Wielka Nowenna Pompejańska ze Wszystkimi Świętymi w naszych wspólnych intencjach od 8 września – link do zapisów

Zapraszamy wszystkich chętnych do zaangażowania się w Nowennę Pompejańską ze Wszystkimi Świętymi w naszych wspólnych intencjach (08.09. – 31.10), gdzie będziemy „jedni drugich brzemiona nosić”

Sposób odmawiania Nowenny Pompejańskiej w grupach:
(codziennie przez 54 dni wybraną część lub części Różańca)
od 8 września do 31 października 2021)

Link do zapisów: kliknij/

Opublikowano Aktualności | Dodaj komentarz

Zaproszenie do akcji „Kana Galilejska” – modlitwy za potrzebę ukochanej osoby

Ks. Dominik Chmielewski z kanału Kecharitomene i ks. Teodor Sawielewicz z Teobańkologia zapraszają do nowej inicjatywy modlitewnej, która będzie trwać przez cały październik 2021 r.

Będzie to kontynuacja takich akcji jak: “Nowenna pompejańska za nawrócenie grzeszników/za rodziny/ za kapłanów i biskupów, “Nazaret moim domem”, “Niniwa – pokuta rodzin”.

❗ Akcja „Kana Galilejska” polega w skrócie na zachęcie do modlitwy za potrzebę jednej, konkretnej osoby.
Dlaczego warto w ten sposób modlić się za innych? Jakie warunki trzeba spełnić, aby dołączyć do akcji? Dlaczego warto być uważnym i naśladować Maryję, a tym samym robić małe cuda, podobne do tych z Kany Galilejskiej? Przeczytaj poniższy tekst z uwagą, poświęć mu proszę kilka minut, bo to ważne:
❗By wziąć udział w akcji “Kana Galilejska – modlitwa za potrzebę ukochanej osoby”, wybierz jednego konkretnego człowieka, za którego będziesz się modlić w październiku. Rozejrzyj się tak, jak Maryja dookoła siebie i zauważ jedną potrzebę kogoś ukochanego lub jakiś jego brak, któremu chcesz zaradzić.
Może aktualnie ktoś ukochany przeżywa jakieś trudności?
Może będzie to ktoś, kto jest Tobie przykry, a zarazem ważny dla Ciebie?
Może to ktoś, z kim masz niepozałatwiane sprawy, jakieś konflikty lub masz żal do tej osoby, zarazem jest dla Ciebie kimś bliskim?
Może pomódl się za siebie, by Maryja pomogła Ci w jednej Twojej potrzebie. Możliwe, że tą potrzebą będzie Twoja wiara lub czyjeś zdrowie.
Może to ktoś, kogo po ludzku nie rozumiesz i właśnie dlatego warto się zaangażować w modlitwę za tę osobę?
Powierz tę wybraną osobę Bogu i zrób to z miłością, tak dużą, na jaką Cię w danej chwili stać. Zdecyduj się na adorację Najświętszego Sakramentu i różaniec przez cały październik, ofiaruj te dwie formy modlitwy w jednej sprawie tej ukochanej osoby i wyczekuj cudów Kany Galilejskiej.
❗Co dokładnie muszę zrobić?
posłuchaj:

Opublikowano Aktualności | 11 Komentarzy

„Szatan jest potężnym wrogiem!” – ojciec Pio i walka z diabłem

Jednym z najbardziej wstrząsających rozdziałów z życia ojca Pio jest zaciekła walka z Szatanem – nie­ustanny grad ciosów, bez chwili wytchnienia. Bio­rąc pod uwagę intensywność i różnorodność tych doświadczeń, niełatwo znaleźć podobny przykład w hagiografii katolickiej. Mamy tu do czynienia z rzadkim, choć nie jedynym przypadkiem.

Nieprzyjaciel w swojej wywrotowej strategii dręczy ciało i kusi ducha. Nierzadko zjawia się w postaci przerażającej i uderza w zmysły, powodując po­tworne skutki na ciele. Innym zaś razem jego ataki biorą za cel władze duszy, by powstrzymać praktykowanie cnót teologalnych i postępowanie w Bożej miłości.

Udręki ciała wzbudzają strach i przerażenie, a pokusy duchowe wprowadzają̨ zamieszanie i popychają duszę w otchłań rozpaczy. W jednym i drugim wy­padku, wedle Bożego zamysłu, celem ma być oczysz­czenie i wywyższenie.

Ojciec Pio zdaje sobie z tego sprawę, oświecony łaską i wsparty autorytetem kierowników. Dlatego jego zacięta i długotrwała walka nie sprowadza go nigdy z jego ścieżki ani nie zatrzymuje jego kroków w kierunku szczytów doskonałości. Nie cofa się, ale wyzywa na pojedynek wrogie siły, mając zawsze ufność w pomoc Pana, Najświętszej Maryi i swoje­ go Anioła Stróża. Cieszy się zwycięstwem, choć pła­ci za nie wysoką cenę.

Poznaj wybór osobistych tekstów św. Ojca Pio
z książki „Słowa światła”:

  1. Czy kiedykolwiek Szatan powiedział prawdę dla dobra jakiejś duszy? 
  1. Kiedy to się stanie, o mój drogi Ojcze, że Jezus strawi mnie całego w swojej miłości? Kiedy będę mógł w całości spłonąć w Bożych płomieniach? Kiedy będę mógł zjednoczyć się ściśle z Nim, by móc zaśpiewać zupełnie nową pieśń, pieśń zwycięstwa? Kiedy zakończy się ta wewnętrzna walka między diabłem i biedną duszą, która w całości chce należeć do swojego niebiańskiego Oblubieńca? Słabość mojego istnienia sprawia, że się boję i oblewa mnie zimny pot. 
  1. Sinobrody, za Bożym przyzwoleniem, nieustannie toczy ze mną walkę. Ale Pan Bóg jest ze mną.
  1. Jezus do próby lęków i drżenia duchowego, które mają posmak opuszczenia, dodaje także tę długą i wieloraką próbę złego samopoczucia fizycznego, wykorzystując do tego celu tych paskudnych kozaków. 
  1. Niech Ojciec posłucha, co musiałem wycierpieć kilka dni temu od tych nieczystych apostatów. Było to późno w nocy. Zaczęli swój atak z diabelskim hałasem i choć na początku nic nie widziałem, zrozumiałem, od kogo pochodzą te dziwne dźwięki. Nie przeraziłem się, wręcz przeciwnie, z wymierzonym w nich drwiącym uśmiechem na ustach przygotowywałem się na walkę. Wtedy ukazali mi się w najbardziej obrzydliwych postaciach, a chcąc mnie złamać, zaczęli obchodzić się ze mną w białych rękawiczkach. Jednak, dzięki Bogu, porządnie ich skrzyczałem, traktując ich tak, jak na to zasługują. A gdy zobaczyli, że ich wysiłki na nic się zdadzą, rzucili się na mnie, powalili na ziemię i mocno obili, ciskając zagłówkami, książkami, krzesłami. Jednocześnie podnosili przy tym szaleńcze wrzaski i wypowiadali najbardziej obelżywe słowa. Na szczęście przyległe pomieszczenia, także to pod moim pokojem, nie są zamieszkane. Poskarżyłem się aniołkowi, a ten wygłosiwszy mi piękne kazanie, dodał: „Dziękuj Jezusowi, który wybrał cię, byś mógł z bliska Mu towarzyszyć na stromej drodze Kalwarii. Duszo powierzona mi pod opiekę przez Jezusa, z radością i wewnętrznym poruszeniem patrzę na ten stosunek Jezusa do ciebie. Czyż myślisz, że byłbym tak zadowolony, gdybym nie widział cię tak doświadczonym? Ja, który wiedziony świętym miłosierdziem, bardzo pragnę twojego dobra, coraz bardziej raduję się z tego stanu. Jezus przyzwala diabłu na te ataki, ponieważ Jego litość czyni cię Jemu drogim. Pragnie On, byś się do Niego upodobnił w przeżywaniu trwogi pustyni, Ogrodu i Krzyża. Broń się, oddalaj od siebie zawsze Złego i gardź jego podszeptami. A tam, gdzie twoje siły nie sięgają, nie zadręczaj się, radości mojego serca, ja jestem blisko!”.

Fragmenty pochodzą z książki „Słowa światła. Najpiękniejsze listy” , wydawnictwo Esprit

 

Opublikowano Aktualności | 8 Komentarzy

23 września – św. Ojca Pio. Zostań duchowym dzieckiem Padre Pio

Święty o. Pio z Pietrelciny

O. Pio urodził się w Petrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 5 lat objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Służbę przerwał ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany – znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji – znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie – na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie – zwłaszcza w momencie Przeistoczenia – w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. „Dom Ulgi w Cierpieniu” otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu.

Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.

W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później – dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Beatyfikacji o. Pio dokonał Jan Paweł II 2 maja 1999 r. 16 czerwca 2002 r. Ojciec Święty dokonał jego kanonizacji.

Należę całkowicie do wszystkich, każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój

Jeden z licznych cudów św. Ojca Pio – cud wskrzeszenia

Był maj 1925. roku. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? 

Wypowiedź brata Modestino, zm. 23.08.2011 r., („Skromniutki”),
który
osobiście znał Ojca Pio.

Każdy katolik, któremu bliska jest duchowość Ojca Pio marzył o tym, żeby stać się jego duchowym synem (córką). Zasłużenie sobie na ten tytuł nie było wcale takie łatwe, ponieważ O. Pio zanim przyjął kogoś pod swoją duchową opiekę, od samego początku wymagał nawrócenia, zmiany dotychczasowego życia oraz wkroczenia na drogę ascezy, którą  zresztą on sam kroczył.

W 1956 roku, przebywając w klasztorze w Agnone, rozmyślałem o pożytkach duchowych jakimi cieszyli się synowie i córki mojego współbrata, a zarazem o tych, którzy nie mogli się udać do San Giovanni Rotondo, aby poprosić go o adopcję duchową. Z jeszcze większą intensywnością i zatroskaniem myślałem także o tych, którzy po śmierci O. Pio chcieli by cieszyć się z tego tak zacnego miana jakim jest bycie jego „duchowym dzieckiem”.

Pragnienie to łączyło się z innym, które tkwiło we mnie od czasu kiedy zacząłem myśleć o kapłaństwie: “Być krzewicielem pobożności Maryjnej poprzez codzienne odmawianie Różańca.” Tego to roku, z wymienionymi pragnieniami w sercu, przyjechałem na wakacje do San Giovanni Rotondo, aby spędzić kilka dni blisko Ojca.

Podczas spowiedzi w zakrystii, po wyznaniu grzechów, za poruszeniem wewnętrznym i po zdobyciu się na odwagę zapytałem: „Ojcze, chciałbym założyć w Agnone grupę twoich duchowych dzieci.” Ojciec Pio, z wyrazem zrozumienia w swoich wielkich, błyszczących oczach, odpowiedział z niewymowną słodyczą: „Na czym miałoby polegać to o co prosisz?” Zachęcony tym wyrazem oczu, dodałem: „Ojcze, chciałbym przyjąć do twoich duchowych dzieci tych wszystkich, którzy podejmą się odmawiania każdego dnia, jednej części różańca oraz zamówią od czasu do czasu jedną Mszę św. w twoich intencjach. Mogę to zrobić czy nie?” Ojciec Pio, wyciągając ramiona, podniósł oczy ku niebu i wykrzyknął: „Czyżbym mógł bracie Modestino zrezygnować z tak wielkiego dobrodziejstwa? Rób to o co mnie prosisz, a ja będę cię wspierał.” Po powrocie do Agnone rozpocząłem z entuzjazmem nową misję. Różaniec święty rozprzestrzeniał się, a duchowa rodzina O. Pio powiększała się także dzięki mojej skromnej osobie.

Pewnego dnia zbliżyłem się do O. Pio, zagłębionego w modlitwie, z zapytaniem: „Ojcze, co mam powiedzieć twoim duchowym dzieciom?” Odpowiedział mi głosem przepełnionym miłością: „Powiedz, że jestem z nimi całym sercem, byleby tylko pozostawali wytrwali w modlitwie i dobru.”

Innego znowu dnia towarzysząc mu w drodze z chóru do celi i zadałem pytanie: „Ojcze, liczba twoich dzieci duchowych jest już bardzo duża! Co mam robić, przyjmować innych, czy już nie?” A O. Pio rozkładając ręce, głosem, który wprawił w drżenie moje serce odpowiedział: „Synu mój, powiększaj grupę jak tylko możesz, ponieważ oni otrzymują więcej dobrodziejstw od Boga niż ja.”

Muszę się przyznać, że czasie rozlicznych spotkań, jakie odbyłem z O. Pio, zawsze prosiłem go o jakąś pamiątkę w darze, ale nigdy nie byłem wysłuchany, aż do 1968, kiedy przebywałem w Isernia. Przybył wtedy do mnie pewien współbrat z następującą wiadomością od O. Pio: „Powiedz bratu Modestino, że kiedy przyjedzie do San Giovanni Rotondo, otrzyma ode mnie piękną rzecz.”

Kiedy zatem 20 września odbywało się tam międzynarodowe spotkanie grup modlitewnych, pobiegłem do niego. Po odprawieniu uroczystej Mszy św. zaprowadzono O. Pio na taras. Byli obecni z nim O. Honorat Marcucci i Tarcisio da Cervinara. O. Pio był bardzo wzruszony, mówił z trudem i często popłakiwał. Było to skutkiem wielu emocji przeżytych w czasie tego pracowitego dnia. W pewnym momencie dał mi znak, abym zbliżył się do niego. Zdjął swój nieodłączny różaniec z nadgarstka i złożył go w moich rękach, ze wzrokiem którym zdawał się mówić: „Oto powierzam ci święty różaniec. Rozprzestrzeniaj go wśród moich dzieci”. Było to potwierdzenie misji, tego przepięknego zadania.

Dzisiaj, po jego śmierci liczba dzieci duchowych O. Pio jest nie do policzenia. Cała ta wielka rodzina gromadzi się duchowo, każdego wieczoru o 20.30, dookoła grobu O. Pio. Jestem tam także i ja, brat Modestino aby przewodniczyć modlitwie różańcowej. Wszyscy ci, którzy mimo że pozostają we własnych domach będą się z nami łączyć duchowo, w tej wybranej przez Ojca godzinie różańcowej (20.30-21.00), oraz co jakiś czas zamówią Mszę św. według intencji O. Pio, będą mogli stać się jego dziećmi. Zaświadczam to na moją własną odpowiedzialność. Będą się cieszyć nieustannym wsparciem Ojca oraz naszej modlitwy przy jego grobie.

Kto podejmie obowiązek odmawiania różańca, powinien oczywiście  odrzucić grzech i o ile to możliwe naśladować O. Pio. Po tym będą mogli być rozpoznawani jego duchowi synowie i córki: będą kochać, modlić się i cierpieć tak jak to robił O. Pio, dla dobra własnego oraz dla zbawienia grzeszników.

Niezliczone telefony zaświadczające o łaskach otrzymanych, są dowodem wierności O. Pio złożonym obietnicom, który w sposób szczególny chroni tych, którzy nie zaniedbują wieczornego spotkania z Dziewicą podczas odmawianego różańca o 20.30-21.00.

Na podstawie książki: “Io, testimone del Padre”, Fra Modestino da Pietrelcina.
Za: kliknij

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie – kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : „Zawsze odmawiaj różaniec”.

„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Św. Ojciec Pio powiedział:

„Przyjmuję cię chętnie za mego syna duchowego, ale pod warunkiem, że będziesz zawsze szlachetnie postępował i dawał dobry przykład życia chrześcijańskiego”.

Definicja świętego według o. Pio:
„Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: „pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia” 

Na kilka dni przed śmiercią Ojciec Pio powiedział swoim współbraciom:

,,Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą. Odrodziłem ich dla Jezusa w bólu i miłości. Mogę zapomnieć samego siebie, ale nie moje dzieci duchowe. Jestem pewien, że kiedy Pan mnie zawoła do Siebie, to Mu powiem: Panie, ja zaczekam u niebieskich drzwi, wejdę, gdy zobaczę, że weszło do nieba ostatnie z moich duchowych dzieci”

Opublikowano Aktualności | 24 Komentarze

Nowenna do św. Teresy od Dzieciątka Jezus

„Kocham tylko prostotę. Do „udawania” czuję wstręt, czynię jak dzieci, które nie umieją czytać, mówię całkiem prosto do Dobrego Boga to, co chcę mu powiedzieć, bez tworzenia pięknych zdań, i zawsze On mnie rozumie”. „Niepodobna mi stać się wielką, powinnam więc znosić się taką, jaka jestem, ze wszystkimi swymi niedoskonałościami. Chcę jednak znaleźć sposób dostania się do nieba, jakąś małą drogę, prostą i bardzo krótką”. „Żyjemy w epoce wynalazków i nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach. Otóż i ja chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie wyniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości. Windą, która mnie uniesie do nieba są twoje ramiona, o Jezu! A w tym celu nie potrzebuję wcale wzrastać, przeciwnie, trzeba, bym pozostała mała i stawała się coraz mniejszą”.

