi: ‚Przyprowadź na ten tron, tak szybko jak to jest możliwe, prawdziwego patriarchę’. Znów wyciągnąłem z torby swą moskiewską ‚Prawdę’ z ‚L’Osservatore Romano’ wewnątrz, zjednoczyłem się duchowo z Ojcem Świętym i wszystkimi biskupami i raz jeszcze w skupieniu odmówiłem modlitwy.
W tym kościele odprawiłem nawet Mszę Świętą!
Jak mogłem tego dokonać? Udawałem, że robię zdjęcia. Pusta fiolka po aspirynie służyła za kielich. Było w niej trochę wina i kilka kropel wody. Hostie znajdowały się w nylonowym woreczku. (…) Łaciński formularz na uroczystość Zwiastowania znajdował się ukryty na stronach ‚Prawdy’. Być może po raz pierwszy ta gazeta zawierała całą prawdę – tekst o Zwiastowaniu Pańskim.

Była to najbardziej wzruszająca Msza w moim życiu. (…) Odczuwałem wielką miłość Boga, Jego miłość i dobroć. Komunizm wydawał mi się tak niepozorną rzeczą; wszystkie niebezpieczeństwa były niczym, nie istniały w ogóle. Był tylko Bóg i Maryja. Podczas ofiarowania powtórzyłem akt poświęcenia Rosji Sercu Maryi.
(…)

Opowiedziałem to wszystko Ojcu Świętemu. Był przekonany, że jest to dla niego znak. Papież miał bowiem wielkie trudności z przekonaniem niektórych biskupów i kardynałów w Rzymie do dokonania aktu poświęcenia. (…) Jak powiedziałem, był to dla Ojca Świętego wielki znak: Bóg chce tego poświęcenia. Wysłał nawet na ten dzień do Moskwy katolickiego biskupa, by tam dokonał aktu poświęcenia w łączności z biskupami całego świata. Ojciec Święty powiedział do tego biskupa: ‚Tamtego dnia, Pawle, Matka Boża prowadziła cię za rękę’. ‚Nie, Ojcze Święty – odpowiedziałem – Ona niosła mnie na rękach, trzymała w swoich ramionach'”.

 A to już 1991 rok – siedem lat później
Figura Matki Bożej Fatimskiej na placu Czerwonym w Moskwie
(13 maja 1991 r.) – znak zwycięstwa Niepokalanego Serca Maryi
nad bezbożnym komunizmem

Za: http://pustkow.freehost.pl/fatima/nd1303f.php

Dzieje fatimskiego zawierzenia

1931 r., 13 maja  – Portugalia poświęca się Niepokalanemu Sercu Maryi. Dzięki temu wojna domowa w Hiszpanii nie rozszerza się na Portugalię.

1940 r., 2 grudnia – siostra Łucja pisze list do Ojca Świętego, w którym zapewnia, że każdy kraj, który poświęci się Niepokalanemu Sercu Maryi, otrzyma niezwykłe łaski.

1942 r., 8 grudnia – Pius XII dokonuje poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi.

1946 r., 8 sierpnia – Polska jako pierwszy kraj po Portugalii poświęca się Niepokalanemu Sercu Maryi, czego owocem  jest zachowanie wolności Kościoła w kraju rządzonym przez komunistów.

1959 r., 29 czerwca – W swej pierwszej encyklice „Ad Petri Cathedram” Jan XXIII nawiązuje do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi  dokonanego przez Piusa XII.

1964 r., 21 listopada – Na zakończenie III  sesji Soboru Paweł VI poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi i przekazuje do sanktuarium w Fatimie Złotą Różę.

1975 r., 13 maja – Biskupi portugalscy odnawiają akt poświęcenia narodu Niepokalanemu Sercu  Maryi.

1982 r., 13 maja – W Fatimie Jan Paweł II dziękuje za ocalone życie i poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi.

1984 r., 24 marca – Jan Paweł II sprowadza do Rzymu figurę z kaplicy Objawień w Fatimie i po  całonocnym czuwaniu przy niej w prywatnej kaplicy, w łączności ze  wszystkimi biskupami świata poświęca ludzkość Niepokalanemu Sercu Maryi. Siostra Łucja potwierdza ważność poświęcenia i zapewnia, że możemy czekać na cud.

