Nowenna „Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie…” – link do zapisów

„Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie,
a naszym zmarłym daj wieczne odpoczywanie”

„Nie ma takiego problemu ani osobistego, ani rodzinnego, ani narodowego, ani międzynarodowego, którego by nie można rozwiązać przez różaniec”
s. Łucja z Fatimy

Różaniec jest potężniejszy od wszystkiego – może zatrzymać nawet wojnę
O. Gabriele Amorth „Broń przeciw złu. Moje spotkanie z Medjugorje”

Odmawia się dosyć modlitw różańcowych, aby zapobiec wybuchowi III wojny światowej
Św. O. Pio z Pietrelciny

Nowenna w dniach 1 listopada – 24 grudnia 2022
„Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie,
a naszym zmarłym daj wieczne odpoczywanie”

Link do zapisów: kliknij/

Opublikowano Aktualności | 60 Komentarzy

Głos ks. Piotra Glasa w sprawie Medjugorie wobec ataków na tamtejsze objawienia Matki Bożej

Medjugorje to dla księdza miejsce wyjątkowe. Z księdza licznych wypowiedzi wynika, że zawsze dochodziło tu do duchowych przełomów. Dlaczego akurat Medjugorje?

Przede wszystkim dlatego, że jest to po prostu miejsce głębokiego nawrócenia i zmiany na lepsze życia setek tysięcy ludzi, innymi słowy – konfesjonał świata. Arcybiskup Henryk Hoser, który został tam wysłany przez Stolicę Apostolską, użył nawet takiego sformułowania, że cudem Medjugorje są właśnie konfesjonały. Czyli pokuta. A miejsce, w którym są pokuta i głębokie nawrócenie, to miejsce zrywania więzów ze starym człowiekiem, całkowitej odmiany życia, powiedzenia szatanowi prosto w twarz: „Nie będę ci więcej służył”. Tam większość ludzi spotyka Boga w sposób bardzo gwałtowny i często nieprzewidywalny, co kończy się najczęściej długim oczekiwaniem w kolejce do sakramentu spowiedzi. Takich kolejek nie ma prawie nigdzie indziej na świecie, nawet w specjalnych miejscach kultu czy sanktuariach. To jest główny powód wielkiej nienawiści diabła do tego miejsca. Wielu ludzi przyjeżdża tam, by przeżyć dotyk miłości Boga poprzez, moim zdaniem, nadzwyczajne łaski wypraszane dla nich przez samą Maryję. Trudno się temu dziwić; przyjeżdżają, bo w wielu miejscach coraz trudniej o tak silne doświadczenie Boga, którego każdy z nas potrzebuje na jakimś etapie drogi. Nie chodzi tu o prymitywne granie na uczuciach czy emocjach, jak to sugerują różne środowiska, ale o prawdziwe spotkanie z Panem – takie, jakie kiedyś stało się udziałem apostołów. Niezaprzeczalnym faktem jest, że w Medjugorje dokonują się autentyczne wewnętrzne przemiany, trwałe i głębokie nawrócenia. Tysiące ludzi otrzymały tam powołania kapłańskie czy zakonne, a wielu kapłanów swoje powołanie uratowało. Nic więc dziwnego, że Medjugorje zawsze było celem bardzo ostrych i zaciekłych ataków. Ostatnio te ataki szczególnie się wzmogły. Osobiście nie podchodzę do Medjugorje emocjonalnie i nie przesądzam w żaden sposób o autentyczności tamtejszych objawień. Jednak bardzo dziwię się tym – jak siebie sami określają – „prawowitym” katolikom, którzy ostatnio, a zwłaszcza, dziwnym trafem, po niedawnej tragedii pielgrzymów z Polski, użyli wszelkich możliwych argumentów, aby z impetem uderzyć w Medjugorje, wydając o nim autorytatywne wyroki. Bo jak można z takim cynizmem i butą, powołując się na autorytet Kościoła i jego dar rozeznania, wydać prawie skazujący wyrok na Medjugorje, jeśli sam Kościół do tej pory się w tej sprawie definitywnie nie wypowiedział. W tak bardzo ważnej kwestii Kościół musi czekać, jak to robił wcześniej w podobnych przypadkach. Przeciętny okres oczekiwania na zatwierdzenie objawień, oczywiście po ich oficjalnym zakończeniu, wynosi pięćdziesiąt jeden lat i dziewięć miesięcy. Mówi się, że objawienia w Medjugorje trwają za długo, a przecież w Laus trwały pięćdziesiąt cztery lata. Bardzo bolą argumenty takie jak ten, że jeden z niegdyś ważnych medjugorskich franciszkanów, o. Vlasic, odszedł z kapłaństwa. Jak można osądzać miejsce na podstawie osobistej tragedii człowieka (…)

Wracając do sprawy Medjugorje: nie miałbym tyle zuchwałości, aby publicznie nazwać to, co się tam dzieje, zjawą. Zjawy są zawsze demoniczne i tylko człowiek wielkiej pychy i zadufany w sobie może – prawie z siłą papieskiego autorytetu – określić w ten sposób fenomen tego miejsca. Nie potrafię również zrozumieć, dlaczego niektórzy tak łatwo skreślają Medjugorje, twierdząc, że to, co się tam dzieje, na pewno jest szatańskim działaniem. Jak wiemy, żaden katolik nie jest zobowiązany wierzyć w objawienia prywatne. Nie trzeba uznawać ani Fatimy, ani La Salette, ani Lourdes, ani Gietrzwałdu i wielu innych. Są nawet sanktuaria w Polsce, które nigdy oficjalnie nie były uznane za miejsca objawień Maryi – na przykład Licheń – a jednak nikomu nie przeszkadza, że szczególnie czci się tam Maryję; wprost przeciwnie. Dlaczego więc mielibyśmy je potępiać czy oczerniać. Jeżeli Kościół postanowi, że Medjugorje jest demoniczne, to na pewno tam więcej nie pojadę. Będę posłuszny i cierpliwie poczekam. Czy Kościół może się pomylić w swojej ocenie? W 1959 roku kult Bożego miłosierdzia został całkowicie zakazany przez Watykan i spotkał się ze stanowczym sprzeciwem ówczesnego Episkopatu Polski. Uznano te objawienia za fałszywe, a dzienniczek s. Faustyny i obrazy Jezusa Miłosiernego miały być ukryte i zapomniane. Czy ktoś wówczas miał czelność nazwać to „zjawą Faustyny”? Gdyby nie ks. Wojtyła, późniejszy papież, nie byłoby dzisiaj na pewno św. Faustyny i nabożeństwa do Bożego miłosierdzia. Bóg poradził sobie z błędnym ludzkim myśleniem. Ktoś zapyta: „Czyżby w tamtym czasie zabrakło Kościołowi asystencji Ducha Świętego?”. Myślę, że podobnie może być i z Medjugorje – mocno wierzę, że Bóg sobie poradzi, niezależnie od ludzkich błędów, fałszywych osądów i niechęci.

Widzę w Medjugorje miejsce niezwykłe duchowo, gdzie tysiące pokiereszowanych i zagubionych ludzi znajdują Boga na nowo. Jeżeli rzeczywiście, jak niektórzy twierdzą z zadziwiającą pewnością, Bóg pozwolił działać szatanowi w Medjugorje poprzez Eucharystię, sakrament spowiedzi, modlitwę różańcową i post, to albo szatan już naprawdę się nawrócił, albo, o zgrozo, Bóg drwi sobie od czterdziestu jeden lat z milionów swoich dzieci, które Go całym sercem szukają i proszą o pomoc w tych trudnych czasach. Posiadam materiały, które mogą być mocnymi argumentami w polemice ze śmiesznymi zarzutami, stanowczo potępiającymi Medjugorje, ale to nie jest miejsce na taką dyskusję. Jezus sam podał jedno z najważniejszych kryteriów rozeznania prawdy, mówiąc: „Po owocach ich poznacie”. Czy owocami tego miejsca są liczne bulwersujące skandale seksualne, kwitnący homoseksualizm, jawny lub ukryty, zakłamanie i podwójne życie, zachłanność na dobra materialne, załatwianie sobie zaszczytów i stanowisk, kłamstwa i oszczerstwa, wszechobecne bluźnierstwa Bogu? Chyba nie! Oczywiście, gdzie jest drzewo owocowe, tam są też robaki; gdzie jest świętość, tam jest też obecny szatan. Kiedyś miał on powiedzieć do jednej z widzących, że choćby przyszło mu zwołać wszystkie demony z całego świata do Medjugorje, aby je zniszczyć, zrobi to. Jeżeli Medjugorje pochodzi od Boga, ostanie się, a jeżeli od człowieka, rozleci się w drobny pył. Osobiście nie mógłbym spać spokojnie, gdybym publicznie i autorytatywnym tonem powiedział do setek tysięcy ludzi, że w Medjugorje objawia się demoniczna zjawa, a wszystko, co tam się dzieje, jest szatańskim zwiedzeniem. Oficjalnie Medjugorje jest uznane przez Kościół jako miejsce modlitwy i pokuty oraz konfesjonał świata. Mówiąc żartobliwie: biedny jest ten diabeł „objawiający się” w Medjugorje, który sam strzela sobie w łeb.

Zapytam wprost: wierzy ksiądz w objawienia Maryi w tym miejscu?

Nie przesądzam niczego w sprawie objawień, ten temat bada Kościół. Wierzę natomiast, że jest to miejsce, w którym bardzo mocno działa Boża łaska, i to mi wystarcza. Tyle milionów modlitw, tyle wylanych łez i potu na pokutnych ścieżkach – to na pewno nie zostanie niezauważone przez niebo. A po ludzku sądząc, nie jest możliwe, by w takiej nic nieznaczącej, biednej jugosłowiańskiej wiosce, grupa ludzi udawała objawienia przez czterdzieści jeden lat, okłamując cały świat. Kłamstwo wyszłoby na jaw po paru latach. Ufam, że Bóg by na nie pozwolił. Przed wieloma latami musiało tam dojść do czegoś niezwykłego, skoro dzisiaj jest to jeden z najważniejszych celów pielgrzymkowych świata. Sądzę, że Pan Bóg wybrał sobie tę wioskę, aby dać nam w tych burzliwych czasach miejsce nadziei i duchowej odnowy. Wielu ludziom, także dużej liczbie kapłanów, z którymi tam rozmawiałem, czas spędzony w Medjugorje pozwolił odnaleźć światło pośród mroku, radość powołania i posługi kapłańskiej; umocnił, a nawet uratował małżeństwa; innymi słowy – dał łaskę całkowitej przemiany na lepsze. To zresztą jest też moje osobiste doświadczenie, bo gdyby nie czas spędzony w Medjugorje, jak wierzę z Maryją, moje życie jako kapłana wyglądałoby zupełnie inaczej. (…)

Fragment pochodzi z najnowszej książki ks. Glasa: „Noc bluźnierstw” wyd. Esprit – kliknij na link www.esprit.com.pl 

Opublikowano Aktualności | 1 komentarz

Ks. Piotr Glas: Maryja broni nas przed herezją. razem z Nią przejdziemy przez noc bluźnierstw!