“Pan Bóg nie daje nigdy pragnień, których by nie mógł czy nie chciał urzeczywistnić”. „Odkrywam w sobie także powołanie Wojownika, Kapłana, Apostoła, Doktora, Męczennika. Jezu, moja miłości, życie moje, jak pogodzić te przeciwieństwa? Jak spełnić pragnienia mej biednej małej duszy? Ach, pomimo swojej małości chciałabym oświecać dusze jak Prorocy, jak Doktorzy”.

Miłość Boża

Skoro mnie aż tak umiłowałeś, że dałeś mi swego jedynego Syna, by stał się moim Zbawicielem i Oblubieńcem, to nieskończone skarby Jego zasług i do mnie należą, ofiaruję je Tobie z radością, błagając, abyś patrzył na mnie już tylko przez Oblicze Jezusa i przez Jego Serce gorejące Miłością.

Pociągnąłem ich ludzkimi więzami,
a były to więzy miłości. Oz 11,4

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus nigdy nie wątpiła w Bożą Miłość do niej. Wiedziała bowiem, że tylko ten, kto pozna tę Miłość, pozwoli Jej się zachwycić jest zdolny do największych poświęceń i tak naprawdę tylko ta odkupieńcza, zbawcza miłość Boga jest źródłem wszelkiego powołania.

Święta Tereso od Dzieciątka Jezus uproś na łaskę, byśmy nigdy nie zwątpili w miłość Bożą.

Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Chwała Ojcu…

Święta Tereso od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza – módl się za nami!

Wszystkie odcinki Nowenny do Małej Tereski
https://dumanie.pl/nowenna-do-sw-teresy-od-dzieciatka-jezus/

Opublikowano Aktualności | 13 Komentarzy

Zaproszenie na XXVI Targi Wydawców Katolickich w Warszawie

Spotkanie z Tomaszem Terlikowskim pt. „Czy Rzym stracił wiarę? O objawieniach, które wstrząsnęły Kościołem”

19 września 1846 roku, w małej alpejskiej miejscowości La Salette, dwójce pasterzy: Melanii i Maksymowi – objawiła się Maryja, by przekazać orędzie dla świata. Przesłanie, które otrzymały dzieci, wstrząsnęło Kościołem!

– Jakie słowa skierowała do ludzi Matka Boża w tym miejscu?
– Jakie tajemnice skrywają łzy Maryi?
– Czy przepowiednia Maryi o tym, że Rzym straci wiarę, wypełnia się dziś na naszych oczach?

 O objawieniach z La Salette, proroctwach Matki Bożej, kryzysie wiary i Kościoła rozmawiać będzie: Tomasz Terlikowski oraz ks. Andrzej Kobyliński. Spotkanie poprowadzi Bogumił Łoziński (GN).

Serdecznie zapraszamy w sobotę 25.09.2021 o godzinie 13:00 do namiotu.

Ogólne zaproszenie naszego Wydawnictwa Esprit na Targi: https://www.facebook.com/events/258189249531253

Zapraszamy na XXVI Targi Wydawców Katolickich w Warszawie!

Tylko u nas:
 – otrzymasz najlepsze rabaty 
 – spotkasz swoich ulubionych autorów
 – porozmawiasz z nami o książkach (i nie tylko) w miłej, sympatycznej atmosferze 

 Znajdziesz nas na stoisku nr 75!

PLAN DODATKOWYCH WYDARZEŃ:  
25.09 SOBOTA

  • 11:00 Spotkanie wokół książki Roda Drehera pt. „Żyć bez kłamstwa”. Goście: Paweł Lisicki, Marek Jurek, ks. Tomasz Jaklewicz. Prowadzenie: Paweł Chmielewski. (namiot)
  • 12:00 Paweł Lisicki podpisuje książkę „Kto fałszuje Jezusa?” na stoisku Wydawnictwa Esprit
  • 13:00 Spotkanie wokół najnowszej książki Tomasza Terlikowskiego pt. „La Salette. Objawienia, które wstrząsnęły Kościołem”. Goście: Tomasz Terlikowski, ks. Andrzej Kobyliński. Prowadzenie: Bogumił Łoziński. (namiot)
  • 14:00 Spotkanie wokół autobiografii abpa Fultona Sheena. Goście: ks. Robert Skrzypczak, ks. Tomasz Jaklewicz. Prowadzenie: Paweł Chmielewski. (namiot)
  • 15:00 Ks. Jerzy Jastrzębski podpisuje książkę „Bł. Stefan Wyszyński. Prymas do odkrycia” na stoisku Wydawnictwa Esprit.

 26.09 NIEDZIELA

  • 11:00 Magdalena Kleczyńska podpisuje książkę „Obdarowani sobą” na stoisku Wydawnictwa Esprit.
  • 12:00 Spotkanie o ojcu Dolindo z Joanny Bątkiewicz- Brożek, autorką „Jezu, ratuj!” oraz „Jezus do duszy. Sekret modlitwy ks. Dolindo Ruotolo”. Prowadzenie: Piotr Zworski. (namiot)
  • 13:00 Joanna Bątkiewcz Brożek podpisuje swoje książki na stoisku Wydawnictwa Esprit.
  • 14:00 Tomasz Terlikowski podpisuje swoje książki na stoisku wydawnictwa Esprit.

Serdecznie zapraszamy !

Opublikowano Aktualności | 2 Komentarze

Św. Ojciec Pio: stygmaty ukryte i widzialne

Obok stygmatów Ojca Pio nie sposób przejść obojętnie. Są one albo wielkim znakiem danym od Boga w naszych czasach – kolejnym przypomnieniem, że On jest, kocha i działa, albo zwykłym oszustwem czy też wytworem chorej psychiki. Innej możliwości nie ma!


Nosił je przez pół wieku aż do śmierci, której pięćdziesiątą rocznicę obchodziliśmy również w 2018 roku.

Brakuje do tej pory polskiego opracowania poświęconego stygmatom Ojca Pio. Pragniemy zapełnić tę lukę cyklem artykułów poświęconych ranom Stygmatyka, a jeśli Pan Bóg pozwoli, również książką, która ukaże się za kilka miesięcy.
Badając sprawę stygmatów Ojca Pio, natrafiamy na olbrzymią dokumentację. Pisał o nich w listach do swych kierowników duchowych, do ojca Agostina i ojca Benedetta, a ci z kolei do przełożonego generalnego zakonu oraz ojca Eduardo d’Alençon, wybitnego teologa i znawcy duchowości franciszkańskiej, oraz do siebie nawzajem. Temat stygmatów pojawia się w sprawozdaniach z sesji zarządu kapucyńskiej prowincji Foggii, w oficjalnych i osobistych notatkach braci, którzy widzieli je na własne oczy, w dziennikach córek duchowych Ojca Pio oraz w dzienniku ojca Agostino. Piszą o nich w listach biskupi, przełożeni zakonni, wysłannicy Watykanu. A przede wszystkim zaświadczają o nich w swych sprawozdaniach lekarze, którzy dołożyli starań, by je zbadać na wszelkie możliwe sposoby. W Archiwum Ojca Pio przechowywanych jest siedemnaście obszernych, wielostronicowych opinii lekarskich. Każda z nich poświadcza, że stygmaty to fenomen z naukowego i medycznego punktu widzenia niewytłumaczalny…

Ból zamiast ran
Stygmaty Ojciec Pio otrzymał 20 września 1918 roku w czasie przejmującej wizji tajemniczej postaci, która włócznią przebiła jego dłonie, stopy i bok. Jednak nie jest to początek historii… Czas przygotowania do tego wydarzenia trwał dokładnie osiem lat (wrzesień 1910 – wrzesień 1918). Okres ten często jest nazywany czasem stygmatów niewidzialnych, choć znaki męki Zbawiciela i wtedy tymczasowo pojawiały się na ciele Ojca.
Pierwsze ważne wydarzenie miało miejsce pod koniec lata 1910 roku, zaledwie kilka miesięcy po święceniach kapłańskich Ojca Pio. Ósmego września 1911 roku Ojciec Pio pisał do ojca Benedetta:
„Wczoraj wieczorem przydarzyło mi się coś, czego nie potrafię ani wyjaśnić, ani zrozumieć. Na środku mych dłoni pojawiły się zaczerwienienia o kształcie małej monety. Towarzyszył temu bardzo ostry ból, dokładnie w zaczerwienionych miejscach. Był bardziej dokuczliwy w lewej ręce, tak że nawet odczuwam go do tej pory. Odczuwałem go – nieco słabiej – także w stopach.
To wszystko trwa już od roku i powtarza się regularnie, choć ostatnio był też okres, kiedy się nie powtarzało. Niech Ojciec się nie gniewa, że dopiero teraz o tym mówię. Zawsze do tej pory zwyciężał we mnie ten przeklęty wstyd. Gdyby Ojciec wiedział, jak teraz musiałem się ze sobą zmagać, by to wyznać. Wiele mógłbym opowiadać, lecz brak mi słów. Powiem tylko, że gdy znajduję się przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie, serce mi bije tak mocno, jakby niemal chciało wyrwać się z piersi.
Przy ołtarzu niekiedy czuję, jakbym cały płonął. Nie potrafię tego opisać. Najbardziej twarz, wydaje mi się, że zostaje pochłonięta przez ogień. Co to za znaki, mój Ojcze? Ja nie wiem”.

