Kółko biblijne i kącik lektury duchowej 5 – 7 czerwca 2012

1. Najpierw zapraszamy do codziennej lektury Pisma Świętego – Ewangelia dla nas

2. Zapraszamy do dyskusji na tematy związane z czytaniami dnia dzisiejszego – na Internetowy Uniwersytet Biblijny dla dorosłych 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kółko biblijne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Kółko biblijne i kącik lektury duchowej 5 – 7 czerwca 2012

  1. borówka pisze:

    Piękny jest list św. Piotra 🙂
    Oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią.
    Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość.

    Marana tha!

  2. joaneczka pisze:

    Ewangelia wg św. Marka 12,13-17.
    Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli pochwycić Go w mowie.
    Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»
    Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć».
    Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli Mu: «Cezara».
    Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I byli pełni podziwu dla Niego.

    «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga»

    Komentarz do Ewangelii
    Wilhelm od św. Teodoryka (ok. 1985-1148), benedyktyn, potem cysters
    Modlitwy medytacyjne, 1, 1-5 ; SC 324 SC

    „Bóg rzekł: ‘Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam’” (Rdz 1,26)

    „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Ty wyświadczasz łaskę, komu chcesz, i miłosierdzie, nad kim się litujesz. Nie zależy zatem od człowieka, który go chce lub o nie się ubiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie” (Rz 11,33nn; 9,15nn).

    Oto zatem gliniany dzban wyślizguje się z dłoni tego, który go uformował…; wyślizguje się z dłoni, która go trzyma i nosi… Gdyby zdarzyło mu się wypaść z Twoje dłoni, o nieszczęście, bo by się stłukł… na tysiące kawałków, zostałby zniszczony. On wie o tym i, dzięki Twojej łasce, nie upada. Współczuj Panie, współczuj: Ty nas ukształtowałeś, a my jesteśmy gliną (Jr 18,6; Rdz 2,7). Aż dotąd… pozostajemy cali, aż dotąd dłoń Twojej mocy nas niesie, jesteśmy zawieszeni na Twoich trzech palcach – wierze, nadziei i miłości, którymi podtrzymujesz ciężar ziemi, trwałość świętego Kościoła. Współczuj, trzymaj nas; niech Twoja dłoń nas nie wypuszcza. Zanurz nasze nerki i serca w ogniu Twojego Ducha Świętego (Ps 26,2); umocnij to, co w nas ukształtowałeś, abyśmy się nie rozsypali i nie obrócili się w glinę lub w nicość.

    Dla Ciebie, przez Ciebie zostaliśmy stworzeni i do Ciebie się kierujemy. Ty nas ulepiłeś i ukształtowałeś – uznajemy to; uwielbiamy i wzywamy Toją mądrość do rozporządzenia, dobroć i miłosierdzie do zachowania. Udoskonal nas, bo Ty nas stworzyłeś; udoskonal nas aż do pełni Twojego obrazu i podobieństwa, według których nas ukształtowałeś.

    http://www.ewangeliadlanas.worpress.com

  3. joaneczka pisze:

    Ewangelia wg św. Marka 12,13-17.
    Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli pochwycić Go w mowie.
    Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»
    Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć».
    Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli Mu: «Cezara».
    Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I byli pełni podziwu dla Niego.

    «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga»

    Komentarz do Ewangelii
    Wilhelm od św. Teodoryka (ok. 1985-1148), benedyktyn, potem cysters
    Modlitwy medytacyjne, 1, 1-5 ; SC 324 SC

    „Bóg rzekł: ‘Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam’” (Rdz 1,26)

    „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Ty wyświadczasz łaskę, komu chcesz, i miłosierdzie, nad kim się litujesz. Nie zależy zatem od człowieka, który go chce lub o nie się ubiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie” (Rz 11,33nn; 9,15nn).

    Oto zatem gliniany dzban wyślizguje się z dłoni tego, który go uformował…; wyślizguje się z dłoni, która go trzyma i nosi… Gdyby zdarzyło mu się wypaść z Twoje dłoni, o nieszczęście, bo by się stłukł… na tysiące kawałków, zostałby zniszczony. On wie o tym i, dzięki Twojej łasce, nie upada. Współczuj Panie, współczuj: Ty nas ukształtowałeś, a my jesteśmy gliną (Jr 18,6; Rdz 2,7). Aż dotąd… pozostajemy cali, aż dotąd dłoń Twojej mocy nas niesie, jesteśmy zawieszeni na Twoich trzech palcach – wierze, nadziei i miłości, którymi podtrzymujesz ciężar ziemi, trwałość świętego Kościoła. Współczuj, trzymaj nas; niech Twoja dłoń nas nie wypuszcza. Zanurz nasze nerki i serca w ogniu Twojego Ducha Świętego (Ps 26,2); umocnij to, co w nas ukształtowałeś, abyśmy się nie rozsypali i nie obrócili się w glinę lub w nicość.

    Dla Ciebie, przez Ciebie zostaliśmy stworzeni i do Ciebie się kierujemy. Ty nas ulepiłeś i ukształtowałeś – uznajemy to; uwielbiamy i wzywamy Toją mądrość do rozporządzenia, dobroć i miłosierdzie do zachowania. Udoskonal nas, bo Ty nas stworzyłeś; udoskonal nas aż do pełni Twojego obrazu i podobieństwa, według których nas ukształtowałeś.

    http://www.voxdomini.pl

  4. joaneczka pisze:

