Nowenna Pompejańska za dusze w czyśćcu cierpiące – link do zapisów

Organizujemy Nowennę Pompejańską w intencji Dusz Czyśćcowych odmawianą w grupach po 4 osoby, w terminie od 1 listopada do 24 grudnia 2021. Kończymy celowo w Wigilię, bo w Boże Narodzenie – właśnie tego dnia najwięcej dusz opuszcza czyściec i idzie do Nieba, bo NARODZIŁ SIĘ ZBAWICIEL i zbawienie przyszło na świat 
Link do wpisu z modlitwami i listą osób biorących udział w NP  >>>Kliknij<<<

Opublikowano Aktualności | 1 komentarz

Czy ks. Dolindo przeżył czyściec? Wstrząsające przesłanie z zaświatów mistyka z Nepolu

20 stycznia 1993, w małej miejscowości pod Neapolem, skromna Włoszka Maria Agostino Romano pod wpływem wewnętrznego przymusu spisuje słowa podyktowanej jej przez…Ojca Dolindo Ruotolo.

Kobieta znała kapłana od wczesnych lat dziecięcych. Jej wspomnienia ograniczają się jednak do budujących i świętych wydarzeń z życia o. Dolindo. Zna jego duchowość jedynie pobieżnie. Nie czytała prawie w ogóle jego pism. Pisała przez trzy kolejne dni, w określonych godzinach. Nie rozumiała, co pisze. Przeczytawszy potem całość, napisaną jednym ciągiem, nieredagowaną, wzruszyła się. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, jak to się stało, że była w stanie napisać zdania o takiej głębi. Po spisaniu pośpiesznie udała się do miejscowego proboszcza, który przyjął spisane przez nią przesłanie.

Co podyktował jej O. Dolindo? Jak brzmi to niezwykłe przesłanie?

Ja, Dolindo, kochający Jezusa Ukrzyżowanego, otrzymałem pozwolenie, by ci opowiedzieć, co się działo ze mną po śmierci.

Wszechmogący Bóg, najsprawiedliwszy i najlepszy, pozwolił, aby dusza moja jeszcze przez trzy dni pozostała na ziemi, u stóp tabernakulum. W ten sposób mogłem wynagrodzić za wszystkie uchybienia, jakie miały miejsce z powodu zbytniej koncentracji tłumnie gromadzących się ludzi na mojej osobie w świętym domu Bożym [kościele – J.B.B.].

Fakt, że pozostawałem przez trzy dni u stóp Tabernakulum, nie oznacza, że byłem ogołocony ze świętości, której nieskończenie dobry Bóg zechciał mi hojnie udzielić. W chwili mojego przejścia [na drugi świat – J.B.B.] zrozumiałem w Bożym świetle, iż potrzeba, bym podjął akt całkowitego wynagrodzenia za wszystkie te dusze, które przez wiele lat nie oddawały należnego szacunku Najświętszemu Sakramentowi z powodu mojej osoby […].

 O ile jednak Najświętsza Dusza Jezusa radowała się wywyższoną chwałą swojej Boskości w łonie Jego Niebieskiego Ojca, o tyle dla mnie te trzy dni spędzone u stóp Tabernakulum były dość bolesne. Po nich dusza moja uniosła się i zatrzymała w Niebie, by tam kontemplować pełnię wielkości Boga Wszechmogącego. Gdy już przekroczyłem ostateczny próg, a dusza moja zanurzyła się w wieczności, skosztowałem wszelkich słodkości Raju.

Przesłanie podyktowane Marii Agostino to przepiękny duchowy testament Ojca Dolindo, nawiązujący do jego życia i zachęcający jednocześnie wiernych do bliskości z Jezusem.

Martwi są wszyscy ci, którzy żyją z daleka od Boga. Są pozbawieni prawdziwego życia, czyli łaski Bożej. Dusza, która nie żyje w łasce, kroczy w ciemnościach i jest niczym żyjący trup, ogołocona z najważniejszej swojej cząstki. To, co daje życie ciału, to realna istota, która promieniuje od pełnej życia duszy.

Zobacz więcej w książce „Moja misja trwa. Jezu, Ty się tym zajmij! część 2”https://bit.ly/3CqOuE4

WIĘCEJ W NIEZWYKŁEJ SERII FILMOWEJ Z JOANNĄ BĄTKIEWICZ-BROŻEK

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 3 Komentarze

Ks. Piotr Glas: Dzisiejszy świat to dom wariatów

Opublikowano Aktualności | 10 Komentarzy

Ku refleksji – inny gust Pana Boga

W seminarium kiepsko się sprawowali. Jeszcze nie mieli święceń, a już domagali się przywilejów. Pazerni byli – pytali, co będą z tego mieli, że zostaną księżmi. Jeden to nawet podkradał wspólne pieniądze. Ten, jak się potem okazało, współpracował i doniósł na przełożonego. Pozostali, gdy trzeba było wyznać wiarę, uciekli. A szef rocznika, gdy było gorąco, to w żywe oczy zarzekał się, że w ogóle nie był w seminarium.

Tacy ludzie po prostu nie nadawali się na duchownych. Jedenastu z nich zostało biskupami, z tego jeden nawet papieżem – ten właśnie, co szedł w zaparte. Są filarami Kościoła. Apostołowie. Pewnie za czasów Jezusa byli mądrzejsi ludzie niż ci, których On wybrał. A przecież mógł sobie dobrać takich, którzy mieliby jakąś ogładę, wykształcenie, wiedzieli więcej o świecie. Żeby chociaż byli Polakami-katolikami, a tu masz: Żydzi


Stanowczo Pan Bóg ma inny gust niż większość ludzkości. Czasem wręcz jakby drwi sobie z naszego poczucia estetyki i zasad doboru ludzi. Nie dość, że wyświęcony z litości, to jeszcze przeraźliwie brzydki Jan Vianney jest dziś najjaśniejszą gwiazdą świętego duchowieństwa. Karol de Foucauld, który usunął się na pustynię i siedział tam bez sensu, nie nawracając nawet złamanego Beduina, ma dziś zastępy cennych dla Kościoła uczniów. Gruby jak beczka i stary papież Jan XXIII miał dostosować się do „przejściowości” swojego pontyfikatu, a zwołał sobór o gigantycznych skutkach.