2000 r., 8 października – Jan Paweł II sprowadza do Rzymu figurę z kaplicy Objawień i ze wszystkimi biskupami świata zawierza Matce Bożej Fatimskiej nowe tysiąclecie.

Ojciec Święty nie musi już pytać, po co ocalał, ani po co żyje. Wie, że trzeba ratować świat. Trzeba zawierzyć świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi – i to kolegialnie: w łączności z wszystkimi księżmi biskupami! Trzeba doprowadzić do tego,  czego nie potrafił dokonać Pius XI, co nie udało się Piusowi XII w 1942  ani Pawłowi VI w 1964 r. To zdumiewające, ale siostra Łucja wiedziała już w latach 30., że „Ojciec Święty na razie nie spełni życzeń Jezusa” i że stanie się to dopiero wiele ‚później'”.

Papież czuje się tym orędziem przynaglony do tego stopnia, że chce dokonać poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi już w pierwszą rocznicę zamachu – podczas  pielgrzymki do Fatimy. Ale wówczas Zły zaczyna działać w panice: do wielu  biskupów nie dochodzi poczta z zaproszeniem Jana Pawła II i kolejny papieski akt poświęcenia okazuje się nieważny. Dwa lata później, kiedy  Ojciec Święty przed Bazyliką św. Piotra dokonuje ostatecznego poświęcenia, złemu udaje się już tylko na chwilę – ale za to najważniejszą (na słowa o poświęceniu Rosji) – wyłączyć na placu św. Piotra mikrofony. Ale to, co  nie dociera do ludzi, dociera do Boga – akt jest ważny; dokonał się – jak   pisała siostra Łucja – „pierwszy triumf Niepokalanego Serca Maryi”. Teraz   „czekamy na cud”. A „Bóg dotrzyma słowa” (siostra Łucja). Proces zmian       został uruchomiony natychmiast.

Ku zwycięstwu
„Tam, gdzie wzywa się Niepokalane Serce Maryi, tam   dokonują się wielkie zmiany!”. Akt z 1984 r. był dowodem mocy zjednoczonego Kościoła, wspólnie wzywającego Maryję. Boże jaskółki  „nieoczekiwanych przemian w krajach Europy środkowej i wschodniej” można  było dostrzec już rok po zawierzeniu – w 1985 r. – bowiem właśnie wtedy władzę w imperium sowieckim obejmuje Michaił Gorbaczow, późniejszy „autor” zmian w krajach socjalistycznego bloku i świadek roli Papieża w tych  przemianach. Następne znaki pojawiają w 1987 r. – w czasie trwania Roku Maryjnego. Mówił o tym ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz podczas pierwszej w  historii pielgrzymki rosyjskiej do Fatimy: w wygłoszonej homilii zaświadczył, że „w przemianach w Rosji nastąpił niezwykły impet od 1987 – od Roku Maryjnego”! Pisał też o tym sam Ojciec Święty w „Tertio millenio adveniente”. Dwa lata później zakończyła się epoka komunizmu, a rozpoczął się zapowiedziany przez Matkę Bożą Fatimską „powolny proces” nawrócenia Rosji.

To właśnie w 1989 r. siostra Łucja podejmuje próbę publicznego zabrania głosu na temat wydarzeń, które miały za chwilę nastąpić.  Wizjonerka „niepokoiła się, że świat nie rozpozna w wydarzeniach po 1989       r. wstawienniczej roli Niepokalanego Serca Maryi, któremu został zawierzony pokój” i nie dostrzeże związku aktu zawierzenia z 1984 r. z pokojowym rozpadem Rosji.

Powtarza się sytuacja z maja 1981 r. – znów żadne pismo ani żadna stacja telewizyjna nie chcą pisać i mówić o roli Maryi (i aktu poświęcenia) w przemianach po 1989 r. Środki masowego przekazu skupiają się znów na medialnych faktach: piszą o polskiej  „Solidarności”, opisują upadek muru berlińskiego, rozprawiają o aksamitnej  rewolucji w Czechach. Nikt nie pyta o prawdziwą przyczynę tego cudu. Nie pomaga nawet kolejne nieoczekiwane wydarzenie, które miało miejsce w 1991 r.