    PRAWDZIWE ZYCIE W BOGU
    Przyjdźcie do Mnie tacy, jacy jesteście

    8 lipca 1991– Oto Ja, Jezus z Nazaretu, zstępuję, aby mówić do was poprzez to słabe narzędzie. Mówię wam: świat nie poznał jeszcze w pełni Pokoju, który wam zostawiłem, gdyż świat odrzucił Moje Drogi Prawości.
    Powiedziałem, że będzie wam trudno na świecie, ale nie jesteście sami, nigdy. Jestem z wami w każdej minucie waszego życia. Umiłowani Mojej Duszy, jestem bardziej obecny niż kiedykolwiek.
    Dziś posyłam na próg waszego domu to narzędzie należące do Mnie. To nie ona zadecydowała o przybyciu do was. Nie. To Ja postanowiłem przysłać ją do was i to, co ona wam czyta, jest tym, co Ja do was mówię:
    Moje małe dzieci, Mój Powrót jest bliski. Wkrótce do was powrócę. Miłość powróci jako Miłość. Powiedziałem wam to teraz, zanim to się stanie, abyście uwierzyli, gdy ujrzycie oczywistość Moich Słów.
    Przyjdźcie do Mnie tacy, jacy jesteście. Nie czekajcie, aż będziecie święci, aby rzucić się w Ramiona waszego Zbawiciela. Przyjdźcie do Mnie tacy, jacy jesteście, a Ja wam wybaczę wasze grzechy, które krępują wasze dusze.
    Ach, stworzenie! Miłosierdzie pochyla się nad tobą. Zbliżcie się do Mnie, nie lękajcie się Mnie. Żaden człowiek nie ma większej miłości niż ten, kto oddaje Życie za swoich przyjaciół. Wy jesteście Moimi przyjaciółmi.
    Nie mów: „Co mogę powiedzieć? Jak mogę mówić? Od świtu do nocy i od nocy do świtu wzywam, ale nikt nie odpowiada na Moje błagania. Czy ktoś Mnie kiedyś usłyszy?” Mówię ci: Ja, Bóg Żywy, usłyszałem cię. To Ja przychodzę do twojej komnaty z Moim Sercem na Dłoni, aby ci powiedzieć: Kocham cię, Moje dziecko, i przynoszę ci Moje Błogosławieństwa, aby rozkwitły w twoim sercu. Moje dziecko, weź Moje Najświętsze Serce, Ono całe należy do ciebie. Weź to Serce, które cię kocha, nie odrzucaj Go. Jestem Tym, który kocha cię najbardziej.
    Posłuchaj, Moje dziecko, jeśli zobaczysz ślady stóp, które nie są Moimi śladami, nie stąpaj po nich, bo doprowadziłyby cię jedynie do śmierci. Ślady Moich Stóp, Moje dziecko, pokazują, że jestem bosy. One splamione są Moją Krwią i nasycone zapachem mirry. Moje dziecko, Pięć Ran Mojego Ciała jest na nowo szeroko otwartych, a Mój Płaszcz skąpany jest we Krwi. Obleczony jestem w wory oraz w łachmany z powodu nieprawości i grzechów tego pokolenia. Moje Wargi są bardziej wysuszone niż pergamin z powodu braku miłości. Brakuje miłości i dlatego to pokolenie gromadzi zdradę za zdradą, prowadząc Mnie nieustannie na Krzyż, aby Mnie ponownie ukrzyżować.
    To ciebie szuka Moje Serce, to ty możesz Mnie pocieszyć. To ty możesz być balsamem łagodzącym Moje Rany. To do ciebie, umiłowany, woła Moje Serce, aby cię dosięgnąć. Przyjdź, Ja, Jezus, poniosę cię na Moich Ramionach i doprowadzę cię do Mojego Domu, który jest również twoim Domem.
    Daj Mi swoją przyjaźń, traktuj Mnie jak Przyjaciela, a stanę się twoim Świętym Towarzyszem na każdy dzień twojego życia. Ja, Pan, nikogo nie pozbawiam Mojego Miłosierdzia ani Moich Łask.
    Błogosławię was wszystkich z największej głębi Mojego Najświętszego Serca.
    Ja, Bóg, jestem z wami.
    http://www.voxdomini.pl

  5. wobroniewiary pisze:

    Maria Valtorta POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA
    KSIĘGA I PRZYGOTOWANIE
    (FRAGMENT)

    15. ŚMIERĆ JOACHIMA I ANNY
    Napisane 31 sierpnia 1944. A, 3510-3514
    Jezus mówi:
    «Jak nagle zapada zimowy zmierzch, gdy wiatr gromadzi na niebie chmury, tak samo nagle noc ogarnęła życie Moich dziadków, gdy odeszło od nich Słońce, by rozbłysnąć przed Świętą Zasłoną w Świątyni.
    Powiedziano: “Mądrość budzi twórcze natchnienie w życiu swoich synów i bierze w opiekę tych, którzy jej szukają… Kto ją miłuje, miłuje życie, a kto dla niej pracuje, rozraduje się jej pokojem. Kto ją posiada, otrzyma dziedzictwo życia… kto jej służy, będzie posłuszny Świętemu; kto ją miłuje, jest wielce umiłowany przez Boga… Jeśli w nią uwierzy, posiądzie ją w dziedzictwie, które przejdzie na jego potomstwo. Mądrość towarzyszyć im będzie w doświadczeniach. Najpierw zostanie wybrany przez Boga, a potem On ześle mu strach, troski i próby. Będzie go siekł swoim biczem, żeby go wypróbować, żeby stał się karny, póki nie zostanie wypróbowany w myślach i zdolny Mu zawierzyć. Potem go umocni, aby mógł powrócić do Niego prostą drogą, i uczyni go zadowolonym. Odkryje mu swoje tajemnice, złoży w nim skarby wiedzy, rozumu i sprawiedliwości”.
    Tak, wszystko to zostało powiedziane. Księgi Mądrościowe są odpowiednie dla wszystkich ludzi. Mogą oni znaleźć w nich zwierciadło dla swego postępowania i swego przewodnika. Szczęśliwi ci, których można nazwać zakochanymi duchowo w Mądrości.
    Śmiertelni krewni, którymi się otoczyłem, należeli do mądrych: Anna, Joachim, Józef, Zachariasz, a szczególnie Elżbieta, potem Chrzciciel. Czyż nie są oni prawdziwymi mędrcami? Nie mówię już o Matce, w której Mądrość miała swoją siedzibę.
    Od młodości po grób mądrość rodziła w Moich dziadkach natchnienia do miłego Bogu życia. Stała się dla nich jak osłaniający przed gwałtownością rozpętanych żywiołów namiot, który chroni ich przed niebezpieczeństwem grzechu. Święta bojaźń Boża jest korzeniem drzewa mądrości, które z niego wyrasta ze wszystkimi swoimi gałęziami, aby dojść do szczytu miłości, cichej w swoim pokoju, do miłości połączonej ze spokojem w swoim bezpieczeństwie, miłości niezachwianej w swojej wierności, miłości wiernej w swojej intensywności, miłości całkowitej, wspaniałomyślnej i aktywnej świętych.
    “Kto miłuje Mądrość, miłuje życie i otrzymuje je w dziedzictwie” – mówi Eklezjastyk. (4,12-21) To wiąże się z Moim słowem: “Kto straci życie z miłości do Mnie, ocali je” (por. Mt 16,25; Mk 8,35; Łk 9,24). Nie chodzi tu jednak o biedne życie na ziemi, lecz o życie wieczne. Nie chodzi o radość jednej godziny, lecz o radości nie umierające.
    I tak Joachim i Anna miłowali [mądrość], a ona była z nimi w doświadczeniach [życiowych]. Jakże chcielibyście nigdy nie płakać i nie cierpieć, dlatego tylko że nie jesteście całkowicie źli! A ci dwoje iluż cierpień zaznali, chociaż byli tak sprawiedliwi, że zasłużyli na posiadanie Maryi za córkę. Prześladowanie polityczne wygnało ich z ziemi Dawida, niezmiernie ich zubożając. Odczuwali smutek mijających lat, nie mogąc usłyszeć głosu małego kwiatu mówiącego: “Ja kontynuuję wasze [życie]”. Potem troska, że z powodu podeszłego wieku z pewnością nie zobaczą, jak Ona staje się Niewiastą. Następnie zobowiązanie się wyrwania Jej sobie z serca i ofiarowania Bogu na ołtarz. I wreszcie, życie w jeszcze bardziej uciążliwej ciszy – teraz kiedy już przywykli do śpiewu swej turkaweczki, do odgłosu małych kroczków, do uśmiechów i pocałunków swego
    dziecka… i oczekiwanie ze wspomnieniami na wyznaczoną przez Boga godzinę. I tak dalej, i tak dalej… Choroby, klęski nieurodzaju, bezwzględność możnych – tyle różnych ciosów godzących w ich skromne życie. A to jeszcze nie wszystko! Troska o przyszłość nieobecnego Dziecka, które pozostanie samotne i ubogie. Pomimo ich troski i ofiar otrzyma tylko resztki ojcowizny. Gdy po latach powróci, w jakim stanie znajdzie czekający na Nią dom rodzicielski, opuszczony i zamknięty?
    Obawy, strach, doświadczenia i pokusy… A zawsze wierność, wierność, wierność Bogu. Najcięższą pokusą dla nich było: nie pozbawiajcie się u kresu waszego życia pociechy z Córki.
    Jednak wszystkie dzieci najpierw należą do Boga, a potem do rodziców. Każde dziecko może powiedzieć rodzicom to, co Ja rzekłem Matce: “Czy nie wiesz, że powinienem zajmować się sprawami Ojca Niebieskiego.” (por. Łk 2,49) I każda matka, każdy ojciec – patrząc na Maryję i Józefa w Świątyni oraz na Annę i Joachima w ich nazarejskim domu, który stawał się z dnia na dzień coraz bardziej pusty i smutny – powinni uczyć się, jaką postawę przyjmować. Jedynym, co tam nie osłabło – a nawet przeciwnie, ciągle jeszcze wzrastało – była świętość dwojga serc i świętość małżeńska.
    Cóż pozostało słabnącemu Joachimowi i jego cierpiącej małżonce Annie jako światło na długie i ciche wieczory starców, odczuwających nadchodzącą śmierć? Małe ubranka, pierwsze sandałki, biedne zabawki ich Maleńkiej, tak dalekiej, i wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia… A z nimi pokój, zdający się mówić: “Cierpię, ale spełniłem obowiązek miłości względem Boga.”
    I wtedy radość nadprzyrodzona jaśnieje nowym niebiańskim blaskiem. Nie jest ona znana dzieciom świata. Radość ta nie gaśnie, gdy opadają ciężkie powieki na dwoje gasnących oczu. W ostatnich godzinach jaśnieje jeszcze bardziej i rozjaśnia prawdy, które były przez całe życie ukryte – zamknięte jak motyle w swoich kokonach – i dawały znaki o swojej obecności jedynie przez łagodne ruchy wykonywane lekkimi przebłyskami. Tymczasem teraz rozpościerają swe słoneczne skrzydła i ukazują ozdabiające je obietnice. I życie gaśnie w poznaniu błogosławionej przyszłości dla nich i dla ich rodu, a ich wargi uwielbiają Boga.
    Taka była śmierć Moich dziadków. Było to słuszne ze względu na ich święte życie. Przez swoją świętość zasłużyli na to, by zostać pierwszymi opiekunami Umiłowanej Bożej. Jednak dopiero wtedy gdy największe Słońce rozbłysło u schyłku ich życia, zaczęli przeczuwać łaskę, której Bóg im udzielił.
    Dzięki świętości Anna nie cierpi rodząc, lecz wpada w zachwyt nosząc Tę, która jest Bez Winy. Obojgu agonia nie [przynosi] niepokoju, lecz niemoc gaśnięcia tak łagodnego, jak gaśnie gwiazda, gdy o poranku wschodzi słońce. A chociaż nie mieli umocnienia z oglądania Mnie jako Wcielonej Mądrości, jak Mnie miał Józef, to jednak Ja, jako Niewidzialna Obecność, wypowiadałem wzniosłe słowa, pochylony nad ich wezgłowiem, aby uśpić ich w pokoju w oczekiwaniu na zwycięstwo.
    Ktoś może powiedzieć: “Dlaczego nie musieli przeżywać bólu rodzenia i umierania? Przecież byli dziećmi Adama.” Temu odpowiadam: “Przez zbliżenie się do Mnie – który byłem obecny w łonie [Maryi] – został uświęcony w sposób uprzedzający Chrzciciel, syn Adama poczęty w grzechu pierworodnym [por. Łk 1,41.44]. Czyż więc żadnej łaski nie miałaby otrzymać święta matka Świętej, w której nie było Skazy, matka Ustrzeżonej przez Boga, która nosiła Boga w Sobie – w Swoim duchu prawie boskim i w Swoim [maleńkim] embrionalnym sercu – i nigdy się od Niego nie odłączyła, odkąd została pomyślana przez Ojca, poczęta
    w łonie i powróciła do posiadania Boga w pełni w Niebie na chwalebną wieczność?
    [Dodam jeszcze], by udzielić odpowiedzi: “[Nawet samo] prawe sumienie sprowadza spokojną śmierć i modlitwy świętych wypraszają dla was taką śmierć”. Joachim i Anna mieli za sobą całe życie oparte na prawym sumieniu i ono wyłaniało się jak spokojna panorama, służąc im za przewodnika aż do Nieba. Mieli też Świętą, która trwała na modlitwie przed Bożym Przybytkiem. Modliła się za Swoich oddalonych rodziców, porzuconych dla Boga, Dobra Najwyższego, ale kochanych, jak Prawo i uczucie chcą: miłością nadprzyrodzoną i doskonałą».