Bóg zabiera widoczne znaki
Przestraszony pojawieniem się niezwykłych ran, młody kapłan modlił się, by „Pan zabrał od niego te widoczne znaki”. I Bóg go wysłuchał. Ale choć nie były już dłużej widoczne znaki zewnętrzne, ból pozostał. Ojciec Pio odczuwał go nieustannie, szczególnie jednak we wtorki oraz od czwartkowego wieczoru do soboty. Pisał do ojca Agostina 21 marca 1912 roku:
„Od czwartku wieczorem aż do soboty, jak i w każdy wtorek trwa mój bolesny dramat. Serce, dłonie i stopy wydają się jakby przebite mieczem – tak wielki odczuwam ból”.
O swych doświadczeniach z okresu zanim na stałe został naznaczony widzialnymi stygmatami obszernie Ojciec Pio informuje ojca Agostina w liście z 10 października 1915 roku:
„Chce Ojciec wiedzieć, od kiedy Jezus obdarza swe nędzne stworzenie swymi niebiańskimi wizjami. Jeśli się nie mylę, rozpoczęły się one tuż po ukończeniu nowicjatu.
Następnie pyta Ojciec, czy otrzymałem niewysłowiony dar świętych stygmatów. Muszę odpowiedzieć na to pytanie twierdząco. Kiedy Jezus obdarzył mnie nimi po raz pierwszy, były widzialne, szczególnie na jednej dłoni, ale ponieważ ma dusza była cała przelękniona, prosiłem Pana, by zabrał zewnętrzne znaki. Od tego czasu już więcej się nie pojawiły. Jednak, mimo że rany zniknęły, nie przestałem odczuwać intensywnego bólu. […]
Ostatnie pytanie dotyczy kwestii, czy Pan pozwolił mi doświadczyć swego cierniem ukoronowania i biczowania. Odpowiedź i na to pytanie musi być twierdząca. Pyta Ojciec ile razy – nie potrafię odpowiedzieć, odważę się jedynie powiedzieć, że przeżywam takie cierpienie od kilku lat prawie co tydzień”.

Wizja tajemniczej postaci
Nieoczekiwana zmiana nastąpiła w piątkowy ranek 20 września 1918 roku. Zatopiony w modlitwie Ojciec Pio ujrzał, jak sam mówi, tajemniczą postać, z której dłoni, stóp i boku broczyła krew. Od tego dnia widoczne stygmaty nosił już przez kolejne pięćdziesiąt lat.
Postać, która otworzyła rany jego dłoni, stóp i boku, ujrzał już wcześniej w wizji 5 sierpnia 1918 roku. Pisze o niej do ojca Benedetta:
„Spowiadałem chłopców wieczorem piątego sierpnia, kiedy nagle ogarnął mnie ogromny strach na widok niebiańskiej postaci, która ukazała się oczom mej duszy. Trzymała w ręku coś w rodzaju narzędzia podobnego do bardzo długiej żelaznej włóczni dobrze zaostrzonej. Wydawało się, że z jej ostrza wychodzi ogień.
Wizja tego wszystkiego i obserwacja postaci, która rzuciła we mnie swą broń, były zupełnie wyjątkowe. Z trudem wydałem jęk, czułem, że umieram. Powiedziałem chłopcu, żeby się oddalił, ponieważ źle się czułem i nie dałem rady dalej spowiadać.
Ta męka trwała nieprzerwanie aż do poranka siódmego sierpnia. Nie potrafię powiedzieć, co czułem w tym czasie tak pełnym bólu. Nawet me wnętrzności, widziałem, były wyciągane i rozrywane tą bronią i rzucone na żelazo i ogień. Od tego dnia noszę śmiertelną ranę. W głębi duszy czuję zawsze otwartą ranę, która sprawia, że doznaję wielkich katuszy”.

Tajemnicza postać zadaje rany
Sam moment otrzymania widocznych stygmatów opisuje Ojciec Pio w liście do ojca Benedetta słowami:
„Co mam odpowiedzieć, gdy pyta mnie Ojciec, jak wyglądało moje ukrzyżowanie? O mój Boże, jakiego zmieszania i upokorzenia doświadczam, gdy muszę ujawnić, co Ty uczyniłeś w swym marnym stworzeniu!
Był ranek dwudziestego dnia ubiegłego miesiąca, po odprawieniu mszy świętej zostałem zaskoczony przez niespodziewany odpoczynek, niczym słodki sen. Wszystkie me zmysły wewnętrzne i zewnętrzne, a także władze mej duszy ogarnął spokój nie do opisania. Wewnątrz mnie i wokół panowała całkowita cisza. Szybko wypełnił mnie wielki pokój i uczucie porzucenia i oderwania się od wszystkiego, odpoczynek w samym nieszczęściu. Wszystko wydarzyło się błyskawicznie.
Gdy to się działo, ujrzałem tajemniczą postać, podobną do tej, którą widziałem wieczorem piątego sierpnia. Jedyna różnica była taka, że teraz jej dłonie, stopy i bok broczyły krwią.
Jej widok mnie przeraził. Nie potrafię opisać, co wtedy poczułem. Czułem, że umieram i umarłbym, gdyby Pan nie wzmocnił mego serca, które wyrywało się z piersi.
Po pewnym czasie postać oddaliła się, ale dostrzegłem, że moje dłonie, stopy i bok zostały przebite i ociekały krwią. Niech Ojciec wyobrazi sobie tę udrękę, jakiej wówczas doznałem i nadal przeżywam prawie każdego dnia.
Rana serca nieustannie krwawi, szczególnie od czwartku wieczorem do soboty. Ojcze, umieram z bólu z powodu ran oraz zażenowania, jakie noszę w głębi duszy. Boję się, że się wykrwawię na śmierć, jeśli Pan nie wysłucha wołania mego serca i nie zmieni sposobu swego działania we mnie. Czy Jezus, który jest tak dobry, udzieli mi tej łaski?”.

Znaki znikają
Stygmaty Ojciec Pio nosił, należy powiedzieć, do śmierci, choć pod koniec życia nastąpiło pewne niespodziewane zjawisko: zaczęły zanikać. Jako ostatni wszystkie stygmaty widział ojciec Eusebio 5 lipca 1964 roku. Latem 1966 roku zanikły stygmaty stóp i boku. W lutym 1968 roku ojciec Alessio widział i zbadał stygmaty rąk. Na przełomie lipca i sierpnia tego samego roku zaniknęły stygmaty na zewnętrznej stronie dłoni Ojca Pio, a na prawej dłoni być może stygmat zniknął nawet całkowicie. Kiedy 22 września Ojciec Pio odprawiał ostatnią mszę świętą, wciąż był widoczny stygmat na wewnętrznej stronie lewej dłoni.
23 września o godzinie 2.30 Ojciec Pio umarł. Zamknął się wtedy ostatecznie także stygmat lewej dłoni. Dziesięć minut po śmierci ojciec Giacomo Piccirillo sfotografował jego bok, dłonie i stopy – stygmaty zniknęły zupełnie, nie zostawiając jakiegokolwiek znaku lub blizny.
Jak odczytać te wydarzenia i znaki?

Tekst Maciej Zinkiewicz OFMCap

„Głos Ojca Pio” [107/5/2017] Kliknij

******
Fragmenty książki włoskiego kapucyna  o. Luigi Peroni Ojciec Pio, t.I, Wydawnictwo Rafael, Kraków 2008, s. 275-297

ROK 1918 – ZJEDNOCZENIE MISTYCZNE

Rok 1918 przyniósł Ojcu trzy niezwykłe zdarzenia mistyczne: transwerberację, stygmatyzację i doświadczenie ostrza wbitego w serce.