Opublikowano Aktualności | 6 Komentarzy

Koronka o ocalenie i uświęcenie rodzin

Ta Koronka jest darem Nieba na te trudne czasy. Powstała ona pod natchnieniem Ducha Świętego około 10 lat temu. Znała ją bardzo wąska grupa ludzi. Okazała się skuteczną modlitwą. Kiedy we wrześniu 2022 r. podczas Wielkiego, Tygodniowego Odpustu w Sanktuarium Narodzenia Najświętszej Maryi Dziewicy w Zawadzie na Podkarpaciu, w jednym z tych dni kazanie głosił ojciec Tadeusz Rydzyk i przytoczył słowa siostry Łucji, widzącej z Fatimy, że ostateczna bitwa między Bogiem a królestwem szatana będzie się toczyć o małżeństwa i rodziny. Słowa te skierowała w liście do kardynała Carlo Caffarra kiedy był arcybiskupem Bolonii. Mówił on o tym, 16.02.2008 r., na falach Radia Padre Pio. Kardynał wyjaśnił też, że Ojciec Święty Jan Paweł II zlecił mu zaplanowanie i założenie Papieskiego Instytutu dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Całość tekstu można znaleźć pod linkiem – https://www.karmel.pl/siostra-lucja-ostateczna-bitwa-stoczy-sie-o-rodzine/.

Pod wpływem kazania ojca Tadeusza zrodził się pomysł, aby upublicznić tę Koronkę. W związku z tym poproszono księdza Józefa Bąka, proboszcza parafii Chrystusa Króla w Górze Motycznej, który podjął starania w tej materii u władz kościelnych, zakończone pozytywnie otrzymując Nihil obstat, Tarnów, dnia 17.10.2022 r. od ks. prof. dr hab. Janusza Królikowskiego oraz Imprimatur OW-2.2/26/22, Tarnów, dnia 18.10.2022 r. wraz z zezwoleniem na druk i publikację Koronki z pasterskim błogosławieństwem Wikariusza Generalnego ks. biskupa Stanisława Salaterskiego.

W związku z tym przekazujemy tę Koronkę Czytelnikom Echa Królowej Pokoju zachęcając drogich Czytelników do modlitwy, kserowania, drukowania i przekazywania swoim bliskim i znajomym

Koronka o ocalenie i uświęcenie rodzin

Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Chwała Ojcu…

Na dużych paciorkach:
Panie Boże, Ojcze Stworzycielu nasz, przez Krzyż i Najdroższą Krew przelaną za nas w czasie Męki i przez Śmierć Twojego Boskiego Syna, a Pana naszego, Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela i Króla, przez mieczem boleści przeszyte Niepokalane Serce Najświętszej Dziewicy Maryi, Matki Twojego Boskiego Syna, a naszej Pani i Królowej, prosimy:

Na małych paciorkach:
Panie Boże, nasz Ojcze, przez zasługi Najdroższej Krwi Chrystusa, ocal i uświęć nasze(ą), rodziny(ę), uwolnij je (ją) z niepokojów i udręk, oddal od nich (od niej) ataki szatana.

Na zakończenie:
Duchu Święty, Ciebie prosimy umacniaj i uświęcaj nasze(ą) rodziny(ę). (3 x)

Święty Józefie Opiekunie i Głowo Świętej Rodziny, opiekuj się naszymi(ą) rodzinami(ą) i módl się za nami. (3 x)

Nihil obstat
Tarnów, dnia 17.10.2022 r., ks. prof. dr hab. Janusz Królikowski
Imprimatur
OW-2.2/26/22, Tarnów, dnia 18.10.2022 r.
Stanisław Salaterski
Wikariusz generalny

Opublikowano Pomoc duchowa | 45 Komentarzy

Ks. Piotr Glas: „Noc Bluźnierstw”. To jest czas największej próby, zagrożenia i decyzji dla każdego z nas

Ks. Piotr Glas: Zamęt w Kościele się wzmaga. Tylko dobry Bóg może
to powstrzymać i módlmy się żarliwie, aby nastąpiło to jak najszybciej!

KSIĄDZ PIOTR GLAS w długo oczekiwanej i szczerej rozmowie z KRZYSZTOFEM GĘDŁKIEM odpowiada na najtrudniejsze i najbardziej gorące kwestie, z którymi mierzą się dziś świat, Kościół i chyba każdy wierzący. Wyjaśnia, jak rozpoznać nowe „herezje” i bluźnierstwa wiernych i duchownych: odejście od głoszenia Ewangelii, otwarcie na świeckie prądy i idee oraz podejmowane za wszelką cenę próby pojednania chrześcijaństwa ze światem. Stawia pytania o drogę synodalną i inne reformy o charakterze dogmatyczno-duszpasterskim, jak również o granice prawdziwego posłuszeństwa w Kościele. Opisuje też duchowe przyczyny i konsekwencje wojny na Ukrainie i pandemii COVID-19

Czy żyjemy już w czasie oczyszczenia? Czy przed nami
okres prześladowań, nowych katakumb i władzy Antychrysta?

Zobacz fragment najnowszej książki „Noc bluźnierstw”

Krzysztof Gędłek: Często powołuje się ksiądz na lokucje ks. Stefano Gobbiego. Matka Boża mówiła do niego o znakach, które mają nam zapowiadać czas oczyszczenia, kiedy to dojdzie do oddzielenia dobra od zła, wiernych Chrystusowi od grzeszników. Pierwszym takim znakiem ma być zamęt. Czy możemy powiedzieć, że nasze czasy są faktycznie czasem zamętu? Wydaje się, że to słowo jest bardzo często używane, szczególnie jeśli chodzi o opis sytuacji w Kościele.

Ks. Piotr Glas: Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że zamęt jest czymś znacznie gorszym niż dotykające nas klęski, niedobory, choroby czy nawet wojny. Żyjemy w czasie kompletnej konfuzji i o ile nieszczęście, nawet najgorsze, może się przydarzyć każdemu, ale z czasem przecież przemija i nawet bywa, że potrafimy się z nim do jakiegoś stopnia pogodzić, o tyle zamęt jest w dłuższej perspektywie czymś niezwykle destrukcyjnym. W Kościele, co dzisiaj wyraźnie widzimy, zamęt prowadzi nas do czegoś nieprzewidywalnego, czego się wszyscy boimy. To zburzenie porządku, który panował i był powszechnie akceptowany. Oznacza też pomieszanie prawd, często intencjonalne, w jakimś konkretnym celu. Kiedy dochodzi do kryzysu, ale struktura – na przykład firmy – jest zdrowa, można się zmobilizować i ten kryzys przezwyciężyć. Natomiast kiedy panuje w firmie zamieszanie, wiele ważnych praw zostaje w niej pogwałconych. Wtedy też strukturę danej instytucji można bardzo łatwo osłabić, co w nieunikniony sposób będzie prowadziło do jej upadku. Matka Boża znakomicie to – w odniesieniu do Kościoła – opisuje ks. Gobbiemu, mówiąc, że zamęt, który zapanuje, będzie polegał na podważaniu prawd stanowiących fundament wiary katolickiej. Przy czym nie będzie się negować ich otwarcie, bo to byłoby zbyt prymitywne i łatwe do wykrycia, ale powoli i sprytnie nada się im wieloznaczny sens. To przewrotne i naprawdę diabelskie działanie jest dzisiaj największym zagrożeniem dla jedności Kościoła.

Może ksiądz podać przykład, jak działa zamęt?

Weźmy chociażby kwestię zbawienia we współczesnym Kościele. Chrystus wyraźnie zaznaczał, że to On jest jedyną drogą do zbawienia. „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6), czytamy w Ewangelii. Tymczasem dzisiaj okazuje się, że niemal każdy może zostać zbawiony, a Watykan podpisuje się pod dokumentem, z którego wynika, że różnice religijne są wyrazem odwiecznej mądrości Bożej. Przecież takie stwierdzenie zakłada wprost, że nie trzeba już nikogo nawracać, bo każda religia jest dobra i prowadzi do tego samego celu. Po co zatem prowadzenie misji, nauczanie katechizmu czy nawet udzielanie chrztów? Skoro Bóg wszystkich nas kocha, a my jesteśmy braćmi i siostrami, co więcej, Jego wolą jest współistnienie wielu religii, to wszystko, co do tej pory głosiliśmy, oraz sakramentalna posługa kapłanów nie mają większego znaczenia. W ten sposób wkradają się do Kościoła zamieszanie i totalny chaos, a wielowiekowe nauczanie Kościoła zostaje podważone przez tego, który powinien stać na straży czystości wiernego przekazu Ewangelii. Konsekwencje takiego stanu rzeczy sięgają także życia codziennego nas wszystkich. Prości ludzie pytają, komu wierzyć. Przez całe wieki wszystko było jasne i niezmienne, a teraz postanowiono, że będzie inaczej. Poczekajmy jeszcze chwilę, a dowiemy się, że Stary Testament posługuje się tylko jakimiś metaforami, obrazami domniemanych walk, które miał toczyć naród wybrany z niewiernymi w ich mniemaniu sąsiadami. W rzeczywistości tych bitew pewnie nie było, tylko lud izraelski w ten sposób budował nowe braterstwo z narodami, które z woli Najwyższego podążały własnymi drogami ku zbawieniu. Czy czekają nas kolejne szokujące niespodzianki? Myślę, że tak. Zamęt w Kościele się wzmaga. Tylko dobry Bóg może to powstrzymać i módlmy się żarliwie, aby nastąpiło to jak najszybciej.

Panuje przekonanie, o czym wspominaliśmy wcześniej, że miłosierny Bóg i tak obdarzy mnie szczęściem wiecznym, skoro byłem „dobrym człowiekiem”.

Tak, wspominaliśmy już o tym. Konsekwencją takiego przekonania jest herezja fałszywego Bożego miłosierdzia. Wiemy, jak wielkim darem Boga dla nas, grzeszników, jest fakt, że nawet w chwili śmierci możemy skorzystać z łaski Bożego miłosierdzia. Jeśli jednak ktoś żyje w przekonaniu – a takich jest wielu – że do ostatnich dni może grzeszyć, że w ostatniej minucie życia zwróci się do Chrystusa z prośbą o przebaczenie, a Ten mu z pewnością przebaczy, to mówimy już, jak naucza Kościół, o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Pan Jezus tak bardzo nas kocha, że pragnie zbawienia każdego człowieka. Powiedział nawet wprost: wystarczy Mi twój szczery żal za grzechy i modlitwa „Jezu, ufam Tobie”. Ale nie możemy być zwiedzeni kłamstwem, że miłosierdzie Boże zadziała automatycznie. Sługa Boży arcybiskup Sheen napisał w swej książce Way to happiness: „Gdyby miłosierdzie Boże oznaczało wymazanie wszystkich win, bez sprawiedliwości i kary, skutkowałoby pomnożeniem zła. Miłosierdzie jest dla tych, którzy go nie nadużywają. To, co niektórzy nazywają dziś miłosierdziem, nie jest miłosierdziem w ogóle. Bycie obiektem miłosierdzia nie jest tożsame z bezkarnością”. Szatan doskonale wie, jak wielki dar otrzymaliśmy, i wie też, w jaki sposób nas zwieść i uśpić, wprowadzić na drogę fałszywego miłosierdzia. Dlatego jestem przerażony, gdy słyszę dzisiaj w Kościele kazania pogrzebowe kanonizujące wszystkich jak leci, nawet tych „wnoszonych katolików”, zanoszonych do świątyni jedynie na chrzest i na pogrzeb. Mowy pochwalne płyną z ambon, utwierdzając wszystkich dookoła w przekonaniu, że nie ma innej opcji dla zmarłych jak niebo. Wiem, że nikogo nie wolno nam sądzić, ale czy takie głoszenie nie jest herezją i zarazem bluźnierstwem wobec Boga? On czeka na nasze „tak” za życia, nawet do ostatniej minuty. Wielu jednak przegrywa z czasem. Jeden z bardzo znanych rekolekcjonistów w Polsce głosił swego czasu, że konfesjonały są poustawiane w czyśćcu, a ci, którzy nie załapali się do spowiedzi za życia, mogą z niej tam skorzystać. Skąd on to wziął i ile jeszcze takich kłamstw usłyszymy? Mogę powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, gdzie takie kłamliwe stwierdzenia witane są butelką szampana.