Zło znowu wybrało na swe działanie „zły” czas. Już nie popełniło błędu, by wybrać 13. dzień miesiąca, wybrało 19 sierpnia. Tym samym, jak  na ironię, pucz moskiewski rozpoczął się właśnie w rocznicę sierpniowych  objawień w Fatimie! 13 sierpnia administrator Ourem porwał wizjonerów i  uniemożliwił im stawienie się na zapowiedziane objawienie. Maryja ukazała  się dzieciom dopiero po ich uwolnieniu, 19 sierpnia. Zaś próba przewrotu zakończyła się w czasie odmawiania przez Kościół pierwszych nieszporów na  Święto Matki Bożej Królowej – ustanowione na cześć Matki Bożej z Fatimy!  Sami członkowie puczu generałów złożyli świadectwo o roli Ojca Świętego i  jego aktu poświęcenia: zeznali, że pragnęli przywrócić sytuację w Związku  Sowieckim „sprzed 1984 roku”.

Lekcja historii pisanej ręką Maryi

Pucz generałów z sierpnia 1991 r.

W 1989 r. w świecie rozpoczęły się nieoczekiwane przemiany. Tym przeobrażeniom miał położyć kres moskiewski pucz generałów, który trwał od 19 do 22 sierpnia 1991 r.  Miał on odrodzić Związek Sowiecki, jego potęgę i ideologię. Za przyczyną  Matki Bożej przewrót okazał się całkowitym fiaskiem.

Każdy dzień puczu nosił na sobie odciśnięte Maryjne piętno.

Dzień 1. Rocznica objawień fatimskich, w których Maryja ostrzegała przed potęgą szatana. W tym dniu  przypada też wspomnienie św. Jana Eudesa, krzewiciela nabożeństwa do  Niepokalanego Serca Maryi. Właśnie ten kult – zgodnie z zapowiedziami w  Fatimie – ma nawrócić Rosję.

Dzień 2. Kościół wspomina św. Bernarda,  autora modlitwy: „Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie  słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka…”. Tego dnia swą wiarę w moc Maryi wyraził Jan Paweł II, który właśnie kończył wizytę na  Węgrzech. Ojciec Święty odnowił akt zawierzenia świata Matce Bożej i błagał Ją, by oszczędziła Związkowi Sowieckiemu dalszych tragedii.

Dzień 3. Wieczorem Kościół odmawia pierwsze Nieszpory na święto Matki  Bożej Królowej i woła: „Maryjo, która z miłością słuchasz modlitwy  człowieczej… przybądź i z nami pozostań”. W tym czasie – o godzinie  18.30 – wojskowy pucz zakończył się fiaskiem, a ośmioosobowy komitet ogłosił swe rozwiązanie.

Dzień 4. Ostatni dzień oktawy uroczystości Wniebowzięcia, święta wspominającego największy triumf Maryi. W tym dniu przestała istnieć partia komunistyczna. Próba powrotu do rządów totalitarnych zakończyła się niepowodzeniem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Rosja zawierzona Niepokalanemu Sercu Maryi – świadectwo bpa Pawła Hnilicy. Tam, w kościele na Kremlu, zjednoczyłem się z Ojcem Świętym …

  1. wobroniewiary pisze:

    Jeszcze jedno zadanie

    Rosja została poświęcona. Staliśmy się świadkami wypełnienia obietnicy Matki Bożej Fatimskiej. Czy jednak rola Ojca Świętego została już ostatecznie zamknięta? Wydaje się, że nie. Siostra Łucja cytuje objawione jej słowa Jezusa, że triumf Niepokalanego Serca Maryi zawarty w poświęceniu Rosji dokonał się „po to, by później rozszerzyć Jego kult i umieścić nabożeństwo do tego Niepokalanego Serca przy nabożeństwie do mego Przenajświętszego Serca”. Zwycięstwo wiary w Rosji jest zaledwie środkiem mającym uruchomić wielką machinę triumfu Niepokalanego Serca. „W odpowiedzi na zakończenie tych prześladowań [w Rosji] Jego świątobliwość ma obiecać, że zatwierdzi i poleci praktykowanie wspomnianego już nabożeństwa wynagradzającego [nabożeństwa pierwszych sobót]” – pisze siostra Łucja. A więc poświęcenie Rosji to zaledwie pierwszy etap wypełnienia żądań Matki Bożej i spełnienia danych przez Nią obietnic!