Mnóstwo jest takich rzeczy w całej historii Kościoła. Naprawdę znaczących dzieł dokonywali tam nader często ludzie, którzy niespecjalnie się do tego nadawali. Jeśli jednak się nadawali, dostawali od życia taką szkołę, że nie przychodziło im do głowy uważać posiadanych zdolności za swoją własność. I o to pewnie chodzi: chrześcijanin ma wiedzieć, że sam z siebie jest skończonym łajzą i bez Ducha Świętego niczego sensownego nie zdziała. Dopóki to się nie stanie, jego drzwi pozostaną zamknięte nie tylko „z obawy przed Żydami”, ale też przed masonami, cyklistami, Unią Europejską, a nawet Komunią na rękę.

Chrześcijanin, jeśli nie zamierza spędzić życia w okopach i kanałach, musi przejść drogę apostołów. Musi dać nogę z Getsemani i zobaczyć, jak sypie się jego dobre mniemanie o sobie. Musi zobaczyć, jakim jest tchórzem i jak z jego rzekomych zasług zostaje jedynie rzekomość.

Z dwunastu pierwszych seminarzystów przepadł tylko ten, co nie miał dobrej woli. Pozostali, gdy zrozumieli, że nie mają szans na świętość, spokornieli i … stali się święci. Wtedy już nie uciekli nie tylko przed krzyżem Jezusa, ale nawet z własnego krzyża. Nie był to jednak owoc ich wysiłków, tylko Ducha Świętego, który zstąpił na nich z taką siłą, że aż to było widać i słychać. Zstąpił nie dlatego, że apostołowie byli tego godni, ale dlatego, że oni swoją niegodność zauważyli i przestali ją ukrywać. Tak powstaje lądowisko dla Bożej łaski. Nie ma się zatem co przerażać, gdy widzimy upadającego chrześcijanina, choćby i duchownego. Problem jest dopiero, gdy on tego nie widzi.
Franciszek Kucharczak „Gość Niedzielny” nr 20/2005

Opublikowano Aktualności | 127 Komentarzy

Ks. Dominik Chmielewski: prośmy Boga, by uratował Polskę przed wojną!

Opublikowano Aktualności | 53 Komentarze

Duchowa Obrona Granic Ojczyzny czyli Wielka Nowenna o pokój i błogosławieństwo dla Polski z bł. Prymasem Tysiąclecia

Duchowa Obrona Granic Ojczyzny czyli Wielka Nowenna o pokój i błogosławieństwo dla Polski z bł. Prymasem Tysiąclecia rozpoczęta w Uroczystość Chrystusa Króla 21.11.2021r.
Prowadzący ks. Mateusz Wójcik

Nagranie ustawione od początku Nowenny – kliknij i oglądaj!

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 21 Komentarzy

Śladami Ojca Dolindo Ruotolo: Moja misja trwa – zaproszenie na wyjątkową podróż śladami mistyka z Neapolu

Dziś, 19 listopada przypada 51. rocznica śmierci Sługi Bożego
ks. Dolindo Ruotolo

Kilka lat temu cała Polska zachwyciła się skromnym księdzem z Neapolu — Dolindo Ruotolo. Co takiego sprawiło, że ta fascynacja trwa do dzisiaj? Na to pytanie każdy z nas może odpowiedzieć na swój własny sposób. Nasze historie są różne, ale łączy je ta jedna wyjątkowa postać.

Razem z Joanną Bąkiewicz-Brożek — autorką bestsellerowej biografii „Jezu, Ty się tym zajmij!” i wicepostulatorką procesu beatyfikacyjnego ks. Dolindo Ruotolo chcemy zaprosić Was na wyjątkową podróż śladami mistyka z Neapolu

Joanna Bątkiewicz-Brożek:
„Moja misja trwa. Jezu, Ty się tym zajmij! część 2”

Kontynuacja bestsellerowej książki „Jezu, Ty się tym zajmij!”
„Drogi czytelniku, jeśli zamierzasz sięgnąć po tę książkę, licz się z tym, że zarwiesz kilka nocy, zawalisz parę ważnych spraw i przeoczysz sporą liczbę podjętych zobowiązań. W zamian za to otworzy się przed tobą wiele faktów i okoliczności z życia świętego kapłana z Neapolu, poruszy się serce i przymusi do przemyśleń, a co najważniejsze, pozwoli ci przez pewien czas oddychać nadprzyrodzonością. (…) Joanna ma talent do opowiadania, a jeszcze większy do wyszukiwania miejsc oraz osób na pozór całkowicie niedostępnych. Sięga po nowych świadków, wydobywa z rumowisk nieznane dokumenty, otwiera zaryglowane drzwi”.
KS. PROF. ROBERT SKRZYPCZAK

Joanna Bątkiewicz-Brożek, autorka bestsellerowej biografii Jezu, Ty się tym zajmij!, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego ks. Dolindo Ruotolo, kontynuuje podróż śladami niezwykłego kapłana z Neapolu. Odkrywa pozostawione przez niego dziedzictwo i proroctwa, a także ukazuje jego heroiczną drogę krzyża. Dlaczego był wyszydzany i odrzucony przez Kościół, któremu pozostał posłuszny do końca? Kto chciał go zniszczyć i czemu toczył zażartą walkę z dziełami mistyka z Neapolu? Jak o. Dolindo widział rolę kobiety w Kościele? Co mówi w przesłaniu z zaświatów i swoim duchowym testamencie?
Ta porywająca opowieść o skromnym kapłanie z Neapolu będzie dla wielu czytelników ogromnym zaskoczeniem.

JOANNA BĄTKIEWICZ-BROŻEK – ur. w 1976 r., żona i mama. Ukończyła filologię romańską na Uniwersytecie Jagiellońskim, studia podyplomowe z teologii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego oraz Studium Postulatorskie przy Kongregacji ds. Świętych w Rzymie. Wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym o. Dolindo. Autorka pierwszej biografii o. Dolindo, Jezu, Ty się tym zajmij! O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda nagrodzonej Feniksem w 2018 r. Od kilku lat bada życie sługi Bożego z Neapolu.

Link do książki : https://bit.ly/3CqOuE4

Joanna Bątkiewicz – Brożek, autorka bestsellerowej biografii Jezu, Ty się tym zajmij! i wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego ks. Dolindo Ruotolo, zaprasza w filmową podróż śladami niezwykłego kapłana

🙌 👉 W specjalnie przygotowanej serii filmowej „Moja Misja Trwa. Śladami Ojca Dolindo Ruotolo”, dziennikarka zabierze nas w miejsca związane z życiem i działalnością mistyka. Odsłoni przed nami nowe fakty i proroctwa, a także odkryje jego heroiczną drogę krzyża. Ta porywająca opowieść o skromnym kapłanie z Neapolu będzie dla wielu ogromnym zaskoczeniem!