Często, gdy pojawia się kwestia bluźnierstwa w przestrzeni publicznej, pada z ust niektórych katolików stwierdzenie: „Przecież to Pan Bóg, Jego nie można czymś takim urazić”.

W życiu często postępujemy, jakbyśmy zapomnieli, że trzy pierwsze przykazania Dekalogu i pierwsza część Chrystusowego przykazania miłości dotyczą samego Boga. Mamy za wszystko – za każdą, nawet drobną urazę – przepraszać bliźniego, ale już Boga niekoniecznie? To jakieś tragiczne nieporozumienie.

Kolejnym znakiem zwiastującym nadejście oczyszczenia ma być – jak przekazała Maryja ks. Gobbiemu – brak dyscypliny, przejawiający się w braku wewnętrznej uległości wobec woli Bożej. To przede wszystkim występowanie przeciwko obowiązkowi stanu kapłańskiego – Matka Boża poprzez ks. Gobbiego zwracała się do kapłanów – zaniedbywanie modlitwy, w tym brewiarza i różańca. To bardzo ciekawy znak. Demon ks. Verdiego Garandieu, o którym już wspominaliśmy, a który przed laty opętał pewną kobietę, mówił w trakcie egzorcyzmów, że ścieżka prowadząca do grzechu „zaczyna się już wtedy, gdy przestaje się praktykować wyrzeczenie, kiedy jest brak ducha poświęcenia i podążanie najłatwiejszą ścieżką”. I dalej wyznaje ów demon przerażającą rzecz: „Jeśli ktoś nigdy doskonale nie podążał drogą Chrystusa – drogą ubóstwa i cnoty, drogą modlitwy, krzyża, wyrzeczenia i ofiary lub jeśli nie robi tych rzeczy lub zaniedbuje tylko jedną z nich – wtedy próbujemy złapać go w tym słabym punkcie. Nawet jeśli jest to tylko włókno jego szaty, to już coś”. Mówiąc „my”, demon miał na myśli złe duchy. Sam wyznał zresztą, że jego upadek, gdy jeszcze żył na ziemi i był księdzem, zaczął się od tego, że przestał się modlić. „Stopniowo popadałem w grzech” – mówił. „A kiedy popadłem w grzech – grzech nieczystości – oczywiście przestałem odprawiać mszę z właściwą gorliwością i skupieniem, gdyż nie byłem już w stanie łaski”. Przerażające, ale oddaje prawdę o życiu duchowym kapłanów. Świeckich zresztą również to dotyczy. Jeżeli przestaję się gorliwie modlić, nie oddaję należytej czci Bogu. Szatan dokładnie wie, że każdy kryzys duchowy, a w szczególności kapłański, ma swój początek w kryzysie modlitwy.

Fragment wywiadu pochodzi z książki „Noc bluźnierstw. W oczekiwaniu na świt”, ks. Piotr Glas w rozmowie z Krzysztofem Gędłkiem, Wydawnictwo Esprit

 

Opublikowano Aktualności | 28 Komentarzy

Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP

Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary. Ogłosił go uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus papież Pius IX w bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów. Papież pisał tak:

Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć

Tym samym kto by tej prawdzie zaprzeczał, sam wyłączyłby się ze społeczności Kościoła, stałby się odstępcą i winnym herezji.

Modlitwa (odmawiana w każdym dniu nowenny)

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, wiem, że niegodzien jestem zbliżyć się do Ciebie, upaść przed Tobą na kolana z czołem przy ziemi, ale ponieważ kocham Cię bardzo, przeto ośmielam się prosić Cię, byś była tak dobra i powiedziała mi – kim jesteś? Pragnę bowiem poznawać Cię coraz więcej i więcej – bez granic, i miłować coraz goręcej i goręcej bez żadnych ograniczeń. I pragnę powiedzieć też innym duszom, kim Ty jesteś, by coraz więcej i więcej dusz Cię coraz doskonalej poznało i coraz goręcej miłowało. Owszem, byś się stała Królową wszystkich serc, co biją na ziemi i co bić kiedykolwiek będą i to jak najprędzej i jak najprędzej.
Jedni nie znają jeszcze wcale Twego imienia. Inni ugrzęźli w moralnym błocie, nie śmią oczu wznieść do Ciebie. Jeszcze innym wydaje się, że Cię nie potrzebują do osiągnięcia celu życia. A są i tacy, którym szatan, co sam nie chciał uznać Cię za swą Królową i stąd z anioła w szatana się przemienił, nie dozwala przed Tobą ugiąć kolan. Wielu kocha, miłuje, ale jakże mało jest takich, co gotowi są dla Twej miłości na wszystko, prace, cierpienia i nawet ofiarę z życia.
O Pani, zakróluj w sercach wszystkich i każdego z osobna. Niech wszyscy mieszkańcy ziemi uznają Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi. Amen. (modlitwa św. Maksymiliana M. Kolbe „O królowanie Maryi”)

Modlitwa (odmawiana w każdym dniu nowenny)
O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.

Dzień I – 29 listopada

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Aby zrozumieć, kim jest Niepokalana, koniecznie muszę uznać swą nicość, zdobyć się na pokorną modlitwę, by uzyskać łaskę poznania Jej, i starać się samemu doświadczyć na sobie Jej dobroci i potęgi.|
O Maryjo bez grzechu poczęta…

Pozostałe dni dni Nowenny – kliknij

Niepokalanów – Nowenna przed Uroczystością
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny według św. Faustyny

Zapraszamy do wspólnej modlitwy

W kaplicy św. Maksymiliana w Niepokalanowie od 29 listopada do 7 grudnia jest sprawowana Nowenna przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP według św. Faustyny.

Sekretarka Bożego Miłosierdzia w swoim  Dzienniczku podała, że trzykrotnie odprawiła Nowennę składającą się 1000 Zdrowaś Maryjo dziennie, razem 9000 Zdrowaś.

W dniach wymienionych, codziennie od 7.00 do 21.00 przed Najświętszym Sakramentem będziemy modlić się w pięciu blokach modlitewnych po dwie godziny każdy z godzinnymi przerwami. Każdy blok to cały różaniec, czyli 200 Zdrowaś.

O godzinie 15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia i Eucharystia. Zapraszamy do wspólnej modlitwy. Można przyjechać na całą Nowenną, albo na kilka dni albo codziennie brać udział w jednym, dwóch lub więcej blokach modlitewnych. Każde Zdrowaś Maryjo to jedna róża dla Niepokalanej na Jej święto.

Na żywo Nowenna przed Uroczystością
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny wg św. Faustyny.
Emisja codziennie od 29.11 do 07.12.2019

Program ramowy dnia:
7.00 – 7.50 – Eucharystia
7.50 – 9.30 – wystawienie NS i I-y blok modlitewny
9.30 – 10.00 – przerwa (kawa i modlitwa w ciszy)
10.00 – 12.00 – II-gi blok modlitewny, Anioł Pański
12.00 – 13.00 – przerwa (obiad i modlitwa w ciszy)
13.00 – 15.00 – III-ci blok modlitewny
15.00 – 15.15 – Koronka do Bożego Miłosierdzia
15.15 – 16.00 – przerwa (kawa i modlitwa w ciszy)
16.00 – 18.00 – IV-ty blok modlitewny, Anioł Pański
18.00 – 19.00 – przerwa (kolacja i modlitwa w ciszy)
19.00 – 21.00 – V blok modlitwy, Apel Maryjny, błogosławieństwo NS

Intencja główna:
 o tryumf Niepokalanego Serca Maryi w Polsce i na świecie
Intencje dodatkowe:

– o pokój w Polsce i na świecie;
– o jedność w Kościele;
– za Ojczyznę; za rządzących;
– o pełną ochronę prawną ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci,
– za Niepokalanów,
– o nawrócenie wszystkich nieprzyjaciół Kościoła;
– 
w intencjach poleconych Niepokalanej …. (Każdy uczestnik Nowenny może dołączyć swoje własne intencje składając je w koszyczku przed ołtarzem).

Można łączyć się z nami w modlitwie także przez Internet

Litania do NMP Niepokalanej
Imprimatur: Kuria Metropolitalna w Poznaniu, dnia 1.03.1997, l.dz. 1405/97, Bp Zdzisław Fortuniak

Kyrie, elejson, Chryste, elejson. Kyrie, elejson
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas
Ojcze z nieba, Boże,                   zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Święta Maryjo, Niepokalana,     módl się za nami
Święta Panno nad pannami, Niepokalana,
Święta Panno, Niepokalana w Poczęciu,
Wybranko Boga Ojca, Niepokalana,
Matko Jezusa, Niepokalana,
Oblubienico Ducha Świętego, Niepokalana,
Obrazie Mądrości Bożej, Niepokalana,
Jutrzenko Słońca Sprawiedliwości, Niepokalana,
Córko Dawidowa, Niepokalana,
Ścieżko prowadząca do Chrystusa, Niepokalana,
Pokorna Służebnico Pana, Niepokalana,
Żywa Arko Słowa Wcielonego, Niepokalana,
Dziewico triumfująca nad grzechem, Niepokalana,
Dziewico, któraś starła głowę węża, Niepokalana,
Orędowniczko łask, Niepokalana,
Oblubienico świętego Józefa, Niepokalana,
Gwiazdo świata, Niepokalana,
Przewodniczko Kościoła pielgrzymującego, Niepokalana,
Różo wśród cierni, Niepokalana,
Wzorze wszelkiej doskonałości, Niepokalana,
Wzorze naszej wiary, Niepokalana,
Odblasku Boskiej Miłości, Niepokalana,
Pierwsza wśród odkupionych, Niepokalana,
Matko żyjących, Niepokalana,
Drogowskazie najdoskonalszego posłuszeństwa, Niepokalana,
Domie skromności i czystości, Niepokalana,
Światłości Aniołów, Niepokalana,
Korono Patriarchów, Niepokalana,
Chlubo Proroków, Niepokalana,
Mistrzyni Apostołów, Niepokalana,
Męstwo Męczenników, Niepokalana,
Mocy Wyznawców, Niepokalana,
Czystości Dziewic, Niepokalana,
Pocieszycielko ufających Tobie, Niepokalana,
Uzdrowienie chorych, Niepokalana,
Orędowniczko grzesznych, Niepokalana,
Bramo niebieska, Niepokalana,
Królowo nieba i ziemi, Niepokalana,
Opiekunko Misjonarzy Oblatów, Niepokalana,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami.

Wysławiajmy Niepokalane Poczęcie Panny Maryi.
Chwalmy Chrystusa Pana, który Ją zachował od zmazy pierworodnej.