  6. wobroniewiary pisze:

    Z DZIENNICZKA ŚW. FAUSTYNY
    Zeszyt I

    15.
    ŚW. FAUSTYNA PRZEZ ROK PRZEBYWAŁA W ŚWIECIE W DOMU POBOŻNEJ
    NIEWIASTY
    Takie to było moje przyjęcie. Jednak dla wielu przyczyn musiałam jeszcze przeszło
    rok pozostać na świecie u tej pobożnej osoby, ale już nie wróciłam do domu. (Dz 7-15)

  7. wobroniewiary pisze:

    Myśli Św. o Pio – Czerwiec 6.
    Co innego mam ci powiedzieć? Łaska i pokój Ducha Świętego niech będzie zawsze w twoim sercu. Złóż to serce w otwartym boku Zbawiciela i złącz je z Królem naszych serc, który w nich przebywa, jak na królewskim tronie, aby otrzymywać hołdy i wyrazy posłuszeństwa wszystkich innych serc, trzymając w ten sposób otwartą bramę, aby każdy mógł wejść i o każdej godzinie być przyjęty na audiencji. A kiedy twoje serce będzie do Niego mówić, nie zapomnij, m9ja droga córko, wstawiać się za moim sercem, aby Jego Boski i czuły majestat uczynił je sercem dobrym, posłusznym, wiernym i bardziej wspaniałomyślnym niż jest obecnie CEpist. 111, s.427n).

  8. joaneczka pisze:

    Ewangelia wg św. Marka 12,18-27.
    Przyszli do Jezusa saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób:
    «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu.
    Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając nie zostawił potomstwa.
    Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci.
    I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta.
    Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę».
    Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej?
    Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie.
    Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa O krzaku, jak Bóg powiedział do niego: “Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba”.
    Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie».

    Komentarz do Ewangelii
    Kardynał Józef Ratzinger (Papież Benedykt XVI)
    Mitarbeiter der Wahrheit

    “Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie” (Credo)

    Chrześcijaństwo nie obiecuje zwyczajnego zbawienia duszy, w jakiś tam zaświatach, gdzie wszelkie wartości i cenne rzeczy tego świata znikną, jakby chodziło o scenę, którą zaledwie zbudowano i która już znika. Chrześcijaństwo obiecuje wieczność tego, co się dokonało na tej ziemi.