 ℹ️ PREMIERA pierwszego odcinka już we wtorek 23 listopada 2021! 🎞 Cała seria dostępna będzie na kanale Youtube Wydawnictwa Esprit.

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 87 Komentarzy

Nowenna Polaków do św. Andrzeja Boboli o ochronę oraz błogosławieństwo dla Polski 22-30.11.2021

Jest bardzo ważne, by szczególnie w świątyniach granicznych, na wschodniej ścianie, trwał nieustanny Różaniec w intencji Ojczyzny, by organizowana była tam adoracja całodzienna, a może nawet nocna, jeśli jest taka możliwość – zachęca ks. Dominik Chmielewski

Nowenna w sanktuarium w Strachocinie będzie trwać od godz. 16.30 do 17.00. Można się w nią włączyć poprzez stronę internetową sanktuarium: www.strachocina.przemyska.pl

Ks. Dominik Chmielewski – DUCHOWA OBRONA

Z gorącym apelem o podjęcie nowenny w intencji Ojczyzny za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli zwraca się ks. DOMINIK CHMIELEWSKI SDB, założyciel i opiekun duchowy wspólnoty WOJOWNIKÓW MARYI. Jak ocenia, nasza wspólna modlitwa jest bardzo ważna wobec trwającego hybrydowego ataku na Polskę.

– Widzimy trwający atak na wartości chrześcijańskie, patriotyczne, na rodzinę. W sercach dzieci i młodzieży chce się zasiać nienawiść do Kościoła, podnoszone są głosy, by wyrzucić religię ze szkół, kwestionowane są bardzo mocno postawy radykalizmu ewangelicznego u kapłanów i biskupów – wylicza zagrożenia ks. Dominik Chmielewski SDB, wzywając do modlitewnej mobilizacji. – Do tego dochodzi kryzys na naszej wschodniej granicy, który może przerodzić się w dramatyczną wojnę, przed czym wielokrotnie przestrzegali nas mistycy i święci – podkreśla

Salezjanin zwraca uwagę, że wobec kryzysu związanego ze wschodnią granicą potrzebujemy niezwykłej mądrości w chronieniu Polski. Sytuacja jest tak skomplikowana politycznie, że potrzebujemy naprawdę Bożej interwencji, żeby rozwiązać ją pokojowo.

– Jesteśmy świadkami zaciskającej się pętli nad Polską. Z różnych stron podejmowane są działania całkowitej destabilizacji naszego kraju na wszystkich poziomach: religijnym, społecznym, politycznym i ekonomicznym. Żyjemy w świecie nieustannie manipulowanym kłamstwami medialnymi, żeby grupy interesów mogły bezkarnie realizować swoje plany. W tej sytuacji potrzebujemy nadprzyrodzonej mocy Bożej. Święty Andrzej Bobola wstawia się za Polską. Okrutnie torturowany przez Kozaków, nie wyparł się wiary. Podczas objawień zapewnia, że chce walczyć o naszą Ojczyznę, jako główny patron Polski. Dlatego podejmujemy nowennę do niego w intencji Polski – tłumaczy kapłan.

Polska stała się celem sił globalnych, których dążeniem jest, by duchowo wręcz zniknęła z mapy świata. Uchodźcy są narzędziem wykorzystywanym przez globalistów, żeby zdestabilizować nie tylko Polskę, ale też całą Europę, o czym wkrótce możemy się wszyscy boleśnie przekonać. Sytuacja jest bardzo poważna.

– Globaliści chcą dokonać duchowego rozbioru Polski, która pozostaje dla nich solą w oku, bo chce być wierna Chrystusowej Ewangelii. Musimy sobie uświadomić, że zwykłymi kanałami polityki, dyplomacji nie jesteśmy w stanie się obronić przed tym atakiem. Potrzebujemy nadprzyrodzonej pomocy, mądrości, interwencji Boga w naszej Ojczyźnie. Tylko potężną modlitwą i pokutą możemy zatrzymać te destrukcyjne działania – wzywa ks. Dominik Chmielewski SDB. Zaproszeni do nowenny są wszyscy, którzy mają świadomość zagrożeń, kochają Pana Boga i Polskę. Wszyscy powinni się w nią włączyć.

– Przez dziewięć dni od 22 do 30 listopada odmawiajmy Litanię do św. Andrzeja Boboli i kończmy ją modlitwą „Pod Twoją obronę”. Byłoby pięknie, gdyby w tych dniach osoby włączające się w nowennę do św. Andrzeja Boboli uczestniczyły w Mszy św. i przyjmowały Komunię św. w intencji Ojczyzny – zachęca kapłan.

Uroczyste zakończenie nowenny odbędzie się 30 listopada w Strachocinie w sanktuarium św. Andrzeja Boboli. Na zakończenie nowenny o godz. 15.00 odprawiona zostanie Droga krzyżowa na Bobolówce, a o godz. 17.00 Mszy św. będzie przewodniczył ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita kamieńsko-szczeciński.

Na uroczystość do Strachociny przybędzie również reprezentacja Wojowników Maryi.

MODLITWA NA GRANICY

Ksiądz Dominik Chmielewski zachęca do nieustannej modlitwy za Ojczyznę przez kolejne dni i tygodnie w związku z nasilającą się sytuacją kryzysową na wschodzie. Całym sercem zachęca do tego, żeby prosić kapłanów o otwieranie kościołów i wystawianie Najświętszego Sakramentu.

– Jest bardzo ważne, by szczególnie w świątyniach granicznych, na wschodniej ścianie, trwał nieustanny Różaniec w intencji Ojczyzny, by organizowana była tam adoracja całodzienna, a może nawet nocna, jeśli jest taka możliwość – zachęca kapłan.

Ks. Prałat JÓZEF NIŻNIK

– W tym roku 30 listopada przypada 430. rocznica urodzin św. Andrzeja Boboli. Pragniemy się dobrze do niej przygotować i prosić za wstawiennictwem tego świętego patrona Polski o błogosławieństwo dla Ojczyzny w tym trudnym okresie dziejów – podkreśla ks. prałat Józef Niżnik, kustosz w Strachocinie. – Ogromnie cieszy, że podejmą ją w całej Polsce czciciele św. Andrzeja Boboli, wspólnota Wojowników Maryi, ci, którym leży na sercu dobro i bezpieczeństwo Ojczyzny – dodaje.