Módlmy się:
Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie 
  i na mocy zasług przewidzianej śmierci zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy,  †  daj nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez Chrystusa, Pana naszego

Opublikowano Wydarzenia | 35 Komentarzy

Nabożeństwo 9 wtorków do Anioła Stróża – wtorek ósmy. Anioł Stróż w godzinie śmierci

W żywotach wielu świętych czytamy, że ich Aniołowie Stróżowie byli widocznie obecni w ich ostatniej godzinie, pocieszając ich, wzmacniając przed zdwojonymi atakami piekła, ogłaszając im godzinę ich śmierci i dając im pewność, że będą spadkobiercami królestwa niebieskiego. Wielu świętych w momencie śmierci było widzianych, jak rozradowani aniołowie nieśli ich do nieba. Często święci Aniołowie Stróżowie zapewniali swoim podopiecznym łaskę szczęśliwej śmierci, wzywając kapłana, by udzielił im sakramentów

Ksiądz Marcello Stanzione, wybitny angelolog w swojej najnowszej książce „9 wtorków na cześć naszego Anioła Stróża” przypomina zapominane przez Kościół, wyjątkowe nabożeństwo do Anioła Stróża

Nabożeństwo 9 wtorków

Aby podziękować naszemu Aniołowi Stróżowi za wszystkie dobrodziejstwa, które nam wyświadczył, i z większą gorliwością prosić o Jego opiekę, proponujemy poświęcić mu dziewięć kolejnych wtorków, w czasie których będziemy się modlić i wzywać go z wdzięcznością i zaufaniem. Wtorek to dzień, który wielu katolików poświęca wspomnieniu aniołów (chociaż wielu innych woli poniedziałki), a dziewięć przywodzi na myśl liczbę chórów anielskich.

Proponuje się, aby w każdy wtorek odmawiać modlitwę wprowadzającą, uczestniczyć we Mszy Świętej i przyjmować Komunię Świętą w intencji dziękczynnej za wielki dar naszego Anioła Stróża. W ciągu dnia jest wskazane częste przywoływanie go, odmawianie modlitwy Aniele Boży lub modlitwa słowami, które spontanicznie podpowiada nam serce.

W tej książce proponujemy czytelnikowi wiele modlitw do aniołów, które można odmawiać w czasie nabożeństwa dziewięciu wtorków.

Ósmy wtorek
Anioł Stróż w godzinie śmierci

Ponieważ Bóg powierzył opiekę nad naszymi duszami Aniołom Stróżom, ci niebiańscy przyjaciele są ożywiani szczerym pragnieniem poprowadzenia nas ku szczęśliwej śmierci. Używają wszystkich możliwych środków, aby nas do tego zachęcić i przygotować, szczególnie zachęcają nas do prowadzenia cnotliwego życia. Kiedy widzą zbliżający się czas śmierci, podwajają swoją troskę i uwagę. Pobudzają czujność ludzi, którzy są wokół nas.

Jezus pozwalał czasami św. Filipowi Nereuszowi widzieć aniołów, którzy podpowiadali osobom opiekującym się chorymi słowa, jakie powinni im powiedzieć. Aniołowie nie oszczędzają się w wysiłkach, abyśmy mogli odejść z tego życia dopiero po „wypraniu naszych szat i wybieleniu ich we krwi Baranka”.

W żywotach wielu świętych czytamy, że ich Aniołowie Stróżowie byli widocznie obecni w ich ostatniej godzinie, pocieszając ich, wzmacniając przed zdwojonymi atakami piekła, ogłaszając im godzinę ich śmierci i dając im pewność, że będą spadkobiercami królestwa niebieskiego. Wielu świętych w momencie śmierci było widzianych, jak rozradowani aniołowie nieśli ich do nieba. Często święci Aniołowie Stróżowie zapewniali swoim podopiecznym łaskę szczęśliwej śmierci, wzywając kapłana, by udzielił im sakramentów.

W aktach życia św. Jana z Ávili, ogłoszonego przez papieża Benedykta XVi doktorem Kościoła, znajdujemy następujący epizod, którego prawdziwość gwarantuje sama postać świętego. W roku 1575 ks. Centenares, członek wspólnoty Jana z Ávili, obudził się w burzliwą noc i został poproszony o zaniesienie Świętego Wiatyku do umierającego. Z początku ksiądz się zawahał i pomyślał, żeby poczekać do rana, bo nie znał drogi, a noc była bardzo ciemna. Miłość Boża zatriumfowała jednak nad strachem i wyszedł, zabierając ze sobą dwie konsekrowane Hostie. Gdy tylko opuścił kościół, dwóch młodych ludzi o niebiańskim wyglądzie znalazło się obok niego – jeden po jego prawej, a drugi po lewej stronie. Nieśli zapalone świece, których nie zgasił padający deszcz, towarzyszyli księdzu do chorego, a potem do kościoła. Kiedy umieścił konsekrowaną Hostię w tabernakulum, zniknęli tak samo nagle, jak się pojawili. Zdumiony tym wydarzeniem kapłan otrzymał wiadomość od św. Jana z Ávili: „Nie dziw się temu, co ci się przydarzyło tej nocy. Jest bardzo prawdopodobne, że tych dwóch młodych ludzi, których widziałeś, było aniołami posłanymi przez Boga, aby nagrodzić cię za twoje zaangażowanie”.

Aniołowie wzbudzają również dobre uczucia w chorym, a ich pomoc trwa również po śmierci. Jedną z najpiękniejszych i najbardziej pocieszających cech nauczania Kościoła o Aniołach Stróżach jest to, że misja świętych aniołów nie kończy się w życiu ziemskim, ale dopiero z chwilą wejścia do raju dusz powierzonych ich opiece. „Wspomóżcie go, święci Boży”, modli się Kościół, gdy dusza zostaje oddzielona od ciała, „przyjdźcie, aniołowie Pańscy, przyjmijcie jego duszę i przedstawcie ją przed tron Najwyższego”. Z pewnością Anioł Stróż odgrywa wtedy ważną rolę. W towarzystwie innych duchów anielskich Anioł Stróż przedstawia Bogu duszę sprawiedliwego w momencie jego odejścia z tego życia, śpiewając:

Mój Ojcze, powierzyłeś mi opiekę
nad tym dzieckiem na ziemi od urodzenia,
aby je chronić i ratować.

Alleluja, jest zbawione.
To kruche dziecko zostało mi powierzone,
abym je wychował i poprowadził

przez ból i cierpienie wąską ścieżką.
Alleluja, z ziemi do raju.

kard. Newman

„Może się zdarzyć, że w chwili śmierci dusza w stanie łaski nie jest jeszcze godna kontemplowania oblicza Najwyższego, wtedy Anioł Stróż prowadzi ją do czyśćca – miejsca jej oczyszczenia – gdzie udziela jej wszelkiej pomocy i pociechy, jaka jest w jego mocy”. W bardzo poruszający sposób święty kardynał Newman opisuje wejście duszy do jej nowego domu:

Teraz niech złote więzienie otworzy swe bramy,  a otwierając się, niech zawiasy drzwi wygrywają słodką muzykę. A wy, wielkie moce, aniołowie czyśćcowi, przyjmijcie ode mnie
drogocenną duszę aż do dnia, kiedy zostanie oczyszczona ze wszystkich grzechów, a ja zażądam jej, aby zaprowadzić ją na dwór światła.

Anioł łagodnie pociesza swojego podopiecznego:

Słodko i delikatnie, słodko, zbawiona duszo, trzymam cię teraz w moich kochających ramionach, a w wodach pokuty, gdy się poruszają, trzymam cię, pochylam się i trzymam.Aniołowie, którym powierzono służebne zadanie, będą o ciebie dbać, leczyć cię i pocieszać. Msze na ziemi i modlitwy z nieba podtrzymają twoją duszę aż do tronu Najwyższego. Żegnaj, ale nie na zawsze, drogi bracie, bądź odważny i cierpliwy w swoim łożu boleści, spędzisz tu spokojnie noc próby, a ja przyjdę i obudzę cię dnia następnego.

Podczas krótkiego lub dłuższego pobytu duszy w czyśćcu Anioł Stróż często ją odwiedza, by przynieść jej ulgę i pocieszenie.

Kiedy w końcu dusza będzie wolna od wszelkiej zmazy i długów grzechu, na „polecenie Maryi, Królowej Aniołów i Świętych, Anioł Stróż poleci z nią do niebieskiego Jeruzalem, eskortowany, jak wspaniale śpiewa Kościół, przez radosne towarzystwo męczenników i chórów anielskich cieszących się wraz z nim, ponieważ korona została zdobyta”, drogocenna Krew Chrystusa w końcu zatriumfowała. Będziemy szczęśliwi i błogosławieni, jeśli przez oddanie i miłość do naszego niebiańskiego towarzysza zasłużymy na szczególną pomoc w naszej ostatniej godzinie. On może wtedy ofiarować za nas Bogu miłosierdzia Boską Krew, nasz okup i nasz paszport do wiecznej radości nieba.

Modlitwa wprowadzająca na każdy wtorek

O mój Święty Aniele, kochający, wierny i oddany towarzyszu mojego życia, wybacz mi obojętność i zaniedbania z przeszłości. Wyproś mi, abym żył teraz w zażyłości z Tobą, a wraz z Tobą w zażyłości z Bogiem, z którym jesteś ściśle zjednoczony. Abym nie przeżył ani jednego dnia bez kontaktu z Tobą, nie przypominając sobie o Twojej obecności, i bym z pełnym zaufaniem uciekał się do Twojej pomocy. Broń mnie przed atakami złych aniołów i przed wieloma niebezpieczeństwami duszy i ciała, które tak często mi zagrażają. Oświecaj mego ducha Twoimi natchnieniami, spraw, by moja miłość do Boga była żarliwsza, okryj mnie swoją potężną opieką. Idź obok mnie, ściśle zjednoczony, i prowadź mnie do nieba, skąd pochodzisz, abym mógł spędzić z Tobą moją wieczność w uszczęśliwiającym posiadaniu Boga. Amen.

Pozostałe modlitwy – do wyboru
Prawie połowę książki zajmują różne modlitwy – oto przykłady:

Akt dziękczynienia Aniołowi

Mój Aniele Stróżu, pozdrawiam Cię i dziękuję Ci. Proszę, byś zechciał się za mnie modlić i wstawiać wtedy, kiedy nie jestem w stanie wypowiedzieć moich modlitw. Racz również w Boskim świetle spotkać się z Aniołami Stróżami tych, których kocham najbardziej, wszystkich tych, którzy są mi bliscy duchowo, aby ich oświecać, chronić, prowadzić.  Amen!

Do Świętych Aniołów Stróżów

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie moich rodziców, moich przyjaciół i moich dobroczyńców. Chrońcie ich we wszystkich ich potrzebach. Zjednoczcie się, aby wspierać ich wszystkich i każdego z osobna teraz, przez całe życie, a zwłaszcza w godzinę śmierci.

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie wszystkich tych, którzy rządzą nami w doczesnym porządku. Wyproście dla nich roztropność, siłę i mądrość niezbędne do wypełniania ich ważnych funkcji zgodnie z wolą Bożą i zasadami sprawiedliwości.

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie tego kraju, tego miasta, tego domu i wszystkich jego mieszkańców. Czczę Was i polecam się Waszej łaskawości. Oddalcie od nas skandale, niegodziwości, herezje, grad, burze, pożary, zarazę i inne plagi. O Aniele Pokoju! Wyproś nam pokój, którego świat nie może dać, abyśmy miłowali się nawzajem w sposób chrześcijański i wolni od wszelkiego niebezpieczeństwa i przykrego wypadku kochali Boga i służyli Mu całym naszym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił.

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie papieża, biskupów, duchowieństwa, wszystkich zakonów, a przede wszystkim tej diecezji, tej parafii, wszystkich tych, którzy czuwają nad zbawieniem naszych dusz i którzy są odpowiedzialni za to, by nas nauczać i prowadzić po drogach zbawienia. Wyproście im gorliwość, roztropność i świętość konieczne do godnego wykonywania ich posługi.

Pozdrawiam Was wszystkich, Aniołowie Stróżowie. Chciałbym, aby wszyscy ludzie Was poznali, kochali i szanowali. Duchy dobroci, niech wszyscy poznają wreszcie swego Odkupiciela. Módlcie się do Ojca miłosierdzia, aby posłał robotników do swojej winnicy, aby dotknął serc synów zagubionych i rzucił im światło pochodni wiary.