    Bóg kocha tego całego człowieka, jakim teraz jesteśmy. Jest zatem nieśmiertelne to, co wzrasta w nas i rozwija się w naszym obecnym życiu. To w naszym ciele cierpimy i kochamy, żywimy nadzieję, odczuwamy radość i smutek i żyjemy w czasie. To wszystko, co w ten sposób wzrasta w obecnym życiu, nie podlega zepsuciu. Jest zatem niezniszczalne to, czym jesteśmy w naszym ciele, co rosło i dojrzewało w centrum naszego życia, w związku ze sprawami tego świata. To „człowiek w całości”, taki, jaki jest w tym świecie, jaki żył i cierpiał, taki zostanie pewnego dnia zaniesiony do wieczności Boga i będzie miał udział, w Bogu samym, w wieczności. To właśnie powinno wzbudzić w nas głęboką radość.

    http://www.ewangeliadlanas.wordpress.com

  9. joaneczka pisze:

    PRAWDZIWE ZYCIE W BOGU
    Kult Dwóch Serc

    24 grudnia 1991Po powrocie do Szwajcarii.
    – Mój Panie?
    – Ja Jestem. Wesprzyj się na Mnie, dziecko.
    Trzeba podejmować ogromne akty wynagradzające, aby zabliźnić rany tej ziemi, rany i skaleczenia, których przyczyna leży w niegodziwości i grzechu. Bądź radością dla Oczu twego Zbawiciela, zataczając coraz szersze kręgi.
    Niech się stanie, że Moje Orędzie tak się rozszerzy, tak się rozprzestrzeni, świadcząc samo o sobie, że Niegodziwość, Apatia, Ateizm zostaną wstrząśnięte i nawrócą się. Dziecko! Chwyć się rąbka Moich Szat i rozszerz Je teraz jeszcze bardziej z jednego krańca ziemi na drugi. Wejdź do Moich Świątyń, jeśli cię w nich przyjmą. Jeśli ludzie zabronią ci, nie poddawaj się przez to przygnębieniu ani smutkowi, nie trać nadziei. Twoi prześladowcy zobaczą te sceny w Dniu Oczyszczenia i zapłaczą, przypominając sobie o tym odrzuceniu. Zdadzą sobie sprawę, jak bardzo odrzucali Nasze Boskie Serca, a nie ciebie: Nasze Dwa Serca, które prorokowały. Córko, idź za Moimi Śladami nasyconymi Krwią i głoś Moje Święte Imię w każdym zgromadzeniu.
    Nadszedł czas, kiedy nie możesz się więcej wahać. Szczep winnice wszędzie, gdzie możesz. Z pustyń uczyń ogrody. Pobłogosławiłem Moje Orędzia, aby wydawały owoc i zakorzeniały się. Zatem odwagi, córko.
    – Panie, bardzo mi Ciebie brak!
    – Brakuje ci Mnie, bo widziałaś Moją Chwałę… Pisz: Buntownik oblega twierdzę za twierdzą. Przychodzę dziś ofiarować Mój Pokój całej ludzkości, lecz niewielu słucha. Przybywam z warunkami pokoju i posłaniem Miłości, lecz ziemia bluźni udzielanemu przeze Mnie pokojowi. W czasie tej Wigilii Mojego Narodzenia wyśmiewa się i kpi sobie z Miłości, którą daję. Ludzkość święci te dni bez Mojego Świętego Imienia. Moje Święte Imię zostało odrzucone i uważa się dzień Mojego Narodzenia za wielkie wakacje, pełne rozrywek. Adoruje się bożków. Szatan wszedł do serc Moich dzieci, bo znalazł je osłabione i uśpione. Ostrzegłem świat. Posłanie z Fatimy mówi, iż w Moim Dniu każę zajść słońcu w południe i że zaciemnię ziemię w środku dnia. Pozwolę Smokowi kąsać to grzeszne pokolenie i zsyłać nań Ogień, którego świat nigdy wcześniej nie widział ani nigdy więcej nie zobaczy, aby spalić jego niezliczone zbrodnie. Zapytacie: „Wszyscy mieszkańcy zginą, dobrzy oraz źli?” Powiadam wam: ci, którzy przeżyją,
    będą zazdrościć zmarłym. Z dwóch ludzi jeden zostanie wzięty.
    Niektórzy zapytają: „Gdzież jest Eliasz i Mojżesz, którzy mieli przyjść? Powiadam ci, złe pokolenie: w ciągu tych wszystkich lat My nie mówiliśmy w przypowieściach. Eliasz i Mojżesz już przyszli, ale ich nie rozpoznaliście i potraktowaliście ich według własnej woli. Pokolenie bezbożne, nie słuchaliście Naszych Dwóch Serc: Niepokalanego Serca Mojej Matki i Mojego Najświętszego Serca… Nasze Dwa Serca nie mówiły do was w przypowieściach ani w zagadkach. Wszystkie Nasze Słowa były Światłem. Nasze Serca, jak Dwie Lampy, świecą Jedna obok Drugiej światłem o takim blasku, że każdy może zobaczyć. Ale wy nie zrozumieliście.
    Nasze Serca – jak Dwie Oliwki, jedna po prawej, a druga po lewej stronie (Za 4,3; Ap 11,4) – próbowały w ciągu tylu lat ożywić was, jak Dwie Gałązki Oliwne rozlewające oliwę (Za 4,12), aby uzdrowić wasze pokolenie, aby zabliźnić jego rany. Wasze pokolenie potraktowało jednak Nasze Dwa Serca, jak mu się podobało. Nasze Dwa Serca są pomazańcami (Za 4,14) i żyją. One są jak ostry miecz o podwójnym ostrzu (Ap 1,16), prorokujący. Lecz zbuntowane duchy tego pokolenia ponownie krzyżują Moje Słowo (Ap 11,7-10), miecz obosieczny, i odrzucają Nasze Dwa Serca, które dziś do was mówią, odrzucają dokładnie tak, jak Sodoma i Egipt odrzucały Moich posłańców. Zatwardziałość tej epoki przewyższyła upór Faraona, bo jej mniemanie o własnej wiedzy stało się polem walki przeciwko Mojej Wiedzy (Ap 11,7). Nasze Dwa Serca stały się istotnie plagami dla ludzi świata (Ap 11,10). Jednakże niebawem, wkrótce, Mój Głos będzie na nowo słyszany. Nawiedzę was błyskawicami i ogniem. Sprawiedliwość jest w zasięgu ręki. Nasze Dwa Serca, które pokonaliście, na końcu zwyciężą (Ap 11,11). Królestwo świata stanie się Moim Królestwem (Ap 11,15). Wszystko to jest teraz bardzo bliskie. Otwórzcie oczy i popatrzcie wokół siebie. Daję wam wszystkie Znaki Czasu. Wy, którzy trudzicie się, aby przywrócić cześć dla Przymierza Dwóch Serc, nie traćcie odwagi. Księga Apokalipsy mówi o tej Prawdzie jak Księga Zachariasza. Nie bójcie się. Rozszerzajcie tę cześć z ufnością i odwagą.