Nowenna w sanktuarium w Strachocinie będzie trwać od godz. 16.30 do 17.00. Można się w nią włączyć poprzez stronę internetową sanktuarium www.strachocina.przemyska.pl.

– W ostatnim okresie z niepokojem obserwujemy zachowanie niektórych urzędników Unii Europejskiej oskarżających Polskę o niszczenie demokracji, samorządności czy sądownictwa. Jakby tego było jeszcze mało, doszło do niebezpiecznego kryzysu na wschodniej granicy. Potrzeba gorliwej modlitwy za naszą Ojczyznę, aby zwyciężyła prawda – zaznacza ksiądz prałat.

Kustosz sanktuarium w Strachocinie zwraca uwagę, że sytuacja, w jakiej się dziś znajdujemy, przypomina zachowanie sąsiadów z Zachodu wobec Polski w roku 1920, gdy zbliżali się bolszewicy.

– Dlatego udział w tej nowennie jest wyrazem miłości do Polski. A czynimy to za przyczyną św. Andrzeja Boboli, bo już nieraz w naszej historii dał dowody, że potrafi upraszać Polsce łaski u Boga – akcentuje ks. Józef Niżnik.

– Wówczas ks. kard. Aleksander Kakowski zarządził w kościołach Warszawy nowennę do bł. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa o uratowanie Ojczyzny. Niebo nam wtedy przyszło z pomocą. Dziś też chcemy zwrócić się do Boga za przyczyną św. Andrzeja o pomoc, wszak jest patronem Polski, który ma nas strzec przed wszelkimi niebezpieczeństwami ze Wschodu – zaznacza ks. prałat Józef Niżnik

Tekst: Małgorzata Bochenek Nasz Dziennik

Nowenna, która rozpocznie się 22 listopada br. w sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie, będzie miała wymiar ogólnopolski. Wszyscy możemy się włączyć. Rozważania na każdy dzień drukować będziemy w „Naszym Dzienniku”

Tekst ze strony fb ks. Dominika: kliknij

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 59 Komentarzy

Zaproszenie na czuwanie na Jasnej Górze z ks. Dolindo Ruotolo

Ksiądz Dolindo na Jasnej Górze – Jasnogórskie czuwanie

Każdego 19 dnia miesiąca, na pamiątkę śmierci świętego kapłana – która nastąpiła 19 listopada 1970 roku – setki osób gromadzą się w neapolitańskim kościele Matki Bożej z Lourdes i św. Józefa przy ulicy Salvatore Tommasi, by przy grobie księdza Dolindo adorować Najświętszy Sakrament i recytować różaniec. I tak już od ponad pięćdziesięciu lat.

Tym razem w sanktuarium Maryi Dziewicy na Jasnej Górze chcemy zgromadzić się, by w Domu Matki spędzić wieczór na czuwaniu modlitewnym wraz ze świętym kapłanem z Neapolu.

O godzinie 18-tej w kaplicy Obrazu Jasnogórskiego rozpoczniemy wspólną modlitwę oraz uczestniczyć będziemy we Mszy świętej. Części stałe śpiewane podczas Mszy będą pochodzić ze zbiorów nutowych ks. Dolindo. Następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert muzyki ks. Ruotolo przy udziale organów oraz chóru męsko-chłopięcego. Jasnogórscy artyści pod opieką o. Nikodema Kilnara wykonają fragmenty jego missa solemnis ku czci Matki Bożej, mszę bożonarodzeniową, mszę o Chrystusie Wiecznym Kapłanie oraz podniosłe, niezapomniane Requiem. W maju tego roku arcybiskup Neapolu podpisał dekret o wszczęciu na nowo fazy przygotowawczej procesu kanonizacyjnego księdza Dolindo. Został w tym celu wyznaczony postulator i wice-postulator procesu. Są gromadzone nowe świadectwa i relacje doznanych łask za przyczyną świętego neapolitańskiego kapłana.

Prosimy, by wszyscy czuli się zaproszeni do przeżycia czuwania modlitewno- muzycznego z księdzem Dolindo u naszej Najdroższej Matki, Pani Jasnogórskiej.

Będziemy dziękować Bogu za tego świętego „wybrańca Maryi” i prosić o szybką jego beatyfikację i kanonizację. Ojcom Paulinom, gospodarzom wydarzenia składamy gorące podziękowania za zaproszenie księdza Dolindo i nas do swego sanktuarium

Gdy do słynnego spowiednika z San Giovanni Rotondo ojca Pio przyjeżdżali pielgrzymi z Neapolu, ten nieco zirytowany mówił: „Czemu przyjeżdżacie do mnie, skoro macie świętego u siebie?”. Przybyłemu zaś do niego w odwiedziny księdzu Dolindo powiedział: „Całe niebo mieści się w twej duszy. Było tam od zawsze, jest teraz i pozostanie na wieki”. Ojciec Pio nazywał księdza Dolindo „świętym apostołem Neapolu”. Święci pojawiają się najpierw w ludzkich sercach, potem na ołtarzach. Wystarczy zagadnąć o księdza Dolindo mieszkańców dzielnicy, w której żył i działał. Wszyscy, którzy go pamiętają, są przekonani o jego świętości. To samo intuicyjnie wyczuwają Polacy licznie zdążający do grobu kapłana z Neapolu i chętnie sięgający po książki o nim dostępne w naszym języku. Wyczuwają świętość na odległość.

Mistrz zaufania

Czterokrotnie był stawiany przed Świętym Oficjum. Kongregacja zamierzała wymierzyć mu najcięższe kary i zmusić do milczenia. Tymczasem zarzuty się nie potwierdziły, wszystkie zostały oddalone. Skąd w takim razie brała się ta wrogość w stosunku do neapolitańskiego kapłana? „Obawiają się czegoś nowego w Kościele” – powiedział pewnego razu komisarz Świętego Oficjum. „Zwróćcie uwagę na to – mówił sam ksiądz Dolindo – że wszędzie wnoszę rewolucję”. Widział symptomy psucia się naszej cywilizacji i przed tym przestrzegał: „Świat pogrąża się coraz bardziej w przepaści bez dna. Dobrzy jakby osłabli, źli są coraz bardziej hardzi. Hańbę ciał gnijących w grzechu przedstawia się jako chwałę. Umieramy, Maryjo, umieramy nową śmiercią… Świat jest jałowy i Kościół jest jałowy, dlatego ludzie obojętnieją! Nie wznosi się do Boga głos przebłagania, ale senny, leniwy głos nudy, który brzmi, jakby miał nie przetrwać tysiąca lat!”.