    http://pustkow.freehost.pl/fatima/nd1303g.php

  2. wobroniewiary pisze:

    U Boga nie ma przypadków

    Tamtego dnia, 13 maja 1981 r., w chwili, kiedy placem św. Piotra wstrząsnęły strzały zamachowca, Jan Paweł II powinien zginąć. Mówią to wszyscy: kryminolodzy, lekarze, zamachowiec. A jednak stało się coś, co możemy nazywać cudem. Na zewnątrz jawił się on jako splot wydarzeń, teoretycznie możliwy, taki jaki zdarza się raz na miliony milionów przypadków. Łatwiej byłoby zakręcić dwanaście razy kołem fortuny i dwanaście razy zgarnąć najwyższą nagrodę, niż doprowadzić do takiej sekwencji zdarzeń, jakiej byliśmy świadkami 13 maja 1981 r. Niewierzący powie, że nie jest to niemożliwe i że papieskie ocalenie jest tylko dowodem istnienia takich szczęśliwych trafów. Ale niewierzący nie ma wglądu w to, co wewnętrzne, w to, co działo się poza sceną. Obce mu jest doświadczenie, które wycisnęło na Janie Pawle II niezatarte piętno: „Byłaś mi Matką zawsze, a w sposób szczególny 13 maja 1981 r., kiedy czułem przy sobie Twoją opiekuńczą obecność. We wszystkim, co się wydarzyło, zobaczyłem – i stale będę to powtarzał – szczególną matczyną opiekę Maryi”. To zdumiewające, ale już w momencie zamachu Ojciec Święty wiedział, że nie umrze. Czego innego chciał Ali Agca i jego protektorzy, a czego innego Bóg i Jego Matka. W starciu tych dwóch sił niekwestionowanym zwycięzcą okazało się Niebo. Jan Paweł II miał zginąć, a żyje!

    Pozostaje pytanie, dlaczego Bóg chciał, by Maryja ocaliła Papieżowi życie. Do czego był potrzebny? „W planach Bożej Opatrzności nie ma przypadków” – powtarza często po 1981 r. Ojciec Święty. Jego ocalenie nie było cudownym uśmiechem szczęścia. W mrocznych cieniach zamachu kryły się wielkie plany Bożej Opatrzności. Dla samego Ojca Świętego trzeba było czasu całej rekonwalescencji, aby rekolekcje cierpienia zaowocowały odkryciem prawdy: „Zobaczyłem w tym wezwanie i kto wie, przypomnienie orędzia, które stąd [z Fatimy] wyszło”.

    Bóg wybrał i przeznaczył

    „W chrześcijaństwie nie ma przypadków” – powtarza Jan Paweł II. Autorem historii jest Bóg! Zaplanował, że w odpowiedzi na działania mocy ciemności, które w XX wieku miały zrodzić komunizm, rozpętać dwie wojny światowe, zagrozić światu widmem nuklearnej zagłady – że Bóg da nam skuteczne remedium na te śmiertelne choroby ludzkości. W drugiej połowie XX wieku miały zaistnieć pewne wydarzenia (zapowiedziane w Fatimie), które ocalą świat. Ale Pan wszystkich czasów i miejsc nie działa sam. „Chrześcijaństwo jest religią współdziałania Boga z człowiekiem” – uczy Jan Paweł II nie tylko w oparciu o teologię, ale i własne doświadczenie. Tak było i tym razem. Bóg od początku przygotowywał wybranych ludzi do zrealizowania swoich planów.

  3. wobroniewiary pisze:

    Życie darowane na nowo

    Wydaje się, że Zły ma niejasne rozeznanie w planach Bożych; bardzo mgliste, ale pozwalające mu przeczuwać czyhające na niego zagrożenia. Wiedział, że nowy Papież pokrzyżuje jego szatańskie zamiary. Postanowił udaremnić plany Boże – zabić Jana Pawła II. Nie wiedział, że jeszcze przez chwilę mógł czuć się bezpiecznie, bo Ojciec Święty poniekąd „zboczył z drogi”. Na ironię, próba udaremnienia zamiarów Bożych ściągnęła na niego definitywną porażkę: Papież dostał do ręki busolę, która wskazała mu nieomylnie cel. Bóg w swej wszechmocy wykorzystał zło dla przeprowadzenia swoich zamiarów. Dzień 13 maja okazał się „Kaną Galilejską”, w której Maryja przyspieszyła godzinę wypełnienia się planów Bożych. Nic dziwnego, że Jan Paweł II określił to wydarzenie jako największą łaskę, jakiej w swoim życiu doznał.