Transwerberacja polega na doznaniu przejmującego przeszycia duszy przez płomienny grot. Stygmatyzacja jest to specjalna łaska, którą Pan Bóg, znacząc dłonie, stopy, serce, czasem ramię i głowę, obdarza osoby wybrane ranami Pana Jezusa. Trzecie wymienione zjawisko to przebicie serca.

Pierwsze pojawienie się tajemniczej postaci:
(od wieczora 5 sierpnia, poprzez cały 6 sierpnia, święto Przemienienia Pańskiego)

Transwerberacja

„Spowiadałem właśnie naszych chłopców piątego wieczorem, gdy nagle wypełniło mnie najwyższe przerażenie na widok niebiańskiej istoty, która ukazała się oczom mej duszy. W ręku trzymała ona jakieś narzędzie podobne do bardzo długiej, żelaznej włóczni z dobrze zaostrzonym ostrzem, z którego, jak się wydawało, buchał ogień. Patrzenie na to wszystko i doświadczenie, jak ta postać wbija z całą gwałtownością to narzędzie w moją duszę, było jednym i tym samym. Z trudnością krzyknąłem z bólu, czułem, że umieram. Powiedziałem chłopcu, żeby odszedł, gdyż czułem się źle i nie miałem już sił, aby kontynuować spowiedź. To męczeństwo trwało bez przerwy aż do poranka siódmego dnia sierpnia. Tego, jak bardzo cierpiałem w tym bolesnym okresie, nie umiem opisać. Widziałem nawet swoje wnętrzności wydzierane przez to narzędzie i wszystkie wydane na pastę żelaza i ognia. Tego dnia zostałem śmiertelnie zraniony. W najgłębszym pokładzie mojej duszy czuję ranę, która będąc zawsze otwarta, sprawia, że doznaję nieustannej katuszy”. (list do ojca Benedetto z 21 sierpnia 1918 roku).

„6 sierpnia ukazał mu się Pan Jezus pod postacią niebiańskiej istoty, uzbrojony w lancę, którą przebił mu serce. Czuł, jak jego serca rozdziera się na kawałki, a krew rozlewa się po wszystkich członkach ciała, przelewając się częściowo przez usta”. (pamiętnik ojca Agostino, zeszyt 1, zapis z roku 1919)

To rozbicie wewnętrzne było przerażające także w aspekcie fizycznym i wydaje się, że trwało ono przez dłuższy czas. „Rana otwarta we mnie powtórnie krwawi i krwawi cały czas”. (list do ojca Benedetto z 5 września 1918 roku)

24 stycznia 1915 roku w liście do ojca Benedetto Ojciec opisał następujące wydarzenie mistyczne: „Czuję to, nie widząc Go oczyma mojego ciała, lecz oczyma mojej duszy, jak zatapia On [Pan Jezus] raz za razem, prawie krzesząc ogień, dobrze naostrzony nóż w moim sercu i dalej, aż we wnętrznościach, a potem z wielką siłą go wyszarpuje, aby po chwili powtórzyć całą operację”.

Drugie pojawienie się tajemniczej postaci
(20 września 1918 roku, pomiędzy godziną 9 i 10)

Stygmatyzacja

Był piątek, 20 września 1918 roku. Ojciec skończył właśnie odprawiać Mszę Świętą [w KOŚCIÓŁKU ANTYCZNYM] zatrzymał się jeszcze na chórze, aby złożyć Panu dziękczynienie. Już prawie godzinę zatopiony był w modlitwie. Było około godziny dziesiątej. Niewielki chór, na którym stoją trzy rzędy spróchniałych drewnianych krzeseł, jest usytuowany na wprost ołtarza głównego, ponad jedynymi drzwiami wiodącymi do kościoła. Okienko oddzielające od siebie rzędy siedzisk wychodzi na mały placyk. Dalej można dostrzec krajobraz roztaczający się za rosnącymi tam licznie migdałowcami. Na balustradzie chóru zawieszono osiemnastowieczny krucyfiks wyrzeźbiony w drewnie cyprysowym. Pan Jezus wiszący na krzyżu zwrócony jest w stronę chóru, tak jakby pragną, aby poprzez okienko tworzące dla niego obramowanie był widziany przez ludzi zatrzymujących się na dziedzińcu przed kościołem. Na suficie wymalowano kilka fresków przedstawiających epizody z życia niektórych świętych. Sznur od niewielkiego dzwonu opada przez specjalny otwór do wnęki okiennej.

Właśnie w trzecim, najwyższym rzędzie krzeseł, w pobliżu okienka, modlił się w największym kupieniu Ojciec. Tego właśnie dnia rozpoczął on nowennę ku czci św. Michała Archanioła, którego święto przypada 29 września. Ojciec darzył tę postać wyjątkową czcią. Kiedy Ojciec modlił się, kościółek był pusty. Serce Ojca, chociaż ustawicznie obciążone ciężką próbą kompletnego wyczerpania duchowego, płonąc miłością i bólem, kołatało silnie w tym świętym miejscu.

Gdy Ojciec, siedząc na chórze kościelnym, pozostawał całkowicie skupiony na swoim bólu i modlitwie, nagle ogarnęło go „znużenie podobne do słodkiego snu”. Wszystkie zmysły duszy zatopiły się w niewysłowionym spokoju. Wokół zapanowała całkowita cisza. I nagle, w okamgnieniu… Ojciec opisał to zdarzenie swemu kierownikowi duchowemu: „Mój Boże jak bardzo jestem zawstydzony i jakiego upokorzenia doznaję, kiedy muszę wyjawić to, czego Ty dokonałeś w tym swoim słabym stworzeniu! Na chórze, po odprawieniu Mszy Świętej (…) nagle ogarnął mnie stan spoczynku, podobny do słodkiego snu. Wszystkie zmysły zatopiły się w niewysłowionym spokoju. Otaczała mnie całkowita cisza, która ogarnęła także moje wnętrze. Pojawił się całkowity spokój i aprobata dla całkowitego wyrzeczenia się oraz wytchnienia od boleści. Wszystko to wydarzyło się w okamgnieniu. I podczas gdy to wszystko się działo, ujrzałem przed sobą tajemniczą postać podobną do tej widzianej wieczorem 5 sierpnia, a różniącą się tym tylko, że jej ręce, nogi i bok ociekały krwią. Ten widok mnie przeraził; nie potrafię opisać, co czułem w tamtej chwili. Czułem, że umieram i zapewne umarłbym, gdyby Pan nie pospieszył mi z pomocą i nie podtrzymał mego wyrywającego się z piersi serca. Wtedy tajemnicza postać zniknęła, a ja zobaczyłem, że moje ręce, nogi i bok zostały przebite i ociekają krwią…”. (z listu do ojca Benedetto z 22 października 1918 roku).

Pierwsze świadectwo w swoim dzienniczku pozostawił Ojciec Agostino: „Ukazała mu się ta sama postać, którą widział już 6 sierpnia, lecz tym razem ukrzyżowana. Poczuł się tak, jakby stracił przytomność i przebywał poza swoim ciałem. Krucyfiks rozbłysnął pięcioma promieniami wydobywającymi się z dłoni, ze stóp, z boku. One przebiły jego dłonie, stopy i bok. Wizja ta trwała kilka minut, a kiedy wrócił do siebie, spostrzegł, że naprawdę został zraniony: z ran wypływała krew, szczególnie z tej w okolicy serca. Znalazł w sobie dość siły, aby dowlec się do celi i wyczyścić całą przesiąkniętą krwią odzież”.

Drugie świadectwo pochodzi od Giuseppe Orlando, który przytacza zwierzenia Ojca: „Znajdowałem się na chórze i składałem dzięki za Mszę Świętą, kiedy poczułem, że z wolna wypełnia mnie narastająca słodycz, która sprawiała, że rozkoszowałem się modlitwą. Więcej nawet, im goręcej się modliłem, tym rozkosz ta się powiększała. W pewnej chwili wielka światłość poraziła moje oczy, a wewnątrz tej światłości ukazał mi się Chrystus pokryty ranami. Nie powiedział nic. Zniknął… Kiedy się ocknąłem, spostrzegłem, że leżę poraniony na ziemi. Dłonie, stopy i serce krwawiły i bolały bardzo, że nie miałem siły się podnieść. Na czworakach wlokłem się z chóru przez całą długość korytarza aż do celi. Wszyscy ojcowie znajdowali się wówczas poza klasztorem. Rzuciłem się na łóżko i modliłem się, aby powtórnie ujrzeć [Pana] Jezusa. Lecz później zanurzyłem się w sobie, przypatrzyłem się moim ranom i zapłakałem, znosząc hymny dziękczynienia i modlitwy”.