Ksiądz Ruotolo był mistrzem bezwarunkowego zaufania Bogu w każdym, choćby najbardziej beznadziejnym położeniu. Zasłynął modlitwą: Jezu, Ty się tym zajmij! W swe 58 urodziny, 6 października 1940 roku, pisał pod wpływem wewnętrznego natchnienia, użyczając głosu samemu Jezusowi: „Czynię cuda proporcjonalnie do waszego pełnego oddania się Mnie. Nie ma skuteczniejszej modlitwy od tej: O, Jezu, oddaję się Tobie, Ty się zajmij! To wam poprzysięgam na Moją miłość: zajmę się. Pozwól, abym spoczął w tobie, aby Moja wszechmoc nieustannie znajdowała w tobie ujście”.

Przy innej okazji dodawał: „Kiedy głęboko pozna się Boga, nie w sposób suchy, teoretyczny, ale w namaszczeniu Duchem Świętym, dopiero wówczas można otworzyć Mu drzwi serca, dopiero wtedy można Go przyjąć. I dopiero wtedy Pan sam pracuje nad duszą. Zrozum to dobrze: sercom brakuje wiary, także naszym sercom, także Bogu poświęconym. Właśnie wiary! Dusze są do głębi zatrute, są puste, nieświadome, pełno w nich przesądów, tajemnych buntów, niezmiernej pychy. Właśnie wiarę trzeba w nich wzbudzić i można to robić tylko zgodnie z nauką Kościoła i z życiem liturgicznym”. Wielokrotnie słyszałem od Grazii, bratanicy księdza Dolindo słowa, które powtarzał jej stryj: „Ludzie nie widzą Boga, bo Mu nie ufają, ale zaledwie zaczniesz Mu ufać, będziesz Go widział”. On sam pisał: „O, gdybyśmy mieli wiarę, jakie nieograniczone horyzonty otwierałyby się przed naszą duszą!”.

W repertuarze księdza Dolindo był wielki wachlarz duszpasterskich i ewangelizacyjnych pomysłów. Poza codziennym przepowiadaniem z pasją Słowa Bożego w różnych kościołach, organizowaniem katechez biblijnych po domach, pozyskiwaniem dusz ludzkich przez konfesjonał, sięgał po bardziej oryginalne sposoby pozyskiwania ludzi dla Boga: ewangelizację na placach i ulicach, duszpasterstwo parasola w dni deszczowe, rozdawanie obrazków z tekstem pisanym na odwrocie czy też prowadzenie rozległej korespondencji z wieloma osobami. Uczył ludzi modlitwy, pokuty, praktykowania Ewangelii na co dzień, ufności Bogu w chwilach choroby i zagrożenia, odwoływania się do chrześcijańskiej nadziei życia wiecznego w momencie próby i żałoby. Jeszcze przez wiele lat ludzie będą odkrywać skarby i perły zawarte w jego życiu i pismach.

Wybraniec Maryi

Był także szczególnym „wybrańcem” Maryi. Urodził się w wigilię święta Matki Bożej Różańcowej, 6 października 1882 roku. W jednej z jego książek odnajdujemy takie o nim świadectwo: „Jego dzień stanowił nieustanne odmawianie różańca. W jego ręku był wciąż obecny różaniec i każdy najmniejszy nawet moment odosobnienia był wypełniany szeptanym Zdrowaś Maryjo. Modlił się, gdy szedł ulicą i gdy podróżował, także przed spotkaniem z jakąś duszą. Modlitwa, dzięki której przygotowywał się do głoszenia Słowa wypełniała go miłością do Chrystusa.  Zawsze też, o ile to było możliwe, łączył ją ze świętą spowiedzią. Była dlań jak krople zakrapiane dla rozjaśnienia duszy. Spowiadał się nawet codziennie, jeśli tego wymagało codzienne przepowiadanie Słowa” .

Nieustannie zachęcał do sięgania po różaniec w rodzinach. Zalecał, by małżonkowie odmawiali go razem. Nazywał go „perełkami duszy”. „Paciorki różańca – wyjaśniał – są poddającymi się dotykowi palców strunami wibrującymi różnymi melodiami, w zależności od rozważanej tajemnicy. Tony łagodne towarzyszą tajemnicom radosnym, żałosne – tajemnicom bolesnym, natomiast dźwięki wibrujące miłością towarzyszą tajemnicom chwalebnym. Odmawianie wspólne przez wszystkich domowników różańca z miłością sprawi, że na wasz dotyk tej duchowej harfy odpowiedzą harmonie gwieździstych niebios, wychwalające potęgę, mądrość i nieskończoną miłość Boga” .

Ksiądz Dolindo przestrzegał: „Dziś domy opuściła modlitwa. Dudnią w nich jedynie wrzaski wydobywające się z płyt i telewizorów, którym odpowiadają wrzaski członków rodziny: dzieciaki się wydzierają, podlotki próbują naśladować słynnych piosenkarzy, ojciec albo się wścieka, albo też w zniechęceniu odcina się od wszystkich, pogrążając się w zamartwianiu. A matka? Oj, córko moja, także ty powściągnij swoje nerwy! Wielokrotnie robisz sceny, które mimowolnie przemieniają się w pokaz złości” . „Odwagi, dobra mamo – zachęcał dalej ks. Dolindo – zaczynaj od nowa! Przywróć twej rodzinie smak modlitwy. Powoli, spokojnie i z łagodnością. Najpierw jeden dziesiątek różańca, potem dwa…, aż inni zaczną cię prosić o całą koronkę. Lecz wszystko z serca, nic mechanicznie i na siłę. Czemu nie starasz się o bardziej świadomą modlitwę, prosząc każde z twoich dzieci, by dołączyło do każdego dziesiątka jakąś myśl? Powoli, ale wytrwale i konsekwentnie, bez zniechęcania się i porzucania wszystkiego. Przede wszystkim kieruj się autentycznym sercem matczynym. Proś Mnie o pomoc, będę blisko ciebie, zawsze, w każdej okoliczności. Dobra mamusiu, czyż Ja nie jestem Mamusią? A ty czy nie jesteś moja najukochańszą córeczką? Daj mi rękę i wstawaj: pozyskamy wszystkich twoich najbliższych” .