    http://www.voxdomini.pl

  10. Barbar3 pisze:

    ”Mistyczne Miasto Boże”Marii z Agredy
    Fragment
    ROZDZIAŁ XIV
    O miłości Najświętszej Maryi Panny.
    Wzniosła cnota miłości jest panią, królową, matką, duszą, życiem i pięknością wszystkich innych cnót. Miłość panuje nad nimi wszystkimi, podsyca je i zwraca ku ich prawdziwemu i ostatecznemu celowi. Miłość doprowadza je do doskonałości, pomnaża je, oświeca, upiększa, nadaje im żywotność i siłę. Jeżeli inne cnoty nadają stworzeniu ludzkiemu doskonałość i piękność, to dzieje się tak przez ich związek z miłością, która je udoskonala; albowiem bez miłości wszystkie cnoty są bezkształtne, niepozorne, martwe i bezowocne, brak im żywotności.
    Miłość cierpliwa jest i łaskawa, nie zna zazdrości, zawiści i goryczy; nic sobie nie przywłaszcza, ale obdarowuje dobrem, zło nie ma do niej dostępu. Miłość jest nierozłącznie związana z najwyższym Dobrem. O ty cnoto nad cnotami, ty
    70
    skarbcu wszelkich skarbów nieba! Ty jesteś kluczem do królestwa niebieskiego! Ty jesteś jutrzenką odwiecznego światła i słońcem dnia wieczności! Ty jesteś ogniem oczyszczającym, winem upajającym, napojem orzeźwiającym, słodyczą nasycającą, węzłem jednoczącym nas z samym Bogiem tak ściśle, jak połączony jest ojciec odwieczny z Synem i jak Obaj zjednoczeni są z Duchem świętym.
    Z powodu nieporównanej piękności tej królowej cnót Bóg pragnie czcić siebie jej nazwą, albo raczej ją uczcić, nazywając siebie —jak rzekł św. Jan — „miłością”. Kościół święty przypisuje Ojcu — wszechmoc. Synowi — mądrość. Duchowi Świętemu — dobroć. Ojciec jest, bowiem początkiem bez początku. Syn zrodzony jest z rozumu ojca, a Duch Święty powołany jest z woli Ich Obu. Jednak imię doskonałości miłości Pan nadaje sobie bez różnicy osoby; św. Ewangelista mówi, bowiem bez czynienia jakiejkolwiek różnicy: „Bóg jest miłością”. Miłość ta jest w Bogu ostatecznym celem wszystkich Jego czynności wewnętrznych i zewnętrznych. Wszystkie wewnętrzne dzieła Boże (tj. czynności Boga w Jego własnej Istocie) zmierzają do jedności i wzajemnej miłości trzech Osób Boskich, tak że połączone są ze sobą nie tylko jednością niepodzielnej natury, przez co tworzą jednego Boga, ale zjednoczone są także innym jeszcze, nierozerwalnym węzłem. Również wszystkie zewnętrzne dzieła Boże (tj. to wszystko, co Bóg stworzył), zawdzięczają swój początek i koniec Boskiej miłości; wyszedłszy z bezmiernego morza tej nieskończonej dobroci, poprzez miłość wracają do swego źródła.
    Ze wszystkich cnót i darów cnota miłości posiada tę cechę szczególną, że jest doskonałym współudziałem w miłości Bożej. Wypływa ona z tego samego źródła, dąży do tego samego celu, a także jest z nią najściślej spośród wszystkich cnót związana. Boga nazywamy naszą nadzieją, naszą cierpliwością, naszą mądrością; dlatego, że cnoty te odbieramy od Boga, a nie dlatego, że znajdują się one w Bogu tak, jak znajdują się w nas.
    Natomiast miłością nazywamy Boga nie tylko z tego powodu, że nam ją daje, ale i dlatego, że ją rzeczywiście w sobie posiada. I właśnie z tej doskonałości Bożej, którą uważamy za cechę Jego Boskiej natury, wypływa cnota naszej miłości, o wiele bardziej doskonała aniżeli inne cnoty. Poznaliśmy, więc właściwości miłości w jej źródle, tj. w Bogu. Miłość w całej jej doskonałości znajdujemy także u Najświętszej Maryi Panny, u której cnota ta może nam posłużyć za bezpośredni wzór naszej miłości. Promieniami światła i słońcem miłości obdarzone są wszystkie stworzenia; dzieje się to w tym porządku, w tej mierze i w tym stopniu, jak wyznacza to miejsce każdego stworzenia wobec Boga, bliższa lub dalsza z Nim łączność. Wynika to z nieograniczonej doskonałości Opatrzności Bożej; bez niej bowiem harmonia stworzeń, które Bóg powołał do życia, aby brały udział w Jego dobroci i miłości, byłaby
    71
    niedostateczna, niejasna i jednostronna. Pierwszy stopień po Bogu musi zająć w tym porządku ta dusza i osoba, która jest zarazem niestworzonym Bogiem i stworzonym człowiekiem, aby w następstwie najwyższej łaski i współudziału w miłości nastąpiło najdoskonalsze połączenie się tych dwóch natur — tak jak to miało, i ma, miejsce w Chrystusie, naszym Panu.
    Drugi stopień zajmuje Najświętsza Matka Boża, Maryja. W Niej zamieszkała miłość i dobroć Boża w sposób zupełnie wyjątkowy. Maryja została obdarowana czystą, Boską miłością w takiej pełni, że zjednoczyła w sobie miłość i dobroć całego rodzaju ludzkiego, jednak bez tych niedomagań i niedoskonałości, które mają miejsce u wszystkich innych, zarażonych grzechem ludzi. W Niej miłość czysta znalazła dopełnienie i zadośćuczynienie. Maryja została wybrana spośród innych stworzeń, jako „słońce sprawiedliwości”, aby w cnocie miłości naśladowała Najwyższego i stała się doskonale wiernym obrazem pierwowzoru. Umiała Ona kochać Boga bardziej i czulej niż wszystkie inne stworzenia razem wzięte, bo kochała Go dla Niego samego, stworzenia zaś miłowała dla Boga i w ten sposób, jak On sam je kocha. Kochała Najwyższe Dobro dla Najwyższego Dobra i bez żadnego innego zamiaru, a stworzenia tylko o tyle, o ile istnieje łączność pomiędzy nimi a Bogiem, ale bez nadziei otrzymania jakiejkolwiek nagrody.
    Gdybyśmy miłość tej Pani położyli na jedną szalę wagi, a na drugą miłość wszystkich aniołów i ludzi razem wziętych, to miłość tej Najczystszej Matki ważyłaby więcej, albowiem wszystkie inne stworzenia nie mają natury i właściwości miłości Bożej, jak miała Maryja. Dlatego Ona właśnie mogła w najdoskonalszy sposób naśladować miłość Bożą.
    Bezmiarem miłości swojej Maryja spłaciła Bogu dostatecznie to, co winne są Mu stworzenia za Jego niezmierną miłość; uczyniła to oczywiście tylko w tym stopniu, w jakim w ogóle możliwe jest zadośćuczynienie wartości nieskończonej. Tak jak miłość i dobroć Najświętszej Duszy Jezusa Chrystusa zdołała zjednoczyć w sobie naturę Boską i ludzką, tak też i miłość Maryi odpowiada owej dobroci, w której Ojciec odwieczny oddał Jej swego
    Najświętszego Syna, aby się stała Jego Matką, poczęła Go i narodziła ku zbawieniu świata. Z tego wynika, że całe dobro i szczęście stworzeń zawarte jest w miłości Najświętszej Maryi Panny do Boga. Dzięki Maryi współudział stworzeń w miłości Bożej osiągnął ostateczną i najwyższą doskonałość. Zanim ktokolwiek uznał i spełnił obowiązek zadośćuczynienia Bogu, już Maryja spłaciła ten dług w imieniu nas wszystkich. Przez swoją doskonałą miłość Maryja niejako zobowiązała Ojca przedwiecznego i sprawiła, że dał Jej swego Najświętszego Syna, tak dla Niej samej, jak i dla całego rodzaju ludzkiego. Bo
    72