Przyjdźcie, o Święci Aniołowie

Przyjdźcie zatem, o Święci Aniołowie, przyjdźcie, aby uwielbić wśród nas nieskończoną Dobroć! Przyjdźcie odszukać na ziemi to, czego nie możecie znaleźć w niebie. Tam w niebie nie można praktykować miłosierdzia, ponieważ nie ma tam nieszczęśliwych.

Przyjdźcie więc do nas. Tutaj są wszystkie niedole, to jest ich kraj, to jest miejsce ich narodzin. Wszyscy ludzie są więźniami – zerwijcie ich łańcuchy! Wszyscy ludzie są ślepi – przynieście im trochę pięknego światła, które kontemplujecie! Wszyscy ludzie są zagubieni, oszukani iluzją dóbr zmysłowych. Wy, którzy pijecie w samym źródle rozkoszy czystej i duchowej, przelejcie im kilka kropel tej niebiańskiej wody!

Modlitwy o ochronę
naszego snu

O mój Aniele Stróżu, ochroń mnie we śnie. Oddal ode mnie uciążliwe sny i duchy nocy. Zwiąż wroga mojej duszy, aby nic nie zanieczyszczało mojego ciała. Strzeż mojego ducha otwartego na dotknięcia Ducha Bożego, złącz mnie ze sobą, pouczaj mnie. Ożyw siły mojej duszy i mojego ciała. Obym zasnął i obudził się w cieniu Twoich skrzydeł!

w niebezpieczeństwach

O mój drogi Aniele! O mój książę! O drogi przewodniku mojego życia! Rzucam się w Twoje ramiona, odpoczywam spokojnie w Twojej miłości. Miej litość dla mojej duszy tak samo nieśmiertelnej jak Twoja i zdolnej oglądać Boga tak jak Ty. O mój drogi obrońco, nie opuszczaj mnie pośród niebezpieczeństw, które mnie otaczają ze wszystkich stron. Spraw, abym zwyciężył moich wrogów.

Adoracja

Święci Archaniołowie i Święci Aniołowie, którzy co noc przebywacie we wszystkich kościołach świata, aby ofiarować Wasze hołdy, Wasze uwielbienie i Waszą miłość naszemu Panu, przyłączam się do Waszych serc płonących miłością, chociaż jestem tego niegodny. Kochajcie, piękne i żarliwe duchy, kochajcie za mnie Serce Jezusa. Pragnę, aby każde uderzenie mojego serca podczas snu było aktem miłości do Niego. Przyłączam się do wszystkich świętych dusz moich braci i sióstr, wędrowców na tej ziemi tak jak ja, które tej nocy będą gorliwie adorować i miłować Serce Jezusa.

Za dusze w czyśćcu

O mój dobry Aniele! Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i Was wszystkich, drodzy Aniołowie, których podopieczni znajdują się w rozżarzonym węglami czyśćcu. Błagam Was, proście Boski Majestat, aby pozwolił Wam odwiedzić ich za mnie, pocieszyć, wzmocnić i uwolnić. Proszę Was, o niebiańskie duchy, abyście ofiarowali Bogu za nich wszystkie moje dobre uczynki, które spełnię do ostatniej chwili mojego życia. Zjednoczcie je z Waszym duchem czystości i uwielbienia oraz ze świętymi dziełami wszystkich błogosławionych.

Przede wszystkim zjednoczcie ten mały dar z nieskończonymi cierpieniami i zasługami Jezusa, łącząc jeszcze ściślej moje czyny z Jego czynami, z czynami Najświętszej Maryi Panny i chwalebnego św. Józefa. Proście ich, aby uświęcili moją małość swoją wielkością i by zjednoczyli to, co im przedstawię, z ich niepojętym skarbem, aby spłacić długi dusz czyśćcowych, zwłaszcza dusz moich krewnych i przyjaciół.

A wy, drogie dusze, zaraz po wejściu do raju pokłońcie się Bogu, aby Go czcić, błogosławić i kochać za mnie. Wyproście mi, który jestem jeszcze na falach wzburzonego morza, nie wiedząc, czy dotrę do portu zbawienia, radość oglądania was wiecznie w niebie. Amen

Zobacz więcej w książce: „9 wtorków na cześć naszego Anioła Stróża”, Wydawnictwo Esprit

Opublikowano Pomoc duchowa | 4 Komentarze

Adwent – czas oczekiwania, czas rekolekcji i spowiedzi św.

Adwent – okres liturgiczny, w którym przypominamy sobie, że Pan Jezus przyjdzie do nas. Przyjdzie w dniu Bożego Narodzenia, ale przede wszystkim przyjdzie w dniu ostatnim. Czy zastanie nas przygotowanych? To w dużej mierze zależy od nas. Aby to przyszłe spotkanie nie napawało nas lękiem, lecz było oczekiwane z radością, trzeba już dzisiaj rozpoznać Pana i przyjąć Go, gdy przychodzi w modlitwie, w Eucharystii, w sakramencie pokuty, w drugim człowieku.

Zajrzyj i przeczytaj więcej o Adwencie: kliknij

Zamyślenie adwentowe – rozpoznać Boga w bliźnich i nie odepchnąć Go…

Żyła sobie kiedyś stara kobieta, która zanosiła do Pana Boga pobożne modlitwy przez wiele godzin w ciągu dnia. Pewnego dnia usłyszała głos Boga mówiący do niej: “Dzisiaj przyjdę do ciebie.” Wyobraźcie sobie jaka radość i duma zapanowała w sercu starszej kobiety.

Zaczęła od czyszczenia i polerowania mieszkania, postanowiła upiec ciasta. Potem położyła się na łóżku i zaczęła czekać na przybycie Boga.

Po chwili  ktoś zapukał do drzwi. Stara kobieta pobiegła otworzyć. Ale to był tylko jej sąsiad, który zwrócił się do niej aby pożyczyć szczyptę soli. Staruszka odepchnęła go: “Na miłość boską, wynoś się, nie mam czasu na takie bzdury czekam na Pana Boga który dziś ma przyjść do mojego domu, Wynoś się!”
Sąsiad zatrzasnął drzwi prze
d jej twarzą upokorzony.

Jakiś czas później, ktoś zapukał znowu. Stara kobieta spojrzała w lustro, wyprostowała się i pobiegła otworzyć. Ale kto tam był? Chłopiec oferujący sprzedaż orzeszki ziemne. Staruszka wykrzyknęła ”Czekam na dobrego Boga nie mam czasu, odejdź szybko.”
I zamknęła drzwi przed nosem biednego chłopca.

Za krótką chwilę ktoś znów zapukał ponownie do drzwi. Stara kobieta otworzyła je i zobaczyła przed sobą starego  obdartego i brudnego mężczyznę. “Chleb, pani kochana, nawet czerstwy jeśli możesz mi pani dać oraz pozwól mi odpocząć chwilę tutaj na schodach twego domu” – powiedział słabym głosem. “Ach, nie, zostaw mnie w spokoju! Czekam na Boga, który już jest niedaleko od mojego domu!” – powiedziała starsza pani ze złością. Biedny poszedł sobie a starsza kobieta usiadła ponownie, by czekać na Boga.

Dzień minął, godzina po godzinie. Wieczór zapadł, a Bóg się starszej kobiecie nie pokazał. Staruszka była głęboko rozczarowana. Ostatecznie zdecydowała się iść do łóżka. Dziwnie natychmiast zasnęła i zaczęła śnić.

Ukazał się jej we śnie, dobry Bóg, który powiedział:
“Dzisiaj, trzy razy przyszedłem cię odwiedzić i trzy razy mnie odepchnęłaś.”

Bóg przychodzi do nas codziennie i prosi: daj mi pić, daj mi jeść, pozwól mi zatrzymać się u Ciebie, okryj mnie – pomóż mi odnaleźć swoją godność, bądź ze mną w chorobie, nie wstydź się mnie, gdy znajdę się w więzieniu. Bóg naprawdę przychodzi do nas codziennie.

Opublikowano Wydarzenia | 69 Komentarzy

27 listopada – Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej, objawiającej Cudowny Medalik

W nocy z 26 na 27 listopada 1830 r. Matka Boża objawiła się św. Katarzynie Laboure (szarytce), prosząc ją o wybicie Cudownego Medalika – tego samego, który później propagował św. Maksymilian Kolbe i który do dziś jest wybijany w Niepokalanowie.

Cudowny medalik

„…Do Niej, do Maryi, która jest Matką pięknej Miłości, pragnę przybliżyć szczególnie młodzież z całego świata i całego Kościoła. Ona nosi w sobie niezniszczalne znamię młodości i piękności, które nigdy nic przemijają. Pragnę i proszę, aby młodzi zbliżyli się do Niej, aby pokładali w Niej ufność, aby zawierzyli Jej życie, które jest przed nimi, aby pokochali Ją prostą i gorącą miłością serc…” – (Jan Paweł II, 2.V.1979 r.)

„Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza i Ona zetrze głowę węża piekielnego” św. Maksymilian Kolbe

W dniu 27 listopada 1830 r. siostra Katarzyna Laboure nowicjuszka Sióstr Miłosierdzia w Paryżu otrzymała misję od Matki Bożej – wybić medalik z wizerunkiem Niepokalanej.

Nowicjuszka widziała w czasie modlitwy obraz przedstawiający Matkę Najświętszą Niepokalanie Poczętą, stojącą na kuli ziemskiej, opasanej splotami węża. Była ubrana w białą suknię i płaszcz srebrzyste – błękitny z welonem koloru jutrzenki. W rękach uniesionych na wysokości piersi trzymała glob ziemski. Katarzyna usłyszała głos: „kula, którą widzisz, przedstawia cały świat, a szczególnie Francję i każdą poszczególną osobę”.

Po chwili glob zniknął, a Matka Najświętsza wyciągnęła ręce, jakby chciała nimi objąć cały świat. Z Jej dłoni wychodziły wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała: „Promienie te są symbolem łask, które zlewam na osoby, które Mnie oto proszą. Postaraj się, by wybito Medalik na ten wzór. Osoby, które będą go nosiły, otrzymają wiele łask. Łaski szczególnie otrzymają ci, którzy nosić go będą z ufnością.” Wokół Najświętszej Dziewicy utworzył się napis owalny, wypisany złotymi literami: „O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Dalej usłyszała obietnicę „Osoby, które pobożnie odmówią tę krótką modlitwę, cieszyć się będą wyjątkową opieką Matki Bożej”.

Katarzyna Laboure

Następnie obraz odwrócił się i na jego drugiej – stronie siostra Katarzyna zauważyła literę „M” z małym krzyżem umieszczonym powyżej, a na dole Najświętsze Serce Pana Jezusa i Matki Najświętszej. Medalik ten zasłynął jako „Cudowny Medalik”, gdyż za jego przyczyną działy się i nadal dzieje się wiele cudów fizycznych i duchowych.