Trzecie pojawienie się tajemniczej postaci
(data nie jest znana, lecz z całą pewnością wydarzenie to miało miejsce pomiędzy 20 listopada a 20 grudnia 1918 rok)

Przebicie serca ostrzem

„Od wielu dni odczuwam w sobie jakąś rzecz podobną do żelaznego ostrza, które od dolnej części serca przechodzi ukośnie aż pod prawą łopatkę. Wywołuje to ostry ból i nie daje ani chwili wytchnienia. Cóż to może być? To nowe zjawisko zacząłem odczuwać po ponownym ukazaniu się tej samej tajemniczej postaci, którą widziałem 5 lub 6 sierpnia i 20 września, o czym wspominałem ci, jak zapewne pamiętasz, w innych swoich listach”. (list do ojca Benedetto z 20 grudnia 1918 roku). „Rana jest duchowa, ale przekłada się również na sferę fizyczną… Jest to rana Bożego Miłosierdzia…”.  (list o. Agostino z 7 stycznia 1919 roku)

W ten oto sposób Pan Jezus obdarzył Ojca Pio łaską zjednoczenia mistycznego. Od teraz życie Ojca całkowicie został oddane w ręce Trójcy Przenajświętszej, której wolą było, by Ojciec ofiarnie służył grzesznikom w drodze do zbawienia. Wiemy, że Także po swej śmierci Ojciec w dalszym ciągu pomaga swoim duchowym dzieciom.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 51 Komentarzy

La Salette – tajemnica ukryta we łzach Maryi

19 września 1846 roku, w małej alpejskiej miejscowości La Salette, dwójce pasterzy – Melanii i Maksymowi, objawiła się Maryja przekazując orędzie dla świata. Przesłanie, które otrzymały dzieci wstrząsnęło Kościołem. Jednak najważniejsze jest to, że te objawienia wypełniają się na naszych oczach.

Jakie słowa skierowała do ludzi Matka Boża w tym miejscu? Dlaczego Płacząca Pani objawiła się właśnie tej dwójce dzieci?
To wyjaśnia Tomasz Terlikowski w książce „La Salette. Objawienia, które wstrząsnęły Kościołem”

Tomasz P. Terlikowski w dogłębny sposób analizuje historię i treść objawienia z La Salette, wskazując czytelnikom na najważniejsze aspekty tego niezwykłego spotkania ubogich pasterzy z Matką Boga. Podążając za słowami Maryi, podkreśla potrzebę wejścia na drogę nawrócenia, którą szczególnie dziś powinniśmy kroczyć. Tym samym potwierdza, że choć objawienie w tej francuskiej miejscowości dokonało się niemal dwa wieku temu, nadal pozostaje aktualne i żywe.

Z książki:

Jeśli Ziemia Święta jest piątą Ewangelią, to La Salette – jako miejsce i wydarzenie – jest Ewangelią w pigułce. Objawienie Matki Bożej w tej alpejskiej wiosce, choć tak krótkie, zawiera w kilkunastu zdaniach istotę nauczania Jezusa Chrystusa. I chodzi tu nie tylko o słowa, które wypowiedziane zostały do Melanii i Maksymina, ale o cały kontekst tego
wydarzenia, o osoby, którym Matka Pana się objawiła, o miejsce i wreszcie o to, co wydarzyło się potem – przede wszystkim z wizjonerami. Uważne przemedytowanie tych wydarzeń, ale też słów wypowiedzianych w La Salette, pozwala w całej pełni zrozumieć, czym jest Ewangelia, a matczyne, pełne łez oblicze Matki Bożej ułatwia przylgnięcie za Jej
pośrednictwem do Syna.
Już samo miejsce objawienia nie jest przypadkowe. La Salette w diecezji Grenoble to maleńka osada – taki Nazaret czy Betlejem tamtych czasów.
(…) Jeszcze mocniej tę zwyczajność, szarość, codzienność widać w przypadku dzieci. Melania i Maksymin są, by ująć rzecz zupełnie wprost, całkowitym zaprzeczeniem stereotypu dobrych, pobożnych dzieci, którym może objawiać się Matka Boża. Modlitwa nie jest ich chlebem codziennym (na pytanie, czy się modlą, odpowiadają Matce Pana: „niespecjalnie, proszę Pani”), prawdy wiary nie są im przekazane, a znajomość rzeczy Bożych jest tak minimalna, że tuż po objawieniu dzieci zastanawiają się, z kim się spotkały. „Musiała to być jakaś wielka Święta!” – stwierdza tylko Melania… I to także jest niezwykle mocne przypomnienie prawd Ewangelii….

Książka zostaje wydana z okazji 175. rocznicy objawień. 

 

Opublikowano Aktualności | 9 Komentarzy

Gabriele Amorth – diabeł się mnie boi!

O. Gabriele Amorth – człowiek, który nie lękał się szatana!

Mówiono o nim: egzorcysta Watykanu. Swoją posługę rozpoczął w 1986 r., a zakończył dwa miesiące przed śmiercią. Niektóre źródła podają, że wciągu 30 lat przeprowadził ponad 160 tys. egzorcyzmów. Dziś mija 5-ta rocznica Jego śmierci. 

🙏Ojciec Gabriele Amorth był jednym z najznamienitszych egzorcystów i demonologów naszych czasów. Większość swego kapłańskiego życia poświęcił walce z szatanem, dzięki czemu pomógł tysiącom ludzi uwolnić się od opętań i dręczeń. 

Jaki jest największy podstęp szatana? 
Jak wyglądały egzorcyzmy przeprowadzane przez O. Amortha?

Wysłuchaj historii tego niezwykłego kapłana z książki ks. Marcello Stanzione „Diabeł się mnie boi”. ✅

ZOBACZ WIĘCEJ TU 👉 https://spoti.fi/3nCTWzT

Opublikowano Aktualności | 34 Komentarze

Nowenna do św. Ojca Pio – w naszych własnych i wspólnych intencjach

Dzisiaj, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego rozpoczyna się Nowenna do św. Ojca Pio
Dlatego też dzisiaj rozpocznijmy z wiarą Nowennę do św. Ojca Pio w naszych własnych i wspólnych intencjach a jeśli są one zgodne z Wolą Bożą, to wierzę, że zostaną szybko wysłuchane

Dzień 1

Umiłowany Ojcze Pio, posiadłeś znaki Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa na swoim ciele. Stygmaty te nosiłeś za nas wszystkich, doświadczając zarówno fizycznego jak i duchowego cierpienia przeszywającego Twoją duszę i ciało.

Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy byli w stanie przyjmować i w pokorze znosić małe i duże Krzyże cierpienia tu na ziemi oraz polecać je Bogu, aby poprzez nie przygotował dla nas miejsce w Życiu Wiecznym.

Przygotuj się na godne przyjęcie cierpień, jakie Jezus zsyła na Ciebie. Jezus nie pozwoli Ci smucić się i przyjdzie do Ciebie, aby ukoić Twą duszę wieloma łaskami.” Ojciec Pio

Koronka do Najświętszego Serca Pana Jezusa wg Św. O. Pio

I. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę powiadam wam: proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone”, wysłuchaj mnie, gdyż pukam, szukam i proszę o łaskę …
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Najświętsze Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.

II. O mój Jezu, Ty powiedziałeś:
„Zaprawdę powiadam wam: o cokolwiek prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam”, wysłuchaj mnie, gdyż proszę Ojca w imię Twoje o łaskę …

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Najświętsze Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.

III. O mój Jezu, Ty powiedziałeś:
„Zaprawdę powiadam wam: niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą”, wysłuchaj mnie, gdyż zachęcony Twoimi słowami proszę o łaskę …

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Najświętsze Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.

Módlmy się:
O Słodkie Serce Jezusa, dla którego jedno jest tylko niemożliwe, mianowicie, aby nie mieć litości dla strapionych, więc miej litość nad nami, biednymi grzesznikami, i udziel nam łaski, o którą Cię prosimy przez Bolesne i Niepokalane Serce Maryi, przez Twoją, a naszą czułą Matkę. Amen.
Witaj Królowo, Matko miłosierdzia, życie, słodyczy i nadziejo nasza, witaj! Do Ciebie wołamy wygnańcy Ewy; do Ciebie wzdychamy jęcząc i płacząc na tym łez padole. Przeto, orędowniczko nasza, one miłosierne oczy Twoje na nas zwróć, a Jezusa błogosławiony owoc żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż. O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo!
Święty Józefie, przybrany ojcze Jezusa − módl się za nami.