    gdyby miłość Maryi była o włos mniejsza lub dotknięta najmniejszą nawet skazą, to natura ludzka byłaby nieprzygotowana do Wcielenia odwiecznego Słowa. Ponieważ jednak pomiędzy stworzeniami znalazło się jedno, które miłość Bożą naśladowało w stopniu najwyższym, dlatego Bóg sam zstąpił na ziemię. Duch Święty wyraża to wszystko w owych słowach, którymi nazywa Maryję ,,Matką pięknej miłości”, tak jak nazywają także „ Matką pięknej nadziei”. Maryja jest Matką naszej miłości, tj. Jezusa, naszego Pana i Zbawcy, bo Jezus jest najpiękniejszym spomiędzy wszystkich synów ludzkich, zarówno z powodu swego Bóstwa, które jest nieskończoną miłością, jak i swego Człowieczeństwa, w którym nie znalazł się ani jeden grzech czy fałsz i które posiada wszystko, cokolwiek Mu Bóstwo Jego pod względem łaski dać mogło.
    Maryja jest, dlatego Matką pięknej miłości, ponieważ w duszy swojej zrodziła najdoskonalszą i najpiękniejszą miłość, bez najmniejszej skazy, na jaką nie zdobyło się żadne inne stworzenie. Maryja jest również Matką naszej miłości; Ona bowiem zdobyła ją i sprowadziła na świat oraz naucza nas, jak ją poznać i jak się w niej doskonalić. Albowiem oprócz tej przeczystej Dziewicy nie ma w niebie ani na ziemi stworzenia, w którego szkole ludzie i aniołowie mogliby poznać piękną cnotę miłości. Dlatego też wszyscy święci są jak gdyby promieniami tego słońca i strumyczkami wypływającymi z tego morza; tym więcej umieją kochać im bardziej wzorują się na miłości Najświętszej Maryi do Boga.
    Wielka miłość i dobroć Najświętszej Maryi Panny wypływały z wiedzy i mądrości, te zaś czerpała Ona z wrodzonej wiary i nadziei, darów Ducha Świętego, a przede wszystkim z udzielonej Jej łaski oglądania Bóstwa. Z pomocą tych środków Maryja doszła do wzniosłej wiedzy o Bożej miłości, której zakosztowała z jej własnego źródła. Skoro pojęła, że należy kochać Boga dla Niego samego, a inne stworzenia dla Boga, spełniała oba te akty i doskonaliła się w nich z miłością najsilniejszą i najgorętszą. Moc Boża nie znalazła w woli Królowej niebios żadnej przeszkody, która powstała by przez grzech, nieuwagę, nieświadomość, niedoskonałość lub niedbałość; moc Boża mogła, więc spełnić w Maryi wszystko według swej woli. W innych stworzeniach woli swej spełnić nie może, ponieważ nie posiadają one takiego jak Maryja przygotowania.
    Miłość Maryi była, zatem cudem wszechmocy Boga, największym i najwyraźniejszym dowodem Jego uczucia ku czystemu stworzeniu oraz spełnieniem owego przykazania: „Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sil.” Maryja w imieniu wszystkich stworzeń spełniła to przykazanie, którego ludzie nie mogą doskonale spełnić dopóty, dopóki nie dojdą do oglądania Boga. Maryja spełniała je także o wiele doskonalej w czasie życia doczesnego, niż Serafinowie
    73
    w niebie. Maryja w pewnym sensie dopomogła w osiągnięciu celu, jaki miał Bóg dając to przykazanie; sprawiła, bowiem, że przykazanie to nie stało się daremne i nie pozostało przez ludzi zapomniane. Maryja przestrzegała święcie tego przykazania, spełniała je za wszystkich i tym samym wynagrodziła Bogu zaniedbania innych ludzi w tym względzie.
    Gdyby Bóg, dając to przykazanie ludziom, nie brał pod uwagę pośrednictwa i roli Królowej Maryi, to zapewne zmieniłby formę tego przykazania. Ze względu na Maryję podobało się Panu uczynić tak, jak to uczynił; Maryi więc zawdzięczamy zarówno nadanie jak i spełnienie przykazania doskonałej miłości. O najsłodsza Matko pięknej miłości, oby poznały Cię wszystkie narody, sławiły wszystkie pokolenia, chwaliły wszystkie stworzenia! Wszak jesteś doskonałą, ukochaną i wybraną na Matkę niezrównanej miłości. Ta miłość ukształtowała Cię, jako Jedyną”, „przyobleczoną w słońce”, abyś jaśniała w swej najpiękniejszej miłości! O nędzne dzieci Ewy, zbliżajmy się do tego słońca, aby nas oświecało i rozpalało! Zbliżajmy się do tej Matki, aby poprzez miłość dała nam nowe życie. Zbliżajmy się do tej Mistrzyni, aby nas nauczyła, jak winniśmy doskonalić naszą miłość
    Nauka Najświętszej Królowej niebios skierowana do czcigodnej Marii z Agredy.
    „Moja córko, jeżeli w życzliwości macierzyńskiej wymagam, abyś naśladowała mnie w doskonaleniu się we wszystkich cnotach, to pod względem miłości, ostatecznego celu i korony innych cnót, życzę sobie, abyś ze wszystkich sił twej duszy odtworzyła dokładnie to, co spostrzegłaś w mojej duszy. Zapal więc światło świętej wiary i rozumu, i staraj się znaleźć tę bezcenną monetę; kiedy ją znajdziesz, zapomnij o wszystkim co jest marne i ziemskie, a rozważaj w duchu ile Bóg posiada w sobie powodów i przyczyn, dla których powinniśmy Go miłować. Abyś mogła poznać, jak Go powinnaś kochać, zapamiętaj sobie znamiona oraz skutki doskonałej i prawdziwej miłości.
    Znamiona miłości występują wtedy, kiedy twoje myśli nieustannie zajęte są Bogiem; Jego przykazania i rady wypełniasz chętnie i skrupulatnie; obawiasz się Go obrazić, a jeżeli to nastąpiło, starasz się z Nim jak najprędzej pojednać; krzywdy Mu wyrządzone napawają cię smutkiem a spostrzeżenie, że wszystkie stworzenia Mu służą, wzbudza w tobie radość; miła ci jest ciągła rozmowa o Jego miłości; myśl o Nim i Jego obecność wywołują rozkosz, a zapomnienie o Nim i Jego nieobecność sprawiają ci przykrość; kochasz, co On kocha, brzydzisz się tym, czym On się brzydzi; starasz się wszystkich pozyskać dla Jego miłości i łaski, modlisz się do Niego z ufnością. Jego dobrodziejstwa przyjmujesz z wdzięcznością, zachowujesz je i używasz ich ku Jego uwielbieniu i chwale;
    74
    usiłujesz tłumić w sobie objawy namiętności, które ci przeszkadzają w gorliwym miłowaniu Boga i w doskonaleniu się w cnotach.
    Porządek cnoty miłości wymaga, abyśmy przede wszystkim miłowali Boga, który stoi ponad wszystkimi stworzeniami, potem nas samych, a potem naszych najbliższych bliźnich. Powinniśmy kochać Boga całym rozumem — bez błędów, całą wolą — bez fałszu i stronniczości, całym umysłem — bez zapominania się, wszystkimi siłami — bez opieszałości, lenistwa i niedbalstwa.
    Powodem miłości do Boga, i wszystkiego innego, jest sam Bóg. Miłować Go należy dla Niego samego, albowiem jest dobrem świętym, najwyższym i nieskończenie doskonałym. Jeżeli człowiek kocha Boga z powyższych powodów, to zarazem kocha siebie samego i swego bliźniego; albowiem zarówno on sam, jak i jego bliźni, nie należą do siebie, a raczej do Pana Boga, którego dobroci zawdzięczają swe istnienie, swe życie i wszystko, co posiadają. Jeżeli ktoś kocha prawdziwie Boga dla samego Boga, to zarazem kocha też wszystko, co należy do Boga i bierze udział w Jego dobroci. Duszę, która w ten sposób kocha Boga, Bóg kocha także; sprawia to miłość Boża, na mocy, której Bóg pozostaje w tym, który Go kocha, i na mocy, której Ojciec, Syn i Duch Święty zstępują do takiego człowieka i zamieszkują w nim, jakoby w świątyni. To zaś jest największym dobrodziejstwem w życiu doczesnym.”