Propagatorem „Cudownego Medalika” był św. Maksymilian Maria Kolbe – kapłan i męczennik, założyciel Stowarzyszenia „Rycerstwo Niepokalanej.” Rozszerzał on ten medalik wśród katolików i wśród niewierzących. Św. Maksymilian tak pisał na temat medalika: „Jej medalik rozdawać, gdzie się tylko da: i dzieciom, by zawsze go na szyi nosiły i starszym, i młodzieży zwłaszcza, by pod Jej opieką miała dosyć sił do odparcia tylu pokus i zasadzek czyhających na nią w naszych czasach. A już tym, co do kościoła nie zaglądają, do spowiedzi boją się przyjść, z praktyk religijnych szydzą, z prawd wiary się śmieją, zagrzęźli w błoto moralne albo poza Kościołem w herezji przebywają – o tym, to już koniecznie medalik Niepokalanej ofiarować i prosić, by zechcieli go nosić, a tymczasem gorąco Niepokalaną błagać o ich nawrócenie. Wielu nawet wtedy radę znajduje, gdy kto nie chce w żaden sposób przyjąć medalika. Ot po prostu wszywają go po kryjomu do ubrania i modlą się, a Niepokalana prędzej czy później okazuje, co potrafi… Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza i Ona zetrze głowę węża piekielnego”.
Rozszerzajmy „Cudowny Medalik”, gdyż mając przy sobie Niepokalaną, masz wszystko.

…Idąc za Nią, nie schodzisz na manowce, modląc się do Niej nie wpadasz w rozpacz, myśląc o Niej, nie błądzisz…,
z Jej łaską – dochodzisz…”
(św. Bernard)

 

 

Ks. Adam Skwarczyński: Cudowny Medalik chroni przed atakiem piekła
Niejeden niedoszły samobójca nie mógł zaciągnąć na szyi pętli,
dopóki miał na sobie Cudowny Medalik

Nam, Polakom dzisiaj żyjącym, bliska jest nazwa „Niepokalanów”, nawiązująca do Maryjnego przywileju Niepokalanego Poczęcia. Ogromny niepokalanowski klasztor Franciszkanów założył ojciec Kolbe jako prototyp innych „Niepokalanowów”, mających objąć cały świat, i jako „centralę” MI, czyli Rycerstwa Niepokalanej. Święty tak bardzo przejął się głośnym w Rzymie (był tam na studiach) nawróceniem, pod wpływem wizji Niepokalanej z Cudownego Medalika, znanego masona Żyda Alfonsa Ratisbone, że zapragnął przy pomocy Medalika dokonać wielkiego dzieła apostolskiego. Pisał: „Pociągnąć dusze, jak najwięcej dusz, ku Niepokalanej. Ona z grzechów oczyści, oświeci, wzmocni, rozpali miłością Serca Jezusowego i współbraci; uszczęśliwi, bo słusznie mówią święci, że niemożliwą jest rzeczą, by zginął ten, kto czci Maryję, a także, iż «miłość ku Matce Najświętszej jest oznaką przeznaczenia do nieba». Ponieważ zaś Niepokalana obiecała udzielić wiele łask tym, którzy Jej medalik będą nosić, więc jak kulki w walce używają go członkowie Rycerstwa Niepokalanej, by dusze dla Niepokalanej zyskiwać, pewni, że im szerzej i głębiej królestwo Niepokalanej opanuje świat, tym bardziej zmieniać się on będzie na raj na ziemi”.Cudowny Medalik – „kulka w walce” – z rąk świętego Maksymiliana trafiał nawet do rąk hitlerowców, oddawanych w ten sposób przez niego Matce Bożej na wieczną własność.

Warto sobie przypomnieć, w jaki sposób powstał Cudowny Medalik. Spowiednik świętej Katarzyny Labouré (czytaj: Labury, z akcentem na y), ks. Aladel, zapisał jej zwierzenia z konfesjonału, dotyczące zdarzenia z 27 listopada 1830 roku: „Widziała w czasie modlitwy obraz przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę, taką jaką zazwyczaj przedstawia się pod nazwą «Niepokalanie Poczętej», stojącą z wyciągniętymi ramionami. Była ubrana w białą suknię i płaszcz srebrzysto-błękitny z welonem koloru jutrzenki. Z Jej dłoni wychodziły jakby wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała w tym momencie głos, który mówił: «Promienie są symbolem łask, które Maryja ludziom wyprasza». Wokół obrazu przeczytała wypisaną złotymi literami następującą inwokację: «O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy».

Arcybiskup Paryża powołał komisję do zbadania nie tylko nadzwyczajnych faktów licznych uzdrowień i nawróceń pod wpływem Medalika, lecz także źródła jego pochodzenia. Stwierdził: „Wyjątkowa szybkość, z jaką Medalik się rozpowszechnił, niezwykła liczba wybitych i rozdanych medalików, zadziwiające dobrodziejstwa i szczególne łaski, jakie wierni przez swoją ufność otrzymali – wydają się naprawdę znakiem, jakim Niebo chciało potwierdzić prawdziwość objawień, wiarygodność opowiadania wizjonerki i rozpowszechnianie się Medalika”.

Cudowny Medalik zyskał w roku 1846 aprobatę papieża Grzegorza XVI, poruszonego głośnym nawróceniem wspomnianego masona. Gdy dwanaście lat później Pius IX ogłaszał dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi, mógł się już powołać na powszechną wiarę ludu w ten Jej przywilej; wiarę, którą umocnił właśnie Medalik oraz krótka umieszczona na nim modlitwa. W cztery lata później, a więc w 28 lat po objawieniach w Paryżu, ukaże się Matka Boża świętej Bernadecie w Lourdes „tak, jak jest przedstawiona na Cudownym Medaliku” (oświadczenie świętej, noszącej na sobie Medalik).

Na świecie napisano dużo książek o objawieniach przy ulicy du Bac w Paryżu i o świętej Katarzynie Labouré. W Polsce względnie niewiele, jednak historia niejednego życia związana jest z Cudownym Medalikiem. W książce Matka Boża w moim życiu (Kraków 1984) na ostatnich stronach wspomina siostra zakonna, jak to Medalik przypięto nad jej kołyską. Wziął go ze sobą jej ojciec, który szczęśliwie wrócił z nim z wojny. Medalik znad kołyski „był w domu nadal przedmiotem czci, przypominającym o dobrodziejstwach Bożych, wyświadczonych rodzinie”. Rodzina przeżyła szczęśliwie następną, drugą wojnę światową. Autorce listu-ankiety zadano na progu klasztoru dwa pytania: czy Pan Jezus jej wystarcza oraz czy zna historię medalika Matki Bożej Niepokalanej. Na drugie odpowiedziała, że nie. Dostała książkę na ten temat. Pisze: „To był ten medalik znad kołyski. To było dla mnie prawdziwe objawienie! Maryja Niepokalana prowadziła mnie przez całe życie, cały czas, chociaż ja o tym nie myślałam. Mało tego, że mnie przyprowadziła do tego zgromadzenia, które specjalnie czci Jej Niepokalane Poczęcie, ale potem zaprowadziła aż do miejsca, gdzie objawiła cudowny ten medalik! Długie lata pracowałam w tym miejscu, w Jej sanktuarium, gdzie raczyła zejść z nieba, by rozdawać łaski przychodzącym do stóp ołtarza z wiarą w Jej macierzyńską opiekę”.

To jedna z wielu historii, w których przeplatają się wątki rodzinne z osobistymi na tle wydarzeń o charakterze ogólnym; okazja do okazania wdzięczności Bogu za Jego Miłosierdzie, tak doskonale widoczne w opiece nad nami Matki Miłosierdzia.

Z różnych zwierzeń wynika, że Cudowny Medalik chroni przed atakiem piekła, stanowiąc jakby tarczę osłaniającą noszącego, a porażającą swym blaskiem atakującego. Wielokrotnie stwierdzono, że niedoszły samobójca nie mógł zaciągnąć na szyi pętli, dopóki miał na sobie Medalik, zaś szatan kusił do zerwania go z szyi. Piszący te słowa duszpasterz zaleca zawieszanie Medalika na szyi małych dzieci (bez niego nieraz budzą się w nocy z płaczem, krzykiem, przerażeniem), chorych, zniewolonych przez duchy rozdmuchujące płomień nałogów, nienawiści i pożądliwości. Duszpasterz posuwa się nawet do tego, co nie wszyscy pochwalają: do polecenia umieszczania Medalika na miedzy lub ogrodzeniu między zwaśnionymi stronami, ukrycia go tam, gdzie do tej pory zwyciężał piekielny przeciwnik. Czasami skutek jest piorunujący i natychmiastowy, lecz trudno z braku miejsca wdawać się w szczegóły i opisy sytuacji

Opublikowano Aktualności | 6 Komentarzy

Ks. Dominik Chmielewski – Wygrać walkę z lękiem

Opublikowano Pomoc duchowa | 176 Komentarzy

Nabożeństwo 9 wtorków do Anioła Stróża – wtorek siódmy. Święci i aniołowie

Święty Stanisław Kostka (1550–1568) powiedział kiedyś pewnemu jezuickiemu towarzyszowi nowicjuszowi:
Wiedz, że gdy kiedyś zachorowałem w Wiedniu, byłem w domu protestanta i gorąco pragnąłem przyjąć Komunię.  Oddałem   się   nabożnie św. Barbarze i gdy moje serce było przepełnione tym pragnieniem, dwaj aniołowie pojawili się w moim pokoju, a wraz z nimi święta męczennica, i jeden z aniołów udzielił mi Komunii

Innym razem, gdy św. Stanisław wędrował pieszo przez Niemcy do Rzymu, zobaczył kościół, który kiedyś był katolicki, a do którego wchodzili wierni, więc zrobił to samo. Święty Stanisław zorientował się, że kościół ten stał się świątynią protestancką. Był tym głęboko dotknięty, ale gorycz zamieniła się w radość, gdy zobaczył zbliżającą się do niego grupę aniołów. Jeden z nich trzymał świętą Hostię. Święty Stanisław padł na kolana i przyjął Komunię bezpośrednio z rąk anioła

Ksiądz Marcello Stanzione, wybitny angelolog w swojej najnowszej książce „9 wtorków na cześć naszego Anioła Stróża” przypomina zapominane przez Kościół, wyjątkowe nabożeństwo do Anioła Stróża

Nabożeństwo 9 wtorków

Aby podziękować naszemu Aniołowi Stróżowi za wszystkie dobrodziejstwa, które nam wyświadczył, i z większą gorliwością prosić o Jego opiekę, proponujemy poświęcić mu dziewięć kolejnych wtorków, w czasie których będziemy się modlić i wzywać go z wdzięcznością i zaufaniem. Wtorek to dzień, który wielu katolików poświęca wspomnieniu aniołów (chociaż wielu innych woli poniedziałki), a dziewięć przywodzi na myśl liczbę chórów anielskich.

Proponuje się, aby w każdy wtorek odmawiać modlitwę wprowadzającą, uczestniczyć we Mszy Świętej i przyjmować Komunię Świętą w intencji dziękczynnej za wielki dar naszego Anioła Stróża. W ciągu dnia jest wskazane częste przywoływanie go, odmawianie modlitwy Aniele Boży lub modlitwa słowami, które spontanicznie podpowiada nam serce.

W tej książce proponujemy czytelnikowi wiele modlitw do aniołów, które można odmawiać w czasie nabożeństwa dziewięciu wtorków.

Siódmy wtorek
Święci i aniołowie

Nabożeństwo do świętych aniołów potężnie pobudza nas do codziennego wznoszenia się ku świętości. Można by napisać encyklopedię o związkach między świętymi a aniołami, ponieważ nieskończona jest liczba świętych chrześcijańskich, którzy żyli w wielkiej zażyłości z duchami niebieskimi.