    Zło wybiera na swe działanie „zły” czas. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek w dziejach Kościoła. Tu wybrał audiencję generalną 13 maja, w dzień wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Więcej, na pociągnięcie za spust pistoletu wybrał tę samą godzinę (i minutę!), co pierwsze objawienie się Matki Bożej w Fatimie. Szatan sprowokował Niebo do powtórzenia tego, co stało się 13 maja 1917 r. 13 maja 1981 r. znów objawiła się Matka Najświętsza ze swym „Nie bójcie się”. To były Jej pierwsze słowa wypowiedziane do małych wizjonerów z Fatimy; teraz stały się treścią przesłania zawartego w zamachu. Sugeruje to sam Jan Paweł II, który wspominając zamach, pisał w „Przekroczyć próg nadziei”: „Czy poprzez całe to wydarzenie jeszcze raz Chrystus nie wypowiedział swojego: ‚Nie lękajcie się!’? Czy nie wypowiedział tych paschalnych słów i do Papieża, i do Kościoła, a pośrednio do całej rodziny ludzkiej?”.

    Z chwilą, gdy Ali Agca podnosi broń, następuje lawina wydarzeń. „Wewnątrz” Papież czuje obecność Maryi, „która okazała się silniejsza od śmiercionośnej kuli”, „na zewnątrz” Matka Najświętsza uruchamia działanie łaski potężniejszej niż piekło, niż śmierć. Najpierw zamachowiec błędnie myśli, że Ojciec Święty nosi kamizelkę kuloodporną. Celuje nie w serce, ale w brzuch. Potem Jan Paweł II w chwili pociągnięcia za spust przez zamachowca wykonuje ruch ręką; kula trafia w palec i o milimetry zmienia swój tor – właśnie o te milimetry mija tętnicę biodrową; na skutek jej przebicia Papież wykrwawiłby się w ciągu paru minut. Potem po dwóch strzałach zacina się jedna z najbardziej niezawodnych broni na świecie. Wreszcie nowa karetka pędzi rezerwową trasą, omijając zaplanowane korki uliczne. I jeszcze jeden dziwny zbieg okoliczności. I kolejny. „Cudów” naliczono siedem.

    Cuda ocalenia

    1. Kula zawadza o paliczek palca wskazującego lewej ręki Jana Pawła II i zmienia śmiercionośny tor lotu.

    2. Po drugim strzale zacina się pistolet, belgijski browning.

    3. Trasę do szpitala, którą pokonuje się w dwadzieścia pięć minut, ambulans przejechał w ciągu siedmiu minut – mimo awarii syreny.

    4. Na Ojca Świętego czekał przygotowany do operacji zespół mający przyjąć innego pacjenta.

    5. Profesor Crucitti, który przeprowadził operację, przybył z oddalonego o 4 km szpitala w ciągu kilku minut.

    6. Śmiertelny wirus cytomegalii wycofał się w sposób niewytłumaczalny z organizmu Papieża
    Życie darowane na nowo

    Wydaje się, że Zły ma niejasne rozeznanie w planach Bożych; bardzo mgliste, ale pozwalające mu przeczuwać czyhające na niego zagrożenia. Wiedział, że nowy Papież pokrzyżuje jego szatańskie zamiary. Postanowił udaremnić plany Boże – zabić Jana Pawła II. Nie wiedział, że jeszcze przez chwilę mógł czuć się bezpiecznie, bo Ojciec Święty poniekąd „zboczył z drogi”. Na ironię, próba udaremnienia zamiarów Bożych ściągnęła na niego definitywną porażkę: Papież dostał do ręki busolę, która wskazała mu nieomylnie cel. Bóg w swej wszechmocy wykorzystał zło dla przeprowadzenia swoich zamiarów. Dzień 13 maja okazał się „Kaną Galilejską”, w której Maryja przyspieszyła godzinę wypełnienia się planów Bożych. Nic dziwnego, że Jan Paweł II określił to wydarzenie jako największą łaskę, jakiej w swoim życiu doznał.