  11. Ewangelia dla nas pisze:

    Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało
    Boże Ciało
    Pamiątkę ustanowienia Najświętszego Sakramentu obchodzi Kościół właściwie w Wielki Czwartek. Jednak wówczas Chrystus rozpoczyna swoją mękę. Dlatego od XIII wieku Kościół obchodzi osobne święto Bożego Ciała, aby za ten dar niezwykły Chrystusowi w odpowiednio uroczysty sposób podziękować.
    Inicjatorką ustanowienia tego święta była św. Julianna z Cornillon (1193-1258). Kiedy była przeoryszą klasztoru augustianek w Mont Cornillon w pobliżu Liege, w roku 1245 została zaszczycona objawieniami, w których Chrystus żądał ustanowienia osobnego święta ku czci Najświętszej Eucharystii. Pan Jezus wyznaczył sobie nawet dzień uroczystości Bożego Ciała – czwartek po niedzieli Świętej Trójcy. Biskup Liege, Robert, po naradzie ze swoją kapitułą i po pilnym zbadaniu objawień, postanowił wypełnić życzenie Pana Jezusa. W roku 1246 odbyła się pierwsza procesja eucharystyczna.

    Ewangelia dla nas

  12. Ewangelia dla nas pisze:

    Cud Eucharystyczny z Lanciano
     

     Lanciano, jak prawie wszystkie miasta włoskie, samą architekturą mówi o swojej zamierzchłej historii. Kamienne budowle romańskie i gotyckie, resztki murów obronnych, most pamiętający czasy rzymskie – wszystko uzmysławia, ile wieków przetoczyło się w dziejach miasta, zostawiając solidne, niezniszczalne zdawałoby się ślady swej mocy.

         Na tym tle jakże kruchy się wydaje największy skarb Lanciano, monstrancja połączona z kielichem, w których zamknięto małe, ważące zaledwie kilkanaście gramów relikwie cudu, który miał miejsce 12 wieków temu.

    Około roku 750 (więc przeszło 200 lat przed chrztem Polski) zapisał kronikarz, „w klasztorze Świętego Bazylego żył uczony mnich, który dobrze znał się na naukach świata, ale był ignorantem w sprawach Bożych i dlatego nie był mocny w swojej wierze. Prześladowało go zwątpienie, czy w konsekrowanej Hostii jest prawdziwie obecny Chrystus i czy konsekrowane wino jest prawdziwie Jego Krwią. Jednak wciąż modlił się do Boga, aby Pan usunął tę ranę niewiary z jego serca. Łaska nadprzyrodzona nie opuściła go, gdyż Bóg, Ojciec Miłosierdzia i Wielkiego Pocieszenia, upodobał sobie wznieść go z głębokiej ciemności i dać mu tę samą łaskę, którą dał niewiernemu apostołowi Tomaszowi. Jednego ranka podczas Mszy św., po wymówieniu słów konsekracji, jego zwątpienie i błędy nasiliły się bardziej niż kiedykolwiek. Przez najbardziej zadziwiającą łaskę ujrzał on chleb zamieniony w Ciało i wino zamienione w Krew. Mnich zmieszał się i przeraził przez to niezwykłe wydarzenie tak, że trwał jakby w ekstazie przez dłuższy czas, ale w końcu jego przerażenie ustąpiło duchowemu szczęściu, które wypełniło jego duszę. Odwrócił swoją twarz zalaną łzami i wykrzyknął do zgromadzonych:” O szczęśliwi przyjaciele, którym nasz błogosławiony Pan ujawnił się w tym Najświętszym Sakramencie, ażeby siebie objawić przed wami i przed moim własnym niedowierzaniem. Podejdźcie, bracia, i spójrzcie na naszego Boga, który przybył do nas. Oto Ciało i Krew naszego ukochanego Chrystusa”‚. Tak opisał wydarzenie anonimowy kronikarz w 1636 r. Pewne szczegóły dodaje tekst wyryty na marmurowej tablicy, znajdującej się w kościele. Wynika z niego, że Ciało i skrzepła Krew zachowały się również, i mogą być oglądane przez wiernych. Cud został zatwierdzony 17 lutego 1574 r. przez biskupa Lanciano Rodrigueza Gaspere, a następnie potwierdzili go następni biskupi.

    Więcej na: http://ewangeliadlanas.wordpress.com/2012/06/07/cud-eucharystyczny-z-lanciano/

  13. joaneczka pisze:

    Ewangelia wg św. Marka 14,12-16.22-26.
    W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: «Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?»
    I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: «Idźcie do miasta, a spotka was człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim
    i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: “Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami”?
    On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas».
    Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.
    A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje».
    Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy.
    I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.
    Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym».
    Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.

    Komentarz do Ewangelii
    Św. Jan Chryzostom (ok. 345-407), kapłan z Antiochii, potem biskup Konstantynopola, doktor Kościoła
    Dwudziesta czwarta homilia do 1 listu do Koryntian, 2

    “To jest moja Krew…, która za wielu będzie wylana”

    Kochankowie tego świata dają dowód hojności, ofiarując pieniądze, ubrania i różne prezenty; nikt nie daje swojej krwi. Chrystus tak, On ją daje; świadczy w ten sposób o trosce o nas i Jego żarliwej miłości. W starym Prawie… Bóg zgadzał się przyjmować krew ofiar, ale po to, aby jego lud nie składał jej bożkom i to już był dowód wielkiej miłości. Lecz Chrystus zmienił ten zwyczaj…; ofiara nie jest już ta sama: On sam składa się w ofierze.

    „Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa ?” (1Kor 10,16)… Co to za chleb? Ciało Chrystusa. Czym stają się ci, którzy w nim uczestniczą? Ciałem Chrystusa; nie mnogością ciał, ale jednym ciałem. Podobnie jak chleb, złożony z wielu ziaren zboża jest jednym chlebem, gdzie znikają już ziarna, podobnie jak ziarna są w nim, ale nie można ich odróżnić w zjednoczonej całości, tak my wszyscy razem i z Chrystusem tworzymy jedność… Teraz zatem, jeśli uczestniczymy wszyscy w tym samym chlebie i jesteśmy zjednoczeni w tym samym Chrystusie, dlaczego nie okazujemy sobie tej samej miłości? Dlaczego i w tym nie stajemy się jednym?