Dzień 2

Święty Ojcze Pio, razem z Naszym Panem Jezusem Chrystusem będziemy w stanie przeciwstawić się pokusom szatana. Cierpiałeś męki i dręczenie demonów piekielnych, które chciały, abyś porzucił swoją Drogę do Świętości. Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy z Twoją pomocą i z pomocą całego Królestwa Niebieskiego byli w stanie znaleźć moc do porzucenia grzechu oraz wytrwałości w wierze aż do godziny śmierci naszej.

Bądź odważny i nie obawiaj się ataków szatana. Zapamiętaj, iż jest to zdrowy znak, gdy szatan krzyczy i miota się wokół Twojego sumienia. To znaczy, że nie ma on dostępu do wnętrza Twojej woli.” Ojciec Pio.

Dzień 3

Prawy Ojcze Pio, kochasz bardzo naszą Najświętszą Matkę, która codziennie obdarzała Cię łaskami i pociechami. Błagamy Cię, módl się za nami do Najświętszej Matki. Przekaż w jej ręce szczery żal za nasze grzechy i modlitwy o poprawę, aby, jak w Kanie Galilejskiej jej Syn powiedział ”tak” do Matki oraz żeby imię nasze zostało wpisane do Księgi Życia Wiecznego.

Maryja jest jak Gwiazda, która rozświetla nasze ścieżki i to Ona pokaże Ci bezpieczną drogę do Ojca Niebieskiego. Ona będzie kotwicą, do której przylgniesz w godzinie zwątpienia” Ojciec Pio.

Dzień 4

Nieskalany Ojcze Pio, kochałeś swojego Anioła Stróża, który służył Ci wiernie jako przewodnik, obrońca i posłannik. Anioł Stróż  przekazywał Tobie modlitwy Twoich duchowych dzieci. Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy nauczyli się słuchać naszego Anioła Stróża, który zawsze jest gotów być naszym przewodnikiem i podpowiada nam, jak walczyć z grzechem.

Wzywaj Twojego Anioła Stróża, który oświeci cię i poprowadzi dobrą drogą. Bóg dał ci go dla Twojego bezpieczeństwa, a więc powinieneś korzystać z jego rad.” Ojciec Pio

Dzień 5

Roztropny Ojcze Pio, ofiarowałeś siebie i swoje cierpienia za odkupienie Dusz w Czyśćcu Cierpiących. Błagamy Cię, módl się za nami i uproś Boga, aby zesłał nam tak wielkie zainteresowanie, pasję i miłość, jakimi ty darzysz Dusze Czyśćcowe. Prosimy, aby nasze cierpienie, poświęcenie i modlitwy przyczyniło się do skrócenia męki Dusz w Czyśćcu Cierpiących.

Mój Boże, błagam Ciebie, pozwól mi doświadczać kary, jaką przygotowałeś dla grzeszników  i dla Dusz w Czyśćcu Cierpiących. Zwielokrotnij moje cierpienia , abym przyczynił się do darowania win grzesznikom i uwolnienia Dusz z Czyśćca.”
Ojciec Pio.

Dzień 6

Posłuszny Św. Pio z Pietrelciny, kochałeś chorych bardziej niż samego siebie, ponieważ widziałeś w nich Jezusa. Uczyniłeś wiele cudów uzdrawiając chorych w imieniu Jezusa, tam samym obdarowując ich spokojem.  Błagamy Cię o modlitwę za nas, aby chorzy, za wstawiennictwem N.M.P., mogli być uzdrowieni a ich ciała odnowione, żeby mogli korzystać z dobrodziejstw Ducha Świętego i z tego powodu dziękować i wychwalać Boga na zawsze.

Jeśli wiedziałem, że człowiek cierpiał w myślach, na ciele lub duszy, błagałem Boga aby go uwolnił z tego cierpienia. Chętnie przyjąłbym przeniesienie nieszczęścia z chorego na siebie, aby on mógł być uratowany, i prosiłem aby mógł on korzystać z owoców tych cierpień… jeśli Bóg pozwoliłby mi tak zrobić.”  Padre Pio

Dzień 7

Błogosławiony Św. Pio z Pietrelciny, trudziłeś się w „Boskim Planie Zbawienia”, oferując Twoje cierpienia aby uwolnić grzeszników od łańcuchów diabła. Błagamy Ciebie o modły za nas, aby niewierzący byli nawróceni na wiarę, aby wszyscy grzesznicy odczuli skruchę w swoich sercach, a aby ci których serca są chłodne znaleźli odnowiony entuzjazm do życia chrześcijańskiego. Kończąc, módl się za tych, którzy są wierni, aby trwali na swojej drodze do zbawienia

„Gdyby tylko ludzie tego świata mogli dostrzec piękno duszy człowieczej gdy jest ona w łasce bożej, wszyscy grzesznicy i niewierzący na świecie byliby natychmiast nawróceni.” Padre Pio

Dzień 8

Czysty Św. Pio z Pietrelciny, doświadczyłeś wielkiej miłości do swoich dzieci duchowych i pomogłeś im poprzez wykupienie ich dla Chrystusa własną krwią. Daj nam, którzy Ciebie osobiście nie spotkali, możliwość być uważanymi za Twoje duchowe dzieci. W ten sposób, za Twoją opieką, przywództwem i mocą, otrzymasz dla nas szczególne błogosławieństwo od Boga, abyśmy mogli Go spotkać przy bramach nieba w dzień naszej śmierci.

Byłoby największą nagrodą, gdyby Bóg spełnił jedno moje życzenie (jeśli byłoby to możliwe); żeby powiedział „Wstąp do nieba!” To jest moje jedyne, prawdziwe życzenie; „Aby Bóg mnie wziął do nieba w ten sam czas kiedy weźmie ostatnie z moich dzieci i ostatnią z osób, które oddały się mojej opiece duszpasterskiej”. Padre Pio

Dzień 9

Skromny Św. Pio z Pietrelciny, Ty, który kochałeś kościół rzymsko-katolicki, módl się za nami. Niech Pan pośle pracowników do żniwa i da im siłę i wiedzę potrzebną aby być dziećmi Bożymi. Módl się aby Nasza Święta Pani zjednoczyła lud chrześcijański wszędzie, pocieszając ich wszystkich w jednym wielkim Domu Pańskim, latarnią naszego zbawienia wśród burz życia… tak jak latarnia morska jest światłem przewodnim bezpiecznej podróży poprzez sztorm.

„Musisz zawsze trzymać się prostej i wąskiej ścieżki w świętym katolickim kościele, ponieważ Ona jest jedyną Panną Chrystusa i tylko ona może Ci przynieść spokój. Tylko Ona posiada Jezusa w świętym sakramencie, albowiem on jest prawdziwym Książęciem Pokoju. Padre Pio

Za: https://www.padrepio.catholicwebservices.com/POLSKA/Novena_Polska.htm

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 27 Komentarzy

14 września – Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Podwyższenie Krzyża Świętego

Aniołowie adorujący Krzyż

Kiedy w roku 70 Jerozolima została zdobyta i zburzona przez Rzymian, rozpoczęły się wielkie prześladowania religii Chrystusa, trwające prawie 300 lat. Dopiero po ustaniu tych prześladowań matka cesarza rzymskiego Konstantyna, św. Helena, kazała szukać Krzyża, na którym umarł Pan Jezus.
Po długich poszukiwaniach Krzyż odnaleziono. Co do daty tego wydarzenia historycy nie są zgodni; najczęściej podaje się rok 320, 326 lub 330, natomiast jako dzień wszystkie źródła podają 13 albo 14 września. W związku z tym wydarzeniem zbudowano w Jerozolimie na Golgocie dwie bazyliki: Męczenników (Martyrium) i Zmartwychwstania (Anastasis). Bazylika Męczenników nazywana była także Bazyliką Krzyża. 13 września 335 r. odbyło się uroczyste poświęcenie i przekazanie miejscowemu biskupowi obydwu bazylik. Na tę pamiątkę obchodzono co roku 13 września uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego. Później przeniesiono to święto na 14 września, ponieważ tego dnia wypada rocznica wystawienia relikwii Krzyża na widok publiczny, a więc pierwszej adoracji Krzyża, która miała miejsce następnego dnia po poświęceniu bazylik. Święto wprowadzono najpierw dla tych kościołów, które posiadały relikwie Krzyża, potem zaś dla całego Kościoła Powszechnego.
Ważnym wkładem w historię dzisiejszego święta jest świadectwo mniszki Egerii, która w Itinerarium Egeriae relacjonuje obchody Podwyższenia Krzyża połączone ze świętem dedykacji, czyli poświęcenia kościoła Męczenników (Martyrium) na Golgocie: „Dniami Eucenii (dedykacji) zwą się te dni, w których święty kościół stojący na Golgocie, zwany Martyrium, poświęcony został Bogu. Także święty kościół znajdujący się w Anastasis, to jest w miejscu, gdzie Pan po męce zmartwychwstał, tego samego dnia został Bogu poświęcony. Rocznica poświęcenia tych świętych kościołów jest obchodzona z całą czcią, bo i Krzyż znaleziono tego samego dnia […]”