    Zło wybiera na swe działanie „zły” czas. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek w dziejach Kościoła. Tu wybrał audiencję generalną 13 maja, w dzień wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Więcej, na pociągnięcie za spust pistoletu wybrał tę samą godzinę (i minutę!), co pierwsze objawienie się Matki Bożej w Fatimie. Szatan sprowokował Niebo do powtórzenia tego, co stało się 13 maja 1917 r. 13 maja 1981 r. znów objawiła się Matka Najświętsza ze swym „Nie bójcie się”. To były Jej pierwsze słowa wypowiedziane do małych wizjonerów z Fatimy; teraz stały się treścią przesłania zawartego w zamachu. Sugeruje to sam Jan Paweł II, który wspominając zamach, pisał w „Przekroczyć próg nadziei”: „Czy poprzez całe to wydarzenie jeszcze raz Chrystus nie wypowiedział swojego: ‚Nie lękajcie się!’? Czy nie wypowiedział tych paschalnych słów i do Papieża, i do Kościoła, a pośrednio do całej rodziny ludzkiej?”.

    Z chwilą, gdy Ali Agca podnosi broń, następuje lawina wydarzeń. „Wewnątrz” Papież czuje obecność Maryi, „która okazała się silniejsza od śmiercionośnej kuli”, „na zewnątrz” Matka Najświętsza uruchamia działanie łaski potężniejszej niż piekło, niż śmierć. Najpierw zamachowiec błędnie myśli, że Ojciec Święty nosi kamizelkę kuloodporną. Celuje nie w serce, ale w brzuch. Potem Jan Paweł II w chwili pociągnięcia za spust przez zamachowca wykonuje ruch ręką; kula trafia w palec i o milimetry zmienia swój tor – właśnie o te milimetry mija tętnicę biodrową; na skutek jej przebicia Papież wykrwawiłby się w ciągu paru minut. Potem po dwóch strzałach zacina się jedna z najbardziej niezawodnych broni na świecie. Wreszcie nowa karetka pędzi rezerwową trasą, omijając zaplanowane korki uliczne. I jeszcze jeden dziwny zbieg okoliczności. I kolejny. „Cudów” naliczono siedem.

    Cuda ocalenia

    1. Kula zawadza o paliczek palca wskazującego lewej ręki Jana Pawła II i zmienia śmiercionośny tor lotu.

    2. Po drugim strzale zacina się pistolet, belgijski browning.

    3. Trasę do szpitala, którą pokonuje się w dwadzieścia pięć minut, ambulans przejechał w ciągu siedmiu minut – mimo awarii syreny.

    4. Na Ojca Świętego czekał przygotowany do operacji zespół mający przyjąć innego pacjenta.

    5. Profesor Crucitti, który przeprowadził operację, przybył z oddalonego o 4 km szpitala w ciągu kilku minut.

    6. Śmiertelny wirus cytomegalii wycofał się w sposób niewytłumaczalny z organizmu Papieża
    Życie darowane na nowo

    Wydaje się, że Zły ma niejasne rozeznanie w planach Bożych; bardzo mgliste, ale pozwalające mu przeczuwać czyhające na niego zagrożenia. Wiedział, że nowy Papież pokrzyżuje jego szatańskie zamiary. Postanowił udaremnić plany Boże – zabić Jana Pawła II. Nie wiedział, że jeszcze przez chwilę mógł czuć się bezpiecznie, bo Ojciec Święty poniekąd „zboczył z drogi”. Na ironię, próba udaremnienia zamiarów Bożych ściągnęła na niego definitywną porażkę: Papież dostał do ręki busolę, która wskazała mu nieomylnie cel. Bóg w swej wszechmocy wykorzystał zło dla przeprowadzenia swoich zamiarów. Dzień 13 maja okazał się „Kaną Galilejską”, w której Maryja przyspieszyła godzinę wypełnienia się planów Bożych. Nic dziwnego, że Jan Paweł II określił to wydarzenie jako największą łaskę, jakiej w swoim życiu doznał.