Święta Teresa z Ávili (1515–1582), wielka reformatorka zakonu karmelitów, doświadczyła licznych spotkań z aniołami. To pierwsza kobieta, która została ogłoszona doktorem Kościoła. Święta Teresa była mistyczką, która doświadczyła najbardziej tajemniczego spotkania człowieka z istotą niebiańską. Rozsławił je wielki rzeźbiarz Bernini, twórca Ekstazy św. Teresy. Hiszpańska mistyczka tak opisuje to zdarzenie:

Widziałam anioła, tuż obok mnie po lewej stronie, w formie cielesnej […]. Nie był duży, ale drobny, bardzo uroczy, jego oblicze [było] tak rozpalone, że wydawał się [należeć] do tych bardzo wzniosłych aniołów, którzy, jak się wydaje, cali płoną. Przypuszczam, że są to ci, których nazywają cherubinami […]. Widziałam go [trzymającego] w dłoniach długą złotą strzałę, a na samej końcówce jej grotu zdawał się [żarzyć płomyk] ognia. Zdawało mi się, że on kilkakrotnie zanurzał ją w moje serce i docierał nią we mnie aż do wnętrzności. Gdy ją wyciągał, wydawało mi się, że wyciąga je wraz z nią, a mnie pozostawiał całą rozpaloną wielką miłością Boga. Ten ból był tak wielki, że wyzwalał we mnie owe pojękiwania, a słodycz, którą wzbudza we mnie ten przeogromny ból, jest tak przewyższająca wszystko, że nie ma [w tym] pragnienia, aby on ustał, ani dusza nie zadowala się niczym mniejszym, jak tylko Bogiem. Nie jest to ból cielesny, ale duchowy, choć i ciało nie przestaje w nim uczestniczyć, a nawet dość znacznie. Są to tak słodkie zaloty, dokonujące się między duszą i Bogiem, że błagam Jego dobroć, aby dał ich zasmakować temu, kto pomyśli, że kłamię*

*   Św. Teresa od Jezusa, Księga mojego życia (autobiografia), tłum. D. Wandzioch, W. Ciak ocD, Poznań 2010, rozdz. 29, 13.

Błogosławiona Agnieszka z Montepulciano (1268–1317) dziesięciokrotnie przyjmowała Komunię Świętą z rąk anioła i kilkakrotnie była pocieszana wizjami aniołów, od których otrzymała również nakaz budowy nowego klasztoru. Święta Aniela z Foligno pisała o duchach niebieskich:

Czułam taką radość z powodu obecności aniołów, a ich mowa napełniała mnie tak wielkim szczęściem, że nigdy bym nie uwierzyła, że najświętsi aniołowie są tak życzliwi i zdolni dać duszom takie rozkosze. Modliłam się do aniołów, zwłaszcza do serafinów, a najświętsi opiekunowie powiedzieli mi: teraz przyjmij to, co mają serafini, a będziesz mogła uczestniczyć w ich radości.

Innym razem św. Aniela z Foligno pisała:

Widziałam w duszy dwie zupełnie różne radości: jedna pochodziła od Boga, druga od aniołów i nie były do siebie podobne. Podziwiałam wspaniałość, z jaką Pan był nimi otoczony, i zapytałam, jak się nazywa to, co oglądam. „To są  Trony” – powiedział głos. Ich wielość była olśniewająca i nieskończona do tego stopnia, że gdyby liczba i miara nie były prawami stworzenia, uwierzyłabym, że wzniosły tłum przed moimi oczami jest niezliczony i bezgraniczny. Nie widziałam ani początku, ani końca tego tłumu, którego liczba przekracza nasze liczby.

Święty Ignacy Loyola, założyciel Towarzystwa Jezusowego, mówi o aniołach w swojej księdze Ćwiczenia duchowne z 1535 roku. W regułach mających na celu większe rozeznanie duchowe św. Ignacy zauważa: „Jest właściwością Boga i Jego aniołów, że w poruszeniach swoich [w duszy] dają prawdziwą radość i wesele, a usuwają wszelki smutek i zamieszanie, które wprowadza nieprzyjaciel”*. Anioł jest więc dla Ignacego posłańcem prawdziwej harmonii, a kiedy wchodzimy z nim w komunię, radują się ciało i dusza i porzucają wszelkie pęta tkwiące w kruchości naszego stanu. Według św. Ignacego zgodnie z naszą intymną skłonnością do przyjęcia anioła staje się on pocieszycielem lub mścicie- lem, jak pisze w siódmej regule:

* Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, tłum. J. Ożóg, Kra- ków 1996, nr 329

W tych, którzy postępują od dobrego ku lepszemu, dobry anioł działa słodko, lekko i łagodnie jak kropla wody, która spływa na gąbkę, zły – gwałtownie, z hałasem i niepokojem, jak kropla wody padająca na kamień. Na tych natomiast, którzy przechodzą ze złego w gorsze, wspomniane duchy oddziałują w sposób odwrotny. Przyczyną tego jest usposobienie duszy przeciwne lub podobne aniołom, o których wyżej była mowa. Kiedy bowiem jest przeciwne, wchodzą one z hałasem, wyraźnie i dostrzegalnie, kiedy natomiast usposobienie duszy jest podobne, wchodzą w milczeniu jak do własnego domu z otwartymi drzwiami*.

*   Tamże, nr 335

Innym świętym jezuitą był św. Alojzy Gonzaga (1568–1591). Z jednego z jego pism dowiadujemy się o jego celach i praktykach ku czci świętych aniołów:

Wyobraź sobie, że jesteś wśród dziewięciu chórów anielskich, które modlą się do Boga i śpiewają hymn: Sanctus Deus, Sanctus fortis, Sanctus immortalis, miserere nobis, a powtarzając go jeszcze dziewięć razy, będziesz się z nimi modlić. Szczególnie polecisz się Aniołowi Stróżowi trzy razy dziennie: rano modlitwą Aniele Boży, wieczorem tą samą modlitwą oraz w ciągu dnia, kiedy pójdziesz nawiedzić kościół. Uświadom sobie, że musisz być prowadzony przez swojego anioła jak ślepiec, który nie widząc niebezpieczeństw na drodze, oddaje się całkowicie temu, który prowadzi go za pomocą laski.

Święty Alojzy, wielki wzór czystości, tak bardzo zakochał się w świętych aniołach, że ułożył na ich cześć krótki traktat, w którym zebrał wszystko, co Pismo Święte mówi o tych duchach niebieskich.

Święty Stanisław Kostka (1550–1568) powiedział kiedyś pewnemu jezuickiemu towarzyszowi nowicjuszowi:

Wiedz, że gdy kiedyś zachorowałem w Wiedniu, byłem w domu protestanta i gorąco pragnąłem przyjąć Komunię.   Oddałem   się   nabożnie św. Barbarze i gdy moje serce było przepełnione tym pragnieniem, dwaj aniołowie pojawili się w moim pokoju, a wraz z nimi święta męczennica, i jeden z aniołów udzielił mi Komunii 

Innym razem, gdy św. Stanisław wędrował pieszo przez Niemcy do Rzymu, zobaczył kościół, który kiedyś był katolicki, a do którego wchodzili wierni, więc zrobił to samo. Święty Stanisław zorientował się, że kościół ten stał się świątynią protestancką. Był tym głęboko dotknięty, ale gorycz zamieniła się w radość, gdy zobaczył zbliżającą się do niego grupę aniołów. Jeden z nich trzymał świętą Hostię. Święty Stanisław padł na kolana i przyjął Komunię bezpośrednio z rąk anioła.

Święta Róża z Limy (1586–1617) bardzo dobrze znała swojego Anioła Stróża. Niejednokrotnie, gdy była chora, przynosił jej niezbędne lekarstwa.

Święty Filip Nereusz (1515–1595) został uratowany przez swojego Anioła Stróża, który podniósł go wysoko, żeby święty założyciel kapłanów Oratorium nie został stratowany przez powóz ciągnięty przez cztery konie, z szaloną prędkością przejeżdżający wąską uliczką Rzymu. Innym razem św. Filip stanął przed biedakiem, który prosił go o jałmużnę. Święty natychmiast oddał mu wszystkie nieliczne monety, jakie miał, a tamten powiedział z uśmiechem:

„Chciałem tylko poznać twoją hojność” – i zniknął. Jak później zwierzył się św. Filip dwóm znajomym księżom, żebrak był jego Aniołem Stróżem, który uciekł się do tej metody, by tamten lepiej zrozumiał, jak miłosierdzie wobec ubogich jest przyjmowane przez Boga i Jego aniołów. Święty biskup Franciszek Salezy (1576–1622) przed rozpoczęciem homilii zatrzymywał się chwilę i spoglądał na słuchaczy przez kilka minut, a w tym czasie zwracał się do Aniołów Stróżów swoich wiernych, prosząc ich, aby natchnęli jego kazaniami serca słuchaczy.

Święta Małgorzata Maria Alacoque wyznała:

Często byłam pocieszana obecnością mojego wiernego Stróża i byłam przez niego karcona i korygowana. Kiedyś chciałam wtrącić się w rozmowę na temat małżeństwa mojej krewnej. Wtedy dał mi do zrozumienia, że nie jest to godne duszy zakonnej, surowo mnie skarcił i powiedział mi, że jeśli wrócę do zajmowania się podobnymi intrygami, ukryje przede mną swoją twarz.

Święty Jan Bosko, założyciel Towarzystwa Salezjańskiego, pragnąc szerzyć kult duchów niebieskich, napisał prostą broszurkę zatytułowaną Czciciel Anioła Stróża. Nabożeństwo do aniołów było tak dobrze znane św. Janowi Bosko, że pewnego dnia, słysząc grupę robotników śpiewających swoje rytmiczne pieśni, natychmiast się ich nauczył i spisał nuty, a następnie poprosił Silvia Pellicę, aby skomponował kilka wersetów, które byłyby przyjemnymi wezwaniami do Anioła Stróża. Pellico się zgodził, a rezultatem była bardzo popularna piosenka, którą śpiewała młodzież z oratorium.

Jednym z najbardziej znanych chłopców z oratorium ks. Bosko był św. Dominik Savio (1842– 1857). Pewnego razu Raimonda, młodsza siostra św. Dominika, wpadła do stawu. Jej brat wskoczył do wody, mimo że nie umiał pływać. „Skąd wziąłeś siłę?”, pytali go świadkowie tego zdarzenia. „Nie byłem sam”, odpowiedział spokojnie chłopak, „trzymałem Raimondę, a mnie trzymał Anioł Stróż”. Innym razem ze względu na palące lipcowe słońce chłopi we wsi przerwali pracę. Jeden z nich, widząc przechodzącego świętego chłopca, zapytał go: „Nie boisz się iść sam po tych opustoszałych drogach?”. „Nie jestem sam”, odpowiedział św. Dominik Savio. „Nie widzę nikogo z tobą”. „Ty go nie widzisz, a jednak jest: to mój Anioł Stróż”.

Święta Katarzyna Labouré (1806–1876), córka Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, która rozszerzyła kult Cudownego Medalika, w czasie nocnego spoczynku 18 lipca 1830 roku trzykrotnie usłyszała głos. Nowicjuszka odsunęła zasłonę swojego łóżka i zobaczyła pięknego chłopca ubranego na biało. Jego czoło otaczały świetliste kręgi. Katarzyna od razu zrozumiała, że to dziecko jest jej Aniołem Stróżem. Anioł niebiańskim głosem powiedział do niej: „Przyjdź do kaplicy. Tam czeka na ciebie Najświętsza Dziewica. Będę ci towarzyszył”. Było około godziny dwudziestej trzeciej trzydzieści. Anioł szedł po lewej stronie, towarzysząc s. Labouré w wędrówce przez pomieszczenia klasztoru. Gdy szli, duch niebiański roztaczał wokół siebie promienie światła. Drzwi otwierały się, gdy tylko dotykał ich czubkiem palca, a lampy same się zapalały. Po przybyciu do kaplicy św. Katarzyna Labouré podeszła do balustrady i zaczęła się modlić na kolanach, anioł zaś wszedł do prezbiterium, stanął po lewej stronie od ołtarza i o północy zawołał: „Oto Najświętsza Panna!”. Matka Boża długo rozmawiała ze św. Katarzyną o misji, jaką zakonnica miała wykonać na chwałę Bożą, a potem zniknęła. Siostra Katarzyna wróciła do dormitorium w towarzystwie Anioła Stróża o drugiej w nocy.