W 614 r. na Ziemię Świętą napadli Persowie pod wodzą Chozroeza. Zburzyli wówczas wszystkie kościoły, także i kościół Bożego Grobu, a wiedząc, jak wielkiej czci doznaje Krzyż Pana Jezusa, zabrali go ze sobą. Cały świat modlił się o odzyskanie Krzyża Świętego. Po zwycięstwie, jakie cesarz Herakliusz odniósł nad Chozroezem, w traktacie pokojowym Persowie zostali zmuszeni do oddania świętej relikwii (628). Podanie głosi, że kiedy sam cesarz chciał na swoich ramionach zanieść Krzyż Chrystusa na Kalwarię, mógł to uczynić dopiero wówczas, kiedy zdjął swoje królewskie szaty. Jest to legenda, gdyż ze świadectwa św. Cyryla Jerozolimskiego (+ 387) wiemy, że już za jego czasów czcigodną relikwię podzielono na drobne części i rozesłano je niemal po wszystkich okolicznych kościołach.

Kościół w Krzyżu Jezusa widział zawsze ołtarz, na którym Syn Boży dokonał zbawienia świata. Dlatego każda jego cząstka, tak obficie zroszona Jego Najświętszą Krwią, doznawała zawsze szczególnej czci. Nie chodzi w tym wypadku o autentyczność poszczególnych relikwii, ale o fakt, że przypominają one Krzyż Chrystusa i wielkie dzieło, jakie się na nim dokonało dla dobra rodzaju ludzkiego.
O ukrzyżowaniu Pana Jezusa piszą wszyscy Ewangeliści. Co więcej, podają bardzo szczegółowe okoliczności tego wydarzenia. Według świadectwa Ewangelistów Pan Jezus został ukrzyżowany około godziny 12, a umarł o godzinie 15. Jego pogrzeb odbył się ok. godziny 17.
Kara ukrzyżowania była u Żydów znana, chociaż w prawie mojżeszowym nie była przewidziana. Aleksander Janneusz (103-76 przed Chrystusem) użył jej dla ukarania zbuntowanych przeciwko niemu faryzeuszów. Taką karę stosowali powszechnie Fenicjanie, Kartagińczycy, Persowie i Rzymianie. Ci ostatni jednak nie stosowali jej wobec obywateli rzymskich. Była to bowiem kara uznawana za hańbiącą i bardzo okrutną. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię, rozciągano mu ramiona i nogi, przybijając je do krzyża. Skazaniec konał z omdlenia i gorączki, dusił się. Na domiar złego wisielca nękało mnóstwo komarów, a bywało, że konającego rozrywały sępy. Krzyż miał zwykle kształt litery T (tau). Ponieważ śmierć na krzyżu miała wszystkie znamiona hańby, dlatego cesarz Konstantyn Wielki zniósł karę śmierci przez ukrzyżowanie (316).

Relikwiarz Krzyża św. z OlkuszaNajwiększą część drzewa Krzyża świętego posiada obecnie kościół św. Guduli w Brukseli. Bazylika św. Piotra w Rzymie przechowuje część relikwii, którą cesarze bizantyjscy nosili na piersi w czasie największych uroczystości. W skarbcu katedry paryskiej jest cząstka Krzyża świętego, podarowana przez polską królową Annę Gonzagę, którą miała otrzymać od króla Jana Kazimierza. Największą część Krzyża świętego w Polsce posiadał kościół dominikanów w Lublinie (zostały one skradzione w roku 1991, chociaż nadal w kościele tym znajdują się dwa inne relikwiarze Krzyża świętego). Stosunkowo dużą część Krzyża świętego posiada kościół św. Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. Miał ją podarować benedyktynom św. Emeryk (+ 1031), syn św. Stefana, króla Węgier (+ 1038). Od tej relikwii i klasztoru pochodzi nazwa „Góry Świętokrzyskie”. Wreszcie dość znaczna relikwia Krzyża świętego znajduje się w bazylice Krzyża Świętego w Rzymie.
Ku czci Krzyża Świętego wzniesiono mnóstwo kościołów. W samej Polsce jest ich ponad 100. Istnieje również kilka rodzin zakonnych – męskich i żeńskich – pod nazwą Świętego Krzyża. Wśród nich najliczniejsze to Zgromadzenie Św. Krzyża, założone w 1837 r., a zatwierdzone przez Rzym w 1855 r.
Na czele czcicieli Krzyża stoi św. Paweł Apostoł. Szczególnym nabożeństwem do Krzyża wyróżniała się św. Helena, cesarzowa. Jednak na wielką skalę kult Krzyża zapoczątkowało średniowiecze, kiedy to bardzo żywo i powszechnie rozwinął się kult męki Pańskiej. Wśród świętych wyróżnili się tym nabożeństwem: św. Bernard z Clairvaux (+ 1153), św. Franciszek z Asyżu (+ 1226), św. Bonawentura (+ 1274), św. Filip Benicjusz (+ 1285), a w latach późniejszych bł. Władysław z Gielniowa (+ 1505), św. Piotr z Alkantary (+ 1562), św. Jan od Krzyża (+ 1591) i św. Paweł od Krzyża (+ 1775). W nagrodę za serdeczne nabożeństwo do swojej męki Jezus obdarzył wielu świętych darem stygmatów. Dzieje Kościoła znają aż 330 podobnych wypadków. Pierwszy stwierdzony historycznie fakt stygmatów spotykamy u św. Franciszka z Asyżu. W ostatnich czasach mówiło się głośno o stygmatykach: Teresie Neumann z Konnersreuth (+ 1962) i o św. o. Pio (+ 1969).

Od I w. spotykamy krzyże wypisywane, rysowane czy ryte graficznie – i to w najróżnorodniejszych formach i symbolice, której postacią naczelną jest zawsze Chrystus. Od IV w. spotykamy krzyże bez Ukrzyżowanego, ale za to bogato wykładane szlachetnymi kamieniami i złotem (crux gemmata). Ich forma jest także różna. Spotykamy między innymi krzyże Chrystusa, Piotra, Andrzeja, św. Pachomiusza, krzyż etiopski, ormiański, jerozolimski itp. We wczesnym średniowieczu zwykło się wyrabiać krzyże (pasje) z wizerunkiem Chrystusa, ale z koroną królewską (diademem) na głowie. Od wieku XII datują się krzyże współczesne, pełne wyrazu cierpienia i grozy. Najdawniejszy krzyż znaleziono w Herkulanum, w jednym z domów zasypanego przez wulkan (Wezuwiusz) w roku 63 i 79, którego to odkrycia dokonano w 1748 roku. Na jednej ze ścian domu znaleziono wyraźny odcisk dużego krzyża, który tam wisiał. Jest nawet otwór po gwoździu w ścianie, na którym ten krzyż był umieszczony.
Krzyż Chrystusa czci się także czyniąc znak krzyża. Początkowo czyniono krzyż nad przedmiotami, kreśląc go dłonią. Miał on być wyznaniem wiary, chronić od nieszczęść, sprowadzać Boże błogosławieństwo. Zwyczaj ten sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. Był on traktowany jako credo katolickie, streszczenie najważniejszych prawd wiary. Słowami podkreślano wiarę w Boga w Trójcy Świętej jedynego, a ruchem ręki podkreślano nasze zbawienie przez Chrystusową mękę i śmierć. O znaku krzyża świętego pisze już Tertulian (+ ok. 240). Św. Hieronim mówi o nim w liście do Eustochii. Pierwsi chrześcijanie tym znakiem posługiwali się bardzo często. Kościół zachował ten zwyczaj, kiedy w liturgii błogosławi swoich wiernych.

Dzisiejsze święto przypomina nam wielkie znaczenie krzyża jako symbolu chrześcijaństwa i uświadamia, że nie możemy go traktować jedynie jako elementu dekoracji naszego mieszkania, miejsca pracy czy jednego z wielu elementów naszego codziennego stroju.

Opublikowano Aktualności | 18 Komentarzy