    Tak właśnie było na początku: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” (Dz 4,32)… Chrystus przyszedł po ciebie, który byłeś tak daleko od Niego, aby zjednoczyć się z tobą, a ty nie chcesz być w jedności z twoim bratem?… Gwałtownie odzielasz się od niego, po tym, jak otrzymałeś od Pana tak wielki dowód miłości – i życie! On bowiem nie tylko dał swoje ciało, ale, skoro nasze ciało wzięte z ziemi, utraciło życie i umarło przez grzech, to wszczepił w nie inną substację, jakby zaczyn: Jego własne ciało, ciało o tej samej naturze, co nasze, ale wolne od grzechu i pełne życia. Dał nam je wszystkim, abyśmy nakarmieni tą ucztą nowego
    ciała… mogli wejść do życia nieśmietelnego.

    http://www.ewangeliadlanas.wordpress.com

  14. joaneczka pisze:

    PRAWDZIWE ŻYCIE W BOGU

    Miłość pragnie miłości

    19 czerwca 1989– Pan?
    – Jestem. Pokój wam. Najukochańsze dusze, odczuwajcie Mnie, odczuwajcie Moją Obecność… Jestem wśród was wszystkich. Przyjdźcie i zrzućcie tę zasłonę, która ciężko ciąży na waszych oczach, i popatrzcie na Mnie w Mojej Chwale. Wiem, jak jesteście słabi i że przy najmniejszej burzy wywołanej przez Mojego nieprzyjaciela drżycie i upadacie. Ale nie popadajcie w rozpacz w tych Czasach Buntu, bowiem Ja, Pan – który jestem waszym Schronieniem i Pocieszycielem – znajduję się bliżej was niż kiedykolwiek.
    Ja jestem Ucieczką dla potrzebujących i zrozpaczonych, Schronieniem przed burzami wznieconymi przez Mojego nieprzyjaciela, Wiecznym Źródłem dla tych, którzy są spragnieni, Osłoną strzegącą was przed palącym upałem tej pustyni, na której teraz żyjecie.
    Moje Najświętsze Serce jest szeroko otwarte, aby was przyjąć i dać wam odpoczynek. Jestem Miłością szukającą każdego serca, aby je pocieszyć i kochać. Jestem Miłością, która kocha wiecznie. Czy widzicie? Zstępuję z Mego Niebieskiego Tronu, nachylam się ku wam, aby was wynieść do Mnie i bezpośrednio karmić wasze dusze z Moich Niebieskich Zapasów. Przychodzę do was, Moich wygłodzonych baranków, przychodzę zgromadzić was wszystkich w cieple Moich Ramion. Z miłości do was pomnożę Moje Łaski nad wami wszystkimi i nad waszymi zmarłymi. Wskrzeszę ich Moim Gorejącym Płomieniem Miłości. Z Moim Najświętszym Sercem na Dłoni przychodzę ofiarować Je wam. Czy chcecie Je przyjąć? Moi umiłowani, bliski jest Dzień, kiedy każde proroctwo się urzeczywistni, każde objawienie zostanie spełnione wkrótce, za waszego życia. Zatem otwórzcie serca i spróbujcie zrozumieć, dlaczego Mój Duch Łaski tak hojnie jest wylewany na to pokolenie. Bliski jest dzień, w którym wszystkie pokolenia stanowić będą jedno pod jednym Pasterzem, wokół jednego Świętego Tabernakulum, a Ja, Pan, będę dla nich Jedynym. Zatem módlcie się, Moi ukochani, módlcie się o tę Jedność, do której Ja, Pan, w pełni się przygotowuję.
    Jesteście teraz rozproszeni i wasze pastwiska są wyjałowione. Skargi Mojego pasterza słyszy całe Niebo, bo Kainowie połamali jego laskę na wiele kawałków. Zniszczyli Jedność zrywając więzy braterstwa między sobą. Ale bliski jest Dzień Chwały Mojego Ciała i jaka to będzie radość! Będzie to dzień cudowny, zagoją się Rany, które Mi zadano w domu Moich najlepszych przyjaciół. Moje Najświętsze Serce pragnie dzisiaj najczystszej miłości.
    Wszystko, czego pragnę, to powrót miłości. Czyż nie złożyłem Siebie jako wonną ofiarę w ofierze z miłości? Czy to zbyt wiele prosić o wasze oddanie Mi się? Czy to zbyt wiele prosić was o trochę wdzięczności i o powrót miłości?
    Miłość pragnie miłości. Miłość pragnie miłości. Miłość żebrze u was o powrót miłości… Nie buntujcie się przeciwko Mojemu Prawu będącemu Prawem Miłości! O umiłowani, jakże was kocham! Dlaczego tak wielu z was przestało Mnie adorować? Przypominam wam, że jestem obecny na tej Świętej Godzinie. Otoczony Moimi Serafinami i Cherubinami, stoję w milczeniu przed wami. Ja, Święty Świętych, nadałem wam to imię: UMIŁOWANI. Chociaż zgrzeszyliście przeciwko Mnie, przebaczyłem wam! Jesteście Moim potomstwem! Czy zobaczę was na Godzinie Adoracji, Moi ukochani? Czy wstaniecie, aby przyjść do Mnie, do Tego, który będzie tam, czekając na was w Swoim Tabernakulum? Przyjdźcie do Mnie… Przyjdźcie do Mnie… Nie odrzucajcie tego, co Duch wam w tych dniach ofiarowuje. Wytrwajcie w Mojej Miłości i przyjmijcie Moje Miłosierdzie. Przypomnijcie sobie, że wszystko zniknie i nic się nie ostanie, że wszystko się wyczerpie pewnego dnia, ale wasza dusza będzie istnieć na zawsze. Ja, Pan, błogosławię każdego z was i daję wam Mój Pokój, abyście umieli go dawać innym.

    http://www.voxdomini.pl

  15. joaneczka pisze:

    „ON i ja” G.Bossis
    28 maja . Le Fresne, po komunii.

    Ja: Chce byc hostia. Panie, bądz ze mną. On: „JESTEM WE WSZYSTKICH HOSTIACH NA ZIEMI”. Pokoj……byc w Krolestwie Pokoju… Czy wiesz. co to znaczy?…”
    Myslalam o tym, czym jest dla Niego Swieto Bozego Ciala. Powiedzial mi: „Gdy będę posiadał wszystka milosc wszystkich dusz, wtedy, zaprawde, bedzie moje Swieto Bozego Ciala”

  16. Benka pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Kult Najświętszego Serca Jezusa zainicjowała w XIII w. cysterka, św. Gertruda z Helfty. Jednak św. Jan Ewangelista w wizji powiedział do św. Gertrudy, że „nabożeństwo do Serca Jezusa zachował Bóg na ostateczne czasy, aby świat starzejący się i stygnący w miłości rozgrzał się przez nie na nowo”.
    „Wezwanie do miłości”, czyli Zapiski objawień Pana Jezusa siostrze Józefie Menéndez, zakonnicy Najświętszego Serca Jezusa to książka przetłumaczona na wiele języków, która spowodowała żywy oddźwięk wśród ludzi i świadectwa o nawróceniach i łaskach wewnętrznych. Polskie wydanie posiada Imprimatur Kurii Metropolitalnej w Warszawie z dnia 27 listopada 2006 r.

    Pierwszemu wydaniu (francuskie) Wezwania do Miłości z kwietnia 1938 r. imprimatur nadał kardynał Eugenio Maria Giuseppe Giovanni Pacelli, późniejszy papież Pius XII. Napisał w uzasadnieniu: „Nie wątpię, że Najświętsze Serce Jezusa przyjmie z radością wychodzącą z druku, a pełną wielkiej miłości natchnionej, książkę przez Jego łaskę udzieloną najpokorniejszej Jego służebnicy siostrze Józefie Menendéz: oby te karty przyczyniły się skutecznie do rozwinięcia w wielu duszach coraz to pełniejszej i coraz bardziej miłosnej ufności w nieskończone miłosierdzie tego Boskiego Serca względem biednych grzeszników, którymi my wszyscy jesteśmy…”
    http://sanctus.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s