Neapolitański kapłan lubił przekonywać, że modlitwa z różańcem w ręku to nic trudnego ani bezużytecznego. Trzeba tylko przemóc samego siebie i pokonać odrętwienie. Bo jeśli się tego nie pokona, odrętwienie przerodzi się w paraliż, paraliż zaś może doprowadzić do duchowej śmierci. „Musisz być jak gołębica o skrzydłach rozpostartych, a nie przyciętych” – pisał do jednej z duchowych córek .

Enzina Cervo, jedna z duchowych córek księdza Ruotolo, opisała, jak przeżywał on obecność Maryi w chwilach modlitwy, sprawowania Mszy Świętej czy też pisania o Matce Bożej: „Często twarz ojca jaśniała, była tak przezroczysta, jak oblicza tych alabastrowych statuetek podświetlanych od środka. W tych ostatnich jego dniach najczęściej ukazywała mu się Madonna w pokoju, gdzie pracował lub przy ołtarzu, gdzie odprawiał. Raz zauważyłam, że jest jakby przejęty, mocno skupiony. Mówi mi: «Módl się, jest tu Madonna. Jest taka piękna». Trwał tak w ekstazie ze wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie objawiała się Matka Boża”. W dniu śmierci, o świcie, kiedy był już w stanie agonii, „zaintonował Salve Regina i w pewnym momencie, wpatrując się w górę, powiedział: «Matko moja! Jakże jesteś piękna!», i jakby w ekstazie, trwał tak kilka chwil w ciszy. Po czym dokończyliśmy razem śpiewać Salve Regina. Niesamowity pokój wyczuwało się wokół umierającego, jakiś rodzaj słodyczy i delikatności w ogniu tak wielkiego cierpienia!”.

Księdza Dolindo szczególnie ucieszyło ogłoszenie przez papieża Pawła VI na zakończenie trzeciej sesji soboru w 1964 roku Maryi Matką Kościoła. W następujący sposób wyjaśniał znaczenie tego tytułu: Kościół powstał z przebitego Serca Jezusa i w tamtym momencie cały był w Maryi, ponieważ jedynie Maryja zachowała żywą wiarę. Maryja pod krzyżem była Kościołem i Matką Kościoła równocześnie, ponieważ to w Niej i z Niej rodził się Kościół. Zadaniem Maryi było odtąd rodzenie Jezusa w duszach ludzkich. Przyczyną bólu Maryi jest fakt, iż wierni, a także pasterze nie są tymi, którymi na mocy chrztu być powinni. Maryja nie widzi w nich odwzorowanego piękna Jej Syna ani też piękna Jej macierzyństwa. Przyjdzie jednak moment, kiedy po prześladowaniach Kościół rozbłyśnie tym samym pięknem, które objawiło się w Maryi na Kalwarii. To przez Maryję Kościół zwycięży w strasznej walce o zachowanie wiary. Kościół ostatnich dni będzie maryjny, „będzie czerpał życie z Jezusa i żył przez Niego w chwale i macierzyństwie Maryi”. Triumf Jej i Kościoła nie ma być pokazem chwały, ale ma służyć zrodzeniu w duszach ludzkich Odkupiciela i „uformowaniu się mężnego ludu chrześcijańskiego czasów ostatecznych”, który przeciwstawi się potędze Smoka i jego sług.

Boży muzyk

Ksiądz Dolindo uczył śpiewu gregoriańskiego i znał się na nutach. Jako organista komponował msze i kantaty. Uczył: „Nasza modlitwa niechaj wznosi się do nieba jak niebiańska muzyka i wyjednuje u miłującego Boga Jego pomoc dla nas wszystkich na całym świecie, dla walczącego Kościoła i dla dusz w czyśćcu!”. Muzykę ubierał nieraz w katechezę: „Ziemia wytwarza zaburzone melodie, fałszywe dźwięki. Piekło wytwarza pisk, drżenie, ciszę, przerwy i pustkę. Lecz wszystko to w Sercu Jezusowym, w Odkupicielu, w odwiecznym Słowie Boga nabiera harmonii”. Pragnął śpiewem wyrażać swą poddawaną nieustannym próbom i upokorzeniom wiarę: „Dzięki Tobie, o Maryjo, ostatni oddech mojego umierającego ciała będzie pierwszym oddechem życia wiecznego, i wraz z Tobą zaśpiewam: Raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”. Swe opuszczające go siły opisywał sięgając po muzyczne analogie: „Słynnemu skrzypkowi Paganiniemu pękały jedna po drugiej struny w instrumencie, struna D (re), struna A  (la), struna E (mi),  pozostała tylko struna G (sol), z której zdołał wydobyć zachwycającą harmonię. W sali koncertowej rozległy się oklaski i zerwanie strun okazało się triumfem. Wydaje się, że na starość pękają struny ludzkiej aktywności, jedna za drugą, zostaje tylko jedna i na niej można wygrać zwycięską harmonię wieczności: sol, solo Dio [tylko Bóg]! … O, błogosławione Sol moich skrzypiec, jedyna nuto mojej starości, jedyny Boże, harmonio wśród zgrzytów świata, który błądzi, bez wiary, wśród błędów i złudzeń, rozprzężenia i dysonansów zepsutego instrumentu…”. 11 lutego 1960 roku napisał: „Chciałbym zaśpiewać kantyk Matki Bożej – a czuję się taki nędzny. Piszę płacząc. Poryw gorliwości chciałby otworzyć niebo, chciałbym być gwałtownym wichrem, który rozwiewa ciemne chmury…”.