    Zło wybiera na swe działanie „zły” czas. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek w dziejach Kościoła. Tu wybrał audiencję generalną 13 maja, w dzień wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Więcej, na pociągnięcie za spust pistoletu wybrał tę samą godzinę (i minutę!), co pierwsze objawienie się Matki Bożej w Fatimie. Szatan sprowokował Niebo do powtórzenia tego, co stało się 13 maja 1917 r. 13 maja 1981 r. znów objawiła się Matka Najświętsza ze swym „Nie bójcie się”. To były Jej pierwsze słowa wypowiedziane do małych wizjonerów z Fatimy; teraz stały się treścią przesłania zawartego w zamachu. Sugeruje to sam Jan Paweł II, który wspominając zamach, pisał w „Przekroczyć próg nadziei”: „Czy poprzez całe to wydarzenie jeszcze raz Chrystus nie wypowiedział swojego: ‚Nie lękajcie się!’? Czy nie wypowiedział tych paschalnych słów i do Papieża, i do Kościoła, a pośrednio do całej rodziny ludzkiej?”.

    Z chwilą, gdy Ali Agca podnosi broń, następuje lawina wydarzeń. „Wewnątrz” Papież czuje obecność Maryi, „która okazała się silniejsza od śmiercionośnej kuli”, „na zewnątrz” Matka Najświętsza uruchamia działanie łaski potężniejszej niż piekło, niż śmierć. Najpierw zamachowiec błędnie myśli, że Ojciec Święty nosi kamizelkę kuloodporną. Celuje nie w serce, ale w brzuch. Potem Jan Paweł II w chwili pociągnięcia za spust przez zamachowca wykonuje ruch ręką; kula trafia w palec i o milimetry zmienia swój tor – właśnie o te milimetry mija tętnicę biodrową; na skutek jej przebicia Papież wykrwawiłby się w ciągu paru minut. Potem po dwóch strzałach zacina się jedna z najbardziej niezawodnych broni na świecie. Wreszcie nowa karetka pędzi rezerwową trasą, omijając zaplanowane korki uliczne. I jeszcze jeden dziwny zbieg okoliczności. I kolejny. „Cudów” naliczono siedem.

    Cuda ocalenia

    1. Kula zawadza o paliczek palca wskazującego lewej ręki Jana Pawła II i zmienia śmiercionośny tor lotu.

    2. Po drugim strzale zacina się pistolet, belgijski browning.

    3. Trasę do szpitala, którą pokonuje się w dwadzieścia pięć minut, ambulans przejechał w ciągu siedmiu minut – mimo awarii syreny.

    4. Na Ojca Świętego czekał przygotowany do operacji zespół mający przyjąć innego pacjenta.

    5. Profesor Crucitti, który przeprowadził operację, przybył z oddalonego o 4 km szpitala w ciągu kilku minut.

    6. Śmiertelny wirus cytomegalii wycofał się w sposób niewytłumaczalny z organizmu Papieża.

    Przytoczmy świadectwo profesora Crucittiego: „Zauważyłem coś niewiarygodnego. Kula zdawała się biec zygzakiem przez żołądek, omijając witalne organy. Ominęła również aortę. Jeśliby ją przebiła, Ojciec Święty wykrwawiłby się przed dotarciem do szpitala. Ominęła też kręgosłup. Wyglądało to tak, jakby kula była przez kogoś prowadzona w taki sposób, by nie spowodowała nieodwracalnych zniszczeń”.

    Ojciec Święty szybko wracał do zdrowia, gdy nagle jego stan zaczął się z każdym dniem pogarszać. Zaatakował go drugi morderca: wirus cytomegalii rozwijający się jak pajęczyna w organizmie po przetoczeniu krwi. Zdaniem lekarzy, tu tkwi największy cud tamtych dni, bo stopień zakażenia organizmu Jana Pawła II był wyższy niż znane im przypadki śmiertelne.

  4. wobroniewiary pisze:

    Dzieje fatimskiego zawierzenia

    1931 r., 13 maja – Portugalia poświęca się Niepokalanemu Sercu Maryi.

    Dzięki temu wojna domowa w Hiszpanii nie rozszerza się na Portugalię.

    1940 r., 2 grudnia – siostra Łucja pisze list do Ojca Świętego, w którym zapewnia, że każdy kraj, który poświęci się Niepokalanemu Sercu Maryi, otrzyma niezwykłe łaski.

    1942 r., 8 grudnia – Pius XII dokonuje poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi.