Inną świętą, która bardzo dobrze znała swojego Anioła Stróża, była św. Gemma Galgani (1878–1903). Za pośrednictwem swojego anioła, który pełnił funkcję listonosza, przesyłała do Rzymu korespondencję do swojego kierownika duchowego, pasjonisty o. Germano. Święta Gemma pisze: „List, właśnie skończony, oddaję aniołowi. On jest tu obok mnie i czeka”. Listy św. Gemmy w tajemniczy sposób docierały do celu bez pośrednictwa poczty. Pewnego dnia św. Gemmę ogarnął wewnętrzny niepokój, ponieważ jej spowiednik nie był wobec niej zbyt wymagający, ona tymczasem wciąż widziała siebie „pełną grzechów”. Wychodząc z konfesjonału, nie mogła powstrzymać smutku.

Byłam w kościele. Aby mnie uspokoić, podszedł do mnie Anioł Stróż i powiedział te słowa: „Powiedz mi, komu chcesz wierzyć, spowiednikowi czy sobie samej? Spowiednikowi, który jest nieustannie oświecany i wspomagany, który ma wiele zdolności, czy sobie samej, która nie posiadasz nic, nic, nic z tego wszystkiego? O pyszna! — powiedział mi — chcesz być nauczycielką, przewodniczką i kierownikiem spowiednika!”.

Święta Gemma w swoich pamiętnikach ujawnia także szczególną łagodność anioła wobec swojej osoby:

Anioł Stróż nie przestaje nade mną czuwać, pouczać mnie i mądrze mi radzić. Kilka razy dziennie pojawia się i rozmawia ze mną. Wczoraj dotrzymywał mi towarzystwa, kiedy jadłam, ale nie męczył mnie tak, jak robią to inni. Po zjedzeniu nie czułam się dobrze, więc podał mi filiżankę kawy tak dobrej, że natychmiast wyzdrowiałam, a potem pozwolił mi odpocząć chwilę.

Na innej stronie swojego pamiętnika św. Gemma Galgani notuje: „Anioł dał mi do wypicia kilka kropel białego płynu w złotym kieliszku, mówiąc, że to jest lekarstwo, którym lekarz w niebie uzdrawia chorych”. Zakonnica o imieniu Agnieszka wspomina, że pewnego razu św. Gemma poszła sama do innego klasztoru. Matka Agnieszka zganiła ją, a ona powiedziała, że nie była sama – był z nią Anioł Stróż. „Gdzie go zostawiłaś?”, zapytała matka. „A tam, za drzwiami”, powiedziała Gemma. Zakonnica ponownie zapytała: „Zawołasz go?”. Dziewczyna otworzyła drzwi i ręką zaprosiła anioła do środka, a następnie pokazała go m. Agnieszce. Zakonnica nikogo nie zobaczyła. Udały się z dziewczyną do rozmównicy i tam zapytała, jak ukazał się jej anioł. Gemma odpowiedziała: „Nad głową, z rozpostartymi skrzydłami”. Rzeczywistość Anioła Stróża była oczywista dla św. Gemmy, która wierzyła, że ludzie wokół niej też go widzą.

Wraz ze św. Gemmą kończę ten krótki przegląd relacji między aniołami i niektórymi świętymi, przywołując to, co napisał dominikanin Sertillanges: „Istnieje niewątpliwy związek między świętością a istnieniem aniołów, tyle że nikt nigdy nie został świętym, ponieważ widział aniołów, ale widział aniołów, bo został świętym”.

Modlitwa wprowadzająca na każdy wtorek

O mój Święty Aniele, kochający, wierny i oddany towarzyszu mojego życia, wybacz mi obojętność i zaniedbania z przeszłości. Wyproś mi, abym żył teraz w zażyłości z Tobą, a wraz z Tobą w zażyłości z Bogiem, z którym jesteś ściśle zjednoczony. Abym nie przeżył ani jednego dnia bez kontaktu z Tobą, nie przypominając sobie o Twojej obecności, i bym z pełnym zaufaniem uciekał się do Twojej pomocy. Broń mnie przed atakami złych aniołów i przed wieloma niebezpieczeństwami duszy i ciała, które tak często mi zagrażają. Oświecaj mego ducha Twoimi natchnieniami, spraw, by moja miłość do Boga była żarliwsza, okryj mnie swoją potężną opieką. Idź obok mnie, ściśle zjednoczony, i prowadź mnie do nieba, skąd pochodzisz, abym mógł spędzić z Tobą moją wieczność w uszczęśliwiającym posiadaniu Boga. Amen.

Pozostałe modlitwy – do wyboru
Prawie połowę książki zajmują różne modlitwy – oto przykłady:

Akt dziękczynienia Aniołowi

Mój Aniele Stróżu, pozdrawiam Cię i dziękuję Ci. Proszę, byś zechciał się za mnie modlić i wstawiać wtedy, kiedy nie jestem w stanie wypowiedzieć moich modlitw. Racz również w Boskim świetle spotkać się z Aniołami Stróżami tych, których kocham najbardziej, wszystkich tych, którzy są mi bliscy duchowo, aby ich oświecać, chronić, prowadzić.  Amen!

Do Świętych Aniołów Stróżów

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie moich rodziców, moich przyjaciół i moich dobroczyńców. Chrońcie ich we wszystkich ich potrzebach. Zjednoczcie się, aby wspierać ich wszystkich i każdego z osobna teraz, przez całe życie, a zwłaszcza w godzinę śmierci.

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie wszystkich tych, którzy rządzą nami w doczesnym porządku. Wyproście dla nich roztropność, siłę i mądrość niezbędne do wypełniania ich ważnych funkcji zgodnie z wolą Bożą i zasadami sprawiedliwości.

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie tego kraju, tego miasta, tego domu i wszystkich jego mieszkańców. Czczę Was i polecam się Waszej łaskawości. Oddalcie od nas skandale, niegodziwości, herezje, grad, burze, pożary, zarazę i inne plagi. O Aniele Pokoju! Wyproś nam pokój, którego świat nie może dać, abyśmy miłowali się nawzajem w sposób chrześcijański i wolni od wszelkiego niebezpieczeństwa i przykrego wypadku kochali Boga i służyli Mu całym naszym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił.

Pozdrawiam Was, Aniołowie Stróżowie papieża, biskupów, duchowieństwa, wszystkich zakonów, a przede wszystkim tej diecezji, tej parafii, wszystkich tych, którzy czuwają nad zbawieniem naszych dusz i którzy są odpowiedzialni za to, by nas nauczać i prowadzić po drogach zbawienia. Wyproście im gorliwość, roztropność i świętość konieczne do godnego wykonywania ich posługi.

Pozdrawiam Was wszystkich, Aniołowie Stróżowie. Chciałbym, aby wszyscy ludzie Was poznali, kochali i szanowali. Duchy dobroci, niech wszyscy poznają wreszcie swego Odkupiciela. Módlcie się do Ojca miłosierdzia, aby posłał robotników do swojej winnicy, aby dotknął serc synów zagubionych i rzucił im światło pochodni wiary.

Przyjdźcie, o Święci Aniołowie

Przyjdźcie zatem, o Święci Aniołowie, przyjdźcie, aby uwielbić wśród nas nieskończoną Dobroć! Przyjdźcie odszukać na ziemi to, czego nie możecie znaleźć w niebie. Tam w niebie nie można praktykować miłosierdzia, ponieważ nie ma tam nieszczęśliwych.

Przyjdźcie więc do nas. Tutaj są wszystkie niedole, to jest ich kraj, to jest miejsce ich narodzin. Wszyscy ludzie są więźniami – zerwijcie ich łańcuchy! Wszyscy ludzie są ślepi – przynieście im trochę pięknego światła, które kontemplujecie! Wszyscy ludzie są zagubieni, oszukani iluzją dóbr zmysłowych. Wy, którzy pijecie w samym źródle rozkoszy czystej i duchowej, przelejcie im kilka kropel tej niebiańskiej wody!

Modlitwy o ochronę
naszego snu

O mój Aniele Stróżu, ochroń mnie we śnie. Oddal ode mnie uciążliwe sny i duchy nocy. Zwiąż wroga mojej duszy, aby nic nie zanieczyszczało mojego ciała. Strzeż mojego ducha otwartego na dotknięcia Ducha Bożego, złącz mnie ze sobą, pouczaj mnie. Ożyw siły mojej duszy i mojego ciała. Obym zasnął i obudził się w cieniu Twoich skrzydeł!

w niebezpieczeństwach

O mój drogi Aniele! O mój książę! O drogi przewodniku mojego życia! Rzucam się w Twoje ramiona, odpoczywam spokojnie w Twojej miłości. Miej litość dla mojej duszy tak samo nieśmiertelnej jak Twoja i zdolnej oglądać Boga tak jak Ty. O mój drogi obrońco, nie opuszczaj mnie pośród niebezpieczeństw, które mnie otaczają ze wszystkich stron. Spraw, abym zwyciężył moich wrogów.

Adoracja

Święci Archaniołowie i Święci Aniołowie, którzy co noc przebywacie we wszystkich kościołach świata, aby ofiarować Wasze hołdy, Wasze uwielbienie i Waszą miłość naszemu Panu, przyłączam się do Waszych serc płonących miłością, chociaż jestem tego niegodny. Kochajcie, piękne i żarliwe duchy, kochajcie za mnie Serce Jezusa. Pragnę, aby każde uderzenie mojego serca podczas snu było aktem miłości do Niego. Przyłączam się do wszystkich świętych dusz moich braci i sióstr, wędrowców na tej ziemi tak jak ja, które tej nocy będą gorliwie adorować i miłować Serce Jezusa.

Za dusze w czyśćcu

O mój dobry Aniele! Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i Was wszystkich, drodzy Aniołowie, których podopieczni znajdują się w rozżarzonym węglami czyśćcu. Błagam Was, proście Boski Majestat, aby pozwolił Wam odwiedzić ich za mnie, pocieszyć, wzmocnić i uwolnić. Proszę Was, o niebiańskie duchy, abyście ofiarowali Bogu za nich wszystkie moje dobre uczynki, które spełnię do ostatniej chwili mojego życia. Zjednoczcie je z Waszym duchem czystości i uwielbienia oraz ze świętymi dziełami wszystkich błogosławionych.

Przede wszystkim zjednoczcie ten mały dar z nieskończonymi cierpieniami i zasługami Jezusa, łącząc jeszcze ściślej moje czyny z Jego czynami, z czynami Najświętszej Maryi Panny i chwalebnego św. Józefa. Proście ich, aby uświęcili moją małość swoją wielkością i by zjednoczyli to, co im przedstawię, z ich niepojętym skarbem, aby spłacić długi dusz czyśćcowych, zwłaszcza dusz moich krewnych i przyjaciół.

A wy, drogie dusze, zaraz po wejściu do raju pokłońcie się Bogu, aby Go czcić, błogosławić i kochać za mnie. Wyproście mi, który jestem jeszcze na falach wzburzonego morza, nie wiedząc, czy dotrę do portu zbawienia, radość oglądania was wiecznie w niebie. Amen

Zobacz więcej w książce: „9 wtorków na cześć naszego Anioła Stróża”, Wydawnictwo Esprit

Opublikowano Wydarzenia | 63 Komentarze