Istnieją też przepiękne opowieści na temat jego muzykowania: „Było to 11 października – relacjonowała jego opiekunka Enzina Cervo. – W parafii Niepokalanej Dziewicy z Lourdes i św. Józefa odprawiana była uroczysta msza święta. Ojciec grał i śpiewał na organach. Był jeszcze w formie. Siedziałam po prawej stronie organów i słyszałam z przeciwnej strony przepiękny i niezwykle słodki głos kobiecy, śpiewający wraz z nim. Nie mogłam wytrzymać. Wstałam i poszłam zerknąć, kto śpiewał z nim, ale nikogo tam nie było. Po mszy spytałam: «Ojcze, kim był ten, kto śpiewał wraz z tobą tym pięknym głosem?» Odpowiedział mi najzwyczajniej w świecie: «Poprosiłem Matkę Bożą, by ze mną zaśpiewała»”

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 11 Komentarzy

Nolan Ostrowski: bł. Solanus Casey odwiedził mnie w szpitalu i uzdrowił z COVID-19

Powrót do zdrowia był „cudem” – mówi Nolan Ostrowski, szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci. Pod koniec lipca zachorował na COVID-19. Jego rodzina modliła się o wstawiennictwo bł. Solanusa Caseya. Kapucyn znany był ze swojej służby chorym

Nolan Ostrowski pod koniec lipca zachorował na COVID-19. Jego życie było zagrożone. Rodzina i bliscy 52-latka modlili się o „pomoc z góry” za wstawiennictwem bł. Solanusa Caseya. Mężczyzna twierdzi, że święty zakonnik odwiedził go dwukrotnie w szpitalu i cudownie wyleczył z COVID-19. Diecezja Lannsing opublikowała w sieci nagranie, na którym Nolan dzieli się swoją niezwykłą historią

Dwie wizyty świętego kapucyna

52-letni Nolan Ostrowski został przyjęty do szpitala Sparrow w Lansing 25 lipca. Mężczyzna zachorował na COVID-19, a jego stan nagle się pogorszył. 30 lipca, we wspomnienie bł. Solanusa Caseya, zobaczył postać w brązowych szatach, która pojawiła się w jego pokoju. „A potem, pewnej nocy, siedziałem tam [w pokoju], obudziłem się i poczułem, że wokół mnie panuje ciemność, było wewnątrz mnie dużo rozpaczy  i zauważyłem, że ktoś siedzi z boku mojego wezgłowia i nie mogłem się odwrócić, aby zobaczyć, kto to jest – wszystko, co widziałem, to jego nogi, i jego brązowa szata” – tłumaczy Ostrowski w rozmowie z portalem catholicnewsagency.com, dodając, że początkowo myślał, że to może być jego anioł stróż.

Następnej nocy, 31 lipca, ta sama postać w brązowych szatach pojawiła się ponownie w szpitalnym pokoju Nolana. Tym razem siedziała u stóp łóżka z rękami opartymi o kolana. „Siedział tam i wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie jest tylko mój opiekun. To jest święty. To jest ktoś wyjątkowy” – wspomina Ostrowski.

Nolan zaczął się modlić. Błagał o zachowanie życia, mówiąc do postaci, że nie chce, aby jego dzieci wychowywały się bez niego. „Nie było żadnej odpowiedzi z jego strony. To było tak, jakbym rozmawiał z posągiem. Nic. A potem powiedziałem: «Cóż, jeśli mnie z tego wybawisz, nigdy więcej nie użyję imienia Bożego na próżno». Wtedy postać podskoczyła i zaczęła biegać koło łóżka Nolana.

„Wyciągnął rękę i dotknął mojej klatki piersiowej pod pachą, a następnie położył dłoń nieco niżej.  Pamiętam, że trochę podniosłem rękę, ale to wszystko było bardzo szybkie. A potem cofnął się o kilka kroków, a ja poczułem, że ogarnęła mnie jakaś taka łatwość i poczułem się zrelaksowany” – tłumaczy 52-latek.    

Rodzina modliła się o cud

Następnego dnia żona Ostrowskiego, Kathleen, pokazała mu fotografię bł. Solana. Ostrowski natychmiast rozpoznał ową tajemniczą postać, która dwukrotnie go odwiedziła i położyła ręce na jego klatce piersiowej. Cała rodzina Ostrowskich modliła się za wstawiennictwem świętego zakonnika o cud uzdrowienia  dla Nolana. 3 sierpnia niespodziewanie stan mężczyzny pogorszył się. Konieczne było podłączenie do respiratora, lekarze utrzymywali 52-latka w stanie śpiączki farmakologicznej. Został przetransportowany samolotem do Szpitala Luterańskiego w Fort Wayne w stanie Indiana.  Umieszczono go w sztucznym płucu. Okazało się, że szpital Fort Wayne znajduje się zaledwie 20 mil od miejsca, w którym Solanus Casey spędził większość ostatnich 10 lat swojego życia.

Miesiąc później Ostrowski doświadczył tego, co uważał za cudowne wyzdrowienie. Był w stanie znowu chodzić i wrócił do swojej rodziny 1 października. „A inni lekarze na OIOM-ie mówili, że to cud i nie mogli uwierzyć, jak dobrze sobie radzę. Odłączyli mnie od respiratora. Byłem w stanie oddychać samodzielnie, non stop. Nie musieli mnie do niego podłączać w ciągu dnia. I powiedzieli, że to się nigdy nie zdarza” – wspomina tamten czas Nolan.

Cudotwórca z Detroit i amerykański ojciec Pio

Ojciec Solanus Casey był kapucynem, który przez większość swojego życia posługiwał w klasztorze św. Bonawentury w Detroit. Nazywano go cudotwórcą.

Znany był ze swojej wielkiej wiary, z troską odnosił się do chorych. Od najmłodszych lat uczył się akceptować z ufnością wszystko, co Pan Bóg mu ofiarował. Nawet wtedy, gdy dwie z jego sióstr zmarły na błonicę.

„Bogu niech będą dzięki” – powtarzał. W jednym ze swoich listów do siostry Margaret, pisał: „Z pewnością byliśmy szczęśliwymi dziećmi, ponieważ Dobry Bóg obdarował nas silnymi, uczciwymi i cnotliwymi rodzicami. Nigdy nie będziemy Jemu za to wystarczająco wdzięczni. Bogu niech będą dzięki!”.  Solanus Casey zmarł w wieku 87 lat.

Uroczystej beatyfikacji, która miała miejsce 18 listopada 2017 roku w Detroit, dokonał, na zaproszenie abp. Detroit, Allena Vignerona oraz Braci Kapucynów Prowincji Calvary, kardynał Angelo Amato, prefekt Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych.