    1946 r., 8 sierpnia – Polska jako pierwszy kraj po Portugalii poświęca się Niepokalanemu Sercu Maryi, czego owocem jest zachowanie wolności Kościoła w kraju rządzonym przez komunistów.

    1959 r., 29 czerwca – W swej pierwszej encyklice „Ad Petri Cathedram” Jan XXIII nawiązuje do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi dokonanego przez Piusa XII.

    1964 r., 21 listopada – Na zakończenie III sesji Soboru Paweł VI poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi i przekazuje do sanktuarium w Fatimie Złotą Różę.

    1975 r., 13 maja – Biskupi portugalscy odnawiają akt poświęcenia narodu Niepokalanemu Sercu Maryi.

    1982 r., 13 maja – W Fatimie Jan Paweł II dziękuje za ocalone życie i poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi.

    1984 r., 24 marca – Jan Paweł II sprowadza do Rzymu figurę z kaplicy Objawień w Fatimie i po całonocnym czuwaniu przy niej w prywatnej kaplicy, w łączności ze wszystkimi biskupami świata poświęca ludzkość Niepokalanemu Sercu Maryi. Siostra Łucja potwierdza ważność poświęcenia i zapewnia, że możemy czekać na cud.

    2000 r., 8 października – Jan Paweł II sprowadza do Rzymu figurę z kaplicy Objawień i ze wszystkimi biskupami świata zawierza Matce Bożej Fatimskiej nowe tysiąclecie.

    Ojciec Święty nie musi już pytać, po co ocalał, ani po co żyje. Wie, że trzeba ratować świat. Trzeba zawierzyć świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi – i to kolegialnie: w łączności z wszystkimi księżmi biskupami! Trzeba doprowadzić do tego, czego nie potrafił dokonać Pius XI, co nie udało się Piusowi XII w 1942 ani Pawłowi VI w 1964 r. To zdumiewające, ale siostra Łucja wiedziała już w latach 30., że „Ojciec Święty na razie nie spełni życzeń Jezusa” i że stanie się to dopiero wiele ‚później'”.

    Papież czuje się tym orędziem przynaglony do tego stopnia, że chce dokonać poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi już w pierwszą rocznicę zamachu – podczas pielgrzymki do Fatimy. Ale wówczas Zły zaczyna działać w panice: do wielu biskupów nie dochodzi poczta z zaproszeniem Jana Pawła II i kolejny papieski akt poświęcenia okazuje się nieważny. Dwa lata później, kiedy Ojciec Święty przed Bazyliką św. Piotra dokonuje ostatecznego poświęcenia, złemu udaje się już tylko na chwilę – ale za to najważniejszą (na słowa o poświęceniu Rosji) – wyłączyć na placu św. Piotra mikrofony. Ale to, co nie dociera do ludzi, dociera do Boga – akt jest ważny; dokonał się – jak pisała siostra Łucja – „pierwszy triumf Niepokalanego Serca Maryi”. Teraz „czekamy na cud”. A „Bóg dotrzyma słowa” (siostra Łucja). Proces zmian został uruchomiony natychmiast

  5. mer pisze:

    Czytałam kiedyś o początkach przyjaźni Ojca św JP2 z biskupem Pawłem Hnilicą – porozumieli się, jak dwaj „górale”. Kilkakrotnie byłam na Mszy sw sprawowanej na polanie w górach pasma Eliaszówki w Litmanowej na Słowacji (przejście od polskiej Piwnicznej), pamiętam – osobiście przez biskupa Hnilicę – w strugach deszczu. To był biskup od objawień. Odważny. Takich ludzi nam trzeba, by przemienić ten świat wedle życzeń Matki Bożej.
    Dzisiejsze Święto Niepokalanego Poczęcia dobiega końca….

  6. mer pisze:

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/jest-tyle-do-zrobienia/ to sprzed tygodnia
    Dziś rano słyszałam wywiad z kardynałem Nagy przeprowadzony przez O. Zdzisława Klafkę – jest jeszcze lepszy – tłumaczy sytuację w Polsce i nasze ZADANIA: reewangelizację, ewangelizację i protoewangelizację (jeśli czegoś nie przekręciłam). Zalecam wysłuchanie (najpierw trzeba go znaleźć, gdy zostanie opublikowany).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s