„Bł. Francis Solanus Casey osiągnął świętość obdarowując miłością najbardziej potrzebujących. Biednych postrzegał nie jako ciężar, czy przeszkodę na drodze do doskonałości, ale jako drogę w świetle Bożej wspaniałości – tak o nowym błogosławionym mówił kard. Angelo Amato, który w imieniu papieża Franciszka przewodniczył beatyfikacji.
Family News Service
Artykuł ze strony: opoka.news

Bł. Solanus Casey – Amerykański ojciec Pio, którego
cuda odmieniają życie tysięcy ludzi
książkę można kupić tutaj:kliknij

Do wymarzonego kapłaństwa Bóg poprowadził go krętą drogą. Jego trudności w nauce spowodowały, że przełożeni długo nie dopuszczali go do święceń. Przez ponad dwadzieścia lat nie mógł spowiadać ani głosić kazań; pracował na furcie.

Błogosławionego Solanusa Caseya porównuje się dziś do o. Pio lub św. Jana Marii Vianney’a.

Niezwykle pokorny w służbie i posłuszeństwie zakonnym przełożonym kapucyn przez lata modlił się we wszystkich powierzanych mu intencjach. Owoce okazywały się oszałamiające: liczne nawrócenia, uzdrowienia, uratowane małżeństwa, przypływ gotówki…

Czy doczekaliśmy się patrona osób, które przerasta żmudna codzienność?
 
Oddałem się Bogu cały; dlatego bez lęku poddaję się decyzjom przełożonych, którzy rozsądzą o mojej przyszłości, jak najlepiej potrafią, przed Bogiem.
br. Solanus Casey

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 37 Komentarzy

Oddolna inicjatywa poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi miast i miejscowości w Polsce przez władze świeckie

RATUJMY POLSKĘ, RATUJMY DUSZE

Patronat: Ksiądz Biskup Stanisław Jamrozek – Archidiecezja Przemyska

Opiekun duchowy na terenie Archidiecezji Przemyskiej: Ksiądz Jacek Rosół

Inicjatorzy: Pogotowie Modlitewne Królowej Pokoju

Kontakt: gospa@pogotowiemodlitewne.org

INICJATYWA – Odpowiadamy na wciąż pilny apel Matki Bożej z Fatimy:

„Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości do Ciebie, za nawrócenie grzeszników i jako zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.” (13 lipca 1917r. – Fatima)

„Módlcie się, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, nie mają bowiem nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił.” (19 sierpnia 1917r. – Fatima)

ETAP PIERWSZY:

  1. ZAPISY do postu o chlebie i wodzie w komentarzach na stronie parafii (LINK do zakładki z dziełem do naszej strony parafialnej – https://szczepancowa.przemyska.pl/ratujmy-polske-ratujmy-dusze) podajemy tylko imię oraz dowolnie wybrany dzień w danym miesiącu

POST o chlebie i wodzie + modlitwa jako pokuta, zadośćuczynienie za grzechy nasze, naszych rodzin, wszystkich Polaków i rządzących wynagradzając Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi za wszystkie zniewagi i zelżywości – PRZEZ POSZCZEGÓLNE MIESIĄCE – AKTUALNIE NA LISTOPAD 2021r.

INTENCJE  MODLITEWNE Matki Bożej Królowej Pokoju: – o pokój, jedność wszystkich chrześcijan, za papieża, biskupów, kapłanów, za Kościół Święty, rodziny, za tych, którzy nie poznali jeszcze Bożej Miłości, za chorych, cierpiących, za dusze w czyśćcu cierpiące, za młodzież. O łaskę uratowania Ojczyzny – Polski od zniszczenia wiary i moralności. O łaskę poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi poszczególnych miast i miejscowości Polski przez władze świeckie i kościelne w porozumieniu z Ordynariuszami miejsca.

DODATKOWO GORĄCO ZACHĘCAMY:

  1. PRAKTYKOWANIE PIERWSZYCH SOBÓT MIESIĄCA z woli Nieba: – odbyć spowiedź – przyjąć Komunię Świętą – odmówić jeden różaniec – przez piętnaście minut towarzyszyć Maryi rozmyślając nad piętnastoma tajemnicami różańca; wszystko to w intencji zadośćuczynienia.
  2. ZAMAWIANIE MSZY ŚWIĘTYCH u swoich kapłanów w parafiach – w intencjach Matki Bożej Królowej Pokoju, Ojczyzny oraz za DUSZE W CZYŚĆCU CIERPIĄCE, by modliły się z nami w powyższych intencjach.
  3. TREŚĆ MODLITWY DZIEŁA: Matko Boża! Twojemu Niepokalanemu Sercu zawierzam, poświęcam i oddaję każdego człowieka na tej ziemi na zawsze, całkowicie i nieodwołalnie. Chroń, Maryjo, każdego człowieka na tej ziemi od wszelkiego zła grożącego duszy i ciału, a zwłaszcza od ognia Amen. (Imprimatur ks. Bp Stanisław Jamrozek 28 grudnia 2017r.)

PATRONAMI DZIEŁA są: Maryja Królowa Pokoju, św. Andrzej Bobola i św. Józef Sebastian Pelczar, dusze w czyśćcu cierpiące.

ETAP DRUGI:

ZBIERANIE PODPISÓW
 – od popierających inicjatywę osób wierzących (termin zbierania podpisów zostanie podany w późniejszym czasie) Podpisy bez pobierania nr PESEL, gdyż nie jest to inicjatywa obywatelska mająca na celu proponowanie zmian w obszarze polityki. Jest to duchowa inicjatywa obywateli wyrażająca ich wolę, potrzebę i postawę wyznania swojej wiary, która mieści się w tym, co zapewnia Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej: „wolność sumienia i religii (…), uznanie i poszanowanie jej przez państwo i społeczeństwo wynika z obowiązku ochrony godności ludzkiej.” (Konstytucja RP, Art. 53)

Kluczowym w tym dziele zawsze będzie zachęcanie do deklaratywnego zaangażowania się poprzez modlitwę poświęcenia każdego człowieka na tej ziemi Niepokalanemu Sercu Maryi.

Podczas zbierania podpisów – każdemu włączającemu się w dzieło będzie przekazywany obrazek z modlitwą.

FINAŁ:

W razie gdyby nie doszło finalnie do aktu poświęcenia Niepokalanemu Sercu    Maryi danej miejscowości przez władze świeckie – z niezależnych od nas przyczyn – głównym celem dzieła jest POKUTA i PRZEMIANA naszych sercNAWRÓCENIE. Od naszego zadośćuczynienia zależy także przemiana i nawrócenie rządzących w Polsce i wszystkich Polaków

Świadectwo prezydenta Siemianowic Śląskich p. Rafał Piech
Ogólnopolskie spotkanie Wojowników Maryi Łódź 16.11.2019

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 30 Komentarzy